jesteśmy razem 4 lata, ja jestem jego pierwszą dziewczyną, on moim pierwszym facetem. kiedy jest między nami dobrze, to jest po prostu cudownie, wiemy ze to jest to, rozmawiamy o ślubie, dzieciach itp, ale gdy tylko pojawia się jakiś problem wszystko jest bez sensu. i tak sobie skaczemy, raz tak a raz tak ;]
ja jestem takiego zdania, że tak po prostu jest w związku, raz jest lepiej raz gorzej i prawdopodobieństwo znalezienia osoby, z którą zawsze bym się zgadzała jest równe 0, więc nie przejmuję się tym jakoś strasznie, zaraz się godzimy i jest ok, przynajmniej nie jest nudno
ale mój chłopak w trakcie paru takich rozmów mówił coś o tym, że on nie wie, że go to męczy i to chyba nie jest do końca normalne. oczywiście powiedziałam mu wtedy żeby się zastanowił i może lepiej żeby się przekonał jak jest z kimś innym, bo nie chce słuchać takich wątpliwości, albo żeby nad tym myślał. ale później znowu jest euforia i zapomina o tym, ja jednak nie ![]()
więc powiedzcie mi, czy to jest normalne? to nie są zwykłe zmiany nastrojów, raczej jak jakiś rollercoaster, ale ja uważam że lepiej tak niż ciągle stabilnie ale nudno ;p jakie macie opinie ?