netkobietyWszystkie działy
Psychologia kariery - moja kariera zawodowa

Dlaczego od niektórych wymaga się pracy za darmo?

84 odpowiedzi10 052 wyświetleniazałożony przez Eileen, 22.09.2014

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA KARIERY - MOJA KARIERA ZAWODOWA » Dlaczego od niektórych wymaga się pracy za darmo?

Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 1 do 65 z 85 ]

1

Temat: Dlaczego od niektórych wymaga się pracy za darmo?

Zauważyliście, że od niektórych zawodów niemalże wymaga się pracy charytatywnej czy wyraża oburzenie, że ktoś normalnie wycenia swoje usługi? Najczęściej dotyczy to osób z kwalifikacjami, które umożliwiają innym "normalne życie" - dotyczą zdrowia, nauki itd.

Do tematu zainspirowały mnie dwie wypowiedzi znalezione na tym forum. Jedna dotyczyła nauczycieli - że jak to, nie chcą zostawać za darmo po lekcjach i tłumaczyć dzieciom dodatkowo materiału albo dają - jakże niegodnie - płatne korepetycje, a przecież to kwestia wyłącznie życzliwości. Druga dotyczyła rehabilitantów - nie powinni żądać takich opłat za rehabilitację, skoro od tego zależy czyjeś zdrowie/życie. Pojawił się nawet pomysł, że wszystko powinno się opierać jakby na handlu wymiennym (nie pamiętam dokładnie, jak to zostało ujęte), że jeden daje to, co ma, inny za to coś innego. Jakby zrównanie cen, odebrałam to jako "ja Tobie dam chleb, Ty mnie za to będziesz rehabilitował".

Dlaczego uważa się, że jeśli coś komuś jest niezbędne, to ma to dostać za darmo, mimo że przecież wymaga takiej samej pracy od osoby wykonującej usługę? Nikt nie oczekuje np. nowej konsoli od producenta, ale bezpłatnego siedzenia po godzinach od nauczyciela czy darmowej prywatnej rehabilitacji już tak. Przecież np. rehabilitant tak samo poświęcał czas na kształcenie jak informatyk, mechanik czy aptekarz i robił to po to, żeby później mieć zawód i zarabiać. O ile zrozumiałe jest dla mnie pragnienie np. znalezienia rehabilitacji dla dziecka, to kompletnie wykracza poza moje możliwości oczekiwanie, że ktoś powinien poświęcać godzinę swojego czasu dziennie (+ x czasu np. na dojazdy) za darmo albo za kwotę oderwaną kompletnie od rzeczywistości. Dlaczego jednym pozwala się dorobić, a u innych widzi się od razu "dorabianie czyimś kosztem"?

2

Odp: Dlaczego od niektórych wymaga się pracy za darmo?

Mój rehabilitant bierze 100 za wizytę, trwa około godziny. Płacę mu z przyjemnością, jest na tyle genialny że to co robi jest warte każdych pieniędzy, dzięki niemu moja ręka działa normalnie, nie muszę łykać tramalu i zwijać się z bólu smile

Uważam że dobry rehabilitant i nauczyciel zasługuje na to by dostać wynagrodzenie za swoją pracę.

Tak samo dobry nauczyciel.

3 Ostatnio edytowany przez Małpa69 (2014-09-23 00:03:11)

Odp: Dlaczego od niektórych wymaga się pracy za darmo?

Nie mogę już edytować.

Po głębszym zastanowieniu stwierdzam, że jest jeden zawód od którego może nie wymagam, ale oczekiwałabym minimalnego zaangażowania w pewne sprawy. Mianowicie chodzi o weterynarzy i zwierzęta bezpańskie, u nas nie ma schroniska, a zwierzaków w potrzebie nie brakuje. Kiedyś była dziewczyna, która im pomagała, wystarczyło zwierzę przynieść. Jej teraz nie ma, a reszta ma w nosie, nawet zdeklarowanie, że pokryje się koszty leków, ale żeby chociaż czas (a 15 minut na wydanie odpchlacza, środków na robale i antybiotyku to nie jest znowu jakoś strasznie dużo) poświecił. A okazuje się że to problem, zwierzaki nie mają ubezpieczenia i nikt inny im nie pomoże, ubolewam nad tym, że nie ma u nas służb odpowiedzialnych za pomoc takim stworom, a weterynarzy z powołania nie ma wielu.

4

Odp: Dlaczego od niektórych wymaga się pracy za darmo?

no ale patrzcie -> ja rozumiem jak ktoś ma pieniądze, jakbym ja miał TO TEŻ z uśmiechem na twarzy bym zapłacił ale jak się u mnie nie przelewa a np. mam skoliozę ( na szczęście "darmowi" terapeuci byli na tyle dobrzy by wyznaczyć mi ćwiczenia dzięki którym nie czuje bólu) ale jakbym chciał ją naprawdę skorygować to musiałbym nieźle zabulić; i skąd mam niby na to wziąć? przecież mimo wszystko najpierw muszę coś jeść a potem się martwić o resztę

5

Odp: Dlaczego od niektórych wymaga się pracy za darmo?

A skad ma wziąć fizjoterapeuta na chleb jezeli wszyscy jego pacjenci by twierdzili, że ma pracowac za darmo bo oni na zycie nie maja a co dopiero na rehabilitację?

Czy nauczyciel wyżywi swoje dzieci powietrzem?

Wszystko ma swoją cenę - niekiedy nawet "co łaska" to sztywno okreslona suma big_smile

6 Ostatnio edytowany przez Vian (2014-09-23 01:10:49)

Odp: Dlaczego od niektórych wymaga się pracy za darmo?

Zauważę tylko, że korepetycje dawane przez nauczyciela są uważane za "niegodne" tylko wtedy, kiedy udziela ich uczniom ze swojej szkoły albo wręcz tym, których uczy, bo to powszechna metoda na łapówkarstwo. U mnie w liceum... może nie kwitła, ale się zdarzała i była tajemnicą poliszynela. Jak coś sama uczyłam i udzielałam korepetycji (nie swoim uczniom, swoim co najwyżej korepetycje doradzałam, co było powodem świętego oburzenia, bo przecież tak powinnam uczyć, żeby absolutnie wszyscy mieli 6-ki od razu).
Ogólnie nie spotkałam się z krytyką nauczyciela za udzielanie korepetycji w ogóle, chociaż niektórzy biorą absurdalnie, jak na korepetycje, wysokie stawki (100-150zł za godzinę).

Małpa, z tym weterynarzem to się zgodzę pod warunkiem, że ludzie tego nie będą wykorzystywać na zasadzie wezmą kota koleżanki, naściemniają, że niby znaleźli i proszą o odrobaczenie/odpchlenie etc, bo jak tu takiego do domu wziąć.

Ode mnie bardzo dużo osób oczekuje pomocy za darmo, wręcz często chamsko jej wymaga. Tu, z forum. Kiedyś miałam podany numer gg w stopce od czasu, kiedy napisała mi mail dziewczyna wykorzystywana seksualnie w serio dramatycznej sytuacji, a ja ten mail znalazłam po wielu dniach w spamie. No i parę razy się przydał, ale w większości pisały do mnie osoby oczekujące za darmo rozwiązania ich problemów przez internet, bo do psychologa nie pójdą (bo nie, bo za długo czekać na nfz, bo prywatnie za drogo). Spora część wręcz domagała się psychoterapii, chociaż  jasno pisałam, że nie dość, że nie jestem psychoterapeutką, to jeszcze takich rzeczy przez gg się po prostu nie robi, bo to nie działa. Byli wielce oburzeni, że nie chcę im pomagać za darmo, bo "przecież od tego jestem". Najczęściej taki argument słyszałam. Część osób było naprawdę chamskich. Żeby oddać sprawiedliwość muszę napisać, że część chciała za mój czas zapłacić, nawet ten przez gg (czego nie przyjmowałam, ale doceniam chęci), ale ich było może 1%, może 2... Tych chamskich i opryskliwych dla porównania z 20%.

7

Odp: Dlaczego od niektórych wymaga się pracy za darmo?

Trudno całą pracę wykonywać za darmo.
Niemniej jednak w pewnych zawodach przyjęte jest świadczenie części usług pro bono. Np. w środowisku prawniczym (na którym najczęściej wiesza się psy). Ale prawnicy nieźle zarabiają, więc mogą sobie na to pozwolić. W przypadku nauczycieli, rehabilitantów (bo te zawody tu najczęściej są wymieniane), którzy wiele nie zarabiają, trudno mieć takie oczekiwania.

8

Odp: Dlaczego od niektórych wymaga się pracy za darmo?

Luc, ale tu chyba nie chodzi o to, że jakieś osoby wykonują jakąś pracę w ramach wolontariatu, pro bono czy jak to zwać - w ustalonej, zorganizowanej formie, np. 4 godziny tygodniowo prawnik udziela za darmo porad, a psycholog czuwa przy telefonie zaufania, a raczej o takie sytuacje, że dana osoba domaga się usługi płatnej za darmo, bo tak, bo jej potrzebuje. ;-)

9

Odp: Dlaczego od niektórych wymaga się pracy za darmo?
Vian napisał/a:

a raczej o takie sytuacje, że dana osoba domaga się usługi płatnej za darmo, bo tak, bo jej potrzebuje. ;-)

Być może niezupełnie zrozumiałam o co w wątku chodzi wink ale w tym kierunku popchnęła mnie wypowiedź Małpy.
Niemniej jednak to wiele nie zmienia w mojej wypowiedzi.
Jeżeli osoba uboga (ale rzeczywiście) przyjdzie do prawnika, to u wielu ma szansę uzyskać darmową lub niedrogą usługę (oczywiście nie u wszystkich). Znam też takich lekarzy.
Domaganie się takich usług od osoby niewiele zarabiającej, uważam za wręcz nieetyczny nacisk.
Zresztą w przypadku prawnika taki nacisk też nie jest etyczny. On może, ale nie musi, udzielać darmowych usług.

10 Ostatnio edytowany przez Olinka (2014-09-23 13:35:51)

Odp: Dlaczego od niektórych wymaga się pracy za darmo?
Iceni napisał/a:

A skad ma wziąć fizjoterapeuta na chleb jezeli wszyscy jego pacjenci by twierdzili, że ma pracowac za darmo bo oni na zycie nie maja a co dopiero na rehabilitację?

Czy nauczyciel wyżywi swoje dzieci powietrzem?

Wszystko ma swoją cenę - niekiedy nawet "co łaska" to sztywno okreslona suma big_smile

darmowi czyli panowie z NFZ miałem na myśli i po co tak wjeżdzasz od razu? trochę umiaru w słowach, proszę

po prostu trochę mi szkoda, że Ci co się naprawdę znają na rzeczy biorą tyle hajsu, że ja nie jestem w stanie tego ogarnąć. W sumie uczyli się więc mają no ale mówić tak sobie można dopóki samemu nie jest się w położeniu potrzebującego. Jedyne co bym wymagał od rehabilitantów to żeby się chociaż starali jak do nich przychodzę na te półgodziny z NFZ za które ONI HAJS DOSTAJĄ a Ci mi te same ćwiczenia wydzielają i patrzą aby.  No tak ale przecież to "darmo" więc po co się mają starać. Po co są te składki na służbę zdrowia? Żeby mi pokazali 2-3 razy ćwiczenia a potem mogą się [wulgaryzm]? jak miałem wyznaczone chyba 10 godzin to koleś stwierdził po 5 że już nie muszę przychodzić bo znam ćwiczenia

11 Ostatnio edytowany przez Małpa69 (2014-09-23 02:53:29)

Odp: Dlaczego od niektórych wymaga się pracy za darmo?
dymitrop napisał/a:

no ale patrzcie -> ja rozumiem jak ktoś ma pieniądze, jakbym ja miał TO TEŻ z uśmiechem na twarzy bym zapłacił ale jak się u mnie nie przelewa a np. mam skoliozę ( na szczęście "darmowi" terapeuci byli na tyle dobrzy by wyznaczyć mi ćwiczenia dzięki którym nie czuje bólu) ale jakbym chciał ją naprawdę skorygować to musiałbym nieźle zabulić; i skąd mam niby na to wziąć? przecież mimo wszystko najpierw muszę coś jeść a potem się martwić o resztę

Przepraszam, ale ja nie mam sakwy pełnej złota, po prostu jeżeli facet potrafi mi pomóc na tyle że nie muszę brać tony leków to wart jest każdych pieniędzy. Skolioza? Ja mam kręgosłup do operacji patologiczną lordozę, kifozę i również skoliozę, a facet jest na tyle dobry że potrafił postawić mnie na nogi i jego praca była warta tych pieniędzy bo dzięki niemu czuje się o wiele lepiej i nawet gdyby przyjmował za darmo na pewno by coś ode mnie dostał ze zwykłej wdzięczności.

Vian masz rację, ale mnie np weterynarze znają, wiedzą że kiedy widzę chore zwierze to go nie zignoruje a mimo to jest "NIE" a kociak np zarobaczony, zawszony, wychudzony i zaropiały, za leki powiedziałam że zapłacę, ale żeby chociaż nie liczył za wizytę bo nie miałam na tamten moment przy sobie aż takiej gotówki żeby wydać podejrzewam 200+ ani nie mogłam wziąć kota w takim stanie do siebie do domu bo pozarażał by resztę zwierzaków.

12 Ostatnio edytowany przez Summerka (2014-09-23 07:52:59)

Odp: Dlaczego od niektórych wymaga się pracy za darmo?

Kiedyś kupowałam meble. Za wniesienie płaciłam,  a za transport i  montaż już nie, bo w umowie było, że te usługi są nieodpłatne. Czy oznacza to, że pracownicy ze sklepu z meblami pracowali za darmo?

13 Ostatnio edytowany przez gojka102 (2014-09-23 10:41:54)

Odp: Dlaczego od niektórych wymaga się pracy za darmo?

Nie wiem czy ja w jakiejś innej części świata mieszkam ale wiadomym jest,że można rehabilitować się na NFZ.U nas jakichś dzikich kolejek nie ma.
Od czasu do czasu do czasu pomagam mężowi w jego przychodni rehabilitacyjnej i widzę sytuacje jak przychodzą pacjenci zapisać się na zabiegi - na NFZ- i mają wielkie pretensje,że dostają karteczkę co powinni na dane zabiegi przynieść: głownie gaza,oliwka,ręczniki papierowe.No skandal- raz tak skwitowała pacjentka- ja mam to zagwarantowane ZA DARMO!.
Jedna terapeutka opowiadała,że przychodził mało sprawny pacjent,który domagał się od pracowników pomocy w ubieraniu i wiązaniu butów.Terapeuci to mili ludzie- owszem pomagali ale kiedy nie mieli czasu ten wchodził do gabinetu lekarskiego, gdzie urzędowałam, i kazał mi kogoś wyznaczyć by mu pomagał...Ludzie w przychodni po prostu wymagają kompleksowej opieki za friko.Najlepiej byłoby ich jeszcze do domo odwozić.:)

Co do mojej pracy - miałam sąsiadkę,która ciągle dziecko podsyłała by mu pomagać w lekcjach.Dla niej to przecież jasne,że ja pieniędzy brać za to nie będę smile
Ktoś wpada by mu przetłumaczyć stronę tekstu- no to przecież tylko jedna strona!
Dzwoni jakaś tam ledwo znajoma by dziecku wytłumaczyć przez telefon materiał na jutrzejszy sprawdzian- no to jasne,że ja mam obowiązek robić takie rzeczy- przecież jestem nauczycielem.No i za darmo- bo za "konsultację" telefoniczną trwającą godzinkę nikt nie płaci.
Miałam uczennicę w zeszłym roku,której nauka polegała głównie na odrabianiu prac domowych.A że prac tych było bardzo dużo robiłyśmy to ponad godzinę. A właściwie głownie robiłam to ja.
Przynajmniej raz w tygodniu czekał na mnie mail od niej by pomóc jej napisać list,zrobić ćwiczenia.Mama dziewczyny wiedziała o tym na pewno.I wszystko było za friko.
Doceniam sam fakt,że ktoś chociaż zapyta ile ma zapłacić.Najczęściej nie wymagam by płacił - może źle robię- ale chcę by miał świadomość,że moja praca KOSZTUJE.
Są ludzie i ludziska.Jedni płacą za mój dodatkowy czas,ponad umowę, inni-udają,że nie mają zegarka:)

14

Odp: Dlaczego od niektórych wymaga się pracy za darmo?
Eileen napisał/a:

Zauważyliście, że od niektórych zawodów niemalże wymaga się pracy charytatywnej czy wyraża oburzenie, że ktoś normalnie wycenia swoje usługi? Najczęściej dotyczy to osób z kwalifikacjami, które umożliwiają innym "normalne życie" - dotyczą zdrowia, nauki itd.

Do tematu zainspirowały mnie dwie wypowiedzi znalezione na tym forum. Jedna dotyczyła nauczycieli - że jak to, nie chcą zostawać za darmo po lekcjach i tłumaczyć dzieciom dodatkowo materiału albo dają - jakże niegodnie - płatne korepetycje, a przecież to kwestia wyłącznie życzliwości.

Co do nauczycieli, to akurat święta racja z zostawaniem po lekcjach i innymi dodatkowymi pracami. Pensum nauczycielskie wynosi 18 godzin (tyle godzin spędza na lekcjach), a etat godzin 40. Ta różnica wynika właśnie z tego, że nauczyciele mają także inne obowiązki. Czyli nauczyciel poza lekcjami ma jeszcze do wyrobienia 22 godziny. To czas na przygotowanie się do lekcji, sprawdzanie klasówek, rady pedagogiczne i właśnie np. pomoc słabszym uczniom po lekcjach.

Korepetycje - nie widzę problemu jeśli spełnione zostaną dwa warunki:
1) Nauczyciel nie daje korków swoim uczniom (a najlepiej w ogóle ze szkoły, w której uczy - znane zjawisko wzajemnego podsyłania korkowców).
2) Robi to legalnie, czyli zgłaszając do Urzędu Skarbowego.

15

Odp: Dlaczego od niektórych wymaga się pracy za darmo?
dymitrop napisał/a:

no ale patrzcie -> ja rozumiem jak ktoś ma pieniądze, jakbym ja miał TO TEŻ z uśmiechem na twarzy bym zapłacił ale jak się u mnie nie przelewa a np. mam skoliozę ( na szczęście "darmowi" terapeuci byli na tyle dobrzy by wyznaczyć mi ćwiczenia dzięki którym nie czuje bólu) ale jakbym chciał ją naprawdę skorygować to musiałbym nieźle zabulić; i skąd mam niby na to wziąć? przecież mimo wszystko najpierw muszę coś jeść a potem się martwić o resztę

No okej, ale czy jeśli nie stać Cię na coś innego, np. na nowy komputer, to idziesz do producenta i uważasz, że ma Ci dać, bo jest Ci np. potrzebny do pracy? Nie. Więc dlaczego część zawodów może zarabiać normalnie za przyzwoleniem społeczeństwa, a część nie? Przecież rehabilitant kształcił się tak samo - po to, żeby zarobić. Mam wrażenie, że każdemu potrzebującemu się wydaje, że raz można zrobić wyjątek... Ale właśnie - każdy by chciał być tym wyjątkiem.

Wiem, że kwoty są duże, środowisko rehabilitantów dobrze znam akurat i chociaż w małym mieście ceny nie są aż tak wysokie (np. 30-40 zł za godzinę pracy osoby z doktoratem i milionem kursów doszkalających, magistrzy i technicy biorą 25-30), to jednak np. jak ktoś wymaga rehabilitacji codziennej i nie ma już możliwości wykonania tego na NFZ, to w miesiącu wyjdzie mu suma +/- tysiąca złotych. Tyle że to dalej nie jest powód, żeby oczekiwać, żeby ktoś robił to za darmo - to tak, jakby uważać, że ten ktoś ma mu te tysiąc złotych po prostu dać. Czas to pieniądz.

16

Odp: Dlaczego od niektórych wymaga się pracy za darmo?

Jestem nauczycielką języka obcego - choć co prawda w szkole prywatnej - i nie wyobrażam sobie dawać stałych konsultacji za darmo. Dostaję wynagrodzenie od godziny, ale zawiera się w tym też czas poświęcony w domu na przygotowanie materiałów, sprawdzenie testów. W przypadku przedszkolaków czasem nawet drukuję jakieś obrazki a potem siedzę i wycinam (czyli +koszt tuszu i kartek). Nie wiem, czemu miałabym jeszcze dawać darmowe konsultacje, skoro i tak 100% mojej pracy nie jest wynagradzane tongue A jeśli ktoś potrzebuje dodatkowych lekcji, to musi kupić mój czas i energię włożoną w wytłumaczenie materiału - to też nie jest takie hop siup, a kosztuje mnie trochę pracy umysłowej (gdy uczeń ma trudności ze zrozumieniem, to jest jej jeszcze więcej). Bo jak mi nie zapłaci, to co ja niby z tego mam? Satysfakcją trudno się najeść, a poza tym mogę osiągać ją na milion innych sposobów tongue

17

Odp: Dlaczego od niektórych wymaga się pracy za darmo?
tbr napisał/a:

Jestem nauczycielką języka obcego - choć co prawda w szkole prywatnej - i nie wyobrażam sobie dawać stałych konsultacji za darmo. Dostaję wynagrodzenie od godziny

To masz zupełnie inną sytuację niż zdecydowana większość nauczycieli, czyli tych z państwowych szkół, objętych Kartą Nauczyciela.

18

Odp: Dlaczego od niektórych wymaga się pracy za darmo?

W temacie nauczycieli i rehabilitantów, to uważam, że za mało zarabiają (nie wszyscy, ale większość) i dlatego nie stać ich na samarytańskie gesty.

gojka102 wspomniała o środkach opatrunkowych.
Mam pytanie (do dyskutantów), skąd rehabilitant bądź pielęgniarka ma je wziąć? Zdaje się, że oni też się z nich rozliczają. Prywatnie z pewnością nikt nie miałby obiekcji, że musi przynieść swoje sanitaria, ale jak już państwowo, to wymagamy ful-wypasu.

W temacie zwierząt i weterynarzy posłużę się przykładem.
"Nasz" weterynarz uważa i niejednokrotnie to podkreślał, że dla bezpańskich psów jest tylko jeden lek - zastrzyk na uśpienie. Nie jest potworem, ale ma takie poglądy. Jego zdaniem należy kontrolować populacje, a pieniądze przeznaczyć na np. darmowe szczepionki dla zwierząt właścicieli, których na nie nie stać i inne akcje. To są jego poglądy i nie przyłoży ręki do opóźnienia jego zdaniem właściwych zmian.

Przyznacie, że z przekonaniami trudno walczyć.

Podejrzewam, że nie tylko "nasz" weterynarz ma swoje poglądy, ale i wielu nauczycieli, lekarzy, rehabilitantów itd...

Rozumiem, że ludzi nie stać na prywatne leczenie, doradztwo, dokształcanie, jednak nie oznacza to, że należy wymuszać na innych darmowe usługi.

19

Odp: Dlaczego od niektórych wymaga się pracy za darmo?

Ewko- to mnie właśnie zastanawia.Przychodzą "prywatni" pacjenci na zabiegi i żaden z nich nie powie słowa,że ma przynieść ręcznik papierowy,oliwkę czy gazę. No a przecież za zabiegi płaci.Przychodzi pani na NFZ i zdziwiona,że COŚ TRZEBA PRZYNIEŚĆ,że trzeba przyjść punktualnie  (a ona akurat dojeżdża 25 km) i że terapeuta nie jest w 100% do jej dyspozycji bo np pani się spóźniła i przyszedł już kolejny pacjent,którego trzeba do czegoś tam podłączyć.

Eileen- ja tam nie wiem czy doktorat akurat u takiego fizjoterapeuty jest istotny- raczej specjalizacja.
Gdzie Ty mieszkasz?:)
U mnie technik to sobie może pomarzyć by przyjmować prywatnie- nikt do niego nie przyjdzie.I musi mieć fuksa(albo stopień niepełnosprawności) by zostać zatrudnionym bo magistrowie fizjoterapii mają problem z dostaniem pracy są zatrudniani ale najpierw są na wolontariacie a potem na stażu i dostają- uwaga- niecałe 800 zeta.

20

Odp: Dlaczego od niektórych wymaga się pracy za darmo?

Ja chciałam zwrócić uwagę na jeszcze jeden zawód, który co prawda nie jest wymagany do normalnego funkcjonowania, ale ludzie oczekują, że wszystko będzie za darmo. wink

Mam na myśli zawód fotografa, bardzo często spotykam się z czymś takim( a dopiero zaczynam w tej branży), że ludzie ŻĄDAJĄ usługi za darmo, bo przecież za co ja chcę brać pieniądze, przecież oni by sami sobie zrobili takie zdjęcia. wink  ( no więc czemu nie zrobią? )

21

Odp: Dlaczego od niektórych wymaga się pracy za darmo?
EeeTam napisał/a:
tbr napisał/a:

Jestem nauczycielką języka obcego - choć co prawda w szkole prywatnej - i nie wyobrażam sobie dawać stałych konsultacji za darmo. Dostaję wynagrodzenie od godziny

To masz zupełnie inną sytuację niż zdecydowana większość nauczycieli, czyli tych z państwowych szkół, objętych Kartą Nauczyciela.

Miałam na myśli sytuacje, gdy sąsiadka notorycznie podsyła swoje dziecko "bo jutro ma sprawdzian i kilku rzeczy nie rozumie". Albo gdy ktoś chce dodatkowych lekcji i oburza się, że śmiem żądać 30zł za lekcję, "ja dam najwyżej 15".
Ale jednak znajomi i sąsiedzi to największa plaga tongue Uważają, że po znajomości = za darmo. "No pięciu stron mi nie przetłumaczysz? Ile ci to niby zajmie?" A zajmie. I czasem trzeba sprawdzić kilka słów. Ile to ja dostaję wiadomości na facebooku w okresie obron prac o sprawdzenie poprawności tytułu pracy i streszczeń... Niby nic, ale niech pomyśli tak 10 znajomych - 10 tytułów i 10 streszczeń. Mogę obniżyć po znajomości stawkę, mogę przetłumaczyć w ramach rekompensaty za jakąś dawną przysługę, ale nie będę pracować na czyjąś korzyść za darmo.
I otwarcie to wszystkim mówię wink Jak ktoś się oburza i rezygnuje - jego problem. Tak czy siak bym nie zarobiła, a przynajmniej pozbywam się znajomego-sępa.

22

Odp: Dlaczego od niektórych wymaga się pracy za darmo?
gojka102 napisał/a:

Eileen- ja tam nie wiem czy doktorat akurat u takiego fizjoterapeuty jest istotny- raczej specjalizacja.
Gdzie Ty mieszkasz?:)
U mnie technik to sobie może pomarzyć by przyjmować prywatnie- nikt do niego nie przyjdzie.I musi mieć fuksa(albo stopień niepełnosprawności) by zostać zatrudnionym bo magistrowie fizjoterapii mają problem z dostaniem pracy są zatrudniani ale najpierw są na wolontariacie a potem na stażu i dostają- uwaga- niecałe 800 zeta.

Mieszkam w Warszawie, ale nie o niej piszę. Mówiłam o pewnym uzdrowisku, tam nawet technikom o pracę nietrudno, po licencjacie też sporo osób dostaje pracę - sanatoriów pełno. Z tym że technicy zatrudniani są na umowę zlecenie, z tego co wiem. Tam nie ma problemu z tym, żeby technik chodził prywatnie, bo poza turnusami osób z całej Polski jest właśnie całkiem sporo chętnych z samego miasta czy niedalekiej okolicy i jak im się skończy/wyczerpie/nie wiem co (na tym się kompletnie nie znam) jakiś przydział z NFZ, to pytają na miejscu, czy jest możliwość rehabilitacji prywatnej i wtedy najczęściej idą do jednej z tych osób, które ich rehabilitowały w sanatorium - nierzadko do techników. Tak samo jeśli chodzi o NZOZ, czyli w gruncie rzeczy prywatne sanatoriopodobne cosie. ;p

23

Odp: Dlaczego od niektórych wymaga się pracy za darmo?
Eileen napisał/a:

Mieszkam w Warszawie, ale nie o niej piszę. Mówiłam o pewnym uzdrowisku, tam nawet technikom o pracę nietrudno, po licencjacie też sporo osób dostaje pracę - sanatoriów pełno. Z tym że technicy zatrudniani są na umowę zlecenie, z tego co wiem. Tam nie ma problemu z tym, żeby technik chodził prywatnie, bo poza turnusami osób z całej Polski jest właśnie całkiem sporo chętnych z samego miasta czy niedalekiej okolicy i jak im się skończy/wyczerpie/nie wiem co (na tym się kompletnie nie znam) jakiś przydział z NFZ, to pytają na miejscu, czy jest możliwość rehabilitacji prywatnej i wtedy najczęściej idą do jednej z tych osób, które ich rehabilitowały w sanatorium - nierzadko do techników. Tak samo jeśli chodzi o NZOZ, czyli w gruncie rzeczy prywatne sanatoriopodobne cosie. ;p

Nom- to dobrze wiedzieć kto pracuje w sanatoriach:).Czyli zatrudniają wszystkich jak leci?

Sanatoria i NZOZy mają kontrakty z NFZ i muszą się z kontraktów wywiązać.Czyli wykonać tyle zabiegów i  za taką sumę na jaką mają kontrakt.Oczywiście nie wszyscy takie same kontrakty dostają:). No i jak wykonają kontrakt to robią sobie troszkę nadwykonań- za które i tak kasy nie dostają - ale to jest takie zabezpieczenie na wszelki wypadek. A reszta jest prywatnie- ot taka filozofia usługo medycznych w naszym kraju smile

24

Odp: Dlaczego od niektórych wymaga się pracy za darmo?

Gojko akurat u nas o rehabilitacje jest bardzo ciężko, dostałam skierowanie na laser rehabilitacyjny na stopy, do tej pory leży gdzieś w szufladzie bo kiedy poszłam się zapisać w lutym usłyszałam że w tym roku już nie ma zapisów bo limit się skończył, babka prawie płakała jak mi to mówiła...

Jak byłam w ciąży nie mogłam brać proszków przeciwbólowych ani zastrzyków, a mój kręgosłup lubi sobie strzelić, poniekąd też dlatego że staram się żyć normalnie i jakoś za specjalnie na niego nie uważam, poprosiłam mojego lekarza o skierowanie na rehabilitację, bo przecież jakoś musiałam sobie z tym bólem radzić inaczej niż lekami, lekarz powiedział że może mi je dać, ale zanim się doczekam to moje dziecko już będzie dawno na świecie.

Tyle że ja nie jestem typem smerfa marudy, nie ma to nie ma, to idę zapłacić i jestem wdzięczna niebiosom, że trafiłam do tego faceta i do dziś kiedy coś mnie boli idę do niego, bo ulga jaką czuję po takim zabiegu, jest warta tych pieniędzy. Mało tego kiedy sprawa jest nagła a ból silny to zawsze można do niego pójść, on się interesuje swoimi pacjentami i robi co może by im pomóc, a to że facet też musi mieć na życie to już inna sprawa. Nie widzę aby żył w luksusach, przyjmuje u siebie w mieszkaniu, normalnym z meblami z ikea czy z innej sklejki.

25

Odp: Dlaczego od niektórych wymaga się pracy za darmo?

Tak kliknęłam, bo widzę że popularny temat smile
Od lekarzy często wymaga się nieodpłatnej pomocy - znaczy nie że na NFZ, tylko dodatkowych usług.
Chociaż ja widzę, że pacjenci często przeginają, albo obrzucają lekarzy błotem jacy okropni bo tylko za pieniądze robią albo przychodzą z kwiatami albo alkoholem w podziękowaniu. nie pomyślą że to ich praca po prostu.
Małpa69, to jest wina systemu a nie lekarzy, że nie ma miejsc. Ciężko, żeby pracowali za darmo. Swoją drogą i tak uważam że pracują ponad siły.
Co do tego weterynarza to się zgodzę, powinni pomagać zwierzętom np. z wypadków, i to nieodpłatnie. Moim zdaniem powinni składać coś podobnego do przysięgi Hipokratesa.
Ewka, zdrowych zwierząt nie wolno usypiać, to jest zabronione, a ten weterynarz po prostu łamie prawo. Poza tym jego poglądy mrożą mi krew w żyłach, kojarzą mi się z zabijaniem niepotrzebnych.

26

Odp: Dlaczego od niektórych wymaga się pracy za darmo?

Sądzę, że problem zaczyna się wówczas, kiedy ktoś angażuje tylko (i aż) swój czas oraz wykorzystuje własne umiejętności/wiedzę, ale teoretycznie nic go to nie kosztuje, przy czym nieważne, że w tym samym czasie mógłby realnie zarabiać lub robić coś o stokroć przyjemniejszego. To w takiej sytuacji niektórzy ludzie (na szczęście nie jest to regułą) bez skupułów oczekują, że mogą otrzymać coś za darmo. Mało tego, to oczekiwanie wydaje im się zupełnie zrozumiałe i oczywiste. Niestety nie powinno.

27

Odp: Dlaczego od niektórych wymaga się pracy za darmo?
Simi04 napisał/a:

Małpa69, to jest wina systemu a nie lekarzy, że nie ma miejsc. Ciężko, żeby pracowali za darmo. Swoją drogą i tak uważam że pracują ponad siły.

Simi zgadzam się, chociaż są wyjątki od tej reguły, choćby ginekolog który mnie prowadził przez chwilę, 8 dopiero otwarcie poradni, lekarz przyjmuje dwie pacjentki i robi sobie 30 minut przerwy na kawę, to samo u okulisty. Dziwne zwyczaje.

Ale z systemem masz rację, brakuje pieniędzy, są limity, nie raz takie że już na początku roku nie można się zapisać.

28

Odp: Dlaczego od niektórych wymaga się pracy za darmo?

Ja nie mogę powiedzieć, że czegoś nie zrobię, bo właściwie wszystko, co można zrobić w mojej branży należy do moich obowiązków. Ale tak to już jest i tyle. Czy jest to złe? Pewnie w jakimś sensie tak, ale tak to jest jak się ma nienormowany czas pracy.

29

Odp: Dlaczego od niektórych wymaga się pracy za darmo?

Studiuję grafikę- i powiem Wam, że w moich kręgach to plaga. Kiedyś skusiłam się raz na darmową robotę, dla znajomego, bo go lubiłam i też mi się kiedyś przysłużył. Poprosił o 2 banery i jakieś mapki na stronę jego firmy. Zrobiłam, temat zamknięty. Później zażyczył sobie szablon na Allegro. Nie w smak mi to, ale zrobiłam. Później zażyczył sobie kolejne banery... i jak powiedziałam "stop" to oczywiście był foch.

Charytatywnie robię teraz tylko dla fundacji, bądź dla BARDZO bliskiej rodziny. Za wszystko, co ktoś zamierza wykorzystać w celach komercyjnych biorę pieniądze. Nie po to płacę za studia, siedzę nad tutorialami w internecie, ćwiczę nowe sztuczki, żeby za darmo się oddawać.

30 Ostatnio edytowany przez ewelinaL (2014-09-23 20:35:40)

Odp: Dlaczego od niektórych wymaga się pracy za darmo?
Simi04 napisał/a:

Co do tego weterynarza to się zgodzę, powinni pomagać zwierzętom np. z wypadków, i to nieodpłatnie. Moim zdaniem powinni składać coś podobnego do przysięgi Hipokratesa.
Ewka, zdrowych zwierząt nie wolno usypiać, to jest zabronione, a ten weterynarz po prostu łamie prawo. Poza tym jego poglądy mrożą mi krew w żyłach, kojarzą mi się z zabijaniem niepotrzebnych.

Wyraziłam się mało precyzyjnie. On nie usypia zwierząt i nie łamie prawa. On tylko nie przykłada ręki do leczenia bezpańskich.
Trudno mi zgodzić się z jego poglądami i niejednokrotnie w przeszłości dochodziło między nami do scysji z tego powodu.
On uważa, że problem tkwi głębiej, a uśpienie cierpiącego zwierzęcia jest aktem humanitaryzmu. Podawał mi statystyki (cyfr już nie pamiętam) zwierząt, które znajdują dom i jest to niewielki odsetek. Inne pozostają, często w niegodziwych warunkach, w schroniskach lub błąkają się po okolicy. W ochach wiejskiego weterynarza, który leczy głównie zwierzęta gospodarskie, bezpańskie, chore psy i koty są ogromnym problemem. Zarażają zwierzęta domowe, z głodu zagryzają na pastwiskach bydło i roznoszą choroby.
Widzę cierpiącego pieska, kotka serce mi się kraja i chcę mu ulżyć.
"Nasz" weterynarz widzi poważny problem i zagrożenie dla ludzi i zwierząt.
Odrobinę tym wyjaśnieniem odbiegłam od tematu - przepraszam.

Olinka napisał/a:

Sądzę, że problem zaczyna się wówczas, kiedy ktoś angażuje tylko (i aż) swój czas oraz wykorzystuje własne umiejętności/wiedzę, ale teoretycznie nic go to nie kosztuje, przy czym nieważne, że w tym samym czasie mógłby realnie zarabiać lub robić coś o stokroć przyjemniejszego. To w takiej sytuacji niektórzy ludzie (na szczęście nie jest to regułą) bez skupułów oczekują, że mogą otrzymać coś za darmo. Mało tego, to oczekiwanie wydaje im się zupełnie zrozumiałe i oczywiste. Niestety nie powinno.

Czytam już drugą Twoją wypowiedź w podobnym tonie i nie sposób się z Tobą nie zgodzić. Często odnoszę wrażenie, że ludzie szanują własny czas, ale cudzego już nie potrafią.

Z jakiego tytułu powinno się poświęcać swój czas innym? Bo wymaga tego specyfika zawodu? Lekarz, nauczyciel itd..., nie mają rodzin? Zamiast poświęcać obcym, a nawet znajomym godziny, wolą je spożytkować na własne dzieci, albo pasje. Co w tym złego?
No i niestety, w moim odczuci, mentalne pozostałości poprzedniego systemu, czyli mi się należy, bo mam mniej, bo mam gorzej, bo mnie nie stać.

Często bywa tak, że czyjaś dobra wola staje się w oczach innych obowiązkiem.

Tyle się słyszy opinii, że księża powinni mieć możliwość zakładania rodzin, a czasami odnoszę wrażenie, że lepiej żeby lekarze i nauczyciele tego nie robili. Chcąc sprostać mniemaniom społecznym, nie będą mieli czasu dla bliskich i z czego ich utrzymać.

31 Ostatnio edytowany przez piekny_nick (2014-09-23 22:41:14)

Odp: Dlaczego od niektórych wymaga się pracy za darmo?

Piszecie między innymi o weterynarzach, a i dla mnie to był jeden z pierwszych przykładów, które przyszły mi na myśl....


Niektórzy ludzie naprawdę mają tupet i roszczeniową postawę, "powinien to, powinien tamto", a nie pomyślicie, że weterynarz to zawód jak każdy inny i weterynarz robi to, by zarobić? I że większość lecznic to PRYWATNE PRZEDSIĘBIORSTWA? Które weterynarz sam sobie sfinansował, sam wyposażył, pracuje po to, by się utrzymać. Siebie i BIZNES. Bo niestety, to również jest BIZNES....

Weterynarze często stawiani są pod presją, gdy na przykład kogoś nie stać na leczenie zwierzaka, przychodzi i się awanturuje, że jakże to, jak można być tak bezdusznym, by zwierzakowi cierpiącemu nie pomóc, bo właściciela nie stać. Ludzie często mają postawę roszczeniową wobec weterynarzy i OCZEKUJĄ od nich pracy za darmo, w ramach jakiejś charytatywnej sprawy... A przecież lecznica weterynaryjna to niestety biznes jak i inne, to nie tak, jak u ludzi, że jest NFZ, więc człowiek nie płaci bezpośrednio (bo wiadomo, że jest to finansowane z podatków itp. ale chodzi mi o to, że ludzie nie czują, że za to płacą, bo po prostu idą, rejestrują się i już, a nie muszą wyłożyć kasy na stół, jeśli nie idą do prywatnego lekarza...) za wizytę.

Może stwórzcie taki fundusz, to będą leczone zwierzęta "za darmo". Może działajcie, organizujcie się, ślijcie petycje czy nie wiem co do waszych gmin, bo to gminy mają zadanie dbać o problem bezdomnych zwierząt. Większość lecznic to inicjatywy PRYWATNE, więc nie oczekujcie od prywaciarzy niczego, bo zbawianie świata to nie jest ich obowiązek.

A jeśli kogoś nie stać na zwierzę, to brutalne, co powiem, ale... co to obchodzi weterynarza? Wet oferuje USŁUGĘ. Nie stać cię- nie korzystasz, proste jak drut... Jesteś głodny, a nie stać cię na posiłek w restauracji- czy wejdziesz do niej i zaczniesz gęgać nad uchem szefowi, że jesteś głodny i MA ON OBOWIĄZEK MORALNY CIĘ NAKARMIĆ?? 

Każdemu może się zdarzyć utrata pracy itp. ale powtarzam- weterynarz to nie instytucja charytatywna, nie fundacja, nie zbawca świata.On MOŻE pomóc, ale NIE MUSI. Nie musi własnych środków leczniczych i czasu poświęcać na coś, co mu się nie zwróci, bo jak tak będzie ciągle postępował, to straci swój biznes, a potem kto go nakarmi? wink Istnieją odpowiednie organizacje prozwierzęce i tam można się ewentualnie zgłosić i szukać pomocy. Te organizacje mają kontakty właśnie z władzami gminy, starają się o jakieś dofinansowania z różnych źródeł, prowadzą też zrzutki społecznościowe na takie różne akcje, jak np. sterylizacja czy dokarmianie bezdomnych zwierząt. Tam się zwracajcie w razie problemów, a nie do weterynarza, który prowadzi po prostu działalność zarobkową, a nie charytatywną...

ed: literówka

32

Odp: Dlaczego od niektórych wymaga się pracy za darmo?

Ja nie poszłam do weta ze swoim zwierzakiem, tylko z kotem znalezionym na ulicy, kot wymagał natychmiastowej pomocy, ja nie miałam przy sobie tyle kasy żeby pokryć całe leczenie, więc zaproponowałam, że pokryję koszt leków ale nie wizyty, nie zgodził się, nie byłby stratny, po prostu by nie zarobił.

Gminy mają w nosie, w małych miejscowościach jest pełno zwierząt potrzebujących pomocy. Uważam, że o ile ludzie są zabezpieczeni ze strony ubezpieczenia i zawsze jakąś pomoc dostaną (pomijam tu jakość), o tyle zwierzęta tego przywileju nie mają i nie rozumiem jak można przejść obojętnie wobec umierającego zwierzęcia, kiedy można mu pomóc i tak jak mówiłam, to nie był mój kot, ja nie mogłam go zabrać, a wet. miał w nosie, a może powinnam dodać, że ten wet, ma umowę z tutejszym przytuliskiem (pseudoschronisko) i z tutejszą fundacją, a mimo to nie pomógł, to wybacz, ale dla mnie ktoś taki nie nadaje się na weterynarza.

33

Odp: Dlaczego od niektórych wymaga się pracy za darmo?

Zrozum, to jest tylko twoje widzimisię, że "ten kot potrzebował pomocy", a "wet nie byłby stratny, po prostu by nie zarobił" jest stwierdzeniem nonsensownym, bo nie po to się prowadzi biznes, by nie zarobić, lecz właśnie po to, by być na plusie, by przychód przewyższał wydatki, bo dopiero wtedy jest zysk, z którego przedsiębiorca i jego rodzina żyje! Gdyby "wyszedł na zero" to co najwyżej miałby zwrot kosztów prowadzenia biznesu- a co z własną pensją? Może ma zrezygnować z własnych dóbr i zamieszkać pod mostem? Bo przecież po co płacić za czynsz, skoro można to wszystko przeznaczać na zwierzęta, "zawód zobowiązuje", "weterynarz MUSI pomagać wszystkim zwierzętom bez względu na koszta, jakie poniesie!"

A skąd wiesz, jaką ma tą umowę i na ile zwierząt, patrzyłaś mu w papiery? Może już dawno przekroczył normę, a ty się pchasz z kolejnym zwierzęciem, którego on po prostu nie mógł przyjąć. Nawet działalność charytatywna się gdzieś kończy. Poza tym skąd wiesz, czy ten wet nie pomaga schroniskom itp. Ale na działalność charytatywną daje się z tego, co człowiekowi zbywa, a skoro on nie przyjął tego kota, to znaczy, że mu nie zbywało, proste. Czy naprawdę myślisz, że weterynarze powinni mieszkać pod mostem, ale pomagać, jak leci?? Oczywiście wyolbrzymiam, ale muszę podać tak jaskrawe, sztucznie nadmuchane przykłady, by pokazać jednoznaczny schemat tego, o co mi chodzi.

34

Odp: Dlaczego od niektórych wymaga się pracy za darmo?

Po pierwsze, wyobraź sobie że wiem jaki jest jego układ z tym przytuliskiem i jakie są jego zobowiązania i do czego się zdeklarował.

Nie sądzę również, by miał zamieszkać pod mostem, na biednego nie wygląda, ma duży dom razem z lecznicą i wierz mi, że skoro chciałam opłacić koszt leków ze swojej kieszeni, a przyjęcie kota nie zajęłoby mu więcej niż 15 minut to nie byłby stratny, poprosiłam jedynie, by nie dowalał mi takiej marży, jak przy zwykłym pacjencie. Więc wybacz, ale nie poniósłby absolutnie żadnych kosztów, jednie nie zarobiłby tyle co na zwykłym pacjencie.

Jeżeli gmina ma w nosie, to człowiek szuka rozwiązań gdzie się da, jeżeli facet współpracuje z fundacją i zdeklarował się pomagać właśnie kotom, a tego nie robi, to o czym my mówimy? Akurat nie widzę nic złego w tym, że oczekuje się od weterynarza minimum serca wobec zwierząt, jeśli go nie ma, to dla mnie nie jest osobą godną zaufania i do takiego weterynarza ze swoimi zwierzakami nie pójdę.

35

Odp: Dlaczego od niektórych wymaga się pracy za darmo?

Małpa, Ty po prostu masz- jakże częstą-manierę bycia dobrym cudzymi rękami.
A co do darmowych prac- za niekonstytucyjny skandal uważam przymus odśnieżania publicznych chodników przez właścicieli przylegających do nich posesji.

36

Odp: Dlaczego od niektórych wymaga się pracy za darmo?

Małpa, a nie jest tak, że masz takie podejście do sprawy, bo lubisz zwierzęta? Ja jako to pozbawione empatii stworzenie też bym pomogła jakiemukolwiek futrzakowi, kotu już w ogóle, ale np. nie kiwnęłabym palcem dla bezrobotnych/głodnych dzieci/chorych dzieci i dla całej reszty "jakichś tam ludzi", bo mnie to po prostu nie wzrusza, gdzie pewnie też, gdybym komuś takiemu odmówiła pomocy takiej, której byłabym w stanie, podniosłoby się larum, że zimna, nieczuła, egoistka itd. A weterynarz - który przecież ogląda zwierzęta na co dzień w pracy - nie musi nad nimi ćwierkać, być współczujący, czy w nich zakochany. On ma je tylko leczyć - jeśli mu się za to zapłaci. Chodzi mi o to, że fakt, że jest weterynarzem, nie zobowiązuje go do bycia największym fanem zwierząt, żeby robił coś dla nich za darmo.

Pitagoras - co do chodników to się zgadzam. W ogóle jakoś zgadzam się z Tobą w tym wątku. Niesamowite.

37

Odp: Dlaczego od niektórych wymaga się pracy za darmo?

A ja się z Małpą zgadzam... Po co pchać sie na weta skoro sie nie ma współczucia dla zwierząt ...? niespełnione ambicje o medycynie? cz co? Czy naprawdę tacy jesteśmy łasi na tą głupią kasę że całkiem potraciliśmy rozum? Nie karze nikomu pracować za darmo ale do diabła gdyby każdy był chociaz odrobinę bardziej mniej zachłanny to naprawdę świat byłby lepszy... Mówicie że nauczyciele mało zarabiają... Przepraszam ale mieszkam w średniej miejscowości , mam kilkoro znajomych nauczycieli... Młodzi ludzie 20 i 30 kilka lat...  ponad 3 tys do ręki, święta ferie i część wakacji wolna... Aż tak tragicznie im nie jest jak głoszą wszem i w obec... Dla porównania mój mąż który jest asystentem sędziego i pracuje dla 3 sztuk sedziów odwala za nich całą papierkową robotę którą oni muszą tylko podpisać zarabia 2,5 tys i poza to nie wyjdzie nigdy... Jest po prawie i jeśli tylko ktoś ma problem a nie ma kasy to pomaga i pisze pozwy i wnioski do sądu i nie krzywi się że "jak on śmie zabierać mu ten jego cenny czas" a też ma rodzinę mnie i dziecko ale pomóc komuś w potrzebie go nie zbawi... Ja dla porównania jestem po psychologii i też pracowałam przez okres 2 lat za darmo w 2 domach dziecka a czemu...? Po pierwsze dlatego że kiedyś i ja mogę potrzebować jakiejś pomocy i wierze w to że dobro wraca...Przekonałam się o tym niejednokrotnie...  a po drugie tak zostałam wychowana... u mnie w domu nigdy nikomu się nie odmawiało pomocy... Jak w potrzebie było zwierze to się pomagało , mama jest pielegniarką i też niejednokrotnie obcy ludzie z osiedla przychodzili i prosili o pomoc więc szła i pomagała...A sama przez 13 lat zarabiała 900zł ojciec dla porównania zwykły ktoś powie robol... może i robol ale  potrafi zrobić w domu dosłownie wszystko... i też często koledzy czy znajomi znajomych prosili żeby pomógł w przeprowadzce czy w remoncie więc szedł i pomagał...Gdy sam potrzebował potem pomocy nikt mu jej nigdy nie odmówił.  Rozumiem że taki nauczyciel weterynarz  etc MOŻE ale NIE MUSI... ale czy naprawdę to tak dużo poświęcić komuś te 15 min swojego jakże "cennego" czasu?

38

Odp: Dlaczego od niektórych wymaga się pracy za darmo?
pitagoras napisał/a:

A co do darmowych prac- za niekonstytucyjny skandal uważam przymus odśnieżania publicznych chodników przez właścicieli przylegających do nich posesji.

Pod groźbą mandatów!
Nie tylko odśnieżanie, ale koszenie trawy, zbieranie śmieci.
Gminy inkasują podatek od nieruchomości, ale kto by się tym przejmował. Odpowiedzialność przerzucić na mieszkańca i po sprawie.

Wrócę jeszcze do lekarzy, a mianowicie stomatologów. "Moja" pani dentystka ma gabinet w miejscowości oddalonej od jej miejsca zamieszkania o ok. 40km. Powód jest prosty. Gdy prowadziła praktykę we własnym domu nie miała świąt, niedziel, jakiegokolwiek czasu.

Prowadziłam kiedyś działalność usługową we własnym domu. To były piękne czasy - nie dla mnie. Wyobraźcie sobie sobotni wieczór ze znajomymi przy grillu, albo drinku. Godzina 21 wpada klient/klientka, bo potrzebuje spodnie do kościoła. Ja już po drinku, serce miękkie, więc się zgadzam, zamiast pognać na trzy wiatry. Zostawiam na chwilę gości, którzy oczywiście więcej mnie nie odwiedzą, bo widzą, że nie mam czasu, a nie chcą być kłopotliwi, i wykonuję usługę. Niedziela godzina 7:00 (często wcześniej) - walenie do drzwi po odbiór. I tak bez końca.
I najważniejsze, o co mam się burzyć - przecież płacą za usługę. Przecież są stałymi klientami i ich sytuacja jest wyjątkowa.
Niestety taki wyjątkowych zdarzeń było mnóstwo.
W moim przypadku nikt nie oczekiwał ode mnie pracy za darmo, ale dyspozycyjności w każdej chwili.

39 Ostatnio edytowany przez Małpa69 (2014-09-24 10:14:08)

Odp: Dlaczego od niektórych wymaga się pracy za darmo?

Pitagorasie, czy ty przeczytałeś całość tego, co napisałam? Chyba nie, facet miał tylko wydać leki dla zwierzaka, za które chciałam mu zapłacić taką kwotę, jaką on płaci jak je kupuje, no to wybacz, może by się nie przepracował i z głodu by przez to nie umarł.

Człowiek ma ubezpieczenie, jeśli go nie ma, to może iść do urzędu pracy i już będzie je miał, nikt mu nie odmówi pomocy w sytuacji zagrożenia życia, dzieci też są ubezpieczone i nikt im nie powie won, bo Cię nie stać. Są miejsca, gdzie człowiek może iść i zjeść, wyspać się, uzyskać inną pomoc. Natomiast nie za bardzo ktoś się martwi chorym zwierzęciem, tu nie Ameryka.

Uważam, że weterynarz, który nie zwróci uwagi na umierające zwierzę, to dupa nie weterynarz i ktoś komu chodzi tylko o kasę i do takiego weta ja już osobiście ze swoim psem nie pójdę, bo jeżeli ktoś poszedł na weta tylko dla kasy i nie ma w nim chodź minimum miłości do zwierząt, to taka osoba nie wzbudzi we mnie zaufania jako ktoś, kto miałby leczyć mojego zwierzaka.

Także, Pitagorasie, daruj sobie swoje uszczypliwości, pomogłam wielu ludziom i zwierzętom i jakoś korona mi z pupy nie spadła ani nie wylądowałam przez to pod mostem i nie zrozumiem ludzi, którym szkoda 15 minut, by uratować czyjeś życie, kot ma nowy dom i bez nadmiernego przechwalania się, dzięki moim, a nie cudzym rękom.

Ja nie nagadałam nic temu człowiekowi, niczego mu nie kazałam i nie robiłam mu wyrzutów, co nie zmienia faktu, że dla mnie, jak i dla kilku innych osób, które ze mną były, ten weterynarz jest spalony i nikt z nas do niego nie pójdzie ze swoimi zwierzakami, bo skoro miał w nosie chorego kociaka, to nie sądzę, aby podszedł z sercem do mojego psa.

40

Odp: Dlaczego od niektórych wymaga się pracy za darmo?

I wbrew pozorom to sam wet jest stratny, opinie strasznie szybko się rozchodzą a takim sposobem stracił spore grono potencjalnych klientów - jeżeli już patrzymy od strony ekonomicznej, sam sobie strzelił w kolano.

41

Odp: Dlaczego od niektórych wymaga się pracy za darmo?

No właśnie o sprawie wie przynajmniej 5 osób, a podejrzewam że się rozeszło, zresztą ten wet bardzo skrócił godziny przyjęć, więc podejrzewam że nie ma wielu klientów.

42

Odp: Dlaczego od niektórych wymaga się pracy za darmo?
Małpa69 napisał/a:

[...] pomogłam wielu ludziom i zwierzętom i jakoś korona mi z pupy nie spadła ani nie wylądowałam przez to pod mostem i nie zrozumiem ludzi, którym szkoda 15 minut, by uratować czyjeś życie, kot ma nowy dom i bez nadmiernego przechwalania się, dzięki moim, a nie cudzym rękom.[...]

Bez wątpienia masz dobre serce i to się chwali. Poświęcasz swój czas i środki. Robisz to, co uważasz za słuszne, a nawet za obowiązek człowieka.

Przypomnę wypowiedź Eileen.

Eileen napisał/a:

Małpa, a nie jest tak, że masz takie podejście do sprawy, bo lubisz zwierzęta? Ja jako to pozbawione empatii stworzenie też bym pomogła jakiemukolwiek futrzakowi, kotu już w ogóle, ale np. nie kiwnęłabym palcem dla bezrobotnych/głodnych dzieci/chorych dzieci i dla całej reszty "jakichś tam ludzi", bo mnie to po prostu nie wzrusza, gdzie pewnie też, gdybym komuś takiemu odmówiła pomocy takiej, której byłabym w stanie, podniosłoby się larum, że zimna, nieczuła, egoistka itd. A weterynarz - który przecież ogląda zwierzęta na co dzień w pracy - nie musi nad nimi ćwierkać, być współczujący, czy w nich zakochany. On ma je tylko leczyć - jeśli mu się za to zapłaci. Chodzi mi o to, że fakt, że jest weterynarzem, nie zobowiązuje go do bycia największym fanem zwierząt, żeby robił coś dla nich za darmo.

Osobiście proponuję ją zlinczować za nieczułość.
To poniżej krytyki pomagać zwierzętom, a być niewzruszonym na ludzkie cierpienie - zwłaszcza dzieci.

Wstydź się Eileen!!!

A teraz do rzeczy.
Małpa69, robisz coś, co uważasz za słuszne, ale oczekujesz tego samego również od innych, z naciskiem na innych.
A ludzie są różni. Nie gorsi, nie lepsi - tylko inni. I mają różne priorytety.

Dla tego weterynarza znaleziony przez Ciebie kotek wcale nie musiał być najważniejszy. Bardzo możliwe, że w tym czasie wolał ratować jakiś ginący gatunek. Jego życie, jego sprawa.

To co dla mnie jest słusznym zachowaniem, wcale nie musi być dla innych.

43 Ostatnio edytowany przez Małpa69 (2014-09-24 16:45:53)

Odp: Dlaczego od niektórych wymaga się pracy za darmo?

Ewko, ja niczego od innych nie oczekuję, już dawno pogodziłam się z tym, że ludzie nie bardzo chcą komuś pomagać, nieważne ludziom czy zwierzętom. Ileż to razy widziałam człowieka leżącego na ziemi, pełno ludzi dookoła i nikt do niego nie chciał podejść, stwierdzając od razu, że pewnie pijany, nieważne, że mógł to być np. cukrzyk, a nawet jak pijany, to nie powinien leżeć podczas 35 stopniowego upału na pełnym słońcu na rozgrzanym asfalcie. Wielki problem wyjąć telefon, zadzwonić na pogotowie.

Tak jak mówię, niczego nie oczekuję od innych i nikogo do niczego nie zmuszam. Nie jest też tak, że mam w nosie ludzi i obchodzą mnie tylko zwierzęta, ludziom również pomagam jeśli mogę i widzę w tym sens (nie mówię o pomocy: panie, daj pan na papierosy). Nie oczekuję, że inni będą robić to samo, nie muszą, hmm czy aby na pewno? W przypadku ludzi nieudzielenie pomocy komuś, kto jej potrzebował jest karane, tak samo kiedy np. potrącisz zwierzę i mu nie pomożesz, problem jest z egzekwowaniem tego prawa, ale takie przepisy są.

Ja nie mówię, że ludzie czy zwierzęta mają dostawać wszystko za darmo, wiadomo, że rehabilitant, weterynarz, dentysta, muszą zarobić. Mówię o przypadkach, gdy w poważny sposób zagrożone jest zdrowie lub życie żywej istoty, nieważne czy człowieka, czy zwierzęcia, nieudzielenie pomocy w takim przypadku, to zwykłe bestialstwo. Czym innym jest boląca noga, kręgosłup, gdzie po prostu musimy cierpliwie poczekać w kolejce albo zapłacić, a czym innym jest poważna choroba, która może doprowadzić do czyjejś śmierci i obojętność, i wyciąganie łapy w takim wypadku jest po prostu wstrętne.

Podałam przykład zwierząt nie dlatego, że nie obchodzą mnie ludzie, ale dlatego, że ludzie mogą udać się do MOPS-u, urzędu pracy, masy innych instytucji, w których mogą uzyskać pomoc czy też ubezpieczenia. Zwierzęta w Polsce nie mają tego przywileju i dlatego wspomniałam o weterynarzach.

I na koniec, nie oszukujmy się, ale jakiego weterynarza wybierzecie, takiego, który kocha zwierzęta, czy takiego, któremu są obojętne albo wręcz ich nie lubi? Który wzbudzi większe zaufanie i szacunek? Komu powierzycie swojego psa czy kota, kiedy będzie wymagał poważnego leczenia?

Chyba oczywiste...

Nie wymagam od nikogo pracy za darmo, ale jeżeli komuś, komukolwiek, śmierć zagląda w oczy, a komuś to wisi, to jak go nazwać? Nie mówię tu o bzdetach typu 'panie boli mnie głowa' ani o innych dyrdymałach typu 'bo kotek ma pchły', tylko o przypadkach zagrożenia ŻYCIA. Kim trzeba być, by pozwolić komuś umrzeć?

44

Odp: Dlaczego od niektórych wymaga się pracy za darmo?

To bardzo trudne pytanie ale odpowiedz na nie jest bardzo prosta; Trzeba być zwykłym prostakiem. Ewko jeżeli pan miał ochotę ratować zagrożone gatunki to nie wiem mógł być jakimś zoologiem gdzieś w Afryce i zapładniać żyrafy ect a nie przyjmować w przychodni weterynaryjnej, tam raczej nikt nie przychodzi z zagrożonymi gatunkami tylko właśnie głownie z psami i kotami które go nie obchodzą... więc po co on tam jest?Taki zawód do czegoś zobowiązuje. Jezeli odmawia się człowiekowi leczenia czy jego refundacji np choremu na raka nie refundują leku to jest wielkie oburzenie że jak to? człowiek umiera a państwo patrzy  i nic nie robi i zaraz ktoś powie że przecież ten chory jest ubezpieczony i płacił skladki tylko problem w tym że prawdopodobnie koszt całej terapii znacznie przewyższa to co ta osoba wpłacała przez X lat więc analogicznie komuś trzeba by było zabrać żeby komuś dać, ale gdy zwierzęciu odmawia się pomocy i pozwala zdechnąć to już jest ok...
A co do pomocy ludziom...ostatnio słyszałam od koleżanki że jechała autobusem i na pasach zasłabł jakiś starszy mężczyzna...Nikt z przechodniów nie raczył go chociażby zwlec z ulicy a pan kierowca zaczął na niego trąbić że co tak na ziemi leży i mu drogę toruje... Dopiero ta koleżanka ruszyła z miejsca kazała kierowcy drzwi otworzyć , wyskoczyła i sama przeciągnęła pana który jak się okazało miał atak serca...
Jedna rzecz to że ludzie nie chcą pomagać a druga jest taka że rzadko kto zna zasady pierwszej pomocy a co gorsze wielu ludzi nie chce ich poznać...
Jak miałam 16 lat wracałam ze szkoły i na ulicy przewrócił się facet ok 40stki i zaczął się obijać o chodnik...Podeszłam do niego tylko ja...16to letnie dziecko i sama próbowałam obrócić na bok faceta lekko 150kg żywej wagi..Dzięki Bogu że należałam do harcerstwa i umiałam udzielać 1 pomocy a w razie potrzeby też reanimacji, kiedy tak się z nim szarpałam jakaś kobieta podeszła do mnie i powiedziała " dziecko poco ty go tak męczysz, przyjedzie pogotowie to mu pomogą" A że do tego czasu udusiłby się własnym językiem to już jego problem... Nikt nawet nie raczył mu czegoś pod głowę podłożyć tylko patrzyli jak z każdym wstrząsem głowa jest coraz bardziej obita i leje się krew...żałosne pewnie gdyby facetowi na tej głowie stówki rosły to wszyscy by się rzucili chętni żeby wynagrodzić sobie swój jakże cenny czas

45 Ostatnio edytowany przez ewelinaL (2014-09-24 18:54:35)

Odp: Dlaczego od niektórych wymaga się pracy za darmo?
Małpa69 napisał/a:

Ewko, ja niczego od innych nie oczekuję, już dawno pogodziłam się z tym, że ludzie nie bardzo chcą komuś pomagać, nieważne ludziom czy zwierzętom. Ileż to razy widziałam człowieka leżącego na ziemi, pełno ludzi dookoła i nikt do niego nie chciał podejść, stwierdzając od razu, że pewnie pijany, nieważne, że mógł to być np. cukrzyk, a nawet jak pijany, to nie powinien leżeć podczas 35 stopniowego upału na pełnym słońcu na rozgrzanym asfalcie. Wielki problem wyjąć telefon, zadzwonić na pogotowie.

Bardzo ryzykowna wypowiedź. Już widzę te komentarze, a co Ty zrobiłaś dla tego leżącego człowieka;)

Naprawdę bardzo lubię zwierzęta, zwłaszcza psy, koty mniej. Właściwie, to kota mogłabym zatłuc jak psa;)

Jednak dość czarnego humoru.

Do czego zmierzam.
Człowiek ma prawo wyboru i bez względu na nasze poglądy nie powinniśmy oczekiwać od innych, że się zmienią tylko dlatego, że według nas tak powinno się postąpić.
Weterynarz nie pomógł "Twojemu" kotkowi i był to jego świadomy wybór. W Twoich oczach postąpił niewłaściwie i masz prawo tak sądzić. Postawił własną kieszeń ponad życie stworzenia, któremu mógł pomóc.
Gdyby kotek zdechł, czy byłaby to jego wina?
Jeżeli uczeń nie otrzyma promocji, albo nie zda egzaminu, czy jest to wina nauczyciela, bo nie chciał za darmo poświęcać mu swojego czasu?
I wreszcie, jeżeli chory cierpi, czy winę za jego stan ponosi rehabilitant?

Ludzie mogą pomóc, ale tkwiąc w jakimś zawodzie i spotykając się na co dzień z tymi samymi problemami widzi się znacznie więcej. Często staje się przed wyborem komu pomóc, bo wszystkim się nie da.

A co z przeświadczeniem, że system powinien chronić dane przypadki?

Jak może czuć się Iksiński pomagając za "Bóg zapłać" i klepiąc biedę podczas, gdy pomoc powinna wypływać z innych organów.

Rozumiem, że "Twojemu" weterynarzowi niewiele by ubyło, ale może co dzień zgłasza się do niego kilka, a nawet kilkanaście takich przypadków.

Zamiast kogoś z góry oceniać, prościej napisać petycję, przejść się od sąsiada do sąsiada i spróbować coś wywalczyć.

Magda8891 napisał/a:

Ewko jeżeli pan miał ochotę ratować zagrożone gatunki to nie wiem mógł być jakimś zoologiem gdzieś w Afryce i zapładniać żyrafy ect a nie przyjmować w przychodni weterynaryjnej, tam raczej nikt nie przychodzi z zagrożonymi gatunkami tylko właśnie głownie z psami i kotami które go nie obchodzą... więc po co on tam jest?Taki zawód do czegoś zobowiązuje.

Zobowiązuje do pracy za darmochę...

46 Ostatnio edytowany przez Małpa69 (2014-09-24 18:58:28)

Odp: Dlaczego od niektórych wymaga się pracy za darmo?

Ewko, ja pomogłam temu człowiekowi, dla mnie to oczywiste, ale dookoła zanim ja się tam znalazłam był tłum ludzi, centrum Warszawy, kilkadziesiąt osób wokół, NIKT się nie ruszył.

Ewko, tak jak powiedziałam, ja niczego nie oczekuję, życie mnie nauczyło, że nie należy niczego oczekiwać, tak jest prościej, co nie zmienia faktu, że ze swoimi zwierzakami (mówię o tych moich domowych) do niego już nie pójd,ę bo nie wzbudza mojego zaufania, w moich oczach jemu nie zależy, więc ja nie pójdę do niego z psem, który jest dla mnie pełnoprawnym członkiem rodziny.

Próbowaliśmy wywalczyć tu schronisko, na chwilę obecną nic z tego nie będzie.

47

Odp: Dlaczego od niektórych wymaga się pracy za darmo?
Małpa69 napisał/a:

Ewko ja pomogłam temu człowiekowi dla mnie to oczywiste, ale dookoła zanim ja się tam znalazłam był tłum ludzi, centrum Warszawy kilkadziesiąt osób wokół, NIKT się nie ruszył.

Ewko tak jak powiedziałam ja niczego nie oczekuję, życie mnie nauczyło że nie należy niczego oczekiwać tak jest prościej, co nie zmienia faktu że ze swoimi zwierzakami (mówię o tych moich domowych) do niego już nie pójdę bo nie wzbudza mojego zaufania, w moich oczach jemu nie zależy, więc ja nie pójdę do niego z psem który jest dla mnie pełnoprawnym członkiem rodziny.

Próbowaliśmy wywalczyć tu schronisko, na chwilę obecną nic z tego nie będzie.

Doskonale Cię rozumiem. "Nasz" weterynarz również przez jakiś czas nie był wzywany do naszych pupili, bo stracił w moich oczach swoimi poglądami.
Zmieniłam na takiego, który od pierwszej wizyty zaprzyjaźnił się z moimi psami i nie oszukujmy się był znacznie młodszy i dużo przystojniejszy;)

Zarówno "Twój", jak i "Nasz" popełnili poważny błąd marketingowy. "Naszemu" udało się go naprawić i wciąż leczy naszego starego druha i jego młodszego kumpla.

U nas też nie ma schroniska, a szkoda, bo ludzie chętnie przygarniają pokrzywdzone zwierzęta.

48

Odp: Dlaczego od niektórych wymaga się pracy za darmo?

U nas jest tylko przytulisko, maleńkie, psy od biedy biorą, ale kotów w ogóle nie chcą brać no i jest problem co robić z tymi zwierzakami. Jedyna opcja to pojechać do dużego miasta 50 km dalej i wcisnąć kit że zwierzaka się znalazło na jego terenie, to tamtejsze schronisko weźmie, ale też nie każdy ma możliwość pojechać taki kawał drogi.

49 Ostatnio edytowany przez gojka102 (2014-09-24 20:06:10)

Odp: Dlaczego od niektórych wymaga się pracy za darmo?

Wiecie,jest taki typ ludzi,który wymaga tej pracy za darmo.Trudno mi go scharakteryzować.
W klasie córki jest chłopiec,którego mama wymaga tego od nauczycieli. Jakiś czas temu nasze dzieci miały do przygotowania projekt o Paryżu.Zebrały się trzy mamusie żeby dzieciom napisać scenariusz.Oczywiście pisałam ja bo "ja umiem" a reszta mamuś plotkowała.Za dwa dni miałyśmy przyjść do szkoły i zrobić próbę dzieciom.Przyszłam na czas tylko ja więc zgarnęłam dzieci po lekcji do wolnej sali. Synek tej mamusi wymagającej rozwalał całą grupę,nie chciał czytać swojej kwestii,przeszkadzał innym. Ja trochę zła bo zwolniłam się z jednej pracy i zaraz szłam do drugiej. W końcu zadzwoniłam po mamę chłopca żeby przyjechała bo jej syn rozwala próbę. Mama z tatą przyjechali po 20 minutach  mówiąc mi,że ja jako nauczyciel POWINNAM WIEDZIEĆ,że ich syn MUSI mieć przerwę od zajęć. Powiedziałam mamusi,że ja tu jestem prywatnie- nie uczę jej syna i nie mam czasu na przerwy. Dziś dzwoni do mnie ta mamusia bo nasze dzieci biora udział w konkursie. Mają na konkurs przeczytać kilkanaście baśni. Mamusia pyta mnie czy ja pomagam córce zapamiętać. Powiedziałam,że czytam sama a potem na podstawie tego co wyczytałam zapisuję pytania a ona na nie odpowiada.
Na to mamusia,że ona mi synka na weekend przywiezie i zrobię taki teścik też  jej synowi. No fajnie,mam już zaplanowany weekend...

Ta mamusia po prostu uważa,że skoro ja jestem belfrem to mam być nim 24/24. Ale widzę,że ona ma takie podejście do wszystkich: aptekarkę zamęcza o jakieś tam leki,gościa z US pyta o jakieś przepisy. I każdy musi mieć dla niej czas.

50

Odp: Dlaczego od niektórych wymaga się pracy za darmo?
gojka102 napisał/a:

No fajnie,mam już zaplanowany weekend...

Czemu nie odmówiłaś?

51

Odp: Dlaczego od niektórych wymaga się pracy za darmo?

Hej gojka102, takie sytuacje uwielbiam najbardziej. Jakby rodzice nie mogli zrobić synowi takiego testu.
Masz farta, będziesz robić za opiekunkę i nauczycielkę równocześnie. Nie zazdroszczę.
Nauczyciel za korki bierze ok 30zł za godzinę, opiekunka (z doskoku) +- 15zł, no to se zarobisz.
Powodzenia.

52

Odp: Dlaczego od niektórych wymaga się pracy za darmo?

Małpa, Ty po prostu masz- jakże częstą-manierę bycia dobrym cudzymi rękami.

Brawo, znakomite podsumowanie tego, nad czym się tak napociłam... big_smile Bo jakże łatwo jest gadać "powinien to, powinien tamto"- otóż NIC NIE POWINIEN smile

53 Ostatnio edytowany przez Małpa69 (2014-09-24 20:16:47)

Odp: Dlaczego od niektórych wymaga się pracy za darmo?

No właśnie gojka podała dobry przykład na to jak ludzie faktycznie potrafią żerować na innych.

Nie ma tu sytuacji zagrożenia życia, nikomu nie dzieje się krzywda, ale weź zrób, weź daj, weź pomóż... znam takich ludzi to mi zrób, tamto mi zrób, siamto... dopiero uczę się mówić nie. Przydatne, pomaga odcedzić ludzi wartościowych od tych którzy próbują Cię wykorzystać.

54 Ostatnio edytowany przez Małpa69 (2014-09-24 20:31:18)

Odp: Dlaczego od niektórych wymaga się pracy za darmo?
piekny_nick napisał/a:

Małpa, Ty po prostu masz- jakże częstą-manierę bycia dobrym cudzymi rękami.

Brawo, znakomite podsumowanie tego, nad czym się tak napociłam... big_smile Bo jakże łatwo jest gadać "powinien to, powinien tamto"- otóż NIC NIE POWINIEN smile

Może najpierw przeczytasz wszystko co napisałam? A nie na wybiórki?

Jest zasadnicza różnica między zawracaniem komuś 4 liter bo komuś się nie chce, albo chce zaoszczędzić cudzym kosztem. Również notorycznie mam z tym problem "a namalujesz mi takie?" "a naprawisz mi obrączkę?" to jest wykorzystywanie.

Ale w momencie kiedy zagrożone jest życie człowieka czy zwierzęcia to nie ma tu mowy o pracy za darmo, to jest zwykły ludzki odruch którego najwidoczniej niektórym brakuje.

I jakimi cudzymi rękoma? Stałam z tym kotem kilka godzin, dałam mu jeść i znalazłam mu dom, weterynarzowi zaoferowałam opłacenie leków, kot był w stanie agonalnym. Dla mnie ktoś kto nie ratuje człowieka czy zwierzęcia któremu grozi ŚMIERĆ jest potworem.

Ciekawe czy gdyby lekarz który akurat był obok kogoś Ci bliskiego, komu coś się stało, nie pomógł mu i w efekcie ta osoba by zmarła mówiłabyś tak samo.

Nie widzisz różnicy między żerowaniem a ratowaniem życia?

55

Odp: Dlaczego od niektórych wymaga się pracy za darmo?
ewka3 napisał/a:

Hej gojka102, takie sytuacje uwielbiam najbardziej. Jakby rodzice nie mogli zrobić synowi takiego testu.
Masz farta, będziesz robić za opiekunkę i nauczycielkę równocześnie. Nie zazdroszczę.
Nauczyciel za korki bierze ok 30zł za godzinę, opiekunka (z doskoku) +- 15zł, no to se zarobisz.
Powodzenia.

Ewka- rodzice nie mogą bo może czytać nie umieją czy pisać. Miałam ochotę o to zapytać tą mamusię.:) Ona twierdzi,nawet nie pytana,że nie ma czasu. Mogłaby się w takim razie domyśleć,że skoro widuje mnie raz w tygodniu w szkole bo raz odbieram córkę ( w inne dni mąż i babcia) to dlatego, że dużo pracuję. A ona wraz z mężem codziennie przyjeżdża po syna.

Małpo- nie odmówiłam wprost ale ja po prostu nie będę odbierać od niej telefonu jak będzie dzwonić. Za trzecim razem pewnie odmówię bo ja cierpliwa jestem. No,ja też się uczę mówić nie. Raz już w pewnej istotnej kwestii powiedziałam to się rodzina na mnie pogniewała.
Ale jak się już raz powiedziało to kolejny będzie tylko łatwiej...:)

56

Odp: Dlaczego od niektórych wymaga się pracy za darmo?

Jak ktoś się pogniewa, to znaczy, że nie jest wart znajomości z nami i nie ma sensu się z takimi ludźmi zadawać, bo najwyraźniej chodzi im tylko o to, by na nas żerować. Mieliśmy z Moim pełno takich znajomych, firma, umiejętności, pełno ludzi dookoła i każdy coś chciał, takim "przyjaciołom" dziękuję.

57 Ostatnio edytowany przez Magda8891 (2014-09-24 20:48:57)

Odp: Dlaczego od niektórych wymaga się pracy za darmo?

Ewka nie zobowiązuje do pracy za darmochę ale do pomocy zwierzęciu które jest w stanie agonalnym...po prostu... Pan sobie sam klientów odstrasza takim zachowaniem ale widocznie ma za dobrze skoro tak robi bo gdyby choć chwile pomyslał nawet od ekonomicznej strony to gdyby pomógł a stratny na niczym by nie był skoro dziewczyna leki chciała opłacić, Małpa i inni którzy z nią byli roznieśliby dalej że dobry lekarz i jechałby na opinii. Teraz też będzie jechał na opinii ale negatywnej... Zwierzę go nie chciało wykorzystać a jedynie chciało żyć... Jak każdy z nas...I tak, uważam że gdyby zdechł to pośrednio byłaby to wina tego lekarza... Rozumiem biznes biznesem ale brakuje w tym wszystkim ludzkich odruchów... A gdyby chodziłoby o człowieka zamiast o tego kota..? załóżmy że pod prywatnym gabinetem jakiegoś lekarza X ktoś by zasłabł i umierałby na jego oczach a lekarz by się tyłkiem odwrócił i powiedział " Nie udzielę mu pomocy bo mi nie zapłacił, muszę z czegoś żyć"- O tak wtedy cały naród rzuciłby się z zębami że kawal drania bo prze nieudzielenie pomocy człowiek zmarł... zaraz by ktoś wystosował odpowiedni paragraf ale jesli o kota chodzi to ok niech zdycha, jeden mniej czy więcej co za różnica...

58

Odp: Dlaczego od niektórych wymaga się pracy za darmo?
gojka102 napisał/a:
ewka3 napisał/a:

Hej gojka102, takie sytuacje uwielbiam najbardziej. Jakby rodzice nie mogli zrobić synowi takiego testu.
Masz farta, będziesz robić za opiekunkę i nauczycielkę równocześnie. Nie zazdroszczę.
Nauczyciel za korki bierze ok 30zł za godzinę, opiekunka (z doskoku) +- 15zł, no to se zarobisz.
Powodzenia.

Ewka- rodzice nie mogą bo może czytać nie umieją czy pisać. Miałam ochotę o to zapytać tą mamusię.:) Ona twierdzi,nawet nie pytana,że nie ma czasu. Mogłaby się w takim razie domyśleć,że skoro widuje mnie raz w tygodniu w szkole bo raz odbieram córkę ( w inne dni mąż i babcia) to dlatego, że dużo pracuję. A ona wraz z mężem codziennie przyjeżdża po syna.

Małpo- nie odmówiłam wprost ale ja po prostu nie będę odbierać od niej telefonu jak będzie dzwonić. Za trzecim razem pewnie odmówię bo ja cierpliwa jestem. No,ja też się uczę mówić nie. Raz już w pewnej istotnej kwestii powiedziałam to się rodzina na mnie pogniewała.
Ale jak się już raz powiedziało to kolejny będzie tylko łatwiej...:)

Bardzo mnie cieszy, że nie tylko ja daję się wmanipulować w chwalebną pomoc. W ostatnich czasach znacznie mniej, ale dawniej bywało.
Trudno było mówić "nie", jednak jak człowiek kilka razy zostanie wykorzystany, to ma serdecznie gdzieś, co o nim pomyślą inni. Nauczyłam się swoje samarytańskie odruch dławić w zarodku - oczywiście dotyczy to pracy, za którą normalnie pobieram opłatę, albo przy koleżeńskim podwożeniu przynajmniej koszt paliwa.

Kiedyś za darmo świadczyłam usługi dla placówki, która uczyła niepełnosprawne dzieci. Jakieś renowacje wózków inwalidzkich, naprawa trampoliny itp... Żebyście wiedziały jak mi kopara opadła, gdy się dowiedziałam, że wychowawczynie się naśmiewają z mojej naiwności. Nawet nie ukrywały, że wspomagam kieszeń właścicieli placówki, która jest w rękach prywatnych. Ciekawe jak się rozliczali z mojej pracy, bo rachunków im nie wystawiałam.

59

Odp: Dlaczego od niektórych wymaga się pracy za darmo?

Co prawda prześledziłam cały wątek, ale pozwólcie, że odniosę się do wypowiedzi, w której zostałam wywołana smile.

ewka3 napisał/a:

Czytam już drugą Twoją wypowiedź w podobnym tonie i nie sposób się z Tobą nie zgodzić. Często odnoszę wrażenie, że ludzie szanują własny czas, ale cudzego już nie potrafią.

Istotnie już o tym pisałam wink - temat był bardzo podobny.
Tutaj mogłabym wkleić jeszcze jedną własną wypowiedź, która dla mnie może stać się puentą całej dyskusji. Mianowicie nie mówię, że za wszystko i zawsze powinniśmy żądać zapłaty, ale to my powinniśmy decydować, kiedy wykonamy coś za darmo. Najlepiej zresztą ustalić to z góry. Jeśli jakąś czynność wykonujemy zawodowo i typowo dla zarobku, co jest dla wszystkich jasne i oczywiste, to wydaje mi się, że oczekiwanie świadczenia w zamian za dobre słowo jest zwyczajnie nie fair. Jak najbardziej można wykazać się gestem, empatią, zrozumieniem i jest to dla mnie zwykłym, ludzkim odruchem, nie możemy jednak pozwolić się wykorzystywać.

60 Ostatnio edytowany przez ewelinaL (2014-09-24 21:40:56)

Odp: Dlaczego od niektórych wymaga się pracy za darmo?
Olinka napisał/a:

Co prawda prześledziłam cały wątek, ale pozwólcie, że odniosę się do wypowiedzi, w której zostałam wywołana smile.

ewka3 napisał/a:

Czytam już drugą Twoją wypowiedź w podobnym tonie i nie sposób się z Tobą nie zgodzić. Często odnoszę wrażenie, że ludzie szanują własny czas, ale cudzego już nie potrafią.

Istotnie już o tym pisałam wink - temat był bardzo podobny.
Tutaj mogłabym wkleić jeszcze jedną własną wypowiedź, która dla mnie może stać się puentą całej dyskusji. Mianowicie nie mówię, że za wszystko i zawsze powinniśmy żądać zapłaty, ale to my powinniśmy decydować, kiedy wykonamy coś za darmo. Najlepiej zresztą ustalić to z góry. Jeśli jakąś czynność wykonujemy zawodowo i typowo dla zarobku, co jest dla wszystkich jasne i oczywiste, to wydaje mi się, że oczekiwanie świadczenia w zamian za dobre słowo jest zwyczajnie nie fair. Jak najbardziej można wykazać się gestem, empatią, zrozumieniem i jest to dla mnie zwykłym, ludzkim odruchem, nie możemy jednak pozwolić się wykorzystywać.

Znowu się zgodzę. Jednak co w przypadku przytoczonej przeze mnie wyżej sytuacji? Pomagałam z własnej woli dzieciom, okazało się, że wcale nie im, a właścicielom placówki. Poczułam się (niecenzuralne słowo;). Tamta sytuacja bardzo mnie zraziła do dobroczynności.

edit.:

Magda8891 napisał/a:

Ewka nie zobowiązuje do pracy za darmochę ale do pomocy zwierzęciu które jest w stanie agonalnym...po prostu... Pan sobie sam klientów odstrasza takim zachowaniem ale widocznie ma za dobrze skoro tak robi bo gdyby choć chwile pomyslał nawet od ekonomicznej strony to gdyby pomógł a stratny na niczym by nie był skoro dziewczyna leki chciała opłacić, Małpa i inni którzy z nią byli roznieśliby dalej że dobry lekarz i jechałby na opinii. Teraz też będzie jechał na opinii ale negatywnej... Zwierzę go nie chciało wykorzystać a jedynie chciało żyć... Jak każdy z nas...I tak, uważam że gdyby zdechł to pośrednio byłaby to wina tego lekarza... Rozumiem biznes biznesem ale brakuje w tym wszystkim ludzkich odruchów... A gdyby chodziłoby o człowieka zamiast o tego kota..? załóżmy że pod prywatnym gabinetem jakiegoś lekarza X ktoś by zasłabł i umierałby na jego oczach a lekarz by się tyłkiem odwrócił i powiedział " Nie udzielę mu pomocy bo mi nie zapłacił, muszę z czegoś żyć"- O tak wtedy cały naród rzuciłby się z zębami że kawal drania bo prze nieudzielenie pomocy człowiek zmarł... zaraz by ktoś wystosował odpowiedni paragraf ale jesli o kota chodzi to ok niech zdycha, jeden mniej czy więcej co za różnica...

Przepraszam, przeoczyłam Twój post.
Już pisałam, że to ze strony weterynarza duża antyreklama własnej działalności, jednak ma prawo do własnych przekonań. W kwestii opinii - równie dobrze mogła się rozejść taka, że pomaga za darmo i ludzie zaczęliby mu znosić pacjentów.
Co do lekarzy, to związuje ich przysięga Hipokratesa, niektórych Hipokryty, ale to już inny temat.

W dalszym ciągu uważam, że weterynarz mógł odmówić. Podjął taką decyzje z sobie tylko znanych powodów i nie musi się z niej tłumaczyć.

61

Odp: Dlaczego od niektórych wymaga się pracy za darmo?

Pewnie że nie musi ale świadectwo już o sobie wydał wink Mamy demokrację i każdy teoretycznie ma prawo do własnych poglądów...

62

Odp: Dlaczego od niektórych wymaga się pracy za darmo?
ewka3 napisał/a:
Małpa69 napisał/a:

[...] pomogłam wielu ludziom i zwierzętom i jakoś korona mi z pupy nie spadła ani nie wylądowałam przez to pod mostem i nie zrozumiem ludzi, którym szkoda 15 minut, by uratować czyjeś życie, kot ma nowy dom i bez nadmiernego przechwalania się, dzięki moim, a nie cudzym rękom.[...]

Bez wątpienia masz dobre serce i to się chwali. Poświęcasz swój czas i środki. Robisz to, co uważasz za słuszne, a nawet za obowiązek człowieka.

Przypomnę wypowiedź Eileen.

Eileen napisał/a:

Małpa, a nie jest tak, że masz takie podejście do sprawy, bo lubisz zwierzęta? Ja jako to pozbawione empatii stworzenie też bym pomogła jakiemukolwiek futrzakowi, kotu już w ogóle, ale np. nie kiwnęłabym palcem dla bezrobotnych/głodnych dzieci/chorych dzieci i dla całej reszty "jakichś tam ludzi", bo mnie to po prostu nie wzrusza, gdzie pewnie też, gdybym komuś takiemu odmówiła pomocy takiej, której byłabym w stanie, podniosłoby się larum, że zimna, nieczuła, egoistka itd. A weterynarz - który przecież ogląda zwierzęta na co dzień w pracy - nie musi nad nimi ćwierkać, być współczujący, czy w nich zakochany. On ma je tylko leczyć - jeśli mu się za to zapłaci. Chodzi mi o to, że fakt, że jest weterynarzem, nie zobowiązuje go do bycia największym fanem zwierząt, żeby robił coś dla nich za darmo.

Osobiście proponuję ją zlinczować za nieczułość.
To poniżej krytyki pomagać zwierzętom, a być niewzruszonym na ludzkie cierpienie - zwłaszcza dzieci.

Wstydź się Eileen!!!

Nie wstydzę się. wink Taka się urodziłam i tego nie zmienię. To nie jest mój wybór, że ludzie mnie nie wzruszają (no, z wyjątkiem osób starych), a zwierzęta tak. Oczywiście, gdyby mnie spytać, czy wolałabym, żeby nie było głodu/chorób/czegoś tam, to powiedziałabym, że tak, natomiast nie zamartwiam się tym i nie ma to żadnego wpływu na mój nastrój czy odczucia. Cóż zrobić. wink A że na samą myśl o cierpiącym zwierzaku mam ochotę zrobić cokolwiek, to druga sprawa - i na nią też nie mam wpływu. Dlaczego więc mam się wstydzić? Nie czuję się winna, bo nie zrobiłam nic, żeby taka sytuacja zaistniała. Zwłaszcza, że ludzie (wyłączając dzieci) mają o wiele większe szanse, żeby coś ze swoją np. biedą zrobić, a zwierzęta same sobie nie pomogą w żaden sposób.

Zresztą później napisałaś:

A teraz do rzeczy.

Dla tego weterynarza znaleziony przez Ciebie kotek wcale nie musiał być najważniejszy. Bardzo możliwe, że w tym czasie wolał ratować jakiś ginący gatunek. Jego życie, jego sprawa.

To co dla mnie jest słusznym zachowaniem, wcale nie musi być dla innych.

To może odnieś to do tego, co napisałaś. O tym słusznym zachowaniu - to, co słuszne dla Ciebie, nie musi być słuszne dla innych, również dla mnie. wink

63

Odp: Dlaczego od niektórych wymaga się pracy za darmo?
Eileen napisał/a:
ewka3 napisał/a:
Małpa69 napisał/a:

[...] pomogłam wielu ludziom i zwierzętom i jakoś korona mi z pupy nie spadła ani nie wylądowałam przez to pod mostem i nie zrozumiem ludzi, którym szkoda 15 minut, by uratować czyjeś życie, kot ma nowy dom i bez nadmiernego przechwalania się, dzięki moim, a nie cudzym rękom.[...]

Bez wątpienia masz dobre serce i to się chwali. Poświęcasz swój czas i środki. Robisz to, co uważasz za słuszne, a nawet za obowiązek człowieka.

Przypomnę wypowiedź Eileen.

Eileen napisał/a:

Małpa, a nie jest tak, że masz takie podejście do sprawy, bo lubisz zwierzęta? Ja jako to pozbawione empatii stworzenie też bym pomogła jakiemukolwiek futrzakowi, kotu już w ogóle, ale np. nie kiwnęłabym palcem dla bezrobotnych/głodnych dzieci/chorych dzieci i dla całej reszty "jakichś tam ludzi", bo mnie to po prostu nie wzrusza, gdzie pewnie też, gdybym komuś takiemu odmówiła pomocy takiej, której byłabym w stanie, podniosłoby się larum, że zimna, nieczuła, egoistka itd. A weterynarz - który przecież ogląda zwierzęta na co dzień w pracy - nie musi nad nimi ćwierkać, być współczujący, czy w nich zakochany. On ma je tylko leczyć - jeśli mu się za to zapłaci. Chodzi mi o to, że fakt, że jest weterynarzem, nie zobowiązuje go do bycia największym fanem zwierząt, żeby robił coś dla nich za darmo.

Osobiście proponuję ją zlinczować za nieczułość.
To poniżej krytyki pomagać zwierzętom, a być niewzruszonym na ludzkie cierpienie - zwłaszcza dzieci.

Wstydź się Eileen!!!

Nie wstydzę się. wink Taka się urodziłam i tego nie zmienię. To nie jest mój wybór, że ludzie mnie nie wzruszają (no, z wyjątkiem osób starych), a zwierzęta tak. Oczywiście, gdyby mnie spytać, czy wolałabym, żeby nie było głodu/chorób/czegoś tam, to powiedziałabym, że tak, natomiast nie zamartwiam się tym i nie ma to żadnego wpływu na mój nastrój czy odczucia. Cóż zrobić. wink A że na samą myśl o cierpiącym zwierzaku mam ochotę zrobić cokolwiek, to druga sprawa - i na nią też nie mam wpływu. Dlaczego więc mam się wstydzić? Nie czuję się winna, bo nie zrobiłam nic, żeby taka sytuacja zaistniała. Zwłaszcza, że ludzie (wyłączając dzieci) mają o wiele większe szanse, żeby coś ze swoją np. biedą zrobić, a zwierzęta same sobie nie pomogą w żaden sposób.

Zresztą później napisałaś:

A teraz do rzeczy.

Dla tego weterynarza znaleziony przez Ciebie kotek wcale nie musiał być najważniejszy. Bardzo możliwe, że w tym czasie wolał ratować jakiś ginący gatunek. Jego życie, jego sprawa.

To co dla mnie jest słusznym zachowaniem, wcale nie musi być dla innych.

To może odnieś to do tego, co napisałaś. O tym słusznym zachowaniu - to, co słuszne dla Ciebie, nie musi być słuszne dla innych, również dla mnie. wink

Moja wypowiedź nie była nawet próbą oceny lub podsumowania Twoich przekonań. Posłużyłam się Twoim postem dla ironii, jak widać bardzo nieudolnie.
Nie oceniam ludzi ze względu na poglądy, religie, kolor skóry, orientacje seksualną, wygląd zewnętrzny, cechy charakteru i co tam jeszcze może ich różnić. Uważam, że rasizmu nie powinno być wcale, tak jak czarnych i żydów;)

Jestem za powszechną tolerancją, dopóki nie narzuca mi się czyiś poglądów.
Nie dziwi i nie zniesmacza mnie, że ktoś woli zwierzęta od ludzi, bądź na odwrót. Osobiście też wolę zwierzęta, jeszcze nigdy nie próbowały nikogo zmusić do wyznawania swoich przekonań i zazwyczaj wiadomo, czego się po nich spodziewać. Pies poda łapę, kot się połasi, a lew pożre ze smakiem.

Kwitując Twoje słowa "To może odnieś to do tego, co napisałaś. O tym słusznym zachowaniu - to, co słuszne dla Ciebie, nie musi być słuszne dla innych, również dla mnie. wink"
Weterynarz nie pomógł zwierzęciu, bo miał prawo wyboru i z niego skorzystał. Małpa69 pomogła i to było jej prawo wyboru.
Oboje postąpili według własnych przekonań i nie mi nakłaniać ich do innych. Tak jak nikt nie powinien skłaniać mnie do swoich, bo mogę to zachowanie odebrać jako atak na moją wolność osobistą.

64

Odp: Dlaczego od niektórych wymaga się pracy za darmo?

Ewka3 big_smile już drugi raz się nabrałam, pierwszy raz w temacie o maturze chyba. tongue No ale tutaj to nic dziwnego, bo w sumie w "realu" spotykam się dość często z takim podejściem - jak można nie wzruszać się dziećmi, toż to osoba zła do szpiku kości musi być... Więc cóż. tongue

65

Odp: Dlaczego od niektórych wymaga się pracy za darmo?
Eileen napisał/a:

Ewka3 big_smile już drugi raz się nabrałam, pierwszy raz w temacie o maturze chyba. tongue No ale tutaj to nic dziwnego, bo w sumie w "realu" spotykam się dość często z takim podejściem - jak można nie wzruszać się dziećmi, toż to osoba zła do szpiku kości musi być... Więc cóż. tongue

Trochę odbiegnę od tematu i pozwolę sobie na prywatę. (Nie musicie mi wybaczać;).

Najmocniej Cię przepraszam Eileen. Nie chciałam źle, a wyszło jak zawsze;)
Mam już taką naturę, a w moim otoczeniu ironia jest na porządku dziennym. Gdy znajdę się w nowym towarzystwie, często muszę się tłumaczyć ze swojego stylu prowadzenia dyskusji. I powiem Ci, że w sieci jest znacznie prościej niż w realu, tu sarkazm aż się wylewa z opinii internautów.
Za swoim sposobem wypowiedzi mam wszelkie zadatki na hejtera bądź trolla;)

Posty [ 1 do 65 z 85 ]

Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA KARIERY - MOJA KARIERA ZAWODOWA » Dlaczego od niektórych wymaga się pracy za darmo?

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026