Tak jak w temacie, kiedy mój mąż jest w domu wojujemy ocierając się o rozwód, mój mąż na mnie krzyczy w niczym mi nie pomaga (zajmuję się 15 miesięczną córeczką) kłóci się ze mną dosłownie o wszystko.
Kiedy wychodzi do pracy od razu wysyła mi smsy że kocha że tęskni że przeprasza, że z tęsknoty nie wytrzymuje...
Wraca do domu i od nowa to samo...wojna.
DLa mnie to nie normalne, mam wrażenie że on ma jakieś zaburzenia ale nie potrafię ogarnąc o co chodzi...
Czy ktoś z Was też tak miał?
Ja jestem już tym bardzo zmęczona...
Zwłaszcza że w trakcie kłótni nie patrzy na to że jest dziecko,,,że córeńka śpi, tylko krzyczy, szamota się, dowala mi przeklina, jak jakiś wariat...
Podobne tematy
Dobrze radzę- pomyśl o zakończeniu tego chorego związku. Dla Ciebie i dla Twojego dziecka. Pomyśl o tym ![]()
Nika, a Ty przychodzisz do niego do pracy i mu pomagasz? W czym on ma Ci pomagać i o co te kłótnie?
Brak rozmowy, wszystko zaczyna się właśnie od tego. Jesli nie rozmawiacie o swoich problemach, nie możecie ich rozwiązać. Można napisać tutaj wszystko, wyżalić się, jakiego ma się niedobrego męża, ale to nie naprawi sytuacji. On jest mężem, nie chłopaczkiem, napewno da się z nim dogadać. Zresztą skoro go wybrałaś, to chyba wiedziałaś, jaki jest.
Hmmmm bordeline?
Albo Cie nie kocha i go porpostu wkurzasz swoim jeczeniem i sie wtedy awaruntuje z toba. A potem gdy wyjdzie do pracy i nie widzi twojego marudzenia, to teskni no bo kto mu zrobi obiad... no i corka, wiec w sumie powinien przeprosic. I tak kolko sie zamyka.
Nika, a Ty przychodzisz do niego do pracy i mu pomagasz? W czym on ma Ci pomagać i o co te kłótnie?
jak to w czym? np w zajmowaniu się córką!
Teo napisał/a:Nika, a Ty przychodzisz do niego do pracy i mu pomagasz? W czym on ma Ci pomagać i o co te kłótnie?
jak to w czym? np w zajmowaniu się córką!
A skąd wiemy, że nie pomaga? Z opisu Autorki wynika, że w "niczym" jej nie pomaga, ale nie wiemy o której z tej pracy wraca i co w niej robi, to raz. Dwa, "w niczym" może być uogólnieniem. Wiemy na pewno, że Autorka mu truje i suszy głowę bez przerwy. Słusznie czy nie, nikt tego na dłuższą metę nie wytrzyma.
markiza napisał/a:Teo napisał/a:Nika, a Ty przychodzisz do niego do pracy i mu pomagasz? W czym on ma Ci pomagać i o co te kłótnie?
jak to w czym? np w zajmowaniu się córką!
A skąd wiemy, że nie pomaga? Z opisu Autorki wynika, że w "niczym" jej nie pomaga, ale nie wiemy o której z tej pracy wraca i co w niej robi, to raz. Dwa, "w niczym" może być uogólnieniem. Wiemy na pewno, że Autorka mu truje i suszy głowę bez przerwy. Słusznie czy nie, nikt tego na dłuższą metę nie wytrzyma.
Osobiście podejrzewam, że autorka niestety nie pracuje zawodowo. Zajmuje się dzieckiem i pewnie prowadzeniem domu. Nie dziwię się, że chciałaby aby mąż jej pomógł. Takie siedzenie w domu może byc mega męczące (chyba bardziej psychicznie) i osobiście nie wyobrażam sobie tego. Szczęśliwa kobieta to szczęśliwa rodzina:))
Tak mnie się cooś widzi, że niestety tak to wygląda w tym przypadku...
markiza napisał/a:Teo napisał/a:Nika, a Ty przychodzisz do niego do pracy i mu pomagasz? W czym on ma Ci pomagać i o co te kłótnie?
jak to w czym? np w zajmowaniu się córką!
A skąd wiemy, że nie pomaga? Z opisu Autorki wynika, że w "niczym" jej nie pomaga, ale nie wiemy o której z tej pracy wraca i co w niej robi, to raz. Dwa, "w niczym" może być uogólnieniem. Wiemy na pewno, że Autorka mu truje i suszy głowę bez przerwy. Słusznie czy nie, nikt tego na dłuższą metę nie wytrzyma.
"Wiemy na pewno"? wyobraź sobie że jesteś w ogromnym błędzie istoto nieomylna.
Bo nie suszę mu głowy, nie krzyczę na niego i nie mam pretensji, tak jak on do mnie.
Jeśli zdarzy się że on bawi się z córką i zostawi rozsypane klocki to jest okej, jeśli ja zostawię to już mam awanturę.
Ubrania mojego męża leżą na łóżku, ale mi ten przywilej nie przysługuje...jeśli ja coś położę, są pretensje, krzyk...
w czym chcę by mi pomagał?
Ogólnie w domu, on jest w pracy 8 godzin, ja na etacie 24, bo Malutka nie przespała jeszcze ani jednej nocy....
czasami nie mam siły być idealna...
rozmowy nic nie dają, on tylko słucha obiecuje poprawę i dalej to samo.
Teo napisał/a:markiza napisał/a:jak to w czym? np w zajmowaniu się córką!
A skąd wiemy, że nie pomaga? Z opisu Autorki wynika, że w "niczym" jej nie pomaga, ale nie wiemy o której z tej pracy wraca i co w niej robi, to raz. Dwa, "w niczym" może być uogólnieniem. Wiemy na pewno, że Autorka mu truje i suszy głowę bez przerwy. Słusznie czy nie, nikt tego na dłuższą metę nie wytrzyma.
"Wiemy na pewno"? wyobraź sobie że jesteś w ogromnym błędzie istoto nieomylna.
Bo nie suszę mu głowy, nie krzyczę na niego i nie mam pretensji, tak jak on do mnie.
Jeśli zdarzy się że on bawi się z córką i zostawi rozsypane klocki to jest okej, jeśli ja zostawię to już mam awanturę.
Ubrania mojego męża leżą na łóżku, ale mi ten przywilej nie przysługuje...jeśli ja coś położę, są pretensje, krzyk...
w czym chcę by mi pomagał?
Ogólnie w domu, on jest w pracy 8 godzin, ja na etacie 24, bo Malutka nie przespała jeszcze ani jednej nocy....
czasami nie mam siły być idealna...
rozmowy nic nie dają, on tylko słucha obiecuje poprawę i dalej to samo.
Skoro rozmowy nic nie dają...co więcej gośc jest kłótliwy i awanturniczy i swoejej winy w tym całym ambarasie nie widzi to ja zalecam... postawę podobną jemu. Jeśli jednak nie masz wojowniczego charakteru i nie uważasz, że wzajemne przekrzykiwania są przydatne to po prostu zacznij go ignorowac. Jeśli krzyczy- wyjdź do innego pokoju, jeśli ma focha- zabierz córkę na długi spacer. Gwarantuję, że pomoże. Jeśli nie? No cóż...
Znajdź również czas dla siebie, nie obawiaj się zostawic dziecka z mamą, siostrą itd. Idź do fryzjera, do kina, kosmetyczki. Niech Twój mąż zobaczy, że dbasz o siebie i nie sprowadzasz swojej osoby tylko do roli gospodyni domowej.
Hmmm u mnie jest podobna sytuacja maz wraca z praca i zamiast spedzic czas ze mna i corka ucieka sobie np na ryby bo to jego pasja a rodzina jest na dalszym planie. I co ja robie w takiej sytuacji awanture , ale to nie pomaga najlepiej jest robic tak jak napisala kolezanka wyzej wyjsc gdzies nie mowiac mu gdzie i po co moze sie w koncu zmobilizuje do spedzania czasu z wami:)