Poznaliśmy się w podróży. Zbliżylismy sie trochę do siebie. Później on miał jechać znów w inna podróż i rozważał, czy mnie ze soba nie zabrać. Ostatecznie zdecydował, ze jednak chce jechac w pojedynkę, bo w dwie osoby mogłyby wyniknąć pewne utrudnienia. Poza tym, wyprawa w pojedynkę to zupełnie co innego, mozna wtedy odkryc siebie itd itp.. Uznałam, że no ok, nie chce ze mna jechać i tyle. Ale teraz on się odzywa z tej podróży. Pisze sms, dzwoni. Powiedział, ze nie spodziewał sie tego, ale teskni..
Ja tak bardzo chciałam jechać z nim i dałam mu to do zrozumienia, ale nie wpłynelo to na jego decyzje, żeby mnie ze soba zabrać. A teraz tak sie zachowuje. Gdy napisałam mu jeszcze po tym- jak mi troche zdawał relacje z tej wyprawy- coś w stylu, ze ma tak fajnie, ze bardzo mu zazdroszcze tego wypadu, to nic na to nie odpowiedział. Miłam nadzieję, ze moze odpowie coś w stylu:"jednak troche załuję, ze Cie nie zabrałem", "szkoda, ze Cie tu nie ma".. ale nie. Opisał tylko co zwiedzał danego dnia.
Co ja mam sobie o tym wszystkim myśleć? Odzywając sie i mówiac takie rzeczy, robi mi nadzieje. Czy on sie bawi moimi uczuciami?
Faceci są prosci?