Jak w temacie. Pytanie do tych, którzy mieli jakieś romanse.
Ja miałem najdłuższy trzyletni, spotykaliśmy się raz na dwa tygodnie, raz na trzy, czasem raz w miesiącu. Udawało mi się to robić, bo w domu mówiłem, że jadę w interesach.
Kolejny romans mam teraz, zaczęło się w internecie na Facebooku, potem szybko nastąpiło zbliżenie przez kamerki, po paru miesiącach się spotkaliśmy i skonsumowaliśmy. Spotykamy się niestety różnie, bywa że raz na miesiąc, bywa że raz na dwa, bywa też, że raz na kwartał. Nie mam już tyłu wyjazdów służbowych żeby to ukrywać.
Nie pytajcie dlaczego nie rozwiode się z żoną. Po pierwsze - zalamalaby się a wiele jej zawdzięczam. Po drugie - wspólnota majątkowa. Po trzecie - strach
Podobne tematy
Zero dni. Romanse sa zle. Po co mi niszczyc zycie innej kobiecie?
3 2025-02-11 22:09:51 Ostatnio edytowany przez KoralinaJones (2025-02-11 22:11:33)
Jak w temacie. Pytanie do tych, którzy mieli jakieś romanse.
Ja miałem najdłuższy trzyletni, spotykaliśmy się raz na dwa tygodnie, raz na trzy, czasem raz w miesiącu. Udawało mi się to robić, bo w domu mówiłem, że jadę w interesach.
Kolejny romans mam teraz, zaczęło się w internecie na Facebooku, potem szybko nastąpiło zbliżenie przez kamerki, po paru miesiącach się spotkaliśmy i skonsumowaliśmy. Spotykamy się niestety różnie, bywa że raz na miesiąc, bywa że raz na dwa, bywa też, że raz na kwartał. Nie mam już tyłu wyjazdów służbowych żeby to ukrywać.
Nie pytajcie dlaczego nie rozwiode się z żoną. Po pierwsze - zalamalaby się a wiele jej zawdzięczam. Po drugie - wspólnota majątkowa. Po trzecie - strach
Nie sądzisz że byłaby równie załamana gdyby dowiedziała się o Twojej niewierności, nieszczerości, zdradach i kłamstwach?
Jak w temacie. Pytanie do tych, którzy mieli jakieś romanse.
Ja miałem najdłuższy trzyletni, spotykaliśmy się raz na dwa tygodnie, raz na trzy, czasem raz w miesiącu. Udawało mi się to robić, bo w domu mówiłem, że jadę w interesach.
Kolejny romans mam teraz, zaczęło się w internecie na Facebooku, potem szybko nastąpiło zbliżenie przez kamerki, po paru miesiącach się spotkaliśmy i skonsumowaliśmy. Spotykamy się niestety różnie, bywa że raz na miesiąc, bywa że raz na dwa, bywa też, że raz na kwartał. Nie mam już tyłu wyjazdów służbowych żeby to ukrywać.
Nie pytajcie dlaczego nie rozwiode się z żoną. Po pierwsze - zalamalaby się a wiele jej zawdzięczam. Po drugie - wspólnota majątkowa. Po trzecie - strach
To brzmi, jak jakiś research do napisania opowiadania.
Albo do wklejenia historii różnych osób na inne forum.
Tomasz55 napisał/a:Jak w temacie. Pytanie do tych, którzy mieli jakieś romanse.
Ja miałem najdłuższy trzyletni, spotykaliśmy się raz na dwa tygodnie, raz na trzy, czasem raz w miesiącu. Udawało mi się to robić, bo w domu mówiłem, że jadę w interesach.
Kolejny romans mam teraz, zaczęło się w internecie na Facebooku, potem szybko nastąpiło zbliżenie przez kamerki, po paru miesiącach się spotkaliśmy i skonsumowaliśmy. Spotykamy się niestety różnie, bywa że raz na miesiąc, bywa że raz na dwa, bywa też, że raz na kwartał. Nie mam już tyłu wyjazdów służbowych żeby to ukrywać.
Nie pytajcie dlaczego nie rozwiode się z żoną. Po pierwsze - zalamalaby się a wiele jej zawdzięczam. Po drugie - wspólnota majątkowa. Po trzecie - strachTo brzmi, jak jakiś research do napisania opowiadania.
Albo do wklejenia historii różnych osób na inne forum.
You are exactly right
Nie miałam romansu nigdy i nie mam zamiaru go mieć albo związek albo wcale, a nie będę koło u wozu
Nie miałam romansu nigdy i nie mam zamiaru go mieć albo związek albo wcale, a nie będę koło u wozu
A czy w ogóle miałaś propozycję romansu od mężczyzny ?
Julia life in UK napisał/a:Nie miałam romansu nigdy i nie mam zamiaru go mieć albo związek albo wcale, a nie będę koło u wozu
A czy w ogóle miałaś propozycję romansu od mężczyzny ?
Tak mialam,ale odmowilam. Nie jestem kolo u wozu, po co mi ktos kto ma żonę ?
AdamJeden napisał/a:Julia life in UK napisał/a:Nie miałam romansu nigdy i nie mam zamiaru go mieć albo związek albo wcale, a nie będę koło u wozu
A czy w ogóle miałaś propozycję romansu od mężczyzny ?
Tak mialam,ale odmowilam. Nie jestem kolo u wozu, po co mi ktos kto ma żonę ?
To może absztyfikant nie nalegał dostatecznie wytrwale ? ![]()
Czytając ten wątek, mam wrażenie, że w dyskusji o romansach dużo częściej mówimy o logistyce niż o emocjach. A to właśnie one zwykle decydują o tym, jak długo coś trwa i jak często ludzie się widują. Z moich obserwacji – nie tylko własnych, ale też cudzych historii – wynika, że romanse rzadko są stabilne w czasie. Na początku spotkania bywają intensywne, nawet częste, bo działa adrenalina, nowość i poczucie „zakazanego owocu”. Z czasem wkrada się zmęczenie, strach przed dekonspiracją, poczucie bycia w zawieszeniu. Wtedy rytm spotkań się rozjeżdża: raz co tydzień, potem raz w miesiącu, aż w końcu kontakt bywa bardziej mentalny niż fizyczny. Wbrew pozorom długotrwałe romanse nie są dowodem spełnienia, tylko często efektem lęku przed decyzją – ani odejść, ani zostać uczciwie. I chyba dlatego wiele takich historii ciągnie się latami, zamiast naturalnie się domknąć. W tym sensie długość romansu rzadko świadczy o jego jakości, a raczej o stopniu utknięcia obu stron w półśrodkach.
Jeśli ktoś nieustannie potrzebuje adrenaliny oraz szuka szansy na ów "zakazany owoc" powinien się zastanowić nad samym sobą...
Jeśli ktoś nieustannie potrzebuje adrenaliny oraz szuka szansy na ów "zakazany owoc" powinien się zastanowić nad samym sobą...
Nie wiem, czy powinien się zastanowić. Niektórzy już tak mają, że po prostu lubią takie emocje i nie chcą z nich rezygnować.
Jak najbardziej powinien. Jeśli przy okazji, świadomie kogoś krzywdzi..
Co mnie zawsze najbardziej śmieszy, kiedy ludzie się próbują usprawiedliwiać ze swoich skoków w bok?
Tekst pt." Nie planowałe/am tego" albo "Samo jakoś tak się potoczyło". W dalszym ciągu będę twierdził, że ludzie mają swój rozum, więc wiedzą doskonale w co się pakują.
Jak najbardziej powinien. Jeśli przy okazji, świadomie kogoś krzywdzi..
Co mnie zawsze najbardziej śmieszy, kiedy ludzie się próbują usprawiedliwiać ze swoich skoków w bok?
Tekst pt." Nie planowałe/am tego" albo "Samo jakoś tak się potoczyło". W dalszym ciągu będę twierdził, że ludzie mają swój rozum, więc wiedzą doskonale w co się pakują.
To jakbyś napisał, że zlodziej powinien się zastanowić, że okradajac kogoś, krzywdzi go. Własnie chodzi o to, że dlatego jest zlodziejem, bo nie ma dylematów moralnych:) Nie musi się zastanawiać, bo taki jest jego wybór, że kradnie. Podobnie sa ludzie, ktorzy z wyboru ida w romanse, bo tak lubią i tak chcą. Mówienie im - 'zastanów się' nie ma większego sensu:))
Ty po prostu zakladasz, że wszystkie niefajne rzeczy, jakie ludzie popełniają wynikają z ich braku zastanowienie się nad sobą a to nieprawda.
Tak, każdy, kto idzie w tango, robi to kompletnie bez namysłu, bo mu hormony szaleją..
Nie potrafi odmówić ani przez chwilę się nawet zastanowić, co robi. Ludzie zaś bezrefleksyjnie kierują się emocjami na każdym kroku, szukając atencji, bo inaczej uschną, jak ten liść bez wody..
Jeszcze gorzej świadczy o kimś fakt, kiedy jako odbiorca usłyszy kilka miłych słówek lub zobaczy kombinację ruchu, sylwetki, uśmiechu i pięknego "opakowania", aby mu całkiem odbiło.. Jak się "cudem" znajdzie jakiś/jakaś odporny na cudze względy, to potem słyszy, że coś z nim nie tak, skoro nie "poleciał/ła na taką petardę/ciacho..
Dobrze, że nie jadłem jeszcze obiadu, bo mi się tam w środku coś zaczyna cofać...
16 2026-01-20 18:10:53 Ostatnio edytowany przez Solaris (2026-01-20 18:17:29)
Tak, każdy, kto idzie w tango, robi to kompletnie bez namysłu, bo mu hormony szaleją..
Nie potrafi odmówić ani przez chwilę się nawet zastanowić, co robi. Ludzie zaś bezrefleksyjnie kierują się emocjami na każdym kroku, szukając atencji, bo inaczej uschną, jak ten liść bez wody..
Jeszcze gorzej świadczy o kimś fakt, kiedy jako odbiorca usłyszy kilka miłych słówek lub zobaczy kombinację ruchu, sylwetki, uśmiechu i pięknego "opakowania", aby mu całkiem odbiło.. Jak się "cudem" znajdzie jakiś/jakaś odporny na cudze względy, to potem słyszy, że coś z nim nie tak, skoro nie "poleciał/ła na taką petardę/ciacho..Dobrze, że nie jadłem jeszcze obiadu, bo mi się tam w środku coś zaczyna cofać...
NIE KAŻDY.
Nie wiem, dlaczego tak trudno Ci przyjąć do wiadomości, że ludzie są rożni i są tacy, co doskonale wiedzą, co robią i robią to z premedytacją.
Usprawiedliwianie ich hormonami, okazjami, okolicznościami czy brakiem refleksji tylko robi im przyslugę, bo ściąga z nich ciężar odpowiedzialności za własne czyny.
Każdy ma wolna wolę i decyduje o tym, co zrobi.
Hormony hormonami, ale jak nie chcesz czegoś zrobić to nie zrobisz, zwlaszcza, gdy jest to rozlożone w czasie. Romans to nie jest afekt, gdzie masz nagłe chwilowe zaćmienie umysłu.
To świadome działanie, kłamanie, oszukiwanie, kombinowanie, udawanie...Zaćmienie to można mieć, gdy nawalisz sie na imprezie i pojdziesz do lózka a jak wytrzeźwiejesz to masz moralnego kaca jak Himalaje.
Jesli masz romans to najczęściej znaczy, że CHCESZ mieć romans. Czyli taką podjąles decyzję.
Nie wiem, dlaczego tak trudno Ci przyjąć do wiadomości, że ludzie są rożni i są tacy, co doskonale wiedzą, co robią i robią to z premedytacją.
Czego przykładem jest choćby rebound sex. I inne "work hard - party even harder"
Rzadko kiedy posługuje się ironią, ale tutaj chyba wyjątkowo mi się udało, nie do końca świadomie nawet ![]()
Dokładnie o to mi wcześniej właśnie chodziło!
Zgadzam się w pełni z każdym, kto twierdzi, że wszelkie skoki w bok czy krótsze bądź dłuższe romanse zaczynają się oraz trwają przy PEŁNEJ świadomości, woli i zaangażowaniu tych osób, które doskonale wiedzą co robią. Świadome są skutków własnego postępowania, ale podejmują decyzję, bo zazwyczaj mają w d.... wszystko i wszystkich dookoła, gdyż liczy się wyłącznie ich cel, przyjemność oraz korzyści, jakie z tego płyną. Akurat to nie jest żadną opinią, ale czystym faktem.
Jak się ludzie lubią tak bawić, szukając notorycznie owego dreszczyku emocji, to istnieje duża szansa, że czegoś w swoim życiu nie przepracowali. Czegoś, co odcisnęło na nich piętno, więc teraz powtarzają wzorce zaczerpnięte w młodości. Kiedy ktoś jest przyzwyczajony do karuzeli emocjonalnej, to nie wytrzyma długo w stałym związku, w którym nie ma żadnych awantur ani nawet kłótni(szkoda, że mało jest takich relacji), bo cały czas potrzebuje tych emocji - mniej lub bardziej intensywnych, ale musi je mieć, bo inaczej "uschnie".
To jest zadziwiające, że więcej ostracyzmu wzbudzają otwarte związki, gdzie każdy może robić, co mu się podoba, niż romanse bądź przygodne skoki w bok w stałych związkach...
To jest zadziwiające, że więcej ostracyzmu wzbudzają otwarte związki, gdzie każdy może robić, co mu się podoba, niż romanse bądź przygodne skoki w bok w stałych związkach...
Podobnie jak poliamoria - też wywołuje silne reakcje.
bagienni_k napisał/a:To jest zadziwiające, że więcej ostracyzmu wzbudzają otwarte związki, gdzie każdy może robić, co mu się podoba, niż romanse bądź przygodne skoki w bok w stałych związkach...
Podobnie jak poliamoria - też wywołuje silne reakcje.
To się nazywa harem ![]()
A skoki w bok stały się normą, dlatego już nie dziwią.
21 2026-01-21 20:37:21 Ostatnio edytowany przez Solaris (2026-01-21 20:40:54)
Jak się ludzie lubią tak bawić, szukając notorycznie owego dreszczyku emocji, to istnieje duża szansa, że czegoś w swoim życiu nie przepracowali. Czegoś, co odcisnęło na nich piętno, więc teraz powtarzają wzorce zaczerpnięte w młodości. Kiedy ktoś jest przyzwyczajony do karuzeli emocjonalnej, to nie wytrzyma długo w stałym związku, w którym nie ma żadnych awantur ani nawet kłótni(szkoda, że mało jest takich relacji), bo cały czas potrzebuje tych emocji - mniej lub bardziej intensywnych, ale musi je mieć, bo inaczej "uschnie".
To jest zadziwiające, że więcej ostracyzmu wzbudzają otwarte związki, gdzie każdy może robić, co mu się podoba, niż romanse bądź przygodne skoki w bok w stałych związkach...
Ale co Cię tak uwiera to nieprzepracowanie innych. Ty pracuj nad swoimi wzorcami:) Ludzi nie zmienisz. Każdy żyje jak chce i nic z tym nie zrobisz. Jak ktoś szuka ciagle nowych wrazen i emocji to niech szuka, na zdrowie. Najwidoczniej mu z tym dobrze teraz a jak będzie źle to wtedy może się zastanowi, dlaczego i zechce cos zmienić.
Jakiego ostracyzmu? Chyba na jakiejś wiosce na krańcu świata;)
Dzisiaj to już mało co ludzi dziwi.
Też uważam, że otwarty związek jest uczciwy, bo każdy wie na co się pisze. A zdrada to trochę takie postawienie kogoś przed faktem dokonanym. Nie pytasz się przeciez o zdanie z wiadomych względów;)
22 2026-01-21 21:28:55 Ostatnio edytowany przez bagienni_k (2026-01-21 21:30:04)
Wiele rzeczy mnie uwiera, lubię mówić i pisać o tym głośno, zamiast "owijać g***o w złocisty papierek. Nazywam rzeczy po imieniu, szczególnie dosadnie dotyczy to kwestii, które mnie drażnią. Zasłanianie się wszędzie gdzie to możliwe "wolnym wyborem" jest moim zdaniem nieco kiepskim pomysłem.
Co jeszcze będziemy w stanie normalizować?
Świetny przykład:
Zarabianie gołą d**ą w sieci, gdzie się zbiera kasę od napalonych stulejarzy, płacących, żeby puste lalki się rozbierały przed kamerą? Specjalnie użyłem tego określenia "puste lalki", bo nazywanie ich kobietami godzi w normalne i przyzwoite kobiety. Co z tego, że sobie śpią na kasie? Pytanie brzmi, JAK tą kasę zarobiły. Dlatego nie mam zamiaru okraszać tego słodkimi słówkami, ani bzdurnymi komentarzami, że "żyją sobie jak chcą, bo nikogo nie krzywdzą" Otóż krzywdzą, tylko nie mają o tym pojęcia.
Tak samo nie będę pochwalał facetów, którzy za to płacą.
Sam uznaje pewne granice i nie zamierzam przytakiwać za każdym razem, jak widzę, że ktoś normalizuje pewne zachowania, które te granice przekraczają.
Przykłady można mnożyć. Podobnie jest z typowym sponsoringiem.
Wątek ów zaś został najprawdopodobniej założony przez kobietę podszywającą się pod faceta.
Wiele rzeczy mnie uwiera, lubię mówić i pisać o tym głośno, zamiast "owijać g***o w złocisty papierek. Nazywam rzeczy po imieniu, szczególnie dosadnie dotyczy to kwestii, które mnie drażnią. Zasłanianie się wszędzie gdzie to możliwe "wolnym wyborem" jest moim zdaniem nieco kiepskim pomysłem.
Co jeszcze będziemy w stanie normalizować?
Świetny przykład:
Zarabianie gołą d**ą w sieci, gdzie się zbiera kasę od napalonych stulejarzy, płacących, żeby puste lalki się rozbierały przed kamerą? Specjalnie użyłem tego określenia "puste lalki", bo nazywanie ich kobietami godzi w normalne i przyzwoite kobiety. Co z tego, że sobie śpią na kasie? Pytanie brzmi, JAK tą kasę zarobiły. Dlatego nie mam zamiaru okraszać tego słodkimi słówkami, ani bzdurnymi komentarzami, że "żyją sobie jak chcą, bo nikogo nie krzywdzą" Otóż krzywdzą, tylko nie mają o tym pojęcia.
Tak samo nie będę pochwalał facetów, którzy za to płacą.Sam uznaje pewne granice i nie zamierzam przytakiwać za każdym razem, jak widzę, że ktoś normalizuje pewne zachowania, które te granice przekraczają.
Przykłady można mnożyć. Podobnie jest z typowym sponsoringiem.Wątek ów zaś został najprawdopodobniej założony przez kobietę podszywającą się pod faceta.
Temat fejkowy od początku, tylko nie wiem po co ktoś go teraz wyciągnął na światło dzienne, żeby mielić tę samą mąkę.
Każdy może mieć swoje zdanie, ale nie warto się stresować i zacietrzewiać w swojej opinii, być bardziej tolerancyjnym, gorsze rzeczy ludzie robią, nie musi nam się podobać.
Najgorsza jest nienawiść do inności, a to się często zdarza.
Są normy które się przyjęły i my weszliśmy w te ramy, to uważamy, że to jest ok, a co wychodzi poza ramy to jest be, tak to działa.
24 2026-01-21 23:08:27 Ostatnio edytowany przez Solaris (2026-01-21 23:11:14)
Wiele rzeczy mnie uwiera, lubię mówić i pisać o tym głośno, zamiast "owijać g***o w złocisty papierek. Nazywam rzeczy po imieniu, szczególnie dosadnie dotyczy to kwestii, które mnie drażnią. Zasłanianie się wszędzie gdzie to możliwe "wolnym wyborem" jest moim zdaniem nieco kiepskim pomysłem.
Co jeszcze będziemy w stanie normalizować?
Świetny przykład:
Zarabianie gołą d**ą w sieci, gdzie się zbiera kasę od napalonych stulejarzy, płacących, żeby puste lalki się rozbierały przed kamerą? Specjalnie użyłem tego określenia "puste lalki", bo nazywanie ich kobietami godzi w normalne i przyzwoite kobiety. Co z tego, że sobie śpią na kasie? Pytanie brzmi, JAK tą kasę zarobiły. Dlatego nie mam zamiaru okraszać tego słodkimi słówkami, ani bzdurnymi komentarzami, że "żyją sobie jak chcą, bo nikogo nie krzywdzą" Otóż krzywdzą, tylko nie mają o tym pojęcia.
Tak samo nie będę pochwalał facetów, którzy za to płacą.Sam uznaje pewne granice i nie zamierzam przytakiwać za każdym razem, jak widzę, że ktoś normalizuje pewne zachowania, które te granice przekraczają.
Przykłady można mnożyć. Podobnie jest z typowym sponsoringiem.Wątek ów zaś został najprawdopodobniej założony przez kobietę podszywającą się pod faceta.
Właśnie widać, że Cię wiele rzeczy uwiera, bo reagujesz intensywnie a nawet emocjonalnie:) Kobieta to kobieta, nieważne czym zarabia, więc prostytutki to tez kobiety i nazywanie ich tak wcale nie godzi w normalne i przyzwoite kobiety. I mimo, iż prostytucja nie cieszy się społecznym szacunkiem to czasem taka prostytutka może być bardziej uczciwa i przyzwoita niż ta "normalna kobieta" jak ją definiujesz:)
Prostytucja i pochodne istnieją, odkąd istnieje świat i nic z tym nie zrobisz. Taka jest ludzka natura a z nią nikt nie wygrał.
Jest popyt, jest podaż. Dopóki będą chętni płacić za to, to będą chętne sprzedawać takie usługi. Czy nam to się podoba czy nie.
Jeśli nikt nikogo nie przymusza do niczego to ok, to jest uczciwe. Nikt nikogo nie wykorzystuje. Ciebie przecież nikt nie zmusza do korzystanie z takich usług, prawda? Tak samo mnie nikt nie zmusza do prostytucji.
Daj ludziom żyć, jak chcą:)) Świata nie zbawisz. Namęczysz się, nawkurwiasz i zostaniesz starym, zgorzkniałym człowiekiem;)
25 2026-01-22 11:18:58 Ostatnio edytowany przez wieka (2026-01-22 14:04:09)
.
bagienni_k napisał/a:Wiele rzeczy mnie uwiera, lubię mówić i pisać o tym głośno, zamiast "owijać g***o w złocisty papierek. Nazywam rzeczy po imieniu, szczególnie dosadnie dotyczy to kwestii, które mnie drażnią. Zasłanianie się wszędzie gdzie to możliwe "wolnym wyborem" jest moim zdaniem nieco kiepskim pomysłem.
Co jeszcze będziemy w stanie normalizować?
Świetny przykład:
Zarabianie gołą d**ą w sieci, gdzie się zbiera kasę od napalonych stulejarzy, płacących, żeby puste lalki się rozbierały przed kamerą? Specjalnie użyłem tego określenia "puste lalki", bo nazywanie ich kobietami godzi w normalne i przyzwoite kobiety. Co z tego, że sobie śpią na kasie? Pytanie brzmi, JAK tą kasę zarobiły. Dlatego nie mam zamiaru okraszać tego słodkimi słówkami, ani bzdurnymi komentarzami, że "żyją sobie jak chcą, bo nikogo nie krzywdzą" Otóż krzywdzą, tylko nie mają o tym pojęcia.
Tak samo nie będę pochwalał facetów, którzy za to płacą.Sam uznaje pewne granice i nie zamierzam przytakiwać za każdym razem, jak widzę, że ktoś normalizuje pewne zachowania, które te granice przekraczają.
Przykłady można mnożyć. Podobnie jest z typowym sponsoringiem.Wątek ów zaś został najprawdopodobniej założony przez kobietę podszywającą się pod faceta.
Właśnie widać, że Cię wiele rzeczy uwiera, bo reagujesz intensywnie a nawet emocjonalnie:) Kobieta to kobieta, nieważne czym zarabia, więc prostytutki to tez kobiety i nazywanie ich tak wcale nie godzi w normalne i przyzwoite kobiety. I mimo, iż prostytucja nie cieszy się społecznym szacunkiem to czasem taka prostytutka może być bardziej uczciwa i przyzwoita niż ta "normalna kobieta" jak ją definiujesz:)
Prostytucja i pochodne istnieją, odkąd istnieje świat i nic z tym nie zrobisz. Taka jest ludzka natura a z nią nikt nie wygrał.
Jest popyt, jest podaż. Dopóki będą chętni płacić za to, to będą chętne sprzedawać takie usługi. Czy nam to się podoba czy nie.
Jeśli nikt nikogo nie przymusza do niczego to ok, to jest uczciwe. Nikt nikogo nie wykorzystuje. Ciebie przecież nikt nie zmusza do korzystanie z takich usług, prawda? Tak samo mnie nikt nie zmusza do prostytucji.
Daj ludziom żyć, jak chcą:)) Świata nie zbawisz. Namęczysz się, nawkurwiasz i zostaniesz starym, zgorzkniałym człowiekiem;)
Ja sie zgadze tutaj i z bagienni_k i z toba Solaris, z bagienni_k dlatego, ze poprzez takie (gole) pokazywanie sie w sieci, moga ucierpiec kobiety w zwiazkach, nie wszystkie oczywiscie, ale jesli co niektorych kobiet - partner oglada/placi/porzada takich kobiet, to juz jest zdrada emocjonalna. Zadna kobieta tego nie chce.
No, ale tak jak mowisz - Solaris, praca to praca, nikt tych pan do tego nie zmusza...
Ja sie zgadze tutaj i z bagienni_k i z toba Solaris, z bagienni_k dlatego, ze poprzez takie (gole) pokazywanie sie w sieci, moga ucierpiec kobiety w zwiazkach, nie wszystkie oczywiscie, ale jesli co niektorych kobiet - partner oglada/placi/porzada takich kobiet, to juz jest zdrada emocjonalna. Zadna kobieta tego nie chce.
No, ale tak jak mowisz - Solaris, praca to praca, nikt tych pan do tego nie zmusza...
Kiedyś się mówiło, że jak facet wychodzi z domu to powinien mieć pełny brzuch i puste jaja. Jak jedna Grażyna z drugą się zapuszcza, w łóżku leży taka jak kłoda, niczego nie inicjuje, bo to przecież "rola faceta", to ile twoim zdaniem można tak pociągnąć? Powiedzieć, że tak bywa nader często to niedopowiedzenie.
I żeby być uczciwym - z facetami jest podobnie. Wielu się zapuszcza i myśli, że ich partnerki będą gotowe na pstryknięcie palcami.
Niemniej jednak, jak by na to nie patrzeć to kobieta decyduje ile seksu jest w związku.
Gosiawie napisał/a:Ja sie zgadze tutaj i z bagienni_k i z toba Solaris, z bagienni_k dlatego, ze poprzez takie (gole) pokazywanie sie w sieci, moga ucierpiec kobiety w zwiazkach, nie wszystkie oczywiscie, ale jesli co niektorych kobiet - partner oglada/placi/porzada takich kobiet, to juz jest zdrada emocjonalna. Zadna kobieta tego nie chce.
No, ale tak jak mowisz - Solaris, praca to praca, nikt tych pan do tego nie zmusza...
Kiedyś się mówiło, że jak facet wychodzi z domu to powinien mieć pełny brzuch i puste jaja. Jak jedna Grażyna z drugą się zapuszcza, w łóżku leży taka jak kłoda, niczego nie inicjuje, bo to przecież "rola faceta", to ile twoim zdaniem można tak pociągnąć? Powiedzieć, że tak bywa nader często to niedopowiedzenie.
I żeby być uczciwym - z facetami jest podobnie. Wielu się zapuszcza i myśli, że ich partnerki będą gotowe na pstryknięcie palcami.
Niemniej jednak, jak by na to nie patrzeć to kobieta decyduje ile seksu jest w związku.
Jasne, ze tak jest, ale sa kobiety, zarowno i mezczyzni, ktorzy po mimo wszystko nie zdradza.
Ilu ludzi, tyle charakterow.
29 2026-01-22 12:25:35 Ostatnio edytowany przez Jack Sparrow (2026-01-22 12:28:25)
Jasne, ze tak jest, ale sa kobiety, zarowno i mezczyzni, ktorzy po mimo wszystko nie zdradza.
Ilu ludzi, tyle charakterow.
Nie ma. To tylko kwestia odpowiednich okoliczności. Pierdylion badań i eksperymentów społecznych na ten temat było. Po prostu nie da się żyć w ciągłym niespełnieniu i frustracji, bo to prowadzi do depresji i/lub innych problemów psychicznych i fizycznych.
-edit- taki przykład to Zespół Kehrera u kobiet, a u facetów może doprowadzić do przedwczesnej andropauzy i wielu, wielu innych.
Gosiawie napisał/a:Jasne, ze tak jest, ale sa kobiety, zarowno i mezczyzni, ktorzy po mimo wszystko nie zdradza.
Ilu ludzi, tyle charakterow.Nie ma. To tylko kwestia odpowiednich okoliczności. Pierdylion badań i eksperymentów społecznych na ten temat było. Po prostu nie da się żyć w ciągłym niespełnieniu i frustracji, bo to prowadzi do depresji i/lub innych problemów psychicznych.
-edit- taki przykład to Zespół Kehrera, u facetów może doprowadzić do przedwczesnej andropauzy i wielu, wielu innych.
czyli ty bys zdradzil?
bo ja o tym mowie, nie o rozwodzie
Każdy się zarzeka, że nie. A życie to potem weryfikuje. 1/4 - 1/5 ludzi w małżeństwach przyznaje się do zdrady - w rozumieniu romansu. A znalazłem i takie badania, w których 68-75% ludzi w wieloletnich relacjach przyznało się do tego, że "w jakiś sposób zdradziło".
Wyniki się różnią ze względu na różne definicje zdrady.
Każdy się zarzeka, że nie. A życie to potem weryfikuje. 1/4 - 1/5 ludzi w małżeństwach przyznaje się do zdrady - w rozumieniu romansu. A znalazłem i takie badania, w których 68-75% ludzi w wieloletnich relacjach przyznało się do tego, że "w jakiś sposób zdradziło".
Wyniki się różnią ze względu na różne definicje zdrady.
ja pytam ciebie, a nie google ![]()
Jak wychodzę z domu to mam pełny brzuch i puste jaja. Nie mam bladego pojęcia jak to jest być zbywanym tygodniami, miesiącami czy wręcz całymi latami. To niby jak mam na to odpowiedzieć?
Jak wychodzę z domu to mam pełny brzuch i puste jaja. Nie mam bladego pojęcia jak to jest być zbywanym tygodniami, miesiącami czy wręcz całymi latami. To niby jak mam na to odpowiedzieć?
ja np. wiem, ze pomimo roznych (przykrych) sytuacji w zwiazku, najpierw bym sie rozwiodla niz zdradzila. A juz na pewno zaden skok w bok, bo cos tam.
Po prostu nie zaistniały odpowiednie do tego okoliczności. To wszystko.
Kiedyś się mówiło, że jak facet wychodzi z domu to powinien mieć pełny brzuch i puste jaja. Jak jedna Grażyna z drugą się zapuszcza, w łóżku leży taka jak kłoda, niczego nie inicjuje, bo to przecież "rola faceta", to ile twoim zdaniem można tak pociągnąć? Powiedzieć, że tak bywa nader często to niedopowiedzenie.
I żeby być uczciwym - z facetami jest podobnie. Wielu się zapuszcza i myśli, że ich partnerki będą gotowe na pstryknięcie palcami.
Niemniej jednak, jak by na to nie patrzeć to kobieta decyduje ile seksu jest w związku.
A jaka jest wersja dla kobiet? Co kobieta ma mieć, żeby nie zdradzać? Ciekawe, że jakieś takie wymagania mężczyzn funkcjonują w formie powiedzonek, a dla kobiet nie. To wiele mówi o naszym społeczeństwie ![]()
37 2026-01-25 16:35:14 Ostatnio edytowany przez DariaPat (2026-01-25 16:36:45)
Nie wiem, czy to był romans, czy nie, ale od 5 lat, więc od czasów liceum praktycznie i w sumie nadal.
On jest dużo starszy ode mnie. Pierwszy rok, spotykaliśmy się co tydzień od czasu do czasu jakiś wyjazd na tydzień-dwa.
Przez większość czasu jak się z nim spotykałam, nie miałam faceta. Teraz jestem w stałym związku i mimo to spotkałam się z moim "kolegą" 3 razy. Jednak tym razem nic nie było. Te 3 razy po prostu z uwagi na starą znajomość spędziliśmy razem, nawet jedną noc, gdzie nic nie było.
Aktualnego faceta nie mam zamiaru zdradzać, chociaż, mimo że tego nie robię, to pewnie jakby się dowiedział o tych zwykłych spotkaniach też by się obraził.
W zasadzie nie wiem czy to można nazwać romansem, bo ja większość czasu byłam wolna, lub jakieś byle jakie znajomości, a jak miałam faceta na stałe to spotkania były bez zbliżeń. Ale on do niedawna i przez te wszystkie lata miał żonę (zdradzała go od jeszcze dłużej i się rozwiedli nie dawno). Więc jeśli można uznać to za romans, to był to mój najdłuższy.
Ogólnie, to patrząc na otoczenie (a nie o wszystkim się wie) to bardzo dużo ludzi siebie zdradza. Wydaje mi się, że trochę więcej facetów, ale kobiety nie są święte. Czasami to znalezienie się w nieodpowiednim miejscu o nieodpowiednim czasie, prowadzi do romansu osobę, która tego nigdy nie planowała.
Moja koleżanka, która miała wysportowanego mega przystojnego faceta, zdradzała go z przeciętnym. Jej teoria była, że nowe, nawet jesli na pierwszy rzut oka i po czasie jest obiektywnie gorsze od starego, to jest nowe i daje emocje i uczucie, nawet chwilowe, jakie nie jest możliwe w tym "starym".
Ludzie zawsze się zdradzali, czy to w starożytności, średniowieczu, czy teraz. Nie mówie, że wszyscy ale napewno bardzo, bardzo duży procent.
Słowo klucz: NOWE
Nieważne, czy ładny/a, atrakcyjny/a , zaradny/a czy inteligentny/a...
Ważne, żeby był/a nowy/a - nowe emocje rodzą nowe i lepsze uczucia. Choćby to właśnie miała być chwila..
Cały sekret, jaki tkwi w podłożu wielu zdrad.
I jak się tu dziwić niechęci do związków czy angażowania się, jak to "nowe" można mieć dzisiaj na wyciągnięcie ręki...?
Słowo klucz: NOWE
Czyli między innymi też dopamina. Według mnie ludzie ze skłonnościami do uzależnień posiadają również (większą) skłonność do zdrad.
40 2026-02-10 14:27:02 Ostatnio edytowany przez Julia life in UK (2026-02-10 14:27:28)
Nie mialam romansow i miec nie zamierzam, predzej wyplaplam kobiecie, ze jej mąż chce ja ze mna zdradzic,niz bede innej kobiecie zycie niszczyc za plecami. I tak wiem to nie ja przysiegalam przed oltarzem,ale jednak sumienie by mi nie.pozwalalo sobie myśleć ze moge miec romans z zonatym facetem,tylko dlatego,ze to on przysiegal wierność, a nie ja
Nie mialam romansow i miec nie zamierzam, predzej wyplaplam kobiecie, ze jej mąż chce ja ze mna zdradzic,niz bede innej kobiecie zycie niszczyc za plecami. I tak wiem to nie ja przysiegalam przed oltarzem,ale jednak sumienie by mi nie.pozwalalo sobie myśleć ze moge miec romans z zonatym facetem,tylko dlatego,ze to on przysiegal wierność, a nie ja
No proszę, jaka solidarność jajników ![]()
PS Straszna nuda zrobiła się na tym forum. Mało nowych tematów, większość fikcyjna. Forum chyba już padło na dobre w ostatnich kilku miesiącach.
Jak najbardziej powinien. Jeśli przy okazji, świadomie kogoś krzywdzi..
Co mnie zawsze najbardziej śmieszy, kiedy ludzie się próbują usprawiedliwiać ze swoich skoków w bok?
Tekst pt." Nie planowałe/am tego" albo "Samo jakoś tak się potoczyło". W dalszym ciągu będę twierdził, że ludzie mają swój rozum, więc wiedzą doskonale w co się pakują.
a najlepszy tekst we filmach, kiedy jest przylapany/a na goracym uczynku: TO NIE TAK JAK MYSLISZ
zawsze mnie to rozwala ![]()
bagienni_k napisał/a:Jak najbardziej powinien. Jeśli przy okazji, świadomie kogoś krzywdzi..
Co mnie zawsze najbardziej śmieszy, kiedy ludzie się próbują usprawiedliwiać ze swoich skoków w bok?
Tekst pt." Nie planowałe/am tego" albo "Samo jakoś tak się potoczyło". W dalszym ciągu będę twierdził, że ludzie mają swój rozum, więc wiedzą doskonale w co się pakują.
a najlepszy tekst we filmach, kiedy jest przylapany/a na goracym uczynku: TO NIE TAK JAK MYSLISZ
zawsze mnie to rozwala
To jest wlasnie dokladnie tak jak sie myśli
![]()
PS Straszna nuda zrobiła się na tym forum. Mało nowych tematów, większość fikcyjna. Forum chyba już padło na dobre w ostatnich kilku miesiącach.
no nudy na pudy, nie ma o czym poczytac, nie wchodze w dyskusje, ktore juz trwaja miesiacami, posty np. Miklosza czy innych, mozna sie w tym pogubic, tym bardziej, ze jestem tu z doskoku, jak mam czas w pracy ![]()
znacie inne foruma, gdzie mozna poczytac cos ciekawego?
znacie inne foruma, gdzie mozna poczytac cos ciekawego?
Wizaz pl jest fajny ![]()