Jestem w kropce. dokładnie 3 miesiące temu poznałam przez internet faceta. Cudownego. Nie będę się rozpisywać jak bardzo się do niego przywiązałam i ile dla mnie znaczy nasz "internetowy związek". Od tych trzech miesięcy rozmawiamy ze sobą codziennie, praktyczne całe dnie i noce kiedy tylko oboje mamy czas. Jesteśmy w sobie zakochani po uszy. Nie ukrywam, ze jest to mój pierwszy raz kiedy czuje coś tak niesamowitego do drugiej osoby, a mam już 21 lat. Dzieli nas ok. 1000 km, on mieszka za granicą, ale planuje powrót do Polski. Problem pojawia się w momencie tematu spotkania, naszego pierwszego spotkania.... On bardzo nalega, chce przyjechać do mnie do mojego miasta... Ja też bardzo chce go zobaczyc ale nie mogę. Moje osobiste, prywatne problemy, o których On wie, sprawiają, że nie jestem jeszcze gotowa.. Jest nam cieżko bo oboje pragniemy bliskości, ale ja nie mogę się z nim wcześniej spotkać. Potrzebuje czasu, ok. 4 miesięcy. wiem, że to długo, jednak nie potrafie zmienić tej sytuacji, Oboje jest nam ciężko i nie wiemy co robić, żadne z nas nie chce tego kończyć, ale czy tak nie byłoby dla nas lepiej? Myślicie, ze takie czekanie się uda, jeżeli nam obojgu bardzo zależy??
Chcę jeszcze zaznaczyć, że On jest osobą bardzo wrażliwą, boję się, że nie wytrzyma tego oczekiwania na mnie, że odejdzie i powie dość.
Bardzo proszę o jakieś rady, sugestie...
Podobne tematy
2 2014-09-01 21:31:20 Ostatnio edytowany przez Excop (2014-09-01 21:34:28)
On wie o Twoich problemach. Dobrze. Pytanie, czy je rozumie? Piszesz, że nie potrafisz uwolnić się od kłopotów przed upływem czterech miesięcy. On tymczasem nalega na spotkanie. Jest niecierpliwy i Twoje problemy chyba go za bardzo nie interesują. Uważam, że powinnaś być twarda. On powinien odebrać jednoznaczny przekaz. Skoro nie możesz się spotkać z nim do tego czasu, to znaczy, że nie możesz. I koniec, kropka.
Jeżeli Cię kocha, jak twierdzi, poczeka. 4 miesiące, to wcale nie tak długo.
A takie tam "on jest taki wrażliwy", "nie wytrzyma i powie dość", to, wybacz, ale tym martwić się nie powinnaś.
Skoro Ty wytrzymasz, on także.
Chyba, że chce się tylko dobrać do Twoich majtek.
Być może intuicyjnie, tak odbierasz tę jego niecierpliwość.
Jeśli tak, to tym bardziej bądź twarda.
Odpuści, jego strata. Pozdrawiam.
Kiedy mówię mu o swoich problemach, on mówi, że stara się je zrozumieć, ale jest mu ciężko i obawia się, że w pewnym momencie już nie będzie miał siły dłużej czekać.
Zastanawiam się czy nie lepiej to skończyć, dla Jego dobra. Jestem osobą bardzo słabą psychicznie, dobija mnie myśl, że przez mnie ktoś cierpi. Mi też nie jest łatwo, ale ja jestem w stanie przeczekać ten ciężki dla mnie okres w życiu. Boje się, ze on nie. Wiem, że rozstanie teraz bedzei łatwiejsze niż powiedzmy za 2 czy 3 miesiace..
Nie chce rozstania, nie wyobrażam sobie dnia bez rozmowy z nim, nie wyobrażam sobie moich marzeń bez jego udziału. Bardzo boję się przyszłości, a naprawdę mi na nim niesamowicie zależy.
W porządku, Iwonn. Mogę zrozumieć, że on może odbierać Twój sprzeciw przed przedwczesnym spotkaniem, jako ukrywanie czegoś przed nim, czym nie są problemy, o których mu powiedziałaś, albo, że nadajesz tym problemom zbyt dużą wagę.
Wówczas rzeczywiście, może na Ciebie "machnąć ręką".
Bo może uznać Cię za osobę niewiarygodną w pierwszym przypadku, albo za kobietę zbyt egzaltowaną.
Nie wiem, jakie problemy nie pozwalają Ci spotkać się z nim wcześniej, bo to nie moja sprawa, Ty zaś wyraźnie nie chcesz o nich mówić na forum.
Wobec tego daj mu wybór. Niech on zdecyduje, bo to on przecież nie może się doczekać.
On zna moje problemy, wie o wszystkim, ale ciężko mu je zrozumieć. Zależy mi na nim bardzo i będę o ten związek walczyła. Mam nadzieję, że oboje będziemy.
Dziękuję Excop, Twoje posty naprawdę podniosły mnie na duchu. Cieszę się, że Ty jako osoba "trzecia" masz taki punkt widzenia i nie negujesz tej mojej internetowej znajomości. Pozdrawiam!
Staram się nie oceniać innych. Gdy uważam, że mogę pomóc, choćby doświadczeniem, staram się to czynić.
Nigdy nie oceniam nikogo przez pryzmat kilkunastu zdań. Niejednokrotnie mimowolnie stosowane skróty myślowe, jasne dla autora, wywołują u czytelników nadinterpretację. Rozumiem to, więc tym bardziej staram się unikać osądów.
Powtórzę tylko jedno: bądź rozważna. Pozdrawiam.
Nie ukrywam, ze jest to mój pierwszy raz kiedy czuje coś tak niesamowitego do drugiej osoby, a mam już 21 lat.
powiedziałaś to jakbys miała conajmniej połowe zycia za sobą
kochana masz dopiero 21 lat tak naprawdę :)jesteś jeszcze bardzo młodziutka ![]()
Witaj droga zakochana
Po pierwsze gratuluje znalezienia odwzajemnionej milosci. Wiele dziewczyn czeka na tego kochanego
i nic bo albo one kogos kochaja bez wzajemnosci albo ktos jest zakochany w nich bez ich wiedzy.
Dlatego nie dziwie Ci sie wcale,ze po tak krotkiej znajomosci na dodatek internetowej jestes gotowa stworzyc z nim zwiazek.
Druga sprawa to ta ktora Cie tak meczy : poczeka czy nie poczeka? A Ty jak myslisz zgodnie z tym co juz o Nim wiesz ,o Jego temperamencie ,o Jego uczuciu czy moze zafascynowaniu Toba?
Jeżeli zrozumie i wytrzyma - będziecie długo szczęśliwi! ![]()
Coś mi się widzi, że te problemy to klasyczny trójkąt więc tu stosowanie zasady ''jak kocha to poczeka'' nie zawsze działa.
Na podstawie tego co o nim wiem, czy uważam, że poczeka?
Z jednej strony wierze w jego uczucie, wierze, że się wreszcie zobaczymy i stworzymy szczęsliwy związek. Cały czas wyznaje, że mnie kocha, że jest szczęsliwy, że spotkał taką osobę jak ja, planuje ze mną przyszłosć, mówi o swoich marzeniach dotyczących załozenia w przyszłości rodziny itd.. bardzo poważnie podszedł do naszej znajomości i nie ukrywam, że bardzo mnie to cieszy, bo bardzo mi na nim zależy... ale z drugiej... jest mi trochę przykro, rozmawiamy, znamy się dopiero 3 miesiące, dla mnie to tylko 3 miesiące, a dla niego to już wieczność, kiedy mu powiedziałam, ze potrzebuje czasu, stwierdził, że to niemozliwe, że nie wytrzyma tego, że już mu jest ciężko i kolejne 4 miesiące są dla niego wiecznością... przykro mi, bo skoro planuje ze mną przyszłość,uważa, ze jestem osobą, z którą mógłby spędzić resztę życia, to czym są jeszcze te pozostałe do przeczekania 4 mięsiace w porównaniu do całego życia, które ze mną chce spędzic??
Przykro mi, bo ja przecież też czekam, też jest mi momentami bardzo cieżko, ale wiem, że tak bardzo mi na nim zależy, ze te 4 miesiace nie są dla mnie problemem, wiem, ze to przeczekam i potem będzie cudownie.
Być moze wynika to z faktu, ze nasza przeszłość różni się totalnie. Ja byłam w jednym zwiazku, on z kolei praktycznie cały czas miał jakąś kobietę, był w wielu związkach, krótkich, dłuższych, raz nawet miał narzeczoną, ma takze za sobą wiele przelotnych znajomości.. Nie lubi być sam, potrzebuje bliskości drugiej osoby, jest przyzwyczajony do tego, że zawsze kogoś miał.
Boje się, że jestem tylko kolejną, jest ze mną bo mnie potrzebuje, potrzebuje kogoś mieć.. a nie dlatego, że jestem dla niego wyjątkowa...
Mówię mu o wszystkim co czuje, o tym, że czasami waham się czy jego uczucie jest naprawdę takie jak je opisuje.. on twierdzi, że gdyby tak nie było to dłużej by tego nie ciągnął, nie czekałby na mnie..
Mam w głowie spory mętlik.
A ile ten cudowny niecierpliwy mężczyzna ma lat? Generalnie lepiej się z nim spotkaj w miarę szybko żebyś nie żyła zludzeniami i iluzją
Ma 24 lata.
Dla mnie temat prosty. Kocha i mu zależy naprawdę - poczeka. Jeżeli stwierdzi, że nie może tyle czekać - nie jest Ciebie wart.
czyli pozostaje mi wierzyć, ze naprawde mnie kocha i poczeka..
Dla mnie bardzo ciężkie w tej sytuacji jest to, że często, bardzo często On ma gorsze dni, zaczyna wątpić w to, ze kiedykolowiek się spotkamy, prosi i nalega na szybszy termin spotkania, mówi wtedy, ze nie wie co dalej, ale, ze mnie nie zostawi bo mnie kocha...
Coraz częściej pojawia się w naszych rozmowach takie nieprzyjemne napięcie i nastrój..
Ja jestem osobą dosyć słabą psychicznie, to 4 miesięczne czekanie spowodowane jest własnie przez moje problemy związane z moją osobą, z moją psychiką. Wtedy, kiedy przychodzą te trudne, ciężkie momenty w naszych rozmowach czuje się naprawdę fatalnie i boje się, że dodatkowo mnie to w jakiś sposób zabija i sama tracę wiarę we wszystko.. Boje się, że to czekanie nas wykończy, że przez ten napiety nastrój, który pojawia się coraz częściej, bedzie coraz gorzej... a chyba powinniśmy się wspierać, podtrzymywać na duchu i razem czekać i robić wszystko, aby ten czas oczekiwania był jak najmniej ciężki.
chyba powinniśmy się wspierać, podtrzymywać na duchu i razem czekać i robić wszystko, aby ten czas oczekiwania był jak najmniej ciężki.
Nie Iwonko; przede wszystkim te Twoje 4 miesiące brzmią jak fanaberia tudzież pretekst.I nie dziw się, że tak są odbierane.Cokolwiek mu powiesz/napiszesz, facet ma pełne prawo uważać, że robisz go w wała i nie chcesz spotkania w realu.
Jeśli serio Ci na nim zależy, to się zastanów, czy chcesz tracić tę znajomość z powodu widzimisię.
iwonn231 napisał/a:chyba powinniśmy się wspierać, podtrzymywać na duchu i razem czekać i robić wszystko, aby ten czas oczekiwania był jak najmniej ciężki.
Nie Iwonko; przede wszystkim te Twoje 4 miesiące brzmią jak fanaberia tudzież pretekst.I nie dziw się, że tak są odbierane.Cokolwiek mu powiesz/napiszesz, facet ma pełne prawo uważać, że robisz go w wała i nie chcesz spotkania w realu.
Jeśli serio Ci na nim zależy, to się zastanów, czy chcesz tracić tę znajomość z powodu widzimisię.
Nie Pitagorasie, moje problemy to nie są żadne widzimisie... wiele w życiu przeszłam nieprzyjemnych sytuacji, bardzo nieprzyjemnych i nikomu nie życzę takiej przeszłości jak moja.. między innymi z powodu własnie tej mojej przeszłości nie jestem jeszcze gotowa psychicznie na to spotkanie, nie chce zniszczyc czegoś tylko dlatego, ze mam ciężki okres w zyciu i bardzo chwiejne nastroje.. pracuje nad tym, lecze się. Wiem, że będzie lepiej, ale teraz potrzebuje czasu. Mówię mu o wszystkim, on o tym wie, ale nie potrafi tego do końca zrozumieć.
Przez swoje osobiste problemy rozwaliłam już mój poprzedni związek i bardzo przez to ucierpiały obie strony. Nie chce powtórki z rozrywki.
Jakub na Rachelę czekał 7 lat a ten czas był dla niego jak kilka dni bo ............ja naprawdę kochał.
Skoro dużo przeszłaś i masz słaba psychikę to po cóż sobie brać na łeb taki ciężar . Może byś odpuściła , nie podejmuj decyzji za niego ,dlaczego to Ty chcesz zakończyć zwiazek na którym Ci zależy . W ten sposób jego wybawiasz z kłopotliwej sytuacji a sama wychodzisz z honorem ,bo to nie on zostawił Ciebie tylko Ty poniekad okazałaś się rozsadna.d