Witam!
Jestem pierwszy raz na tym forum i wiem, że z goła przypadki są od siebie różne, a także i to, iż rozwiązania tych kwestii są różne. Jednakże mogą być podobne, ale sposoby zaradzenia temu kompletnie nie mające nic z moją sytuacją wspólnego. Także wielce liczę na Waszą pomoc.
Mianowicie jestem z osobą, którą kocham, jestem już 1,5 roku i zamierzam być dalej... ale Ona nie... Zaczęło się od tego, że zagiąłem pierwsze wrażenie. Zbyt szybko zeszliśmy się. Nasz związek naborykał wiele problemów, ale do siebie wracaliśmy. Owe problemy były natury charakteru, ale facet jak wiadomo swoje postępowanie do 25 roku życia kształtuje i później z tego wyrasta co dziecinne. Ona jest z dobrego domu, ja nie... Niby nic, ale jednak te różnice między Nami są widoczne i one są przyczyną każdej kłótni. Nie, to nie jest przyzwyczajenie czy chęć seksu z nią, tylko poważny plan na życie. Jestem pewny swojego wyboru. Odrzucam każdą inną osobę, która chce ze mną coś poważnego, ale akurat ta mnie urzekła swoją mądrością, zaradnością, czułością i innymi walorami, które dziś są obce dziewczynom w wieku 18-21 lat. Dam kratę wódy temu, który podoła się wyzwaniu, aby taką samą albo nawet i lepszą znaleźć... Jestem pewien, że się nie uda. To uczucie jest nie zmienne, ale ona zaczęła wątpić w przyszłość i w to, że się ułoży. Teraz o to moje pytania są takie:
- czy jestem w stanie to uratować, skoro podobno nic do mnie nie czuje?
- co muszę zrobić, aby tak się właśnie stało?
Zapomniałem dodać, że mam 18 lat. Ona jest starsza o dwa lata. Proszę bardzo Was o pomoc.