Jest jedna rzecz, która w moim związku niesamowicie mi przeszkadza. Mianowicie mój partner, jak długo jesteśmy ze sobą, tak długo robi tą rzecz, której nie umiem zdzierżyć. Na początku mi to nie przeszkadzało, ale z czasem coraz bardziej. O co chodzi? O dotyk, a właściwie nie dotyk tylko obleśne obmacywanie. Dla niektórych to może być niepojęte, jak partner może cię obmacywać, ale wyobraźcie sobie że w KAŻDEJ możliwej chwili, w KAŻDEJ sytuacji gdzie ma możliwość, MUSI bo się UDUSI złapać, a to za pupę, za piersi, po kroczu. Najgorsze, że to naprawdę powtarza się co minutę i mimo że proszę, nalegam, rozmawiam, ZABRANIAM, on robi swoje. Czuję się jak molestowana seksualnie... Powoli jest coraz gorzej i na myśl o seksie namiętnym z nim z dotykaniem, wolałabym chyba sobie uciąć rękę, bo czułabym się jak mięso tylko do wyruchania. To trwa od 2 lat coraz bardziej, jest coraz gorzej, robiłam mu już wiele kłótni na ten temat, że jak to jest, czemu tak robi, czemu mnie tak traktuje. Czuję się jak lalka z sex shopu do obmacania i wyruchania (najchętniej robiłby to 3 razy dziennie), cokolwiek nie robimy dominuje właśnie ten temat, albo tylko on. Mówiłam mu nawet że takim zachowaniem sprawia, że na mnie nie zasługuje, że chcę normalnego partnera, wtedy płakał że to już się nie powtórzy, ale po chwili było to samo. Doszło do tego że gdy śpimy na łyżeczki i jego ręka dotknie mojej piersi, reaguję z agresją i się od niego odpycham. Najgorsze jest to, że nie raz próbuję zabrać jego rękę siłą, a on mi nie pozwala! Jestem na tym punkcie już tak wyczulona że mam ochotę go pobić już na starcie, z samego rana, gdy zrobi to pierwszy raz... mam ochotę mu strzelić w twarz po prostu. Coraz częściej się o to kłócimy, między innymi dzisiaj. Po raz pierwszy też zasugerował, że skoro mi to przeszkadza, to powinnam ZERWAĆ.
Podobne tematy
Po raz pierwszy też zasugerował, że skoro mi to przeszkadza, to powinnam ZERWAĆ.
Co za patałach..
Skrajny egoista i człowiek bez cienia taktu, o empatii nie wspominając.
Niestety doświadczyłam czegoś podobnego (choć może nie w tak skrajnej wersji), gdzie czułam się jak "mięso" i wiem jak paskudne to jest uczucie.
Z autopsji powiem, że dorosły facet, który tak się zachowuje i nie widzi w tym żadnego problemu, pomimo że mówisz mu o tym wprost - nie zmieni się.
Wiej!
Odpowiedz sobie na pytanie: co Cię przy nim trzyma?
Sytuacja ta trwa już od jakiegoś czasu, próbowałaś rozmawiać, prosić, grozić a to nic nie daje. Dlaczego? Czy jak się kocha drugą osobę to nie robi się wszystkiego by sprawiać że jest szczęśliwa? A nie powodować u niej uczucie obrzydzenia, niechęci?
Może Twój parner ma problem, a jeśli odpowiedziałaś sobie na pierwsze pytanie w ten sposób, że czujesz że chcesz walczyć bo ......, bo ..... i bo..... itd, to zaproponuj mu terapię? Seksuolog? Psycholog?
A jeśli nic się nie zmieni to zastanów się czy jest sens tkwić w tym związku, skoro nie daje Ci on szczęścia, a odczuwasz jedynie obrzydzenie, niechęć?
Nie zniosłabym czegoś takiego.
Jest pewna różnica pomiędzy chcianym dotykiem ukochanego mężczyzny, a monotonnym obleśnym obmacywaniem w każdym momencie.
Ja bym wiała, skoro Twój facet nie rozumie, że Tobie to przeszkadza.
5 2014-09-14 15:05:30 Ostatnio edytowany przez Anemonne (2014-09-15 12:30:23)
Okej, więc sprawa wygląda tak. Podczas rozmowy na ten temat, po raz kolejny, nie mogłam znieść że dla niego to nie problem i nazwałam go dupkiem. Odpowiedział mi falą wyzwisk i niemiłych zdań jak :
[Treść usunięta ze względu na upublicznianie prywatnej korespondencji oraz wulgaryzmy / Mod. Anemonne]
Po tym opowiedziałam o problemie swojej mamie, której w to nigdy nie włączałam, a ona potwierdziła moje wnioski. Mianowicie w naszym związku nie ma szacunku i wg. niej to nie jest facet dla mnie. Powiedziała, że skoro z nim rozmawiałam, a on nic nie zmienił, to nigdy nie zmieni, że według niej powinnam to zakończyć. Dodała że widzi że od początku kolejnego roku szkolnego z natłoku zajęć (Matematyczno-Fizyczna), gdy tylko mniej się widywaliśmy to byłam szczęśliwsza. Dotarło do mnie delikatnie, że teraz, gdy nie mam czasu, nawet nie będę za nim tęsknić.
Przed chwilą mnie zawiozła do niego z jego rzeczami, oddałam mu je i zerwałam. Trwało to kilka minut, byłam zdecydowana i nie żałuję.
Gratuluję! Najważniejsze to nie żałować! Powodzenia;)
Boję się, że zacznę żałować.
Nie żałuj i nie rozpamiętuj! To najgorsze co możesz robic. Uwierz umiejętnośc rozmowy i przyjęcia tej rozmowy to bardzo ważna sprawa w związku. Jeśli Twój chłopak tak reaguje to jak będa wyglądac Wasze inne rozmowy??? Chłopka ewidentnie zachował się jak dupek!. Jak mu zabroniono chwytac cycka to focha strzelił, ba- nawet obraźliwe epitety puścił.
Nie żałuj tego dupka. Zrobiłaś co mogłaś... rozmowy nic nie dały. Niech on żałuje:))
9 2014-09-14 20:17:56 Ostatnio edytowany przez Arasuya (2014-09-14 20:20:23)
Boję się, bardzo się boję, w innych aspektach bardzo dobrze się dogadywaliśmy i był wspaniałym chłopakiem. Powoli wpadam w panikę ale myślę sobie że muszę to przeczekać..boję się uczucia straty i tęsknoty, boję się, że zrobiłam źle. Mam nawet nadzieję że się przestraszy rozstania, wiem, że tego nie chce i będzie się starał, zmieni coś. Z jednej strony myślę, że zrobiłam dobrze, a z drugiej tak bardzo panicznie się boję.
Może to jest coś co da się zmienić a ja przekreśliłam związek.. mieliśmy plany a ja w przypływie emocji zerwałam. Myślę tylko o mojej wymianie zagranicznej za miesiąc, że nie będę miała czasu o nim myśleć i poznam nowych ludzi. Ale do tego czasu? Panikuję i to bardzo, wiem, że rano będzie dobrze, ale co wieczór przez najbliższy czas będzie właśnie tak... Nie lubię cierpieć. Do tego odezwał się do mnie mój były i już zupełnie nie wiem co mam myśleć.
Do tego odezwał się do mnie mój były i już zupełnie nie wiem co mam myśleć.
Ale wyczuł. Akurat jak zostawiłaś faceta? ![]()
Ty jedź na tą wymianę zagraniczną, a związki zostaw na potem.
Jak Ty MUSISZ koniecznie 'coś postanowić' (być w związku), bo "nie lubisz cierpieć"
to jesteś idealną kandydatką do takiego układziku, jaki miałaś z tamtym Alvaro (od macanek).
Wmawiaj sobie, że to w przypływie emocji i na pewno się zmienił.
30 dni do wyjazdu, a Ty biedna MUSISZ BYĆ w związku
komedia
komedia
Komedią to są tematy autorki. Prowokacja czy naprawdę ma takie historie?
aaa i wszystko jasne
Nie karmić trolla zatem ![]()
Bardzo muszę was zawieść ale nie jestem Trollem. Może to być dla was komedią, nie wiem, nie po to chyba uczęszczacie na forum żeby wyśmiewać problemy? Wszystko co napisałam jest prawdą.
Dziś podczas szkoły pisał do mnie kilkanaście razy, same puste smsy. Gdy wyszłam po 15 czekał na mnie, uciekłam więc z powrotem do szkoły i wyszłam tyłem. Zobaczył mnie z daleka w drodze na autobus i zaczął do mnie biec. Musiałam się z nim skonfrontować.. on chciał "tylko pogadać". Ciągle mówiłam nie, skończyło się na tym, że jestem zołzą bo to skończyłam. Wsiadł ze mną do busa, z którego wysiadłam na przesiadkę, czekał ze mną na kolejnego. W końcu poprosił o powód zerwania więc mu powiedziałam, urażony sobie poszedł, ale zaraz wrócił. Znowu go spławiłam, ale gdy wsiadłam do busa, już tam czekał... Odprowadził mnie do domu, jadąc windą doszło do szarpaniny, bo chciał powciskać guziczki żeby nas zaciąć. Potem usiadł na podłodze i zaczął płakać, ja poszłam do domu. Pisał do mnie jeszcze jakiś czas, ale byłam się zdrzemnąć i ominął mnie ten miły czas.
Spoko.
Niezły świr.
16 2014-09-16 20:06:52 Ostatnio edytowany przez kokoss (2014-09-16 20:18:11)
To nie jest komedia, przeżywałam to samo, tyle, że nie mieszkaliśmy ze sobą, a z seksem czekaliśmy do ślubu. Byłam w bardzo podobnych sytuacjach co autorka. Zaczęłam czuć wstręt do bliskości, dlatego, że mój facet nie potrafił okazać mi czułości w inny sposób jak ciągłe łapanie za pupę, za piersi, przypadkowe dotknięcie tu i tam, całowanie na siłę dekoltu itd.
Prosiłam, tłumaczyłam, ale nic z tego. Mówił, że przy mnie nie czuje się facetem, że powinnam iść do zakonu, żebym z siebie nie robiła takiej świętej. Po czym obrażał się i czekał aż go przeproszę i pozwolę kontynuować.
Na szczęście to już za mną, jestem wolna od niego i fundowanych mi regularnie upokorzeń.
Ty również się nie poddawaj, zasługujesz na szacunek, podziw i czułość ![]()
Dokładnie! Ja usłyszałam, że ma kartkę, gdzie zapisuje gdzie mnie może dotykać, a gdzie nie, bo jestem taka nietykalska. Dziś od rana dostałam ponad 100 smsów, znowu czekał przed szkołą. Tym razem powiedziałam, żeby nie pisał, nie czekał, nie zmuszał do rozmowy. Powiedziałam, że jeśli chce coś osiągnąć, niech mi da od siebie odpocząć. Poszedł, ale dalej pisał. Rozczula mnie, pisze takie rzeczy... A ja coraz bardziej jestem na nie. Nie umiem ścierpieć że go tak zraniłam, że tak cierpi i nie radzi sobie. Boję się, że wrócę tylko z tego powodu.
18 2014-09-16 22:15:36 Ostatnio edytowany przez kokoss (2014-09-16 22:16:36)
Uwikłasz się w toksyczny związek jeśli dasz mu jeszcze raz szansę. Ja popełniłam ten błąd, dawałam byłemu 5 kolejnych szans, co było największą głupotą jaką zrobiłam w życiu. Mimo tego, że jeszcze coś mi się w sercu tli, to wiem, że zasługuję na kogoś lepszego. Wychodzę powoli z tego bagna, a netkobietki pomogły rozwiać moje wątpliwości. Jeśli chcesz, poczytaj, może Ci to pomoże w podjęciu decyzji: http://www.netkobiety.pl/t75265.html
Wiem, że każdy związek jest inny, ale toksyczne są do siebie bardzo podobne.
Trzymaj się!