Znamy się 1,5 roku ostatnio widujemy się coraz rzadziej co 3-4 tyg powiedzmy .W zasadzie spotkania są inicjowane raz przez jedną a raz przez drugą stronę .0statnio nie specjalnie się wysila żeby wymyśleć jakiś pretekst żeby się spotkać .Gdy jest on w mojej obecności a ja odczytuje jakiś sms lub spoglądnę na tel zaczyna mi docinać niby żartem że pewnie to mąż , lub kochanek .Innym razem daje do zrozumienia że jak czegoś potrzebuje to powinnam sobie kogoś znaleźć , że on to taki zwykły, szary..
Nie widze żeby mu zależało a podobno to mi nie zależy -tak usłyszałam od niego .Nie potrafię z nim rozmawiać, nie wykombinował sobie albo inaczej nie wiem czy on jest zdolny do myślenia w tej kategorii żeby pobyć z kobietą -oderwać się od wszystkiego i wyjechać no i pojechałam z przyjaciółką a potem były teksty że chyba z przyjacielem .
Czuje bezsens tego wszystkiego teraz , a od pewnego czasu budziły się emocje we mnie ..
1 2014-09-24 00:57:23 Ostatnio edytowany przez Mishia (2014-09-24 01:02:08)
Podobne tematy
Jeżeli te spotkania są takie rzadkie to jaki jest problem? Jeśli szukasz faceta to go szukaj a nie interesuj się kimś kto stwarza takie problemy w komunikacji. Może być tak, że on odczuwa tak dużą samotność, że aż go to wkurza i nie potrafi powstrzymać się od wyrażania swojej frustracji. Czy przy zacieśnianiu więzi byłaby szansa że on się zmieni i stanie spokojniejszy? Wątpię. Faceci muszą się nauczyć że związki są trudne do rozpoczęcia i nie popadać z tego powodu w gniew. Ludzie potrzebują mieć ze sobą więcej kontaktów towarzyskich, flirtować i spokojnie rozważać czy z daną osobą da się być, nie rozpaczać jeśli jakaś konkretna dziewczyna nie nadaje się lub go nie chce. Nawiązywanie bliższych więzi interpersonalnych wymaga cierpliwości i spokoju.
Tak naprawdę to ŻADNA relacja. Nic tu nie dzieje się na poważnie. On rzuca głupimi żarcikami, nie dąży do częstych spotkań. Nic konkretnego, nic poważnego.
Proponuje tego Pana traktować z przymrużeniem oka ,a prawdziwej relacji poszukać z kimś innym:)
Jeżeli te spotkania są takie rzadkie to jaki jest problem? Jeśli szukasz faceta to go szukaj a nie interesuj się kimś kto stwarza takie problemy w komunikacji. Może być tak, że on odczuwa tak dużą samotność, że aż go to wkurza i nie potrafi powstrzymać się od wyrażania swojej frustracji. Czy przy zacieśnianiu więzi byłaby szansa że on się zmieni i stanie spokojniejszy? Wątpię. Faceci muszą się nauczyć że związki są trudne do rozpoczęcia i nie popadać z tego powodu w gniew. Ludzie potrzebują mieć ze sobą więcej kontaktów towarzyskich, flirtować i spokojnie rozważać czy z daną osobą da się być, nie rozpaczać jeśli jakaś konkretna dziewczyna nie nadaje się lub go nie chce. Nawiązywanie bliższych więzi interpersonalnych wymaga cierpliwości i spokoju.
W pełni się zgadzam.Choć rozumiem, że takie "niby relacje" też potrafią siać zamęt w głowie. Rozumiem wątpliwości autorki, bo sama taką znajomość przerabiałam. Wszystko tłumaczyłam nieśmiałością, nieumiejętnością komunikacji tego pana, ale gdzieś w środku jednak wiedziałam, ze to nie to. Spotkania też były od przypadku do przypadku, gdzie ja się nakręcałam, że to coś znaczy, a on po prostu dobrze się bawił, a potem "zapominał sobie" o mnie na następne tygodnie. Nie brakowało też niuansów podtrzymujących moje zainteresowanie - jakieś dwuznaczne smsy... Ale teraz wiem, że to żadna relacja. Brak jakichkolwiek konkretów. Drogie Kobietki, nie zaniżajmy poprzeczki
Nie cieszmy się namiastkami, tylko szukajmy tego co prawdziwe.
Pozdrawiam Autorkę!
Dla mnie niejasnosc tej sytuacji moze byc spowodowana niedopowiedzeniami w przeszlosci. Poza tym popieram przedmowcow.
Tak naprawdę to ŻADNA relacja. Nic tu nie dzieje się na poważnie. On rzuca głupimi żarcikami, nie dąży do częstych spotkań. Nic konkretnego, nic poważnego.
Kiedyś bardziej się starał o spotkania ale ja wykazywałam dystans, jednym słowem rozkręcam się z czasem, a on chyba już stracił zainteresowanie. 0statnio to ja zainicjowałam spotkanie i się zgodził ale teraz cisza z jego strony od dłuższego czasu . Przypomina mi zachowaniem psa ogrodnika.
Jeżeli te spotkania są takie rzadkie to jaki jest problem? Jeśli szukasz faceta to go szukaj a nie interesuj się kimś kto stwarza takie problemy w komunikacji.
Ja myślę że my oboje nie umiemy ze sobą rozmawiać albo boimy się poruszyć temat naszej znajomości na poważnie.
ciąg dalszy.. Od 3 tyg nie mamy z sobą kontaktu. Ostatnie spotkanie odbyło sie z mojej inicjatywy. Wczoraj napisałam mu sms z propozycją spotkania ale..w eterze cisza. Musze przyznać że zawsze odpisywał od razu. Tymbardziej że smsujemy z sobą b.rzadko. Nie wiem co mam o tym myśleć i przyznam że nie daje mi to spokoju. Od jakiegoś czasu nie go na komunikatorze także.. co wy o tym myślicie? Musźe powiedzieć że im bardziej mi zależy tym bardziej nie wychodzi i robie głupie rzeczy typu proponowanie spotkań. mam jeszcze jedną sprawę otóż gdybyśmy się mieli jeszcze spotkać w co wątpię..to czy stosownym by było zapytać go jak on dalej widzi nasz./ten układ ? Prosze o jakieś rady bo mam kołowrót myśli w głowie i ciężko podjąć jakąś racjonalną decyzje.
Nie chcę Ci dołować, ale jego brak odpowiedzi jest odpowiedzią. Szkoda Twojego zdrowia, nerwów na taką imitację znajomości. Ja naprawdę rozumiem, że przeszłość i miłe wspomnienia potrafią jeszcze mydlić oczy i nie chcemy wtedy dostrzegać faktów, ale temu chłopakowi nie zależy na budowaniu relacji z Tobą. Myślę, że proponowanie spotkania i powiedzenie mu wprost co czujesz nie zmieni jego stanowiska. Może się wydawać, że piszę to tak na chłodno, że nie rozumiem Twoich uczuć i emocji....ale tak nie jest. Sama to przerabiałam w swoim życiu i wiem, że nie warto. Lepiej odpuścić na takim etapie.
hmm.. Już i tak mam zrypany humor jak o tym myśle.. On ma czasami takie zchizy że się nie odzywa miesiąc,dwa.ale na smsa odpisywał z mety. Poczekam jeszcźe troche ,a jak się nic nie wyjaśni to trzeba będzie zapomnieć.
Jak miałam podobne momenty w życiu, że ktoś mi bliski potrafił się nie odzywać tydzień, dwa, a nawet trzy to mówiłam sobie, że skoro tyle czasu upłynęło i nadal funkcjonuję jak trzeba to znaczy, że sobie radzę bez tej osoby. Też inicjowałam kontakty, proponowałam różne formy spotkania... i bez efektu. Jasne, że to przeżywałam, było mi smutno i źle....tym bardziej, ze to właśnie ten facet rozpoczął naszą "relację". Potem się wycofał bez słowa wyjaśnienia, a ja nie wiedząc (bo przecież mnie nie poinformował) że on już dawno ma mnie gdzieś jeszcze pisałam do niego....upokarzając się jeszcze bardziej.... W końcu posłuchałam głosu rozsądku i dałam sobie spokój. Przychodzą momenty, ze za nim zwyczajnie tęsknie, ale zmusić kogoś do związku się nie da... Posłuchaj swojej kobiecej intuicji. Na pewno ten facet to nie ideał ![]()
Właśnie chciałabym uniknać tego momentu w którym zaczne się na dobre przed nim płaszczyć. Ale tak jak mówisz moja intuicja już mi podpowiada że coś nie tak,stąd te posty. Nie wiem czy tylko ja mam takie podejście ale uważam że na etapie ponad rocznej znajomości facet powinien się jakoś zdeklarować.. Ale najlepiej jest widocznie zniknąć i milczeć.
Ten brak jakiegokolwiek odzewu przez dłuższy czas to już jakaś 'deklaracja',nie sądzisz?
Skoro on się nie odzywa, nie szuka z Tobą kontaktu to najzwyczajniej w świecie odpuścił.
I Tobie też proponuję zrezygnować z tej pseudo relacji.
Usunąć wszystko co się wiąże z danym facetem i uciąć to raz a porządnie.
Nie ma co pisać/martwić się/zachodzić w głowę co się stało i żyć nadzieją.
'Life goes on':)
Tak, masz rację - czasu było sporo by relację nazwać, zdefiniować. Ale jemu jest wygodniej się "koleżankować" (ale tylko od czasu do czasu). Zniknął bez słowa by mieć możliwość powrotu, a nie powiedział kim dla niego jesteś by nie było scen
I przez to kobieta w pewnym momencie zaczyna się podejrzewać o problemy psychiczne - bo coś mi się wydawało, jakieś starania były, nagle tego nie ma...Można popaść w obłęd
Nie poddawaj się temu. Zaufaj swoim odczuciom. Sama czujesz, że "cos jest nie tak". Ja długo też tak czułam, ze coś mi zgrzyta w relacji, że chcę czegoś więcej...nie dostawałam tego...Jedynie jakies namiastki uwagi i zainteresowania. Kurcze, dość tego
Nie zaniżajmy poprzeczki - przecież warto w życiu być BARDZIEJ i żyć BARDZIEj nie godząc się na bylejakość...
'Keep Your Heels,Head & Standards High'
![]()
16 2014-09-30 22:13:20 Ostatnio edytowany przez Mishia (2014-09-30 22:21:36)
No na to najwidoczniej wychodzi że olał..brak słów...Nie mam zamiaru żyć nadzieją..bo już raz to z nim przerabiałam ,nie odzywał się 1,5 m-ca a później jakby nigdy nic :co słychać i te głupie oznaki zazdrości.. FIGAZMAKIEM -JA właśnie doszłam do wniosku że chce czegoś więcej_ no i takie coś wyszło(oczywiście nic mu o tym nie wspomniała i chyba to było najlepsze co zrobiłam) A może to że odpuścił to moja wina? Może nie dawałam mu odpowiednich sugnałów że jestem nim bardziej zainteresowana niż koleżanka? W każdym razie dziekuje wam za opinie . Wykasowałam wszystkie namiary na niego.
Kochana, nie biczuj się. Wyraźnie okazałaś zainteresowanie odzywając się do niego i proponując spotkania. To są jasne sygnały. Facet jest albo niekumaty, albo takiego udaje żeby wybadać ile jeszcze z siebie dasz, samemu nie dając nic w zamian. Wg mnie nie było symetrii w Waszej relacji. Jak ktoś chce bliższej znajomości to nie pozwala o sobie zapomnieć na 1,5 m-ca. A jakbyś w tym czasie potrzebowała jego pomocy - takie hipotetyczne pytanie - mogłabyś na niego liczyć? Raczej nie, skoro nie miał potrzeby kontaktu.Nie przejmuj się - mnie bardzo długo zeszło zanim to zrozumiałam...Wyczekiwałam na wiadomości...a jak się odzywał to żyłam jak na haju...Cała w skowronkach, bo szanowny kolega dał znać, że żyje i sypnął jakimś marnym komplementem. A ja miałam sieczkę w głowie. To jest uzależnienie od drugiej osoby. Bardzo destrukcyjne. Tak jak każdy człowiek zasługujesz na coś PRAWDZIWEGO, a to co opisujesz to niestety jest podróbka relacji.
to były takie hipotetyczne pytania, wiem mniej więcej jak ta relacja mogła wyglądać z boku -jakiś substytut, dlatego miałam w zamiarze się go niebawem zapytać o pare kwestii
Ale już do tego nie dojdzie, kurcze jakby przeczuł :-) chciałam wiedzieć na czym stoje
Nie powiem troche mnie ta historia dobija
Dziękuje za dobre słowa !
trzymaj sie mishia
pamietaj, że gdzieś na ciebie czeka ktoś wyjatkowy [wiem z doświadczenia
] . nie przegap tego, przez jakiegoś półgłówka emocjonalnego ![]()
Chyba nie mam innego wyjścia jak tylko się nie rozsypać . Troche mi ciężko uwierzyć w to że znajde mężczyznę z czystymi intencjami ale to już zupełnie inny temat.
po co ciągnąć związki na siłę?
Mishia, bez faceta jesteś całością, nie połówką
Dasz radę.
po co ciągnąć związki na siłę?
bo czasami trudno się pogodzić ze świadomością odrzucenia. Ja nie mam powodów aby cokolwidk ciągnąć.
Mishia, bez faceta jesteś całością, nie połówką
Dasz radę.
Wiesz ,paradoksalnie gdy jestem sama jestem o wiele silniejsza i nikt nie zaprząta myślami mojej głowy :- i ) . Ze mną jest troche tak jak z kobietą z piosenki pt ,,Niekochana,,- (...) "nie moge kochać bo słaba jestem wtedy,nie myśle o sobie i zatracam się..(...)