netkobietyWszystkie działy
Relacje z przyjaciółmi, relacje w rodzinie

siostra męża

44 odpowiedzi10 332 wyświetleniazałożony przez samotnax4, 04.10.2014

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 45 ]

1 Ostatnio edytowany przez samotnax4 (2014-10-04 22:29:58)

Temat: siostra męża

Mam problem z siostrą męża. Mój mąż jest chrzestnym jej 16 letniego syna. Do chwili, gdy się zaręczyliśmy, mój mąż brał swojego chrześniaka na co miesięczne zakupy. Kupował mu np ubrania i zawsze wydawał około 350zł. Gdy zaczeliśmy odkładać na wesele zakupy się skończyły, ale zawsze Dawid dostawał prezenty na urodziny, dzień dziecka czy świeta.
Od momentu naszego ślubu z jego siostrą i jej mężem spotykaliśmy się sporadycznie (przed ślubem w ogóle). Zawsze to my do nich jeździliśmy, oni mimo zaproszeń nie przyjechali nigdy(dzieli nas 20km). W końcu się wkurzyłam, że to zawsze my jeździmy i przestaliśmy ( z wyjątkiem ważnych dni, gdy jechaliśmy dać Dawidowi prezent). Gdy urodziłam syna mój mąż bardzo nalegał, aby to jego siostra została chrzestną, ale ja nie chciałam się zgodzić. Uważałam, że będzie miała chrześniaka gdzieś. W końcu ustaliliśmy, że to jej mąż poda naszego syna do chrztu. Siostra męża nie powiedziała nam nic, jedynie dzień przed chrztem wysłała mojemu mężowi sms, że liczyła, iż to ona będzie chrzestną. Do chwili chrztu moja szwagierka dzwoniła czasem do mojego męża, aby wysłał zdjęcie małego bo jest ciekawa jak wygląda. Od chrztu przestali w ogóle interesować się naszym synem. Nie pojawili się na roczku małego, na dzień dziecka czy święta nie dostał od nich nawet lizaka. Ostatni raz widzieli naszego syna, gdy miał 5 miesięcy (teraz ma 20) Nie chodzi mi o prezenty, bo stać mnie na ich zakup, ale wiem, że jak mały podrośnie będzie mu po prostu przykro. Skoro oni nie interesują się naszym synem my też przestaliśmy jeździć do Dawida. Jakiś czas temu napisałam szwagierce smsa, że jest mi przykro, bo mnie lubić nie musi, ale to chore żeby mały nie znał cioci. Odpisała, że nic do mnie nie ma i że chętnie przyjadą. Napisałam, że mój mąż jest w domu w każdy weekend, więc jak tylko mają ochotę to my serdecznie zapraszamy, a jeśli w tygodniu mają ochotę wpaść, to ja siedzę w domu i chętnie się z nimi spokam. Oczywiście nie pojawili się. Mój mąz kilkukrotnie ich zapraszał i nic.
Powinnam to olać, ale moim zdaniem to głupie, aby moje dzieci nie znały rodziny swojego taty.
Zaraz będzie grudzień i święta. Mój mąż będzie chciał jechać do chrześniaka, a ja będę zła. Bo czemu znów my? W końcu Dawid ma już 16 lat, więc im chyba łatwiej przyjechać, niż nam z 2 dzieci.
Co o tym myślicie?

2

Odp: siostra męża

Ja bym na Waszym miejscu dalej odwiedzała Dawida. On nie jest nic a nic winny zaistniałej sytuacji, więc nie jest sprawiedliwe, że odcinasz męża od Chrześniaka. A jak tam nie chcesz jechac, to zaproście Dawida do siebie samego.   W koncu to szesnastolatek. Chyba trafi?
Albo niech mąż jedzie sam- jemu to chyba nie przeszkadza, że siostra go nie odwiedza.?

Wiesz,  ja niezbyt lubię towarzystwo kilku osób z rodziny mojego partnera, dlatego ich po prostu nie odwiedzam. Ale nie zabraniam i nie złoszczę się, jeśli to on chce ich odwiedzić. Na Twoim miejscu raczej nie stosowałabym jakiegokolwiek szantazu emocjonalnego pt. " jak pojedziesz do Dawida, to będziesz miał awanturę na całego"..bo mąz jest między młotem a kowadłem.

Poza tym, zawsze możesz porozmawiać z siostrą swojego męża o tym,co aobserwowałaś i zapytać, skąd wynika taka jej niechęć. moim zdaniem ten Chrzest odegrał również dość istotną rolę. Kto jest Matką Chrzestną synka?

3 Ostatnio edytowany przez samotnax4 (2014-10-04 23:30:56)

Odp: siostra męża
McMiodek napisał/a:

Ja bym na Waszym miejscu dalej odwiedzała Dawida. On nie jest nic a nic winny zaistniałej sytuacji, więc nie jest sprawiedliwe, że odcinasz męża od Chrześniaka. A jak tam nie chcesz jechac, to zaproście Dawida do siebie samego.   W koncu to szesnastolatek. Chyba trafi?
Albo niech mąż jedzie sam- jemu to chyba nie przeszkadza, że siostra go nie odwiedza.?

Wiesz,  ja niezbyt lubię towarzystwo kilku osób z rodziny mojego partnera, dlatego ich po prostu nie odwiedzam. Ale nie zabraniam i nie złoszczę się, jeśli to on chce ich odwiedzić. Na Twoim miejscu raczej nie stosowałabym jakiegokolwiek szantazu emocjonalnego pt. " jak pojedziesz do Dawida, to będziesz miał awanturę na całego"..bo mąz jest między młotem a kowadłem.

Poza tym, zawsze możesz porozmawiać z siostrą swojego męża o tym,co aobserwowałaś i zapytać, skąd wynika taka jej niechęć. moim zdaniem ten Chrzest odegrał również dość istotną rolę. Kto jest Matką Chrzestną synka?

Matką chrzestną jest córka mojej siostry. Chcieliśmy, aby chrzestnym był Dawid, ale nie miał bierzmowania i nie mógł podawać małego. Osobiście jeździłam do ich proboszcza z prośbą, aby pozwolił, ale się nie zgodził.  Nie chciałam, aby siostra męża podawała małego, bo skoro do matki w święta się nie pofatyguje, aby się opłatkiem podzielić, to chrześniaka tym bardziej oleje. Poza tym ona ma prawie 50 lat, wolałam młodszą chrzestną. Ja się złoszczę, gdy mąż gdzieś wyrusza sam, bo mój mąż pracuje 300km od domu. Przyjeżdza w nocy w piątek a w niedzielę o 16 wraca do pracy. Widujemy się niby co tydzień, ale teraz nie widzieliśmy się ponad 3 tygodnie. Tak więc dla mnie każde 30minut jest stracone bezpowrotnie. Ja też mam dzieci, które potrzebują ojca, ja potrzebuję męża (zjeść razem obiad, obejrzeć film) a i w domu zawsze jest coś męskiego do zrobienia.
A siostrę męża pytałam o co jej chodzi, ale podobno wszystko jest ok. Podobno nic do mnie nie ma. Ja jestem innego zdania.

4

Odp: siostra męża

Samotnax nie twórz problemów. Dzieciom wsio rybka, kto był chrzestnym i czy o nich pamięta. Mało tego, ty się ciesz, że w ogóle chrzestnych znalazłaś. Nadeszły czasy, gdzie większość mieszka bez ślubu, dzieci uczęszczają na etykę, a nie na lekcje religii.

W kwestii rzadkiego widywania męża doskonale cię rozumiem, bo my tak z mężem żyjemy od 20-tu lat. Delegacja i ciągły brak czasu dla siebie, ale gdyby mąż chciał odwiedzać rodzinę, to nie mam nic przeciwko. Gorzej jak nie chce, a rodzice oraz rodzina ma pretensje, wydzwania, zmusza do wizyt, stosuje szantaż emocjonalny.

5

Odp: siostra męża
chaber05 napisał/a:

Samotnax nie twórz problemów. Dzieciom wsio rybka, kto był chrzestnym i czy o nich pamięta. Mało tego, ty się ciesz, że w ogóle chrzestnych znalazłaś. Nadeszły czasy, gdzie większość mieszka bez ślubu, dzieci uczęszczają na etykę, a nie na lekcje religii.

W kwestii rzadkiego widywania męża doskonale cię rozumiem, bo my tak z mężem żyjemy od 20-tu lat. Delegacja i ciągły brak czasu dla siebie, ale gdyby mąż chciał odwiedzać rodzinę, to nie mam nic przeciwko. Gorzej jak nie chce, a rodzice oraz rodzina ma pretensje, wydzwania, zmusza do wizyt, stosuje szantaż emocjonalny.

Bzdura, wcale nie wsio rybka. Nie pisałabym, gdybym nie wiedziała o czym. Ja mam chrzestną, którą ostatni raz widziałam gdy miałam 7 lat. Nie pojawiła się ani na mojej komunii, ani na ślubie, nawet nie wiem czy żyje. Moja siostrzenica też ma żal do swoich rodziców, bo ona w ogóle nie widuje swoich chrzestnych, a mieszkają w jednym mieście.
Może nie masz nic przeciw, gdy mąż odwiedza rodzinę, ale ja mam. Po pierwsze jest moim mężem i nie po to brałam ślub, aby nie spędzać ze sobą czasu. po drugie mamy małe dzieci, do tego ja prowadzę dwa sklepy. Jestem zmęczona i gdy mąż się pojawia, chcę odpocząć. A to, że jego siostra nie może tyłka ruszyć, tylko czeka aż się do niej pojedzie, to już nie moja wina. Ja potrafiłam do nich jechać w święta z wielkim brzuchem i ze skręconą nogą tylko po to, aby mój mąż zobaczył się z Dawidem. Oni nie raczyli przyjechać nawet na roczek chrześniaka jej męża, mało tego, nawet nie zadzwonili że nie przyjadą. A dobrze wiedzieli, że termin tortu był ustalany przede wszystkim pod jej osobę, aby nie miała problemu, że idzie do pracy.

6

Odp: siostra męża

No dobrze, a mąż ma ochotę widywać się z rodziną, czy nie? Mnie też trafiało, gdy mojego molestowali telefonami, bądź ciągle do nas przychodzili, bo się im nudziło. Tylko, że mój był wkurzony, protestował, złościł, ale jakoś tak mało przekonująco. Na koniec ulegał, a bo mama ma zawsze problemy z tatą i sama sobie nie poradzi. Gdyby ileś lat temu stanowczo im powiedział: kurna nie i już i nie dał sobie na głowę wchodzić, byłoby inaczej. A tak jest x10 i obrywa głównie teściowa, aż jej w pięty idzie.

Jakoś dziwnie tylko kobiety mają te pretensje do chrzestnych. Mój, bądź męża chrześniak ma to w odwłoku, no chyba, że o jakieś benefity idzie. Moi synowie nawet nie pamiętają kto jest chrzestnym, od kościoła i tych spraw trzymają się z daleka.

7 Ostatnio edytowany przez samotnax4 (2014-10-05 11:54:30)

Odp: siostra męża

Mój mąż do mnie mówi, że też mogliby się pofatygować itp, ale im nigdy nic nie powie. Mówi, że "nie chce się kłócić, a co sobie myślę to myślę". Gdy jego matka dzwoni z pretensjami, że jej nie odwiedza(mieszka przez ulicę), też jej nic nie powie tylko mówi dobrze mamo przyjdę, a potem nie idzie i nie odbiera telefonów. Przyjął taktykę, że w końcu przestanie się wściekać. Głupie to i szczeniackie, ale nic my przetłumaczyć nie można.
Mi nie chodzi o prezenty, mamy niezłe dochody, więc naprawdę nie o to. Ale po co zgadzać się na bycie chrzestnym, jak potem nawet tego chrześniaka na ulicy się nie pozna? Dla mnie to głupie. Ja mam 3 chrześniaków i nie wyobrażam sobie, żebym nie przyjechała na tort (jeden jest z rodziny patologicznej, więc co roku sama u siebie robię mu imprezę i zwołuję cała rodzinę) , nie wyobrażam sobie, żebym nie przyjechała na dzień dziecka albo nie podłożyła prezentu pod choinką. 
Może nie przeżywałabym tego tak bardzo, gdybym ni9e miała starszej córki. Ona wie, że jak jest dzień dziecka, to jej chrzestni pojawią się najpóźniej o 18, a rano zadzwonią z życzeniami. Teraz mój syn jest malutki i nie rozumie, ale co będzie czuł jak podrośnie? Do siostry przyjadą a on co? Sroce spod ogona nie wypadł, czemu ma mu być przykro? Byłam pewna, że tak będzie, ale mąż się uparł, że ktoś z jego rodziny musi małego podawać i koniec.  Niestety uległam.
Może twoi chrześniacy mają to gdzieś, bo są duzi/ dorośli. Ja tu piszę o dzieciach. A dzieci są różne. Jeden z chłopców w mojej rodzinie w święta liczy prezenty, czy Mikołaj sprawiedliwie wszystkich podzielił. Chociaż ja mam 30 lat i do dziś jest mi przykrom że chrzestna mnie nawet do ślubu nie pobłogosławiła.

8

Odp: siostra męża

Mąż sobie grabi, teraz przytakuje i na wszystko się zgadza, a za jakiś czas sam zobaczy jak się zakończy chowanie głowy w piasek. Niefajnie z jego strony. Gra dobrego syna, wujka, a ty będziesz obrywała.

A o syna się nie martw. Jak dzieciom czegoś nie wmawiamy, nie zwracamy na to uwagi, to znaczy, że nas to nie rusza, ich też przestanie. Generalnie coś za dużo masz tych pretensji. Dziecko zauważy, że jest traktowane gorzej, i dobrze, niech samo sobie wyrabia zdanie, pozwól mu na to. Lecz sama nie hoduj już tych żali. Mówię ci, złe wraca i to zwielokrotnione. A dzieci swój rozum mają, nauczą się wyrabiać swoje zdanie, a nie tylko "bo ty mówiłaś i ty tak oceniasz".

9

Odp: siostra męża

Tak, też uważam, że mój mąż się tu zachowuje poniżej krytyki. Wg. nich to ja jestem ta zła, co odciąga męża od rodziny.

10 Ostatnio edytowany przez chaber05 (2014-10-05 13:06:53)

Odp: siostra męża
samotnax4 napisał/a:

Tak, też uważam, że mój mąż się tu zachowuje poniżej krytyki. Wg. nich to ja jestem ta zła, co odciąga męża od rodziny.

Wiesz co? To już standard. Teściowe twierdzą, że się syna od rodziny odciąga. Synowe, że teściowe zaborcze. A prawda jest taka, że większość facetów to lawiranci. I tej przytaknie i tamtej dogodzi, byle mostów nie palić i furtek nie zamykać.

Wiadomo, że jak chłop pracuje delegacyjnie, to się nie rozdwoi. Ja też mam matkę mieszkającą ileś tam kilometrów ode mnie, ale ona wie, że moje małżeństwo ma i będzie miało pierwszeństwo, i o dziwo, cudów ode mnie nie wymaga. Tak pomogę, jeśli będzie trzeba, ale nie pobiegnę, bo ona ma kaprys, albo bzdety do załatwienia. Niestety, ale bliskie zamieszkiwanie powoduje zwiększoną bezradność, osamotnienie i diabli wiedzą co jeszcze. Po co teściowa ma się starać, zawierać znajomości i je podtrzymywać, skoro syn w pobliżu, będzie robił za damę do towarzystwa, rękaw do wypłakania.

Ja tam jestem mało rodzinna, ale towarzyska. I też źle.

11

Odp: siostra męża

Ja miałam nadzieję, że dobrze będę żyła z rodziną męża. Moja mama zmarła chwilkę przed naszym ślubem, więc liczyłam, że ona w jakimś stopniu będzie matką dla nas i babcią dla wnuków. Byłam pewna, że w święta wszyscy razem wraz z siostrą męża i jej rodziną usiądziemy przy stole. Myliłam się. Moja teściowa nas nie odwiedza, wnuki ma gdzieś (potrafi nie widzieć ich prawie rok, a mieszka dosłownie 2 minuty drogi,a do ludzi chwali się że jest cudowną babcią). Na święta nigdy nie zaprasza nas, tylko samego mojego męża. Nawet jak próbowałam się wprosić, to mnie spławiła. Co z tym zrobił mój mąż? NIC. 4 lata do niej biegał sam, aż ostatnio mu powiedziałam w święta, że skoro nie reaguje na jej zachowanie to nie idzie, ale powrotu nie ma. Nie poszedł.  Chociaż tyle.
Ale najlepszy numer mój mąż odwalił w dzień dziecka. Teściowa dała mojemu synowi 100zł a córce nawet czekolady. Co zrobił mój mąż? Okłamał mnie, że dała po 50 synowi i córce. tylko, że ja wiem, kiedy on mnie oszukuje. Przyznał się, że mnie okłamał, żeby nie było mi przykro. Cholera jasna. Czy tak trudno było powiedzieć "mamo ja mam dwoje dzieci. Jak dajesz jednemu, daj i drugiemu, albo nie dawaj wcale"? Może ja jakaś dziwna jestem, ale pamiętam jak kiedyś było u nas biednie a było nas 5 i mama batonik na równe części dzieliła, żeby każdy dostał. Czy nie tak powinno być? Bo wg postępowania teściowej, batonik powinien dostać tylko najmłodszy...

12

Odp: siostra męża

Niezłe ziółko z teściowej. I co ten twój mąż ma począć? Głupio mu za matkę, ale nie przyzna, że coś robi źle, tylko ją kryje.

Jak teściowa nie chce zażyłości i dobrych stosunków, to nie. Na tym bym poprzestała. Poboli, poboli.... a za jakiś czas jeszcze jej podziękujesz. A że zmyśla, konfabuluje? To się nazywa dbanie o wizerunek. Prowadzisz sklepy, wiesz z czym się je słowo "autoreklama".
Teściowa uważa, iż ludzie są głupi, ślepi, ciemni i że każdy kit łykną? Tak się tylko tobie wydaje. Przytakną, a za plecami wyśmieją.

13

Odp: siostra męża
samotnax4 napisał/a:
chaber05 napisał/a:

Samotnax nie twórz problemów. Dzieciom wsio rybka, kto był chrzestnym i czy o nich pamięta. Mało tego, ty się ciesz, że w ogóle chrzestnych znalazłaś. Nadeszły czasy, gdzie większość mieszka bez ślubu, dzieci uczęszczają na etykę, a nie na lekcje religii.

W kwestii rzadkiego widywania męża doskonale cię rozumiem, bo my tak z mężem żyjemy od 20-tu lat. Delegacja i ciągły brak czasu dla siebie, ale gdyby mąż chciał odwiedzać rodzinę, to nie mam nic przeciwko. Gorzej jak nie chce, a rodzice oraz rodzina ma pretensje, wydzwania, zmusza do wizyt, stosuje szantaż emocjonalny.

Bzdura, wcale nie wsio rybka. Nie pisałabym, gdybym nie wiedziała o czym. Ja mam chrzestną, którą ostatni raz widziałam gdy miałam 7 lat. Nie pojawiła się ani na mojej komunii, ani na ślubie, nawet nie wiem czy żyje. Moja siostrzenica też ma żal do swoich rodziców, bo ona w ogóle nie widuje swoich chrzestnych, a mieszkają w jednym mieście.
Może nie masz nic przeciw, gdy mąż odwiedza rodzinę, ale ja mam. Po pierwsze jest moim mężem i nie po to brałam ślub, aby nie spędzać ze sobą czasu. po drugie mamy małe dzieci, do tego ja prowadzę dwa sklepy. Jestem zmęczona i gdy mąż się pojawia, chcę odpocząć. A to, że jego siostra nie może tyłka ruszyć, tylko czeka aż się do niej pojedzie, to już nie moja wina. Ja potrafiłam do nich jechać w święta z wielkim brzuchem i ze skręconą nogą tylko po to, aby mój mąż zobaczył się z Dawidem. Oni nie raczyli przyjechać nawet na roczek chrześniaka jej męża, mało tego, nawet nie zadzwonili że nie przyjadą. A dobrze wiedzieli, że termin tortu był ustalany przede wszystkim pod jej osobę, aby nie miała problemu, że idzie do pracy.

O, kolejna "cierpiętnica", co to wielkie poświęcenie odczynia, bo "z brzuchem i skręconą kostką" do rodzin męża jeździ. A kazał Ci ktoś tam jechać? Nie. Jakbyś nie chciała/źle się czuła, to byś nie pojechała, więc nie zgrywaj się na taką cierpiętnicę.

Chrzestnych wybiera się z głową, a nie "bo wypada tego i tego". I faktycznie tworzysz problemy, bo jeszcze Twój syn ma chrzestną, nie? A po co on ma znać właściwie tych chrzestnych? Rozumiem, że o drogę duchową i wychowanie w wierze Ci chodzi, a nie o to, że chrzestni są od prezentów?

Nie chcą, to niech nie przyjeżdżają, wielkie mi co. Jak sama nie chcesz, to też nie jeździj, proste. A ślub powinno się brać z wielu innych powodów niż tylko po to, aby ktoś Ci ciągle towarzystwa dotrzymywał.

Dawid ma 16 lat, to niech sam przyjeżdża do wujka, jaki problem? Chyba tylko taki, że jemu się nie chce spędzać czasu z wujkiem, a brać od niego prezenty i kase.

14

Odp: siostra męża

Samotnax to widzę, że Twoim problemem nie jest rodzina męża,a mąż. Tylko na nich łatwiej Ci zrzucić wszelkie winy, bo na kogoś trzeba. Bo mąż przecież byłby zupełnie inny, gdyby nie rodzina... hmm

Stawiasz męża między młotem a kowadłem, siebie stawiasz się w połozeniu wielkiej pokrzywdzonej i tak sobie żyjesz i przeżywasz. Nikt ci nie kazał jechać ze skręconą kostką w ciązy do nich. Mąż jeździ tam co tydzień, że tak zaborczo go pilnujesz? To skróć to, ustalcie, że jeździ do rodziny (teściowej również) raz w miesiąc, albo raz na trzy i wsio.
A ze maż nie przyznał Ci się do "prezentu" od teściowej dla syna świadczy raczej o tym, że posuwa się do kłamania, byle mieć święty spokój od twoich (podejrzewam, że bardzo częstych) pretensji. Jedziesz po jego rodzinie i po nim po całości- nie ma bata, żeby sie nie buntował, skoro mówisz w ten sposób o jego bliskich.

Aha- rozmowa nie polega na tym, że ty mu wyrzucasz a on słucha. Daj mężowi dojść do słowa. i ustalcie wspólny system wartości.

15

Odp: siostra męża
Teo napisał/a:
samotnax4 napisał/a:
chaber05 napisał/a:

Samotnax nie twórz problemów. Dzieciom wsio rybka, kto był chrzestnym i czy o nich pamięta. Mało tego, ty się ciesz, że w ogóle chrzestnych znalazłaś. Nadeszły czasy, gdzie większość mieszka bez ślubu, dzieci uczęszczają na etykę, a nie na lekcje religii.

W kwestii rzadkiego widywania męża doskonale cię rozumiem, bo my tak z mężem żyjemy od 20-tu lat. Delegacja i ciągły brak czasu dla siebie, ale gdyby mąż chciał odwiedzać rodzinę, to nie mam nic przeciwko. Gorzej jak nie chce, a rodzice oraz rodzina ma pretensje, wydzwania, zmusza do wizyt, stosuje szantaż emocjonalny.

Bzdura, wcale nie wsio rybka. Nie pisałabym, gdybym nie wiedziała o czym. Ja mam chrzestną, którą ostatni raz widziałam gdy miałam 7 lat. Nie pojawiła się ani na mojej komunii, ani na ślubie, nawet nie wiem czy żyje. Moja siostrzenica też ma żal do swoich rodziców, bo ona w ogóle nie widuje swoich chrzestnych, a mieszkają w jednym mieście.
Może nie masz nic przeciw, gdy mąż odwiedza rodzinę, ale ja mam. Po pierwsze jest moim mężem i nie po to brałam ślub, aby nie spędzać ze sobą czasu. po drugie mamy małe dzieci, do tego ja prowadzę dwa sklepy. Jestem zmęczona i gdy mąż się pojawia, chcę odpocząć. A to, że jego siostra nie może tyłka ruszyć, tylko czeka aż się do niej pojedzie, to już nie moja wina. Ja potrafiłam do nich jechać w święta z wielkim brzuchem i ze skręconą nogą tylko po to, aby mój mąż zobaczył się z Dawidem. Oni nie raczyli przyjechać nawet na roczek chrześniaka jej męża, mało tego, nawet nie zadzwonili że nie przyjadą. A dobrze wiedzieli, że termin tortu był ustalany przede wszystkim pod jej osobę, aby nie miała problemu, że idzie do pracy.

O, kolejna "cierpiętnica", co to wielkie poświęcenie odczynia, bo "z brzuchem i skręconą kostką" do rodzin męża jeździ. A kazał Ci ktoś tam jechać? Nie. Jakbyś nie chciała/źle się czuła, to byś nie pojechała, więc nie zgrywaj się na taką cierpiętnicę.

Chrzestnych wybiera się z głową, a nie "bo wypada tego i tego". I faktycznie tworzysz problemy, bo jeszcze Twój syn ma chrzestną, nie? A po co on ma znać właściwie tych chrzestnych? Rozumiem, że o drogę duchową i wychowanie w wierze Ci chodzi, a nie o to, że chrzestni są od prezentów?

Nie chcą, to niech nie przyjeżdżają, wielkie mi co. Jak sama nie chcesz, to też nie jeździj, proste. A ślub powinno się brać z wielu innych powodów niż tylko po to, aby ktoś Ci ciągle towarzystwa dotrzymywał.

Dawid ma 16 lat, to niech sam przyjeżdża do wujka, jaki problem? Chyba tylko taki, że jemu się nie chce spędzać czasu z wujkiem, a brać od niego prezenty i kase.

A ja będę z siebie robiła cierpiętnicę. Zabronisz mi? Nie każdy jest tak zapatrzony w siebie jak niektórzy na tym forum. Otóż jechałam tam z brzuchem i skręconą kostką, bo to były święta i widziałam jak mój mąż to przeżywał. Zrobiłam to tylko i wyłącznie dla niego. Tak samo jak dla niego zgodziłam się na takiego chrzestnego. 
"A ślub powinno się brać z wielu innych powodów niż tylko po to, aby ktoś Ci ciągle towarzystwa dotrzymywał." Ja brałam ślub po to, aby żyć z mężem, a nie widywać go raz na tydzień na chwilkę, bo resztę czasu u mamusi spędzi. Jak ktoś nie ma pojęcia o życiu w małżeństwie na odległość, nie powinien gadać głupot, bo może nie jest tak mądry jak mu się wydaje. Tak wiem, to forum i możesz sobie komentować...

16

Odp: siostra męża
samotnax4 napisał/a:
Teo napisał/a:
samotnax4 napisał/a:

Bzdura, wcale nie wsio rybka. Nie pisałabym, gdybym nie wiedziała o czym. Ja mam chrzestną, którą ostatni raz widziałam gdy miałam 7 lat. Nie pojawiła się ani na mojej komunii, ani na ślubie, nawet nie wiem czy żyje. Moja siostrzenica też ma żal do swoich rodziców, bo ona w ogóle nie widuje swoich chrzestnych, a mieszkają w jednym mieście.
Może nie masz nic przeciw, gdy mąż odwiedza rodzinę, ale ja mam. Po pierwsze jest moim mężem i nie po to brałam ślub, aby nie spędzać ze sobą czasu. po drugie mamy małe dzieci, do tego ja prowadzę dwa sklepy. Jestem zmęczona i gdy mąż się pojawia, chcę odpocząć. A to, że jego siostra nie może tyłka ruszyć, tylko czeka aż się do niej pojedzie, to już nie moja wina. Ja potrafiłam do nich jechać w święta z wielkim brzuchem i ze skręconą nogą tylko po to, aby mój mąż zobaczył się z Dawidem. Oni nie raczyli przyjechać nawet na roczek chrześniaka jej męża, mało tego, nawet nie zadzwonili że nie przyjadą. A dobrze wiedzieli, że termin tortu był ustalany przede wszystkim pod jej osobę, aby nie miała problemu, że idzie do pracy.

O, kolejna "cierpiętnica", co to wielkie poświęcenie odczynia, bo "z brzuchem i skręconą kostką" do rodzin męża jeździ. A kazał Ci ktoś tam jechać? Nie. Jakbyś nie chciała/źle się czuła, to byś nie pojechała, więc nie zgrywaj się na taką cierpiętnicę.

Chrzestnych wybiera się z głową, a nie "bo wypada tego i tego". I faktycznie tworzysz problemy, bo jeszcze Twój syn ma chrzestną, nie? A po co on ma znać właściwie tych chrzestnych? Rozumiem, że o drogę duchową i wychowanie w wierze Ci chodzi, a nie o to, że chrzestni są od prezentów?

Nie chcą, to niech nie przyjeżdżają, wielkie mi co. Jak sama nie chcesz, to też nie jeździj, proste. A ślub powinno się brać z wielu innych powodów niż tylko po to, aby ktoś Ci ciągle towarzystwa dotrzymywał.

Dawid ma 16 lat, to niech sam przyjeżdża do wujka, jaki problem? Chyba tylko taki, że jemu się nie chce spędzać czasu z wujkiem, a brać od niego prezenty i kase.

A ja będę z siebie robiła cierpiętnicę. Zabronisz mi? Nie każdy jest tak zapatrzony w siebie jak niektórzy na tym forum. Otóż jechałam tam z brzuchem i skręconą kostką, bo to były święta i widziałam jak mój mąż to przeżywał. Zrobiłam to tylko i wyłącznie dla niego. Tak samo jak dla niego zgodziłam się na takiego chrzestnego. 
"A ślub powinno się brać z wielu innych powodów niż tylko po to, aby ktoś Ci ciągle towarzystwa dotrzymywał." Ja brałam ślub po to, aby żyć z mężem, a nie widywać go raz na tydzień na chwilkę, bo resztę czasu u mamusi spędzi. Jak ktoś nie ma pojęcia o życiu w małżeństwie na odległość, nie powinien gadać głupot, bo może nie jest tak mądry jak mu się wydaje. Tak wiem, to forum i możesz sobie komentować...

No to skoro robiłaś to dla męża i dla męża godziłaś się na chrzestnego, to do kogo masz pretensje? Do rodziny, czy raczej do męża? Jak tego nie przemyślałaś, to już trudno, mleko się wylało i już tego nie odwrócisz, więc narzekanie nic nie da, bo niczego nie zmienisz. Naważyłaś sobie piwa "dla męża" to teraz je pij.
Jak mąż spędzał czas głównie z mamusią przed ślubem, to sorry, ale "widziały gały, co brały", więc znów - pretensje możesz mieć tylko do siebie.
Ja mam bardzo duże pojęcie o związku na odległość, związku, który prawie był małżeństwem, więc wiem jak to wygląda. Dalej nie widzę powodu, aby nie odstępować męża na krok. A jak Ci przeszkadza taki tryb jego pracy, to może warto zacząć rozmawiać i rozważać zmiany? Ale lepiej wlecieć na forum i wylać żale na złą rodzinę męża.

17 Ostatnio edytowany przez samotnax4 (2014-10-06 19:06:41)

Odp: siostra męża

"Prawie" robi ogromną różnicę. A gdzie napisałam, że przed ślubem biegał do mamusi? Otóż nie biegał. Poza tym nie musiał, bo teściowa przed ślubem była inną kobietą i chętnie ją odwiedzaliśmy. Może warto nauczyć się czytać ze zrozumieniem...

18

Odp: siostra męża
samotnax4 napisał/a:

"Prawie" robi ogromną różnicę. A gdzie napisałam, że przed ślubem biegał do mamusi? Otóż nie biegał. Poza tym nie musiał, bo teściowa przed ślubem była inną kobietą i chętnie ją odwiedzaliśmy. Może warto nauczyć się czytać ze zrozumieniem...

A tu smile

samotnax4 napisał/a:

Ja brałam ślub po to, aby żyć z mężem, a nie widywać go raz na tydzień na chwilkę, bo resztę czasu u mamusi spędzi.

Teściowa i mąż przed ślubem tacy "inni", a po ślubie no klątwa jakaś! Zmienieni nie do poznania! Myślę, że ktoś rzucił na nich urok... A nie, to się nazywa "ślepota przedmałżeńska", albo "różowe okulary".

19

Odp: siostra męża

Uwielbiam czytać rady ludzi, którzy nie znają sytuacji, a komentują. Znów się mylisz. Przed ślubem teściowa miała męża i nie musiała symulować różnych rzeczy przed synem. A że teść zmarł chwilę przed naszym ślubem i teściowa została sama, to teraz biedna umiera co dwa dni...

20

Odp: siostra męża

autorko - wyluzuj
napisałaś na forum - bo chciałaś
dostajesz różne odpowiedzi - bo chciałaś napisać na forum ... ogólnodostępnym

21

Odp: siostra męża
samotnax4 napisał/a:

Uwielbiam czytać rady ludzi, którzy nie znają sytuacji, a komentują. Znów się mylisz. Przed ślubem teściowa miała męża i nie musiała symulować różnych rzeczy przed synem. A że teść zmarł chwilę przed naszym ślubem i teściowa została sama, to teraz biedna umiera co dwa dni...

Jak ja uwielbiam czytać pretensje ludzi, którzy piszą na forum i mają do wszystkich pretensje, że nie znają całej sytuacji... No coś Ty?! Nie znamy całej sytuacji? Jak to jest możliwe w ogóle?

Teściowa została wdową, rusz głową i pomyśl, jak Ty byś się czuła, gdybyś została wdową. Empatii trochę, zrozumienia i kompromisu, a przede wszystkim ROZMOWY. Nie chcę nic mówić, ale sama zachowujesz się jak teściowa - najpierw się "poświęcasz", a potem odgrywasz cierpiętnicę... I ma być tak jak TY chcesz.

22

Odp: siostra męża
Teo napisał/a:
samotnax4 napisał/a:

Uwielbiam czytać rady ludzi, którzy nie znają sytuacji, a komentują. Znów się mylisz. Przed ślubem teściowa miała męża i nie musiała symulować różnych rzeczy przed synem. A że teść zmarł chwilę przed naszym ślubem i teściowa została sama, to teraz biedna umiera co dwa dni...

Jak ja uwielbiam czytać pretensje ludzi, którzy piszą na forum i mają do wszystkich pretensje, że nie znają całej sytuacji... No coś Ty?! Nie znamy całej sytuacji? Jak to jest możliwe w ogóle?

Teściowa została wdową, rusz głową i pomyśl, jak Ty byś się czuła, gdybyś została wdową. Empatii trochę, zrozumienia i kompromisu, a przede wszystkim ROZMOWY. Nie chcę nic mówić, ale sama zachowujesz się jak teściowa - najpierw się "poświęcasz", a potem odgrywasz cierpiętnicę... I ma być tak jak TY chcesz.

Gdyby nie było we mnie zrozumienia, to bym nie udzielała się w różnych akcjach pomagających biednym - to po pierwsze. Co do kompromisu - teraz zarzucasz mi jego brak, a wcześniej krytykowałaś mnie, bo dla męża pojechałam... więc jestem sama sobie winna. To jak to jest? Owszem ja dużo rozumiem, ale nie lubię i nigdy nie polubię ludzi, którzy udają dla własnych korzyści. Nie widzę powodu do tolerowania udawanych zawałów, omdleń itp bo teściowa jest wdową. Bez przesady. Nie ona pierwsza i zapewne nie ostatnia. Mój tata jest wdowcem, co nie sprawia, że przestał mieć swoje życie i zatruwa życie dzieciom.
Poza tym z wątku o siostrze męża zrobił się wątek o teściowej... A propo siostry męża... wczoraj zadzwoniła do mojego m z pretensjami, że nie odwiedza chrześniaka. Na co mój ślubny stwierdził, że oni chrześniaka widzieli ostatni raz w maju ubiegłego roku, a drogę mają taką samą. "Ale Gabryś jest mały, a Dawid wszystko rozumie..." bez komentarza:)

23

Odp: siostra męża

autorko zwalczasz jak możesz rodzinę męża ( przypomniałam sobie poprzedni wątek)
masz problem w relacjach z rodziną męża ...
do tego dominująca rola twojej rodziny, nie wiem czy forum rozwiąże twoje problemy, wątpię

24

Odp: siostra męża

Tak, rodzina męża działa na mnie jak płachta na byka.

25

Odp: siostra męża
samotnax4 napisał/a:

Tak, rodzina męża działa na mnie jak płachta na byka.

A ty tak działasz na nich.

Już Teo w poprzednim wątku ci napisała: bo wszystko musi być po twojemu. Przychylam się do diagnozy. Jak Wigilia i święta, to tylko tak, jak ty sobie życzysz. Siostra męża ma tańczyć tak, jak ty zagrasz. Jesteś despotką i dyktatorką. Wiedziałaś o tym? Teściowa i jej humory, fochy - swoją drogą, ale ty za ileś lat będziesz po stokroć gorsza.

A tak na marginesie - baby się kłócą, a chłopy korzystają. Wiesz co mawiały przyjaciółki mojej babci? Jak w domu jest dużo do zrobienia, żona nie wyrabia, to facet "musi pomagać" matce, a jak matka niedołężnieje i przydałby się syn do pomocy, to nagle on ma tyyyyyle do zrobienia w swoim domu, tyyyyle żona od niego wymaga.... Oczywiście matka oraz żona bronią misia jednakowo.

26 Ostatnio edytowany przez samotnax4 (2014-10-08 10:36:31)

Odp: siostra męża
chaber05 napisał/a:
samotnax4 napisał/a:

Tak, rodzina męża działa na mnie jak płachta na byka.

A ty tak działasz na nich.

Już Teo w poprzednim wątku ci napisała: bo wszystko musi być po twojemu. Przychylam się do diagnozy. Jak Wigilia i święta, to tylko tak, jak ty sobie życzysz. Siostra męża ma tańczyć tak, jak ty zagrasz. Jesteś despotką i dyktatorką. Wiedziałaś o tym? Teściowa i jej humory, fochy - swoją drogą, ale ty za ileś lat będziesz po stokroć gorsza.

A tak na marginesie - baby się kłócą, a chłopy korzystają. Wiesz co mawiały przyjaciółki mojej babci? Jak w domu jest dużo do zrobienia, żona nie wyrabia, to facet "musi pomagać" matce, a jak matka niedołężnieje i przydałby się syn do pomocy, to nagle on ma tyyyyyle do zrobienia w swoim domu, tyyyyle żona od niego wymaga.... Oczywiście matka oraz żona bronią misia jednakowo.

Ja nie bronię misia i nigdy go w domu nie wykorzystywałam. Robię w domu więcej niż powinnam, ale skoro mąż jest w domu tylko na weekendy, nie będę z pewnymi sprawami czekała na niego.

"Teściowa i jej humory, fochy - swoją drogą, ale ty za ileś lat będziesz po stokroć gorsza." Dobrze wiedzieć, że umiesz przepowiadać przyszłość. Można się z tobą umówić na jakiś seans? Widzisz, są ludzie, którzy uczą się na cudzych błędach. Nigdy nie będę zatruwać życia swoim dzieciom i nigdy nie dopuszczę do tego, aby moje dzieci, synowa, zięć czy wnuki nie miały ochoty odbierać telefonu ode mnie.
" bo wszystko musi być po twojemu" - nigdy nie ukrywałam tego, że lubię mieć wszystko dokładnie zaplanowane i trzymać się tego planu. Gdyby jednak musiało wszystko być po mojemu, to nie byłabym mężatką 4, a 3 lata, zapewne jeszcze nie miałabym drugiego dziecka. a więc jednak do kompromisów jestem zdolna i jak mi się wydaje, w bardzo ważnych sprawach.
"Siostra męża ma tańczyć tak, jak ty zagrasz." - jedyne czego oczekiwałam od tej osoby, to ruszenie tyłka na pierwszy tort chrześniaka czy telefon z życzeniami w święta. To aż tak dużo? Skoro za dużo, to niech nie wydzwania z pretensjami, że mój mąż przestał odwiedzać i sponsorować ich syna.

27

Odp: siostra męża
samotnax4 napisał/a:
chaber05 napisał/a:
samotnax4 napisał/a:

Tak, rodzina męża działa na mnie jak płachta na byka.

A ty tak działasz na nich.

Już Teo w poprzednim wątku ci napisała: bo wszystko musi być po twojemu. Przychylam się do diagnozy. Jak Wigilia i święta, to tylko tak, jak ty sobie życzysz. Siostra męża ma tańczyć tak, jak ty zagrasz. Jesteś despotką i dyktatorką. Wiedziałaś o tym? Teściowa i jej humory, fochy - swoją drogą, ale ty za ileś lat będziesz po stokroć gorsza.

A tak na marginesie - baby się kłócą, a chłopy korzystają. Wiesz co mawiały przyjaciółki mojej babci? Jak w domu jest dużo do zrobienia, żona nie wyrabia, to facet "musi pomagać" matce, a jak matka niedołężnieje i przydałby się syn do pomocy, to nagle on ma tyyyyyle do zrobienia w swoim domu, tyyyyle żona od niego wymaga.... Oczywiście matka oraz żona bronią misia jednakowo.

Ja nie bronię misia i nigdy go w domu nie wykorzystywałam. Robię w domu więcej niż powinnam, ale skoro mąż jest w domu tylko na weekendy, nie będę z pewnymi sprawami czekała na niego.

"Teściowa i jej humory, fochy - swoją drogą, ale ty za ileś lat będziesz po stokroć gorsza." Dobrze wiedzieć, że umiesz przepowiadać przyszłość. Można się z tobą umówić na jakiś seans? Widzisz, są ludzie, którzy uczą się na cudzych błędach. Nigdy nie będę zatruwać życia swoim dzieciom i nigdy nie dopuszczę do tego, aby moje dzieci, synowa, zięć czy wnuki nie miały ochoty odbierać telefonu ode mnie.
" bo wszystko musi być po twojemu" - nigdy nie ukrywałam tego, że lubię mieć wszystko dokładnie zaplanowane i trzymać się tego planu. Gdyby jednak musiało wszystko być po mojemu, to nie byłabym mężatką 4, a 3 lata, zapewne jeszcze nie miałabym drugiego dziecka. a więc jednak do kompromisów jestem zdolna i jak mi się wydaje, w bardzo ważnych sprawach.
"Siostra męża ma tańczyć tak, jak ty zagrasz." - jedyne czego oczekiwałam od tej osoby, to ruszenie tyłka na tort chrześniaka czy telefon z życzeniami w święta. To aż tak dużo? Skoro za dużo, to niech nie wydzwania z pretensjami, że mój mąż przestał odwiedzać i sponsorować ich syna.

Ach, to Ty! Ta od "wigilii" XD Nie skojarzyłam tongue

Tutaj nie trzeba przyszłości umieć przepowiadać, żeby wiedzieć jak będzie. Może dzieciom zatruwać życia nie będziesz, ale wszystkim innym naokoło jak najbardziej.
"Dokładnie zaplanowane", to jedno, a dyktatura i zawsze "po mojemu", to zupełnie co innego. Ty, niestety prezentujesz drugą opcję. Aby coś dokładnie zaplanować trzeba ustalić wszystkie szczegóły i wszystkie strony zaangażowane muszą być dobrze poinformowane. Ty sobie coś planujesz i oznajmiasz wszem i wobec, że ma być tak i tak i oczekujesz bezwzględnego posłuszeństwa, a jak go nie ma, to dostajesz "globusa".

Czemu oczekujesz od kogoś jakiś zachowań, skoro doskonale wiesz, że się ich nie doczekasz?

A zahaczając jeszcze o temat Twojego Taty, który jako wdowiec ma swoje życie. Czy to nie ten sam Tata, który oczekuje wigilii i świąt u niego w domu, bo jest sam, a Ty sobie innej opcji nie wyobrażasz jak wigilia w domu??

A Twoje kompromisy? Ty jedynie zgadzasz się na rzeczy, które Tobie i tak pasują, więc to żaden kompromis.

28 Ostatnio edytowany przez chaber05 (2014-10-08 11:27:51)

Odp: siostra męża

Samotnax4, wiesz ile obecnych teściowych obiecywało, że "one takie nie będą"? Cała masa, miliony! Przychodzi co do czego i co się okazuje? Te, które nie znosiły rodziny męża, teściowej, same zostały teściowymi i życzą sobie żeby je kochano. Syn z żoną oraz dziećmi ma je często odwiedzać, bo czują się samotne, ma dzwonić, bo samotne, a rodzina męża nie wymarła, żyje. Nie zaproszą siostry męża, nie chcą widzieć bratowej. Uczepiły się dzieci, bo tylko im mogą cokolwiek jeszcze narzucać, no i bo to "rodzina".

Ty też taka będziesz, nie trzeba wróżki. Już teraz zawężasz krąg znajomych, już teraz jesteś nieznośną despotką, nie umiejącą pójść na kompromis. A tak na marginesie: co ma przyjście drugiego dziecka do kompromisu?

Druga sprawa: dlaczego oczekujesz rewanżu od rodziny Dawida? Prosił cię ktoś o te prezenty, nalegał żebyś dawała? Nie! Ty sama, a właściwie mąż mu coś tam dawał. Skoro nie ma aktów wdzięczności, takich jak oczekujecie, to nic nie róbcie, dajcie sobie spokój. Ale nie, ty uszczęśliwiasz na siłę i chcesz wymusić rewanż.

Jeszcze raz zapytam: mąż odwiedza rodzinę ochoczo? Jeśli tak, to miej pretensje do męża, resztę zostaw w spokoju. Może rodzina Dawida nie chce prezentów, a jedynie odwiedzin i tylko ty się uparłaś, że chce.

29

Odp: siostra męża
chaber05 napisał/a:

Ale nie, ty uszczęśliwiasz na siłę i chcesz wymusić rewanż.

O! I to jest idealne podsumowanie Autorki - uszczęśliwianie na siłę. Coś strasznego.

30 Ostatnio edytowany przez samotnax4 (2014-10-08 12:20:57)

Odp: siostra męża

"A zahaczając jeszcze o temat Twojego Taty, który jako wdowiec ma swoje życie. Czy to nie ten sam Tata, który oczekuje wigilii i świąt u niego w domu, bo jest sam, a Ty sobie innej opcji nie wyobrażasz jak wigilia w domu??: Faktycznie, spędzenie godziny dwa razy w roku z rodziną jest czymś strasznie dziwnym. Skoro wy nie spędzacie świąt ze swoimi rodzicami, braćmi i siostrami to szczerze współczuję. Poza tym przed przepisaniem na mnie domu była rozmowa, w której uczestniczył mój mąż. Ja nic na nim nie wymusiłam, słyszał każde słowo i na wszystko co ustalone się zgodził, więc nie rozumiem do czego zmierzasz.

"Ty też taka będziesz, nie trzeba wróżki. Już teraz zawężasz krąg znajomych, już teraz jesteś nieznośną despotką, nie umiejącą pójść na kompromis. A tak na marginesie: co ma przyjście drugiego dziecka do kompromisu?"  Nie zawężam kręgu znajomych i nie cierpię na ich brak - to po pierwsze. Co ma do tego drugie dziecko? Na drugie dziecko w tym czasie zdecydowałam się tylko i wyłącznie dla męża. On chciał już natychmiast, ja chętnie bym poczekała. Ślub również odbył się gdy byliśmy w żałobie właśnie dlatego, że chciał tego mój mąż. To dla niego zrezygnowałam z upragnionego wesela i to dla niego nie przełożyłam ślubu o rok gdy zmarli nasi rodzice. Fakt, to z mojej strony egoizm i brak kompromisu:)

"Druga sprawa: dlaczego oczekujesz rewanżu od rodziny Dawida? Prosił cię ktoś o te prezenty, nalegał żebyś dawała? Nie! Ty sama, a właściwie mąż mu coś tam dawał. Skoro nie ma aktów wdzięczności, takich jak oczekujecie, to nic nie róbcie, dajcie sobie spokój. Ale nie, ty uszczęśliwiasz na siłę i chcesz wymusić rewanż. " Ja nie nalegam na prezenty i ich nie oczekuje. Spokojnie mogę sama kupować dzieciom prezenty. Oczekuję jedynie OBECNOŚCI na pierwszych urodzinach mojego syna, a ich chrześniaka. Jak by mieli ochotę, niech nic nie kupują. Po raz kolejny mówię, że nie chodzi o prezenty.

"Jeszcze raz zapytam: mąż odwiedza rodzinę ochoczo? Jeśli tak, to miej pretensje do męża, resztę zostaw w spokoju. Może rodzina Dawida nie chce prezentów, a jedynie odwiedzin i tylko ty się uparłaś, że chce."  A ty znów się uczepiłaś prezentów. Kobieto, nie o prezenty tu chodzi. Mój mąż nie odwiedza rodziny, bo oni nie odwiedzają nas. dwa dni temu powiedział swojej siostrze, że do nas i do nich jest taka sama droga.

31 Ostatnio edytowany przez chaber05 (2014-10-08 12:26:08)

Odp: siostra męża
samotnax4 napisał/a:

"A zahaczając jeszcze o temat Twojego Taty, który jako wdowiec ma swoje życie. Czy to nie ten sam Tata, który oczekuje wigilii i świąt u niego w domu, bo jest sam, a Ty sobie innej opcji nie wyobrażasz jak wigilia w domu??: faktycznie, spędzenie godziny dwa razy w roku z rodziną jest czymś strasznie dziwnym. skoro wy nie spędzacie świąt ze swoimi rodzicami, braćmi i siostrami to szczerze współczuję.

Już ty nie odwracaj kota ogonem. Współczuję raczej twojemu mężowi, bo to ty najchętniej byś go pozbawiła spędzania świąt ze swoimi rodzicami, braćmi, siostrami.
Wiesz co? Ja rozumiem, że można nie lubić teściów, ale kurna całą rodzinę męża?! Wszyscy są beznadziejni? Oj, coś trudno w to uwierzyć.

Nic już z tego nie rozumiem. Mąż nie odwiedza rodziny, bo ona nie odwiedza was. Wobec tego co jest problemem? Chcesz ich zmusić do odwiedzin na swoich zasadach? Bo ty tak chcesz, bo tak zachowują się idealne rodziny? Czy ty ich masz za idiotów? Przecież każdy ma jakiś tam rozum i wyczuje, że jest nielubiany, nieszanowany.

Powtórzę po raz enty: będziesz masakryczną teściową. Albo będą się ciebie słuchali, albo jazdy ludziom urządzisz.

32

Odp: siostra męża
chaber05 napisał/a:
samotnax4 napisał/a:

"A zahaczając jeszcze o temat Twojego Taty, który jako wdowiec ma swoje życie. Czy to nie ten sam Tata, który oczekuje wigilii i świąt u niego w domu, bo jest sam, a Ty sobie innej opcji nie wyobrażasz jak wigilia w domu??: faktycznie, spędzenie godziny dwa razy w roku z rodziną jest czymś strasznie dziwnym. skoro wy nie spędzacie świąt ze swoimi rodzicami, braćmi i siostrami to szczerze współczuję.

Już ty nie odwracaj kota ogonem. Współczuję raczej twojemu mężowi, bo to ty najchętniej byś go pozbawiła spędzania świąt ze swoimi rodzicami, braćmi, siostrami.
Wiesz co? Ja rozumiem, że można nie lubić teściów, ale kurna całą rodzinę męża?! Wszyscy są beznadziejni? Oj, coś trudno w to uwierzyć.

Po pierwsze nie odwracam kota ogonem tylko z tobą rozmawiam. Zawsze jak się ktoś z tobą nie zgadza tak reagujesz? A po drugie czy ja pisałam, że wszyscy? Napisałam o matce i siostrze.

33 Ostatnio edytowany przez chaber05 (2014-10-08 12:36:35)

Odp: siostra męża

Wiemy już jak ty reagujesz jak jest coś nie po twojej myśli. Nie umiesz odpuścić, olać, machnąć ręką. Koniecznie chcesz ustawiać wszystkich pod swoje kopyto, a we mnie znalazłaś przeciwniczkę, taką która nie ulegnie i zabolało.

Dobra, muszę do pracy zasuwać.

A ty Samotnax daj sobie spokój. Nie lubią cię, nie chcą odwiedzać, nie zmusisz ich do tego. Przełknij tę żabę, bo życie wszystkim zatrujesz. Mnie też z teściami nie po drodze, ale bracia męża oraz ich żony, to już inna bajka. Oni dogadują się ze mną, ja z nimi, nie szukam dziury w całym.

34 Ostatnio edytowany przez samotnax4 (2014-10-08 12:42:57)

Odp: siostra męża
chaber05 napisał/a:

Wiemy już jak ty reagujesz jak jest coś nie po twojej myśli. Nie umiesz odpuścić, olać, machnąć ręką. Koniecznie chcesz ustawiać wszystkich pod swoje kopyto, a we mnie znalazłaś przeciwniczkę, taką która nie ulegnie i zabolało.

Najwyraźniej nie czytasz tego co piszę lub jak przyczepisz łatkę, tak jej się trzymasz.
Oni nie lubią mnie ja ich i ok, ale niech nie wydzwaniają z pretensjami, że Dawid jest biedny, bo chrzestny się nim przestał interesować. Oni nie interesują( w sensie nie przyjeżdżają nie dzwonią, a nie że prezenty) się naszym, my przestaliśmy się interesować ich synem. To dla mnie logiczne.

35

Odp: siostra męża
samotnax4 napisał/a:
chaber05 napisał/a:

Wiemy już jak ty reagujesz jak jest coś nie po twojej myśli. Nie umiesz odpuścić, olać, machnąć ręką. Koniecznie chcesz ustawiać wszystkich pod swoje kopyto, a we mnie znalazłaś przeciwniczkę, taką która nie ulegnie i zabolało.

Najwyraźniej nie czytasz tego co piszę lub jak przyczepisz łatkę, tak jej się trzymasz.
Oni nie lubią mnie ja ich i ok, ale niech nie wydzwaniają z pretensjami, że Dawid jest biedny, bo chrzestny się nim przestał interesować. Oni nie interesują( w sensie nie przyjeżdżają nie dzwonią, a nie że prezenty) się naszym, my przestaliśmy się interesować ich synem. To dla mnie logiczne.

Ale co to znaczy WY przestaliście interesować się ich synem? OBOJE jesteście jego chrzestnymi? Nie. Twój mąż nim jest i przestał się nim interesować w sumie nie wiadomo dlaczego. Czemu jego chrześniak ma cierpieć na tym, że jego ojciec jest beznadziejnym chrzestnym i swojego chrześniaka nie odwiedza? Dlaczego Twój mąż pozwala na to, abyś Ty mu kołki na głowie ciosała i przez to olewa swojego chrześniaka?

A te Twoje kompromisy, to nic innego, jak poświęcenie się na pokaz. Sorry, ale ja to tak odbieram. Uległaś (bo nie poszłaś na kompromis) swojemu mężowi w spawie ślubu i dziecka, a teraz żądasz, aby on ulegał Tobie.

Dwie godziny w roku z rodziną na wigilii? Ale popierane i akceptowane jedynie jeśli chodzi o TWOJĄ rodzinę, bo już rodzinę męża niekoniecznie.

36 Ostatnio edytowany przez Cyngli (2014-10-08 13:34:31)

Odp: siostra męża

Uważam, że robisz z igły widły w tym temacie.
Nie chcesz jeździć do siostry męża, to zostań w domu. Nic na siłę.
Nie zabronisz mężowi kontaktów z rodziną - nie masz takiej mocy. Może to zabrzmi okropnie, ale rodziców ma się jednych, a żon można mieć X.

Póki co, to dążysz do mega konfliktu. Jak dziewczyny słusznie napisały, jeśli mąż woli spędzać czas z rodziną, niż z Tobą, to może warto się zastanowić, dlaczego tak jest? Może jesteś po prostu marudzącą i wiecznie niezadowoloną osobą? A może on faktycznie ma problem, nie potrafi odciąć pępowiny - właściwie nieważne, bo problem nie leży w rodzinie, tylko w Tobie i mężu. Wy się nie potraficie dogadać, a rodziny męża nie ma co o to obwiniać.

P.S A olewanie Dawida tylko dlatego, bo tamci się nie poczuwają do opieki nad Waszym dzieckiem to już naprawdę obrzydliwa sprawa. Bo przypuszczam, że mąż chciałby jechać, tylko Tobie to nie pasuje. Jakie to typowe - oni naszemu dziecku nic nie kupili, to my ich dziecku też nie kupimy, a co! Niech dzieciak cierpi, a rodzice mają za swoje. Żenada. Tak dorośli ludzie nie postępują.

37 Ostatnio edytowany przez samotnax4 (2014-10-08 13:49:33)

Odp: siostra męża

"Dwie godziny w roku z rodziną na wigilii? Ale popierane i akceptowane jedynie jeśli chodzi o TWOJĄ rodzinę, bo już rodzinę męża niekoniecznie." nieprawda. Gdyby teściowa nas zaprosiła, poszlibyśmy. Gdy zapraszała nas siostra męża - jeździliśmy. Teściowa nie robi wigilii, bo jej się nie chce. Oczekuje tego od nas. A ja 2 wigilii robić nie będę, bo ona tak chce. A z moją rodziną do wigilii nie usiądzie, "bo za dużo ludzi".

"A te Twoje kompromisy, to nic innego, jak poświęcenie się na pokaz. Sorry, ale ja to tak odbieram. Uległaś (bo nie poszłaś na kompromis) swojemu mężowi w spawie ślubu i dziecka, a teraz żądasz, aby on ulegał Tobie."  Dla mnie kompromis polega również na tym, że czasem ulegnę ja, czasem on. Czy tak nie jest? Przecież w przypadku ślubu trzeba było albo go przełożyć (ja), albo zawrzeć w ustalonym terminie (mąż). Ja tu nie widziałam innej opcji, jak uleganie jednej ze stron. Wyjaśnij mi Teo proszę, jak ty KOMPROMISEM byś to rozwiązała, bo mi nic do głowy nie przychodzi.

Do Cyniczna... mąż już pępowinę odciął i jest nam ze sobą dobrze.Nie napisałam, że mąż woli spędzać czas z rodziną a nie ze mną. On chciały spędzać ten czas wspólnie.  A co do Dawida... to już nie dziecko, bo 16letni chłopak. Jak będzie miał ochotę, to przyjedzie. Jesteś kolejną osobą, która porusza sprawę prezentów. Po co próbujecie wmówić mi coś, o co mi zupełnie nie chodzi. Może gdybym wam napisała jaki mamy dochód temat prezentów by się zakończył, ale wtedy przeczytam, że się chwalę. Mi chodzi jedynie o to, że skoro oni nie interesują się naszym synem, nie powinni mieć pretensji, że mój mąż przestał interesować się ich synem. Ja rozumiem, że boli ich to, że mąż przestał zabierać ich syna na zakupy, nie daje na święta w prezencie kasy na grę czy inne rzeczy. Ale to ich problem skoro są materialistami. Ja jedynie chciałam, żeby mój syn miał chrzestnego, który mijając go na ulicy będzie wiedział, kogo mija. Na szczęście mój mąż zmienił podejście i liczę, że tak zostanie. Tak wiem, jestem ta zła i okrutna, trudno.

38

Odp: siostra męża
samotnax4 napisał/a:

Na szczęście mój mąż zmienił podejście i liczę, że tak zostanie. Tak wiem, jestem ta zła i okrutna, trudno.

a nie myślisz, że roz... to Twoją rodzinę ? wiesz wszystko bywa do ... czasu
a mądrym warto być przed szkodą wink

39

Odp: siostra męża

Więc dlaczego nie możecie spędzać Świąt wszyscy razem, co stoi na przeszkodzie?

40

Odp: siostra męża
in_ka napisał/a:
samotnax4 napisał/a:

Na szczęście mój mąż zmienił podejście i liczę, że tak zostanie. Tak wiem, jestem ta zła i okrutna, trudno.

a nie myślisz, że roz... to Twoją rodzinę ? wiesz wszystko bywa do ... czasu
a mądrym warto być przed szkodą wink

Chodziło mi o to, że mój mąż zaczął widzieć pewne rzeczy a nie o to, że mu kazałam. Owszem wywalałam mu swoje żale, ale już od jakiegoś czasu tego nie robię. Sam zaczął zauważać pewne rzeczy, więc nie sądzę, aby miało to nam zagrozić. Po prostu mój mąż w końcu przeciął pępowinę. On wie, ze go kocham, wie że zrobię dla niego wiele rzeczy. W poniedziałek długo rozmawialiśmy i zgadzamy się w naszym wyobrażeniu rodziny więc liczę, że wszystko będzie dobrze

Do Cyniczna... Teściowa nie chce do nas przyjść, bo u mnie na wigilii jest około 30 osób i dla niej to tłok, a siostra męża liczy na to, że my pojedziemy do niej. Teściowej nigdy w wigilię w domu nie ma, bo znalazła sobie faceta i u niego spędza święta. Ustaliliśmy z mężem, że z teściową opłatek "zaliczymy" dzień przed wigilią. tak więc wszystko zbliża ku dobremu:)

41

Odp: siostra męża

Ja bym sie nie przejmowal bo sa gorsze rzeczy i tylko nie masz porownania wiec sie ciesz ze nie ma spraw, rozliczen, zdrad w waszej rodzinie. Co do nierownych stosunkow to z doswiadczenia widze ze tego nie zmienie. Przez 7 lat tylko jezdzilismy do tesciow, kiedy sie zbuntowalem i nie jezdzilem tam 2-3 lata myslisz ze cos sie zmienilo? Ze przyjechali w zamian? Na oficjalne okazje typu Komunia tak, ale na swieta i inne juz nie. A chca zeby odwiedzaly ich wnuki. Wiec sa to stosunki niezrownowazone. Moje dzieci maja roznych chrzestnych. Jeden wogole sie nie interesuje. Ktos inny ciagle przyjezdza, przesyla prezenty. Same dzieci sa wiec traktowane "niesprawiedliwie". Takie jest jednak zycie i tego nie zmienisz. Jak dzieci byly male to sie przejmowalem. Teraz juz nie. Sa wazniejsze sprawy niz kontakt na sile z kims kto ma ciebie w glebokim powazaniu.

42 Ostatnio edytowany przez samotnax4 (2014-10-08 19:48:13)

Odp: siostra męża

Drogi Mańku dziękuję za Twój wpis. Nam układa się bardzo dobrze, jedyne o co się kłócimy to właśnie teściowa i siostra męża. Mam nadzieję, że i ja nauczę się nie przejmować:)
Co do chrzestnych... komentujący na tym forum ciągle zarzucają mi, że chodzi o prezenty. To jest bzdura. Ja po prostu wiem sama po sobie, że nie wyobrażam sobie świąt, dnia dziecka czy jego urodzin bez jego obecności. Jeden z moich dzieciaków mieszka 120km ode mnie, ale nigdy nie opuściłam przyjęcia urodzinowego. I właśnie na takich chrzestnych liczyłam dla moich dzieci. Niestety rodzina męża jest "antyrodzinna" i muszę się z tym pogodzić (głupia byłam, że zgodziłam się na jego zdanie w tej sprawie). Piszę antyrodzinna, bo siostra męża nie pojawia się u matki na dzień matki, urodziny czy święta. Przyjeżdża jak ma sprawę, teściowa też ich nie odwiedza. W taką rodzinę weszłam i czas się z tym pogodzić.

43 Ostatnio edytowany przez chaber05 (2014-10-10 08:20:09)

Odp: siostra męża

Tak Samotnax, są nierodzinni, rodzinni, rodzinni na pokaz - wiele gatunków. Ja apeluję - trochę zrozumienia, bo ludzie zaczynają od tego świętowania odchodzić. Czy to takie złe, gdy dwoje młodych chce np. jechać do Zakopca i spędzić święta z dala od rodziny? Chyba nie, a rodzice potrafią cyrk odstawić. Święta oraz inne okazje muszą być aż tak celebrowane? U ciebie na Wigilii jest sporo osób, lubisz gwar, dom wypełniony po brzegi. Ja też lubię, ale nie w święta i styl niezobowiązujący, taki na luzaka. Nie lubię też oglądać tych gór żarcia, jakie niektórzy przygotowują, ale to już inny temat.

Ja wraz z matką również niczego nie świętujemy. Jestem kobietą i fajnie, zostałam matką, bo chciałam, ale żeby fetę z tego powodu urządzać? Siostra męża nie składa życzeń matce, a ciebie to rusza. Żyją po swojemu, niech tak zostanie. Podstawowa rzecz: nie narzucać swoich reguł innym oraz iść na kompromis. Ty lubisz rodzinnie, więc zbierz grono osób o podobnych poglądach i bawcie się dobrze. No i podstawowa sprawa: dotrzymaj słowa - staraj się być dobrą teściową, czyli szanuj wybory innych. Wiesz co to może oznaczać? Że dzieci będą miały możliwość wyboru i wypowiedzenia swojego zdania: chcą świętować czy nie, wolą rodzinne zjazdy czy spędzanie tego czasu tylko we dwoje, bądź jeszcze inaczej.

Żeby rodzina spędzała ze sobą czas, wcale nie trzeba tych wszystkich okazji. U nas świętujemy wtedy, kiedy nas "najdzie". Dzwonię do szwagierki i oznajmiam, że dziś święto sernika, pytam czy się dołączą - najczęściej nie odmawiają, a jak nie chcą  przyjść, wcale się nie obrażam, będzie następny raz albo i nie będzie, bo nie wszyscy muszą nas lubić, chcieć z nami przebywać.

44

Odp: siostra męża

Tzn Tobie jest dobrze z mężem teraz, czy on też faktycznie czuje się szczęsliwy? myslisz, że on czuje się rewelacyjnie w związku z tym całym Twim jazgotem?
I to o  totalne pierdoły! yikes

I zła i okrutna to zbyt wiele powiedziane. Jesteś po prostu zaslepiona egoizmem i wendetą. Małostkowa i pretensjonalna. A już ograniczanie kontaktów z chrzesniakiem to zwykłe świństwo. I na pewno to nie był pomysł męża, tylko jaśnie obrażonej hrabiny. Dawida nie zaprosisz, mimo że piszesz, że może przyjechać. Może i by mógł, ale oni nie są głupi- może po prostu nie chcą spędzać z Tobą czasu, bo czują, że szlachcianka będzie siedziała obrażona. Może zwyczajnie Cię nie lubią i nie mają ochoty na przebywanie w twoim towarzystwie? Trudno, Ty nic z tym nie zrobisz. Ale nie masz prawa żądać od męża zaprzestania kontaktów z jego własna rodziną tylko dlatego, ze ich zachowanie nie odpowiada tobie. 

Teraz układa się dobrze wg Ciebie, ale  nie boisz się, że pewnego dnia czara goryczy się przeleje? I mąż albo stanie taki zgorzkniały, albo zwieje gdzie pieprz rośnie? Kto chciałby być tak wiecznie tłamszony?

Posty [ 45 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026