Nie bardzo wiem od czego zaczać, więc może najpierw się przedstawie
Sebastian z 22 wiosnami na karku.
Hmm, jak by to napisać, w wieku 6 lat zostałem adoptowany przez moich rodziców, biologicznych nigdy nie poznałem i jeśli mam być szczery jestem z tego zadowolony. Jako że mieszkaliśmy w małej miejscowości, wszyscy szybko się o tym dowiedzieli. Obecnie studiuje, automatyke na drugim roku. Cały problem zaczął się w tym roku, w kwietniu, kiedy siostra razem z koleżanką poprosiły mnie o pomoc z matmą, w tym roku szkolnym w wolnych chwilach nadal pomagam im z matmą. Z biegiem czasu zdałem sobie sprawę, że ta dziewczyna zaczyna mi się podobać. Przez kilka miesięcy, pisaliśmy na fb gg smsy, spotkaliśmy się kilka razy, jak ona twierdziła tylko jako kolega i koleżanka. W lipcu, zdobyłem się na odwagę i wyznałem jej że sie w niej zakochałem, po tym zdarzeniu, przez kilka dni milczała nie miałem z nią żadnego kontaktu, by dowiedzieć się że ona czuje do mnie to samo, zaczeliśmy się spotykać. Wszystko było dobrze do początku września, kiedy to jej ojcieć dowiedział się że jesteśmy razem, na początku myślałem że jest zły bo nic mu nie powiedziała wcześniej, ale kilka dni temu dał mi jasno odczuć co myśli o mojej osobie.
"Jeśli jeszcze raz zobaczę Cie adoptowany psie z moją córką, to obiecuję Ci że wiecej sie nie zobaczycie"
Słowa te usłyszałem 3 tygodnie temu, od tamtej pory spotykamy się na mieście kiedy ona lub ja mam czas, ale niestety wczoraj, widzał nas razem na mieście, skończyło się na tym że ja dostałem w morde, a ona została zabrana siłą do domu, od tamtej pory nie mam z nią kontaktu.
Dodam ze moja rodzina nic nie wie o całej sytuacji z jej ojcem, nie chce ich w to mieszać, to mój problem i powinienem załatwić go sam, problem w tym że nie wiem co mam zrobić.
Czekam na waszą krytkę jak i wszystkie rady.