Witam
Z gory przepraszam za bledy i brak znakow interponkcyjnych jesli sie takie pojawia poniewaz jest to spowodowane tym iz mam problem z klawiatura
otoz moj problem polega na tym 2 miesiace temu urodzila nam sie coreczka wszystko sie fajnie ukladalo ale od jakieos czasu moja narzeczona wedlug mnie dziwnie sie zachowuje byc moze mi sie tak wydaje
jak byla w ciazy dbala o siebie spedzala praktycznie caly czas w domu wiadomo zmeczenie ciaza meczy ale takie jkaby problemy zaczely sie dopiero po urodzeniu dziecka
mianowicie moja kobieta zaczela bardzo czesto wychodzic z domu do znajomych kolezanek
a w szczegolnsci do tej ktorej ja nie znosze
oczywiscie ona chce zebym chodzil tam razem z nia ale czasami nie za bardzo mi sie chce tam chodzic i sluchac babskich poawedek
jest tak ze np gdy wracamy z dzieckiem z miasta i dzwoi jej kolezanka ona mowi ze zaraz na moment wpadnie
i wtedy zaczena sie takie dziwne nie wiem jak to nazwac zachowanie ?
np dy wracamy z miasta do domu i mielismy spedzic ten czas razem nie wiem filmy kolacja itp to dy moja kobieta idzie do kolezanki i mlowi ze wruci za godzinke zebym przyotowal jakis film itp nagle sie zmienia wszystko nie wraca za godzine tylko pozniej dzwonie do niej kiedy bedzie ze miala bys ze czekam na nia to mowi mi zebym dal jej troche czasu spedzic z kolezanka mimo ze bylismy umowieni na spedzenie dnia razem pomimo teo ze przed wyjsciem do niej sama mowi mi zebym przygotowal wszystko
gdy mamy gdzies wychodzic razem ale zdarzaja sie takie sytuacje nagle ze tam gdzie mielismy isc razem ktores z nas musi zostac z dzieckiem i oczywiscie zawsze to jestem ja
nie wiem czy to we mnie jest problem czy ja to jakos dziwnie widze
z mojej strony jest to tak ze jak mielismy isc gdzies we wdoje i nagle nie mozemy to ja jestem w stanie odmowic to gdzie mielismy razem isc z dzieckiem na rzecz tego by nie zostawiac malenstwa i swojej kobiety w domu w momencie kiedy ja sie dobrze bawie sam w srod znajomych przy piwie
zle sie z tym czuje bo ja nie przepadam za ta kolezanka
czasami tam bywam
gdy moja kobietya chce abym poszedl z nia ale uwazam ze to jest nie wporzadku gdy wychodzi do kolezanki o 14 odzinie i wraca po 21
i ja caly czas siedze w domu nie moge wyjsc nigdzie ani nic
uwaialismy sie czesto do znajomych pogadac napic sie piwa itp
ale wypadalo ze ktos musi zostac no to zaproponowalem swojej kobiecue ze skoro mielismy isc tam razem a nie mozemy zostanmy w domu i tutaj jakos sobie czas zorganizujemy
ale ona i tak chce wyjsc
nie przeszkadza jej to ze wyjdzie na godziny do kolezanki ze ja w domu jesyem z dzieckiem ze ciagle siedze
nie wiem prosilbym o jakies rady czy to normalnie ze kobiet ze nawet jak sie ma 2 miesieczne dziecko to wychodzenie na caly dzien do znajomych nie jest jakims przeciwskazaniem
bo ja gdy nie mozemy wyjsc razem zostaje w domu by siedziec z dzieckiem z kobieta ona niestety nie bo i tak woli wyjsc i tak
zawsze gdy pojawia sie jakas opcja i mielismy isc razem a ktores nie moze to i tak pojdzie i tak sama czy to jest wporzadku czy moze mi sie tak wydaje ze to nie jest fer
Podobne tematy
2 2014-10-15 08:57:05 Ostatnio edytowany przez LonelyM (2014-10-15 08:57:34)
Może dziewczyna jest jeszcze niedojrzała i nie umie odnaleźć się w nowej dla niej sytuacji?
Porozmawiajcie i ustalcie jakieś reguły. Jasne i klarowne
3 2014-10-15 09:00:11 Ostatnio edytowany przez aju7 (2014-10-15 09:37:57)
rozmawialem z nia nie raz to mowila mi ze chce abysmy chodzili razem do znajomych ze dziecko to nie przeszkoda gdy ona siedzi u kolezanki a ja w domu zawsze chce zebym przyszedl zawsze chce zebysmy chodzili razem i mowila mi ze tez chce korzystac ze wszystkiego ze zycie jest jedno a z powodu dziecka nie chce rezygnowac ze wszystkieo ona nie ma nic przeciwko temu zebym ja gdzies wyszedl na caly dzien bo mowi mi wtedy zeby poszla ze mna ale ktos musi z dzieckiem zostac ale wtedy wlasnie jest takie cos ze nawet gdy ona mnie puszcza to ja wole zostac z nimi z dzieckiem i z nia a ona znajac zycie skorzystala by i by poszla nie wiem czy to mozna tlumaczyc niedojrzaloscia ostatnio bylismy na urodzinach u tej wlasnie kolezanki ktorej nie lubie i byla sytuacja ze kolezanka chciala z nia pujsc do klubu na 2 czy 3 godzinki i moja wtedy powiedziala ze chciala by isc pobawic sie ja mowie ale to nie fer ty sie idziesz bawic a ja mam z dzieckiem zostac to ona mi wtwedy mowi ze ja pojde dziaj z kolezanka bo ma urodziny a ty pojdziesz za tydzien z jej chlopakiem a ona zostanie w domu i to nie wiem czy to ja to widze w zlym swietle bo gdybysmy mogli isc razem to pewnie by tak bylo ale ktos musial zostac
wiec prosilbym o jakies rady czy to jest normalne czy moze ja to zle odbieram
Według mnie Twoja kobieta powinna chcieć spędzać jak najwięcej czasu przy swoim dziecku i mężu, szczególnie, że jest ono malutkie i potrzebuje opieki matki, a nie tylko ojca. Może zachowuje się tak dlatego, że ciąża ją ograniczała i nie mogła jak to ona mówi "żyć, bo życie jest tylko jedno" ?
Myślę, że powinniście ustalić pewne zasady. Pójdź na kompromis i mimo tego, że nie trawisz koleżanki swojej narzeczonej, idź tam ze względu na nią i dziecko. Posiedźcie razem z dzidzią, niech ona się wygada, a Ty będziesz przy niej i dziecku. Wtedy też możesz ją szybciej do domu pogonić i będziecie mogli razem spędzić wieczór. Może wyjedźcie gdzieś razem? Niekoniecznie daleko...byle odpocząć sam na sam z dzidziusiem. Niech zobaczy radość z tego, że jest matką, a nie obciążenie...
Hm
Rozumiem, że potrzebuje odskoczni, ale żeby tak codziennie całe popołudnia przesiadywać poza domem? Trochę dziwne.
A ile lat ma Twoja narzeczona?
Ciąża była planowana?
Jak ona się czuje w roli mamy?
Ile czasu spędzała z koleżankami przed porodem/ tak samo?
ona ma dwadziesica lat tak ciaza byla planowala i nie nigdy nie spedzala tak duzo czasu poza domem od niedawna to sie zaczelo
Widocznie bycie rodzicem trochę ją przerosło i zapragnęła powrócić do beztroskiego życia... Musisz jej pokazać, że decydując się na dziecko z Tobą powinna brać za to taką samą odpowiedzialność jak Ty i starać się, by stworzyć szczęśliwy związek dla dobra swojego, Twojego i co najważniejsze dziecka... 20 lat...Twoja narzeczona musi zrozumieć, że tworzenie rodziny to nie zabawa, ani gra, którą można na chwilę zastopować, żeby wyjść sobie z koleżankami. Owszem, nie może odciąć się od świata, ale powinna jako matka i narzeczona dbać o Ciebie i dzidziusia tak samo, jak dbasz Ty. Weź ją na poważną rozmowę. Powiedz jej co czujesz, pokaż jej, że jej życie nie jest zabawą i prawda jest jedno...ale powinna chcieć dzielić je i spędzić z Tobą i dzieckiem - to powinien być jej priorytet, a nie korzystanie z życia nie mając na uwadze uczuć ukochanego i własnego dziecka... Może się mylę, ale ja tak to widzę.
Mi też to troszkę wygląda tak jakby chciała uciec od tego życia jakie ma teraz, od dziecka.
Pytałam jak się czuje w roli mamy? Czy coś ją przerasta? Ty pracujesz? Gdy Cię nie ma to narzeczona sama się zajmuje dzieckiem?
teraz nie pracuje bo mieszkamy w angli i ja mialem prace na telefon pracowalem wtedy kiedy zadzwonili ale ona chciala zebym siedzial w domu bo ona ma lepsza prace lepiej platna i stac bedzie nas na wiecej powiedziala mi ze bedzie pracoewac dopoki ja nie znajde lepszej pracy a mam mozliwosc u kolegi i czekam na decyzje niedluo chcemy sie wyprowadzic na wlasne mieszkanie a jak sie ona czuje w roloi matki nie wiem z tego co widze umie sie zajac dzieckiem itp a czy przerasta raczej nie po prostu chodzi mi o to ze wiecej czasu chce zebysmy spedzali u znajomych razem a gdy ktores z nas musi zostac a przewaznie to jestem ja bo wole siedziec w domu z dzieckiem to ona wtedy sama wychodzi i wraca po paru godzinach
Twoją partnerkę prawdopodobnie przerosła opieka nad dzieckiem.
Chyba pora na poważną rozmowę. Jeśli sobie nie radzi, powinna o tym powiedzieć i wtedy moglibyście coś ustalić.
Nie jest fair to, że ona codziennie wychodzi, a Ty siedzisz z dzieckiem - co na początku ogólnie powinno być obowiązkiem matki...
I mam wrażenie, że ona sobie inaczej wyobrażała macierzyństwo. Niestety, życie z dzieckiem jest troszkę bardziej skomplikowane, są ważniejsze rzeczy, niż imprezy i koleżanki. Trzeba jej to uświadomić.
Może następnym razem postaw się i oznajmij, że nie zostaniesz z dzieckiem, a następnie wyjdź z kolegami? Niech zobaczy, jak to jest.
a moze po prostu problem tkwi we mnie ze moja narzeczona jest bardzo towarzyska chce zawsze ze mna chodzic do znajomych i to ze mamy ddziecko nie przeszkadza jej w zyciu towarzyskim bo ja wychodze z takieo myslenia zeby siedziec w domu alebo wychodzic na spacery tylko z nasza corka tylko we troje nie mam ochoty chodzic po znajomych itp
moze ja to wygurowalem ze bardziej spedza i woli znajomych niz bliskie jej osoby
bo ja wychodzilem z zalozenia ze jak bedzie dzidzia to ze nie bedzie spodkan ze znajimymi a ona widocznie problemu w tym nie widzi chce zawsze chodzic ze mna wszedzie
No dobrze, ale nie może być tak, że TY siedzisz z dzieckiem w domu, a ona wychodzi.
Powinniście wychodzić oboje, albo z dzieckiem, albo bez.
Albo ona raz, a drugi raz Ty.
13 2014-10-15 22:34:47 Ostatnio edytowany przez aju7 (2014-10-15 23:01:53)
no wlasnie ona chce wychodzic oboje razem z dzieckiem a gdy ktores z nas nie moze wyjsc bo jest taka sytuacja to jak ja zostaje to ona wyjdzie sama wruci pozno i ja sie denerwuje i mowi mi ze ja se wyjde z kolega a ona zostanie nastepnym razem
nie wiem czy to moja wina bo tez nie lubie jej znajomych a mimo to ona chce zeby chodzil tam narobilem troszke balaganu tez wsrod znajomych klocilem sie z moja kobieta i z nimi a oni mowili mi ze ona nic nie robi ze ona chce zebym bym tam razem z nia mowia mi ze jestem zazdrosny naraobilem balaganu a ona powiedziala ze mnie kocha ze mamy cale zycie przed soba ale nie chce rezynowac ze znajomosci tylko dlatego ze ja narobilem sobie u nich zle ze ona nie chce zrywac kontaktu
ona zawsze odkad pamietam kazdy ja lubil z kim rozmawiala ja tez zylem w towarzystwie ale ja przyszla dzidzia na siwat zmienilo sie moje myslenie zeby siedziec w domu i od wszystkieo sie odciac
zawsze nawet kiedy chciala isc ze mna ja nie chcialem to robilem klotnie przez to ze mnie zostawia ze powinn siedziec w domu to moze ja to wszystko inaczej spostrzeam moze ja sie myle moze to moja wina
ona ma dwadziesica lat tak ciaza byla planowala i nie nigdy nie spedzala tak duzo czasu poza domem od niedawna to sie zaczelo
rzeczywistość przerosła wyobrażenie
Nie chcesz chodzić z nią, to chodzi sama. Tylko, że powinna dziecko ze sobą zabierać. Ty nie jesteś niańką na etacie.
Oczywiscie, ze mozna pogodzic.
UMOWCIE sie KTO - KIEDY, - JAK DLUGO ma wychodne.
Najlepiej zrobic przejrzysty PISEMNY harmonogram.
Oczywiscie,plan ten nie powinien byc dla zadnego z was krzywdzacy, wiadomo partnerskie rownouprawnienie jest wazne w dobrze funkcjonujacym zwiazku.
Razem gdzies wyjsc, mozna zawsze spontanicznie,
osobno tylko wedlug planu
powodzenia
A ja nie widzę, żeby z dziewczyną był problem. Jedyny problem jest po stronie autora.
Jego narzeczona proponuje mu wspólne wyjścia - on nie chce, bo nie lubi jej koleżanki.
Jego narzeczona proponuje, żeby on gdzieś wyszedł a ona zostanie z dzieckiem - on nie chce, bo uważa, że oboje powinni zostać...
Jeśli on nie chce to jego sprawa. Ona chce, więc chodzi. Nie widzę tu żadnego problemu, oprócz podejścia autora, któremu nijak nie da się dogodzić.
W kwestii rozrywkowości dziewczyny - ktoś wspomniał o tym, że powinna dostrzec też radość z macierzyństwa, nie tylko udrękę. Przecież ona właśnie to robi! Ze wszystkich sił, sposobem, który uznała za najskuteczniejszy próbuje udowodnić (sobie i innym), że dziecko nie jest ograniczeniem. Obstawiam, że bardzo szybko jej się te codzienne wyjścia znudzą - jak już sobie ten brak ograniczeń udowodni i poczuje się zmęczona
Aju7, porozmawiajcie o swoich wizjach rodziny i obowiązków z tym związanych. Coś mi się wydaje, że Twoja dziewczyna widzi rolę kobiety zupełnie inaczej niż Ty
Zacznij patrzeć obiektywnie na jej zachowanie i propozycje. Jeśli ona proponuje, że możesz sobie iść z kolegami to z tego skorzystaj, jeśli nie chcesz, to nie ubolewaj, że ona poszła a Ty musisz siedzieć z dzieckiem...