Witam.
Mam 25 lat mam narzeczoną tez 25lat jesteśmy w zwiazku 6,5 lat długo czasami byly lepsze chwile czasami gorsze. Byly sytuacje ze rozstawalismy sie na parę dni ale zawsze ktoś napisał i wyjasnialismy sobie wszystko. Gdy zaczeła studiować poznala jakiegoś kolesia tzn filtrowali ze sobą przez fb gdy sie o tym dowiedzialem zerwalem z nią po paru dniach sie odezwala i wszystko mi wytlumaczyla ja dalem jej szanse wróciliśmy do siebie bylo naprawdę ok dogadywalismy sie czesto spedzalismy ze sobą czas bo praktycznie codziennie ale nie mieszkaliśm razem robiliśmy to wszystko naprawdę na poważnie dlatego po 6 latach zwiazku ona zapytala mnie o slub ze chcialaby byc moja żona (bylismy juz zareczeni) rozmawialiśmy o tym i zdecydowaliśmy sie byc razem do końca życia zaczelo sie szukanie sali muzykantow itd itp widzialem ze naprawdę sie cieszy. Wkoncu wszystko juz wybraliśmy data ustalona teraz trzeba zarobic na slub, mam brata w UK postanowiliśmy wylecieć i zarabiac tutaj obecnie jesteśmy 3 miesiące Angli ale Jakieś 3 tygodnie temu zaczely sie problemy mojej dziewczynie spodobal sie jeden koles Anglik pisala do niego ze myśli o nim caly czas ze jej sie podoba widzialem to na fb nie zmienila hasla zrobilem jej awanturę nie odzywalismy sie do siebie przez tydzień myslalem ze to tylko zauroczenie i ze jej przejdzie ale mylilem sie dalej utrzymywala kontakt z nim Malo tego wysylali sobie serduszka. Kolejna awantura powiedzialem jej wszystko co o niej myślę po co tutaj przyjechaliśmy ona sie poplakala powiedziala mi ze sie pogubila i zaczela mówić na temat naszego zwiazku ze nie mozna ze mna porozmawiac ze zamiatam problemy pod dywan i ze rutyna sie pojawila i nuda ze mi nie zalezy na slubie i na niej ale ona mnie przeprasza i chce byc ze mna dlugo myslalem o tym i dalem jej jeszcze jedna szanse bylo lepiej tzn widzialem ze jej zależy zaczela rozmowy o slubie ze chcialaby zmienić sale na większą przeanalizowalismy to i zgodzilem sie zmieniliśmy sale bylo ok ale pewnego razu wszedlem do pokoju a ona wyraźnie sie speszyla widzialem wiadomość na fb mowie do niej piszesz znowu z nim czego ty tak naprawdę chcesz i dalej kłótnia ona twierdzila ze pisala z kolezanka i sie obrazila ze jej nie ufam a ona z nim nie pisze! Minely 3 dni ona starala sie byc mila a ja jej dopierd caly czas znowu zobaczylem w translatorze w histori niektore zdania które tlumaczyla a których nie usunela on do nie pisal per kochanie ona chyba nie bo ze zdania wynikalo ze to on pisal. Ja wtedy wyszedlem z siebie zaczalem ja wyzywać i mówić ze ma wypier. z domu. Nie wyrzucilem jej jednak bo nie ma gdzie isc przeciez, chyba ze do niego a tego z kolei nie chce. Od 3 tygodni jestem wyssanym czlowiekiem myślę o tym caly czas nie mogę spac najlepiej bym sie klocil caly czas ale wiem ze wtedy bd pisać do tego frajera który jest dla niej mily pomocny wyslucha ja doradzi zrozumiie boli mnie to bardzo nie wiem co zrobic kompletnie. Zostawilbym ja najlepiej bo dala mi wystarczajaco dużo dowodow zebym byl niepewny jej przed ślubem, nie zdradzila mnie to wiem. Z innej str nie chce jej zostawiać bo wiem ze pojdzie do niego a on na pewno bd sie do niej dobierać a tego nie zdzierżę! Dodam ze ten gościu ma 20 lat rozmawialem z nim żeby ja zostawil ale tego nie zrobil. Nie wiem co robic????.
Podobne tematy
Hym... W problemy między wami wnikać nie będę, ale dziewczyna mogła dać się zauroczyć ponieważ nie przewidziała jednego - w UK ludzie są dla siebie ogólnie mili. Bardzo sympatyczni i o wiele bardziej otwarci niż Polacy. Tutaj mówienie do kogoś per "kochanie" ( tzn honey, hun, baby, darling, my love, sweethart) naprawdę O NICZYM nie świadczy. Tu jest taki zwyczaj
Mój 50-letni sąsiad tak do mnie mówi i jego zona też ![]()
Jeżeli twoja dziewczyna nie jest tego świadoma, to mogła dać się omamić, bo wylewność może poczytywać jako zainteresowanie nią, a chłopak może być tylko po prostu otwarty i taki ma sposób bycia - jak mnóstwo innych ludzi tutaj.
W tym o czym pisze Iceni coś jest. Ludzie na zachodzie są trochę bardziej bezpośredni. Wiem bo mam zagranicznych znajomych. Tam połowa kobiet była dla mnie tak miła, że gdybym to poczytywał za zainteresowanie moją osobą mógłbym się czuć jak amant
Pogadaj ze swoją ukochaną, może się zauroczyła zbyt dosłownie biorąc słowa tego człowieka. Jeśli nie to i tak pogadajcie. Na spokojnie bez nerwów i rzucania mięsem. Takie zauroczenia też nie biorą się z niczego niestety
Tak macie racje naprawde da sie to odczuc tutaj ale tam chodzi o cos innego on sie w niej zakochal dala mi do zrozumienia a ona nie wie co do niego czuje tak mi powiedziala. Chce wziąć ze mna slub ale sprawy z nim widocznie nie są dla nie nic nieznaczące a ja mam juz tego dosyc.
A ja uważam, że dziewczyna nie jest warta Twojej uwagi. Jak piszesz miała już wiele szans i co- kolejny raz Cie zawiodła. Ja rozumiem- koleś prawił jej komplementy, był uroczy, sympatyczny, u Was może faktycznie wkradło się troche rutyny, ale czy to powód by tak sie zachowywać. A jej słowa, że sama nie wie co do niego czuje powinny dać Ci mocno do myślenia. Jestes pewien że chcesz mieć żone, która lubi flirtować z innymi?
A co mają zwyczaje "uprzejmościowe" do tego, że przyszła żona autora tematu, po raz kolejny nawiązuje flirt/romans? Dla mnie to jest nienormalne i ostro byś się zaczął zastanawiać, czy brnąć dalej.
Ona w ogóle coś wie? Pewnie gdyby on ją zapewnił o związku i to też ze ślubem to od razu by zwiała.
Taki typ kobiety, biorę, co dla mnie w danym momencie najlepsze. A reszta niech się martwi.
Po prostu Twoja dziewczyna szuka wrażeń wśród innych facetów.
Nie wiem czy jest sens zarabiac na wesele.
Ja tez nie wiem czy jest sens ale tak jak juz pisalem wcześniej najlepiej bym juz ja zostawil ale wtedy ulatwilbym jemu życie bo mialby otwarta drogę do niej żadnych przeszkód.poprostu dostanie gosciu po ryju i koniec wiem ze to praktycznie nic nie da ale nie bd mial satysfakcji ze specjalnie sie nie trudzac odbil mi dziewczyne.
Ale po co sie bić ? Nie rozumiem tego.
Ona nie jest Ciebie warta skoro oglada sie za innymi facetami.
Tkwij dalej skoro nie chcesz jej zostawić bo facet będzie mial otwarta drogę.
Chore.
Masz racje nie ma sensu tkwić w takim przekonaniu ale naprawdę jest mi ciezko ja zostawic bo ja ja caly czas kocham. Mój kazdy dzien byl związany z nią 6,5 lat i teraz nagle ma jej nie byc trudne to jest ale z drugiej str bardzo mnie zranila kolejny raz i co dam jej znowu szanse bd dobrze po jakims czasie znowu pokaże sie rutyna i co znowu znajdzie sobie taka rozrywkę?
jedyny sposób rozejść się na dłuższy czas. Trudno co będzie to będzie, jeśli w tym czasie ułoży sobie życie z tamtym, trudno będziesz miał chociaż jasno sprawę jak bardzo Cię kochała... po drugie to miłe że po 6,5 roku nadal ją kochasz. To normalne że przy takim stażu w niektórych związkach występuje przerwa, dasz dziewczynie kubeł zimnej wody na głowe jak to się mówi. Będzie miała czas na zastanowienie się nad swoimi poczynaniami, Ty zresztą też.
To jest moja rada. Po drugie zapamiętaj, jeśli kobieta sama rezygnuje ze związku, albo widać że na związku jej nie zależy bo coś tam.... to jakakolwiek walka o Was jest bezsensu, przyniesie rezultat ale na krótko. Kobiety takie są że jak już sobie coś wmówią to koniec, choćby nie wiem jak źle robiły nie przekonasz ich. Na Twoją korzyść może podziałać tylko wyjście z twarzą jak facet a nie jak zołza ( w tym drugim przypadku szacunek kobiety do Ciebie = 0 ).
Jak już przeczytałam, że jesteście za granicą, to nawet nie dokończyłam czytać. Jak dla mnie praca za granicą itp to zmora dla par, bo zaczynają się zdrady imprezy i inny świat . ![]()
Jak już przeczytałam, że jesteście za granicą, to nawet nie dokończyłam czytać. Jak dla mnie praca za granicą itp to zmora dla par, bo zaczynają się zdrady imprezy i inny świat .
A to czemu???
16 2014-09-02 19:49:23 Ostatnio edytowany przez ApoteozaPrawdy (2014-09-02 19:51:57)
Jak już przeczytałam, że jesteście za granicą, to nawet nie dokończyłam czytać. Jak dla mnie praca za granicą itp to zmora dla par, bo zaczynają się zdrady imprezy i inny świat .
Kurcze, a ja myślałam, że wszyscy żyjemy na tym samym świecie. Widać niedouczona jakaś jestem.
A tak na poważnie... imprezować i zdradzać można wszędzie. Mało klubów, dyskotek w Pl?
Także absolutnie nie zgadzam się, że tam to jest dopiero inne, lepsze życie, dlatego ludzie dopiero tam się zmieniają i 'rozwijają skrzydła'. Wyszłoby to z niej również w rodzinnym kraju.
Trzeba pracować tam żeby wiedzieć o czym piszę...
Trzeba pracować tam żeby wiedzieć o czym piszę...
Ależ mi argument! Mussuka zapytała czemu tak myślisz, a ty: "musisz tam pracować, żeby się dowiedzieć".
Po pierwsze nie wszyscy są takimi desperatami, żeby wyjeżdżać na obczyznę za kasą.
Po drugie - skoro sama nawet nie potrafisz przedstawić sensownych argumentów, nie umiesz się 'wysłowić', to nie wcinaj się w dyskusję.
Moim zdaniem wiele osób ze słabym charakterem poszło na łatwiznę i wyjechało w poszukiwaniu łatwego życia, socjalu, ewentualnie jakichś wyimaginowanych 'kokosów'.
I takie osoby z reguły łatwo ulegają pokusom etc. To, że obracasz się w takim towarzystwie... naprawdę nie masz się czym chwalić.
Mogłaś też wspomnieć o tym, że panie jadą tam, gdzie jest większa różnorodność i egzotyka, więc potem chętnie idą w tany z jakimiś ciemnoskórymi, Afroamerykanami itd.
Nie musiałam opuszczać kraju, żeby o tym słyszeć. ;]
19 2014-09-16 13:31:38 Ostatnio edytowany przez zanetka45 (2014-09-16 13:33:27)
zanetka45 napisał/a:Trzeba pracować tam żeby wiedzieć o czym piszę...
Ależ mi argument! Mussuka zapytała czemu tak myślisz, a ty: "musisz tam pracować, żeby się dowiedzieć".
Po pierwsze nie wszyscy są takimi desperatami, żeby wyjeżdżać na obczyznę za kasą.
Po drugie - skoro sama nawet nie potrafisz przedstawić sensownych argumentów, nie umiesz się 'wysłowić', to nie wcinaj się w dyskusję.
Moim zdaniem wiele osób ze słabym charakterem poszło na łatwiznę i wyjechało w poszukiwaniu łatwego życia, socjalu, ewentualnie jakichś wyimaginowanych 'kokosów'.
I takie osoby z reguły łatwo ulegają pokusom etc. To, że obracasz się w takim towarzystwie... naprawdę nie masz się czym chwalić.
Mogłaś też wspomnieć o tym, że panie jadą tam, gdzie jest większa różnorodność i egzotyka, więc potem chętnie idą w tany z jakimiś ciemnoskórymi, Afroamerykanami itd.
Nie musiałam opuszczać kraju, żeby o tym słyszeć. ;]
Po pierwsze odpisałam Tobie, a nie Mussaka, po drugie mam prawo udzielać się gdzie chce, a Ty nie masz prawa mi zabraniać się wypowiadać i mnie oceniać, ani tego w jakim towarzystwie się obracałam, bo to jest płytkie zachowanie
. I to,że ktoś jedzie za granice zarabiać nie oznacza, że jest zdesperowany albo jest słaby (hahahaha), co za brednie piszesz Kobieto. Nie byłaś nie wypowiadaj się, bo coś usłyszałaś. Wyjechałam tam jako nastolatka na wakacje z 3 razy, więc wiem jakie to jest życie i nie trzeba obracać się w tym towarzystwie, bo one jest wokół Ciebie i wszystko widzisz czy chcesz czy nie
Jak dla mnie jesteś, nie elokwentna i nie inteligenta (jak już mamy oceniać "książkę po okładce"), wnioskując z tego co piszesz . I niestety za granicą jest większość ludzi tych "złych" niż "dobrych", więc zdanie jest takie a nie inne . Mam Tobie coś jeszcze wytłumaczyć czy coś nie zrozumiałaś ? ![]()
zanetka45 napisał/a:Jak już przeczytałam, że jesteście za granicą, to nawet nie dokończyłam czytać. Jak dla mnie praca za granicą itp to zmora dla par, bo zaczynają się zdrady imprezy i inny świat .
A to czemu???
Ponieważ, pracowałam za granicą, oraz moi znajomi. I niestety na moich oczach rozpadło się z pozoru dobre małżeństwo, którzy budowali sobie dom, mieli plany na przyszłość, rozeszły się pary, ale też są pary, małżeństwa, z tego co wiem, które są razem, mimo zdrad tylko dlatego,że ta druga osoba o tym się nie dowiedziała. Za granicą jest dużo pokus, i niestety dużo ludzi im ulega, i czy chcesz czy nie w końcu wejdziesz w ten sam wir, powiedzmy zabaw itp, tylko nie liczni Ci co mają głowę na karku, nie ulegną
Ja na prawdę dużo widziałam i nie musiałam kompletnie w tym towarzystwie się obracać, żeby to przeżyć. Oczywiście są za granicą fajni ludzie "normalni" ale jak wspomniałam wcześniej jest to nie liczna część. Wrócę jeszcze do zdrady. Za granicą łatwiej się zdradzi osobę, która jest w Polsce, ponieważ nie dowie się o tym, nikt o tym nie powie, bo to zostaje w ich kręgu .
Większość osób może się ze mną zgodzić lub nie, każdy ma odmienne zdanie .
To kiepska kandydatka na żonę, oszczędź sobie klopotów i daj jej wolną drogę.