netkobietyWszystkie działy
Wychowanie, zdrowie i edukacja dziecka

Książę czy parobek? - o obowiązkach domowych Waszych dzieci.

68 odpowiedzi6 825 wyświetleńzałożony przez BabaOsiadła, 28.08.2014

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » WYCHOWANIE, ZDROWIE I EDUKACJA DZIECKA » Książę czy parobek? - o obowiązkach domowych Waszych dzieci.

Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 1 do 65 z 69 ]

1

Temat: Książę czy parobek? - o obowiązkach domowych Waszych dzieci.

Niektóre dzieci mają się tylko uczyć, mama im gotuje, pierze i sprząta pokój.
Inne mają stosowną do wieku swobodę, ale rodzice wymagają drobnej pomocy w domu, sprzątania zabawek, wyprowadzania psa na spacer.
Jeszcze inne od maleńkości muszą sprzątać, gotować, pracować w polu i opiekować się młodszym rodzeństwem.

Jakie obowiązki i w jakim wieku miały/mają Wasze dzieci? Czy spotkałyście się kiedykolwiek z zarzutami, że Wasza pociecha robi zbyt mało/zbyt wiele? Gdzie, Waszym zdaniem, kończy się normalne przyuczanie do życia w rodzinie i do późniejszej, samodzielnej egzystencji, a zaczyna przeciążanie dziecka i... wykorzystywanie?

Zapraszam do dyskusji.

2

Odp: Książę czy parobek? - o obowiązkach domowych Waszych dzieci.

przykladowo: syn (szkola pomaturalna)- nauka, utrzymywanie porzadku w swoim pokoju i szafie (pranie, prasowanie), odkurzanie mieszkania, oproznianie zmywarki, pralki, wynoszenie smieci, pomoc w kuchni (np. zrobienie kolacji dlasiebie i siostry albo nas wszystkich), koszenie trawy, odsniezanie, drobne zakupy zywnosciowe, doszly spacery z psem i pewnijeszcze cos by sie znalazlo ale to tak ogolnie na tyle. Dodatkowo syn pracuje pare razy w tygodniu w Macu zeby miec wlasna kase na swoje potrzeby (ciuchy, wyjscia, gadziety, pomoce szkolne) i na rachunki (wlasne).

corka (12 lat) - nauka, taniec, sprzatanie swojego pokoju i szaf, odkurzanie swojego pokoju ale czasem i innych pomieszczen, wynoszenie smieci, oproznianie zmywarki, robienie sobie np. sniadania czy malej kolacji a w weekendy pomoc przy np. rodzinnym sniadaniu badz obiedzie czyli nakrywanie do stolu i sprzatanie po posilku, spacery z psem, czasem poleci do sklepu po cos czego zapomnialam + drobne inne zajecia.

Nie wiem czy to malo czy duzo, ale korona zadnemu z glow jeszcze nie spadla ani garb nie wyrosl:).

3

Odp: Książę czy parobek? - o obowiązkach domowych Waszych dzieci.

Syn (16 lat), niestety oporny big_smile - gdyby od niego nie wymagać, najchętniej w domu nie robiłby nic smile. W gruncie rzeczy ma bardzo dużo swobody, ale ma też dodatkowe, pozaszkolne obowiązki, które muszą zostać wykonane.

Stałe zajęcia to szkoła i popołudniowo, hobbystycznie, ale w bardzo dużej ilości sport, do tego: sprzątanie swojego pokoju (odkurzanie, mycie podłogi, ścieranie kurzy), na zmianę ze mną opieka nad futrzakiem, o ile ja się tym nie zajmę, to robienie sobie kolacji/śniadania, oczywiście mycie po sobie naczyń, wyrzucanie śmieci, na prośbę zrobienie zakupów, załatwienie różnego rodzaju spraw, odkurzanie mieszkania, czasem inne czynności. W tym roku syn cały miesiąc wakacji (z własnej woli) poświęcił na pracę - aby nauczyć się czegoś nowego oraz zarobić na własne, dodatkowe potrzeby.

Kiedy był młodszy, zawsze miał jakieś obowiązki, ale nie ukrywam, że nie było ich dużo, ba, było ich naprawdę mało, dlatego w pewnym momencie doszłam do wniosku, że aby nie zrobił się z tego problem, to stopniowo będę musiała tych czynności dokładać. Dziś konsekwentnie wymagam coraz więcej i coraz częściej proszę o dodatkową, nadobowiązkową pomoc. Zresztą powoli przerzucam na niego czynności należące do obsługi osobistej typu pranie drobnych rzeczy, prasowanie koszulek, pamiętanie o przeróżnych terminach. Staram się także, aby od czasu do czasu pomagał przy przygotowywaniu posiłków, w tym przy obiedzie, zmywał naczynia, ogólnie dbał o czystość i porządek w domu. Jak wspomniałam oporny jest baaardzo, ale daję radę wink. 

Moim zdaniem wdrażanie dziecka w obowiązki domowe jest niezbędne, aby nauczyło się samodzielności, regularności i odpowiedzialności, ale też nabrało szacunku do pracy rodziców. O wykorzystywaniu mówić można wówczas, kiedy obowiązków jest tak dużo lub są na tyle ciężkie, że dziecko ma problem, aby im podołać. Oczywiście zawsze trzeba pamiętać, że poza szkołą i innymi stałymi zajęciami, małolat musi mieć czas na odpoczynek, relaks i własne przyjemności.

4

Odp: Książę czy parobek? - o obowiązkach domowych Waszych dzieci.

Tak się zastanawiam... i dochodzę do wniosku, że moi synowie jakiś tam stałych obowiązków domowych nie mają. Po prostu jak jest potrzeba to proszę ich o pomoc i robią. Bez jakiś oporów nawet...
To co na pewno od jakiegoś czasu należy do nich to przynoszenie ciężkich zakupów z samochodu do domu (na zakupy ich nie zabieram, bo zakupy lubię robić samodzielnie, bez towarzystwa jakiegokolwiek). Ugotują jakiś makaron do obiadu, obiorą ziemniaki, powieszą/zdejmą pranie, poprasują itp.
Młodszego, jako, ze ma smykałkę wykorzystuje czasem do drobnych napraw w domu.
Ogólnie uważam, że w życiu sobie poradzą - z głodu nie umrą. Sprawy w urzędach i inne ich dotyczące tez sobie załatwią. Jedynie przyszłe synowe uprzedzę, że będą musiały ich pogonić, jeżeli idzie o utrzymanie porządku. Bo z tym jest ciężko... oj ciężko... wink smile

5

Odp: Książę czy parobek? - o obowiązkach domowych Waszych dzieci.

Bardzo fajny temat do dyskusji smile Co prawda niewiele jeszcze się wypowiedzieć jako mama bo synek ma zaledwie miesiąc, ale moim zdaniem powinno się dzieci angażować do pomocy w domu już od najmłodszych lat, nie chodzi mi oczywiście żebu dziecko załóżmy np trzyletnie/czteroletnie miało z odkurzaczem czy mopem ganiać po domu/mieszkaniu, powinno po prostu swoje zabawki sprzątać, w miarę swoich możliwości, wydaje mi się że im wcześniej się zacznie uczyć dziecko że zabawki mają swoje miejsce i po zabawie trzeba posprzątać to w późniejszych latach będzie miał to na uwadze że po sobie wszędzie zostawia się porządek, podam przykład z mojego najbliższego otoczenia, chłopiec pięciolatek, zabawek multum albo jeszcze więcej, zarówno w domu jak i na podwórku, pobawić się jest fajnie ale posprzątać po sobie nie umie bo nikt wcześniej od niego tego nie wymagał, nie pomagają krzyki (mamy) prośby ani groźby, dziecko się nauczyło że mama posprząta i po zabawie zostaje wszystko na środku podwórka/pokoju, mieszkamy w jednym domu i niejednokrotnie się potknęłam na zabawce, na moją prośbę pójdzie i posprząta ale mama nie jest dla niego żadnym autorytetem, krótko mówiąc olewa własną mamę, zresztą tate też.
Kolejny przykład, siostra moja 14-letnia, leń nie z tej ziemi... podobna sytuacja była malutka to ciągle ktoś za nią sprzątał, zbawki, talerze po jedzeniu (starsze dziecko), no wszystko... w tej chwili sytuacja się trochę poprawiła, zaczęła mamie pomagać w domu, posprząta, pomyje podłogi, nawet ziemniaki obierze i kotlety zrobi (jeszcze z pomocą mamy/siostry), na prośbę zmyje po posiłku, robi to wszystko z oporami i "dlaczego ja mam to zrobić?", ale jeszcze 2-3 ltata temu nic nie robiła, żadnych obowiązków a myślę że już jako 11/12-latka mogła mieć już jakieś obowiązki, sprzątnąć chociażby swój pokój.
Nie wiem jak będzie to wszystko wygłądało z moim synem za kilka lat, ale chciałabym go nauczyć że trzeba sprzątać po sobie, czy pomagać w domu, nauka jest oczywiście na pierwszym miejscu ale żeby dziecko w przyszłości było samodzielne potzrebuje obowiązków, w ten sposób nauczy się rónież odpowiedzialności np poprzez wyprowadzenie/nakarmienia psa. Czas wolny na odpoczynek to jest ważny, ale najpierw obowiązki, potem przyjemności. Tak temat obowiązków dziecka wygląda w moich oczach.

6 Ostatnio edytowany przez kammiś (2014-08-29 13:42:53)

Odp: Książę czy parobek? - o obowiązkach domowych Waszych dzieci.

mhm,  nie mam dzieci, więc powiem o sobie, jak było jak mieszkałam z rodzicami -  nie miałam nigdy stałych domowych obowiązków. u mnie w domu zawsze był porządek, więc utrzymywanie porządku już w podstawówce było dla mnie rzeczą naturalną. nikt w domu nie gotował, więc nie było też z tym problemu.
Miałam się uczyć i rozwijać - i nikt niczego więcej ode mnie nie wymagał, i słusznie, bo mając szkołę, potem taniec/jazdę konno/angielski, a potem przygotowania do matury z prywatnym nauczycielem nie byłabym w stanie nic więcej zrobić, tym bardziej że uczyć się wieczorem też musiałam.
Moim zdaniem rodzice kładą obecnie zbyt mały nacisk na naukę, a zbyt duży na obowiązki domowe. A nauka bardziej się dzieciakom przyda, wykształcenie to dzisiaj podstawa. I nie jest tu mowa tylko o szkole.
Moim zdaniem przesadą jest kiedy starsze dziecko musi zastępować matkę - widziałam jak córka sąsiadów musiala iść odebrać młodszą z przedszkola i przez to odwołano jej korepetycje z angielskiego - a ma dziewczyna problemy. zaniedbywana jest nauka na rzecz obowiązków domowych - dla mnie to absurd.
Absurdem jest dla mnie jedna rzecz - gonienie dziecka do utrzymywania porządku w pokoju, podczas gdy matka jest wręcz śmierdzącym leniem i fleją - mam taką znajomą. W łazience śmierdzi, kuweta kotów (a mają 4 w domu) nieuprzątnięta, pranie wywalone, taki syf, że nawet rąk w kiblu nie mogłam umyć! A dziecko - 5letnie -  biją (tak, biją!) za to, że zabawek do pojemnika nie wrzuciło. Nie lubię dzieci, aczkolwiek jestem zdecydowaną przeciwniczką stosowania kar cielesnych wobec kogokolwiek - zresztą to niezgodne z ustawą zasadniczą.
Moim zdaniem dzieci/młodzież powinny się rozwijać, a nie obiady gotować. Sprzątanie - ok, tego nie robi się przecież codziennie. Ale np. to, że moja koleżanka z gimnazjum musiała ŚCIELIĆ ŁÓŻKO PO RODZICACH, podczas gdy ojciec nie robił zupełnie nic, było poniżające. Zostałam wychowana tak, że każdy robi wokół siebie - nikt nikomu nie usługuje, nikt nikomu nie pomaga. Każdy sprząta swoje i już. Każdy odkłada SWÓJ talerz do zmywarki, każdy myje SWOJE okna, każdy łazienkę uprzątnie PO SOBIE, każdy SAM robi sobie śniadanie/kolację (nie jedliśmy nigdy ich wspólnie), każdy SAM kupuje sobie to, co jest JEMU POTRZEBNE. Jak ktoś ma bałagan? Jego sprawa. Nikt się do tego nie wtrącał, zresztą mieliśmy/rodzice mają nadal na tyle duży dom, że wystarczy zamknąć pokój i nie wchodzić. Sprzątaniem części wspólnych - łazienki, salon, kuchnia, garaż, siłownia - zajmowała się babka, która przychodziła do nas raz na tydzień i sprzątała. Do tego myła podłogi i odkurzała. Kurzy w sypialniach/gabinecie taty nie ścierała, bo nikt nie chciał grzebania po rzeczach.
Aczkolwiek ja - po matce - urodziłam się pedantką. Jeszcze po niej poprawiałam.
Co do zakupów - wielkie zakupy robił raz w tygodniu ojciec - z prostej przyczyny - jechał samochodem (ja byłam niepełnoletnia, matka nie ma prawa jazdy), po co to targać. Do dzisiaj na zakupy jeżdżę tylko samochodem, bo nie wyobrażam sobie nosić tych kilogramów. Drobne rzeczy  - typu jogurt - wiadomo, każdy kupował sam dla siebie, wrzucał do auta/torebki i tyle.
Co do mycia naczyń - w średniowieczu nie żyjemy, zmywarka istnieje. Po prostu się wrzucało i jako że było tego mało, bo obiadów nikt w domu nie jadł, to po trzech dniach naciskało się "power" i gotowe big_smile Każdy sobie z niej wyciągał jak potrzebował.
Myślę, że system PO SOBIE jest najlepszy - nikt się nie buntuje, że musi coś zrobić, nikt nie ma zbyt wielu obowiązków, nikt nie czuje się poszkodowany, bo robi to tylko dla siebie. I to najlepszy sposób na zachowanie porządku w całym domu każdego dnia smile Generalnie u mnie w domu wszystko było w tym przypadku dobrze rozplanowane - przez co obowiązki domowe nie zabierały dużo czasu smile Dla mnie wydaje się absurdem to, że tak dużo osób sprząta, a tak mało osób UTRZYMUJE porządek - np. składanie bluzek w kosteczkę i ułożenie kolorami, odkładanie kosmetyków równiutko na półeczkę, segregowanie dokumentów - tak mało osób to robi, że aż szok. A potem sie dziwią, że niczego znaleźć nie mogą i że sprzątanie zajmuje całej rodzinie cały dzień - mi zajmuje 2 godziny na całe mieszkanie (i nikt mi nie pomaga).
Co do prania - u mnie w domu rodzinnym było 5 koszy, każdy decydując sam czy coś jest do prania wrzucał do odpowiedniego. Teraz u siebie w domu mam 4 takie kosze. Widzę że bluzkę trzeba wyprać - wrzucam do odpowiedniego kosza. Jaki jest skutek? Nie muszę potem wyciagać tego prania, segregować, wystarczy że odpowiednie rzeczy wrzucę do pralki.
A tak w ogóle - jestem zdania, że 90 procent ludzi mnoży sobie obowiązki domowe przez brak organizacji właśnie (jak np. przez brak odkładania rzeczy na miejsce, natychmiastowego segregowania prania, czyszczenia butów od razu i odkładania ich na półkę - mam mnóstwo butów więc muszę, wkładania od razu talerza do zmywarki, przetarcia umywalki jak się zachlapie, opłukania prysznica po każdej kąpieli, 10 teczek na dokumenty, w nich foliowych koszulek itd.) - właśnie dzięki temu nie mam zbyt dużo roboty w domu, a i w moim domu rodzinnym jej nie było wink

7

Odp: Książę czy parobek? - o obowiązkach domowych Waszych dzieci.

Moje dzieci (syn 4 lata, córka 3), mają swoje obowiązki smile Chociaż na razie to bardziej czynności samoobsługowe, niż faktycznie obowiązki smile

Oboje wiedzą, że po jedzenie przychodzą do mnie do kuchni i z talerzykiem maszerują do stołu, a po jedzeniu odnoszą talerze/szklanki do kuchni. Ubierają się i rozbierają sami. Przed kąpielą ciuchy lądują w koszu na brudy, po spacerze kurteczki na wieszaku, a buty na miejscu dla butów smile Cały dzień mogą się bawić jak chcą, ale przed kąpielą robimy wielkie sprzątanie i zabawki muszą wrócić na swoje miejsce. Miejscem do zabawy jest pokoik; jeśli bawią się gdzie indziej, to po skończonej zabawie zabawki wracają do pokoiku. I jest absolutny zakaz zostawiania zabawek w przejściu smile
I, z czego bardzo się cieszę, nauczyli się ładnie obsługiwać toaletę smile Syn nie obsikuje wszystkiego dookoła tongue

Jak coś się rozleje, sami wycierają smile Jak np ścieram kurze, to każde dostaje swoją szmatkę i też "ścierają". Uwielbiają latać z odkurzaczem. A córka jest fanką mycia naczyń tongue I zawsze jest potem bardzo dumna, że pomaga smile

Z "obowiązków", to noszą swoje zabawki do piaskownicy. Jeśli biorą coś na dwór, to ja tego nigdy nie nosze za nich. Przynoszą do domu po zakupach lżejsze rzeczy, jak ręczniki papierowe czy chleb.

Ale mam też pod oknem dzieci, które nie muszą robić absolutnie nic... Nie chciałabym czegoś takiego dla moich maluchów, ani dla siebie...

8

Odp: Książę czy parobek? - o obowiązkach domowych Waszych dzieci.
Cassiopea napisał/a:

Jak coś się rozleje, sami wycierają smile Jak np ścieram kurze, to każde dostaje swoją szmatkę i też "ścierają". Uwielbiają latać z odkurzaczem. A córka jest fanką mycia naczyń tongue I zawsze jest potem bardzo dumna, że pomaga smile

Ech... aż łezka się kręci w oku na takie wspomnienia... moi, gdy byli mami uważali wręcz za nagrodę możliwość umycia naczyń czy odkurzenia...albo pobawienia się w prawdziwego kucharza. Młodszy samodzielnie nawet ciasto piekł.... i niestety z wiekiem te zajęcia straciły całkowicie na atrakcyjności.....;)

Według mnie wcale nie jest dla dziecka najważniejsza nauka. Owszem, jest ważna, ale sama wiedza szkolna nie przygotuje właściwie do życia. Takiego codziennego, zwykłego. Potem takie dziecko od którego rodzice wymagali tylko nauki staje się taka "sierota społeczną". Które nic nie wie, nie umie, zginie z zimna, głodu i brudu gdy zabraknie mamusi. Same dobre stopnie nie są przepustką do załatwienia na tyle dobrze płatnej pracy żeby te "nienaumiane" czynności zlecić komuś z zewnątrz.

9

Odp: Książę czy parobek? - o obowiązkach domowych Waszych dzieci.
kammiś napisał/a:

Moim zdaniem rodzice kładą obecnie zbyt mały nacisk na naukę, a zbyt duży na obowiązki domowe. A nauka bardziej się dzieciakom przyda, wykształcenie to dzisiaj podstawa. I nie jest tu mowa tylko o szkole.

Żadna skrajność nie jest dobra.
Moje dzieci przede wszystkim mają się uczyć. Nie dlatego, że ja tak chcę, tylko dlatego, że same tak wybrały.
W żaden sposób nie zwalnia to ich jednak od domowych obowiązków.
Do sprzątania mojego domu przychodzi kobieta. Jednak nie sprząta pokoi dzieci. Swoje pokoje sprzątają same (zwykle niezbyt staranie, ale się nie mieszam).
Są prace, za które biorą się bez zwracania uwagi np. syn kosi trawę, a córka robi pranie. Ale gdy trzeba, to Młody też pranie zrobi, a córka skosi. Niektóre prace trzeba im "zlecić" wink Czasem same się pytają czy coś trzeba w domu zrobić.
Na zmianę myją naczynia, prasują swoje rzeczy etc.
Tak było gdy były w szkole, tak jest i teraz gdy są na studiach (a nie są to łatwe studia).
Nawet gdy były jeszcze w szkole i miały sporo dodatkowych zajęć (treningi, języki, basen itp.), też musiały pewne prace domowe wykonywać. Nikt ich nie obarczał ponad miarę - tyle żeby wszystko dało się pogodzić.
Kiedy były maluchami, musiały po sobie sprzątać zabawki, z czasem dochodziły nieco trudniejsze zadania.
Myślę, że to tylko na dobre im wyszło. Młody mieszka teraz w innym mieście na studiach i sam sobie radzi ze sprzątaniem, zakupami, nawet gotowaniem.

kammiś napisał/a:

Moim zdaniem przesadą jest kiedy starsze dziecko musi zastępować matkę - widziałam jak córka sąsiadów musiala iść odebrać młodszą z przedszkola i przez to odwołano jej korepetycje z angielskiego - a ma dziewczyna problemy. zaniedbywana jest nauka na rzecz obowiązków domowych - dla mnie to absurd.

Znów - żadna skrajność dobra nie jest. Jednak nie widzę w tym nic złego, że dzieci wykonują także prace typowo "rodzicielskie", o ile oczywiście są w stanie. Starsze rodzeństwo może pomagać rodzicom w opiece nad młodszym, zwłaszcza jeżeli rodzice są zapracowani.

kammiś napisał/a:

Absurdem jest dla mnie jedna rzecz - gonienie dziecka do utrzymywania porządku w pokoju, podczas gdy matka jest wręcz śmierdzącym leniem i fleją - mam taką znajomą.

Tu się zgodzę. Przykład powinien iść "z góry".

kammiś napisał/a:

Moim zdaniem dzieci/młodzież powinny się rozwijać, a nie obiady gotować.

Powinny się rozwijać. Powinny też wykonywać prace domowe.

kammiś napisał/a:

Sprzątanie - ok, tego nie robi się przecież codziennie. Ale np. to, że moja koleżanka z gimnazjum musiała ŚCIELIĆ ŁÓŻKO PO RODZICACH, podczas gdy ojciec nie robił zupełnie nic, było poniżające. Zostałam wychowana tak, że każdy robi wokół siebie - nikt nikomu nie usługuje, nikt nikomu nie pomaga. Każdy sprząta swoje i już. Każdy odkłada SWÓJ talerz do zmywarki, każdy myje SWOJE okna, każdy łazienkę uprzątnie PO SOBIE,

W moim domu rodzinnym każdy musiał sprzątać po sobie - to oczywiste. Ale były też prace dodatkowe. Np. oboje z bratem musieliśmy czyścić buty rodziców. Nie widziałam w tym (i nadal nie widzę) nic poniżającego.

kammiś napisał/a:

każdy SAM robi sobie śniadanie/kolację (nie jedliśmy nigdy ich wspólnie), każdy SAM kupuje sobie to, co jest JEMU POTRZEBNE. 
Myślę, że system PO SOBIE jest najlepszy - nikt się nie buntuje, że musi coś zrobić, nikt nie ma zbyt wielu obowiązków, nikt nie czuje się poszkodowany, bo robi to tylko dla siebie. I to najlepszy sposób na zachowanie porządku w całym domu każdego dnia

Tu już dochodzi inny aspekt - wspólne jedzenie posiłków. To bardzo dobrze wpływa na rodzinne relacje.
U mnie zwykle gotuję ja, ale czasem też córka, a obecnie też czasem syn.
Po posiłkach zawsze sprzątają dzieci, nie my z mężem.
Jeżeli gotowało któreś z dzieci, to pomagamy im w sprzątaniu.

Podsumowując - jestem za wdrażaniem dzieci do prac domowych od najmłodszych lat. To im tylko na dobre wychodzi.
Oczywiście nie chodzi o przeciążanie dzieci, obarczanie ich obowiązkami ponad ich siły, nie kosztem nauki.
Wszystko da się wypośrodkować.

10

Odp: Książę czy parobek? - o obowiązkach domowych Waszych dzieci.

Kammiś, wydaje mi się, że popadasz w skrajności.
Podany przykład rodziców niechlujów bijących dziecko za bałagan w swoim pokoju, to właśnie skrajność.
Z drugiej strony żadną normą nie jest rodzina, gdzie nie gotuje się w ogóle obiadów, a do sprzątania przychodzi pomoc.
Dorosła osoba, która wychowała się w ten sposób może mieć nie lada problem, gdy znajdzie się w tak zwanej "szarej rzeczywistości", gdzie obiady się same nie gotują i mieszkanie się samo nie sprząta.

Uważam, że dzieci powinny mieć obowiązki w domu, oczywiście stosownie do wieku i możliwości, dające pogodzić się z nauką.

Rodzice powinni mieć na tyle rozsądku, żeby czasami odpuścić, jeśli dziecko ma ważny sprawdzian czy egzamin, ale tak na co dzień wyniesienie śmieci, umycie talerzy czy pomoc w cotygodniowych porządkach absolutnie w nauce nie przeszkadza.

Mieszane uczucia mam co do pomocy przy młodszym rodzeństwie. Jak widzę wściekłą starszą siostrę niańczącą dwulatka przez kilka godzin szlag mnie trafia. Rozumiem 15 minut, albo w sytuacjach wyjątkowych. Nie rozumiem trzech godzin codziennie bo mały kończy żłobek o 16-tej a rodzice wracają z pracy o 19-tej i ktoś małego pilnować musi.

11 Ostatnio edytowany przez kammiś (2014-08-29 15:32:44)

Odp: Książę czy parobek? - o obowiązkach domowych Waszych dzieci.
Anik38 napisał/a:

Kammiś, wydaje mi się, że popadasz w skrajności.
Podany przykład rodziców niechlujów bijących dziecko za bałagan w swoim pokoju, to właśnie skrajność.
Z drugiej strony żadną normą nie jest rodzina, gdzie nie gotuje się w ogóle obiadów, a do sprzątania przychodzi pomoc.
Dorosła osoba, która wychowała się w ten sposób może mieć nie lada problem, gdy znajdzie się w tak zwanej "szarej rzeczywistości", gdzie obiady się same nie gotują i mieszkanie się samo nie sprząta.

Uważam, że dzieci powinny mieć obowiązki w domu, oczywiście stosownie do wieku i możliwości, dające pogodzić się z nauką.

Rodzice powinni mieć na tyle rozsądku, żeby czasami odpuścić, jeśli dziecko ma ważny sprawdzian czy egzamin, ale tak na co dzień wyniesienie śmieci, umycie talerzy czy pomoc w cotygodniowych porządkach absolutnie w nauce nie przeszkadza.

Mieszane uczucia mam co do pomocy przy młodszym rodzeństwie. Jak widzę wściekłą starszą siostrę niańczącą dwulatka przez kilka godzin szlag mnie trafia. Rozumiem 15 minut, albo w sytuacjach wyjątkowych. Nie rozumiem trzech godzin codziennie bo mały kończy żłobek o 16-tej a rodzice wracają z pracy o 19-tej i ktoś małego pilnować musi.

Mhm, problemu żadnego nie ma, bo albo jadam na mieście, albo gotuję bardzo nieskomplikowane, ale zdrowe rzeczy (takie ekspresowo szybkie, ale dietetyczne wink ).
Sprzątam sama w swoim mieszkaniu (mieszkam sama) - mimo że jestem pedantką, nie narzekam.
Zależy do jakiej szkoły dziecko chodzi. Ja w liceum miałam 7 lekcji dziennie (od 8 do 15), potem jakieś dodatkowe zajęcia, potem przychodził do mnie pan od historii (po beznadziejny nauczyciel nie przygotowywał do matury), kończyłam koło 18, potem musiałam się sama pouczyć. Nie rozdwoiłabym się.
Nie jest tak, że teraz uczniowie mają jeden sprawdzian tygodniowo. mają i po 5. Poza tym skoro dorośli mają czas na odpoczynek, to czemu nie mają mieć go dzieci?
Pomocy przy rodzeństwie tak samo nie uznaje - te wyjątkowe sytuacje ok, ale coraz częściej widzę, jak starsze ma się młodszym zajmować po kilka godzin dziennie - odebrać ze szkoły, nakarmić, przewinąć, bawić. Siostra to nie matka.

Zadam takie pytanie - czy nie uważacie, że dzisiaj dzieciaki mają na głowie bardzo dużo rzeczy? Czasami plan ich dnia jest bardziej napięty niż plan osoby dorosłej. Nie mówię o obowiązkach domowych, ale o szkole i zajęciach pozalekcyjnych. Przez tydzień opiekowałam się kuzynkami - szkoła podstawowa. Miały zadane tyle, że - przy mojej dużej pomocy (polegającej na zwyczajnym zrobieniu części zadań) - nie wyrabiałyśmy się w 2-3 godziny. Nie dlatego, że były one trudne - tylko dlatego, że było ich tak dużo! Z każdego przedmiotu coś zadane, w dodatku tak idiotyczne rzeczy jak technika, plastyka, muzyka - moim zdaniem z takich rzeczy nie powinno być zadań. "Zrób drzewo genealogiczne" - robota na cały dzień.
Dzeci siedzą 6-7 godzin w szkole. Potem mają zajęcia pozalekcyjne (jakiś angielski, tańce, czy kółko "zainteresowań" w szkole). Wracają koło 14-15 do domu. Potem mają zrobić lekcje. Nie uważacie, że to za dużo?
O, jeszcze lepiej - często dojeżdżają do szkoły tak samo jak dorośli do pracy.
Ja mam coś takiego, że w LO tak dostała w d**e, że studiowanie dwóch nieuważanych za łatwe kierunków jest dla mnie sielanką.
Osobiście nie miałabym sumienia dorzucać takiemu dziecku obowiązków domowych - przy całej mojej niechęci do dzieci.

Edit: A co do przeciążania i wykorzystywania - uważam, że wykorzystywanie to przede wszystkim ciągła opieka nad młodszym rodzeństwem i - to co napisałaś - praca w polu/na gospodarce - na wsi popularne.
Dla mnie tym bardziej jest to nie do pomyślenia, bo przecież to jest PRACA (w rozumieniu kodeksowym), za którą winno otrzymywać się wynagrodzenie. Dlaczego zatem dziecko ma robić to za darmo? Rozumiem sprawiedliwe dzielone obowiązki domowe, które każdy robi bez wynagrodzenia, ale coś, za co winno się płacić i za co rodzić bierze pieniądze? Co więcej, jest to  sprzeczne z prawem - reguluje to i Konstytucja, i Kodeks pracy, i Konwencja o Prawach Dziecka i jeszcze dwa inne akty o charakterze międzynarodowym. Rolnicy (nie mówię, że wszyscy, ale duża część) winni się dokształcić (chociaż znajomości podstawowych przepisów się po nich nie spodziewałam), zamiast gonić dzieci do pracy.

12

Odp: Książę czy parobek? - o obowiązkach domowych Waszych dzieci.
kammiś napisał/a:

Zależy do jakiej szkoły dziecko chodzi. Nie rozdwoiłabym się.
Nie jest tak, że teraz uczniowie mają jeden sprawdzian tygodniowo. mają i po 5. Poza tym skoro dorośli mają czas na odpoczynek, to czemu nie mają mieć go dzieci?

Nie w celu chwalenia się, ale dla porównania: moje dzieci chodziły do najlepszego liceum w województwie, w pierwszej piątce w Polsce. Miały dodatkowe zajęcia (pisałam wcześniej).
Były laureatami kilku olimpiad. Jednak przy tym wszystkim miały też obowiązki domowe i nie musiały się rozdwajać wink
Oczywiście, były sytuacje, gdy odpuszczaliśmy im obowiązki np. gdy przygotowywały się do olimpiady.
Miały też czas na wypoczynek, spotkania z przyjaciółmi etc.
To wszystko naprawdę da się pogodzić.

kammiś napisał/a:

Ja mam coś takiego, że w LO tak dostała w d**e, że studiowanie dwóch nieuważanych za łatwe kierunków jest dla mnie sielanką.
Osobiście nie miałabym sumienia dorzucać takiemu dziecku obowiązków domowych - przy całej mojej niechęci do dzieci.

Mimo, że moje dzieci chodziły do wymagającego liceum, to jednak studiowanie jest trudniejsze (zwłaszcza studia syna).
Mimo tego, miały i mają obowiązki domowe. To jest ich dom, a nie hotel.
Widać nie mam sumienia wink

13 Ostatnio edytowany przez kammiś (2014-08-29 15:34:34)

Odp: Książę czy parobek? - o obowiązkach domowych Waszych dzieci.
luc napisał/a:
kammiś napisał/a:

Zależy do jakiej szkoły dziecko chodzi. Nie rozdwoiłabym się.
Nie jest tak, że teraz uczniowie mają jeden sprawdzian tygodniowo. mają i po 5. Poza tym skoro dorośli mają czas na odpoczynek, to czemu nie mają mieć go dzieci?

Nie w celu chwalenia się, ale dla porównania: moje dzieci chodziły do najlepszego liceum w województwie, w pierwszej piątce w Polsce. Miały dodatkowe zajęcia (pisałam wcześniej).
Były laureatami kilku olimpiad. Jednak przy tym wszystkim miały też obowiązki domowe i nie musiały się rozdwajać wink
Oczywiście, były sytuacje, gdy odpuszczaliśmy im obowiązki np. gdy przygotowywały się do olimpiady.
Miały też czas na wypoczynek, spotkania z przyjaciółmi etc.
To wszystko naprawdę da się pogodzić.

kammiś napisał/a:

Ja mam coś takiego, że w LO tak dostała w d**e, że studiowanie dwóch nieuważanych za łatwe kierunków jest dla mnie sielanką.
Osobiście nie miałabym sumienia dorzucać takiemu dziecku obowiązków domowych - przy całej mojej niechęci do dzieci.

Mimo, że moje dzieci chodziły do wymagającego liceum, to jednak studiowanie jest trudniejsze (zwłaszcza studia syna).
Mimo tego, miały i mają obowiązki domowe. To jest ich dom, a nie hotel.
Widać nie mam sumienia wink

Dla mnie studia są łatwiejsze - uczę się tego, co sama sobie wybrałam i czym się interesuję, co mnie, kolokwialnie mówiąc, "jara".
Obowiązki domowe mam, aczkolwiek mieszkam sama. To też mój dom. Czy hotel? Czasami tak. Tylko się w nim uczę i śpię big_smile
Zależy jakie liceum. Chodzi o to, że miałam marnych nauczycieli - musiałam mieć prywatnych w domu, co zabierało mi czas - w tym główna strata czasu.
Studiowanie jest o tyle lżejsze, że spędzasz na uczelni 10 godzin w tygodniu (każde ćwiczenia raz na dwa tygodnie, przynajmniej u mnie na wydziale) , a nie 40. I rozwijasz się w wybranych kierunku, a nie nakazanym odgórnie.

14 Ostatnio edytowany przez mortisha (2014-08-29 18:05:12)

Odp: Książę czy parobek? - o obowiązkach domowych Waszych dzieci.

Utrzymanie należytego porządku w swoim pokoju,  układanie na polkach  ubrań i  gadżetów na swoje miejsce
- Ogarnianie całego domu ( odkurzanie, mycie podlog, scieranie kurzy)
- Wkladanie naczyń do zmywarki i opróżnianie jej
-Swoje brudne rzeczy zanosi do pralki a po skonczeiu prania rozwiesza ja, następnie zdejmuje i zanosi na miejsce
- pomoc przy  posiłkach, np krojenie warzy na obiad, na surowke
-drobne zakupy jeśli jest w mieście
-  pomoc przy zwierzyńcu ( karmienie,  pielegnacja,  zabawy )
-dbanie o czystość na podwórku i trzymanie na nim porządku

Oczywiście to nie jest tak, ze wszystko na jej jednej głowie, mamy grafik i  po równo we 3  angażujemy się w to ( no oprócz robienia porządków w jej pokoju)

Oprócz tego ma nauke szkolną, a po szkole  zajęcia dodatkowe ,intensywne treningi na które regularnie uczęszcza
Często słyszmy od innych,ze dziecko ma za dużo obowiązków, za dużo wymagamy w porównaniu do jej rówieśników w klasie jak i w szkole,lub rozmawiając z innymi rodzicami gdzie się da, jest to dziecko jedno z NIELICZNCYH  ,które ma narzucone obowiązki domowe i w takiej skali
Większości dzieciaków   z tego co widzę i słyszę uważa ze za Hrabiostwo i to wokół nich i przy nich trzeba latać, ogarniać i pod nos podstawiać, bo tak ich nauczono i w to im graj. Koszmar moim zdanie
Ja dziękuje za takie niemoctwo i fajtłapstwo, mam alergie na leni patentowych  podaj ,przynieś, wynieś . Jednak z mężem stajemy przy swoim drylu w normie i umiarze.
Dziecku żadna krzywda się nie dzieje i widze efekty na plus jej zaradności

15 Ostatnio edytowany przez in_ka (2014-08-29 16:35:16)

Odp: Książę czy parobek? - o obowiązkach domowych Waszych dzieci.

byłam księżniczką
miałam tylko dobrze się uczyć
mama zawsze broniła mnie przed ojcem - ona jeszcze w życiu się natyra ...
i tak się też stało
mojego syna wychowywałam podobnie, miał się uczyć ale też sprzątać po sobie
efekt - ma dzisiaj 26 lat, pomaga mi, potrafi zadbać o wszystko ...
hmm jak to się stało ? zachorowałam potrzebowałam pomocy gdy on był po maturze
nie musiałam nawet prosić, sam z siebie brał się za domowe obowiązki

a teraz mój wniosek, może to wcale nie ma nic do rzeczy czy wymagamy, czy nie wink

16

Odp: Książę czy parobek? - o obowiązkach domowych Waszych dzieci.
kammiś napisał/a:

Studiowanie jest o tyle lżejsze, że spędzasz na uczelni 10 godzin w tygodniu (każde ćwiczenia raz na dwa tygodnie, przynajmniej u mnie na wydziale) , a nie 40. I rozwijasz się w wybranych kierunku, a nie nakazanym odgórnie.

Bo studiowanie prawa zbyt wymagające nie jest wink
Przynajmniej obecnie.
Natomiast są kierunki, na których wymogi są większe. Mimo tego, pewne obowiązki domowe wykonywać można. Mam na myśli oczywiście dom z rodzicami. To jak sobie radzi z obowiązkami domowymi mój syn w innym mieście, to jego sprawa. Jak nie posprząta, to ma brudno. Jak nie zrobi zakupów, to nie będzie miał co jeść. Etc., etc.

17

Odp: Książę czy parobek? - o obowiązkach domowych Waszych dzieci.
luc napisał/a:
kammiś napisał/a:

Studiowanie jest o tyle lżejsze, że spędzasz na uczelni 10 godzin w tygodniu (każde ćwiczenia raz na dwa tygodnie, przynajmniej u mnie na wydziale) , a nie 40. I rozwijasz się w wybranych kierunku, a nie nakazanym odgórnie.

Bo studiowanie prawa zbyt wymagające nie jest wink
Przynajmniej obecnie.
Natomiast są kierunki, na których wymogi są większe. Mimo tego, pewne obowiązki domowe wykonywać można. Mam na myśli oczywiście dom z rodzicami. To jak sobie radzi z obowiązkami domowymi mój syn w innym mieście, to jego sprawa. Jak nie posprząta, to ma brudno. Jak nie zrobi zakupów, to nie będzie miał co jeść. Etc., etc.

Ale dostanie się do łatwych nie należy - matura z historii jest wymyślna, dlatego też musiałam natyrać się w LO. Wolno mi teraz odpocząć. Aczkolwiek są egzaminy, których boją się wszyscy.
Mieszkanie z rodzicami do 25-tki to moim zdaniem nie jest dobre wyjście i większość dużo szybciej opuszcza rodzinne progi.
Myślę, że w temacie jest mowa o maluchach, nie o studentach.

18

Odp: Książę czy parobek? - o obowiązkach domowych Waszych dzieci.
kammiś napisał/a:

Ale dostanie się do łatwych nie należy - matura z historii jest wymyślna, dlatego też musiałam natyrać się w LO. Wolno mi teraz odpocząć. Aczkolwiek są egzaminy, których boją się wszyscy.

To akurat racja. Dostać się nie jest łatwo. Są też egzaminy trudne np. z cywila.
Oczywiście, że masz prawo odpocząć wink Zresztą w Twoim przypadku, skoro nie mieszkasz z rodzicami, to obowiązki domowe są już wyłącznie Twoją sprawą. Ja pisałam o sytuacji gdy mieszka się razem z rodzicami.

kammiś napisał/a:

Mieszkanie z rodzicami do 25-tki to moim zdaniem nie jest dobre wyjście i większość dużo szybciej opuszcza rodzinne progi.
Myślę, że w temacie jest mowa o maluchach, nie o studentach.

Dla jednych dobre, dla innych nie. Nie generalizowałabym.
W wątku jest mowa o dzieciach (w różnym wieku) mieszkających wspólnie rodzicami. Przynajmniej tak to rozumiem.

19

Odp: Książę czy parobek? - o obowiązkach domowych Waszych dzieci.
luc napisał/a:
kammiś napisał/a:

Ale dostanie się do łatwych nie należy - matura z historii jest wymyślna, dlatego też musiałam natyrać się w LO. Wolno mi teraz odpocząć. Aczkolwiek są egzaminy, których boją się wszyscy.

To akurat racja. Dostać się nie jest łatwo. Są też egzaminy trudne np. z cywila.
Oczywiście, że masz prawo odpocząć wink Zresztą w Twoim przypadku, skoro nie mieszkasz z rodzicami, to obowiązki domowe są już wyłącznie Twoją sprawą. Ja pisałam o sytuacji gdy mieszka się razem z rodzicami.

kammiś napisał/a:

Mieszkanie z rodzicami do 25-tki to moim zdaniem nie jest dobre wyjście i większość dużo szybciej opuszcza rodzinne progi.
Myślę, że w temacie jest mowa o maluchach, nie o studentach.

Dla jednych dobre, dla innych nie. Nie generalizowałabym.
W wątku jest mowa o dzieciach (w różnym wieku) mieszkających wspólnie rodzicami. Przynajmniej tak to rozumiem.

Cywil nie jest trudny wink
Zależy od wykładowcy - od cywila zdecydowanie bardziej stresujące jest KPA big_smile Znaczy ja się "jaram" swoimi studiami, przez co szybko wszystko mi wchodzi do głowy. Co do cywila - uwielbiam go, a k.c. czytam nawet w wakacje do poduszki, więc nie zgodzę się wink
Dla mnie najgorsze - obie historie (państwa i prawa - powszechna i Polski), doktryny, etyka. Znaczy mam wrażenie, że na nic mi to potrzebne. W sumie taka jest prawda - wszyscy mi rację przyznają, pracujący w zawodzie.

Z tym że osoba dorosła mieszkająca z rodzicami wie co ma robić i nie trzeba jej do niczego gonić. Ja odwiedzam moją matkę to opieprzam ją za bajzel w bluzkach big_smile jak z nimi mieszkałam to było tak samo - wydawało mi się że wszędzie mają nieporządek - bo ja muszę mieć bluzki poukładane kolorami, buty ułożone rodzajami, płyty i dokumenty poopisywane, kosmetyki ułożone rodzajami, nawet na porządek na pulpicie w laptopie dbam, a smsy stare kasuję, żeby nie było bałaganu big_smile także ciężko by mnie było do czegokolwiek gonić, to raczej ja gonię ludzi (np. koleżanki na wyjazdach - pół drogi truję "utrzymujemy porządek w hotelu!") big_smile

20

Odp: Książę czy parobek? - o obowiązkach domowych Waszych dzieci.

Przypominam temat wątku: "Książę czy parobek? - o obowiązkach domowych Waszych dzieci."
Przypominam również, że na forum obowiązuje regulamin. Zgodnie z nim wszelkie posty odbiegające od głównego tematu wątku stanowią jego naruszenie. Proszę o zakończenie off topu.

21

Odp: Książę czy parobek? - o obowiązkach domowych Waszych dzieci.

Do sprzątania Młodej nie gonię bo sama sprzątać nie cierpię. Z tego też względu ona doskonale wie, że bałagan sam nie znika bo jak cos rzuci na podłogę, to będzie to tam leżało póki nie podniesie. Ja mam dłuższe nogi to przejadę nad tym górą.
W domu nie ma obowiązków bo niby co mialabym jej kazać robić? Sama w zasadzie nic  nie robię, to co się będę nad nią znęcać big_smile

22

Odp: Książę czy parobek? - o obowiązkach domowych Waszych dzieci.

Są pewne rzeczy z wątku wynikające... Ale dobra.

Wie, że bałagan sam nie znika, aczkolwiek nie jest nauczona zrobić z nim porządku... trochę bezcelowe mi się to wydaje.
To już lepszy efekt daje przyzwyczajenie dzieciaka do porządku - sam będzie odczuwał że coś jest nie tak i jak będzie syf to będzie czuć się nieswojo, więc sprzątnie - u mnie np. bałagan miał miejsce tylko wtedy, kiedy byłam w złej sytuacji psychicznej - potem sprzątałam.

Dzieciak przyzwyczajony do porządku sprząta i będzie sprzątał w dorosłym życiu, dzieciak przyzwyczajony do bałaganu będzie miał syf - tak to chyba mniej więcej działa.

23 Ostatnio edytowany przez Iceni (2014-08-29 19:52:37)

Odp: Książę czy parobek? - o obowiązkach domowych Waszych dzieci.

No nie wiem - mnie mama od zawsze gonila do sprzątania a jakoś mi to w krew nie weszło. Za to na przykład nigdy mnie nie uczyła gotować a jak zaszła potrzeba to się sama w kilka miesięcy bez problemu nauczylam.

Ale jak zobacze, że Młoda bluzki pod kolor układa to ja z domu wyrzucę! ;D

24

Odp: Książę czy parobek? - o obowiązkach domowych Waszych dzieci.
Iceni napisał/a:

No nie wiem - mnie mama od zawsze gonila do sprzątania a jakoś mi to w krew nie weszło. Za to na przykład nigdy mnie nie uczyła gotować a jak zaszła potrzeba to się sama w kilka miesięcy bez problemu nauczylam.

Ale jak zobacze, że Młoda bluzki pod kolor układa to ja z domu wyrzucę! ;D

Ale to jednorazowa "akcja" tongue
Ja jeden jedyny raz po przeprowadzce ułożyłam i więcej nigdy garderoby nie sprzątałam - po prostu odkładam tam gdzie ma być i już wink
Goniła a czy sama utrzymywała bezwzględny porządek to różnica wink Mnie nikt nie gonił, po prostu wszędzie było wręcz sterylnie czysto i do tego się przyzwyczaiłam.

A mnie ciekawi jak to wygląda na wsiach - czy faktycznie dzieciaki bezprawnie przymusza się do pracy?

25 Ostatnio edytowany przez mortisha (2014-08-29 20:47:28)

Odp: Książę czy parobek? - o obowiązkach domowych Waszych dzieci.

Nasza młoda  jak wyjeżdża na kolonie, zielone szkoły, obozy przetrwania , wycieczki w których razem sa w pokojach  zawsze po powrocie opowiada zszokowana  z jakimi niedorajdami, flejami, syfiarzami  przyszło  jej pzrebywac, Rączki do dooopci przyrośnięte  ,w okol siebie nic a nic nie ogarnięte, jeden wieki syf, chaos i dezorganizacja   .
Flejstwo 50 razy dziennie przejdzie po  stercie własnych śmieci i nawet nie raczy  podnieść  wprowadzając innych w dyskomfort  swojego totalnego burdelu  . Nieporadnosc golym okiem widać.
Opiekunowie tamtych wyjazdów sami za glowe się łapią jakie te dzieciaki w większości  lamagi, brudasy ,syfiarze , na grzeczne upomnienie  o wykonanie porządku, odniesienia  czegos na swoje miejsce, wywalenia DO kosza a nie łuuubb na podloge,czy na trawe  jeszcze z pyskiem takie gówniarstwo ci wylatuje. Bo ono w domu nie musi czyli nikt nie ma prawa mu rozkazywać w tym temacie .
Nasza Pchla kuviicy nie raz dostaje przebywając z takimi dziciarami i przeszura  nieźle tego typu damulcie  niezaradne co nawet przy swoim tylku  ogarnąć  nie chcą i nie potrafią, czy ksieciami   z raczkami przyrosnietymi do kupra  ,mimo ze  sama nie jest pedantem, ani miłośnikiem sprzątana - absolutnie
Pozniej rykk takich miernot  przez telefon "Mamo zabierz mnie ,bo Panie ode mnie wymagają  abym sprzatal po sobie,i inne dzieci  mi dokuczają  ,ze niemota totalna  "
Przemyslcie to  na co i na kogo  tego typu dzieciaki wyrastają. Zero przystosowania się i wdrążania w zasady i reguły innych pomieszczeniach

26

Odp: Książę czy parobek? - o obowiązkach domowych Waszych dzieci.

Nie mam dziecka.
Jeśli kiedyś będę miala to będzie miało swoje obowiązki które z wiekiem będzie co raz wiecej.

Nie wyobrażam sobie abym wszystko za dziecko robila bo ono ma sie tylko "uczyc" a później taka pannica , kawaler w wieku 30 lat nie umie wody zagotować w czajniku, nie potrafi zacerować sobie skarpetek itp bo mamusia cale życie wszystko robila.

Oj nie nie, oczywiscie nauka również będzie ważna, ale nie wpadajmy w paranoje ze dziecko nie będzie nic robić po sobie czy pomoc w domu.

27

Odp: Książę czy parobek? - o obowiązkach domowych Waszych dzieci.
mortisha napisał/a:

Utrzymanie należytego porządku w swoim pokoju,  układanie na polkach  ubrań i  gadżetów na swoje miejsce
- Ogarnianie całego domu ( odkurzanie, mycie podlog, scieranie kurzy)
- Wkladanie naczyń do zmywarki i opróżnianie jej
-Swoje brudne rzeczy zanosi do pralki a po skonczeiu prania rozwiesza ja, następnie zdejmuje i zanosi na miejsce
- pomoc przy  posiłkach, np krojenie warzy na obiad, na surowke
-drobne zakupy jeśli jest w mieście
-  pomoc przy zwierzyńcu ( karmienie,  pielegnacja,  zabawy )
-dbanie o czystość na podwórku i trzymanie na nim porządku

Oczywiście to nie jest tak, ze wszystko na jej jednej głowie, mamy grafik i  po równo we 3  angażujemy się w to ( no oprócz robienia porządków w jej pokoju)

Oprócz tego ma nauke szkolną, a po szkole  zajęcia dodatkowe ,intensywne treningi na które regularnie uczęszcza
Często słyszmy od innych,ze dziecko ma za dużo obowiązków, za dużo wymagamy w porównaniu do jej rówieśników w klasie jak i w szkole,lub rozmawiając z innymi rodzicami gdzie się da, jest to dziecko jedno z NIELICZNCYH  ,które ma narzucone obowiązki domowe i w takiej skali
Większości dzieciaków   z tego co widzę i słyszę uważa ze za Hrabiostwo i to wokół nich i przy nich trzeba latać, ogarniać i pod nos podstawiać, bo tak ich nauczono i w to im graj. Koszmar moim zdanie
Ja dziękuje za takie niemoctwo i fajtłapstwo, mam alergie na leni patentowych  podaj ,przynieś, wynieś . Jednak z mężem stajemy przy swoim drylu w normie i umiarze.
Dziecku żadna krzywda się nie dzieje i widze efekty na plus jej zaradności

Czy aby dziecko nie ma więcej obowiązków niż Wy? Ma szkołę, zajęcia dodatkowe, treningi - ile to godzin dziennie? 9? 10? Do tego sprzątanie Wam odpada  - odkurza, sprząta podłogę i kurze też w WASZYM pokoju?
Wygląda na to, że dziecko sprząta nie tylko po sobie (co robić powinno), ale też po Was. Dla mnie to przegięcie.

28 Ostatnio edytowany przez Iceni (2014-08-29 20:39:28)

Odp: Książę czy parobek? - o obowiązkach domowych Waszych dzieci.
cisowianka napisał/a:

Nie mam dziecka.
Jeśli kiedyś będę miala to będzie miało swoje obowiązki które z wiekiem będzie co raz wiecej.

Nie wyobrażam sobie abym wszystko za dziecko robila bo ono ma sie tylko "uczyc" a później taka pannica , kawaler w wieku 30 lat nie umie wody zagotować w czajniku, nie potrafi zacerować sobie skarpetek itp bo mamusia cale życie wszystko robila.

Oj nie nie, oczywiscie nauka również będzie ważna, ale nie wpadajmy w paranoje ze dziecko nie będzie nic robić po sobie czy pomoc w domu.

No dobrze - a załóżmy, że masz malutkie mieszkanko, nie masz ogródka ani zwierząt to jakie obowiązki będziesz dziecku wymyślać? Bo na przykład tak jak napisałam wyżej JA sama mam w domu niewiele do roboty to co mam dziecku wymyślać? big_smile Mam jej kazać myć podłogi szczoteczką do zębów żeby zajęcie miała? big_smile

29 Ostatnio edytowany przez mortisha (2014-08-29 21:19:36)

Odp: Książę czy parobek? - o obowiązkach domowych Waszych dzieci.
kammiś napisał/a:

Czy aby dziecko nie ma więcej obowiązków niż Wy? Ma szkołę, zajęcia dodatkowe, treningi - ile to godzin dziennie? 9? 10? Do tego sprzątanie Wam odpada  - odkurza, sprząta podłogę i kurze też w WASZYM pokoju?
Wygląda na to, że dziecko sprząta nie tylko po sobie (co robić powinno), ale też po Was. Dla mnie to przegięcie.

KAMIS??
Przeczytaj to zdanie
Oczywiście to nie jest tak, ze wszystko na jej jednej głowie, mamy grafik i  po równo we 3  angażujemy się w to ( no oprócz robienia porządków w jej pokoju)

Tak,  również i ona odkurza ,ściera kurze w SALONIE  i w innych pomieszczeniach jeśli jest taka potrzeba i jej kolejność.
Do naszej sypialni nie wchodzi w ogóle o żadnej porze dnia i nocy  ,bo nie wolno 

Dla mnie to przegięcie jest co ty wypisujesz nie uwzględniając KLUCZOWEGO  czynnika ,ze mamy podziały i grafik kto co robi kiedy, aczkolwiek to się zalicza do obowiązków Jej, moich i męża. Nic nam nie odpada, nie ma zmiłuj. Każdy w  każdym dniu cos ma przydzielonego do roboty

W jednym dniu jedna osoba NIE ROBI wszystkiego na raz. Ustalamy dzień wcześniej ,albo w weekend   do kogo jaka czynność należy tego i tego dnia zaleznie od godz pracy, szkoły, zajec  dodatkowych. Na 1 głowę wszystko  przez jeden dzień to byłoby za dużo. Awykonalne, doby by nie starczyło .
Wszyscy się angażujemy  w te wymienione  obowiązki, ale dziecko wcale nie jest z nich zwolnione - nie ma dyskusji

A Ona sobie nie da krzywdy zrobić , potrafi wyciągnąć pazura kiedy  czuje się  czymś przytłoczona, lub uważa cos za przesadyzm . Żebyś ty widziała  jej bojkot  o zasyp lawinowy przez szkołe zadanych  prac domowych z każdego przedmiotu  po szkole. To dopiero jest żywny wściek jaki podczas odrabiania lekcji nie kryje ,ze tego za dużo i w tym temacie najgłośniej protestuje ,bo na własnej skórze  wyczuwa przegięcie  w ilościach lekcji zadanych. A ja się już na maksa wnerwi to nie odrabia wszystkiego i nie ma takiej opcji ,aby zmieniła zdanie

30 Ostatnio edytowany przez kammiś (2014-08-29 21:27:03)

Odp: Książę czy parobek? - o obowiązkach domowych Waszych dzieci.
mortisha napisał/a:
kammiś napisał/a:

Czy aby dziecko nie ma więcej obowiązków niż Wy? Ma szkołę, zajęcia dodatkowe, treningi - ile to godzin dziennie? 9? 10? Do tego sprzątanie Wam odpada  - odkurza, sprząta podłogę i kurze też w WASZYM pokoju?
Wygląda na to, że dziecko sprząta nie tylko po sobie (co robić powinno), ale też po Was. Dla mnie to przegięcie.

KAMIS??
Przeczytaj to zdanie
Oczywiście to nie jest tak, ze wszystko na jej jednej głowie, mamy grafik i  po równo we 3  angażujemy się w to ( no oprócz robienia porządków w jej pokoju)

Tak,  również i ona odkurza ,ściera kurze w SALONIE  i w innych pomieszczeniach jeśli jest taka potrzeba i jej kolejność.Do naszej sypialni nie wchodzi w ogóle  ,bo nie wolno 

Dla mnie to przegięcie jest co ty wypisujesz nie uwzględniając KLUCZOWEGO  czynnika ,ze mamy podziały i grafik kto co robi kiedy, aczkolwiek to się zalicza do obowiązków Jej, moich i męża. Nic nam nie odpada, nie ma zmiłuj. Każdy w  każdym dniu cos ma przydzielonego do roboty

W jednym dniu jedna osoba NIE ROBI wszystkiego na raz. Ustalamy dzień wcześniej ,albo w weekend   do kogo jaka czynność należy tego i tego dnia zaleznie od godz pracy, szkoły, zajec  dodatkowych. Na 1 głowę wszystko  przez jeden dzień to byłoby za dużo. Awykonalne, doby by nie starczyło .
Wszyscy się angażujemy  w te wymienione  obowiązki, ale dziecko wcale nie jest z nich zwolnione - nie ma dyskusji

A Ona sobie nie da krzywdy zrobić , potrafi wyciągnąć pazura kiedy  czuje się  czymś przytłoczona, lub uważa cos za przesadyzm . Żebyś ty widziała  jej bojkot  o zasyp lawinowy zadanych  prac domowych po szkole. To dopiero jest żywny wściek jaki podczas odrabiania prac lekcyjnych domowych nie kryje ,ze tego za dużo i w tym temacie najgłośniej protestuje ,bo na własnej skórze  wyczuwa przegięcie  w ilościach lekcji zadanych

A może tak trochę spokojniej?
Zapytałam, bo napisałaś o sprzątaniu CAŁEGO domu.
Więcej - miałam na myśli fakt, że raczej nie macie zajęć pozalekcyjnych i intensywnych treningów, a i uczyć się na następny dzień i odrabiać nie musicie.
Aż dziw, że tyle w domu jest do roboty, że każdego dnia musi każdy coś robić i to na zmiany big_smile
Cały hektar macie?
Bo nie pierze się i nie sprząta codziennie, zwłaszcza przy 3 osobach i w dodatku dość dużym dziecku.
Jak w wojsku big_smile Do pokoju wchodzić nie wolno big_smile z tym to sie jeszcze nigdy nie spotkałam, to raczej rodzice nie mogli wchodzić do mojego a nie ja do ich big_smile

31

Odp: Książę czy parobek? - o obowiązkach domowych Waszych dzieci.

Jestem spokojna, nie mam  w sobie nerwów tylko staram się   co istotne wielkimi literami wyróżnić
Nie wstawiamy pralki codziennie , mamy dużo  ubrań na zmianę, ze codziennie prac nie trzeba ,ale np.  2 razy w tygodniu pralka jest puszczana. To nie znaczy, ze ona swoich brudnych  ciuchów do pralki nie musi zanosić a jak pralka się skończy prac,ze  ona nigdy prania nie wywiesza i nie zdejmuje .Robi to ,tak samo jak ja ,czy mąż zależnie  kogo kolej i kto ma czas

Podłoga  jednak w całym domu dzień w dzień jest myta -taki mam zwyczaj  z mezem
darza  się ,ze Pchła w całym domu zmyje podłogę /poodkurza a w innym dniu JA  to zrobię ,lub ojciec .Jak nie 2 na raz to bywa i tak, ze ona cos jedno robi a np. tato na wieczór podłogą się zajmie ,albo odwrotnie
Kwestia podziału ,żeby nie było tak, ze wiecznie jedna osoba zapierd.... a druga się opier.....
Na każdego przyjdzie czas i kolej, każdy z nas ma swój przydział
Chyba ze np Pchla wyjdzie przed 7 z domu i przychodzi dopiero po 20 , gdzie  musi jeszcze  zasiąść do tych nieszczęsnych opłakanych lekcji, wtedy  no litość bierze widząc jej przemęczenie  całym dniem i rozdrażnienie. To na rękę jej idziemy  i coś za nią się wykona, choć włożyć talerzyk i szklankę do zmywarki po jedzeniu to żaden wysiłek i tego typu  pierdólki to zrobi  porządkii po sobie

32 Ostatnio edytowany przez Remi (2014-08-29 21:43:25)

Odp: Książę czy parobek? - o obowiązkach domowych Waszych dzieci.

Ja to wyrosłem w przeświadczeniu, że dziecko to nie tylko skarb ale i też ma mieć obowiązki. Często mam okazję pracować z młodymi, po  17-20 lat chłopakami i to strasznie niezaradni, bez zainteresowań prócz kompa i pisania do lasek smsów, bardzo leniwi jeśli chodzi o jakiekolwiek prace fizyczne, takie w sumie kołki.
To kwestia myślę wychowania, bo jeśli ktoś od małego nic w domu nie robi, to nie przywykły by jak dorosły coś robić. Dla wielu młodych chłopaków kosiarka to magia, a koszenie to jakaś kara i katorga.
Wiadomo, że każdy kocha swoje dziecko, chce by było mu jak najlepiej, ale po drodze krzywdę się robi często tym dbaniem, chuchaniem itp.

Najlepszy mój brat - wynalazł dla swoich 2 chłopaków, 3 i 5 lat super zabawę. To zabawa w sprzątanie smile Istny geniusz. I chłopaki sprzątają mieszkanie z uśmiechem i chęcią smile

33 Ostatnio edytowany przez kammiś (2014-08-29 21:48:54)

Odp: Książę czy parobek? - o obowiązkach domowych Waszych dzieci.
mortisha napisał/a:

Jestem spokojna, nie mam  w sobie nerwów tylko staram się   co istotne wielkimi literami wyróżnić
Nie wstawiamy pralki codziennie , mamy dużo  ubrań na zmianę, ze codziennie prac nie trzeba ,ale np.  2 razy w tygodniu pralka jest puszczana. To nie znaczy, ze ona swoich brudnych  ciuchów do pralki nie musi zanosić a jak pralka się skończy prac,ze  ona nigdy prania nie wywiesza i nie zdejmuje .Robi to ,tak samo jak ja ,czy mąż zależnie  kogo kolej i kto ma czas

Podłoga  jednak w całym domu dzień w dzień jest myta -taki mam zwyczaj  z mezem
darza  się ,ze Pchła w całym domu zmyje podłogę /poodkurza a w innym dniu JA  to zrobię ,lub ojciec .Jak nie 2 na raz to bywa i tak, ze ona cos jedno robi a np. tato na wieczór podłogą się zajmie ,albo odwrotnie
Kwestia podziału ,żeby nie było tak, ze wiecznie jedna osoba zapierd.... a druga się opier.....
Na każdego przyjdzie czas i kolej, każdy z nas ma swój przydział
Chyba ze np Pchla wyjdzie przed 7 z domu i przychodzi dopiero po 20 , gdzie  musi jeszcze  zasiąść do tych nieszczęsnych opłakanych lekcji, wtedy  no litość bierze widząc jej przemęczenie  całym dniem i rozdrażnienie. To na rękę jej idziemy  i coś za nią się wykona, choć włożyć talerzyk i szklankę do zmywarki po jedzeniu to żaden wysiłek i tego typu  pierdólki to zrobi  porządkii po sobie

Serio pranie dwa razy w tygodniu? Czyli średnio raz na 3-4 dni? Też mieszkałam sama jedna z rodzicami i prało się raz na dwa tygodnie. Częściej to dodawanie pracy sobie.
Podłogę myło raz na tydzień bo nikt nie był w stanie nasyfić na tyle żeby myć ją częściej. 
A zanoszenie ciuchów do pralki? W ogóle jakie zanoszenie? Przecież to się ściąga i wrzuca jak trzeba wyprać, a nie gromadzi po szafkach/pokojach a potem dopiero zanosi big_smile Jak tak często pierzecie, to pomyślcie o pojemnikach do segregowania ubrań i po kłopocie wink
Jakbym miała codziennie myć podłogę to bym się chyba pociachała big_smile

Remi - 3latek to przy tym sprzątaniu więcej zamieszania zrobi niż posprząta. Już wolałabym zamknąć w innym pokoju i sama zrobić w kilka minut to co on rozbabrze i nie zrobi (zrobi tylko w jego mniemaniu) w godzinę. Tylko zamieszanie, a poprawiać i samemu posprzątać trzeba. Przeszkadza na dodatek.

34 Ostatnio edytowany przez mortisha (2014-08-29 22:10:44)

Odp: Książę czy parobek? - o obowiązkach domowych Waszych dzieci.

kammiś sprostowanie,  miałam na myśli  zanoszenie  ubrań właśnie do kosza koło pralki , nie gromadzą się znoszone przepocone po pokoju w szafkach
Jak się mala przebiera w pokoju ,lub w łazience to np wychodząc z nich idzie na sam dól do pralni  i wrzuci w jakiś kosz segregując bieliznę a normalne ciuchy  ( mamy na samym dole  takie pomieszczenie  osobne, gdzie są 2 pralki, kosze na pranie i także sznurki na zawieszenie prania  jeśli pogoda na podwórku nie dopisuje )
Bywa ,ze raz w tygodniu pranie zostanie wstawione tym bardziej ze któreś z nas zdala od domu( ona tez już potrafi wstawić zwykle ubrania ,bo   jej  ciuchy można prac na klasycznym programie  i w 40 st., bez przestawiania na inny material) , a bywa ze 2 razy na tydzień pralka idzie, zależnie od niektórych czynników  . Zdarzalo się ze szla częściej niż 2 razy w tyg.,ale powodów wole tutaj  nie opisywać

Podłogi nie mamy zasyfionej, ale tak jakoś w nawyk nam weszło ze pozamiatana i codziennie przetarta na mokro jest ,ale nie dlatego ze skrajnie uciapana, bardziej o przyzwyczajenie chodzi  wink Ja lubię czystość  i mąż pedant, dziecko  pedantem nie jest

Uciekam, mąż z roboty wraca ,a  jeszcze podłóg nie przetarłam tongue

35 Ostatnio edytowany przez luc (2014-08-29 22:05:57)

Odp: Książę czy parobek? - o obowiązkach domowych Waszych dzieci.
kammiś napisał/a:

Remi - 3latek to przy tym sprzątaniu więcej zamieszania zrobi niż posprząta. Już wolałabym zamknąć w innym pokoju i sama zrobić w kilka minut to co on rozbabrze i nie zrobi (zrobi tylko w jego mniemaniu) w godzinę. Tylko zamieszanie, a poprawiać i samemu posprzątać trzeba. Przeszkadza na dodatek.

A to akurat bardzo dobry sposób na wdrażanie dzieci do sprzątania.
Owszem, dzieci nie zrobią tego bardzo dobrze. Sama nieraz chodziłam i poprawiałam po moich dzieciach (ale tak by tego nie widziały), a je chwaliłam za dobrą pracę wink

Prawdę mówiąc, to nie bardzo sobie wyobrażam prania raz na 2 tygodnie.
U mnie też pierze się przeciętnie 2 razy w tygodniu i bynajmniej nie jest to zbyteczna praca.

36

Odp: Książę czy parobek? - o obowiązkach domowych Waszych dzieci.
kammiś napisał/a:

A nauka bardziej się dzieciakom przyda, wykształcenie to dzisiaj podstawa. I nie jest tu mowa tylko o szkole.

Tak ale obowiązki domowe to też edukacja - uczy odpowiedzialności, sumienności - no i tych czynności które są konieczne do samodzielnego życia.

kammiś napisał/a:

Każdy sprząta swoje i już. Każdy odkłada SWÓJ talerz do zmywarki, każdy myje SWOJE okna, każdy łazienkę uprzątnie PO SOBIE, każdy SAM robi sobie śniadanie/kolację (nie jedliśmy nigdy ich wspólnie), każdy SAM kupuje sobie to, co jest JEMU POTRZEBNE.

A co z obiadami i naczyniami ubrudzonymi przez gotowanie obiadu? Zamawialiście gotowe? I jeśli nie to kto był odpowiedzialny za sprzątanie?

kammiś napisał/a:

Dla mnie wydaje się absurdem to, że tak dużo osób sprząta, a tak mało osób UTRZYMUJE porządek - np. składanie bluzek w kosteczkę i ułożenie kolorami, odkładanie kosmetyków równiutko na półeczkę, segregowanie dokumentów - tak mało osób to robi, że aż szok. A potem sie dziwią, że niczego znaleźć nie mogą i że sprzątanie zajmuje całej rodzinie cały dzień - mi zajmuje 2 godziny na całe mieszkanie (i nikt mi nie pomaga).

Przy czym to wcale nie zajmuje ci mniej czasu - bo powinnaś doliczyć ile czasu poświęcasz cały czas na utrzymanie porządku na wkładanie dokumentów do folijek - na składanie w kosteczkę i układanie kolorami - sprzątanie jest przecież sumą tych wszystkich czynności, które ty robisz utrzymując porządek. Co do prania - u mnie w domu ledwo mieści się jeden kosz pod umywalką więc nie będę miała rozterek ile koszów na pranie - zwłaszcza że segregacja to z 5 minut... Najwięcej czasu zajmuje składanie - zwłaszcza w kosteczkę.

Oczywiście to dobrze dla ciebie że tak sumiennie utrzymujesz porządek, ale myślę że przeceniasz edukację formalną. Ty umiesz jeździć konno - koleżanka co pracowała w domu zrobi dobry obiad, ty będziesz dobrze porozumiewać w języku obcym - koleżanka dokona przeróbek w odzieży. Nigdy nie wiadomo które czynności w większym stopniu zaprocentują w przyszłości. Choć biorąc pod uwagę że masz majętnych rodziców masz pewnie rację że cenisz swoje studia i swoją edukację...

37

Odp: Książę czy parobek? - o obowiązkach domowych Waszych dzieci.

Nikt nie jest idealny, ale lepiej jak się udziela niż gdy nic nie robi...
Można nie umieć, można narobić problemu, ale taka jest nauka. A ona procentuje na przyszłość.
smile

38 Ostatnio edytowany przez cisowianka (2014-08-29 22:33:37)

Odp: Książę czy parobek? - o obowiązkach domowych Waszych dzieci.
Iceni napisał/a:
cisowianka napisał/a:

Nie mam dziecka.
Jeśli kiedyś będę miala to będzie miało swoje obowiązki które z wiekiem będzie co raz wiecej.

Nie wyobrażam sobie abym wszystko za dziecko robila bo ono ma sie tylko "uczyc" a później taka pannica , kawaler w wieku 30 lat nie umie wody zagotować w czajniku, nie potrafi zacerować sobie skarpetek itp bo mamusia cale życie wszystko robila.

Oj nie nie, oczywiscie nauka również będzie ważna, ale nie wpadajmy w paranoje ze dziecko nie będzie nic robić po sobie czy pomoc w domu.

No dobrze - a załóżmy, że masz malutkie mieszkanko, nie masz ogródka ani zwierząt to jakie obowiązki będziesz dziecku wymyślać? Bo na przykład tak jak napisałam wyżej JA sama mam w domu niewiele do roboty to co mam dziecku wymyślać? big_smile Mam jej kazać myć podłogi szczoteczką do zębów żeby zajęcie miała? big_smile

Zawsze znajdzie się jakas praca w domu. Tu juz nie chodzi o nie wiadomo jaka ta prace. Sprzątanie swojego pokoju, wyniesienie smieci, niby nie wiele a jednak wiele. Dziecko musi wiedzieć ze ma obowiązki, ze musi pomagac. Male dziecko - mniej pracy oraz odpowiednia do wieku, im starsze tym większa pomoc.
Czy to jakiś problem żeby dziecko Np zrobiło sałatkę do obiadu ? Obrało ziemniaki ? Poszlo do warzywniaka na małe zakupy. No chyba nie.

Znam dziewczynę, brudas na potęgę, po co prac ciuchy wyciągnie nowa bluzkę a brudna niech leży w kącie, po co myc podłogę przecież się pobrudzi itp i widzę ze córunia bardzo podobna jest do mamusi.

Jasne nie szukać na sile pracy dziecku ale takie podstawowe i lekkie czynności to mozna zlecać dziecku chociaz raz na tydz.

p.s i ten syf zalega nie parę dni tylko parę miesięcy. Ja rozumiem ze mozna sobie czasem odpuścić to pranie, sprzątanie itp ale żeby kobieta nie dbała o minimum podstawowe to ja juz jestem pod wrażeniem. Bo jednak jak taka wielka hałda ciuchów leży w kącie i czuć ze w domu śmierdzi to nie wiem jakim trzeba byc leniem żeby tego nie ogarnąć. Ale cóż znajoma nie sprząta i nie wymaga tego również od swojej córki. Rozumiem. Ale pannica teraz do gimnazjum idzie i juz co raz starsza będzie, jak znajdzie sobie męża brudasa to spoko będzie, jak męża czysciocha to moze byc problem i to na skale europejska.

39

Odp: Książę czy parobek? - o obowiązkach domowych Waszych dzieci.
kammiś napisał/a:

Moim zdaniem rodzice kładą obecnie zbyt mały nacisk na naukę, a zbyt duży na obowiązki domowe. A nauka bardziej się dzieciakom przyda, wykształcenie to dzisiaj podstawa.

Tak, tak, na pewno bardziej przydatna w życiu jest umiejetność narysowanie wykresu zdania podrzędnie złożonego niż umiejętność wyprasowania koszuli wink Oczywiście, że nauka jest ważna, ale domowe obowiązki to też nauka. Kiedy zmarła moja mama miałam niecałe 10 lat, nie miałam nawet siostry, która by mi pomogła. Musiałam nauczyć się sprzątać, prasować, gotować, myć okna... i jakoś przy tym wszystkim skończyłam studia smile Dało się? Dzieci muszą mieć obowiązki, bo w przeciwnym razie wyrastają na gnybów, którzy nie szanują pracy innych.

40

Odp: Książę czy parobek? - o obowiązkach domowych Waszych dzieci.

No ale ona ma 10 lat big_smile  ja w jej wieku tez się nie zajmowała ani domem, ani sprzataniem, ani praniem tongue

Inaczej mówiąc nie wymagam od niej rzeczy, których nie wymagano ode mnie w tym wieku.

Jak miałam 13 czy 14 lat to sama z własnej woli zaczęłam robić swoje pranie, myć okna i sprzątać w pokoju nie dlatego, ze to był mój obowiązek, tylko żeby mi się matka po pokoju nie kręciła i po szafkach nie grzebała big_smile to był lepszy doping niż lata "obowiązków"

Nigdy nikt nie uczył mnie gotować, nie miałam potrzeby gotować bo matka wracała z pracy wczesniej niż ja ze szkoly - gdzieś do pełnoletności nie umialam nawet ugotować makaronu czy ziemniaków. Jak rodziców nie było to jedlismy frytki ze schabowymi bo to potrafił przygotować mój brat big_smile
Za to jak się zakochalam i chciałam zro bic wrażenie na faceci to się w 3 miesiące nauczylam gotować big_smile

Rutyna rutyna, ale potrzeba jest doskonałą nauczycielką tongue

41

Odp: Książę czy parobek? - o obowiązkach domowych Waszych dzieci.
cisowianka napisał/a:
Iceni napisał/a:
cisowianka napisał/a:

Nie mam dziecka.
Jeśli kiedyś będę miala to będzie miało swoje obowiązki które z wiekiem będzie co raz wiecej.

Nie wyobrażam sobie abym wszystko za dziecko robila bo ono ma sie tylko "uczyc" a później taka pannica , kawaler w wieku 30 lat nie umie wody zagotować w czajniku, nie potrafi zacerować sobie skarpetek itp bo mamusia cale życie wszystko robila.

Oj nie nie, oczywiscie nauka również będzie ważna, ale nie wpadajmy w paranoje ze dziecko nie będzie nic robić po sobie czy pomoc w domu.

No dobrze - a załóżmy, że masz malutkie mieszkanko, nie masz ogródka ani zwierząt to jakie obowiązki będziesz dziecku wymyślać? Bo na przykład tak jak napisałam wyżej JA sama mam w domu niewiele do roboty to co mam dziecku wymyślać? big_smile Mam jej kazać myć podłogi szczoteczką do zębów żeby zajęcie miała? big_smile

Zawsze znajdzie się jakas praca w domu. Tu juz nie chodzi o nie wiadomo jaka ta prace. Sprzątanie swojego pokoju, wyniesienie smieci, niby nie wiele a jednak wiele. Dziecko musi wiedzieć ze ma obowiązki, ze musi pomagac. Male dziecko - mniej pracy oraz odpowiednia do wieku, im starsze tym większa pomoc.
Czy to jakiś problem żeby dziecko Np zrobiło sałatkę do obiadu ? Obrało ziemniaki ? Poszlo do warzywniaka na małe zakupy. No chyba nie.

Znam dziewczynę, brudas na potęgę, po co prac ciuchy wyciągnie nowa bluzkę a brudna niech leży w kącie, po co myc podłogę przecież się pobrudzi itp i widzę ze córunia bardzo podobna jest do mamusi.

Jasne nie szukać na sile pracy dziecku ale takie podstawowe i lekkie czynności to mozna zlecać dziecku chociaz raz na tydz.

p.s i ten syf zalega nie parę dni tylko parę miesięcy. Ja rozumiem ze mozna sobie czasem odpuścić to pranie, sprzątanie itp ale żeby kobieta nie dbała o minimum podstawowe to ja juz jestem pod wrażeniem. Bo jednak jak taka wielka hałda ciuchów leży w kącie i czuć ze w domu śmierdzi to nie wiem jakim trzeba byc leniem żeby tego nie ogarnąć. Ale cóż znajoma nie sprząta i nie wymaga tego również od swojej córki. Rozumiem. Ale pannica teraz do gimnazjum idzie i juz co raz starsza będzie, jak znajdzie sobie męża brudasa to spoko będzie, jak męża czysciocha to moze byc problem i to na skale europejska.

A to masakra big_smile
Maga - u mnie się nie gotowało. Rodzice pracowali/pracują nadal od rana do wieczora, jedli na mieście, ja najpierw jadłam w szkole, potem w gimnazjum i liceum też na mieście. Więc jedyne co było to talerzyk do odniesienia. Czasem ojciec coś gotował w niedzielę - ogólnie lubi gotować - to wtedy przecież się to do zmywarki wkłada wink po co się ręcznie męczyć?

42

Odp: Książę czy parobek? - o obowiązkach domowych Waszych dzieci.
cisowianka napisał/a:

...

Ale widzisz - ty piszesz o brudzie, ja o balaganie.
Ja nie mam nawet na tyle ubrań, żeby nie zrobić prania raz na 2 tygodnie big_smile musialybysmy chyba z gołymi tylkami z Młoda chodzić big_smile

Nie każe 10 letniemu dziecku szorowac łazienki domestosem

W malutkim mieszkanku naprawdę trudno jest wymyślać zadania dla dziecka big_smile

43

Odp: Książę czy parobek? - o obowiązkach domowych Waszych dzieci.

Kammis - bo nie wszyscy mają zmywarkę.
Ja kocham myc naczynia ale wycierać to juz mniej heh.

Mi nie chodzi o perfekcyjna pania domu i za kare wysprzątasz pokój tylko o odpowiedzialność, jakim jestes czlowiekiem takim Cię określają.
Wiec wyobraźcie sobie dziewczynkę z gimnazjum jaka dziewczynka , pannica przyprowadza do domu kolezanki a tam śmierci jak na wysypisku.
Minimum nie wiele ale jednak przyjemnie sie mieszka w czystym domu.

44

Odp: Książę czy parobek? - o obowiązkach domowych Waszych dzieci.
Iceni napisał/a:
cisowianka napisał/a:

Nie mam dziecka.
Jeśli kiedyś będę miala to będzie miało swoje obowiązki które z wiekiem będzie co raz wiecej.

Nie wyobrażam sobie abym wszystko za dziecko robila bo ono ma sie tylko "uczyc" a później taka pannica , kawaler w wieku 30 lat nie umie wody zagotować w czajniku, nie potrafi zacerować sobie skarpetek itp bo mamusia cale życie wszystko robila.

Oj nie nie, oczywiscie nauka również będzie ważna, ale nie wpadajmy w paranoje ze dziecko nie będzie nic robić po sobie czy pomoc w domu.

No dobrze - a załóżmy, że masz malutkie mieszkanko, nie masz ogródka ani zwierząt to jakie obowiązki będziesz dziecku wymyślać? Bo na przykład tak jak napisałam wyżej JA sama mam w domu niewiele do roboty to co mam dziecku wymyślać? big_smile Mam jej kazać myć podłogi szczoteczką do zębów żeby zajęcie miała? big_smile

Iceni - przecież dobrze wiesz, że nie o to chodzi wink
Chodzi o uczestniczenie w pracach domowych, które są konieczne do zrobienia.

45

Odp: Książę czy parobek? - o obowiązkach domowych Waszych dzieci.
Iceni napisał/a:
cisowianka napisał/a:

...

Ale widzisz - ty piszesz o brudzie, ja o balaganie.
Ja nie mam nawet na tyle ubrań, żeby nie zrobić prania raz na 2 tygodnie big_smile musialybysmy chyba z gołymi tylkami z Młoda chodzić big_smile

Nie każe 10 letniemu dziecku szorowac łazienki domestosem

W malutkim mieszkanku naprawdę trudno jest wymyślać zadania dla dziecka big_smile

Nie wnikam jak mieszkasz, jak wychowujesz dziecko.
Mi chodzi o minimum czystości. Jeśli wpaja sie dziecku pewne zachowania to będzie mu lżej w życiu.
Ode mnie rodzice dużo nie wymagali, bylam najmłodsza. Ale minimum jak posprzątany pokoj, po sobie umycie naczyń, upranie swojej bielizny - to juz sama robilam z siebie nie wyobrazam sobie aby matka prala majciochy dziewczynie która w 5 czy 6 klasie podstawówki sobie nie upierzę. Szok.
Pomoc przy obiedzie,podłożenie do pieca - to akurat jak dziecko jest starsze.

Nie wiele a jednak.

46

Odp: Książę czy parobek? - o obowiązkach domowych Waszych dzieci.
luc napisał/a:

[
Iceni - przecież dobrze wiesz, że nie o to chodzi wink
Chodzi o uczestniczenie w pracach domowych, które są konieczne do zrobienia.

Na przykład jakich? tongue podaj mi konkretne przykłady obowiązków dla 10-latki.

47 Ostatnio edytowany przez luc (2014-08-29 23:28:10)

Odp: Książę czy parobek? - o obowiązkach domowych Waszych dzieci.
Iceni napisał/a:
luc napisał/a:

[
Iceni - przecież dobrze wiesz, że nie o to chodzi wink
Chodzi o uczestniczenie w pracach domowych, które są konieczne do zrobienia.

Na przykład jakich? tongue podaj mi konkretne przykłady obowiązków dla 10-latki.

Przy założeniu, że sytuacja każdej rodziny może być nieco inna, przykładowo:
- odkurzanie,
- mycie naczyń,
- wychodzenie z domowym zwierzakiem,
- drobne prace przy przygotowywaniu posiłków i sprzątanie po posiłkach,
- drobne zakupy,
- utrzymywanie czystości w swoim pokoju (kącie).
Mam wrażenie, że chcesz się podroczyć wink
Nie chce mi się więcej wymyślać - moje dzieci dawno skończyły 10 lat.

48 Ostatnio edytowany przez Iceni (2014-08-29 23:16:16)

Odp: Książę czy parobek? - o obowiązkach domowych Waszych dzieci.
cisowianka napisał/a:
Iceni napisał/a:
cisowianka napisał/a:

...

Ale widzisz - ty piszesz o brudzie, ja o balaganie.
Ja nie mam nawet na tyle ubrań, żeby nie zrobić prania raz na 2 tygodnie big_smile musialybysmy chyba z gołymi tylkami z Młoda chodzić big_smile

Nie każe 10 letniemu dziecku szorowac łazienki domestosem

W malutkim mieszkanku naprawdę trudno jest wymyślać zadania dla dziecka big_smile

Nie wnikam jak mieszkasz, jak wychowujesz dziecko.
Mi chodzi o minimum czystości. Jeśli wpaja sie dziecku pewne zachowania to będzie mu lżej w życiu.
Ode mnie rodzice dużo nie wymagali, bylam najmłodsza. Ale minimum jak posprzątany pokoj, po sobie umycie naczyń, upranie swojej bielizny - to juz sama robilam z siebie nie wyobrazam sobie aby matka prala majciochy dziewczynie która w 5 czy 6 klasie podstawówki sobie nie upierzę. Szok.
Pomoc przy obiedzie,podłożenie do pieca - to akurat jak dziecko jest starsze.

Nie wiele a jednak.

Cisowianko, ona ma 10 lat!  Nie jest w 6 klasie. Nie będę specjalnie wybierac jej ubrań z kosza żeby sobie sama majtki do pralki wrzucała, nie myje naczyń bo od tego jest zmywarka, nie wynosi śmieci, bo nie mamy kosza na śmieci w domu. Swoich zabawek nie sprząta bo ich nawet juz z pudła nie wyciąga tylko tam leżą i się kurza. Teoretycznie moglaby odkurzac, ale nie może bo mamy taki odkurzacz, ze zasysa z taka siłą, ze czasem ja nie mogę go upchac. Łazienkę sprzątam ja, bo uważam, ze Młoda jest za mała, żeby używać chemikalii, jezeli sprzatamy robimy to razem - ona sprząta swoje rzeczy, ją swoje i koniec.

Resztą domu, otoczeniem, śmieciami itp zajmuje się właścicielka domu, nie ja.

49 Ostatnio edytowany przez kammiś (2014-08-29 23:18:46)

Odp: Książę czy parobek? - o obowiązkach domowych Waszych dzieci.
cisowianka napisał/a:
Iceni napisał/a:
cisowianka napisał/a:

...

Ale widzisz - ty piszesz o brudzie, ja o balaganie.
Ja nie mam nawet na tyle ubrań, żeby nie zrobić prania raz na 2 tygodnie big_smile musialybysmy chyba z gołymi tylkami z Młoda chodzić big_smile

Nie każe 10 letniemu dziecku szorowac łazienki domestosem

W malutkim mieszkanku naprawdę trudno jest wymyślać zadania dla dziecka big_smile

Nie wnikam jak mieszkasz, jak wychowujesz dziecko.
Mi chodzi o minimum czystości. Jeśli wpaja sie dziecku pewne zachowania to będzie mu lżej w życiu.
Ode mnie rodzice dużo nie wymagali, bylam najmłodsza. Ale minimum jak posprzątany pokoj, po sobie umycie naczyń, upranie swojej bielizny - to juz sama robilam z siebie nie wyobrazam sobie aby matka prala majciochy dziewczynie która w 5 czy 6 klasie podstawówki sobie nie upierzę. Szok.
Pomoc przy obiedzie,podłożenie do pieca - to akurat jak dziecko jest starsze.

Nie wiele a jednak.

Do jakiego pieca? Większość osób ma teraz ogrzewanie centralne, w domach jednorodzinnych gazowe. Nikt do pieca nie podkłada. A ja bym się bała dziecku kazać do pieca dokładać, że sobie krzywdę zrobi i poparzy. To nie zadanie dla dziecka. Sama bym się bała, bo nigdy nie miałam z tym styczności - po prostu dzisiejsza technika nie przewiduje takich rzeczy, więc dawanie sobie rady w życiu nic nie ma do palenia w piecu.

Iceni moim zdaniem mądrze mówi. Z tym praniem. Wyciągać z pralki i mówić że ma uprać swoje? Jak się włącza, to się włącza i już.

Ludzie, przecież dzisiejsza technika ogranicza obowiązki często do minimum... (mowa o zmywarce, pralce, lekkich odkurzaczach), więc po co dzieci nimi absorbować. mają zmywać dla zasady, mimo że zmywarka stoi obok?

50

Odp: Książę czy parobek? - o obowiązkach domowych Waszych dzieci.
Iceni napisał/a:
cisowianka napisał/a:
Iceni napisał/a:

Ale widzisz - ty piszesz o brudzie, ja o balaganie.
Ja nie mam nawet na tyle ubrań, żeby nie zrobić prania raz na 2 tygodnie big_smile musialybysmy chyba z gołymi tylkami z Młoda chodzić big_smile

Nie każe 10 letniemu dziecku szorowac łazienki domestosem

W malutkim mieszkanku naprawdę trudno jest wymyślać zadania dla dziecka big_smile

Nie wnikam jak mieszkasz, jak wychowujesz dziecko.
Mi chodzi o minimum czystości. Jeśli wpaja sie dziecku pewne zachowania to będzie mu lżej w życiu.
Ode mnie rodzice dużo nie wymagali, bylam najmłodsza. Ale minimum jak posprzątany pokoj, po sobie umycie naczyń, upranie swojej bielizny - to juz sama robilam z siebie nie wyobrazam sobie aby matka prala majciochy dziewczynie która w 5 czy 6 klasie podstawówki sobie nie upierzę. Szok.
Pomoc przy obiedzie,podłożenie do pieca - to akurat jak dziecko jest starsze.

Nie wiele a jednak.

Cisowianko, ona ma 10 lat!  Nie jest w 6 klasie. Nie będę specjalnie wy ierac jej ubrań z kosza żeby sobie sama majtki do pralki wrzucała, nie myje naczyń bo od tego jest zmywarka, nie wynosi śmieci, bo nie mamy kosza na śmieci w domu. Swoich zabawek nie sprząta bo ich nawet juz z pudla nie wyciąga tylko tam leżą i się kurza. Teoretycznie moglabyodkurzac ale nie może bo mamy taki odkurzacz, ze zasysa z taka siłą, ze czasem ja moge go upchac. Łazienkę sprzątania ja, bouwazam, ze młoda jest za mała, żeby używać chemikalia, jezelisprzatamy robimy to razem - ona sprząta swoje rzeczy, ją swoje i koniec.

Resztą domu, otoczeniem, śmieciami itp zajmuje w się właścicielka domu, nie ja.

Ja w wieku 10lat sprzątałam swój pokoj, myłam naczynia, pomagałam mamie przy obiedzie tzw podaj itp , szlam do sklepu (obok domu) kupowalam pieczywo (przy okazji sobie slodycze wink )
Nie wiele ale jednak cos.
Ja nie mowie ze Twoja córka musi to samo robić. Wiec bez nerwów. To są tylko przyklady jakie ja będę chciala wymagać od swoich dzieci.

51

Odp: Książę czy parobek? - o obowiązkach domowych Waszych dzieci.
kammiś napisał/a:

Do jakiego pieca? Większość osób ma teraz ogrzewanie centralne, w domach jednorodzinnych gazowe. Nikt do pieca nie podkłada. A ja bym się bała dziecku kazać do pieca dokładać, że sobie krzywdę zrobi i poparzy. To nie zadanie dla dziecka. Sama bym się bała, bo nigdy nie miałam z tym styczności - po prostu dzisiejsza technika nie przewiduje takich rzeczy, więc dawanie sobie rady w życiu nic nie ma do palenia w piecu.

Kto ma centralne, ten ma. Wiele osób jednak nadal nie ma. Dziwię się, że Cię to dziwi.
Jako dziecko, gdy przebywałam na wsi, nieraz dokładałam do pieca i krzywdy sobie nie zrobiłam. Za to gdy diabli wezmą technikę, to sobie z tym poradzę wink
I nie chodzi tylko o dawanie sobie rady w życiu, tylko o wdrażanie do obowiązków, które (w różnej postaci) będą w przyszłości.
Cieszę się, że moje dzieci nie muszą dokładać do pieca, myć ręcznie naczyń, kosić trawy kosą, ale żadnej umiejętności za wiele.

52 Ostatnio edytowany przez cisowianka (2014-08-29 23:30:12)

Odp: Książę czy parobek? - o obowiązkach domowych Waszych dzieci.

.

53 Ostatnio edytowany przez luc (2014-08-29 23:30:01)

Odp: Książę czy parobek? - o obowiązkach domowych Waszych dzieci.

Ups...
Omyłkowo zacytowałam zamiast edytować.

54 Ostatnio edytowany przez Iceni (2014-08-29 23:36:24)

Odp: Książę czy parobek? - o obowiązkach domowych Waszych dzieci.
cisowianka napisał/a:

Nie kazdy ma zmywarkę, nie kazdy ma piec centralny za 10tys ze nałożysz węgla i on sam sobie tam sobie radzi, nie kazdy ma automat, nie kazdy ma ogrzewanie na gaz.

Ja bedac w 4 kl podstawówki gdy dostalam miesiączki przy każdej kąpieli pralam majciochy. Nie mowie ze zawsze ale starałam sie to sama robić.
Ja mając 16 + sama podkladalam drzewo do pieca
Moglabym wiele przykladow podawać.

q

Owszem, nie każdy ma, ale jak ma, to ma zabronić dzieciom korzystać, żeby miały co robić? big_smile

Owszem ja tez mając lat 12 pralam swoje zakrwawione majtki, ale nie dlatego żebym się czuła tak porzadnicka, tylko dlatego, że się wstydzilam okresu.
Osobiście wolalabym prac majtki Młodej niżby ona miała się wstydzić swojego dojrzewania jak ja.
Poza tym po co je prac podczas kąpieli? Pralke mamy.

Mieszkajac w dwie osoby w malutkim mieszkanki naprawdę nie ma zbyt wiele obowiązków tongue nawet dla mnie jednej big_smile

55

Odp: Książę czy parobek? - o obowiązkach domowych Waszych dzieci.

Chodzilo mi po kąpieli big_smile pranie swojej bielizny.
chcialam wlasnie poprawic post , bo wkradly sie literówki i edytowałam i od nowa chcialam napisać.
Ja na tyle sie nie wstydzilam ze dojrzewam tylko dlatego ze w tamtym okresie nie mielismy automatu i nie wrzucalo sie do pralki i sie pralo. Wrzucało sie do kosza a później trzeba bylo segregować - co by fajnie nie bylo jakby majciochy we krwi krazyly po lazience. Fakt czlowiek od tamtego czasu sie wzbogacil i ma dwa kosze jeden na bieliznę a drugi na ubrania.

56 Ostatnio edytowany przez luc (2014-08-29 23:45:00)

Odp: Książę czy parobek? - o obowiązkach domowych Waszych dzieci.
Iceni napisał/a:

Mieszkajac w dwie osoby w malutkim mieszkanki naprawdę nie ma zbyt wiele obowiązków tongue nawet dla mnie jednej big_smile

I żaden z Twoich obowiązków nie nadaje się do wykonania przez 10-latkę? wink

57

Odp: Książę czy parobek? - o obowiązkach domowych Waszych dzieci.

Iceni - Ty strasznie wszystko bierzesz do sobie. A czy ja kaze Twojej córce podkładać do pieca ? Nie. Ja tak robiłam jak bylam starsza, nie bylo centralnego, nie bylo takiego luksusu jak teraz.

Wiesz mieszkam na wsi, znam parę dziewczyn w wieku +25 które nie skosza podwórka bo sobie paznokcie pobrudza - ojciec stary kolo 60 chory i to on ma miec sile na koszenie, nie daj Boże jak matka wysle do sklepu taka hańba ze siatkę z zakupami musza nieść ale jesc to by chciały, po plewić w ogródku tez nie tyle ziemi nie ma opcji. Ale cóż takie wychowanie bylo od malego, ze nic od dziecka sie nie wymagalo a teraz paniusia +25 prostych czynności nie zrobi a najlepsze jest to ze nie szukaja nawet pracy niby po co ? Mamusia z tatusiem dadzą big_smile szok.

58

Odp: Książę czy parobek? - o obowiązkach domowych Waszych dzieci.
luc napisał/a:
Iceni napisał/a:

Mieszkajac w dwie osoby w malutkim mieszkanki naprawdę nie ma zbyt wiele obowiązków tongue nawet dla mnie jednej big_smile

I żaden z Twoich obowiązków nie nadaje się do wykonania przez 10-latkę? wink

Och, to też nie jest tak że ona nic nie robi. Raczej wygląda to tak, że od czasu do czasu bierzemy się za sprzątanie pokoju i wtedy każdy zbiera swoje "skarby" i znajduje dla nich miejsce.

Problem jest chyba w tym, że ja robię większy bałagan niż ona big_smile

59

Odp: Książę czy parobek? - o obowiązkach domowych Waszych dzieci.

Ktoś kto mieszka w bloku jasne ze ma mniej zajęcia, ale tak jak ja mieszkam od malego na wsi gdzie jest duże podwórko, ogródek z warzywami, maly sadzik za ogrodzeniem to jednak trochę wiecej jest pracy. Oczywiscie wszystko z umiarem i z odpowiednim wiekiem ! Wiadomo ze dziecko 10 letnie nie pójdzie podlewać ogródka, czy nawet plewić ale juz takie 18+ to moze pomoc. Tego chyba tlumaczyc nie musze.

Pozniej mamusie które wyreczaly ze wszytkiego biadolą jak to syn, córka nic nie potrafią, siedza na garnuszku mamusi, tatusia a na karku ma sie 30 +

No to dla mnie to by byla zalamka.
Teraz mam 25 + i naprawdę dużo robie, sama z siebie nikt mnie nie zmusza. Chce to robie, tym bardziej ze rodzice co raz starsi, sil nie maja choć i tak dużo robia w domu kolo domu no i przede wszystkim nie stać nas na ogrodnika, pania sprzątająca itp usługom.

60

Odp: Książę czy parobek? - o obowiązkach domowych Waszych dzieci.

Nie każdy mieszka na wsi, żeby mieć okazje nauczyć się dodawać do pieca hmm
Pranie po kąpieli? A od czego jest pralka? Ja stara jestem, sama mieszkam, wszystko muszę sobie sama zrobić ale nigdy mi do łba nie strzeliło żeby można było bieliznę po kąpieli prać. Ok, Ty nie miałaś automatu, ale po kazać to TERAZ, w dzisiejszych czasach robić dziecku? Tego naprawdę nie rozumiem.
takie zdziwienie, że dziecko nie umie dołożyć do pieca. A zdziwiłabyś się, bo zapewne 70 procent ludzi dzisiaj mieszkajacych w miastach nigdy tego nie robiło. Umiem drewienko włożyć do kominka, bo w domu rodziców jest i kiedyś z koleżanką jak ich nie było kombinowałyśmy i paliłyśmy w nim różne rzeczy (co było głupie), aczkolwiek nie wyobrażam sobie targać węgla - i zapewne nie ja jedna sobie nie wyobrażam.
Gdy diabli wezmą technikę, to większość osób w domu żadnego pieca nie ma, więc nie ma i w czym palić.
Mieszkając w trójkę - dziecko plus rodzice też nie ma co robić - zwłaszcza jak dziecko jest starsze. Ja nawet nie bałaganiłam, bo nie miałam się z kim bawić, a wszyscy spędzali czas poza domem głównie.
Albo jak rodzice robią zakupy raz na tydzień (tak u mnie było) to mają specjalnie coś zostawić i nie kupić żeby dziecko wysyłać? Samo się nauczy kupować, jak będzie musiało sobie coś kupić w sklepie - np. drugie śniadanie.
Tak jak ktoś napisał - potrzeba uczy najlepiej.

61

Odp: Książę czy parobek? - o obowiązkach domowych Waszych dzieci.
Iceni napisał/a:
luc napisał/a:
Iceni napisał/a:

Mieszkajac w dwie osoby w malutkim mieszkanki naprawdę nie ma zbyt wiele obowiązków tongue nawet dla mnie jednej big_smile

I żaden z Twoich obowiązków nie nadaje się do wykonania przez 10-latkę? wink

Och, to też nie jest tak że ona nic nie robi. Raczej wygląda to tak, że od czasu do czasu bierzemy się za sprzątanie pokoju i wtedy każdy zbiera swoje "skarby" i znajduje dla nich miejsce.

Problem jest chyba w tym, że ja robię większy bałagan niż ona big_smile

Skoro jesteście we dwie i nie przeszkadza Wam to to ja żadnego problemu nie widzę. Dziecko ma 10 lat, jest jeszcze za małe na większe prace w domu. Przyjdzie czas to i zacznie cos wiecej robić, jeśli oczywiście będziesz tego chciala. Choć fakt dwie kobitki które jak mówisz nie robia duzego balaganu nie powinno byc wiekszego problemu.

Choć uważam ze dziecko nie tylko musi sie uczyc do szkoly itp.
Lekkie prace jak najbardziej wedle wieku.
Nie wyobrazam sobie aby dziecko mając 5 lat gdzie juz wszystko rozumie i wie o co chodzilo po zabawie zostawilo cala podloge w klockach ktora czeka na mamusie aż posprząta a dziecko idzie sobie pograć w kompa albo oglada bajeczki a mamusia sprząta big_smile

62

Odp: Książę czy parobek? - o obowiązkach domowych Waszych dzieci.

Kammis - nie chce mi się powtarzac po raz któryś. Ja mialam taka potrzebe ze po każdej kąpieli, w nowej wodzie pralam swoja bieliznę. Bo ja tak chcialam, nie lubialam jej składować w koszu. Zrozumiale ?
Nikt tego nie musi robić, no chyba ze chce. Ja chcialam , w tamtym okresie sama z siebie to robilam. Nikt mi nie kazal.

63

Odp: Książę czy parobek? - o obowiązkach domowych Waszych dzieci.

Ja biorę do siebie, bo przed moim wpisem każdy pisał jak to dzieci sie przykładają, a ja przyszłam, napisałam ze mam to w nosie, bo lubię  swój bałagan i nie mam czego od młodej wymagać i się zaczęły przykłady z brudasami.

Nie wiem dlaczego dla wielu osób bałagan=brud.
Moja łazienka jest bardziej sterylna niż niejedna kuchnia big_smile ale na przykład pranie (czyste i poskładane!)  potrafi leżeć i tydzień na krześle, bo mi nie przeszkadza że sobie tam leży.
To dlaczego miałabym wymagać tego od mojej córki?

Lubie bałagan. Ale wkurza mnie to, że ktoś w jednym zdaniu używa mojego nicka a potem pisze o syfie i brudzie bo to nie jest mile i nie jest prawdziwe.

U mnie w mieszkaniu MOGĄ się walac książki po podłodze, może lezeć pranie w oczekiwaniu az sie zlituje I schowam je do szafy, moga stac cztery brudne szklanki. My po prostu nie rzucamy się na każda rzecz żeby odłożyć ją na miejsce w związku z tym mamy bałagan i dużo wolnego czasu tongue

64

Odp: Książę czy parobek? - o obowiązkach domowych Waszych dzieci.

Myślę że czasami wdrażanie dzieci odnosi odwrotny skutek - wzbudza jedynie niechęć do danej czynności - zwłaszcza jeśli tylko dziecko ma ją wykonywać. Już jak miałam 6 lat miałam myć naczynia i zgadnijcie jakiej czynności najbardziej unikam big_smile Czasami niektóre sprawy lepiej pozostawić własnemu biegowi - wyczuć środek. Czytając co pisze kammiś trudno nie mieć wrażenia że nie do końca ma styczność z rzeczywistością. Co jeśli nie będzie zarabiała wystarczająco żeby zapewnić sobie taki standard życia mają jej rodzice? Większość ludzi w Polsce pali w piecach węglem (ogrzewanie centralne to też palenie w piecu), większości nie stać na stołowanie się na mieście...
Z drugiej strony reżim porządkowy to też nie moja bajka, a widać że kammiś i bez trucia utrzymuje porządek, a np. moja wiecznie goniona do porządków siostra - nie.

65

Odp: Książę czy parobek? - o obowiązkach domowych Waszych dzieci.

Ja wszystkich wpisów nie czytam. No te ostatnie co maja ze mną związek juz tak ha.
Ja brudastwo nazywam w tedy gdy ktoś ma gleboko w dupi.e porządek a dzieci biora przyklad z rodziców, no bo jak oni nie sprzątają to i my nie będziemy.
Podalam przyklad znajomej ona ma w dupi.e porzadek syf w domu, ciuchy w kącie, brudne w domu czuc jak te ciuszki ladnie pachną. Na porzadek czasu nie ma. Ale na ploty to juz czas ma.
Ona akurat ma córkę, widzę ze dziewczyna bierze przyklad z matki.
Powiedzcie mi jak można składować ciuchy przez parę msc i ich nie prac ? Ok nie chce sie to niech wyrzuci, ale nie trzymac w domu przez pól roku, aż w końcu nie ma w czym chodzic no i pranie jest:D maskara.


Iceni - Ty tak poważnie nie bierz do siebie to co napisalam o brudzie.
Nie chodziło mi przecież o Ciebie.
Napisalam przyklad jak moja znajoma dba o porządek a raczej brak dbania o porządek.

A czy ja Iceni napisalam w tedy o Tobie? Nie. Podałam przyklad gdzie spotkalam się nie dawno z tym zjawiskiem w swoim otoczeniu.

Kazdy dba o własny porzadek. Nie uwazam abyś miala brudno i nigdzie tak nie napisalam ze masz brudno. Masz córkę i to mala, po za tym tak jak sama napisalas jestescie we dwoje wiec i bałaganu nie ma.

To jest indywidualne, wszystko zależy od rodziców, rodzica jak wychowuje własne dziecko.
Zwykle na takich wątkach jest problem, bo to jednak watek gdzie kazdy uważa ze robi dobrze, niech kazdy robi po swojemu i tak powinno byc big_smile
Sama nie jestem perfecyjna i przypomnialo mi sie ze mam ciuchy rozrzucone w drugim pokoju jak szukałam kreacji na jutrzejszy- dzisiejszy grill big_smile
dobra lece spac. Milej nocki.

Posty [ 1 do 65 z 69 ]

Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » WYCHOWANIE, ZDROWIE I EDUKACJA DZIECKA » Książę czy parobek? - o obowiązkach domowych Waszych dzieci.

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026