Chciałbym znać opinię na ten temat, żywy przykład z mojego ostatniego związku, z którego właśnie zaczynam się leczyć.
Czy jeśli ta druga osoba nie widzi i nie ma nic sobie do zarzucenia to znaczy że jest ok ??
Czy jeśli tylko jedna strona oczekuje okazywania uczuć od tej drugiej, a sama pierwsza nie daje nic albo daje minimum to jest ok ??
Czy jeśli z jedną stroną nie da się tak naprawdę porozmawiać bo nie wyciąga ze swoich zachowań zadnych konsekwencji to jest ok ?? Twierdzi że skoro jest kobietą to facet zawsze powinien się martwić, czy to jest normalne ??
Oczekuje od tej drugiej osoby pójścia na liczne kompromisy, sama jest tak uparta że albo robi wielką łaskę że na coś się zgodzi albo się nie godzi i robi awanturę. Czy to świadczy o miłości ??
Czy zdrowy związek to nie wzajemne wymienianie się tym co się czuje i myśli w danym momencie?? Szczere rozmowy, zrozumienie i wsparcie.... ??
Przecież wsparcie to nie wieczne fochy, wieczne stawianie warunków, świadomość tego że jeśli się czegoś nie zrobi, albo zrobi się źle to ta druga strona zawsze będzie to wypominać... ??
Podsumowując czy taki związek może na dłuższą metę do czegoś dążyć ?? Przecież w końcu któraś strona będzie miała dość, a nikt nie jest ideałem.