Facet zostawił mnie po 3 latach. Na początku to on sie o mnie starał a ja miałam wątpliwości. Po niedługim czasie wyjechał do pracy za granicę. Codziennie rozmawialiśmy, ja w tym czasie czekałam na niego i byłam bardzo fair. On również zapewniał mnie o swojej miłości. Kilka miesięcy temu wrócił na stałe do kraju. Coś było nie tak... po tygodniu powiedział mi ze go zmęczyłam i że sie znudził i potrzebuje czasu. Rozstaliśmy się ale oboje to bardzo przeżyliśmy i chcieliśmy sie spotkać (ja chciałam wrócić). Spotkaliśmy sie ale on chciał wiecej czasu na odpoczynek i zapewniał że nie ma sie czym martwić bo to jeszcze nie są problemy. Spotykaliśmy sie przez 2 miesiące przynajmniej 2 razy w tygodniu. Teraz on uważa że to były spotkania koleżenskie a za każdym razem było miedzy nami coś wiecej... Ciągle prosiłam go podjęcie decyzji co dalej z nami. W końcu powiedział że spotyka sie z kimś na razie po koleżensku i nie chce ze mną już próbować. Zerwałam z nim kontakt. Tydzień później zadzwonił, powiedział że ma mętlik w głowie ale że sie z nią spotyka i porównuje do mnie. Mówił że sie pogubił, ze mysli ciągle o mnie. Potem się z nim spotkałam, powiedział mi że częsciej sie z nią spotyka i że nie wie co z tego będzie ale że chce z nią spróbować.
Okazało się że mieliśmy razem ze znajomymi wyjechać w góry, nie dało sie zrezygnować więc pojechaliśmy tydzień po naszej rozmowie. Ona go odprowadzała do samochodu i widziałam jak sie całują - to było dla mnie jak cios. Tam dużo czasu spedzalismy razem, kilka razy zaszło coś miedzy nami, ale on powiedział że dla niego to nic nie znaczyło że jest teraz z nią i nie zrezygnuje. Zaczepiał mnie i podrywał a ja reagowałam tym samym - byliśmy tam jak para. Zarzuciłam mu że takie zachowanie jest nie fair wobec tej dziewczyny i ze ja traktowałabym to jak zdradę. Kolejny raz wtedy powtórzył mi ze to nic nie znaczyło. (W miedzyczasie jeszcze sie dowiedziałam że jej były chłopak dalej coś do niej czuje i że chciałby wrócić do niej ale ona podjęła decyzje że chce spróbować z moim TZ).Czułam sie jak wyjscie awaryjne i powiedziałam mu ze co z tego że ja dalej go kocham skoro on mnie nie a on odpowiedział "tego nie powiedziałem". Wróciliśmy z gór i teraz on wypiera sie wszystkiego co tam zaszło. Powiedziałam mu zeby sie jej przyznał bo jest nie fair wobec mnie i wobec niej a on mnie oskarża o to ze chce go zniszczyć i że to ja go cały czas tam zaczepiałam i za dużo sobie wyobrażałam. Na dodatek ta dziewczyna nie wie ze po rozstaniu on przyjeżdżał do mnie i zawsze do czegoś miedzy nami dochodziło. Ona mysli ze to były koleżenskie spotkania. Mam mętlik w głowie... nie wiem czy on jeszcze coś czuje do mnie. Zastanawiam sie czy powinnam porozmawiać z tą dziewczyną. Pomóżcie
1 2014-10-04 19:29:15 Ostatnio edytowany przez Arwena4 (2014-10-04 19:38:18)
Podobne tematy
2 2014-10-04 19:38:09 Ostatnio edytowany przez Elle88 (2014-10-04 19:38:27)
Żałosny typ a ty autorko w roli jego podnóżka.
Tak, najlepiej umów się z ta dziewczyną na jakąś otwartą walkę i WALCZ, walcz o niego!!!![]()
ręcę opadają..
3 2014-10-04 19:49:40 Ostatnio edytowany przez thepass (2014-10-04 19:50:00)
Teraz on uważa że to były spotkania koleżenskie a za każdym razem było miedzy nami coś wiecej...
Spotkania koleżeńskie konczone "kontaktem fizycznym". Nadal to spotkania kolezenskie.
Zarzuciłam mu że takie zachowanie jest nie fair wobec tej dziewczyny i ze ja traktowałabym to jak zdradę.
Pouczyłaś go w jakim celu? Żeby sobie pogadać, pokrzyczeć, a pozniej dalej go pragnąć jak ideał? Jednej kit wciska, drugiej kit wciska, a Ty dalej zakochana i się zastanawiasz czy będziesz dalej jego księżniczką.
Ona mysli ze to były koleżenskie spotkania. Mam mętlik w głowie... nie wiem czy on jeszcze coś czuje do mnie. Zastanawiam sie czy powinnam porozmawiać z tą dziewczyną. Pomóżcie
Czuje czuje, szczególnie jak nago jesteś.
Porozmawiać z nią i powiedzieć jaki to podły drań, czy może urządzicie trójkąt?
A może powiedzieć jej by się od niego odczepiła? Jak jest taka jak Ty, to na pewno coś to da.
Konkluzja jest taka. Walczyć to powinnas o odzyskanie swojej własnej głowy. O godności nie wspominam, bo może nigdy jej nawet nie miałaś.
powinnaś definitywnie zerwać kontakt i zająć się sobą i np. swoją kobiecą urodą.... facet gra jak mu wygodnie, i definitywnie woli być z tamtą niż z Tobą droga autorko. Powód.... wypaliło się, po 3 latach to normalne, on już nie myśli o Tobie poważnie, a nawet jeśli coś tam mu świta w głowie o Was, to jego zachowanie jest dziecinne, a po drugie Ty jesteś dziecinna że dajesz sobie tak pogrywać, wyjazd w góry ze znajomymi z Twoim byłym..... ???? co to ma być w ogóle, w tym momencie to Ty powinnaś mu postawić sprawę jasno. Pomimo że jestem facetem i może nie powinienem się wypowiadać w typowo "babskim temacie" to u mnie kobieta ma kwadrans na zmianę decyzji, jeśli nie, to..... adios seniorita.
Takim zachowaniem w stylu "u mnie zawsze masz otwarte furtki bo Cię kocham i blebleble.." sprawiasz mu tylko wygodę i jeszcze większe poczucie komfortu. O kurcze, przy takiej kobiecie to dopiero można być jak ten "wolny elektron", na prawo i lewo... ![]()
Dlatego mi tak ciężko bo wszyscy mi powtarzali wczesniej że to porządny facet, że nigdy mnie nie zdradzi i ze zadba o mnie. On sam mówił że mnie nigdy nie zostawi i że kocha jak nikogo innego. A teraz go nie poznaję. Ja wiem że on mną manipuluje i wykorzystuje to że dalej coś do niego czuje. Tyle razy już próbowałam o nim zapomnieć i zerwać kontakt ale za każdym razem on się odzywał albo jego rodzina sie ze mną kontaktowała, że sie nie dało. A ten wyjazd był tak zorganizowany, że ja nie mogłam zrezygnować bo wszystkie bilety były zarezerwowane na mnie a pieniędzy nie dałoby sie odzyskać. A on sam mógł zrezygnować ale nie chciał zawieść swoich znajomych. Wiele razy mówiłam mu żeby dał mi swiety spokój bo przecież ma kogoś a on wtedy odpowiadał że co z tego bo to ja jestem najważniejsza. Zarzuciłam mu że sie mną bawi a on stwierdził ze to ja sie nim bawię. Może Wasza krytyka przemówi mi jakoś do rozsądku i pozwoli zapomnieć.
Zarzuciłam mu że sie mną bawi a on stwierdził ze to ja sie nim bawię.
:D:D:D
dobry jest..idzie w zaparte.
Czyli jest na etapie, że wie, że łykniesz wszystko.
Mówi tak teraz bo się boi że ja jej wszystko powiem
Niekoniecznie. Ma 2 laski, które "biją się" o jego uwagę. Chciałoby Ci się na jego miejscu dla którejś z nich bardziej się starać?
On sie niczego nie boi, on ma WY WA LO NE. ![]()
Wiem że o nią sie stara bo kupuje jej kwiaty, przywozi i odwozi ją codziennie do pracy i na wyjeździe do mnie zaczął sie przystawiać jak sie okazało ze jej ex dalej coś do niej czuje. Sam mi nawet wczoraj napisał że jego związek jest świeży i żebym nie stawiała go w złym świetle
Dziewczyno, nie rób z siebie wycieraczki, proszę..
A czy jak teraz to tak zostawię to czy nie zostanę juz na zawsze tą wycieraczką?
12 2014-10-04 21:12:27 Ostatnio edytowany przez thepass (2014-10-04 21:12:43)
A czy jak teraz to tak zostawię to czy nie zostanę juz na zawsze tą wycieraczką?
To jest zawsze bardzo dobre podsumowanie każdej "miłości". Ból ego.
Co Ty sie przejmujesz kim będziesz dla niego? Kogos kogo nie ma i nie bedzie w Twoim zyciu. Wazne kim Ty sie sama czujesz i nie moze to byc zalezne od 2 osoby, albo kazdej osoby z osobna.
Dziękuję Thepass. Myślę że po całym tym rozstaniu, wyjeździe i jego gierkach czuję się osłabiona. Bardzo związałam sie przez ten czas z jego rodziną a teraz niestety nie utrzymujemy kontaktu. Chciałabym stanąć na nogi, zapomnieć i ułożyć sobie życie na nowo:)
A czy jak teraz to tak zostawię to czy nie zostanę juz na zawsze tą wycieraczką?
Zrozum, że z tej "roli" w czyimś życiu nie dostaje się awansu tylko dlatego, że się z niego znika czy zostaje.
Po prostu pozwoliłaś sobie w pewnym momencie nasiusiać na głowę i kiedy on pytał czy już wystarczy (dowalając dalsze beznadziejne zachowania) ty prosiłaś o jeszcze ![]()
Teraz nie dziw się, że ta nowa ma więcej punktów w jego prywatnym zeszyciku "wyzwań" i to za nią trochę pogoni, postroszy piórka (te kwiaty, czekolady, itp.)
Odpuść kompletnie, z tego nic nie będzie.
Urobił Cię i musiało by minąć kilka lat by zapomniał, który "guzik" przycisnąć byś zatańczyła jak on zagra i nie zanudziła go swoim posłuszeństwem i przewidywalnością do bólu.
Co nie zmienia faktu, że ten koleś to łajza.
Zrozum, że z tej "roli" w czyimś życiu nie dostaje się awansu tylko dlatego, że się z niego znika czy zostaje.
Dlatego może jesli powiem tej dziewczynie jaki on jest, to on zrozume że nie jestem 'wycieraczką". Z drugiej strony mogę też wyjść na desperatkę->zazdrośnicę.
Wyjdziesz na jeszcze większą desperatkę. Bo laska która goni za facetem, który ma 2 do wyboru i nie potrafi z niego zrezygnować, bo "to taki dobry misio i takie piękne kity mi zasadza" raczej inaczej określić nie można. Także..pobudka! ![]()
Najlepiej zaczaj się w krzakach na tę nową i ugryź ją w nogę.
Jak się podda to wtedy jej powiesz wszystko o tym waszym mistrzu i ona wnet go wyrzuci ze swego życia, wtedy będziecie żyli długo i szczęśliwie.
No, chyba że Książę zdecyduje, że jednak woli trójkąt..to wtedy jej kupisz bombonierkę na przeprosiny i cmokniesz księcia w rowek i tez będziesz miała miejsce "z doskosku" w tej farsie.
ale..jak powiadał Zygi Chajzer - Decyzja należy do ciebie !!!
Będziesz się z myślami biła jeszcze długo. Bo jest to szok, że człowiek któremu ufałaś okazał się łajzą.
Ale na litość boską! Odpuść. Odrobinę godności. Nie chce, to nie. Gdybyś go skrzywdziła, a on byłby samotny mogłabyś walczyć. A w takim wypadku nie wiem za bardzo o kogo i po co. Pamiętaj, że nikogo do niczego nie zmusisz. I proszę Cię szanuj się - fizycznie i mentalnie.
Dla mnie facet zajęty nie ma "Wacka". Natomiast ten mimo świeżej zajętności tegoż "Wacka" ma. Bardzo pracowitego z resztą.
18 2014-10-04 22:41:10 Ostatnio edytowany przez Arwena4 (2014-10-04 22:43:36)
Dziękuję Wam za te wszystkie słowa prawdy. Macie rację, nie powinnam się wdawać w żadne dyskusje i gierki z jego strony. Jeżeli jeszcze będzie sie do mnie odzywał, to ja nie będę reagowała. Może kiedyś doceni to co stracił a ta dziewczyna przekona się za jakiego Palanta sie zabrała.
Teraz cierpię ale wiem że z każdym dniem jest lepiej bo zaraz po rozstaniu przyjaciele sklejali mnie ponad tydzień. Nie zapomnę o nim z dnia na dzień ale musze sobie powtarzać że on nie jest wart moich starań.
Niestety, czasem trzeba prawdą między oczy i bez znieczulenia, inaczej człowiek nie potrafi się "wybić" ze schematu myślenia, który mu szkodzi.
Popracuj nad poczuciem własnej wartości - tu jest klucz żeby do gnojka nie chcieć wracać, samo powtarzanie że "nie jest wart" to jak plucie pod wiatr- taka sama "skuteczność" ![]()
A Arwen jeżeli będziesz miała chwilę, sekundę wątpliwości.. czy czasem tfuuu "walczyć" o takiego niezdecydowanego Edzia z lekką schizofrenią ( skoro nie pamięta co z Tobą robił, co do Ciebie mówił, tylko zwala wszystko an Ciebie) to wejdź sobie a ten temat i przesylabizuj słowa użytkowników.
Pomoże.
Nie warto się starać o takiego faceta, szkoda na niego czasu naprawde. Już nigdy nie będziesz miała pewności że znow pozna kogoś i bedzie się bawił na 2 fronty. Odczekaj zajmij sie tym o czym marzyłaś , zerwij z tym mężczyzną raz na zawsze. Pomyś że to co było to już historia, a o histori należy pamiętać lecz nie można nią żyć, dzisiejszy dzień jest to terażniejszość skup się na tym i zobacz jak wiele możesz osiągnąc. A jutro jest tajemnicą , niech ta tajemnica daje Ci satysfakcje , bo możesz odnaleść drugą połowe. Czego z całego serca Ci życzę.
Po tym co tutaj przeczytałam nie mogę uwierzyć, że byłam taka naiwna. Tyle dla niego poświęciłam czasu, energii, pieniędzy... niepotrzebnie. Mam nadzieję że już nie trafię nigdy na takiego dupka. Dziekuje Wam za wsparcie, bo to właśnie teraz jest mi najbardziej potrzebne.
Straciłaś, bo szukasz miłości na siłę, ze strachu przed pustką - wtedy człowiek traci dystans i rzuca się w "paszcze lwa"
żeby tylko nie skonfrontować się z brakiem miłości do samego siebie. A od tego się zaczynają wszystkie inne braki.
Dopóki nie "naprawisz" siebie - w sensie nie pokochasz i nie zaakceptujesz w 100%, dopóty zawsze będziesz trafiała na dupków, którzy będą Ci pokazywali to czego w sobie nie lubisz i okazywali Ci brak szacunku na wszelkie możliwe sposoby (gra na 2 fronty to sztandarowy przykład jak bardzo ktoś nie liczy się z naszymi uczuciami).
jaki k...a przykład, jak ktoś gra na dwa fronty, to niech sp......a , nie ma czegoś takiego jak miłość do siebie, jest egoizm -zdrowy, nie trzeba w 100% kochać siebie, by wiedzieć kiedy ktoś nas chce wykorzystać, a kiedy tylko pyta się o kolor oczu:)
25 2014-10-05 21:22:59 Ostatnio edytowany przez Elle88 (2014-10-05 21:23:38)
Znów nie zrozumiałeś, a się ciskasz.. i po co ci to? ![]()
Między WIEDZIEĆ a zareagować prawidłowo i kopnąć takie ści..wo w tyłek jest zasadnicza różnica.
Ty tez niby wszystko wiesz, a czemu w kółko siedzisz w swoim bagienku i nic nie robisz?
Ta RÓŻNICA między wiedzieć (w teorii) a stosować (w praktyce) zaczyna się właśnie od zdrowego stosunku z samym sobą i poczucia wartości na właściwym poziomie.
Inaczej się niby dużo wie, a g... robi.
26 2014-10-05 21:29:47 Ostatnio edytowany przez Rockfor (2014-10-05 22:49:23)
Autorko życzę Ci z powrotem dużo dumy i odzyskania swojego ego. Wtedy szacunek do Ciebie wróci sam, wg. mnie to tylko takie rozwiązanie ![]()
Dziewczyno uciekaj od niego jak najdalej. Nic dobrego z tego nie będzie, tylko bardziej będziesz cierpieć.
Straciłaś, bo szukasz miłości na siłę, ze strachu przed pustką - wtedy człowiek traci dystans i rzuca się w "paszcze lwa"
żeby tylko nie skonfrontować się z brakiem miłości do samego siebie.
Elle88 to nie jest tak, że szukałam miłości na siłe. Poznałam go przypadkiem i to on się starał o mnie na początku. Było mi z nim dobrze dopóki nie wyjechał a potem wrócił do Polski. Chyba tam przez ten rok mu się z głową stało. Jak teraz analizuję sobie to jak próbowałam "walczyć" o niego to troche się zachowywałam jak gimnazjalistka ![]()
Dziewczyno uciekaj od niego jak najdalej. Nic dobrego z tego nie będzie, tylko bardziej będziesz cierpieć.
Wiem, że nic dobrego już z tego nie będzie. Boję się jeszcze tego, że on tą całą sytuację z wyjazdem w góry obróci przeciwko mnie i będzie mi robił "opinie" u naszych wspólnych znajomych. Przyjaciółki mi radzą zebym sie z nim jeszcze raz spotkała, wyjaśniła wszystko ostatecznie i zakończyła to w zgodzie ale ja wiem że takie spotkanie znów nic mi nie da a może tylko pogorszyć sprawę bo będzie mną manipulował.
Nie spotykaj się z nim, ignoruj wszelkie formy kontaktu z jego strony. Im wcześniej utniesz tą znajomość tym lepiej dla Ciebie. Facet, o którym piszesz to taki typ, który aż chce się zapakować do rakiety i wysłać w kosmos. Nie warto sie poniżać dla kogoś takiego.
ciskam się, żeby zrozumieć, wiem, że każda perspektywa jest tylko murem. Bo się boję. i g..wno robię. Może nadszedł czas żebym naprawdę spróbował robić. Jak /robię/ nie rozkiminiam. Wiesz nie wiem , czy to twoje działanie, czy moje chaotyczne pisanie , ale na tym forum zaczynam się czuć persona non grata, a ty wiesz że mnie to jara.
Jestem pożywką dalszego rozwoju.
Nie ma dla mnie znaczenia czy ktoś mnie rozumie. Liczą się dla mnie te osoby które widzą to co jest narysowane. Ale również płaszczyzna na której malowidło zostało dokonane.
Niesamowite jest to jak bardzo się dostosowujesz do rozmówcy, nie tracąc swoich argumentów.
Twoje uwagi uważam za słuszne. Stosując się do nich ratuje się, jednocześnie tracąc siebie.
Kto osądzi czy dobrego siebie, czy też paradoksalnie tego wyobrażonego.
Muszę spróbować by osądzić, znów masz rację. Działanie sprawia frajdę, ale w tym zapomina się o dwoistości świata. Niby lewa , ale prawa, niby prawa ale lewa, a tu ani prawa ani lewa. Niby 0:1 , ale 1:0 a tak naprawdę 1:1. Elle nikogo nie kwestionuje, każdy żyje tak jak umie, tak jak czuje, tak jak widzi, rozumuje. Zaprzeczyłem w twoje człowieczeństwo, i proszę -zademonstrowałaś je, gdyby ci nie zależało, nie robiłaś by tego. Musiałaś go mocno kochać. Zwyciężyłaś, wszystko ogarnęłaś, żyjesz wg tego co zdobyłaś.-ale jednak myśli gdzieś wokół tej orbity jego cigle płyną, nie rozpłynęły się.
Jesteś pewna tego na 100% że już dobrze?
Tak tak , nie zrozumiałem, jakie to banalne.
Można kochać wszystko i, powtarzam i siebie, ale nigdy tylko siebie ,lub tylko wszystko. Inaczej to tylko zakrzywienie perspektywy. Perspektywa jest jedna, ja jestem wszystkim, wszystko to ja. ![]()
Dzisiaj znów sie do mnie odezwał. Zapytał czy mozemy sie spotkac. Nie odpisałam, wiem ze nie powinnam sie z nim kontaktowac ale przez to znów o nim myslałam przez cały dzien ;/ Czy zawsze proces "leczenia" musi byc taki bolesny?
co to znaczy zerwać definitywnie kontakt ?? już tłumaczę, bo widzę że autorka nie rozumie i sama sobie nie chce pomóc. Otóż nie dzwonimy, nie odbieramy i nie piszemy do siebie, choćby on przyszedł, błagał, dzwonił 50 razy dziennie to cisza.... kurcze przecież kobiety są mistrzyniami w odbijaniu piłeczki... dziewczyno co z Tobą ????
Heh swoją drogą droga autorko, jesteś za bardzo naiwna i nie pokazujesz ani grama swojej wartości... heh, zwykle to mną kobitki tak manipulowały i rzucały o ścianę ale żeby w drugą stronę...
Dziewczyno jak Ci jest tak ciężko skończyć to wszystko przez "krótkie cięcie" to zrób sobie postanowienie, że przez najbliższe 3miesiące totalny brak reakcji z Twojej strony i cisza do jego osoby. W tym czasie zajmij się sobą... odnów kontakty ze znajomymi, poznaj nowych itd, a po tych 3 miesiącach usiądź na chłodno i przeczytaj jeszcze raz cały ten temat na forum, i zastanów się ale dopiero po tym czasie czy warto się zacząć starać od nowa.... podejrzewam że decyzja będzie negatywna ![]()
Dzisiaj znów sie do mnie odezwał. Zapytał czy mozemy sie spotkac. Nie odpisałam, wiem ze nie powinnam sie z nim kontaktowac ale przez to znów o nim myslałam przez cały dzien ;/ Czy zawsze proces "leczenia" musi byc taki bolesny?
Podobno nawet po rzuceniu palenia organizm oczyszcza się ładnych parę lat. Toksyczna miłość bywa równie ulotna. Na szczęście nie trzeba wcale długo po niej cierpieć, ale za to jest to cierpienie intensywne.
W Twoim wypadku sprawy nie ułatwia fakt, że nie zerwałaś kontaktu z facetem, a i on nie zamierza dać Ci o sobie zapomnieć ani nawet otwarcie powiedzieć, co między Wami jest. Myślę, że jeden jego przykry komentarz starczyłby za wszystkie posty w tym wątku.
Elle twierdzi, że kobieta, którą on aktualnie adoruje w pewnym sensie "zasłużyła" na lepsze traktowanie, bo wyznaczyła granice. Po pierwsze - nie wiemy tego. Po drugie - nawet jeśli, to przypuszczam, że nie ma sposobu na zdobycie szacunku tego faceta.
Po prostu ją umieścił w roli swojej "oficjalnej dziewczyny", a Ciebie obsadził w roli "swojej oficjalnej koleżanki do bzykania". Żadne wyjaśnianie, umoralniające rozmowy i branie go na przeczekanie tego nie zmienią. The-Pass ma rację, że nie warto starać się o szacunek Twojego "przyjaciela", bo jego zachowania nie są kwestią szacunku tylko poszukiwania korzyści. Mężczyzna ten traktuje relacje z Tobą i tamtą dziewczyną instrumentalnie - obojętnie, której z Was daje kwiaty.
Podsumowując, masz do wyboru wyłącznie: przyjąć to, co on Ci oferuje w obecnym kształcie albo zakończyć relację definitywnie. W tej pierwszej opcji lepiej nie będzie. W tej drugiej może być zdecydowanie lepiej, ale nie z nim. I nie od razu.
Elle twierdzi, że kobieta, którą on aktualnie adoruje w pewnym sensie "zasłużyła" na lepsze traktowanie, bo wyznaczyła granice. Po pierwsze - nie wiemy tego. Po drugie - nawet jeśli, to przypuszczam, że nie ma sposobu na zdobycie szacunku tego faceta.
Nie, to nie tak, że ona obiektywnie czymś sobie 'zasłużyła' czy jest obiektywnie "lepsza" od Autorki. Ona jest po prostu nowa zabawką, która on traktuje -jak słusznie dodałaś- tak samo instrumentalnie, tylko z racji, że jest to dość świeża sprawa, jego umizgi mogą sprawiać wrażenie, że to coś poważniejszego.
Jest to bez jajeczny Don juan za dychę, więc jego obecna relacja również na 90% nie zakończy się czymś poważniejszym, bo taki facet nie zmienia się z dnia na dzień - tym bardziej, że w tej chwili nie ma żadnego bodźca do zmiany, bo on 'karty rozdaje' i to on wymienia partnerki.
Mija kolejny dzień bez kontaktu z Nim. Ciągle mi ciężko bo nie mogę przestać myśleć o tym, że teraz jest z inną kobietą. Przeglądałam dzisiaj forum i myślę że w porównaniu do rozstań po 15 latach, czy zdradach małżeńskich mój "przypadek" jest na pewno łatwiejszy bo nie byliśmy po ślubie ani nie mieliśmy dzieci ale ból po rozstaniu jest taki sam. Zaufałam komuś w 100 %, wiązałam z Nim plany na przyszłość i tak bardzo sie zawiodłam. Proszę o troche wsparcia.
Kochani potrzebuję od Was motywacji i wsparcia. Z każdym dniem zamiast łatwiej, jest mi coraz trudniej. Myślę o Nim na okrągło przez co mam problemy w pracy bo nie mogę sie skupić na niczym. Dziś złapałam się na tym że omal mu nie odpisałam bo zapytał kiedy może zadzwonić do mnie. Na szczęscie przyjaciółka skutecznie mi to wybiła z głowy zanim zdążyłam cokolwiek zobić. Dlaczego to takie trudne. Tyle czasu minęło a ja tęsknie za kimś kto nie jest tego wart...
38 2014-10-09 20:18:03 Ostatnio edytowany przez Rockfor (2014-10-09 20:21:10)
Twój "były" facet ma już na koncie podwójną zdradę - kłamie Tobie i jego obecnej dziewczynie. Szczerze mówiąc jestem bardzo zaskoczony, że Tobie to nie przeszkadzało. Zostałaś zmanipulowana przez niego, przez te trzy lata poznał Twoje słabe miejsca, i teraz z tego korzysta. Nie przeszkadza Ci to, że do Ciebie szeptał miłe słówka jak byłaś mu kochanką w wolnych chwilach, a na stałe tej drugiej? Wykorzystywał ciebie wzdłuż i wszerz. Rozumiem uczucia ale gdzie tu Twoja godność - zdrowe ego i szacunek. Pewnie nawet nie myślałaś przez chwilę, że spotkało Ciebie szczęście, że mimo tych trzech słodkich lat miałaś okazję teraz poznać jego prawdziwego (mimo Twoich błędów uległości) i nie związać słowem przysięgi. Tobie przeszkadza jego ciągłe upominanie się - wykorzystuje to bo wie, że cały czas jesteś zauroczona - manipuluje. Najprostszym rozwiązaniem wg. mnie byłaby odpowiedz, że jeżeli jeszcze raz skontaktuje się z Tobą, to od razu kontaktujesz się z jego dziewczyną i co do grosza jej mówisz. Zresztą na jej miejscu chciałbym wiedzieć co to za gaguś (zbyt miłe słówko na jego osobę) ... .
Abstynencja totalna musi być plus narzędzi "chirurgiczne" do odcięcia się od tego pi.pi.pi (brakuje takich słów kulturalnych w moim słowniku)
Jeszcze raz szacunek do siebie, zdrowe ego i obowiązkowo duma w tej sytuacji. Wtedy na pewno uda się ![]()
Twój "były" facet ma już na koncie podwójną zdradę - kłamie Tobie i jego obecnej dziewczynie. Szczerze mówiąc jestem bardzo zaskoczony, że Tobie to nie przeszkadzało. Zostałaś zmanipulowana przez niego, przez te trzy lata poznał Twoje słabe miejsca, i teraz z tego korzysta. Nie przeszkadza Ci to, że do Ciebie szeptał miłe słówka jak byłaś mu kochanką w wolnych chwilach, a na stałe tej drugiej? Wykorzystywał ciebie wzdłuż i wszerz.
Oczywiście, że mi to przeszkadzało tylko za każdym razem jak próbowałam sie odciąć to opowiadał mi że sie pogubił, że nic chyba jeszcze do niej nie czuje, że mysli o mnie i że ciągle sobie ją porównuje ze mną, że jeszcze z nią to nic poważnego. Być może to naiwne ale to raczej była walka o coś co było dla mnie najcenniejsze. Myślałam że ta dziewczyna to tylko głupi kaprys na pare dni żeby zatęsknic za mną. Szczególnie że zapewniał mnie ze jeszcze do niczego miedzy nimi nie doszło. Kiedyś mówił mi że kocha mnie ponad wszystko i ze jeszcze nikogo tak nie kochał jak mnie. Teraz mówi to jej.
Wiem, że muszę być silna ale czasem tak mi ciężko - tyle razem przeszliśmy... rok rozłąki (a mówił mi ze dzieki temu ze wyjechał czuje że na prawde mnie kocha). Omamił mnie oszust ![]()
Najprostszym rozwiązaniem wg. mnie byłaby odpowiedz, że jeżeli jeszcze raz skontaktuje się z Tobą, to od razu kontaktujesz się z jego dziewczyną i co do grosza jej mówisz. Zresztą na jej miejscu chciałbym wiedzieć co to za gaguś (zbyt miłe słówko na jego osobę) ... .
Jest coś do czego muszę sie jeszcze przyznać mimo że być może wcale nie jest to chwalebny wyczyn. Jak byłam z nim w górach i dowiedziałam sie, że on się mną bawi bo do niej podbija jej ex ciągle to tak sie na niego wkurzyłam, że nagrałam to jak mnie zaczepia i jak mnie tam podrywa. Wiem że to troche na poziomie gimnazjum ale przynajmniej mam dowód że to nie ja go zaczepiałam przez cały ten czas. Myślałam przez chwilę o tym żeby jej dac do przesłuchania takie nagrania tylko nie chce wyjśc na nawiedzoną zazdrośnicę. Wiec sobie to odpuściłam.