Witam szukam obiektywnych opini i dobrych rad. Witajcie wszystkie kobitki. Jakies poltorej roku temu poznalam moja pierwsza milosc. Zaczelo sie od przyjazni a przerodzilo w przywiazane i glebokie uczucie. Ze smutkiem musze przyznac ze mialam borderline bardzo czesto prowokowalam klotnie spowodowane zazdroscia i potrafilam powiedziec wiele przykrych rzeczy mimo ogromnej milosci nie zdawalam soboe sprawy z mojej choroby i nie potrafie odpowiedziec dlaczego robilam takie rzeczy..obwiniam siebie za to.wiem tez ze moj partner nie zachowal sie odpowiednio gdy mocno zachorowalam(problemy z watroba) on mnie opuscil a gdy zawalilam zycie zawodowe przez niego takze mnie opuscil dobijajac mowiac ze jestem zerem psychicznym i nikim.wybaczalam wszystkie swinstwa przez to ze sama je robiłam w przeszlosci. Na dzien dzisiejszy on mnie nienawidzi mimo ze walczylam o zwiazek do samego konca. Moim problemem na dzien dzisiejszy nie jest jednak koniec zwiazku a jego efekty. Nie potrafie sobie poradzic z uczuciem pustki, wszystko mnie nudzi, nnic nie sprawia mi przyjemności i niczego rowniez sie nie boje. Codziennie sie nudze nie mam juz planow, marzen ani ambicji. Spelniam swoje obowiązki, wychodze gdzies codziennie prawie do ludzi ale to co czuje sie nie zmienia. Mysle tez o nim i tesknie naprawde tesknie mimo ze wiem ze czasu nie cofne i nic nie zmienie. Nie moge tez zrozumiec jak ktos kto byl tak kochany na koncu potrafil sie tak zachowac i znecac psychicznie. Nie wiem co robić ze soba moje drogie netkobietki . Wiem ze mam malo lat , ze niby jeszcze wszystko przede mna ale problem ze dzien leci a ja nie mam zadnej satysfakcji. Jedyne co czuje to ogromny bol i zal do siebie. Licze ze ktos z podobnymi doswiadczeniami powie mi jak przez to przeszedl i ile czasu to zajelo ![]()
Podobne tematy
A ile masz lat?
Powinnaś pójść do psychologa, bo na własna rękę mało możesz zdziałać.
Mnie kiedyś ktoś ogromnie skrzywdził i żałuję, że nie poszłam do psychologa bo wierzę, że moja udręka skończyłaby się szybciej, a trwała aż 8 lat.
Także przemyśl ewentualną wizytę u specjalisty.
Niedlugo bede miec 18
wspolczuje ze ciebie ktos rowniez skrzywdził
. A jak zaczelas zyc na nowo i zapomnialas o tym co bylo? Ja tesknie za uczuciem szczescia i tego ze dbal o mnie.
No to jesteś bardzo młoda ![]()
Ja miałam wtedy 20 lat więc też w sumie dopiero startowałam w dorosłość. Hmm poradziłam.. Starałam sobie radzić 8 lat, wielką rolę odegrali przyjaciele, potem wyjechałam do innego miasta niby się tam uczyć ale głównie dlatego, żeby nie widywać tej osoby. Miałam ogromny dystans do ludzi a do związków to już szczególnie. Pozwoliłam komuś się do mnie zbliżyć ale nie potrafiłam dać z siebie więcej jak zwykła znajomość. Nie umiałam kochać a raczej się bałam, nie ufałam i też myślałam, że nie zasługuję na prawdziwe uczucie, bo każde skończy się jak poprzednie. Więc i te nowe znajomości szybko się kończyły co dołowało mnie jeszcze bardziej, aż w końcu uciekłam zagranicę do Hiszpanii na 4 lata i tam w miarę się podniosłam.
Na starą miłość po 8 latach przytrafiła mi się nowa, piękna i jestem w niej całą sobą. Nadal jednak uważam, że psycholog był mi potrzebny i głupia byłam że nie skorzystałam.
Wlasnie przyjaciele tez mi bardzo pomagaja i chyba umowie sie na wizyte do psychologa tak jak radzisz. Najgorsze jest to ze nie potrafie sie uwolnic od mysli o tym co bylo. Czuje sie strasznie samotna i nie wiem tez jak przywrocic radosc z zycia, ktorej nie odczuwam. Boje się ze w przyszlosci czekaja mnie jeszcze większe przykrości, ze strace bliskich, ze bede szczesliwa z kims przez pare lat a potem tak jak tutaj niektóre kobiety pisza o zdradach a one z dzieckiem :c zlozyl mi tyle obietnic ze zawsze bede jego, mowil ze jestem skarbem a teraz? Teraz podobno z tego co mowil kocha inna (choc wydaje mi sie ze probuje zapomnieć o mnie) bo jesli ja kocha to jak mogl sie calowac w tym samym momencie ze mna? Plus to poczucie,ze inna kobieta jest lepsza ode mnie w takich momentach czuje sie jak zero
Ja te wszystkie myśli, uczucia przeszłam. W głowie miałam dosłownie wszystko a ratunku brak. Może na chwilę miałam jakąś ulgę, jakąś przerwę w swojej rozpaczy, wtedy kiedy przyjaciele zabierali mnie do siebie. Trochę też przesadziłam bo zaczęłam topić smutki w alkoholu i jakiś tam innych używkach ale dość szybko się ogarnęłam i zaprzestałam tego. Mimo to i tak miałam rozwaloną psychikę i przeniosło się to na zdrowie, piekielnie bolesne bóle brzucha i krwotoki z nosa. Opadłam z sił. Stało się to w wakacje, których tak naprawdę nie pamiętam. Z każdym rokiem było coraz lepiej i teraz jestem zdrowa i wiele mnie to nauczyło.
O kurde az nie wiem co powiedzieć, ja po prostu staram sie rozmawiac duzo z ludzmi i jakos to pomaga ale najgorsze sa dni kiedy siedze sama.. ![]()
musze przyznac ze mialam borderline
Skąd to wiesz, byłaś diagnozowana? Nie wiem też czemu piszesz "miałam", bo z dalszych Twoich wypowiedzi wynika, że terapii nie przeszłaś, więc jeśli rzeczywiście jest to borderline, to masz to nadal.
nie zdawalam soboe sprawy z mojej choroby
Borderline to nie choroba, tylko zaburzenie osobowości.
Bylam miesiac temu u psychologa oraz nazwal to wlasnie choroba. Co kednak noe znaczy ze teraz chodze na wizyty.
Na podstawie jednej wizyty ustalił, że 18-latka ma borderline? To lepiej idź do innego psychologa, zrób testy osobowości i jeśli diagnoza się potwierdzi, masz dwa przyzwoite wyjścia:
- terapia i dopiero po niej wchodzenie w związki;
- brak terapii i brak związków.
Bez terapii będziesz niszczyć swoje związki, a przy okazji robić partnerom piekło. Rzuć sobie w google "BPD forum" i poczytaj.
Nie chce wchodzic w zadne zwiazki a przy tym czuje wstret do krzywdzenia kogos. Kazdego dnia zaluje tego wszystkiego. Przez to tez wybaczalam jego swinstwa i bralam wszystko na siebie ... Tak samo to, ze mnie zdradzil a potem oklamal.