Hej
Witam wszystkie forumowiczki tudzież forumowiczów
. Dosyć często odwiedzałam forum i czytałam różne wątki - jakoś nigdy nie miałam odwagi się zalogować ale cóż - przyszła i na mnie kolej
Moja obecna sytuacja zmusiła mnie do napisania bo potrzebuje Waszej porady/pomocy. Jak wiele historii które zostały tu opublikowane moja też jest długa. Postaram się skrócić wszystko do minimum, żeby po drugiej stronie monitora nie rozległo się wymowne chrapanie
. Mam 35 lat - po śmierci ojca przejęłam opiekę nad niepełnosprawnym bratem. Mamy nie znam bo zmarła jak miałam 3 miesiące. Ponieważ przez życie jestem zahartowana wydawało mi się, że niewiele rzeczy jest w stanie mnie totalnie rozregulować. Jakieś 10 lat temu całkiem przypadkiem poznałam fajnego mężczyznę na gg. Na początku wydawało mi się, że to będzie przelotna internetowa znajomość. I tak minęło 10 lat
Ponieważ mieszkamy daleko od siebie - ja jestem z Górnego Śląska on z woj. Lubuskiego nasze rozmowy nie były częste ale jak już udało nam się sklikać to gadaliśmy godzinami o wszystkim. Po paru latach zorientowałam się, że mam wirtualnego przyjaciela na którego zawsze mogę liczyć i to było dla mnie bardzo cenne. Jakieś dwa lata temu on zaczął namawiać mnie na spotkanie. Kilka razy prawie nam się udało ale zawsze z mojej winy ( zazwyczaj choroba brata lub prostu brak osoby z którą mogła bym go zostawić ) sprawiały, że spotkania nie dochodziły do skutku. On się nie zrażał i w końcu w tym roku udało nam się wyjechać w góry. Trochę się bałam tego wyjazdu - czy będzie nam się tak swobodnie rozmawiać, czy nie będzie jakieś krępującej ciszy. Było zupełnie na odwrót - gadaliśmy, śmialiśmy się. W drugim dniu podczas wspinaczki on zaczął mnie chwytać za rękę, przytulać, całować... cóż poddałam się temu i stało się to o czym wszyscy teraz pomyślicie. To były dwie najlepsze noce w ciągu ostatnich kilku lat mojego życia. Wreszcie czułam się .... po prostu jak kobieta, doceniona, dowartościowana. Po powrocie otrzymałam sms-a, że dojechał, że dziękuje. Ponieważ zadziałał na mnie jak magnes zaczęliśmy pisać do siebie bardziej odważne sms-y na prawie wirtualnym seksie kończąc. On zaproponował kolejne spotkanie, umówiliśmy się i .... cisza. Nie wiem dlaczego ale mam wrażenie, że się zdystansował. Nie wiem na co liczyłam ale nie znamy się paru miesięcy i miałam nadzieję, że coś fajnego się z tego rozwinie podczas gdy jest tak, że jak ja nie zagadam, nie wyślę sms-a to on nie wykazuje żadnej inicjatywy. A wystarczyło by zwykłe - cześć jak mija dzień ?. Jestem w totalnej rozsypce - chyba mi na nim zależy i boję się usłyszeć, że jemu nie. Poradźcie co robić ?
p.s. dodam, że na kolejny wypad jesteśmy umówieni za dwa tygodnie. Mamy rezerwację w hotelu i plany co będziemy robić. Ale ta cisza z jego strony mnie dobija...
Pozdrawiam
Poziomka79