cześć,
dzisiaj chyba mam apogeum wszystkiego......, a chyba najbardziej tego, że zostałam sama....
Nie skarżę się na to, wybór był mój, ale jakby nie to dla mnie najgorsze. bardzo źle się poczułam, bo doświadczyłam tego, że kobieta samotna to zagrożenie, wróg. Czy macie podobne odczucia?
Kiedyś koleżanka mi to powiedziała, jak byłam w związku, ale jakby to zbagatelizowałam...., powiedziałam, że przesadza, że jak taka kobieta może być zagrożeniem?? a teraz dzwonią mi te słowa, jak dzwony i bolą, bo podzielam ten los.........
Proszę napiszcie, dlaczego tak jest.... NIE ROZUMIEM TEGO?
czy my kobiety jesteśmy takie okropne, ze doszukujemy się w innych kobietach tylko zła, czy faceci wykorzystują nas samotne, aby swoim kobietom coś udowodnić?
dlaczego nie może być normalnie??? dlaczego
Podobne tematy
Ale o co Ci chodzi?
czy macie podobne doświadczenia, czy kobieta samotna to zło?
czy macie podobne doświadczenia, czy kobieta samotna to zło?
Nie zło. Target.
Nigdy nawet nie przyszło mi to do głowy... Czemu niby miałaby być?
czy macie podobne doświadczenia, czy kobieta samotna to zło?
Taa... Wcielone.
Szczególnie w mini i szpilkach.
poco? napisał/a:czy macie podobne doświadczenia, czy kobieta samotna to zło?
Taa... Wcielone.
Szczególnie w mini i szpilkach.
No to już sam diabeł wcielony. ![]()
bardzo źle się poczułam, bo doświadczyłam tego, że kobieta samotna to zagrożenie, wróg.
Czy chodzi Ci o odrzucenie przez znajomych? Nagła cisza "w telefonie", nikt nie wpada z wizytą, nikt Ciebie nie zaprasza??
To tak, doświadczyłam. Ale była to głównie moja wina, bo pozwoliłam na to, że moi znajomi poszli w odstawkę, a jego stali się "naszymi". Nie ma jego, nie ma znajomych. Jeśli myślałaś o nich w kategorii "przyjaciele", to nimi nie byli, skoro Cię "odstawili".
Kobieta o kobietę zawsze jest i będzie zazdrosna. O samotną tym bardziej.
Ciężko jeszcze niektórym pojąć, że sama to nie to samo co samotna.
Wrzucane są takie osoby do jednego worka, z etykietą "harpia, zdesperowana, UWAŻAĆ!!!!"
Chyba, że o coś innego Ci chodzi, napisz, bo nie wiadomo o co chodzi.
Pyskata - Kobieta o kobietę zawsze jest i będzie zazdrosna. O samotną tym bardziej.
Ciężko jeszcze niektórym pojąć, że sama to nie to samo co samotna.
Wrzucane są takie osoby do jednego worka, z etykietą "harpia, zdesperowana, UWAŻAĆ!!!!"
Chyba, że o coś innego Ci chodzi, napisz, bo nie wiadomo o co chodzi.
dokładnie o to mi chodzi. Ja nie mam ochoty na związek, to że jestem sama nie oznacza samotna, a jak pójdę na jakąś imprezę i jestem jako nieliczna z osób sama, to od razu widzę te spojrzenia kobiet....., jak rozmawiam z ich mężami. Jak facet jest sam i gada z takową żoną, to wtedy jest w skowronach, to wtedy mąż ją nie interesuje, ale jak tylko on rozmawia....... to od razu pazury sobie ostrzą
fakt, łatwiej i lepiej gada mi się z facetami, bo gadają na tematy neutralne, a laski to od razu chcą wszystko wiedzieć, nie potrzebuje fałszywego wsparcia i litości. Chcę być traktowana jak normalny człowiek. Samotna nie oznacza, że szuka cudzego męża.
Hmmm, widze, ze nie najlepsze masz zdanie o kobietach wogole
Dlaczego od razu falszywe wsparcie i litosc??
W grupie naszych znajomych, z ktorymi od lat jezdzimy wspolnie na narty jest jedna rozwodka (notabene b ladna kobieta, do tego sympatyczna i bogata
). Nigdy nie przyszloby mi do glowy traktowac ją jak zagrozenie. Lubimy sie.
Benita 72 - fajnie, tylko ile jest takich kobiet, jak Ty? ...... mam sporo koleżanek mężatek i czasami czuję się jak intruz, jak opowiadają o innych kobietach i swojej zazdrości....., może rzeczywiście przez nie czuje się tak, że zaraz mam wyrzuty, że z kimś za długo rozmawiam, spinam się
Tak w towarzystwie kobiet nie czuje się najlepiej, z facetami jest inaczej..... lepiej i się rozmawia
Wiesz, ja jestem , mężatką, ale nie przeszkadza, mi , kto i ile rozmawia z moim mężem, ani na imprezie, ani na wyjeździe..naprawdę. To, nie powinno być Twoim problemem, ale relacji miedzy małżonkami, zaufanie to podstawa związku, z moim mężem możesz rozmawiać całą noc (nawet jeżeli wyglądasz jak super modelka) to tylko kwestia zaufania, nie wiem jak można być z kimś, kogu nie ufam i musiałabym go sprawdzać, dla mnie to nie ma sensu, to zaprzeczenie związku, formalnego czy nie . Więc, albo trafiasz , na źle dobrane pary, albo......... Twoje Ego jest zbyt rozbuchane. Bo, wierzę, że dwie...trzy, kobiety, są chorobliwie zazdrosne... no cóż zdarza się, ale wszystkie. Nie ..... albo Ty jesteś Wenus... albo masz manię prześladowczą
KW201 - i tu się z Tobą zgadzam, zaufanie to podstawa, będąc w związku nigdy nie mi też to nie przeszkadzało, że mój partner rozmawia z inną kobietą, nie było dla mnie problemem, że wychodzimy gdzieś od czasu do czasu oddzielnie. Ufałam mu i nigdy mnie nie zawiódł, ja z resztą jego też. ze swojej strony mogę powiedzieć, że z takich oddzielnych imprez jeszcze bardziej stęskniona do niego wracałam i byłam szczęśliwa wtulając się niego.
Może masz rację, że trafiłam na źle dobrane pary, a teraz sama się nakręcam przed imprezą, ale i tak będę chodzić:)
, nie zamierzam żyć jak odludek:) - dzięki KW201
Zaraz po wojnie, to faceci mieli fajnie (ci, co nie wygineli) - mało która miała.
15 2013-11-01 13:17:18 Ostatnio edytowany przez Joga (2013-11-01 13:19:37)
Może masz rację, że trafiłam na źle dobrane pary, a teraz sama się nakręcam przed imprezą, ale i tak będę chodzić:)
, nie zamierzam żyć jak odludek:) - dzięki KW201
Dokładnie wiem o co ci chodzi, niestety miałam podobnie. Długo byłam sama, na imprezach niektóre moje koleżanki, z którymi na co dzień piłam kawkę, pomagałam w przeprowadzkach i niańczyłam dzieci, traktowały mnie jak potencjalną rywalkę. Nigdy nie dałam im do tego powodu.
Kiedyś na jakimś grillu mąż jednej z nich podał mi piwo, był gospodarzem więc zrobił to bez jakiegoś podtekstu ale komentarz jego żony do tej pory doskonale pamiętam. Dziś już są po rozwodzie, mają swoje nowe rodziny. Kiedy się rozwodzili matka koleżanki, zrobiła mi dziwną awanturę przez telefon, nie wiedziałam o co kobiecie chodzi, zawsze ją lubiłam, ona mnie również. Powód tej awantury, zrozumiałam dopiero rok później, kiedy dowiedziałam się o ich rozwodzie. Moja koleżanka i jej matka uważały, że mam romans z mężem tej koleżanki.......Ten były już wtedy mąż mi o tym opowiedział, kiedy przypadkowo się spotkaliśmy, uśmialiśmy się razem, bo kompletnie nie wiem skąd taki pomysł zrodził się w głowie mojej koleżanki.
Kiedy emocje opadły koleżanka przeprosiła mnie za głupotę i podejrzenia ale niesmak z tej całej sytuacji dalej gdzieś tam we mnie "siedzi".
Dokładnie tak jak ty się czułam i po tej "aferze" z piwkiem przestałam chodzić na takie spotkania, kiedy byłam sama bez chłopaka. Czytaj do trzydziestki siedziałam z książką w domu, ewentualne wyjścia tylko z koleżankami ale bez facetów ![]()
poco? napisał/a:Może masz rację, że trafiłam na źle dobrane pary, a teraz sama się nakręcam przed imprezą, ale i tak będę chodzić:)
, nie zamierzam żyć jak odludek:) - dzięki KW201Dokładnie wiem o co ci chodzi, niestety miałam podobnie. Długo byłam sama, na imprezach niektóre moje koleżanki, z którymi na co dzień piłam kawkę, pomagałam w przeprowadzkach i niańczyłam dzieci, traktowały mnie jak potencjalną rywalkę. Nigdy nie dałam im do tego powodu.
Kiedyś na jakimś grillu mąż jednej z nich podał mi piwo, był gospodarzem więc zrobił to bez jakiegoś podtekstu ale komentarz jego żony do tej pory doskonale pamiętam. Dziś już są po rozwodzie, mają swoje nowe rodziny. Kiedy się rozwodzili matka koleżanki, zrobiła mi dziwną awanturę przez telefon, nie wiedziałam o co kobiecie chodzi, zawsze ją lubiłam, ona mnie również. Powód tej awantury, zrozumiałam dopiero rok później, kiedy dowiedziałam się o ich rozwodzie. Moja koleżanka i jej matka uważały, że mam romans z mężem tej koleżanki.......Ten były już wtedy mąż mi o tym opowiedział, kiedy przypadkowo się spotkaliśmy, uśmialiśmy się razem, bo kompletnie nie wiem skąd taki pomysł zrodził się w głowie mojej koleżanki.
Kiedy emocje opadły koleżanka przeprosiła mnie za głupotę i podejrzenia ale niesmak z tej całej sytuacji dalej gdzieś tam we mnie "siedzi".
Dokładnie tak jak ty się czułam i po tej "aferze" z piwkiem przestałam chodzić na takie spotkania, kiedy byłam sama bez chłopaka. Czytaj do trzydziestki siedziałam z książką w domu, ewentualne wyjścia tylko z koleżankami ale bez facetów
Przykład nadinterpretacji stosowanej przez większość kobiet (nie wiem, jak z facetami - chyba lepiej). Z niczego zbudują historię prowadzącą do totalnej destrukcji. Żyją w iluzjach stworzonych przez własny zdefektowany umysł. Dlaczego?
N4VV - "Przykład nadinterpretacji stosowanej przez większość kobiet" - a nie zastosował byś jej, gdybyś słyszał teksty " mężu ja też tu jestem", jeśli rozmawiasz z kim 5 min, albo w toalecie " widziałaś jak się ku... bajeruje mój mąż z tą blondyną", albo..."kotku ja jestem Twoją żoną, chodź ze mną zatańczyć" i takie tam....., ok zaznaczają "swój teren", ale jak ja mam się czuć?? to mam z nikim nie rozmawiać? Rzadko która z żon chce dołączyć się do konwersacji..., a przecież to żaden problem, aby razem porozmawiać.
To faceci z reguły w takich momentach zażenowani przepraszali za swoje połówki.
kobiety są zaj*****cie niedowartościowane, więc trzymaja się kurczowo swoich 'misiów' z obawy że ktoś im ich sprzątnie.
i tak, doświadczyłam raz czy dwa w czasach singielstwa ![]()
Iceni napisał/a:poco? napisał/a:czy macie podobne doświadczenia, czy kobieta samotna to zło?
Taa... Wcielone.
Szczególnie w mini i szpilkach.No to już sam diabeł wcielony.
Oj tam, oj tam diabeł od razu
![]()
Jaki diabeł.....aniołek przecież
N4VV - "Przykład nadinterpretacji stosowanej przez większość kobiet" - a nie zastosował byś jej, gdybyś słyszał teksty " mężu ja też tu jestem", jeśli rozmawiasz z kim 5 min, albo w toalecie " widziałaś jak się ku... bajeruje mój mąż z tą blondyną", albo..."kotku ja jestem Twoją żoną, chodź ze mną zatańczyć" i takie tam....., ok zaznaczają "swój teren", ale jak ja mam się czuć?? to mam z nikim nie rozmawiać? Rzadko która z żon chce dołączyć się do konwersacji..., a przecież to żaden problem, aby razem porozmawiać.
To faceci z reguły w takich momentach zażenowani przepraszali za swoje połówki.
Nie wiem, co chcesz mi powiedzieć. Po prostu sądzę, że podanie piwa kobiecie nie jest wystarczającym powodem do wszczynania awantur. Nie jest też, w efekcie końcowym, sensownym powodem do rozwodu.
N4VV - "Przykład nadinterpretacji stosowanej przez większość kobiet" - a nie zastosował byś jej, gdybyś słyszał teksty " mężu ja też tu jestem", jeśli rozmawiasz z kim 5 min, albo w toalecie " widziałaś jak się ku... bajeruje mój mąż z tą blondyną", albo..."kotku ja jestem Twoją żoną, chodź ze mną zatańczyć" i takie tam....., ok zaznaczają "swój teren", ale jak ja mam się czuć?? to mam z nikim nie rozmawiać? Rzadko która z żon chce dołączyć się do konwersacji..., a przecież to żaden problem, aby razem porozmawiać.
To faceci z reguły w takich momentach zażenowani przepraszali za swoje połówki.
Problem jest w niedowartościowanych, zazdrosnych żonach, uzurpujących sobie wyłączne prawo do męża, jakby był ich własnością
nie w Tobie.
Zmień znajomych, na trochę bardziej normalnych ![]()
kobieta zagrożeniem nie sądzę. Nie wiem czy dobrze zrozumiałam. Chodzi Tobie o zagrożenie dla samej siebie czy dla innego faceta? Czasami tak jest że ludzie się rozstają z różnych powodów. Trzeba to po prostu olać i nie szukać zagrożeń. Czy jesteś krzywa i garbata. Nie sądzę. Jak za długo będziesz się zastanawiać nad różnymi sprawami to wtedy będziesz mieć dopiero doła.. Nie myśl o zagrożeniu Żyj.:-)