Mój partner nie lubi naszego psa. - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Mój partner nie lubi naszego psa.

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 46 ]

Temat: Mój partner nie lubi naszego psa.

Problem z akceptacją psa zaczął się bardzo szybko. Mój partner miał kupić sobie owczarka, ale znając moją miłość do Akit kupił mi tego psa. Nie będę ukrywała, ale cieszyłam się tym psem, dużo o nim opowiadałam mojemu partnerowi. Nie mieszkamy razem więc chciałam żeby dużo o nim wiedział. Robiłam mu zdjęcia i to bardzo rozzłościło mojego partnera ponieważ on uważa, że to nie jest zabawka żeby zrobić mu zdjęcie, żeby wziąć go na ręce, przytulić. Nie ma się z czego cieszyć jeśli zrobi coś zabawnego. Kiedy jechałam z nim do rodziny i ktoś go ruszył to robił mi awanturę. Postraszył mnie tym, że odda go do schroniska. Moją Akitkę wzięliśmy dość wcześnie. Piesek miał ponad 5 tygodni. Wymagał szczególnej opieki więc ja zajmowałam się nim jak „dzieckiem”. Jedzenie, picie, sprzątanie po nim. Martwiłam się kiedy był chory, dbałam o niego bo jak nie dbać o taką kruszynkę. Mój partner wymagał, że po 2 tygodniach w domu ma znać wszystkie komendy i zasady. Nie lubili się od początku. Mój partner ganiał Akitkę, bił go, drażnił. Pies stawał się agresywny, nie dał się ruszyć. Do tego doszła jeszcze agresja lękowa. Zachowanie partnera pogłębiało agresje psa. Ciągle się kłóciliśmy. Ja wszystko robiłam źle, ale gdy jego córka bawiła się psem to było dobrze. Akitek ciagle atakował partnera. Nie pozwalał mu siedzieć w domu. Zawsze mówiłam do partnera bądź dla niego milszy, pobaw się z nim, a zmieni do ciebie nastawienie. Przełamał się, pobawił się z nim i pies zaczął zmieniać do niego stosunek. Była chwila spokoju. Teraz znowu się kłócimy. Podrzucam psa na działkę na której partner wybudował sobie dom. Złości się, że pies kopie, czasami coś pogryzie. Rozniesie po podwórku. Tłumaczę mu, że czasami zniszczy coś z nudów. Ma pewne nawyki przez mieszkanie w bloku. Ubrudzi szybę od balkonu, uderza łapką w okno. Mam balkon więc tak sygnalizuje mi, że już chce wejść do domu. Czasami ciężko mu zapanować nad emocjami i skacze jak się cieszy. Ja nad tym pracuje i u psa jest ogromna różnica w zachowaniu. Mój partner uważa, że on powinien być taki, że tupnie się nogą i pies stoi grzecznie. Pies jest agresywny w stosunku do mojego partnera do mnie i do reszty rodziny nie. Mijamy się w wychowaniu psa. Ja uważam, że to jest pies i duża rasa i jeszcze akita wymaga cierpliwości i pracy, a mój partner uważa,ze on ma wszystko wiedzieć. Ostatnio zbił go kablem. Fakt pies pogryzł kabel i teraz nie ma oświetlenia na podwórku, ale bicie kablem to chyba nie jest rozwiązanie. Kłóci się ze mną o wszystko. Zamknie psa w końcu i jak mu powiem to wypuść go niedługo bo jak wróci do domu to mi dom rozniesie bo się nie wybiega. Już jest awantura bo ja tylko bronię psa, boje się żeby za dużo nie siedział w kojcu. Jaki jest sens trzymać psa w kojcu jak ja mogę iść z nim na długi spacer, pobawić się z nim i dać mu troszeczkę ruchu. Doszło do tego, że nie mogę się już nic odezwać w stosunku do tego psa. Ciagle mi mówi, że 90% innych mężczyzn by go skopało za to co zrobił. O to się rozstaliśmy bo partner mówił, że będzie go okładał i kopał. Boje się psa puścić na spacer z partnerem. Ten spacer wyglada tak, że partner zakłada sobie smycz na ramie i ciągnie go za sobą. Nie pozwala mu swobodnie iść. Nie wiem jak mam rozmawiać z partnerem. Jak ma się zachować kiedy znowu kłóci się ze mną o psa i mówi,ze go bronię. Ja już naprawdę się mało odzywam No ale tak nie może dalej być.

Zobacz podobne tematy :

2 Ostatnio edytowany przez Monoceros (2021-01-05 17:54:06)

Odp: Mój partner nie lubi naszego psa.

OCZYWIŚĆIE ŻE NIE MOŻE! to jest znęcanie się nad zwierzęciem, to jest karalne. Musisz postawić warunki!

jezus maria, sprawdź czy wobec dzieci ma też takie nastawienie, bo to w ogóle nie wróży dobrze na przyszłość, jeśli planujecie zakładać rodzinę. Facet ma rysy przemocowca, jeśli dla niego kopanie, bicie kablem, szarpanie psa jest właściwią reakcją na to, że jest jeszcze szczeniakiem i zachowuje się jak typowy szczeniak. Strach pomyśleć, jakie ma wyobrażenia o wychowaniu dziecka i co powinno robić w pierwszym roku życia i jak to by chciał osiągnąć...
Po takich akcjach głęboko bym się zastanowiła, czy jestem w stanie być z kimś, kto potrafi agresję rozładowywać na innych istotach żywych...

3

Odp: Mój partner nie lubi naszego psa.
Pancia Akity napisał/a:

Problem z akceptacją psa zaczął się bardzo szybko. Mój partner miał kupić sobie owczarka, ale znając moją miłość do Akit kupił mi tego psa. Nie będę ukrywała, ale cieszyłam się tym psem, dużo o nim opowiadałam mojemu partnerowi. Nie mieszkamy razem więc chciałam żeby dużo o nim wiedział. Robiłam mu zdjęcia i to bardzo rozzłościło mojego partnera ponieważ on uważa, że to nie jest zabawka żeby zrobić mu zdjęcie, żeby wziąć go na ręce, przytulić. Nie ma się z czego cieszyć jeśli zrobi coś zabawnego. Kiedy jechałam z nim do rodziny i ktoś go ruszył to robił mi awanturę. Postraszył mnie tym, że odda go do schroniska. Moją Akitkę wzięliśmy dość wcześnie. Piesek miał ponad 5 tygodni. Wymagał szczególnej opieki więc ja zajmowałam się nim jak „dzieckiem”. Jedzenie, picie, sprzątanie po nim. Martwiłam się kiedy był chory, dbałam o niego bo jak nie dbać o taką kruszynkę. Mój partner wymagał, że po 2 tygodniach w domu ma znać wszystkie komendy i zasady. Nie lubili się od początku. Mój partner ganiał Akitkę, bił go, drażnił. Pies stawał się agresywny, nie dał się ruszyć. Do tego doszła jeszcze agresja lękowa. Zachowanie partnera pogłębiało agresje psa. Ciągle się kłóciliśmy. Ja wszystko robiłam źle, ale gdy jego córka bawiła się psem to było dobrze. Akitek ciagle atakował partnera. Nie pozwalał mu siedzieć w domu. Zawsze mówiłam do partnera bądź dla niego milszy, pobaw się z nim, a zmieni do ciebie nastawienie. Przełamał się, pobawił się z nim i pies zaczął zmieniać do niego stosunek. Była chwila spokoju. Teraz znowu się kłócimy. Podrzucam psa na działkę na której partner wybudował sobie dom. Złości się, że pies kopie, czasami coś pogryzie. Rozniesie po podwórku. Tłumaczę mu, że czasami zniszczy coś z nudów. Ma pewne nawyki przez mieszkanie w bloku. Ubrudzi szybę od balkonu, uderza łapką w okno. Mam balkon więc tak sygnalizuje mi, że już chce wejść do domu. Czasami ciężko mu zapanować nad emocjami i skacze jak się cieszy. Ja nad tym pracuje i u psa jest ogromna różnica w zachowaniu. Mój partner uważa, że on powinien być taki, że tupnie się nogą i pies stoi grzecznie. Pies jest agresywny w stosunku do mojego partnera do mnie i do reszty rodziny nie. Mijamy się w wychowaniu psa. Ja uważam, że to jest pies i duża rasa i jeszcze akita wymaga cierpliwości i pracy, a mój partner uważa,ze on ma wszystko wiedzieć. Ostatnio zbił go kablem. Fakt pies pogryzł kabel i teraz nie ma oświetlenia na podwórku, ale bicie kablem to chyba nie jest rozwiązanie. Kłóci się ze mną o wszystko. Zamknie psa w końcu i jak mu powiem to wypuść go niedługo bo jak wróci do domu to mi dom rozniesie bo się nie wybiega. Już jest awantura bo ja tylko bronię psa, boje się żeby za dużo nie siedział w kojcu. Jaki jest sens trzymać psa w kojcu jak ja mogę iść z nim na długi spacer, pobawić się z nim i dać mu troszeczkę ruchu. Doszło do tego, że nie mogę się już nic odezwać w stosunku do tego psa. Ciagle mi mówi, że 90% innych mężczyzn by go skopało za to co zrobił. O to się rozstaliśmy bo partner mówił, że będzie go okładał i kopał. Boje się psa puścić na spacer z partnerem. Ten spacer wyglada tak, że partner zakłada sobie smycz na ramie i ciągnie go za sobą. Nie pozwala mu swobodnie iść. Nie wiem jak mam rozmawiać z partnerem. Jak ma się zachować kiedy znowu kłóci się ze mną o psa i mówi,ze go bronię. Ja już naprawdę się mało odzywam No ale tak nie może dalej być.

Facet dręczy młode zwierzę od dłuższego czasu a ty się przyglądasz? nie reagujesz konkretnie?
Też jesteś winna krzywdy tego psa.
Wypaczycie mu charakter.

4

Odp: Mój partner nie lubi naszego psa.
Pancia Akity napisał/a:

Problem z akceptacją psa zaczął się bardzo szybko. Mój partner miał kupić sobie owczarka, ale znając moją miłość do Akit kupił mi tego psa. Nie będę ukrywała, ale cieszyłam się tym psem, dużo o nim opowiadałam mojemu partnerowi. Nie mieszkamy razem więc chciałam żeby dużo o nim wiedział. Robiłam mu zdjęcia i to bardzo rozzłościło mojego partnera ponieważ on uważa, że to nie jest zabawka żeby zrobić mu zdjęcie, żeby wziąć go na ręce, przytulić. Nie ma się z czego cieszyć jeśli zrobi coś zabawnego. Kiedy jechałam z nim do rodziny i ktoś go ruszył to robił mi awanturę. Postraszył mnie tym, że odda go do schroniska. Moją Akitkę wzięliśmy dość wcześnie. Piesek miał ponad 5 tygodni. Wymagał szczególnej opieki więc ja zajmowałam się nim jak „dzieckiem”. Jedzenie, picie, sprzątanie po nim. Martwiłam się kiedy był chory, dbałam o niego bo jak nie dbać o taką kruszynkę. Mój partner wymagał, że po 2 tygodniach w domu ma znać wszystkie komendy i zasady. Nie lubili się od początku. Mój partner ganiał Akitkę, bił go, drażnił. Pies stawał się agresywny, nie dał się ruszyć. Do tego doszła jeszcze agresja lękowa. Zachowanie partnera pogłębiało agresje psa. Ciągle się kłóciliśmy. Ja wszystko robiłam źle, ale gdy jego córka bawiła się psem to było dobrze. Akitek ciagle atakował partnera. Nie pozwalał mu siedzieć w domu. Zawsze mówiłam do partnera bądź dla niego milszy, pobaw się z nim, a zmieni do ciebie nastawienie. Przełamał się, pobawił się z nim i pies zaczął zmieniać do niego stosunek. Była chwila spokoju. Teraz znowu się kłócimy. Podrzucam psa na działkę na której partner wybudował sobie dom. Złości się, że pies kopie, czasami coś pogryzie. Rozniesie po podwórku. Tłumaczę mu, że czasami zniszczy coś z nudów. Ma pewne nawyki przez mieszkanie w bloku. Ubrudzi szybę od balkonu, uderza łapką w okno. Mam balkon więc tak sygnalizuje mi, że już chce wejść do domu. Czasami ciężko mu zapanować nad emocjami i skacze jak się cieszy. Ja nad tym pracuje i u psa jest ogromna różnica w zachowaniu. Mój partner uważa, że on powinien być taki, że tupnie się nogą i pies stoi grzecznie. Pies jest agresywny w stosunku do mojego partnera do mnie i do reszty rodziny nie. Mijamy się w wychowaniu psa. Ja uważam, że to jest pies i duża rasa i jeszcze akita wymaga cierpliwości i pracy, a mój partner uważa,ze on ma wszystko wiedzieć. Ostatnio zbił go kablem. Fakt pies pogryzł kabel i teraz nie ma oświetlenia na podwórku, ale bicie kablem to chyba nie jest rozwiązanie. Kłóci się ze mną o wszystko. Zamknie psa w końcu i jak mu powiem to wypuść go niedługo bo jak wróci do domu to mi dom rozniesie bo się nie wybiega. Już jest awantura bo ja tylko bronię psa, boje się żeby za dużo nie siedział w kojcu. Jaki jest sens trzymać psa w kojcu jak ja mogę iść z nim na długi spacer, pobawić się z nim i dać mu troszeczkę ruchu. Doszło do tego, że nie mogę się już nic odezwać w stosunku do tego psa. Ciagle mi mówi, że 90% innych mężczyzn by go skopało za to co zrobił. O to się rozstaliśmy bo partner mówił, że będzie go okładał i kopał. Boje się psa puścić na spacer z partnerem. Ten spacer wyglada tak, że partner zakłada sobie smycz na ramie i ciągnie go za sobą. Nie pozwala mu swobodnie iść. Nie wiem jak mam rozmawiać z partnerem. Jak ma się zachować kiedy znowu kłóci się ze mną o psa i mówi,ze go bronię. Ja już naprawdę się mało odzywam No ale tak nie może dalej być.

To co Twój partner robi za Twoim przyzwoleniem, to znęcanie się nad zwierzęciem, i myślę, że spokojnie można to określić jako szczególne okrucieństwo.
Art. 6 ust. 2 ustawy o ochronie zwierząt określa, że znęcaniem nad zwierzętami jest zadawanie im bólu lub cierpienia albo świadome dopuszczanie do tego.
Kreatura, która rozmyślnie krzywdzi inne bezbronne istoty, to dno moralne i 5 metrów mułu.

5

Odp: Mój partner nie lubi naszego psa.

Chory człowiek, oddaje tego psa dobrym ludziom a od faceta uciekaj

6

Odp: Mój partner nie lubi naszego psa.

Ewidentnie jakiś grubszy problem jest z tym panem. Jeśli ktoś w taki sposób traktuje żywą istotę, to to NIE jest normalne, to nawet normalności nie przypomina. Co jest z wami ludzie. I piszę z wami świadomie, bo koleś ma jakieś problemy z agresją i brakiem empatii i zrozumienia, a Ty Autorko też masz jakiś problem skoro akceptujesz bicie kablem psa i nie reagujesz na to właściwie. Jeśli odpowiada Ci towarzystwo przemocowca, to sobie z nim siedź do usranej śmierci, ale psa oddaj dobrym ludziom i skończ jego katorgę.

7

Odp: Mój partner nie lubi naszego psa.

Skoro wzięłaś pod swoją opiekę istotę słabszą i zależną od Ciebie, której jesteś winna zapewnienie nie tylko pełnej miski ale też bezpieczeństwa, to dlaczego do cholery tego nie robiłaś? To co on robił to przestępstwo, a ty jesteś współwinna, bo przyzwalałaś na tę przemoc. Jeśli ktoś nie szanuje zwierząt to to jest jasny sygnał, że nie ma w sobie empatii i ludzkich odruchów, nie chcę myśleć jak on wychowywał swoje dziecko.  On mówi, że 90% mężczyzn by tego psa skopało? Z jakiego środowiska przepraszam, on pochodzi? Jawnie Ci deklarował, że sam by bił i kopał... masakra. Mam nadzieje, że to rozstanie to definitywne rozstanie. Chyba, że wolisz czekać aż zbije kablem Ciebie.

8

Odp: Mój partner nie lubi naszego psa.

Co za ohydna kreatura z tego faceta ! Nigdy bym nie pozwoliła mu już dotknąć tego psa i wysłała go na drzewo ! Co za buc. Powiesiłabym go za nie powiem co za to ze wgl tak tego psiaka traktował. Odeszłabym od niego. Wybrałabym pieska.

9

Odp: Mój partner nie lubi naszego psa.

Nie wiem, w jakim miejscu czy środowisku on chce znaleźć te 90 % facetów, ale sam bym go chętnie skopał za samo gadanie o takich rzeczach. "Ludzie", którzy traktują w ten sposób zwierzęta, są dla mnie nie warci kąpieli w szambie.

10 Ostatnio edytowany przez IsaBella77 (2021-01-05 23:09:35)

Odp: Mój partner nie lubi naszego psa.

Nie ja nie daje mu przyzwolenia. Broń Noże nigdy w życiu. Nie robi tego na moich oczach. Ostatnio mi się pochwalił, że tak zrobił. Nawet to, że zgłoszę go na policję nic nie dało. Kiedyś mi powiedział, że jest zazdrosny o tego psa. Pies nie przebywa u niego tylko u mnie, a oddanie psa innym, nigdy w życiu. On wie, że gdybym miał wybierać psa albo jego to wybrałabym psa. Pies to niewinna istota, a mężczyzn można mieć wielu. Czy ktoś wie jak można mu teraz wytłumaczyć, że ma tolerować tego psa. Czy ktoś z was był w takiej sytuacji i rozwiązał jakoś tem problem albo czy jest jakaś fachowa nazwa takiego zachowania?

Ja już nawet nie zaprowadzam psa na działkę kiedy jest mój partner. Ograniczam im kontakt, ale tolerować mojego psa musi kiedy do mnie przychodzi.

11 Ostatnio edytowany przez aniuu1 (2021-01-05 22:01:50)

Odp: Mój partner nie lubi naszego psa.

Można psa nie lubić, ale takie zachowanie jak opisano, to świadczy bardzo źle o człowieku i nie chciałabym z taką osobą być. Obawiałabym się, że w pewnych okolicznościach może pozwalać sobie na złe traktowanie ludzi

12

Odp: Mój partner nie lubi naszego psa.

A Ty chcesz byc z kims kto by potrafil skopac Twojego psa albo w ogole psa, skrzywdzic zwierze bo go wkurza? SERIO ?

13

Odp: Mój partner nie lubi naszego psa.

Nie No nie chcę być z człowiekiem, który bije psa

14

Odp: Mój partner nie lubi naszego psa.

No to wyznaczasz panu jasne granice jego zachowania, co mu wolno wobec psa a czego nie wolno, z jasną informacją, że jeśli to się powtórzy, Ty nie zamierzasz wiązać się z kimś, kto się w ten sposób zachowuje. To nie szantaż - mówisz o tym, z czym jesteś w stanie żyć i na co pozwalasz, z kim chcesz spędzać czas

Tylko pytanie czy jesteś w stanie to wyegzekwować czy będziesz dalej udawać, że problemu nie ma.

Nie łudź sie, nie sprawisz, że on tego psa zaakceptuje czy polubi. Najwyżej, w najlepszym wypadku zacznie go ignorować i niechętnie tolerować. Ludzie się nie zmieniają, bo ktoś inny tego chce - robią to, jeśli widzą ku temu powód. Na razie temu facetowi nie dałaś powodu.

15

Odp: Mój partner nie lubi naszego psa.

No ale co z tego jak jej psa bedzie co najwyzej ignorował i nie bedzie mial okazji zeby sie na nim wyżyć jak np bedzie w stanie skopac bezdomnego psa bo go wkurzył? Dla mnie koleś dno. Totalnie skreślony. Nigdy nie mogłabym być z kimś, kto ma takie podejście do zwierząt.

16

Odp: Mój partner nie lubi naszego psa.

Mnie też często wiele denerwuje, mogę np. nie do końca przepadać za cudzym zwierzakiem, czy nawet dzieckiem. Ale od nielubienia do katowania (tak, katowania, zarówno fizycznie, jak psychicznie) jest przepaść. A jak sobie wyobrażasz życie z takim facetem? Będziesz za każdym razem zastanawiać się, czy nie kopnie psa jak wyjdziesz do łazienki, albo nie podrzuci mu do jedzenia w gratisie jakiejś trutki? Opanuj się dziewczyno... trójkąta z tego nie będzie... musisz z czegoś rezygnować, albo z przyjemniaczka albo z psiaka. I widząc Twoje podejście do tematu lepiej oddaj psa. Na zrezygnowanie z faceta, jeszcze dla Ciebie za wcześnie, dojrzejesz pewnie za parę lat.

17 Ostatnio edytowany przez KoloroweSny (2021-01-05 23:29:00)

Odp: Mój partner nie lubi naszego psa.
emocja_ napisał/a:

Mnie też często wiele denerwuje, mogę np. nie do końca przepadać za cudzym zwierzakiem, czy nawet dzieckiem. Ale od nielubienia do katowania (tak, katowania, zarówno fizycznie, jak psychicznie) jest przepaść. A jak sobie wyobrażasz życie z takim facetem? Będziesz za każdym razem zastanawiać się, czy nie kopnie psa jak wyjdziesz do łazienki, albo nie podrzuci mu do jedzenia w gratisie jakiejś trutki? Opanuj się dziewczyno... trójkąta z tego nie będzie... musisz z czegoś rezygnować, albo z przyjemniaczka albo z psiaka. I widząc Twoje podejście do tematu lepiej oddaj psa. Na zrezygnowanie z faceta, jeszcze dla Ciebie za wcześnie, dojrzejesz pewnie za parę lat.

Dokładnie. Podpisuje się. Autorko, Jak nie lubisz np dzieci czy zwierząt, denerwują Cie to co, będziesz się znęcać ? Ten facet to jakieś nieporozumienie. Moj psiak jest dla mnie tak strasznie wazny, ze nie potrafiłabym spojrzeć na takiego kolesia. Nawet jak odizoluje tego psa od niego, to co to za różnica? Spać z kimś takim w jednym łóżku? I przede wszystkim - co z tego, że problem zostanie tak rozwiązany skoro on może się znęcać nad innymi zwierzętami? Słyszałam już jak ludzi denerwują gołębie więc smarują dachy czy co tam jakimis smołami żeby im się nóżki przyklejały (sic!!). Więc będzie okej bo piesek autorki bezpieczny, a to że będzie kopał bezdomniaki to już spoko bo nie jej ? NIE, NIE, NIE.

18

Odp: Mój partner nie lubi naszego psa.
Pancia Akity napisał/a:

Nie ja nie daje mu przyzwolenia. Broń Noże nigdy w życiu. Nie robi tego na moich oczach. Ostatnio mi się pochwalił, że tak zrobił. Nawet to, że zgłoszę go na policję nic nie dało.

Nic nie dało, bo nie zgłosiłaś. Gadaniem nie pokaże się komuś, że się jest konsekwentnym.
Skoro nie robi tego na Twoich oczach, a Ty opisałaś tak wiele przypadków okrucieństwa w stosunku do tego psa, czy to oznacza, że on za każdym razem Ci się tym chwali? Przecież tych przypadków było przynajmniej kilkanaście.
Nie bardzo rozumiem, jak to w ogóle funkcjonuje między Wami, takie informowanie się o tym, jaką krzywdę psu się zrobiło dzisiaj. "No cześć, jak ci minął dzień. Wiesz, skopałem dzisiaj Twojego psa" ??
Moim zdaniem na pewno byłaś bezpośrednim świadkiem tego, jak Twój partner krzywdzi Twoje zwierzę, przynajmniej kilka razy.

Pancia Akity napisał/a:

Kiedyś mi powiedział, że jest zazdrosny o tego psa. Pies nie przebywa u niego tylko u mnie, a oddanie psa innym, nigdy w życiu. On wie, że gdybym miał wybierać psa albo jego to wybrałabym psa.

To wybierz, w czym problem?

Pancia Akity napisał/a:

Pies to niewinna istota, a mężczyzn można mieć wielu. Czy ktoś wie jak można mu teraz wytłumaczyć, że ma tolerować tego psa. Czy ktoś z was był w takiej sytuacji i rozwiązał jakoś tem problem albo czy jest jakaś fachowa nazwa takiego zachowania?

Fachowa nazwa takiego zachowania, to sadyzm. Nie jestem pewna, czy można to leczyć farmakologicznie, czy też bardziej może terapeutycznie, ale to się może udać wyłącznie w wypadku, kiedy sadysta sam zauważa, że jest z nim coś nie tak i sam chce się leczyć.
Nie jesteś w stanie mu niczego teraz przetłumaczyć. A najbardziej nie jesteś w stanie przetłumaczyć mu tego, że ma grzecznie odnosić się do psa, którego on nienawidzi i traktuje (kretynizm do potęgi) jak swojego rywala.

Pancia Akity napisał/a:

Ja już nawet nie zaprowadzam psa na działkę kiedy jest mój partner. Ograniczam im kontakt, ale tolerować mojego psa musi kiedy do mnie przychodzi.

A jak się ta tolerancja objawia?

Pancia Akity napisał/a:

Nie No nie chcę być z człowiekiem, który bije psa

To nie bądź. Rozstań się z nim. Nie masz chyba przymusu bycia w związku z kimś takim?

19

Odp: Mój partner nie lubi naszego psa.

Szkoda tylko tego psa, który jest bity, żyje w stresie i na pewno nie jest psem z hodowli, bo żaden hodowca nie wyda 5 tygodniowego szczeniaka, tylko z jakiejś pseuduchy.

20

Odp: Mój partner nie lubi naszego psa.

To kolejna kwestia. Żadna szanująca się hodowla zarejestrowana w Związku Kynologicznym nie pozwoli sobie na takie niedopatrzenie, by wydać szczeniaka w piątym tygodniu. Więc jeśli autorka go dostała- to z niepewnego źródła, pseudohodowli i po kosztach.

21

Odp: Mój partner nie lubi naszego psa.
Pancia Akity napisał/a:

O to się rozstaliśmy bo partner mówił, że będzie go okładał i kopał.

vs.

Pancia Akity napisał/a:

Nie wiem jak mam rozmawiać z partnerem. Jak ma się zachować kiedy znowu kłóci się ze mną o psa i mówi,ze go bronię. Ja już naprawdę się mało odzywam No ale tak nie może dalej być.

To Wy w końcu rozstaliście się czy jesteście razem, bo można się pogubić?
Jeśli było to chwilowe rozstanie, to co takiego nastąpiło, że zeszliście się z powrotem? Były jakieś obietnice, rozmowy, warunki? Jeśli tak, to jakie i co z tego zostało zrealizowane?

22

Odp: Mój partner nie lubi naszego psa.

Pies w tym wszystkim jest tylko niewinną istotą która musi cierpieć przez takich ludzi jak wy. Twój partner normalny nie jest. A  Ty również nie jesteś normalna będąc z nim i pozwalając na takie zachowanie.  Tacy ludzie jak wy powinni mieć odgórny zakaz posiadania czegokolwiek co żywe.

23

Odp: Mój partner nie lubi naszego psa.

U mnie pisek w domu traktowany jest na równi z domownikami.
Jakbym usłyszał, że ktoś uderzył psa kablem to ja bym mu oddał tylko 3x mocniej żeby wiedział jaki to ból.

Ktoś wyżej dobrze napisał.
Wychowanie psa w jakimś stopniu jest podobne do wychowywania dziecka.
Trzeba czasu i cierpliwości.
A jak dziecko nie da spać mu w nocy to podejdzie i wleje mu paskiem od spodni?


Zrobisz jak uważasz, ale moim zdaniem to tacy ludzie nie zmienią podejścia do zwierząt w kilka dni. Tutaj potrzebna jest jakaś pomoc.

Powiesz mu, że wolisz psa od niego?
Może Cie zapewniać, że zrozumiał itp.
A to co się może wydarzyć jak wyjdziesz i zamkniesz drzwi to co innego...


PS. Pies z hodowli czy ze schroniska, kundelek czy rasowy, z rodowodem czy bez, duży czy mały, drogi czy za darmo?
Jakie to ma znaczenie?
To, jak pies się zachowuje w głównej mierze zależy od właściciela.

24 Ostatnio edytowany przez madoja (2021-01-06 11:54:37)

Odp: Mój partner nie lubi naszego psa.

Twój facet to psychol, a Ty już dawno powinnaś się z nim rozstać (tylko tu prośba - jak się rozstaniecie, a on kupi sobie tego owczarka, czasami monitoruj jak jest jego pies traktowany).
Jak w ogóle można kochać swojego psa i pozwalać by inna osoba zlała go kablem?!
Ja mam psa i gdyby ktoś podniósł na nią rękę, to sama bym mu przywaliła. A Ty jeszcze z nim chodzisz do łózka...

Twój facet nie ma racji mówiąc że 90% mężczyzn skopałoby psa. On żyje w jakimś nierealnym świecie. W realu większość ludzi lubi zwierzęta. Z mężczyzn które całe życie znałam, chyba tylko jeden by faktycznie skopał psa (psychol), ale cała reszta by kochała.

25

Odp: Mój partner nie lubi naszego psa.
Ein napisał/a:

PS. Pies z hodowli czy ze schroniska, kundelek czy rasowy, z rodowodem czy bez, duży czy mały, drogi czy za darmo?
Jakie to ma znaczenie?
To, jak pies się zachowuje w głównej mierze zależy od właściciela.

Wiesz co, to ma znaczenie. Bo w normalnej, etycznej hodowli pies jest wydawany wtedy, kiedy bez problemu można go już rozłączyć z matką i z resztą rodzeństwa/ stada. Wtedy możemy mieć pewność, że rozwinął się prawidłowo pod kątem behawioralnym i emocjonalnym.
Natomiast pseudohodowla, goni takie maluchy już w wieku nawet 4, czy 5 tygodni, bo chce mieć jak najlepszy stosunek kosztów do przychodów. Nie mają ochoty dłużej tego malucha karmić i utrzymywać. A jak trafi się naiwniak, który zechce wspierać ich obrzydliwy proceder kupnem szczeniaczka, to bardzo chętnie się go pozbywają.

Tylko że z takim psem, problemy zaczynają się później, jak już jest w docelowym domu. Pies nie wie np. że może w zabawie gryźć za mocno - za szybko został rozłączony z matką, z rodzeństwem - i się tego nie nauczył.
I prawdopodobnie w przypadku Autorki tak się właśnie stało, nie dość że pies wymaga większego nakładu pracy i cierpliwości, to jeszcze bez przerwy doznaje przemocy, co da w przyszłości naprawdę koszmarne konsekwencje.

Nie trzeba nawet za bardzo szukać, żeby znaleźć setki przykładów na to, jak reagują dorosłe psy, które były bite. Każdy z nich w sytuacji stresowej, albo takiej którą sam uznaje za zagrożenie - reaguje atakiem. Choćby sytuacja jednej z moich koleżanek - która bardzo, ale to bardzo chciała mieć haszczaka ojeju jeju, to taki cudny piesek. I był haszczak z pseudo, który z jakiegoś powodu całe życie reagował agresją na stres. Oni prowadzą bardzo aktywny tryb życia, często wyjeżdżają, haszczak naturalnie z nimi, przy czym należało się zastanowić czy psu aby na pewno służy taka ilość ciągłych zmian i bodźców. Na jakimś z kolejnych super wyjazdów, pies widząc na boisku dziewczynkę przymierzającą się do tego, żeby kopnąć piłkę - zaatakował ją i ugryzł ją w twarz.

I dokładnie to samo będzie robił pies Autorki. Bity i traumatyzowany od maleńkości będzie reagował na każdy przypadkowy ruch ręki, czy nogi kogokolwiek. Agresją, rzucaniem się, gryzieniem.
Nad tym teraz właśnie pracuje Autorka wątku, razem ze swoim partnerem. Pracowicie i dokładnie uzbrajają wspólnie bombę zegarową.

26 Ostatnio edytowany przez R_ita (2021-01-06 18:29:53)

Odp: Mój partner nie lubi naszego psa.

Podzielam opinię Izabeli. To ma znaczenie.

Pewna osoba z mojej rodziny podjęła się wzięcia szczeniaka z rozwiązanej przez interwencje pseudo hodowli. Rodzice szczeniaka byli straumatyzowani, suczka była wycofana i bała się ludzi, samiec był agresywny. Było psie przedszkole, dużo pracy nad psem by poradzić sobie z silnym lękiem separacyjnym u niego, potem z depresją u niego, zaczęła występować agresja i mimo fachowego wsparcia behawiorysty coraz mniej sobie z nim radzili. Dochodził silny terytorializm i skończyło się na tym, że jak kuzynka wyszła z pokoju i zostawiła gościa samego to ten kiedy się ruszył i wyciągnął rękę po ciastko ze stołu to pies po prostu ruszył i go w tę rękę dość mocno ugryzł. Nie wiem czy autorka zna pochodzenie swojej Akity, po jakich jest rodzicach, ale z tego co słyszałam to nawet niektóre hodowle w ZK deklarują zdrowie psychiczne rodziców szczeniaka nawet na piśmie. Izabela ładnie to ujęła, oni teraz- pracowicie i dokładnie uzbrajają wspólnie bombę zegarową .

Żeby nie było- sama pochwalam branie psów ze schronisk, z interwencji i tak dalej, ale z racji niewielkiego doświadczenia z psami to biorąc psa- kupiłabym go w sprawdzonej hodowli, po sprawdzonych rodzicach itd. By własnym brakiem doświadczenia i niewiedzą nie wyrządzić już skrzywdzonemu psu jeszcze większej krzywdy. Bo to ile psów po tygodniach/miesiącach jest z powrotem oddawana do schroniska bo nowy właściciel sobie z nim nie radzi, to to jest głowa mała. Idea "nie kupuj, adoptuj" jest bardzo szlachetna, ale życie swoje.

27

Odp: Mój partner nie lubi naszego psa.

IsaBella77 i R_ita jak najbardziej macie rację. Przeszłość czy to zwierzaka czy człowieka zostawia po sobie ślady.

Ale też nie można wrzucać wszystkich (tutaj akurat psów) do jednego worka.
Na pewno jak piesek jest oddzielony za wcześnie w niczym mu nie pomoże a wręcz przeciwnie.
Ale już nie popadajmy w paranoje, że musimy mieć rodowody, znać "rodziców" zwierzaka, pisemną zgodę na zdrowie psychiczne itd.
W takim razie, adopcja czy przygarnięcie zwykłego kundelka bez ww. informacji to "cykająca bomba" idąc tym tokiem myślenia.

Jeżeli ktoś zabije drugiego człowieka to jest szansa, że po leczeniu itp. metodach pomocy więcej tego nie zrobi.
A być może, że zrobi to kolejny raz.
Podobnie z psami.
Jak jakiś jest agresywny jest duża szansa na okiełznanie tego zachowania. Ale zawsze istnieje ten % że może zaatakować.

Ludzie zanim wezmą jakiegoś pieska powinni się zastanowić i poczytać czy odpowiada im jego charakter, temperament etc.

Chcesz yorka?
Odpadają długie wędrówki po 30km dziennie.
Chcesz amstafa?
Miej świadomość że to agresywna rasa i rób z tym coś.
Chcesz pupila w domu i się do niego przytulać?
Weź taką rasę psa.

Co by nie robić to nadal są zwierzęta. I nikt nie wymarze im naturalnego instynktu.

28

Odp: Mój partner nie lubi naszego psa.
Ein napisał/a:

IsaBella77 i R_ita jak najbardziej macie rację. Przeszłość czy to zwierzaka czy człowieka zostawia po sobie ślady.

Ale też nie można wrzucać wszystkich (tutaj akurat psów) do jednego worka.
Na pewno jak piesek jest oddzielony za wcześnie w niczym mu nie pomoże a wręcz przeciwnie.
Ale już nie popadajmy w paranoje, że musimy mieć rodowody, znać "rodziców" zwierzaka, pisemną zgodę na zdrowie psychiczne itd.
W takim razie, adopcja czy przygarnięcie zwykłego kundelka bez ww. informacji to "cykająca bomba" idąc tym tokiem myślenia.

Nie chodzi o informacje, chodzi o modele reakcji jakie wykształcamy w psach sposobem, w jaki je traktujemy. Bijąc i traumatyzując kundelka, osiągniemy taki sam efekt, jak bijąc i traumatyzując rasowego, z legalnej hodowli z 5 pokoleniami wstecz. Nie chodzi o rasę psa, tylko o model zachowania do jakiego prowadzi przemoc w stosunku zwierzęcia.

Ein napisał/a:

Jeżeli ktoś zabije drugiego człowieka to jest szansa, że po leczeniu itp. metodach pomocy więcej tego nie zrobi.
A być może, że zrobi to kolejny raz.
Podobnie z psami.
Jak jakiś jest agresywny jest duża szansa na okiełznanie tego zachowania. Ale zawsze istnieje ten % że może zaatakować.

Nie zgadzam się stanowczo co do morderców, i zgadzam się co do psów.
Tylko że w przypadku Autorki nie mamy do czynienia z taką świadomością problemu, z odpowiedzialnością i z pracą akurat nad tym aspektem, ponieważ pies doznaje przemocy ciągle i stale.
Na nic nie zda się praca nad wyprowadzaniem go z traumy, na nic nie zdadzą się wysiłki, ponieważ pies jest jednocześnie cały czas bity przez jej partnera.

Ein napisał/a:

Ludzie zanim wezmą jakiegoś pieska powinni się zastanowić i poczytać czy odpowiada im jego charakter, temperament etc.
Chcesz yorka?
Odpadają długie wędrówki po 30km dziennie.
Chcesz amstafa?
Miej świadomość że to agresywna rasa i rób z tym coś.
Chcesz pupila w domu i się do niego przytulać?
Weź taką rasę psa.

Nie, nie do końca tak jest. Oprócz predyspozycji rasowych, psy mają swoje indywidualne charaktery i osobowości. Przynależność rasowa nie jest do końca regułą, która ich cechy determinuje smile

Ein napisał/a:

Co by nie robić to nadal są zwierzęta. I nikt nie wymarze im naturalnego instynktu.

Tak! I powinniśmy pamiętać o tym, decydując się na ich kupno, czy na adopcję, a także traktować je stosownie do tej wiedzy.

29

Odp: Mój partner nie lubi naszego psa.

Przede wszystkim, z tego faceta to psychol i sadysta. Jak Ty z nim możesz być jest poza moim zrozumieniem.

Ale Ty też bez winy nie jesteś w maltretowaniu swojego psa. Akita inu to pies duży, terytorialny, obronny wymagajacy doświadczonego wlaściciela, a nie takiej amatorki jak Ty. W bloku mieszkasz i wydaje Ci sie, że to wlaściwe by zwierzaka wiezić w takiej klatce? Pogięło Cię? Ja mam buldoga amerykańskiego i widze jak go energia moze roznosić na 130 metrach kwadratowych domu, a Ty oczekujesz od swojego, że będzie znosił warunki blokowiska? Naprawdę, niepowazna jesteś. Tak na marginesie, poczekaj jeszcze troche, a dojdzie do tragedii, bo ten bogu ducha winny pies w końcu nie wytrzyma i kogoś, was, albo inną osobe zaatakuje.

Najlepsze by bylo oddanie akity komuś odpowiedzialnemu, który będzie się nim potrafil odpowiednio zająć. A Ty sobie daj spokuj z zakupem jakichkolwiek zwierząt, bo tylko im krzywdę zrobisz swoja ignorancją i lekkomyslnością.

30

Odp: Mój partner nie lubi naszego psa.
IsaBella77 napisał/a:
Ein napisał/a:

IsaBella77 i R_ita jak najbardziej macie rację. Przeszłość czy to zwierzaka czy człowieka zostawia po sobie ślady.

Ale też nie można wrzucać wszystkich (tutaj akurat psów) do jednego worka.
Na pewno jak piesek jest oddzielony za wcześnie w niczym mu nie pomoże a wręcz przeciwnie.
Ale już nie popadajmy w paranoje, że musimy mieć rodowody, znać "rodziców" zwierzaka, pisemną zgodę na zdrowie psychiczne itd.
W takim razie, adopcja czy przygarnięcie zwykłego kundelka bez ww. informacji to "cykająca bomba" idąc tym tokiem myślenia.

Nie chodzi o informacje, chodzi o modele reakcji jakie wykształcamy w psach sposobem, w jaki je traktujemy. Bijąc i traumatyzując kundelka, osiągniemy taki sam efekt, jak bijąc i traumatyzując rasowego, z legalnej hodowli z 5 pokoleniami wstecz. Nie chodzi o rasę psa, tylko o model zachowania do jakiego prowadzi przemoc w stosunku zwierzęcia.

Ein napisał/a:

Jeżeli ktoś zabije drugiego człowieka to jest szansa, że po leczeniu itp. metodach pomocy więcej tego nie zrobi.
A być może, że zrobi to kolejny raz.
Podobnie z psami.
Jak jakiś jest agresywny jest duża szansa na okiełznanie tego zachowania. Ale zawsze istnieje ten % że może zaatakować.

Nie zgadzam się stanowczo co do morderców, i zgadzam się co do psów.
Tylko że w przypadku Autorki nie mamy do czynienia z taką świadomością problemu, z odpowiedzialnością i z pracą akurat nad tym aspektem, ponieważ pies doznaje przemocy ciągle i stale.
Na nic nie zda się praca nad wyprowadzaniem go z traumy, na nic nie zdadzą się wysiłki, ponieważ pies jest jednocześnie cały czas bity przez jej partnera.

Ein napisał/a:

Ludzie zanim wezmą jakiegoś pieska powinni się zastanowić i poczytać czy odpowiada im jego charakter, temperament etc.
Chcesz yorka?
Odpadają długie wędrówki po 30km dziennie.
Chcesz amstafa?
Miej świadomość że to agresywna rasa i rób z tym coś.
Chcesz pupila w domu i się do niego przytulać?
Weź taką rasę psa.

Nie, nie do końca tak jest. Oprócz predyspozycji rasowych, psy mają swoje indywidualne charaktery i osobowości. Przynależność rasowa nie jest do końca regułą, która ich cechy determinuje smile

Ein napisał/a:

Co by nie robić to nadal są zwierzęta. I nikt nie wymarze im naturalnego instynktu.

Tak! I powinniśmy pamiętać o tym, decydując się na ich kupno, czy na adopcję, a także traktować je stosownie do tej wiedzy.


Racja, z tymi mordercami to może przesadziłem tongue

Oboje możemy się zgodzić, że największą krzywdę może zrobić (o ile już tego nie zrobił) partner autorki.
I to przez takich dupków może później dojść do tragedii.

Reasumując:
Autorka chce zostać z psem? Musi zostawić partnera.
Chce zostać z partnerem? Pies nie może zostać z wami.

A tak na boku...
Partner autorki stwierdził, że większość facetów by to zrobiło?
W takim razie ja jestem p***ą smile
Bo prawdziwy samiec alfa udowadnia swoją siłę / przewagę na bezbronnych istotach (np. facet na kobiecie albo człowiek na zwierzęciu)

31 Ostatnio edytowany przez CatLady (2021-01-06 23:02:05)

Odp: Mój partner nie lubi naszego psa.
Pancia Akity napisał/a:

Problem z akceptacją psa zaczął się bardzo szybko. Mój partner miał kupić sobie owczarka, ale znając moją miłość do Akit kupił mi tego psa. Nie będę ukrywała, ale cieszyłam się tym psem, dużo o nim opowiadałam mojemu partnerowi. Nie mieszkamy razem więc chciałam żeby dużo o nim wiedział. Robiłam mu zdjęcia i to bardzo rozzłościło mojego partnera ponieważ on uważa, że to nie jest zabawka żeby zrobić mu zdjęcie, żeby wziąć go na ręce, przytulić. Nie ma się z czego cieszyć jeśli zrobi coś zabawnego. Kiedy jechałam z nim do rodziny i ktoś go ruszył to robił mi awanturę. Postraszył mnie tym, że odda go do schroniska. Moją Akitkę wzięliśmy dość wcześnie. Piesek miał ponad 5 tygodni. Wymagał szczególnej opieki więc ja zajmowałam się nim jak „dzieckiem”. Jedzenie, picie, sprzątanie po nim. Martwiłam się kiedy był chory, dbałam o niego bo jak nie dbać o taką kruszynkę. Mój partner wymagał, że po 2 tygodniach w domu ma znać wszystkie komendy i zasady. Nie lubili się od początku. Mój partner ganiał Akitkę, bił go, drażnił. Pies stawał się agresywny, nie dał się ruszyć. Do tego doszła jeszcze agresja lękowa. Zachowanie partnera pogłębiało agresje psa. Ciągle się kłóciliśmy. Ja wszystko robiłam źle, ale gdy jego córka bawiła się psem to było dobrze. Akitek ciagle atakował partnera. Nie pozwalał mu siedzieć w domu. Zawsze mówiłam do partnera bądź dla niego milszy, pobaw się z nim, a zmieni do ciebie nastawienie. Przełamał się, pobawił się z nim i pies zaczął zmieniać do niego stosunek. Była chwila spokoju. Teraz znowu się kłócimy. Podrzucam psa na działkę na której partner wybudował sobie dom. Złości się, że pies kopie, czasami coś pogryzie. Rozniesie po podwórku. Tłumaczę mu, że czasami zniszczy coś z nudów. Ma pewne nawyki przez mieszkanie w bloku. Ubrudzi szybę od balkonu, uderza łapką w okno. Mam balkon więc tak sygnalizuje mi, że już chce wejść do domu. Czasami ciężko mu zapanować nad emocjami i skacze jak się cieszy. Ja nad tym pracuje i u psa jest ogromna różnica w zachowaniu. Mój partner uważa, że on powinien być taki, że tupnie się nogą i pies stoi grzecznie. Pies jest agresywny w stosunku do mojego partnera do mnie i do reszty rodziny nie. Mijamy się w wychowaniu psa. Ja uważam, że to jest pies i duża rasa i jeszcze akita wymaga cierpliwości i pracy, a mój partner uważa,ze on ma wszystko wiedzieć. Ostatnio zbił go kablem. .

Dotąd doczytałam.
D*pa z ciebie a nie pancia.
Różne rzeczy Cisna mi się na usta ale na forum nie wolno.

Nie lepsza jesteś od niego.

Ps może jak sama kablem oberwiesz to Co rozum wróci.

32 Ostatnio edytowany przez IsaBella77 (2021-01-07 10:17:32)

Odp: Mój partner nie lubi naszego psa.
Beyondblackie napisał/a:

Przede wszystkim, z tego faceta to psychol i sadysta. Jak Ty z nim możesz być jest poza moim zrozumieniem.

Ale Ty też bez winy nie jesteś w maltretowaniu swojego psa. Akita inu to pies duży, terytorialny, obronny wymagajacy doświadczonego wlaściciela, a nie takiej amatorki jak Ty. W bloku mieszkasz i wydaje Ci sie, że to wlaściwe by zwierzaka wiezić w takiej klatce? Pogięło Cię? Ja mam buldoga amerykańskiego i widze jak go energia moze roznosić na 130 metrach kwadratowych domu, a Ty oczekujesz od swojego, że będzie znosił warunki blokowiska? Naprawdę, niepowazna jesteś. Tak na marginesie, poczekaj jeszcze troche, a dojdzie do tragedii, bo ten bogu ducha winny pies w końcu nie wytrzyma i kogoś, was, albo inną osobe zaatakuje.

Najlepsze by bylo oddanie akity komuś odpowiedzialnemu, który będzie się nim potrafil odpowiednio zająć. A Ty sobie daj spokuj z zakupem jakichkolwiek zwierząt, bo tylko im krzywdę zrobisz swoja ignorancją i lekkomyslnością.

Jak go nosi to może mało czasu mu poświęcasz.
Taka pewność, że jestem amatorką? Mój pies mieszka w bloku, ale odbywa długie i częste spacery, zabawy w w domu i po za domem. Nie leży i nie wychodzi tylko na siku i do domu. Znam specyfikę tej rasy. Nie wzięłam psa żeby go stroić i czesać fryzury. Jestem aktywną osoba i mój pies jest aktywny razem ze mną.
Ludzie drodzy kłania się czytanie ze zrozumieniem. Nie napisałam, że mój partner bije go cały czas. Dowiedziałam się, że tak zrobił i chciałam się dowiedzieć od kogoś kto był w takiej sytuacji jak wytłumaczyć takiemu człowiekowi, że pies też czuje. Jego zachowanie zostanie l. Nawet jeśli nie będzie miał kontaktu z moim psem to żeby nie robił tak innemu psu. Nie potrzebuje rad jaką to rasą jest akita i jaką ma specyfikę. Mądry nie jest, że sobie pozwolił na takie zachowanie, ale nie wymyślajcie, że mój pies jest maltretowany i, że ja stoję, patrzę i jeszcze biję mu brawo. Nie dla waszej informacji nie ma kontaktu z psem od tamtego czasu, nie widzieli się i długo nie zobaczą.

33

Odp: Mój partner nie lubi naszego psa.

Sam fakt trzymania takiej rasy w bloku to nie musi być aż tak duży dramat, jeśli jest mu zapewniana odpowiednia ilość aktywności fizycznej i intelektualnej. Na plus jest towarzystwo z człowiekiem przez większość doby. Nawet często zdaniem behawiorystów jest to lepsze, niż jak pies wyląduje w dużym ogrodzie (czyli po prostu dużym kojcu) i zero aktywności typu spacery no bo przecież "ma duży wybieg" plus do tego zdawkowy kontakt z człowiekiem i siedzi na dworze ciągle sam. Także to nie jest taka zero jedynkowa kwestia z trzymaniem określonej czy w ogóle dużej rasy w mieszkaniu.

34 Ostatnio edytowany przez IsaBella77 (2021-01-07 10:22:53)

Odp: Mój partner nie lubi naszego psa.
IsaBella77 napisał/a:

To co Twój partner robi za Twoim przyzwoleniem, to znęcanie się nad zwierzęciem, i myślę, że spokojnie można to określić jako szczególne okrucieństwo.
Art. 6 ust. 2 ustawy o ochronie zwierząt określa, że znęcaniem nad zwierzętami jest zadawanie im bólu lub cierpienia albo świadome dopuszczanie do tego.
Kreatura, która rozmyślnie krzywdzi inne bezbronne istoty, to dno moralne i 5 metrów mułu.

Za moim przyzwoleniem? No żart jakiś. Nie stoję i się nie przyglądam.

CatLady napisał/a:

Różne rzeczy Cisna mi się na usta ale na forum nie wolno.

Nie lepsza jesteś od niego.

Ps może jak sama kablem oberwiesz to Co rozum wróci.

Może ty oberwałaś, że wiesz, że wraca.

R_ita napisał/a:

To kolejna kwestia. Żadna szanująca się hodowla zarejestrowana w Związku Kynologicznym nie pozwoli sobie na takie niedopatrzenie, by wydać szczeniaka w piątym tygodniu. Więc jeśli autorka go dostała- to z niepewnego źródła, pseudohodowli i po kosztach.

Hodowla jest zarejestrowana, ale psy mieli starsi ludzie. Może chcieli się szybko pozbyć? Sama nie wiem.

35

Odp: Mój partner nie lubi naszego psa.

Ok, już zostawiając kwestie pochodzenia psa, trzymania w mieszkaniu bla bla.

Czy ty po prostu nie obawiasz się tego, że postępowanie tego mężczyzny mówi o NIM o wiele więcej, a nie tylko o samym stosunku do zwierząt?

36

Odp: Mój partner nie lubi naszego psa.

Aha spoko czyli jak go odizolowalas od psa to juz luz. Kij w to ze to jakis popaprany sadysta. Serio nie przeszkadza Ci bycie z taka osoba ? Jestes az tak zaslepiona ?

37

Odp: Mój partner nie lubi naszego psa.

Mój pies jest regularnie wyprowadzany w ciagu calego dnia, bo pracuje z domu, ale duże zwierze wymaga przestrzeni i warunków, dlatego marnie patrze na kogoś kto aktywnego, wielkiego psiaka kupuje do klitki w bloku. Do tego marnie patrze na kogos, kto nie rozumie potrzeb rasy jaką ma, a do tego broni kogos, kto nad psem się znęca.

Nie wazne czy Twój Romeo go uderzyl raz czy kilka. Raz wystarcza by z takim typem się rozstać. Nie zasługujesz na posiadanie psa.

38

Odp: Mój partner nie lubi naszego psa.

Panciu Akity, nie pisz, proszę, postów jeden pod drugim, bowiem łamiesz w ten sposób regulamin. Jeśli chcesz coś do swojej wypowiedzi dopisać, użyj funkcji "edytuj", która znajduje się po prawej stronie każdego z Twoich postów.
Równocześnie - z uwagi na to, że coraz wyraźniej do głosu zaczynają dochodzić emocje - wszystkich proszę o wypowiedzi zgodne z zasadami kultury osobistej i dobrych obyczajów. 
Z góry dziękuję i pozdrawiam, Olinka

39

Odp: Mój partner nie lubi naszego psa.
Pancia Akity napisał/a:
IsaBella77 napisał/a:

To co Twój partner robi za Twoim przyzwoleniem, to znęcanie się nad zwierzęciem, i myślę, że spokojnie można to określić jako szczególne okrucieństwo.
Art. 6 ust. 2 ustawy o ochronie zwierząt określa, że znęcaniem nad zwierzętami jest zadawanie im bólu lub cierpienia albo świadome dopuszczanie do tego.
Kreatura, która rozmyślnie krzywdzi inne bezbronne istoty, to dno moralne i 5 metrów mułu.

Za moim przyzwoleniem? No żart jakiś. Nie stoję i się nie przyglądam.

Tak. Za Twoim przyzwoleniem.
Przecież opisałaś przynajmniej kilkanaście przypadków, kiedy Twój pies doznawał przemocy.
To mam rozumieć, że to się stało wszystko w ciągu godziny? Czy jednego dnia?
Bo przecież gdybyś zareagowała, to bicie i dręczenie psa by się skończyło.
A skoro to ma charakter stały i do aktów przemocy dochodzi ciągle, to znaczy że na to pozwalasz.
Półmózg leje Twojego psa, a Ty mu go jeszcze na działkę podrzucasz, to co to jest, jak nie przyzwolenie??
Każdy dorosły człowiek zareagowałby już po pierwszym razie. Gdyby doszło do drugiego, to zgłosiłby to na policję a typa pogonił tak, że by mu się podeszwy zapaliły.
Jeśli w Twoim życiu dzieje się coś, i dzieje się to stałe i powtarzalnie, to znaczy, że na to pozwalasz.

40

Odp: Mój partner nie lubi naszego psa.

Każdy człowiek ma pewne wartości, którymi się w życiu kieruje, które przesądzają o jego zachowaniu. Stosunek do zwierząt wskazuje na te wartości. Ja na przykład nigdy w życiu nie uderzyłabym zwierzęcia inaczej niż w samoobronie. Tym bardziej nie jestem sobie w stanie wyobrazić sytuacji, w której biję czującą istotę KABLEM (wtf?!) i jeszcze twierdzę, że większość ludzi to robi, i przyznaję, że ZAMIERZAM to dalej robić.
Moja moralność na to nie pozwala.
Zobacz, jakie zasady moralne, wartości wyznaje Twój partner i miej świadomość, że moralność i wartości to nie są rzeczy specjalnie podatne na zmianę. I zastanów się, czy Twój system wartości jest z tym zgodny.

Nie znam metody na zmianę ludzi, wiem jedno: ludzie zmieniają się, gdy mają ku temu powód i chęć. Na razie ten facet nie ma powodu.

41

Odp: Mój partner nie lubi naszego psa.

Po pierwsze Twój partner wyraźnie zaznaczył, że nie życzy sobie obecności psa na działce, i należy to uszanować. Pies mu wiele niszczy: rozkopuje ogród, gryzie kable. Jako właścicielka psa powinnaś ponieść koszty zdewastowanego mienia. I nie podrzucać zwierzaka na działkę. Nigdy, w żadnym wypadku. Chyba, że partner sobie tego zażyczy sam z siebie. To jak wpuszczenie obcego dziecka do Twojego domu pod Twoją nieobecność, żeby się wylotał, a że przy okazji zasika dywan, potłucze porcelanę i co tam jeszcze, to juz pal licho. To przecież dziecko. No otóż rodzice są odpowiedzialni za swoje dziecko.

Po drugie takie zachowanie psa nie tłumaczy agresji partnera. Jest ona niedopuszczalna.

Po trzecie, jak Twój partner wychował córkę? Lał ją klockami, bo je porozrzucała? Bił szmatą, bo od razu nie sikała do nocnika? Taki młody pies jest jak dziecko.

Po czwarte bała bym się o siebie. Co będzie, gdy zupa będzie za słona? Albo żelazko się popsuje? Skąd wiadomo, kiedy partner przekroczy cienką granicę i zacznie używać przemocy wobec Ciebie? To, jak traktuje psa może budzić wątpliwości co do tego, jak będzie traktował ludzi.

Porozmawiała bym na ten temat z partnerem i wyjaśniła mu swoje wątpliwości. Żeby rozumiał, dla czego postępujesz tak, a nie inaczej. I nie podrzucała bym zwierza na działkę, jeśli jej właściciel się na to nie zgadza.

42 Ostatnio edytowany przez Gosia1962 (2021-01-07 16:51:18)

Odp: Mój partner nie lubi naszego psa.

Przeczytalam watek i zaniemowilam.

Oboje jestescie winni temu, ze pies bardzo cierpi, nawet nie wiesz, jak bardzo. Psujecie, wypaczacie mu charakter. Bicie psa (a ty na to przyzwalasz) jest niedopuszczalne, karalne i zakrawa na postawe patologiczna i kryminalna. Ten pies jest dreczony juz od dluzszego czasu.
Jakie ty masz wartosci moralne w zyciu? kim jestes? kto dal ci prawo na przyzwalanie bicie psa? czytalas o tym, ze kary cielesne na psie wywoluja ODWROTNY skutek? To co wy OBOJE wyprawiacie jest niedopuszczalne. Ty ponossz za dreczenie psa wine w polowie, zdajesz sobie z tego sprawe?


PSA SIE NIE BIJE.



Moja rada?

Oddajcie psa w bardzo dobre rece.
Wy sie nie nadajecie. I moim zdaniem nie ma rokowania na to, ze sie cos poprawi.

I zyjcie dlugo, a szczesliwie, tlukac kablem siebie nawzajem.

Ale tak nawiasem rzecz biorac: jak ty mozesz zyc z takim oprawca, z takim bezmozgiem? mozesz go calowac, z nim spac? tulic sie do niego?
Gdyby moj maz RAZ JEDEN uderzyl naszego psa, czy kota, to oddalabym mu tak, ze nakrylby sie nogami. My oboje kochamy zwierzeta i tylko z takim facetem moge zyc.
Ty temat rozkminiasz od dlugiego czasu, wiesz, ze on katuje psa i sie tu pytasz, co robic?

SPIERDZIELAC OD IDIOTY. Dzis obrywa pies, jutro ty. Poza tym jest taka zaleznosc: ludzie, ktorzy zle traktuja zwierzeta, nie sa dobrymi ludzmi.NIGDY.


Jestescie straszni. Oboje.

43

Odp: Mój partner nie lubi naszego psa.

Autorko, najpierw wypisujesz, że się boisz o psa, że dostał kablem, jest zamykany w kojcu, a partner odgraża się, że będzie go "okładał i kopał", a potem totalnie bagatelizujesz temat i twierdzisz, że w sumie to nic się nie stało, bo pies dostał tylko raz!!! Czytając wpisy, niestety stwierdzam, że na głupotę to chyba naprawdę nie ma lekarstwa.  Udzielane tutaj rady są dobre i słuszne, ze słusznym oburzeniem. Nie ma i nie powinno być przyzwolenie na takie zachowanie. Gdyby ktoś uderzył mojego psa to od razu wyleciałby z mojego życia. Be żalu.

44

Odp: Mój partner nie lubi naszego psa.

Twój partner to psychopata, albo ma duży problem emocjonalny/z osobowością. Nie zgadzaj się na takie zachowanie - widać, że ten człowiek nic nie wie o psach. Zaproś do domu behawioryste, bądźcie wtedy oboje, opowiadajcie jak to wychowujecie psa - behawiorysta powie które Wasze zachowania są OK a które są nie OK. To powinno powiedzieć Twojemu partnerowi że jest nie OK, i możesz potem odnosić się do tego co mówił specjalista. Stawiaj się - od Ciebie zależy życie tego psa i jaki będzie i czy będzie cierpiał z Wami. Nie zgadzaj się na cierpienie psa. Ustal zasady w domu Ty, jeśli nie potrafisz - idź do psychologa po pomoc, on Ci pomoże. Żeby nie być ścierką faceta, że robisz wszystko co on chce, a cierpi żywa istota.

45

Odp: Mój partner nie lubi naszego psa.

Dziewczyno czy ty za przeproszeniem jesteś normalna? Ani ty ani on nie powinniście mieć nawet rybek. Pozwalasz na znęcanie się nad niewinnym stworzeniem, a jego agresja jest wynikiem strachu. Niedobrze mi się robi ,że są tacy ludzie jak ty.

46

Odp: Mój partner nie lubi naszego psa.

Miałam kiedyś przez pół roku psa, którego nie planowałam, nie chciałam i nigdy nie zdołałam się przekonać. Miał zostać u nas tymczasowo i tego się trzymałam, a w końcu oddaliśmy go rodzinie psiarzy.

Partnerka przyprowadziła go, ratując mu życie. Pies miał pół roku, był niewychowany, ja nigdy wcześniej nie miałam psów, nie rozumiałam go i próbowałam postrzegać poprzez profil psychologiczny kotów i nie miałam pojęcia, jak należy go ułożyć. Więc nam się ogólnie niezbyt układało i on zapewne czuł moje nastawienie, ale nie wyobrażam sobie opisanego traktowania zwierzęcia, które nie jest niczemu winne. Z niechęcią, ale zajmowałam się nim, wyprowadzałam itp. Trochę go brakowało przez pierwsze dni po oddaniu, ale w sumie to cieszyłam się jak po zakończeniu nietrafionego związku.

Po przeczytaniu tego, co mówi i jak zachowuje się twój partner mam tylko jeden wniosek: zastanów się, co to za człowiek i czy na pewno chcesz z kimś takim być.

Posty [ 46 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Mój partner nie lubi naszego psa.

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024