Witam jakie macie doświadczenia w związkach z rozwiedzionymi partnerami?
Czy chcieli oni ponownego ślubu?
Podobne tematy
A co, Twoj chce?
Witam jakie macie doświadczenia w związkach z rozwiedzionymi partnerami?
Czy chcieli oni ponownego ślubu?
Czy Ty chcesz?
Osoba po rozwodzie może wziąć ślub, ale pewnie musi być pewna partnera.
5 2014-08-30 15:24:17 Ostatnio edytowany przez Anielica44 (2014-08-30 15:27:07)
Witaj serdecznie.
Mogę opisać swój przypadek ponieważ jestem (jeszcze żoną) rozwodnika.
Z początku sielanka= ja jako jedyna miłość życia a była żona błąd w zyciorysie. A dziś po 6 miesiącach małżeństwa czekam na termin rozprawy rozwodowej.
po kwitnącej miłości nadszedł czas prawdy. Wielu rzeczy nie widzialam wielu nie rozumialam..dziś płacę za to ogromną cenę. Swojego szacunku do siebie , swojej wolności i zdrowia.
do meritum : otóż mój mąż był wcześniej w 20letnim związku małżeńskim ja mlodsza o wiele lat naiwna , zakochana dalam sie wciągnąć w coś w co nie wierzę do dzis.
niby obiecujący związek zmienil się w piekło. Awantury, zazdrość, bicie, spotykania sie z dorosłymi synami w domu byłej. Ignorowanie mnie , nieposzanowanie moich marzen , planów. Liczyło sie tylko co wielmozny wladca chce. We "wspolnym" domu nie mialam na nic praw chodzilam jak na szpilkach by znow nie znalazl pretekstow do ponizenia mnie.
Moi znajomi musieli usunąć sie z mojego a raczej juz naszego życia lecz jego relacje z innymi MUSIALY pozostać bez zmian. Bylej zonie wysyla po 10tysiecy miesiecznie a mi daje po 50zl tygodniowo na życie. Od zawsze czulam się ta drugą i ewidentnie mi to okazal.jego synowie mnie nienawidzili i przy kazdej okazji dawali to odczuć. Dodam co najwazniejsze ze nie bylam przyczyna rozpadu ich malzenstwa i poznalam meza gdy juz zyl ponad rok jako wolny mezczyzna.
zostalam z nerwica , złamanym sercem i papierem rozwodowym na koncie.
i dodam ze przez rok w miare udanego związku narzeczenstwa.nic nie wskazywało na to ze mąż mnie oleje i będzie traktowal jak smiecia. A przecież miłości zycia tak sie nie traktuje.
oczywiście drodzy forumowicze ze nie oceniam tym kazdego rozwodnika ale dla osob wchodzacych w związek radze sie upewnić czy stary juz rodzial ich zycia jest zamkniety i sa gotowi ukladac zycie na nowo. I czy wasz partner bedzie was wspieral w dazeniach do celu , wspolnych planach , wstawi sie za wami w razie takiej potrzeby i koniecznie przeanalizowac czy jestes ta drugą faktycznie czy tylko formalnie.
pozdrawiam
Witaj serdecznie.
Mogę opisać swój przypadek ponieważ jestem (jeszcze żoną) rozwodnika.
Z początku sielanka= ja jako jedyna miłość życia a była żona błąd w zyciorysie. A dziś po 6 miesiącach małżeństwa czekam na termin rozprawy rozwodowej.po kwitnącej miłości nadszedł czas prawdy. Wielu rzeczy nie widzialam wielu nie rozumialam..dziś płacę za to ogromną cenę. Swojego szacunku do siebie , swojej wolności i zdrowia.
do meritum : otóż mój mąż był wcześniej w 20letnim związku małżeńskim ja mlodsza o wiele lat naiwna , zakochana dalam sie wciągnąć w coś w co nie wierzę do dzis.
niby obiecujący związek zmienil się w piekło. Awantury, zazdrość, bicie, spotykania sie z dorosłymi synami w domu byłej. Ignorowanie mnie , nieposzanowanie moich marzen , planów. Liczyło sie tylko co wielmozny wladca chce. We "wspolnym" domu nie mialam na nic praw chodzilam jak na szpilkach by znow nie znalazl pretekstow do ponizenia mnie.
Moi znajomi musieli usunąć sie z mojego a raczej juz naszego życia lecz jego relacje z innymi MUSIALY pozostać bez zmian. Bylej zonie wysyla po 10tysiecy miesiecznie a mi daje po 50zl tygodniowo na życie. Od zawsze czulam się ta drugą i ewidentnie mi to okazal.jego synowie mnie nienawidzili i przy kazdej okazji dawali to odczuć. Dodam co najwazniejsze ze nie bylam przyczyna rozpadu ich malzenstwa i poznalam meza gdy juz zyl ponad rok jako wolny mezczyzna.zostalam z nerwica , złamanym sercem i papierem rozwodowym na koncie.
i dodam ze przez rok w miare udanego związku narzeczenstwa.nic nie wskazywało na to ze mąż mnie oleje i będzie traktowal jak smiecia. A przecież miłości zycia tak sie nie traktuje.oczywiście drodzy forumowicze ze nie oceniam tym kazdego rozwodnika ale dla osob wchodzacych w związek radze sie upewnić czy stary juz rodzial ich zycia jest zamkniety i sa gotowi ukladac zycie na nowo. I czy wasz partner bedzie was wspieral w dazeniach do celu , wspolnych planach , wstawi sie za wami w razie takiej potrzeby i koniecznie przeanalizowac czy jestes ta drugą faktycznie czy tylko formalnie.
pozdrawiam
Dobrze napisane. rozwodnik a rozwodnik to jest różnica. Najpierw trzeba poznać czemu się rozszedł on czy ona. Jakie stosunki są między byłą , ale najważniejsze jaki on jest.
A tobie współczuję, bo naprawdę dupek z niego.
Dzięki za współczucie. Przerażające jest to jak można człowieka skrzywdzić..
Gdy ja poznałam swego faceta od razu mi otwarcie powiedział ze ani nie chce ślubu ani dziecka. Będąc już z nim w związku miałam sprawę rozwodowa.
Dziś jesteśmy szczęśliwym malzenstwem.
Myślę że to zależy od "danego osobnika i przypadku ".