przewazne jest nie akceptacja dziecka przez patnera albo dziecko nie akceptuje partnera mamy lub taty ...a moja sytuacja jest podwojnie skomplikowana Po 3 latach szczesliwego zwiazku opartego na wzajemnej milosci szacunku zabralismy dzieci 2 synow mojego partnera od matki dzieci 3 lata po ich rozwodzie. sa z nami 2lata i nasze zycie leglo w gruzach .starszy 16 latek odrazu okreslil sie ze jestesmy jego wrogami i codziennie slyszelismy ze nie chce mieszkac z nami nienawidzi jestesmy idiotami robil awantury obrazal nas byl agresywny nie pomogl psycholog problem rozwiazalismy umieszczajac go w szkole z internatem po 2 latach okupionych probami nawiazania z nim kontaktu nerwica i wyniszczeniem psychicznym.Teraz jest szczesliwy Pozostal mlodszy syn 13 latek ktory tez nie nawiazal z nami ani my z nim zadnej wiezi i chociazby malej nici porozumienia Problem polega na tym ze syn mojego partnera nie akceptuje ani swojego ojca ani mnie mowi otwarcie ze czuje do mnie wrogosc nie odzywa sie zupelnie do niczego nie jestem mu potrzebna ze takiej osoby jak ja nie mozna lubic po glebszym zastanowieniu stwierdza ze jestem mu potrzebna tylko do gotowania obiadow a tata tylko do kasy . ale jakby ktos mu finansowal jego potrzeby to juz by tata nie byl potrzebny do niczego jesli by mieszkal gdzies indziej nie czul by tesknoty ani braku taty .przestalismy sie rozumiec z moim partnerem bo on twierdzi ze musze przyzwyczaic sie do tego ze w domu jest wroga atmosfera ktora stwarza jego syn nie slucha mnie wcale obrazliwie sie do mnie odnosi traktuje mnie jak powietrze albo robi mi na zlosc nie odzywa sie wcale okazuje wrogosc mam nauczyc sie w tym zyc bo on nie jest w stanie wplynac na jego psychike i zachowanie za przyklad daje ze trzeba nauczyc sie zyc z takimi ludzmi bo w wiezieniu tez odsiadujac wyrok w celi ze zwyrodnialcami mozna zyc wizyty u psychologa nie wnosza nic pozytywnego co robic gdy ojciec dziecka pogodzil sie z tym ze jest dziecku obojetny i wrogo do niego nastawiony i wymaga odemnie zebym przestala zwracac uwage na niego i przyzwyczila sie do takiego zycia czy jest to nrmalne >????????? prosze o wasza opinie
Podobne tematy
2 2014-10-04 00:17:02 Ostatnio edytowany przez luc (2014-10-04 01:14:47)
Co było powodem zabrania chłopców od ich matki?
Może tu jest klucz.
Sprawa jest prosta.
Obaj nie zaakceptowali rozwodu rodzicow.
Obaj obarczaja ojca i Ciebie jako winnych tego faktu i z tego powodu chca Was ukarac.
Obaj mentalnie tesknia za matka.
Na pewno poza ktora przyjeli stala si? dla nich po pewnym czasie ... Wygodna.
Maja tylko zadania w stosunku do Was, zero obowiazkow. Po co rezygnowac z tak korzystnego ukladu, skoro ma si? do takiej postawy usprawiedliwienie.
Wyrosna z nich skrajni egoisci, w dodatku obarczajacy wina innych za swoje niepowodzenia.
Dlaczego nie moga by?.z matka ?
Co by?o powodem rozwodu ich rodzicow ?
Co było powodem zabrania chłopców od ich matki?
Może tu jest klucz.
Matka dzieci jest alkoholiczka i lekomanka ktora nigdy w zyciu nie pomyslala o innych sad zabral jej prawa rodzicielskie i albo umieszczenie dzieci w domu dziecka albo my je zabieramy do siebie przez 3 lata ktore bylismy ze soba opiekowalismy sie dziecmi i lozylismy na ich utrzemanie wspolne wakacje i odwiedziny bo mieszkamy za granica i dzieci tez mieszkaja teraz z nami poza granicami Polski NIE TESKNIA ZA MATKA WRECZ CZUJA DO NIEJ NIENAWISC NIE OBWINIAJA MNIE ZA ROZPAD MALZENSTWA BO NIE MA PRZYCZYNY JA POZNALAM ICH OJCA GDY BYL DLUGO SAM I BYL ZA GRANICA A JA W POLSCE I OPIEKOWALAM SIE NIMI NA ODLEGLOSC DO MOMENTU ZABRANIA DZIECI Z POLSKI W POLSCE STOSUNKI BYLY PRAWIDLOWE TAK MI SIE WYDAWALO JA NAPRAWDE SZANUJE LUDZI JESTEM BARDZO TOLERANCYJNA ROZUN´MIEM EMOCJE DZIECI Z PATOLOGI BO SAMA WYCHOWALAM SIE BEZ OJCA I W DOMU W KTORYM ZAMIENIL MOJE DZIECINSTWO W KOSZMAR I W KONCU ODSZEDL I NIE MOGE ZROZUMIEC ZE MOJE DOBRE INTENCJE STWORZENIA DOMU BEZPIRÉCZNEGO DZIECIOM MOJE WYSILKI OBROCILY SIE PRZECIWKO MNIE I JESTEM IC WROGIEM CO BYM NIE ZROBILA NIE AKCEPTUJA MNIE I PONIZAJA ZYCIE STALO SIE PIEKLEM
Hmm może spróbuj powiedziec partnerowi oraz dzieciom ze macie dosc takich kłotni i oddacie ich do domu dziecka , niech sobie to przemysla , a w miedzy czasie za zle zachowanie same kary nakładajcie wspolnie typu spozniłes sie nie ma kolacji, komputera telewizji, nakladaj duzo obowiazkow , zmywanie naczyn , sprzatanie w domu itp. Jezeli nie beda chcieli ich wykonywac stanowczo powiedzcie ,, kto nie pracuje , niech nie je,,, pokazcie im ze to oni sa dziecmi a nie odwrotnie. wiem ze jest to surowe ale mysle ze konieczne
dziekuje za pomysly ale wszystkie juz wykorzystalismy i nie przyniosly zadnego rezultatu ....najmniejszego oprocz jeszcze wiekszej wrogosci i izolacji z jego strony ,pisze z jego bo starszy syn mieszka od miesiaca w szkole z internatem sam zaproponowal i chcial mieszkac bez nas ale on mial 16 lat i moze mieszkac nawet sam bo w takim panstwie mieszkamy .ale oczywiscie przyjezdza na weekendy srednio raz na miesiac lub 2 i jego zachowanie w stosunku do mnie ani ojca sie nie zmienilo zadnego milego slowa akceptacji jak nie bylo tak nie ma ale nie robi juz wiekszych awantur ale wlasciwie caly czas spedza poza domem z bylymi kolegami a jesli w domu to na kompie ale i tak potrafi popsuc klimat on poprostu chce i juz ......Co do mlodszego syna jak sie go przycisnie ale kosztuje to bardzo duzo nerwow bo wtedy miota sie staje sie wulgarny i odnosi sie do nas pogardliwie robi jedna zecz np odkurzanie 3 4 razy i za kazdym razem zrobi to tez niedokladnie ,,,co do komputer juz mial limit nie skutkuje ....nawet miesiac nie podejmie zadnej proby rozmowy z nami czy negocjacji NIC ZYWE CHODZACE ZABI PO MIESZKANIU ,,CHOCIAZ NA CODZIEN TEZ SIE NIE ODZYWA DO MNIE W CALE A DO TATY SLUZBOWO TAK ZWANE KOMUNIKATY jJego
dzien wyglada w ten sposob wstaje je wychodzi do szkoly bez czesc bez zadnego slowa ......wraca najwczesniej 0 16 ale przewaznie o 18 bo po szkole ma klub wiec jest tam nawet do 21 z nauczycielami 2 e´razy w tygodniu w Wszystkie dzieci maja darmowe posilki obiadowe w szkole a po szkole w platnym klubie tez podwieczorek i owoce slodycze wiec nawet jesli by zastopowalo sie jedzenie nie dziala to na niego zupelnie bez przyjemnosci z uporemm maniaka potrafi zyc miesiacami ,,,nawet bez slowa skargi czy pytan i prob dogadania sie czy kompromisu Wraca ze szkoly i albo idzie spac albo jesli jest 18 zje i na kompa wszystko trzeba wymuszac nawet higiene osobista byl czs ze do lazienki chodzil jak do przebieralni a brudna bielizne wkladal do komody i ubieral 2 raz a jesli wynioslam do kosza z brudna bielizna to ponownie rano wyciagal i zakladal jego zachowania sa iracjonalne powodowane wrogoscia i zlosliwoscia t juz trwa 2 lata jestesmy w centru pomocy rodzinie wspolpraca z nimi trudniejsza bo jeszcze podpierana tlumaczem ale oni sami juz wiidze ze nie wiedza jak sie do niego zabrac bo widza ze w zaden sposob nie mozna dotrzec do niego chce zyc wlasnym zyciem bez kontroli doroslych i traktuje ojca jako zlo konieczne bo finansuje jego zycie .i mowi o tym glosno ze oprocz pieniedzy do niczego nie jest mu potrzebny ,,serce peka ze tak dziecko potrafi byc wizolowane z uczuc i nie da sobie ich przekazac Co do domu dziecka nie jest to takie latwe my wzielismy dzieci z Polski za granice cieszylismy sie ze przyszlosc beda mialy ulatwiona starszy za rok zacznie swoje dorosle zycie tu a mlodszy musial by wyjechac do polski Jest to decyzja ktora trzeba wziasc na wlasne sumienie i jest dylemat czy przetrzymac jeszcze 3 lata wrogosci i nienawisci z jego strony czy zaczac kroki prawne ale wiadomo jak dzialaja sady polskie przekonalismy sie juz o tym jak trwala procedura jak zdekarowalismy sie wziasc dzieci bo trafilyby do domu dziecka z perspektywy czasu mysle ze to bylaby wlasciwa decyzja moze juz obcy ludzie wychowawcy pedagodzy pokazali by im co to sa relacje prawidlowe miedzy ludzmi i nauczyliby szacunku dla innych i pozytywnych odczuc bo my jestesmy bezsilni konia do wodopoju doprowadzisz ale pic mu nie nakarzesz powodzenia
Hmm może spróbuj powiedziec partnerowi oraz dzieciom ze macie dosc takich kłotni i oddacie ich do domu dziecka , niech sobie to przemysla , a w miedzy czasie za zle zachowanie same kary nakładajcie wspolnie typu spozniłes sie nie ma kolacji, komputera telewizji, nakladaj duzo obowiazkow , zmywanie naczyn , sprzatanie w domu itp. Jezeli nie beda chcieli ich wykonywac stanowczo powiedzcie ,, kto nie pracuje , niech nie je,,, pokazcie im ze to oni sa dziecmi a nie odwrotnie. wiem ze jest to surowe ale mysle ze konieczne
Weź się stuknij w głowę. Dzieciom z problemami mówić , że się je odda do domu dziecka. Głupszej rady chyba w życiu nie słyszałam. Mam nadzieję, że nie masz dzieci, pasierbów ani nawet chomika.
luc napisał/a:Co było powodem zabrania chłopców od ich matki?
Może tu jest klucz.Matka dzieci jest alkoholiczka i lekomanka ktora nigdy w zyciu nie pomyslala o innych sad zabral jej prawa rodzicielskie i albo umieszczenie dzieci w domu dziecka albo my je zabieramy do siebie przez 3 lata ktore bylismy ze soba opiekowalismy sie dziecmi i lozylismy na ich utrzemanie wspolne wakacje i odwiedziny bo mieszkamy za granica i dzieci tez mieszkaja teraz z nami poza granicami Polski NIE TESKNIA ZA MATKA WRECZ CZUJA DO NIEJ NIENAWISC NIE OBWINIAJA MNIE ZA ROZPAD MALZENSTWA BO NIE MA PRZYCZYNY JA POZNALAM ICH OJCA GDY BYL DLUGO SAM I BYL ZA GRANICA A JA W POLSCE I OPIEKOWALAM SIE NIMI NA ODLEGLOSC DO MOMENTU ZABRANIA DZIECI Z POLSKI W POLSCE STOSUNKI BYLY PRAWIDLOWE TAK MI SIE WYDAWALO JA NAPRAWDE SZANUJE LUDZI JESTEM BARDZO TOLERANCYJNA ROZUN´MIEM EMOCJE DZIECI Z PATOLOGI BO SAMA WYCHOWALAM SIE BEZ OJCA I W DOMU W KTORYM ZAMIENIL MOJE DZIECINSTWO W KOSZMAR I W KONCU ODSZEDL I NIE MOGE ZROZUMIEC ZE MOJE DOBRE INTENCJE STWORZENIA DOMU BEZPIRÉCZNEGO DZIECIOM MOJE WYSILKI OBROCILY SIE PRZECIWKO MNIE I JESTEM IC WROGIEM CO BYM NIE ZROBILA NIE AKCEPTUJA MNIE I PONIZAJA ZYCIE STALO SIE PIEKLEM
Z Twojego postu wynika, że dzieci miały masę problemów, kiedy do Was trafiły. Czy matka oddawała się nałogom od początku ich życia? Jeśli tak, mogło dopaść je reaktywne zaburzenie przywiązania (RAD) a jeśli miały kontakt z alkoholem w życiu płodowym, także alkoholowy zespół płodowy (FAS). Najmniej prawdopodobna, ale wcale niewykluczona opcja to ta, że są socjopatami. To jednak wyłącznie moje gdybanie, a którekolwiek z w/w zaburzeń powinien stwierdzić psycholog/psychiatra.
Nawet jeśli w grę wchodzi "tylko" trauma związana z budowaniem relacji rodzinnych, możesz mieć do zgryzienia naprawdę twardy orzech. Agresywne zachowanie dzieci może nie wynikać ze złej woli, ale z nieprzystosowania do życia w rodzinie. Niwelowanie skutków zaniedbań wymagałoby l a t ogromnej cierpliwości, stalowych nerwów, w s p ó ł p r a c y partnera z Tobą, a i tak efekt jest niepewny.
Odpowiedz sobie i swojemu facetowi uczciwie na pytanie, czy chcesz się na to porywać, czy to Cię nie skrzywdzi.
Hmm może spróbuj powiedziec partnerowi oraz dzieciom ze macie dosc takich kłotni i oddacie ich do domu dziecka , niech sobie to przemysla , a w miedzy czasie za zle zachowanie same kary nakładajcie wspolnie typu spozniłes sie nie ma kolacji, komputera telewizji, nakladaj duzo obowiazkow , zmywanie naczyn , sprzatanie w domu itp. Jezeli nie beda chcieli ich wykonywac stanowczo powiedzcie ,, kto nie pracuje , niech nie je,,, pokazcie im ze to oni sa dziecmi a nie odwrotnie. wiem ze jest to surowe ale mysle ze konieczne
Piękna rada, nie ma co...
Autorko, byłaś po pomoc u specjalisty?
Moim zdaniem wysłanie syna do szkoły z internatem to nie jest rozwiązanie problemu, tylko pozbycie się problemu.
swiete slowa to nie jest rozwiazanie problemu tylko pozbycie sie problemu ..,ale jak inaczej mozna bylo zrobic ...skoro jego agresja i jeszcze dziury wybite w scianach przedmiotami lub reka walenie glowa w kafelki w lazience proby zastraszenia samobojstwem kilkugodzinne miotanie sie po mieszkaniu i wyzywaniu nas od idiotow i to wszystko w trakcje wspolpracy ze specjalistami miedzy wizytami wspolnymi i osobnymi w poradni rodzinnej gdzie pracowal nad nim sztab specjalistow bez zadnego efektu to byl pomysl centrum pomocy rodzinie nie widzieli innego ytylko platny za ciezki szmal internat ze szkola musze ci powiedziec ze poza domem czyli w szkole opinia o nim brzmi za uczuciowy za duzo robi dla innych zapomina o sobie i prosba ze szkoly zeby mniej z siebie dawal i wiecej bral z zycia dla siebie coz nie ironia losu ? wiec jak mozna bylo inaczej postapic ???? jak ??
Wyslanie do internatu to byl doskonaly pomysl.
Zrobiliscie co mogliscie, robicie wszystko i nie dziala.
Ja bym oddala chocby do domu dziecka. To nie sa juz male dzieci, ktore nie wiedza co robia.
Autorko w poniższym linku niektóre kobietki miały i maja podobne dylematy
Jak chcesz to poczytaj. Ja ze swoja Pchlą tez przechodziłam zamordyzm, ale to nie z powodu braku akceptacji, tylko z innych czynników trzęsienie ziemi następowało .Nawyżalałam się na wieki
http://www.netkobiety.pl/viewtopic.php?id=18720&p=110
Bożenko, nie wiem. Chwyciliście się ostatniej deski ratunku.
Tylko co zrobicie z trzynastolatkiem? Oddacie do poprawczaka?
14 2014-10-06 20:44:15 Ostatnio edytowany przez mortisha (2014-10-06 20:52:39)
swiete slowa to nie jest rozwiazanie problemu tylko pozbycie sie problemu ..,ale jak inaczej mozna bylo zrobic ...skoro jego agresja i jeszcze dziury wybite w scianach przedmiotami lub reka walenie glowa w kafelki w lazience proby zastraszenia samobojstwem kilkugodzinne miotanie sie po mieszkaniu i wyzywaniu nas od idiotow .......
Ja na tego typu zachowania ( może nie ząb w ząb ,ale podobne ..coś w ten deseń) mówiłam do mojej ,ze trafi do psychiatryka . To nie była groźba w ramach kary, tylko faktyczna konsekwencja tego typu zachowań . Szpital psychiatryczny to nie jest żadna fikcja , to jest/była realna groźba. Bo co człowiek ma robić jak dzieciak kapslem od butelki reke sobie haracze do krwi , albo w innej formie autoagresje wykazuje? ten szpital psychiatryczny to był straszak w tego typu sytuacjach , na ocucenie , na otrzeźwienie
Tak w ogóle nawiązując do tytułu to nie chyba nie 11 letniego syna ,a 13 letniego miałobyc tak ???
Nie wiem, czy to dobra metoda.
Byłaś kiedyś w szpitalu psychiatrycznym?
Ja spędziłam parę tygodni po próbie samobójczej, nie ma tam NIC strasznego.
W sumie szpital dla umyslowo chorych to jakies rozwiazanie.
17 2014-10-06 21:02:17 Ostatnio edytowany przez mortisha (2014-10-06 21:04:59)
Nie wiem, czy to dobra metoda.
Byłaś kiedyś w szpitalu psychiatrycznym?
Ja spędziłam parę tygodni po próbie samobójczej, nie ma tam NIC strasznego.
Nawiązując do naszej sytuacji to byłaby fatalna metoda jakby doszło do takiego posunięcia w praktyce i w Pchły przypadku nie widzę żadnych profitów trafienia tam , ale to było jedyne co dawało rade ją wyrwać z amoku, letargu.
Jak pisałam- straszak stosowany na "ocucenie " i na zaprzestanie na jakiś czas tego typu zachowań .Niby się tym nie przejmowała, ale zaraz zlatywała na ziemie po tego typu przekazie.
Cynicznahipo napisał/a:Nie wiem, czy to dobra metoda.
Byłaś kiedyś w szpitalu psychiatrycznym?
Ja spędziłam parę tygodni po próbie samobójczej, nie ma tam NIC strasznego.To byłaby fatalna metoda jakby doszło do takiego posunięcia w praktyce i w jej przypadku nie widzę żadnych profitów trafienia tam , ale to było jedyne co dawało rade ją wyrwać z amoku, letargu. Jak pisałam- straszak stosowany na "ocucenie " i na zaprzestanie na jakiś czas tego typu zachowań .Niby się tym nie przejmowała, ale zaraz zlatywała na ziemie po tego typu przekazie
Rozumiem. Tylko ciekawe, co by było, gdyby się przekonała, że psychiatryk nie jest taki zły?
Musiałabyś nowego straszaka poszukać ![]()
fakt jest sprzecznosc z wiekiem mlodszego syna ma w tej chwili 13 lat a jedenascie mial jak zamieszkal z nami dlatego jest nie scislosc wiec masz racje Zeby podjac leczenie psychiatryczne to musza specjalisci stwierdzic ze ono jest koniecznie niezbedne i nie moze byc kara tylko lekarstwem. straszenie psychiatrykiem jest jak dolewanie oliwy do ognia i bez sensu My wspolpracujemy z centrum pomocy rodzinie i nie my decydujemy czy oddac do poprawczaka czy do domu dziecka bo nawet nie mamy na to wplywu z punktu widzenia lekarskiego trzeba znalezc jak najleprze rozwiazanie dla dziecka a rodzice i opiekunowie sa od tego zeby w tym pomagac i tak jak napisal ..luc´´dzieci trafily do nas juz z mocnymi problemami psychicznymi z powodu pseudo wychowywania dzieci przez matke ktora miala kuratora przez lata i czula sie bezkarna robila dzieciom mobing ale sad na podstawie raportow pani kurator stwierdzil ze rownia pochyla zostala zatrzymana i dzieci zostaja przy matce ,dopiero 2 lata temu chcial je umiescic w domu dziecka dlatego zabralismy je do siebie chcac im stworzyc cieply normalny dom ale one nie ccialy i nie chca wiec starszy juz zyje zyciem codziennym bez nas a mlodszy tez tylko ze z nami i dla niego jest to normalna sytuacja ze mija nas jak powietrze a nas zabija ta bezduszniosc z milego szczesliwego domu w ktorym mieszkalo szczescie zrobil sie hotel do ktorego kazde z nas wraca z niechecia bo nie mozna zyc bez uczuc pozytywnych milej atmosfery i stworzyc sobie szczesliwy swiat i nie zwracac uwagi na dziecko ktore tylko sie chce przechowac i jak mowi moze mieszkac wszedzie a specjalisci mowia ze to kwestia czasu ze sie wywiaza relacje ktorych od 2 lat nie widac pomimo wielkiego nakladu sil i akceptacj dziecka koszmar ....ja jako kobieta zostalam pozbawiona mozliwosci podsycania milego ogniska rodzinnego bo dziecko chce zyc wbrew normom szczescia i samorealizowania w strone pozytywna nadmienie ze ma 13 lat i nie potrafi dobrze czytac bo nie mozna zadnym sposobem namowic go nakazac ani my ani szkola wiec jak rozwiazac problem jego wrogosci i braku pozytywnych uczuc nikt tego nie wie wszyscy poruszamy sie jak slepcy i to jeszcze we mgle pozdr
Nie wiem, jak rozwiązać. Ale kochać Was raczej nie będzie, to widać gołym okiem.
Nie zmusisz nikogo do miłości, ale warto wypracować sobie u nich szacunek.
Ci chlopcy sa w bardzo trudnym wieku. Maja za soba okropne dziecinstwo. Nigdy bym nie oddala dzieci do domu dziecka. Szukalabym dalej roznych rozwiazan. Nie ma nic gorszego jak dzieci sa odrzucone. W tej sytuacji musicie wykazac bardzo duzo cierpliwosci i dalej wspolpracowac z dobrymi psychologami. Kary, awantury tylko pogorsza sytuacje.
Nie wiem co Ci doradzic bo mieszkasz za granica a tam pomoc rodzinie wyglada zupelnie inaczej, jest pelna kontrola i nie macie wplywu na wiekszosc rzeczy, wrecz moga zabrac dzieci i tyle. Tutaj podstawowa jest rola Twojego parnetra ojca dzieci. Skoro on sie nie sprawdza, bo tak wlasnie jest, to tragedia i brak wg. mnie jakiegos rozwiazania, jesli dalej chcecie byc razem. W normalnej sytuacji ojciec powinien spedzac czas z synem/synami poza domem, na wspolnych wypadach, rozmowach, robieniu czegos. Role ojca moze zastapic wujek, przyjaciel rodziny, nauczyciel, wychowawca, druzynowy, itd. Ale zawsze bedzie to w tym wieku meska i wylacznie meska rola i zadanie. Wina jest 100% Ojca dzieci. Druga sprawa ze jest Ci przykro w tej sytuacji. Jestes po prostu ponizana. Moze wyolbrzymiasz codzienne mowienie "dzien dobry" ale juz ogolny stosunek dzieci do Ciebie jest zly. Nie ponosisz za to zadnej winy ale ponosisz i odczuwasz skutki. To jest niesprawiedliwe. Nie widze tu zadneg rozwiazania, niestety. Z twojej strony najpiej jakby by bylo jak z 16-latkiem. Mieszka poza domem, nie musiasz uczestniczyc w wizytach. Masz spokoj. Parnerowi trzeba jakos uswiadomoc (rozmowami) wyniszczajaca Cie sytuacje w domu. Oczywisce sa szanse wychowywania ale to wymaga swietej wrecz cierpliwosci, uporu, zelaznej konsekwencji, nietypowosci. nie mozesz tego od siebie wymagac.
Ja uwazam zupełnie inaczej, jeżeli kobieta wiąże się z mężczyzna z dziećmi, to nie powinna się od tych kłopotów odcinać. Chłopcy wyjechali z Polski muszą się tez przystosować do warunków i mentalności w nowym kraju. To wszystko nie jest takie proste. Pomysł z internatem jest bardzo dobry, chlopopak usamodzielnienia się
I dojrzeje.
Droga autorko postu, czy mozesz uzywac znakow interpunkcyjnych? Nie dotrwalam nawet do polowy Twoich wpisow. Wiem, ze polskie znaki stwarzaja problem za granica, ale poprosze o przecinki i kropki ![]()