Piszę na forum, bo już nie chcę być sama ze swoim problemem, a atmosfera twego forum daje nadzieje, ze pomożecie.
MAJ - chodzimy jeszcze trzymając się za ręce i wybieramy kanapę do salonu
CZERWIEC ? a w zasadzie połowa czerwca dowiedziałam się, że jestem nie do wytrzymania. W czerwcu znalazłam tez potwierdzenie z poczty kwiatowej o przesłaniu kwiatow jakiejś pannie z informacją, ze ją uwielbia. Nastepnego dnia, jak się zorientował, że mogłam je zobaczyć ? telefon przemiły i przesympatyczny.
LIPIEC - narastający chłod i coraz więcej oskarżeń, że jestem podła i traktuję go, jak wyrobnika.
1 SIEPRNIA - powiedział, że chce odejść i chce rozwodu.
Od razu powiem, ze nasze wspolzycie od poltora roku było żadne lub sporadyczne.
Od stycznia mój maz przeprowadzil się do innego kraju, ale przyjezdzal do nas, co tydzień. Od polowy czerwca przeprowadzil się na stale i zjawil się w domu ze 3-4 razy. Nasze kontakty sa wiec mocno ograniczone. Razem udało sie spedzic wakacje.
JA ? miałam ciężki okres w I polroczu, bylam wiec nerwowa, zajeta sobą, ale także zajeta codziennoscia, praca, dziecmi. Mojego meza w tym nie było. Nasze wspólne wakacje miały być (wg mnie) przeznaczone na odbudowanie relacji, tego, co czasami w ciągu roku gdzies umyka.
ON ? fajny facet, intersujący, inteligentny, ma w sobie cos, co mnie do niego ciągnie. Nie jest idealem, ale takiego nie ma.
JAK JEST TERAZ ? oboje jesteśmy dla siebie mili, spokojni, serdeczni. Czasami się zetniemy, ale zawsze szybko rozwiązujemy problem. Wczesniej tak nie było. Spimy w oddzielnych sypialniach. Mój mąz nie dotyka mnie, i chyba nie chce być dotykany, przytulany. Ja tego nie robię, choć chciałabym, bo nie chce być nachalna. Nie mamy ze sobą prawie w ogole kontaktu, lub raczej nie mielibysmy, gdybym nie kontaktowala się z nim sama. W druga stronę chceci kontaktu brak.
We wrześniu mamy isc na terapie na moja prosbe, wg niego zupełnie nic nie dajaca.
Czy potraficie mi powiedzieć o co chodzi? Kryzys wieku średniego i kochanka?
Standardowy standard? Ech zycie??