netkobietyWszystkie działy
Relacje z przyjaciółmi, relacje w rodzinie

Koleżanka bez mojej wiedzy sprowadziła brata do naszego mieszkania

19 odpowiedzi6 228 wyświetleńzałożony przez margaret09, 06.09.2014

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » RELACJE Z PRZYJACIÓŁMI, RELACJE W RODZINIE » Koleżanka bez mojej wiedzy sprowadziła brata do naszego mieszkania

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 20 ]

1 Ostatnio edytowany przez margaret09 (2014-09-06 10:25:12)

Temat: Koleżanka bez mojej wiedzy sprowadziła brata do naszego mieszkania

Nie wiedziałam gdzie umieścić ten wątek. Mam problem, który dla wielu okaże się błahy, ale dla mnie jest poważny. Wynajmuję z koleżanką trzypokojowe mieszkanie. Obie studiujemy, znamy się z liceum. Ona jest rok wyżej (ja miałam rok przerwy, gdyż poszłam na kierunek, który mnie nie interesował, były też tu ważne sprawy finansowe, bo to miasto było dla mnie za drogie). Po tym roku mieszkanie, które ona wynajmowała zostało puste, poprzednie dwie dziewczyny się wyprowadziły. Koszty są naprawdę śmieszne, więc mnie to bardzo urządzało, gdyż rodzice niewiele mogą mi pomóc. Nie jest to wprawdzie miasto wojewódzkie, ale jedno z większych w Polsce. Uczelnia publiczna. No i tak jakoś zgadałyśmy się, że poszłabym tam na studia. Obopólna korzyść - ona nie miałaby nikogo obcego, ja nie musiałabym szukać itd. No i stało się. Szybko przekonałam się, że dziewczyna, z którą przyjażniłam się cały ogólniak, w codziennym życiu jest inna. Po prostu nie mogłam już uważać jej za przyjaciółkę. Potrafiła być przykra (opowiadała o wielkiej miłości swoich rodziców, o jakichś rodzinnych świętach, wiedząc, że moi rodzice się rozwiedli). Po prostu żyłyśmy jak współlkoatorki, wiadomo raz lepiej raz gorzej. Trzeci pokój stał pusty i zawsze rozmawiałyśmy, że nie chcemy żadnego chłopaka, ona zresztą mówiła, że ta właścicielka (bardzo fajna) na pewno nam nie da chłopaka itd.

Dziś rano dostałam smsa, że jej brat dostał się na studia i będzie z nami mieszkał i że ma nadzieję że się dogadamy. Nawet o nic mnie zapytała. Czy mi to pasuje, czy nie mam nic przeciwko. Najlepsze jest to, że pod koniec roku akademickiego, jej brat był po maturach i pytałam czy nie będzie szedł na studia. Powiedziała, że na pewno nie, bo jest po technikum mechanicznym, ma propozycje pracy i to mu się będzie bardziej opłacać. Prawdę mówiąc czuję się zmanipulowana. Nie wyobrażam sobie życia z tym chłopakiem, jest wyniosły, przemądrzały, itd. Gdyby nie kwestie pieniędzy to problemu by nie było, znalazłabym inne mieszkanie, ale kwestia tego, że cena jest bardzo niska, w zasadzie to cud, żebym coś takiego znalazła, przytrzymuje mnie tutaj. Kolejna kwestia, że nawet nie chcę myśleć co na to mój narzeczony, już to sobie wyobrażam, żeby się zgodził. Nie wiem co mam robić chce mi się płakać.

2

Odp: Koleżanka bez mojej wiedzy sprowadziła brata do naszego mieszkania

Co za problem , odpisz jej , źe się nie zgadzasz i juź .

3

Odp: Koleżanka bez mojej wiedzy sprowadziła brata do naszego mieszkania

Napisałam jej własnie o tym, że miało nie być chłopaka, że nawet nie zapytała mnie o zdanie, że mój narzeczony się nie zgodzi. Nic nie odpisała. Czuję, że ja nie mam tu nic do powiedzenia. Ona postawiła mnie przed faktem dokonanym, już rozmawiała z włascicelką, pewnie urobiła ją, że to jej brat itd. Mając tę wiedzę nie chcę wracać na te studia (w sensie do tego mieszkania). Może ktoś mi coś doradzi, bo ja nie potrafie teraz trzeźwo myśleć :-/

4

Odp: Koleżanka bez mojej wiedzy sprowadziła brata do naszego mieszkania

Jeśli Tobie to nie odpowiada, to możesz jedynie się wyprowadzić, a jak Cię nie stać, to musisz się przemęczyć aż nie znajdziesz czegoś innego. Aczkolwiek ja myślę, że przesadzasz, jeśli nie macie przechodnich pokojów to co za problem zachować dystans?

5 Ostatnio edytowany przez margaret09 (2014-09-06 13:19:13)

Odp: Koleżanka bez mojej wiedzy sprowadziła brata do naszego mieszkania

Wiem, że dla niektórych to nie jest problem, ale dla mnie tak. Po pierwsze nie lubię jej brata, poznałam go. On jest po prostu wredny, obgaduje wszystkich wokół, szczególnie dziewczyny, ta taka, ta owaka. Poza tym są oboje rozpuszczeni. Nie mamy przechodnich pokojów. Najgorsze, że mój pokój jest między ich dwoma. Koleżanka odpisała, że ona już to omówiła z właścicielką, że chyba skoro pokój stoi pusty to nie każe bratu szukać mieszkania. Dla niej to jej brat, dla mnie jest obcy i będę się czuła skrępowana. Zresztą umawiałyśmy się, że żadnych chłopaków. Najbardziej mnie wkurza, że nawet nie zapytała mnie o zdanie. Ona odpisała, że on zdecydował się w ostatniej chwili. No i co z tego? Mogła chociaż zapytać co o tym sądzę. Wiem, że zostało mi albo to znosić albo szukać sobie innego mieszkania. Po prostu czuję się zmanipulowana. Chyba to, że ona mieszka rok dłuzej ode mnie, nie czyni z niej włascicelki mieszkania. Nie wiem czy jest sens razem mieszkać skoro ona potrafi wykręcać mi takie numery. Np. Kiedyś jak poszłam na studia chciałam zaprosić kilka kolezanek z roku do siebie i napić się piwa. Nie byłoby jakiejś trzody, pewnie tylko po jednym piwie, bo większość dojeżdża, itd. Zapytałam czy dołączy, a ona się nie zgodziła żeby przyszły, bo powiedziała, że ma kolokwium. No ok, pomyślałam. Później pod koniec roku akademickiego ona chciała zaprosić naszą wspólną koleżankę z liceum na noc. Ja powiedziałam, że nie bardzo teraz mi pasuje, bo ja zaliczałam wszystko w zerówkach i uczyłam się dużo wcześniej niż ona i nie mogłabym nawet pobyć z tą koleżanką. To się ofukała, a i tak po kilku dniach nasza koleżanka przyjechała tylko na jeden dzień.. Na koniec jak ją żegnałyśmy, powiedziałam żeby jeszcze kiedyś przyjechała, a ona na to: "Przeciez ty tak nie chciałaś żebym przyjechała". Tzn. wszystko jej powtórzyła i jeszcze poprzekręcała. Jak jej brat jest taki sam, to chyba długo tam nie wytzrymam.

6

Odp: Koleżanka bez mojej wiedzy sprowadziła brata do naszego mieszkania

Nie mówię, że to nie jest problem. Mówię tylko, że nie masz pola manewru. Ona prawdopodobnie ma lepszy kontakt z właścicielką mieszkania skoro mieszkała tam na rok przed Tobą, a rodzeństwo to wymarzeni lokatorzy. Jeśli tak jej nie lubisz, to pozostaje Ci się rozglądać za czymś innym.

7 Ostatnio edytowany przez nokiaaa (2014-09-07 07:12:47)

Odp: Koleżanka bez mojej wiedzy sprowadziła brata do naszego mieszkania

moim zdaniem obie jesteście charakterne. ale poniewaz ja też taka byłam na studiach to doradze ci jedno.
wyprowadzka. mieszkanie jest wazne,  spokój i cisza tez. to ze sobie pogada to nic zlego, ale schadzki,sprowadzanki i nocne imprezy juz tak. mowa o codziennych baletach, bo raz w tygodniu to w porządku. potem dojdą kumple, a ich oboje nie przegadasz, bo jestes sama. juz wole dolozyc stówę i miec swiety spokoj niz sie meczyc.
zasada jedna-ja nie chce sluchac twojego chopina, ale nie będę cię męczyła dj tiesto.
tak mialam na studiach. dogadalysmy sie. nawet jej chłopaka przezylam, raz na tydzien to mozna przemeczyc.

8

Odp: Koleżanka bez mojej wiedzy sprowadziła brata do naszego mieszkania
Agatan43 napisał/a:

Co za problem , odpisz jej , źe się nie zgadzasz i juź .

Racja, niezbyt to skomplikowane, right?

9

Odp: Koleżanka bez mojej wiedzy sprowadziła brata do naszego mieszkania

Widzisz... problem polega na tym, że Ty nie chcesz, aby Twoja koleżanka robiła co chciała, tylko chcesz, aby podporządkowała się Tobie.
Z opisu nie wynika, że ona jest wredna, że robi Ci przykrości, że wchodzi CI do pokoju, zostawia bałagan itp.
Opowiada o swoich rodzicach i rodzinnych świętach? No i cóż? Nie ma prawa być szczęśliwa, bo Twoi rodzie się rozwodzą? A ty masz 12 lat, że przeżywasz to straszliwie i nie jesteś w stanie zrozumieć co kieruje dorosłymi ludźmi?
Jej brat wszystkich obgaduje. A niech obgaduje! Co Ciebie to obchodzi?
Sądzę, że trochę się czepiasz i szukasz problemu tam, gdzie go nie ma. Każdy sobie mieszka w swoim pokoju i o ile dogadacie się co do porządków i zachowania czystości to ja w ogóle nie widzę problemu.

10

Odp: Koleżanka bez mojej wiedzy sprowadziła brata do naszego mieszkania

Argument o narzeczonym mnie rozwalił. On się nie zgodzi. A co on ma do gadania? Jak sie nie zgadza, to niech Ci dopłaci do innego mieszkania. A ty licząc się tak z jego zdaniem stajesz się modelową własnością własnego narzeczonego, póżniej męża. A potem będzie płacz, bo chcesz wyjśc z kolezankami, albo z kimś się spotkac po pracy, a tu nie, bo NARZECZONY SIE NIE ZGODZI. Krzyżyk na drogę tongue

11

Odp: Koleżanka bez mojej wiedzy sprowadziła brata do naszego mieszkania
Teo napisał/a:

Widzisz... problem polega na tym, że Ty nie chcesz, aby Twoja koleżanka robiła co chciała, tylko chcesz, aby podporządkowała się Tobie.
Z opisu nie wynika, że ona jest wredna, że robi Ci przykrości, że wchodzi CI do pokoju, zostawia bałagan itp.
Opowiada o swoich rodzicach i rodzinnych świętach? No i cóż? Nie ma prawa być szczęśliwa, bo Twoi rodzie się rozwodzą? A ty masz 12 lat, że przeżywasz to straszliwie i nie jesteś w stanie zrozumieć co kieruje dorosłymi ludźmi?
Jej brat wszystkich obgaduje. A niech obgaduje! Co Ciebie to obchodzi?
Sądzę, że trochę się czepiasz i szukasz problemu tam, gdzie go nie ma. Każdy sobie mieszka w swoim pokoju i o ile dogadacie się co do porządków i zachowania czystości to ja w ogóle nie widzę problemu.

Zgadzam się z Teo, robisz z igły widły.
Rozumiem, przykro Ci, bo koleżanka nie wzięła Twojego zdania pod uwagę - a powinna.
Ale jest jak jest, możesz zaakceptować jej brata w mieszkaniu (będzie płacił swoją część?), albo poszukać innego lokum.

A co do narzeczonego, to sorry, ale śmieszne - jego mieszkanie, że ma decydować?

12 Ostatnio edytowany przez margaret09 (2014-09-15 22:41:29)

Odp: Koleżanka bez mojej wiedzy sprowadziła brata do naszego mieszkania

Jeżeli chodzi o tę sprawę z rodzicami, to uważałam tę dziewczynę za swoją najlepszą przyjaciółkę. Akurat niedługo wcześniej rodzice się rozwiedli. Ona wiedziała o tym dokładnie, znała dobrze całą sprawę, ponieważ wszystko jej na bieżąco opowiadałam. Wiedziała dobrze jak mi jest np. trudno spędzać wigilię w dwóch domach (w tym z ojcem i jego nową partnerką). Dlatego uważam,  że mogła darować sobie opowiadania jacy jej rodzice są szczęśliwi, jak jej ojciec na weselu zamawia dla mamy jakąs piosenkę romantyczną z dedykacją i wszyscy ich podziwiają, że są ze sobą tyle lat. Nie życzę jej przecież źle. I na obecnym etapie życia nie miałabym z tym problemu, ale wtedy było mi ciężko... Możecie sobie myśleć, że miałam te 19-20 lat i powinnam to zrozumieć. Ale mimo wszystko cięzko było zaakceptować tę sytuację. Tym bardziej, że wraz z rozwodem rodziców i z tym, że tata ma nową kobietę zaczęły się problemy finansowe. Ponadto kwestie wspólnego mieszkania pokazały mi jej nową twarz. Zobaczyłam, że jest inna niż mi się wydawało. Przytoczyłam jakieś przykładowe sytuacje, nie ma sensu opowiadać wszystkiego.

Nie chcę żeby to zabrzmiało głupio, ale teraz to wydaję mi się, że ona poczuła nade mną przewagę. Kiedy chodziłyśmy do liceum, moja sytuacja była inna. Z kasą nie było problemu, jeżeli chodzi o naukę to byłam naprawdę dobrą uczennicą, nie miałam z niczym problemów, w zasadzie skończyłam liceum z najlepszym wynikiem, wielokrotnie jej pomagałam w lekcjach, tłumaczyłam itd. Nie wymawiam jej tego. Mimo, że mogłam należeć do elity (wiem, że to śmieszne, ale w szkołach nadal tak jest) to i tak wolałam kolegować się z tymi skromniejszymi dziewczynami, bo one wydawały mi się szczersze. Tę moją koleżankę mało kto lubił. Może to zabrzmi śmiesznie, ale kiedy powinęła mi się noga, to rolę się zmieniły. Nagle najlepsza uczennica poszła na tę samą uczelnię co ona (czyli nie na najwyższym poziomie), nagle to ja nie mam pieniędzy ani na nowe ciuchy, ani nawet żeby iść coś zjeść ze znajomymi. Widzę, że ona czuję nade mną przewagę, patrzy z góry, nieraz opowiadała jaka to była sensacja, że ja zrezygnowałam z tego kierunku, jak wszyscy się dziwili. Ja nie czuję się tym upokorzona. Mozecie powiedzieć, że miałam wszystko i dobrze mi teraz tak. Nie byłam dzieckiem z bogatego domu, ale niczego mi nie brakowało, nie miałam prawa na nic narzekać. Nie żałuję niczego, bo te dwa lata życia bardzo wiele mnie nauczyły i takie doświadczenia też są potrzebne.

Było też inne takie sytuacje, w których sprawiła mi przykrość. Np. Jako przyjaciółce powiedziałam jej, że pierwszy raz kochałam się z chłopakiem. Byliśmy wtedy parą dwa miesiące. A ona zaczęła mnie traktować trochę jak szmatę. Wiadomo, że nie powiedziała tego dosłownie, ale innymi określeniami, a potem ciągłe aluzje co do tego. Jak widać, jestem z nim nadal, zaręczyliśmy się. Może było to szybko, ale kochałam go już wtedy. Chciałam po prostu zwierzyć się przyjaciółce, bo to było dla mnie ważne. Nie spodziewałam się takiej reakcji.

Mieszkanie z nią nie było ekstra, no ale wiadomo, że nie będę się czuła jak u siebie w domu. Były rzeczy, które mnie irytowały, jest trochę bałaganiarą, ale zawsze myślałam sobie, że mogło być gorzej. W sumie nie sprowadzała chłopaków, nie robiła imprez. Czasem przychodziły koleżnaki niby się uczyć, ale śmiały się i gadały całą noc. Nie mogłam spać, ale nie robiłam z tego nigdy problemu. Nie jestem dzieckiem, wiem, że do pewnych rzeczy trzeba przywyknąć.

Jeżeli chodzi o jej brata, to przecież wiem, że nie muszę z nim siedzieć przy komputerze na fb i obgadywać dziewczyn. po prostu go nie lubię, a raczej cięzko mieszka się z taką osobą. Ponadto oni bedą trzymać się razem. Są rodzeństwem. Nie chce mi się wierzyć, że będę miała coś do powiedzenia. Nawet teraz to o co mam do niej pretensje, to to, że wgl nie liczy się z moim zdaniem. Nadal uważam, że skoro płacę, to mam takie same prawa i mogła chociaż zapytać mnie o zdanie. Co o tym myślę, czy nie mam nic przeciwko temu, itd. Na tej podstawie przypuszczam, że moje zdanie we spólnym mieszkaniu, nadal będzie pomijane.

Co do mojego chłopaka, to fakt, nie był zadowolony, ale nie robił scen, tak jak przypuszczałam. Nie jest zadowolony, że bedę mieszkała daleko z obcym chłopakiem, ale mi ufa. Nie wiem jak to się ułoży. Na pewno jak bym chciałą czegoś szukać, to łatwiej mi będzie na miejscu oglądać mieszkania itd. Jak będzie mi bardzo źle to chyba będę musiała się wyprowadzić.

Wiem, że nie napiszę tutaj wszystkiego co chciałabym powiedzieć, że to tylko ja wiem jak jest, a tutaj pewnie coś przeoczę, o czymś nie napiszę. Wierzcie mi, że te problemy nie są wydumane, naprawdę czasem było mi ciężko i tylko się modliłam żebym już mogła wrócić na weekend, i teraz gdy sobie pomyślę, że mam tam wrócić i będzie jej brat, to odechciewa mi się wszystkiego. Czasem były u mnie koleżanki z roku i widziały kilka sytuacji i to raczej dziwiły się jej zachowaniu, a nie mojemu i mówiły, że ciężko mam. Chociaż wszystkie ją znają, bo zapoznawałam je, to żadna jej nie lubi. Mimo, że ja nie wynosiłam tych sytuacji, nikomu nie opowiadałam, tylko mamie. No cóż, sytuacja byłaby prostsza gdybym miała inną hajs. :-/

13

Odp: Koleżanka bez mojej wiedzy sprowadziła brata do naszego mieszkania

Nie myśl o niej, o jej bracie. Myśl o sobie i sobą się zajmuj.

14

Odp: Koleżanka bez mojej wiedzy sprowadziła brata do naszego mieszkania

A to nie jest tak, że Ty sama czujesz się gorsza, bo nie masz już tyle kasy? Wiesz, ogólnie to jestem w stanie Cię zrozumieć, ale jeszcze przemawia przez Ciebie naburmuszone dziecko. Student bez pieniędzy to naprawdę nic nadzwyczajnego, więc w sumie nie rozumiem Twoich żali w tym kierunku. Jak Ci doskwiera brak kasy, to znajdź sobie pracę dorywczą.
Ogólnie wydaje mi się, że nie dobrałyście się charakterami. Ty nic nie powiesz, nie powiesz stop, nie powiesz, co Ci na wątrobie leży tylko mamroczesz coś pod nosem, a ona nie widząc z Twojej strony sprzeciwu robi co chce.

15

Odp: Koleżanka bez mojej wiedzy sprowadziła brata do naszego mieszkania

Wiadomo, że jest ciężko gdy nie ma pieniędzy, ale nie jest to upokarzające dla mnie. Jestem już na tyle duża, że wiem, że to nie pieniądze świadczą o człowieku. Nie robię z tego wielkiego problemu. Pisałam o tym w kontekście mniejszych możliwości na znalezienie mieszkania. Wydaję mi się, że to ona się zmieniła, że patrzy na mnie z góry.

To nie jest tak, że ja nie mówię jej co mi się nie podoba. Niektóre sprawy przemilczę, bo gdybym chciała się o wszystko czepiać, to trudno by nam się żyło. Ale umiem tez powiedzieć co jest nie tak. Odmówiłam przyjazdu tej koleżanki, uargumentowałam to (zresztą ona kiedyś postąpiła tak samo, więc powinna mnie zrozumieć), zaproponowałam inny termin, ale ona i tak zrobiła swoje. Chyba mnie po prostu olewa, ma w du*ie moje zdanie, robi sobie co chce.

16

Odp: Koleżanka bez mojej wiedzy sprowadziła brata do naszego mieszkania

Jestem bardzo ciekawa, jakie to są te śmieszne koszty i czy nie warto się zastanowić - mając mało pieniędzy nad jakimś domem studenckim, miejscem w pokoju itp.

17

Odp: Koleżanka bez mojej wiedzy sprowadziła brata do naszego mieszkania
Teo napisał/a:

Widzisz... problem polega na tym, że Ty nie chcesz, aby Twoja koleżanka robiła co chciała, tylko chcesz, aby podporządkowała się Tobie.
Z opisu nie wynika, że ona jest wredna, że robi Ci przykrości, że wchodzi CI do pokoju, zostawia bałagan itp.
Opowiada o swoich rodzicach i rodzinnych świętach? No i cóż? Nie ma prawa być szczęśliwa, bo Twoi rodzie się rozwodzą? A ty masz 12 lat, że przeżywasz to straszliwie i nie jesteś w stanie zrozumieć co kieruje dorosłymi ludźmi?
Jej brat wszystkich obgaduje. A niech obgaduje! Co Ciebie to obchodzi?
Sądzę, że trochę się czepiasz i szukasz problemu tam, gdzie go nie ma. Każdy sobie mieszka w swoim pokoju i o ile dogadacie się co do porządków i zachowania czystości to ja w ogóle nie widzę problemu.

Napisałabym dokładnie to samo. Jak jesteś jej przyjaciółką, to nie powinnaś jej zabraniać opowiadać o jej rodzinie, no litości. Moi rodzice się rozwiedli, a moja przyjaciółka często opowiadała właśnie o tym, jak to jej rodzice byli razem. Jej mama zmarła, ja nadal mogłam często opowiadać o swojej. Ba, sama pytała. Cieszyłyśmy się nawzajem z tego, co ta druga mówi...

Co do tego  chłopaka, to nie dziw się - to jest jej brat, nic dziwnego, że jest dla niej ważny. To właścicielka wynajmuje mieszkanie, nie Ty. Miałaby napisać bratu, że nie chcesz, więc on nie może się wprowadzić? A potem jak Ty byś chciala jakiegoś współlokatora, to ona by mogła każdą "kandydaturę" odrzucać? Bez przesady, wynajmowanie wspólnego mieszkania to nie małżeństwo, żeby aż do przesady w każdej kwestii pytać o zdanie i - oczywiście - robić to, co Ty chcesz.

18

Odp: Koleżanka bez mojej wiedzy sprowadziła brata do naszego mieszkania

Święty spokój ma swoją cenę - więc jeśli nie jesteś w stanie tego przeboleć, to jak wiele osób już ci pisało - trzeba się wyprowadzić. Ale przemyśl parę spraw:

1- rodzice.. - twoja koleżanka mogła nie zdawać sobie sprawy, że robi ci przykrość tymi opowiadaniami. wiem po sobie. kiedyś też zrobiłam komuś wielką przykrość, komu zmarli rodzice i totalnie o tym nie pomyślałam, że to może być tak odebrane. kluczem okazała się tu ROZMOWA - koleżanka powiedziała, że zrobiło jej się przykro - bardzo ją przepraszałam bo po prostu nie pomyślałam, że tak może wyjść - czyli dobrze jeśli bez pretensji ale po "przyjacielsku" powiesz koleżance, że cieszysz się, ze u jej rodziców tak fajnie się układa, ale... - (i tu powiedz co czujesz i poproś, żeby zrozumiała i miała to na względzie)

2- też mieszkałam na wynajętym i do pokoju obok miały wprowadzić się 2 dziewczyny (tak mi mówił właściciel) a wprowadziło się 2 facetów!! wyglądali jak naćpani-i niewiele się myliłam. lubili używki. wpadłam w panikę! ale mieszkanie z nimi okazało się bardzo fajne bo nie zajmowali długo łazienki a jak spotkaliśmy się przed łazienką to mi dawali pierwszeństwo:) zawsze wyrzucali śmieci więc ja zawsze myłam podłogi. stworzyły się takie "niepisane układy". nikt nikomu w drogę nie wchodził. może więc daj mu szansę a mieszkanie z jej bratem nie okaże się takie złe. ale nie nastawiaj się źle bo będzie ci trudniej. narzeczony może nie będzie mieć nic przeciwko skoro tamtego nie lubisz. a może częściej będzie cię odwiedzał.. smile

19

Odp: Koleżanka bez mojej wiedzy sprowadziła brata do naszego mieszkania

Założyłam tan wątek miesiąc temu. Piszę, żeby przekazać Wam, że dużo się nie pomyliłam w swoich przypuszczeniach. Postanowiłam zaczekać do początku studiów, żeby zobaczyć jak cała sytuacja się rozwinie. Przyjechałam rano, bo zajęcia mam popołudniu, byłam na miejscu o 9:30. Chciałam otworzyć drzwi kluczem, ale okazało się, że są zamknięte od środka. Zaczęłam pukać żeby ktoś mi je otworzył i otworzyła mi zaspana koleżanka i jej brat bardzo oburzeni tym, że ich zbudziłam. Chlapnęli drzwiami od swoich pokoi. Później poszłam na uczelnie. Jak wróciłam to ich nie było, przyszli chyba z jakiegoś spaceru, oczywiście krzycząc w przedpokoju. Teraz siedzą we troje w pokoju, bo z bratem mojej koleżanki wprowadziła się jego dziewczyna. Czyli mieszkamy we czworo. Nikt się do mnie nie odezwał ani jednym słowem. Jej brat to straszny cham. Wiedziałam, że tak będzie. Postanowiłam, że zacznę szukać mieszkania, bo długo tu nie wytrzymam. Może dostanę stypendium, to będzie mi trochę łatwiej. Tylko jest bardzo mało ogłoszeń. Więc będzie mi ciężko, chciałabym mieszkanie z jakąś studentką, ew. dwoma, żeby były w miarę spokojne, bo chciałabym móc się uczyć. Nie wiem czy kogoś takiego znajdę :-( Trzymajcie kciuki ;-)
W dzisiejszych czasach naprawdę ciężko znaleźć prawdziwą przyjaźń. Niby mam chłopaka, ale czasem brakuje mi przyjaciółki z którą można by pogadać. Na mojej współlokatorce zawiodłam się po raz kolejny. Pamiętam jak ona opowiadała, że kiedyś mieszkały tu dwie kuzynki, zawsze były razem, razem spędzały czas, a jej nawet nie zaprosiły do siebie. Teraz ja się tak czuję. Oni siedzą we troje, śmieją się, a do mnie nawet nikt się nie odzywa, choć nie zrobiłam nic złego.

Posty [ 20 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » RELACJE Z PRZYJACIÓŁMI, RELACJE W RODZINIE » Koleżanka bez mojej wiedzy sprowadziła brata do naszego mieszkania

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026