Nie wiem od czego zacząć.
Chciałbym napisać wszystko jak najprościej.
Od jakiegoś czasu - nie jestem w stanie powiedzieć od kiedy - mam duże kłopoty z pamięcią, np. muszę pomyśleć kilka-naście sekund, żeby przypomnieć sobie co robiłam wczoraj.
Nawet w tym momencie muszę myśleć co miałam tu napisać...
Zauważyłam też u siebie ogromną humorzastość (?), największą w stosunku do mojej partnerki. Często szukam problemu na siłę, źle interpretuje niektóre zachowania, co zo rozumie po upływie jakiegoś czasu.
Zdarza mi się wybuchać, być bardzo nerwową.
Działam często pod wpływem jakichś dziwnych impulsów.
Mam uczucie czasami, że świat nie istnieje, że otaczają mnie tylko kartony ( tzn ściany są z kartonów, wystarczy że je popchnę i zostanie tylko pustka ), że nie ma ludzi wokół mnie.
Mam lęki, kiedy mam przejść koło ludzi, najdzwiniejsz jet chyba to, że mogę spotkać kilka osób, których nie będę się bała, a kilku będę.
Kolejna rzeczą - nie wiem jak ją nazwać - są, jak to sobie nazwałam " przebudzenia ", nie " ma mnie cały dzień w swoim ciele " mam na myśli, że, wiem że coś robiłam, nie dość że słabo to pamiętam to czuję jakbym wszytskoi wtedy robiła z automatu i tylko w niektórych, losowych momentach dnia, robię coś jako ja, a nie jako automat.
Bardzo często zawieszam się na kilka-naście sekund i tracę w tych momentach kontakt z rzeczywistością.
Mówię sama do siebie, czasami zupełnie bez sensu.
Wyobrażam sobie jakieś tam sytuację, i wczuwam się w nie za bardzo, jak bym tam była i prowadzę monologi odnośnie tych wyobrażanych sytuacji.
Często myślę o śmierci, tzn nie że chcę popełnić samobójstwo, ale że umrę np na raka, że stanie się to za kilka dni. Dużo rzeczy kojarzy mi się z moją śmiercią, np kapselek pod tymbarkiem, mówiący, że to ostatnia szansa - od razu mam w głowie moją śmierć. Myślę o tym kto przyjdzie na mój pogrzeb.
Przed chwilką złapałam się za wargi i patrzyłam przez kilka sekund w klawiaturę.
Jestem cały czas zmęczona. Mam kłopoty ze snem, jednego dnia nie mogę zasnąć, drugiego usnę ok 1 w nocy a obudzę dopiero ok 12 po południu.
Często zdarza mi się kłamać w dość istotnych sprawach.
Moje myśli są często bez sensu.
Zdarza mi się przeleżeć całe dnie, użalać się nad sobą i płakać.
Nie rozumiem niektórych rzezy od razu, jakbym była - kolokwialnie mówiąc - tępa.
Mogę stać przed lustrem i do niego śpiewać, jakbym była raperką.
Czasami czuję straszną nudę, jakby codzienność mnie zabijała. Nie widzę sensu w życiu.
Liczę na odpowiedzi, dzięki.
Podobne tematy
Hej
Z tego co opisujesz, można od razu stwierdzić, że nie jesteś szczęśliwa. Bardzo koncentrujesz się na tym, jak wypadniesz, jak wygląda z boku to co robisz. Kłopoty masz z pamięcią dlatego, ponieważ za bardzo się stresujesz i mózg nie ma siły na nic innego, bo za bardzo skupia się na tych nerwach. To wszystko da się zmienić, musisz tylko dojść do tego, czym ten stres jest spowodowany i przerobić te tematy. Może uda Ci się to samej zrobić, ale jeśli nie, to biegnij na terapię, pomoże na pewno. To żaden wstyd ![]()
Co złego jest w tym, że rapujesz sobie przed lustrem? Jeśli to lubisz robić, to czemu miałabyś tego nie robić? I dlaczego przy tym masz się źle czuć ? Jeśli masz na coś ochotę, to po prostu to rób i skupiaj się wtedy na tym co robisz, a nie na opinii innych osób ![]()
Jeśli będziesz tak robić jak Ci pisałam, to i pamięć wróci, i przestaniesz uważać siebie za tępą, no po prostu staniesz się szczęśliwym człowiekiem
Powodzenia !
A co z tą ciągłą pustką w głowie, z tym męczeniem się codziennością ?
Stres bardzo męczy i dlatego później tak się czujesz. Pustka dlatego, bo stres potrafi paraliżować.
Wizyta u psychologa, bo to co opisałeś to elementy niektórych zaburzeń osobowości.