Pan z internetu kontra narzeczony... - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ZWIĄZEK NA ODLEGŁOŚĆ, MIŁOŚĆ PRZEZ INTERNET » Pan z internetu kontra narzeczony...

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 18 ]

Temat: Pan z internetu kontra narzeczony...

Witam wszystkich. Jestem tutaj nowa i nie bardzo wiem jak zacząć...więc zacznę od początku. Potrzebuję rady kogoś kto trzeźwo oceni sytuacje w której się znalazłam a mianowicie : Mam 24 lata. Mam chłopaka (26 lat), poznałam go przez internet, jesteśmy razem ponad 4 lata - spotykamy się ze względu na odległość tylko w weekendy pewnego dnia pokłóciliśmy się o to, że za moimi plecami podwiózł koleżankę z pracy gdzieś na przystanek a ja dowiedziałam się o tym po 3 latach i to przez przypadek - tłumaczył, że nie mówił mi o tym bo zwyczajnie wiedział, że wybuchnie awantura - ja mu na to, że gdyby o tym powiedział nie byłoby żadnej awantury bo nie chodziło o podwózkę a o zatajenie jej - zresztą to nie pierwszy raz kiedy mnie zawiódł - wiele razy musiałam odpowiadać na pytania rodziny, przyjaciół znajomych "co Ty z nim jeszcze robisz?". W tym czasie postanowiłam troszkę się odstresować i zalogowałam się na jeden z portali społecznościowych a na nim dobijał się do mnie od dłuższego czasu pewien mężczyzna (29 lat) - oczywiście miałam chłopaka, więc go olewałam, ale tego dnia postanowiłam odpisać na jego wiadomość...I tak od słowa do słowa nasza rozmowa przerodziła się w flirt. Z dnia na dzień stawał mi się coraz bliższy- miałam wrażenie, że znam go całe życie. Odnajdywałam w nim swoją bratnią duszę. Zaczęliśmy ze sobą pisać regularnie, raz na jakiś czas zdarzyło się, że nawet do mnie zadzwonił - pocieszał mnie na odległość bo pracował w Stanach. Coraz bardziej mnie do niego ciągnęło chociaż miałam faceta i on o tym wiedział (bo ja jestem szczera i nikogo nie okłamuje - mówię prawdę nawet jak boli). Pewnego dnia mój tajemniczy Pan zza granicy wyznał, że chyba się we mnie zakochał, że denerwuje go fakt iż mam faceta i wgl. Nadal jednak ciągnęliśmy znajomość internetową - słodkie słówka, plany na przyszłość - "Kochanie jesteś moja nie oddam Cię nikomu, będziemy razem już do końca, zerwij z facetem przyjedź do mnie, będziemy tutaj razem a jak nie możesz to poczekaj aż wrócę - porwę Cię wtedy do siebie - chcę taką kobietę" facet naprawdę się wkręcił w znajomość - to było szalone, przypominało to scenariusz jakiejś komedii romantycznej w której ja byłam główną bohaterką. Z moim facetem jakoś zaczęło się wszystko układać od kiedy poznałam Pana X - nagle był miły, opiekuńczy, zabrał mnie na wycieczkę do Wenecji i tam mi się oświadczył. Powiedziałam "tak" i liczyłam, że zapomnę o Panu X z internetu. Pan X przestał się odzywać ogólnie nie wiedziałam dlaczego, zaczęłam tęsknić aż w końcu zapytałam o co chodzi a on, że gratuluje mi zaręczyn i że to koniec znajomości bo on nie ma zamiaru cierpieć. Problem w tym, że ja zakochałam się w Panu X. Po jakimś czasie zapytałam go co z naszą znajomością czy poznamy się w realu a on, że tak i że może wtedy znowu zacznie na mnie patrzeć tak jak kiedyś - ciągle podkreślał, że za niedługo wraca, wysyłał filmiki z miejsc w których jest - w końcu wrócił - znowu zaczęłam rozmowę bo on jakoś od zaręczyn olał mnie totalnie. Napisał, że się przeprowadził, że mieszka sam - ja mu na to, że teraz to musi kupić sobie jakiegoś zwierzaczka a on mi na to, że kobieta mu wystarczy i że myślał, że ja przyjadę do niego, że jeszcze trochę i się doczekamy tego spotkania. Jestem zakochana, ale nie czuję już tego ciepła. Mój facet o wszystkim wie i rozumie całą te sytuację bo wie, że trochę przez niego jesteśmy w takim układzie. Nie wiem co mam robić. Wiem, że ranię mojego narzeczonego. Wiem, że oboje powinni mnie olać, a już w szczególności mój luby. Zastanawia mnie zachowanie Pana X z INTERNETU. Jak Wy oceniacie całą tę sytuację? Za każdą odpowiedź z góry dziękuję smile Pozdrawiam

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Pan z internetu kontra narzeczony...

Szczera ? Właśnie widać smile a rozwiązanie jest proste smile zostaw obecnego i leć do nowego Romeo smile tylko się nie zdziw jak Cię puknie i zostawi smile albo, okaże się gorszy od obecnego smile wtedy bądź z siebie dumna ! smile brak motylków ? smile to leć po nowe ! smile przeczytaj swój post smile kilka razy i wywnioskuj co w nim nie pasuje smile

Nulla ? reale, tutto ? lecito.

3

Odp: Pan z internetu kontra narzeczony...

Uważam, że to Ty powinnaś kupić sobie zwierzaczka. Jakąś rybkę np., bo każde bardziej emocjonalne stworzenie możesz skrzywdzić.

Nie rozumiem tylko jak zdrowy na umyśle facet może się zgodzić ze stwierdzeniem, że latanie za obcym z internetu jest odpowiednią reakcją na jego straszliwy grzech podwiezienia koleżanki z pracy 3 lata temu...

4 Ostatnio edytowany przez Cyngli (2014-10-01 08:29:34)

Odp: Pan z internetu kontra narzeczony...

Masakra. Ty nie powinnaś być żadnym z żywym człowiekiem, skoro robisz awanturę o taką pierdołę, jak podwiezienie koleżanki do pracy.
Nikt normalny tego nie wytrzyma.

5 Ostatnio edytowany przez thepass (2014-10-01 10:01:01)

Odp: Pan z internetu kontra narzeczony...

To że nie słychać jak rybki krzyczą i nie widać jak płaczą, nie znaczy że tego nie robią. Po prostu w wodzie jest to uniemożliwione smile

A historia wydaje sie naciągana. Księżniczka łasa na amanta który ma dobry bajer (pewnie każdej wciska wyuczone juz teksty) i robiąca fochy o byle pierdoły.
Każda zdrada zaczyna się przecież tak samo. Niby nie chciałam nikogo poznać, ale sie zarejestrowałam na portalu, niby mi sie nie podobał, niby go zlewałam, ale zaczęłam pisać, zaczęłam flirtować i sie zbliżać. Nie planowaliśmy tego, stało się, samo smile
Ubrane w kontrowersje znane od wiekow.

A jesli nie to kolejna ksiezniczka z wybujałym ego, która wine widzi wszędzie, tylko nie w sobie.
I co robić? Ano to co wygodniejsze/łatwiejsze/korzystniejsze. Proste, w takim pojmowaniu.

'She's the kind of girl you dream of'
"Mało pewne siebie kobiety zawsze będą biec za tym, czego nie mogą mieć, szukać czegoś czego nie ma."
Nie ma możliwości obdarzenia najgłębszym uczuciem jakim dysponuje człowiek, kogoś, kto nie jest dla ciebie dobry i traktuje cie nie tak jak byś chciał. Zakochanie w wyobrażeniach.
|Tylko pod mailem|

6

Odp: Pan z internetu kontra narzeczony...

Tak oczywiście to ja jestem ta zła i wgl najgorsza. Nie ma znaczenia, że mój narzeczony jest moim pierwszym mężczyzną (a on przede mną miał partnerki) - nie było nikogo przed nim, ani w trakcie bycia z nim, nie ma znaczenia, że szanowałam się dla tego jedynego, nie ma znaczenia, że zaczęłam się umawiać na randki w wieku 20 lat, nie ma znaczenia to, że nie jestem puszczalską i nie daję na prawo i lewo - sam narzeczony wie jak było i jak jest i ile czekał (więc nie ma mowy o tym, Że ten Pan X z internetu mnie zaliczy, zresztą doskonale o tym wie, że nie jestem łatwa i mu "nie dam"), nie ma również znaczenia to, że jestem szczera i o wszystkim mówię wprost i niczego nie ukrywam - fakt istny ze mnie potwór. Tylko nikt się nie zastanowił czemu doszło do poznania Szanownego Pana X - jakby było tak cudownie i sielsko w moim związku to by do tego nie doszło - poza tym nie wiem o co cała ta awantura skoro nawet się z tym Tajemniczym Panem nie spotkałam. Nikogo nie zdradziłam. Widzę, że tutaj też nikt trzeźwo nie potrafi ocenić sytuacji - wszyscy od razu "rzucają kamieniami". Fakt może jestem księżniczką, ale jak to ja bym odwiozła kolegę z pracy do domu albo nie daj Boże on mnie i bym o tym nie wspomniała to już dostałabym etykietkę "puszczalskiej" a gdyby facet poznał w sieci jakąś panienkę to byłoby, że tak się stało bo mu czegoś tam nie dawałam, albo czegoś tam nie robiłam i wgl moja wina. Może i trafiłam w sieci na podrywacza, który ciśnie każdej ten sam bajer - nie mówię, że nie. Tylko wyobraźcie sobie, że jak każdy człowiek mam uczucia i mam do nich prawo. Szukałam dobrych rad - o złe nie jest trudno, ale widzę, że pomyliłam miejsca. Jeśli chodzi o zwierzaka to oczywiście, że mam jak na księżniczkę przystało słodkiego pieska CHIHUAHUA.

7

Odp: Pan z internetu kontra narzeczony...

Szanowny Pan X nie wie,że nie jesteś puszczalską i że "mu nie dasz" ponieważ Internet ma to do tego iż pisze się tam różne rzeczy,poza tym skąd masz pewność że nie wciska Ci słodkich słówek,aby zniszczyć Twój związek ot tak dla zabawy.
Nie widziałaś faceta na oczy i się zakochałaś,przecież niewiadomo kto w ogóle kryje się po tej drugiej stronie.
Niesamowite.Najlepiej zerwij  zaraz ze swoim facetem i ustalcie wirtualnie datę ślubu z tym drugim .

8

Odp: Pan z internetu kontra narzeczony...

Oj tak to strasznie śmieszne - skoro w sieci sami "idioci" to znaczy się, że tutaj rady też takie osoby piszą. Przecież napisałam, że nie mam pewności co do Pana X, ale on doskonale wie, że na sex nie może liczyć.

9 Ostatnio edytowany przez thepass (2014-10-01 14:38:36)

Odp: Pan z internetu kontra narzeczony...

Zdradziłaś, emocjonalnie. To duzo gorsze niz fizyczna, bo zabija całkowicie dobre uczucia do osoby którą mieliśmy wczesniej. Zakochałas(?) się także tylko w słowach, jak gimnazjalistka smile No i sama do tego doprowadziłaś, BO CHCIAŁAŚ.
Pytałaś o ocene sytuacji, a nie rady.

Bo czego chcesz?
- zeby facet Cie rzucił?
- pomoc w wyborze który lepszy?
- zeby sprawdzic tego "tajemniczego"?

'She's the kind of girl you dream of'
"Mało pewne siebie kobiety zawsze będą biec za tym, czego nie mogą mieć, szukać czegoś czego nie ma."
Nie ma możliwości obdarzenia najgłębszym uczuciem jakim dysponuje człowiek, kogoś, kto nie jest dla ciebie dobry i traktuje cie nie tak jak byś chciał. Zakochanie w wyobrażeniach.
|Tylko pod mailem|

10

Odp: Pan z internetu kontra narzeczony...

Wiem, że póki co jestem zakochana albo zauroczona tylko we własnych wyobrażeniach o tej osobie i dopiero życie zweryfikowałoby czy to nie moja wybujała wyobraźnia. Czego chcę? Sama nie wiem. Chyba obu na raz big_smile

11

Odp: Pan z internetu kontra narzeczony...

No i jak traktować Cie poważnie? Nie wiem czego chce, a najlepiej wszystko na raz. No więc przecież to masz. Jeden skacze obok Ciebie, blisko, a drugi napełnia tajemniczością i ryzykiem. Z niczego nie rezygnujesz, jesteś panią sytuacji... dopoki ktos Ciebie nie skrzywdzi smile

'She's the kind of girl you dream of'
"Mało pewne siebie kobiety zawsze będą biec za tym, czego nie mogą mieć, szukać czegoś czego nie ma."
Nie ma możliwości obdarzenia najgłębszym uczuciem jakim dysponuje człowiek, kogoś, kto nie jest dla ciebie dobry i traktuje cie nie tak jak byś chciał. Zakochanie w wyobrażeniach.
|Tylko pod mailem|

12

Odp: Pan z internetu kontra narzeczony...
EisBlume napisał/a:

Wiem, że póki co jestem zakochana albo zauroczona tylko we własnych wyobrażeniach o tej osobie i dopiero życie zweryfikowałoby czy to nie moja wybujała wyobraźnia. Czego chcę? Sama nie wiem. Chyba obu na raz big_smile

I wszystko jasne smile proponuje trójkąt smile

Nulla ? reale, tutto ? lecito.

13

Odp: Pan z internetu kontra narzeczony...

Ahh teraz to błądzę we mgle. Zresztą w zasadzie sama jestem sobie winna. Trójkąt to dobre rozwiązanie, ale na jedną noc a nie na całe życie wink Rozmawialiśmy i o tym.

14

Odp: Pan z internetu kontra narzeczony...

sorry za offtop ale ten temat jest jakis przykry ... a twoj facet chyba z toba jest nie dla szczescia a zeby nie byc nieszczesliwym i zeby te 4 lata nie poszly na marne [*]

15

Odp: Pan z internetu kontra narzeczony...

Po lekturze powyższego stwierdzam, że świat schodzi na psy hmm

16

Odp: Pan z internetu kontra narzeczony...

Niby piszesz tutaj, żeby poznać opinię innych, żeby zdobyć jakieś rady, ale moim zdaniem chodziło Ci o to, żeby ktoś inny usprawiedliwił Twoje zachowanie, potwierdził, że Twój facet zachował się źle i masz prawo flirtować z kimś innym. Jednak wydaje mi się, że jest to forum, na którym udzielają się rozsądne dziewczyny, które mają doświadczenie i znają życie, a takie raczej nie będą popierały Twojego zachowania. Ja także nie rozumiem tego, że jak dowiedziałaś się, że facet odwiózł jakąś koleżankę z pracy (nie powiedział Ci, bo wiedział, że się będziesz awanturować, moim zdaniem to świadczy o tym, że jesteś typem osoby mega zaborczej, która nie dopuszcza możliwości, że Twój facet może mieć kontakt z jakąś inną dziewczyną), to pomyślałaś, że masz prawo założyć sobie konto na portalu społecznościowym i czekać, aż jakiś amant zacznie Cię podrywać. Bo jeśli tak nie było, to czemu założyłaś tam konto? Sama miałam konto na mydwoje, tam poznałam mojego obecnego partnera, jednak celowo tam założyłam konto, ponieważ szukałam faceta, z którym będę mogła stworzyć poważny związek. A Tobie całkiem szybko udało znaleźć się amerykańskiego Romeo, wkręciłaś się w znajomość.

Dla mnie absurdem jest, że piszesz, że zakochałaś się w nim, a on w Tobie. To tylko znajomość wirtualna, nie znacie się, nie może być mowy o jakimś poważniejszym uczuciu między Wami. Zastanawia mnie też reakcja Twojego faceta, jeśli wie o Twojej znajomości z Panem X i akceptuje to, to musi być w Tobie bardzo zakochany albo zdesperowany, bo jakoś nie wyobrażam sobie, żeby normalny facet akceptował taką Twoją realcję. Z pewnością sama podejmiesz decyzję co masz zrobić, ale moim zdaniem powinnaś zastanowić się nad samą sobą, nawet tutaj na forum po jednym czy dwóch komentarzach nie po Twojej myśli atakujesz innych, wydaje mi się, że jesteś ciężka w kontaktach, przemyśl to, nie piszę tego złośliwie, po prostu może jak zmienisz podejście do innych osób, będzie Ci łatwiej funkcjonować w społeczeństwie?

17

Odp: Pan z internetu kontra narzeczony...

Generalizując wydajesz się być niesamowicie zaborcza, a jednocześnie sobie dajesz ogrom luzu.
Odwróć sytuację. Podwozisz kolegę z pracy, nie mówisz o tym swojemu facetowi wiedząc że zrobi aferę, właściwie o nic. On dowiaduje się o tym po trzech latach i chyba w ramach jakiejś kompletnie niepojętej zemsty postanawia założyć konto na portalu społecznościowym. Poznaje tam kobietę z Ameryki, Ona wie o Tobie, gdzieś powoli rozwija się ich znajomość, zaczynają flirtować, dochodzi do tego że co prawda bez większych zobowiązań, ale jednak - planują spotkania. Ona mówi o mieszkaniu razem. Oboje twierdzą że się w sobie zakochali. Nagle bach! Dowiadujesz się o tym... Co byś zrobiła? Bo z taką zaborczością w duchu, szczerze wątpię byś pogłaskała go po główce i przyznała ze to Twoja wina i oczywiście rozumiesz i dalej chcesz z Nim być... Dziewczyny wyżej dobrze prawią, zachowujesz się jak księżniczka, Tobie wolno wszystko, innym nic. Dla własnego dobra, dla ułatwienia kontaktów z ludźmi, dla zrozumienia sytuacji udaj się do psychologa, wyjaśnij wszystko ze swojego punktu widzenia, psycholog jeśli dobry, pomoże Ci dojść do słusznych wniosków i skorzystać z lekcji.

Rozmawiajcie! Większość problemów można rozwiązać rozmową... Nie ma złotej rady, wystarczy tylko, aż rozmowa.
---
http://www.youtube.com/watch?v=rjFaenf1T-Y
Home is wherever I'm with you...

Posty [ 18 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ZWIĄZEK NA ODLEGŁOŚĆ, MIŁOŚĆ PRZEZ INTERNET » Pan z internetu kontra narzeczony...

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2018