netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

wrogosc ze strony 11 letniego syna partnera

24 odpowiedzi4 094 wyświetleniazałożony przez bozena0622, 04.10.2014

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » wrogosc ze strony 11 letniego syna partnera

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 25 ]

1

Temat: wrogosc ze strony 11 letniego syna partnera

przewazne jest nie akceptacja dziecka przez patnera albo  dziecko nie akceptuje partnera mamy lub taty  ...a  moja sytuacja jest podwojnie skomplikowana   Po 3 latach szczesliwego zwiazku opartego na wzajemnej milosci szacunku  zabralismy dzieci 2 synow mojego partnera od matki dzieci 3 lata po  ich rozwodzie. sa z nami 2lata i nasze zycie leglo w gruzach .starszy 16 latek odrazu okreslil sie ze jestesmy jego wrogami i codziennie slyszelismy ze nie chce mieszkac  z  nami  nienawidzi  jestesmy idiotami  robil awantury  obrazal nas byl agresywny nie pomogl psycholog problem rozwiazalismy umieszczajac go w szkole  z internatem po 2 latach okupionych probami nawiazania z nim kontaktu nerwica i wyniszczeniem psychicznym.Teraz jest szczesliwy  Pozostal mlodszy syn  13 latek ktory   tez nie nawiazal z nami  ani my z nim zadnej wiezi i chociazby malej nici porozumienia  Problem polega na tym ze syn mojego partnera nie akceptuje ani swojego ojca ani mnie  mowi otwarcie ze czuje do mnie wrogosc nie odzywa sie zupelnie do niczego nie jestem mu potrzebna  ze takiej osoby jak ja nie mozna lubic  po glebszym zastanowieniu stwierdza ze jestem mu potrzebna tylko do gotowania obiadow a tata  tylko do kasy . ale jakby ktos mu finansowal jego potrzeby to juz by tata nie byl potrzebny do niczego jesli by mieszkal gdzies indziej nie czul by tesknoty ani braku taty  .przestalismy sie rozumiec z moim partnerem bo on twierdzi ze  musze przyzwyczaic sie do tego ze w domu jest wroga atmosfera ktora stwarza jego syn  nie slucha mnie wcale obrazliwie sie do mnie odnosi traktuje mnie jak powietrze  albo robi mi na zlosc nie odzywa sie wcale okazuje wrogosc mam nauczyc sie w tym zyc bo on nie jest w stanie wplynac na jego psychike i zachowanie  za przyklad daje ze trzeba nauczyc sie zyc z takimi ludzmi bo w wiezieniu tez odsiadujac wyrok w celi ze zwyrodnialcami mozna zyc wizyty u psychologa nie wnosza nic pozytywnego  co robic gdy ojciec dziecka pogodzil sie z tym ze jest dziecku  obojetny  i wrogo do niego nastawiony i wymaga odemnie zebym przestala zwracac uwage na niego i przyzwyczila sie do takiego zycia  czy jest to nrmalne >?????????   prosze o wasza opinie

2 Ostatnio edytowany przez luc (2014-10-04 01:14:47)

Odp: wrogosc ze strony 11 letniego syna partnera

Co było powodem zabrania chłopców od ich matki?
Może tu jest klucz.

3

Odp: wrogosc ze strony 11 letniego syna partnera

Sprawa jest prosta.
Obaj nie zaakceptowali rozwodu rodzicow.
Obaj obarczaja ojca i Ciebie jako winnych tego faktu i z tego powodu chca Was ukarac.
Obaj mentalnie tesknia za matka.
Na pewno poza ktora przyjeli stala si? dla nich po pewnym czasie ... Wygodna.
Maja tylko zadania w stosunku do Was, zero obowiazkow. Po co rezygnowac z tak korzystnego ukladu, skoro ma si? do takiej postawy usprawiedliwienie.
Wyrosna z nich skrajni egoisci, w dodatku obarczajacy wina innych za swoje niepowodzenia.

Dlaczego nie moga by?.z matka ?
Co by?o powodem rozwodu ich rodzicow ?

4

Odp: wrogosc ze strony 11 letniego syna partnera
luc napisał/a:

Co było powodem zabrania chłopców od ich matki?
Może tu jest klucz.

Matka dzieci jest alkoholiczka  i lekomanka ktora nigdy w zyciu nie pomyslala o innych sad zabral jej prawa rodzicielskie i albo umieszczenie dzieci  w  domu dziecka albo my je zabieramy do siebie  przez 3 lata ktore bylismy  ze  soba  opiekowalismy  sie  dziecmi  i lozylismy  na  ich utrzemanie  wspolne  wakacje  i  odwiedziny  bo  mieszkamy  za  granica  i  dzieci  tez  mieszkaja  teraz  z  nami  poza granicami Polski NIE TESKNIA  ZA MATKA  WRECZ  CZUJA  DO  NIEJ NIENAWISC  NIE OBWINIAJA  MNIE  ZA ROZPAD  MALZENSTWA  BO  NIE  MA  PRZYCZYNY  JA  POZNALAM  ICH  OJCA  GDY  BYL  DLUGO  SAM  I  BYL  ZA  GRANICA  A JA  W POLSCE  I  OPIEKOWALAM  SIE NIMI  NA  ODLEGLOSC  DO  MOMENTU  ZABRANIA  DZIECI Z  POLSKI W POLSCE  STOSUNKI  BYLY  PRAWIDLOWE  TAK MI  SIE  WYDAWALO  JA NAPRAWDE  SZANUJE LUDZI  JESTEM  BARDZO  TOLERANCYJNA  ROZUN´MIEM  EMOCJE DZIECI  Z  PATOLOGI  BO  SAMA  WYCHOWALAM  SIE  BEZ  OJCA  I  W  DOMU  W  KTORYM  ZAMIENIL  MOJE  DZIECINSTWO W  KOSZMAR  I  W  KONCU ODSZEDL  I  NIE  MOGE  ZROZUMIEC ZE  MOJE  DOBRE  INTENCJE  STWORZENIA  DOMU  BEZPIRÉCZNEGO  DZIECIOM  MOJE  WYSILKI OBROCILY  SIE  PRZECIWKO  MNIE  I  JESTEM  IC  WROGIEM  CO  BYM  NIE ZROBILA NIE AKCEPTUJA  MNIE  I  PONIZAJA ZYCIE  STALO  SIE  PIEKLEM

5

Odp: wrogosc ze strony 11 letniego syna partnera

Hmm może spróbuj powiedziec partnerowi oraz dzieciom ze macie dosc takich kłotni i oddacie ich do domu dziecka , niech sobie to przemysla , a w miedzy czasie za zle zachowanie same kary nakładajcie wspolnie typu spozniłes sie nie ma kolacji, komputera telewizji, nakladaj duzo obowiazkow , zmywanie naczyn , sprzatanie w domu itp. Jezeli nie beda chcieli ich wykonywac stanowczo powiedzcie ,, kto nie pracuje , niech nie je,,, pokazcie im ze to oni sa dziecmi a nie odwrotnie. wiem ze jest to surowe ale mysle ze konieczne

6

Odp: wrogosc ze strony 11 letniego syna partnera

dziekuje  za pomysly  ale wszystkie juz wykorzystalismy  i nie przyniosly zadnego rezultatu ....najmniejszego oprocz jeszcze wiekszej wrogosci i izolacji z jego strony ,pisze z jego bo starszy syn mieszka od miesiaca w szkole z internatem  sam zaproponowal  i chcial mieszkac bez nas ale on mial 16 lat i moze mieszkac  nawet sam bo w  takim panstwie mieszkamy  .ale oczywiscie przyjezdza na weekendy srednio raz na miesiac lub 2 i jego zachowanie w stosunku do mnie ani ojca sie nie zmienilo zadnego milego slowa akceptacji jak nie bylo tak nie  ma  ale nie robi juz wiekszych awantur ale wlasciwie caly czas spedza poza domem  z bylymi  kolegami a jesli w domu to na kompie ale i  tak potrafi popsuc klimat  on poprostu  chce i  juz  ......Co do mlodszego syna  jak sie go przycisnie ale kosztuje to bardzo duzo nerwow  bo wtedy miota sie staje sie wulgarny i odnosi sie do nas pogardliwie  robi  jedna zecz  np odkurzanie 3 4  razy  i  za  kazdym  razem  zrobi  to  tez  niedokladnie  ,,,co  do  komputer  juz mial  limit  nie  skutkuje  ....nawet  miesiac  nie  podejmie zadnej  proby  rozmowy  z  nami  czy  negocjacji  NIC   ZYWE  CHODZACE   ZABI  PO  MIESZKANIU  ,,CHOCIAZ  NA CODZIEN  TEZ  SIE  NIE  ODZYWA DO  MNIE  W  CALE  A  DO  TATY  SLUZBOWO TAK  ZWANE  KOMUNIKATY  jJego

dzien  wyglada  w  ten  sposob  wstaje  je  wychodzi  do  szkoly  bez  czesc  bez  zadnego  slowa  ......wraca  najwczesniej  0  16    ale  przewaznie  o  18  bo  po  szkole  ma  klub   wiec  jest  tam  nawet  do  21 z  nauczycielami  2  e´razy  w  tygodniu   w  Wszystkie dzieci  maja  darmowe  posilki  obiadowe  w  szkole  a  po  szkole  w  platnym  klubie  tez  podwieczorek  i  owoce  slodycze  wiec  nawet  jesli  by  zastopowalo  sie  jedzenie  nie  dziala  to  na  niego zupelnie   bez przyjemnosci  z  uporemm maniaka  potrafi  zyc  miesiacami  ,,,nawet  bez  slowa  skargi  czy  pytan  i  prob  dogadania  sie  czy  kompromisu  Wraca  ze  szkoly  i  albo  idzie  spac  albo  jesli  jest  18  zje  i  na  kompa  wszystko  trzeba  wymuszac  nawet  higiene osobista byl  czs  ze  do  lazienki  chodzil  jak  do  przebieralni  a  brudna  bielizne  wkladal  do  komody  i  ubieral 2  raz  a  jesli  wynioslam  do  kosza  z  brudna  bielizna  to  ponownie  rano wyciagal  i  zakladal  jego  zachowania  sa  iracjonalne  powodowane  wrogoscia  i  zlosliwoscia   t  juz  trwa  2  lata  jestesmy  w  centru  pomocy  rodzinie  wspolpraca  z nimi  trudniejsza  bo  jeszcze  podpierana  tlumaczem  ale  oni  sami juz  wiidze ze nie  wiedza  jak  sie  do  niego  zabrac   bo  widza  ze  w  zaden  sposob  nie  mozna  dotrzec  do  niego  chce  zyc  wlasnym  zyciem  bez  kontroli  doroslych  i  traktuje  ojca  jako  zlo  konieczne  bo  finansuje  jego  zycie  .i mowi o tym  glosno  ze  oprocz  pieniedzy  do  niczego  nie  jest  mu  potrzebny  ,,serce  peka  ze  tak  dziecko potrafi  byc  wizolowane  z uczuc i  nie  da  sobie  ich  przekazac    Co do domu dziecka nie jest to takie latwe my wzielismy dzieci z Polski za granice cieszylismy sie ze przyszlosc  beda mialy ulatwiona  starszy  za rok  zacznie swoje dorosle zycie   tu a mlodszy musial by wyjechac do polski  Jest to decyzja ktora trzeba wziasc na wlasne sumienie i jest dylemat czy przetrzymac jeszcze 3 lata wrogosci i nienawisci z jego strony czy zaczac kroki prawne ale wiadomo jak dzialaja sady polskie przekonalismy sie juz o tym jak trwala procedura jak zdekarowalismy sie wziasc dzieci bo trafilyby do domu dziecka  z perspektywy czasu  mysle ze to  bylaby wlasciwa decyzja moze juz obcy ludzie wychowawcy pedagodzy pokazali by im co to sa relacje prawidlowe miedzy ludzmi  i nauczyliby szacunku dla innych i pozytywnych odczuc bo my jestesmy bezsilni   konia do wodopoju  doprowadzisz ale pic mu nie nakarzesz    powodzenia

7

Odp: wrogosc ze strony 11 letniego syna partnera
Apola-24 napisał/a:

Hmm może spróbuj powiedziec partnerowi oraz dzieciom ze macie dosc takich kłotni i oddacie ich do domu dziecka , niech sobie to przemysla , a w miedzy czasie za zle zachowanie same kary nakładajcie wspolnie typu spozniłes sie nie ma kolacji, komputera telewizji, nakladaj duzo obowiazkow , zmywanie naczyn , sprzatanie w domu itp. Jezeli nie beda chcieli ich wykonywac stanowczo powiedzcie ,, kto nie pracuje , niech nie je,,, pokazcie im ze to oni sa dziecmi a nie odwrotnie. wiem ze jest to surowe ale mysle ze konieczne

Weź się stuknij w głowę. Dzieciom z problemami mówić , że się je odda do domu dziecka. Głupszej rady chyba w życiu nie słyszałam.  Mam nadzieję, że nie masz dzieci, pasierbów ani nawet chomika.

8

Odp: wrogosc ze strony 11 letniego syna partnera
bozena0622 napisał/a:
luc napisał/a:

Co było powodem zabrania chłopców od ich matki?
Może tu jest klucz.

Matka dzieci jest alkoholiczka  i lekomanka ktora nigdy w zyciu nie pomyslala o innych sad zabral jej prawa rodzicielskie i albo umieszczenie dzieci  w  domu dziecka albo my je zabieramy do siebie  przez 3 lata ktore bylismy  ze  soba  opiekowalismy  sie  dziecmi  i lozylismy  na  ich utrzemanie  wspolne  wakacje  i  odwiedziny  bo  mieszkamy  za  granica  i  dzieci  tez  mieszkaja  teraz  z  nami  poza granicami Polski NIE TESKNIA  ZA MATKA  WRECZ  CZUJA  DO  NIEJ NIENAWISC  NIE OBWINIAJA  MNIE  ZA ROZPAD  MALZENSTWA  BO  NIE  MA  PRZYCZYNY  JA  POZNALAM  ICH  OJCA  GDY  BYL  DLUGO  SAM  I  BYL  ZA  GRANICA  A JA  W POLSCE  I  OPIEKOWALAM  SIE NIMI  NA  ODLEGLOSC  DO  MOMENTU  ZABRANIA  DZIECI Z  POLSKI W POLSCE  STOSUNKI  BYLY  PRAWIDLOWE  TAK MI  SIE  WYDAWALO  JA NAPRAWDE  SZANUJE LUDZI  JESTEM  BARDZO  TOLERANCYJNA  ROZUN´MIEM  EMOCJE DZIECI  Z  PATOLOGI  BO  SAMA  WYCHOWALAM  SIE  BEZ  OJCA  I  W  DOMU  W  KTORYM  ZAMIENIL  MOJE  DZIECINSTWO W  KOSZMAR  I  W  KONCU ODSZEDL  I  NIE  MOGE  ZROZUMIEC ZE  MOJE  DOBRE  INTENCJE  STWORZENIA  DOMU  BEZPIRÉCZNEGO  DZIECIOM  MOJE  WYSILKI OBROCILY  SIE  PRZECIWKO  MNIE  I  JESTEM  IC  WROGIEM  CO  BYM  NIE ZROBILA NIE AKCEPTUJA  MNIE  I  PONIZAJA ZYCIE  STALO  SIE  PIEKLEM

Z Twojego postu wynika, że dzieci miały masę problemów, kiedy do Was trafiły.  Czy matka oddawała się nałogom od początku ich życia? Jeśli tak, mogło dopaść je reaktywne zaburzenie przywiązania (RAD) a jeśli miały kontakt z alkoholem w życiu płodowym, także alkoholowy zespół płodowy (FAS). Najmniej prawdopodobna, ale wcale niewykluczona opcja to ta, że są socjopatami. To jednak wyłącznie moje gdybanie, a którekolwiek z w/w zaburzeń powinien stwierdzić psycholog/psychiatra.

Nawet jeśli w grę wchodzi "tylko" trauma związana z budowaniem relacji rodzinnych, możesz mieć do zgryzienia naprawdę twardy orzech. Agresywne zachowanie dzieci może nie wynikać ze złej woli, ale z nieprzystosowania do życia w rodzinie. Niwelowanie skutków zaniedbań wymagałoby l a t ogromnej cierpliwości, stalowych nerwów, w s p ó ł  p r a c y partnera z Tobą, a i tak efekt jest niepewny.

Odpowiedz sobie i swojemu facetowi uczciwie na pytanie, czy chcesz się na to porywać, czy to Cię nie skrzywdzi.

9

Odp: wrogosc ze strony 11 letniego syna partnera
Apola-24 napisał/a:

Hmm może spróbuj powiedziec partnerowi oraz dzieciom ze macie dosc takich kłotni i oddacie ich do domu dziecka , niech sobie to przemysla , a w miedzy czasie za zle zachowanie same kary nakładajcie wspolnie typu spozniłes sie nie ma kolacji, komputera telewizji, nakladaj duzo obowiazkow , zmywanie naczyn , sprzatanie w domu itp. Jezeli nie beda chcieli ich wykonywac stanowczo powiedzcie ,, kto nie pracuje , niech nie je,,, pokazcie im ze to oni sa dziecmi a nie odwrotnie. wiem ze jest to surowe ale mysle ze konieczne

Piękna rada, nie ma co...

Autorko, byłaś po pomoc u specjalisty?

Moim zdaniem wysłanie syna do szkoły z internatem to nie jest rozwiązanie problemu, tylko pozbycie się problemu.

10

Odp: wrogosc ze strony 11 letniego syna partnera

swiete slowa  to nie jest rozwiazanie problemu tylko pozbycie sie problemu ..,ale jak inaczej  mozna bylo  zrobic  ...skoro jego agresja i jeszcze dziury wybite w scianach przedmiotami  lub reka   walenie glowa w kafelki w lazience proby zastraszenia samobojstwem   kilkugodzinne  miotanie sie po mieszkaniu i wyzywaniu nas od idiotow i to wszystko  w  trakcje wspolpracy  ze  specjalistami  miedzy  wizytami  wspolnymi  i  osobnymi  w poradni rodzinnej gdzie pracowal  nad  nim  sztab  specjalistow    bez  zadnego  efektu  to  byl  pomysl centrum  pomocy  rodzinie   nie  widzieli  innego  ytylko  platny  za  ciezki  szmal  internat  ze  szkola  musze  ci  powiedziec  ze  poza  domem  czyli  w  szkole  opinia  o  nim  brzmi  za uczuciowy  za  duzo  robi  dla  innych  zapomina  o  sobie  i  prosba  ze  szkoly  zeby  mniej  z  siebie  dawal  i  wiecej bral  z  zycia  dla  siebie    coz  nie  ironia  losu  ? wiec  jak  mozna  bylo  inaczej  postapic  ????  jak  ??

11

Odp: wrogosc ze strony 11 letniego syna partnera

Wyslanie do internatu to byl doskonaly pomysl.
Zrobiliscie co mogliscie, robicie wszystko i nie dziala.
Ja bym oddala chocby do domu dziecka. To nie sa juz male dzieci, ktore nie wiedza co robia.

12

Odp: wrogosc ze strony 11 letniego syna partnera

Autorko w  poniższym linku niektóre kobietki miały i maja  podobne   dylematy
Jak chcesz to poczytaj.  Ja ze swoja Pchlą tez przechodziłam zamordyzm, ale to nie z powodu braku akceptacji, tylko z innych czynników trzęsienie ziemi  następowało .Nawyżalałam się na wieki
http://www.netkobiety.pl/viewtopic.php?id=18720&p=110

13

Odp: wrogosc ze strony 11 letniego syna partnera

Bożenko, nie wiem. Chwyciliście się ostatniej deski ratunku.
Tylko co zrobicie z trzynastolatkiem? Oddacie do poprawczaka?

14 Ostatnio edytowany przez mortisha (2014-10-06 20:52:39)

Odp: wrogosc ze strony 11 letniego syna partnera
bozena0622 napisał/a:

swiete slowa  to nie jest rozwiazanie problemu tylko pozbycie sie problemu ..,ale jak inaczej  mozna bylo  zrobic  ...skoro jego agresja i jeszcze dziury wybite w scianach przedmiotami  lub reka   walenie glowa w kafelki w lazience proby zastraszenia samobojstwem   kilkugodzinne  miotanie sie po mieszkaniu i wyzywaniu nas od idiotow .......

Ja na tego typu zachowania ( może nie ząb w ząb ,ale podobne ..coś w ten deseń)   mówiłam do mojej  ,ze trafi do psychiatryka . To nie była   groźba w ramach kary, tylko  faktyczna konsekwencja tego typu zachowań . Szpital psychiatryczny to nie jest żadna fikcja , to jest/była realna groźba. Bo co człowiek ma robić jak dzieciak kapslem  od butelki reke sobie haracze do krwi , albo w innej formie autoagresje wykazuje? ten szpital psychiatryczny to  był straszak w tego typu sytuacjach , na ocucenie , na otrzeźwienie


Tak w ogóle  nawiązując do tytułu to nie chyba nie 11 letniego syna ,a 13 letniego  miałobyc tak ???

15

Odp: wrogosc ze strony 11 letniego syna partnera

Nie wiem, czy to dobra metoda.
Byłaś kiedyś w szpitalu psychiatrycznym?
Ja spędziłam parę tygodni po próbie samobójczej, nie ma tam NIC strasznego.

16

Odp: wrogosc ze strony 11 letniego syna partnera

W sumie szpital dla umyslowo chorych to jakies rozwiazanie.

17 Ostatnio edytowany przez mortisha (2014-10-06 21:04:59)

Odp: wrogosc ze strony 11 letniego syna partnera
Cynicznahipo napisał/a:

Nie wiem, czy to dobra metoda.
Byłaś kiedyś w szpitalu psychiatrycznym?
Ja spędziłam parę tygodni po próbie samobójczej, nie ma tam NIC strasznego.

Nawiązując do naszej sytuacji to byłaby fatalna metoda jakby doszło do takiego posunięcia w praktyce i w Pchły przypadku nie widzę żadnych profitów trafienia tam , ale  to było jedyne co dawało rade ją wyrwać z amoku, letargu.
Jak pisałam- straszak  stosowany na "ocucenie " i na zaprzestanie na jakiś czas tego typu zachowań .Niby się tym nie przejmowała, ale zaraz zlatywała na ziemie po tego typu przekazie.

18

Odp: wrogosc ze strony 11 letniego syna partnera
mortisha napisał/a:
Cynicznahipo napisał/a:

Nie wiem, czy to dobra metoda.
Byłaś kiedyś w szpitalu psychiatrycznym?
Ja spędziłam parę tygodni po próbie samobójczej, nie ma tam NIC strasznego.

To byłaby fatalna metoda jakby doszło do takiego posunięcia w praktyce i w jej przypadku nie widzę żadnych profitów trafienia tam , ale  to było jedyne co dawało rade ją wyrwać z amoku, letargu. Jak pisałam- straszak  stosowany na "ocucenie " i na zaprzestanie na jakiś czas tego typu zachowań .Niby się tym nie przejmowała, ale zaraz zlatywała na ziemie po tego typu przekazie

Rozumiem. Tylko ciekawe, co by było, gdyby się przekonała, że psychiatryk nie jest taki zły?
Musiałabyś nowego straszaka poszukać smile

19

Odp: wrogosc ze strony 11 letniego syna partnera

fakt  jest sprzecznosc  z wiekiem mlodszego syna ma w  tej  chwili 13 lat a jedenascie mial  jak  zamieszkal z  nami  dlatego  jest nie scislosc  wiec  masz  racje   Zeby   podjac leczenie psychiatryczne to musza specjalisci stwierdzic ze ono jest koniecznie niezbedne   i nie moze byc kara  tylko lekarstwem.  straszenie psychiatrykiem jest jak dolewanie oliwy do ognia i  bez  sensu   My wspolpracujemy  z  centrum  pomocy  rodzinie  i  nie  my  decydujemy  czy  oddac do  poprawczaka  czy  do  domu  dziecka   bo nawet nie mamy na to wplywu  z punktu widzenia lekarskiego trzeba znalezc jak najleprze rozwiazanie  dla dziecka a rodzice i opiekunowie sa od tego zeby w tym pomagac i tak jak napisal   ..luc´´dzieci trafily do nas juz  z  mocnymi  problemami psychicznymi z powodu pseudo wychowywania  dzieci przez matke ktora miala kuratora przez lata i czula sie bezkarna robila dzieciom mobing ale sad  na podstawie raportow pani kurator stwierdzil ze rownia pochyla zostala zatrzymana i dzieci zostaja przy matce ,dopiero 2 lata temu chcial je umiescic w domu dziecka  dlatego zabralismy je do siebie  chcac  im stworzyc cieply normalny dom  ale one nie ccialy i nie chca  wiec starszy juz  zyje zyciem codziennym  bez  nas  a  mlodszy  tez  tylko  ze  z  nami   i dla niego jest to  normalna sytuacja  ze mija nas jak powietrze a nas  zabija ta bezduszniosc  z milego szczesliwego domu w ktorym mieszkalo szczescie zrobil sie hotel  do ktorego kazde  z  nas  wraca  z niechecia  bo nie mozna zyc bez uczuc pozytywnych  milej atmosfery i stworzyc sobie szczesliwy swiat i nie zwracac uwagi na dziecko ktore tylko sie chce przechowac  i jak mowi moze mieszkac  wszedzie a specjalisci  mowia ze to kwestia czasu ze sie wywiaza relacje  ktorych od 2 lat nie widac pomimo wielkiego nakladu sil  i akceptacj  dziecka koszmar  ....ja jako kobieta zostalam pozbawiona mozliwosci podsycania milego ogniska rodzinnego  bo  dziecko  chce zyc wbrew normom szczescia i samorealizowania  w strone pozytywna  nadmienie  ze ma 13 lat i nie potrafi dobrze czytac bo nie mozna zadnym sposobem  namowic go nakazac ani  my  ani  szkola  wiec  jak  rozwiazac problem  jego  wrogosci  i  braku pozytywnych  uczuc   nikt  tego  nie  wie  wszyscy  poruszamy  sie  jak  slepcy  i to  jeszcze  we  mgle  pozdr

20

Odp: wrogosc ze strony 11 letniego syna partnera

Nie wiem, jak rozwiązać. Ale kochać Was raczej nie będzie, to widać gołym okiem.
Nie zmusisz nikogo do miłości, ale warto wypracować sobie u nich szacunek.

21

Odp: wrogosc ze strony 11 letniego syna partnera

Ci chlopcy sa w bardzo trudnym wieku. Maja za soba okropne dziecinstwo. Nigdy bym nie oddala dzieci do domu dziecka. Szukalabym dalej roznych rozwiazan.  Nie ma nic gorszego jak dzieci sa odrzucone. W tej sytuacji musicie wykazac bardzo duzo cierpliwosci i dalej wspolpracowac z dobrymi psychologami. Kary, awantury tylko pogorsza sytuacje.

22

Odp: wrogosc ze strony 11 letniego syna partnera

Nie wiem co Ci doradzic bo mieszkasz za granica a tam pomoc rodzinie wyglada zupelnie inaczej, jest pelna kontrola i nie macie wplywu na wiekszosc rzeczy, wrecz moga zabrac dzieci i tyle. Tutaj podstawowa jest rola Twojego parnetra ojca dzieci. Skoro on sie nie sprawdza, bo tak wlasnie jest, to tragedia i brak wg. mnie jakiegos rozwiazania, jesli dalej chcecie byc razem. W normalnej sytuacji ojciec powinien spedzac czas z synem/synami poza domem, na wspolnych wypadach, rozmowach, robieniu czegos. Role ojca moze zastapic wujek, przyjaciel rodziny, nauczyciel, wychowawca, druzynowy, itd. Ale zawsze bedzie to w tym wieku meska i wylacznie meska rola i zadanie. Wina jest 100% Ojca dzieci. Druga sprawa ze jest Ci przykro w tej sytuacji. Jestes po prostu ponizana. Moze wyolbrzymiasz codzienne mowienie "dzien dobry" ale juz ogolny stosunek dzieci do Ciebie jest zly. Nie ponosisz za to zadnej winy ale ponosisz i odczuwasz skutki. To jest niesprawiedliwe. Nie widze tu zadneg rozwiazania, niestety. Z twojej strony najpiej jakby by bylo jak z 16-latkiem. Mieszka poza domem, nie musiasz uczestniczyc w wizytach. Masz spokoj. Parnerowi trzeba jakos uswiadomoc (rozmowami) wyniszczajaca Cie sytuacje w domu. Oczywisce sa szanse wychowywania ale to wymaga swietej wrecz cierpliwosci, uporu, zelaznej konsekwencji, nietypowosci. nie mozesz tego od siebie wymagac.

23

Odp: wrogosc ze strony 11 letniego syna partnera

Ja uwazam zupełnie inaczej, jeżeli kobieta wiąże się z mężczyzna z dziećmi, to nie powinna się od tych kłopotów odcinać. Chłopcy wyjechali z Polski muszą się tez przystosować do warunków i mentalności w nowym kraju. To wszystko nie jest takie proste. Pomysł z internatem jest bardzo dobry, chlopopak usamodzielnienia się
I dojrzeje.

24

Odp: wrogosc ze strony 11 letniego syna partnera

Droga autorko postu, czy mozesz uzywac znakow interpunkcyjnych? Nie dotrwalam nawet do polowy Twoich wpisow. Wiem, ze polskie znaki stwarzaja problem  za granica, ale poprosze o przecinki i kropki smile

Posty [ 25 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » wrogosc ze strony 11 letniego syna partnera

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026