Witam, poznałam faceta, spotykaliśmy się po koleżeńsku, później było coś więcej z obu stron, ale nie byliśmy parą, nie chcieliśmy się spieszyć. Woleliśmy dojrzeć do związku, niż zaczynać coś na szybko.. Było bardzo fajnie do czasu.. Nagle coś sie bez powodu zepsuło, facet powiedział mi ze nie wie czego chce, że cały czas wracają do niego wspomnienia z czasów kiedy był w związku z narzeczoną, dziewczyna śni mu się po nocach, cały czas "coś" mu siedzi w głowie i nie może sobie dać z tym rady... Postanowi zerwać ze mną kontakt, żeby nie robić mi nadzieli i nie mieszać mi w głowie, bo on sam nie wie czego chce.. Niestety bardzo go polubiłam, a chyba nawet zauroczyłam się w nim ;( nie daje sobie rady z tą sytuacją, bo cały czas mysle o nim i nie moge zapomnieć, chyba żyje nadzieją, ze opamięta się i wróci... Doradzcie mi coś, czy myslicie, że jest szansa zeby nasza znajomość sie odbudowała, moze on potrzebuje czasu? Nie wiem co robic, czy dac mu spokój, czy walczyc o niego... Boje się, że jak ja odpuszczę to on nie bedzie miał na tyle odwagi, zeby wrócić lub między czasie pozna kogos innego, jak mnie nei bedzie w pobliżu i już wtedy całkowicie go strace ;( A moze po prostu zachowac stosunki koleżeńskie?? Czy taka przyjaźń ma sens? Wiem, ze jestem trochę naiwna, ale wkręciłam sie i ciężko mi bez niego ;((
Podobne tematy
Boje się, że jak ja odpuszczę to on nie bedzie miał na tyle odwagi, zeby wrócić lub między czasie pozna kogos innego, jak mnie nei bedzie w pobliżu i już wtedy całkowicie go strace
Przeczytaj to zdanie kilka razy.
Kogo i co Ty chcesz "stracić" jak między wami nic nie było i nie będzie, bo on otwarcie mówi, że kocha byłą?
Wiej dziewczyno, bo z doświadczenia wiem, że faceci z takim fixum dyrdum pozostają często samotni latami i tylko miewają jakieś przelotne związki, dopóki nie przekonają się, że tamto NAPRAWDĘ nie wróci.
Czas tu nie ma znaczenia. Obsesję trzeba leczyć, inaczej mogą tak trwać latami! Bo sami przed sobą udają, że się 'ogarnęli', bo oddychają, bo chodzą do pracy, bo mają z kim iść do łóżka.
Daj spokój dziewczyno, z tego nic nie będzie.
Stracisz tylko czas i nerwy, a on na końcu Ci powie, że mu przykro, bo "próbował, ale nie potrafi się przemóc" czy coś w ten deseń równie żałosnego.
Jak facet chce, to się postara. Jak będzie mu zależało, to spod ziemi Cię wyciągnie na drugim końcu świata. Jak nie będzie chciał, nie będzie mu zależało, to Twoja obecność, czy jej brak wiele nie zdziała, więc na uszach możesz stawać, a on nic.
Odpuść, znasz jego stanowisko.
4 2014-09-15 13:03:58 Ostatnio edytowany przez noname12_34 (2014-09-15 13:04:31)
Jak facet chce, to się postara. Jak będzie mu zależało, to spod ziemi Cię wyciągnie na drugim końcu świata. Jak nie będzie chciał, nie będzie mu zależało, to Twoja obecność, czy jej brak wiele nie zdziała, więc na uszach możesz stawać, a on nic.
Odpuść, znasz jego stanowisko.
Jest na to powiedzonko, któego bardzo często używam. Mianowicie: choćby skały srały...
Dobrze Ci dziewczyny radzą. Tam nic nie było. Facet jest fair. A Ty na nic nie czekaj. Jakby chciał to by pokazał że mu zależy i by został. Nie trać swojego czasu który możesz wykorzystać na kogoś innego.
Nie ma. On ją kocha, jest jego ideałem. Chwała mu za to, że powiedział Ci na czym stoisz i żebyś sobie nadziei nie robiła. Powinnaś to docenić i poszukać kogoś kto Ciebie tak pokocha:)
6 2014-09-15 15:54:19 Ostatnio edytowany przez Vviiccttoorriiaa (2014-09-15 16:00:44)
widzę, że jednak trzeba będzie odpuścić, bo faktycznie będę się czuć z dnia na dzień gorzej.. Może i kontakt z nim po "koleżeńsku" przyniósł by mi trochę ulgi, ale chyba tylko na chwilę.. To prawda, jak by mu zależało to starał by się w jakikolwiek sposób, a widocznie to było tylko takie "chwilowe" z jego strony i wrócił do swoich myśli i problemów, a ja mu jestem nie potrzebna. Ciężko tak zapomnieć, ale chyba nic innego nie pozostało mi.. Mogę się łudzić, ale ile i jak długo? A skoro teraz już nie jest pwny to znaczy, że nie zaimponowałam mu aż tak bardzo, że dalej myśli o tamtej.. Ehh a na siłę nie ma co.. ;( cóż będe sie strac zapomnieć o nim. Dziekuje wszytskim za , jest to dla mnie ważne, bo ciężko mi , ale mam nadzieje że pozbieram się i będzie lepiej ![]()
7 2014-09-15 19:47:48 Ostatnio edytowany przez lex (2014-09-15 19:48:56)
Ja bym to odbierała w kategoriach, że facet był wobec Ciebie uczciwy, a nie, że jest to Twoja porażka. Pomyśl sobie, chciałabyś być z kimś kto porównuje Cię do swojego ideału? Byłabyś zawsze gorszą wersją jego narzeczonej. Facet nie był gotowy na nową relację, powiedział Ci o tym. Nie wykorzystał Cię. Nie wiem czy układ koleżeński w Twoim przypadku byłby dobry. Bo i po co? Zafiksujesz się jeszcze bardziej, a nie wiadomo co on zrobi. Odpuść, pozwól sprawom iść własnym rytmem. Będzie ciężko, ale po pewnym czasie zobaczysz, że było warto:)
Na nic bym się nie nastawiała i nadziei sobie nie robiła, ale cień szansy jest na to, że sobie sam to przemyśli i zdecyduje się na bliższą relację z Tobą. Może się wystraszył, że znowu będzie od kogoś zależny, że ulokuje swoje uczucia, a potem zostanie zraniony. To gdybanie, na razie tego się nie dowiesz. Daj mu czas, niech sobie sam żyje i robi co chce. Jeśli sam uzna, że mu zależy to wróci, nic nie będziesz musiała robić. Możesz mu życzenia na urodziny wysłać, na święta - tak przy okazji. Zobaczysz jak zareaguje - a może i Ty już będziesz na innym etapie
Na dziś sobie odpuść, a co on zrobi kiedyś to nigdy nie wiadomo. Tylko na nic nie licz:)
....przede wszystkim potrzebujesz czasu....czasu na zdystansowanie się do tego faceta....twierdzę, że opatrzność czuwa nad Tobą, że się z nim nie związałaś...
9 2014-09-18 23:07:27 Ostatnio edytowany przez Vviiccttoorriiaa (2014-09-18 23:12:30)
....przede wszystkim potrzebujesz czasu....czasu na zdystansowanie się do tego faceta....twierdzę, że opatrzność czuwa nad Tobą, że się z nim nie związałaś...
niestety chyba faktycznie potrzebuję czasu.. cały czas o nim myślę, czekam na wiadomość, czy telefon.. niestety on jest obojętny, jak zadzwoni to na 2 minuty potem milczy... czasem jest dostępny na fb jak ja jestem i nawet nie napisze, a ja tego nie potrafię przyjąć na spokojnie.. o spotkaniu nawet nie wspomni.. nie wiem, chyba mu przestało zależeć i czeka aż ja w końcu odpuszczę.. myslałam że chociaz będziemy na stopie koleżeńskiej, choć ja chyba to widze całkiem inaczej niz on. Ehh w końcu zwykły kolega nie bedzsie się spotykał i wydzwaniał co 5 minut... Cóż trudno mi sie pogodzić z pustka jaka po nim została.. ![]()