Drodzy proszę o radę ![]()
Jestem w związku z dziewczyną od ok 1-2 miesięcy. Mamy po 25 lat. Ja jestem osobą bardzo otwartą i nie mam problemu z okazaniem uczuć. Ona ma (nawet sama przyznaje), ze ciężko jej to przychodzi. Na początku to raczej powinno być kolorowo, jakby każdy chciałby się nacieszyć każdą wolną chwilą z drugą osobą. U nas jest fajnie, ale powiedziałbym ze trochę nudno, jakby jakaś stagnacja. Jak się poznaliśmy to można powiedzieć ze każdą okazje wykorzystywała żeby mnie rozśmieszyć, zagadać, przypodobać się, szybciej dochodziło do spotkań itp. A teraz nuda, rozmawiam jak z kumplem, niby się umawiamy, ale jak dla mnie, jakieś to takie bez wyrazu. Zero flirtu, zero zabawy, gadamy o sprawach bieżących. Czuje ze jak na początku dawałem z siebie 60% a ona 40% (żeby ja zachęcić do bycia bardziej otwartym), to teraz czuje ze daje 85% a ona 15%
Oboje jesteśmy spokojni, nie kłócimy się, niby coś tam dalej planujemy itp. Po prostu jest ok (szału nie ma).
Pytanie co teraz ?
Zacznę z nią rozmawiać, to może powiedzieć ze się czepiam bo to niby nic wielkiego (chyba), nie będę nic mówił to to wszystko runie.
A może już runęło, bo traci/straciła zainteresowanie? nie wiem, plis powiedźcie jak to widzicie z waszej strony, z perspektywy waszych doświadczeń