"Rozpieszczanie" kojarzy się raczej negatywnie - z brakiem jasnych reguł i zasad, z uleganiem dziecku na każdym kroku i z "hodowaniem" małego potworka-egoisty, wrzeszczącego: "Daj, daaaaaj!" "Rozpieszczasz to dziecko" rzadko bywa wypowiadane z aprobatą, a o maluchu, że jest rozpieszczony, mówimy zazwyczaj, gdy nie podoba nam się jego zachowanie.
Co Wy o tym sądzicie? Zgadzacie się z tym, że rozpieszczanie dziecka to coś złego, czy raczej uważacie, że to naturalna część dzieciństwa? Jaka jest w ogóle Wasza definicja tego słowa?
Rozpieszczacie/rozpieszczałyście swoje dzieci? Na czym to polegało i jak wpływa/wpłynęło na ich charakter i ogólny rozwój?