Lepszy mały ogień, który nas ogrzewa, niż wielki pożar? - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Lepszy mały ogień, który nas ogrzewa, niż wielki pożar?

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 26 ]

1

Temat: Lepszy mały ogień, który nas ogrzewa, niż wielki pożar?

Drogie koleżanki/ koledzy,

opiszę po krótce moja sytuację.
Jakis czas temu poznałam M. Poznalismy się dzieki koleżance z mojej pracy. Ona zna go z roku. M. ma 24 lata, ułożony, porządny, ze wspaniałej rodziny, magister inżynier, pracowity.
Poznałam jego rodzine, znajomych, on moją. Wszyscy są zachwyceni. Dba o mnie, pisze dzwoni interesuje się. Wspaniały facet, pewnie każda inna o takim marzy. Bylismy na weselu jego brata, wymieniamy się weekendami, teraz był on w piatek jade ja ponieważ dzieli nas odległość a on ma duzo obowiązków w pracy.
Jest naprawdę wyjatkowy, gdy mówie, zę sie sie czuje ale chce zeby przyjechał to mowi odpoczywaj przyjade ale nic nie sprzataj nie gotuj nie rob zakupów, ze wszystkim Ci pomoge.
Opowiada sam z siebie co robi i gdzie jest co daje mi poczucie ze mimo ze na odleglosc to jest.
Przebakuje coś o wspolnym mieszkaniu.
Natomiast jest jeden mały zgrzyt, nie ma z mojej strony przynjamnije tego wielkiego WOW, wszzystkie moje poprzednie relacje zaczynaly sie od wielkiej fascynacji, wybuchów emocji tui jest inaczej.
Jest spokoj, rozmowa, wsparcie zainteresowanie.
Moja najlepsza przyjaciółka - mężatka i wzorowa matka mowi, ze tak jest lepiej, ze lepsze powolne budownaie uczucia nic wielki wybuch a potem wielki koniec, ze podobno lepsze toniz łatwo przyszło łatwo poszo.
Mysle o nim coraz czesciej, lubie coraz bardziej. On oczywiscie przedstawia mnie jako swoją oficialna partnerkę a ja sie boje, ze go skrzywdze.
Chociaz podobno prawdziwa milośc buduje sie kazdego dnia i kazdej nocy.
Natomiast wiem, ze chcialabym prawdziwej wielkiej milosci a nie sympatii i przyzywczajenia w zwiazku.
Poradzcie co robic by bylo lepiej i co w ogole o tym myslicie.
Pozdrawiam smile

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Lepszy mały ogień, który nas ogrzewa, niż wielki pożar?

Myślę, że Twoja przyjaciółka jest mądrą kobietą. Sama zresztą piszesz, że lubisz go coraz bardziej. Jeśli towarzyszy temu także wzajemny pociąg fizyczny (ale o tym akurat nie piszesz, dlaczego?), to chyba trafiłaś na swojego księcia, choć mało w nim macho.
Masz wątpliwości, chciałabyś od razu całej motylarni. Rozumiem. Ale zgodnie z tym, co uważą Twoja przyjaciółka, łapanie motylków "pojedynczo" jest jeszcze lepsze. Bo "prezentem" od losu możesz się szybko znudzić, zaś własna praca nad tym pozwoli Ci cieszyć się tym długie lata.
Wzięło mnie na metafory, ale myślę, że dobrze to oddałem. Pozdrawiam.

facet po przejściach

3

Odp: Lepszy mały ogień, który nas ogrzewa, niż wielki pożar?

Niedawno rozmawiałam o tym z moją koleżanką. Mówiła, że w jej wypadku większość związków była budowana od relacji przyjacielskich. Mówiła, też takie związki są dojrzalsze i trwalsze.
Ja nigdy czegoś takiego nie przeżyłam, u mnie pojawia się wielka fascynacja drugą osobą. Zdarzyło mi się to tylko 2 razy ale za to wiem, że to na pewno to smile
Nie wiem jak to będzie u Ciebie, jeżeli wszystko prowadzi do związku, to może daj temu szansę smile Już niedługo możesz świata nie wiedzieć poza partnerem. Ale może się tak zdarzyć, że będąc w takim wypracowanym związku pojawi się ktoś inny w Twoim życiu i z nim będziesz miała wielkie BOOM.
Jestem ciekawa opinii innych forumowiczów

4

Odp: Lepszy mały ogień, który nas ogrzewa, niż wielki pożar?
Excop napisał/a:

Myślę, że Twoja przyjaciółka jest mądrą kobietą. Sama zresztą piszesz, że lubisz go coraz bardziej. Jeśli towarzyszy temu także wzajemny pociąg fizyczny (ale o tym akurat nie piszesz, dlaczego?), to chyba trafiłaś na swojego księcia, choć mało w nim macho.
Masz wątpliwości, chciałabyś od razu całej motylarni. Rozumiem. Ale zgodnie z tym, co uważą Twoja przyjaciółka, łapanie motylków "pojedynczo" jest jeszcze lepsze. Bo "prezentem" od losu możesz się szybko znudzić, zaś własna praca nad tym pozwoli Ci cieszyć się tym długie lata.
Wzięło mnie na metafory, ale myślę, że dobrze to oddałem. Pozdrawiam.

jesli chodzi o pociag fizyczny to jest to krotki temat, podoba mi sie to ze zasypiajac w jego ramionach czuje sie jak mala dziewczynka obięta wielkimi ramionami, w lozku hm, dzieje sie, on nie ma jakiegos duzego doswiadczenia, ja niby tez nie ale wiem co i jak lubie i staram mu sie pokazac, on sie bardzo stara no i ostatni seks byl bardzo bardzo dobry, narazie jest za wczesnie by przestac sie w 100% wstydzic i krepowac, kochalismy sie dopiero 3 razy

5 Ostatnio edytowany przez mart92 (2014-08-26 10:27:57)

Odp: Lepszy mały ogień, który nas ogrzewa, niż wielki pożar?

my juz zyjemy jak w zwiazku, sa plany, odlegle i te  bliższe.  itp

6

Odp: Lepszy mały ogień, który nas ogrzewa, niż wielki pożar?
mart92 napisał/a:

my juz zyjemy jak w zwiazku, sa plany, odlegle i te  bliższe.  itp

Wydaje mi się, że trochę się boisz, że to wszystko między Wami dzieje się za szybko, a Ty "zostajesz w tyle"? Może daj mu delikatnie do zrozumienia, że za wcześnie na dalekosiężne plany. Że chciałabyś nieco swobody, by przekonać się, że on, to właśnie "Ten"?

facet po przejściach

7

Odp: Lepszy mały ogień, który nas ogrzewa, niż wielki pożar?
Excop napisał/a:
mart92 napisał/a:

my juz zyjemy jak w zwiazku, sa plany, odlegle i te  bliższe.  itp

Wydaje mi się, że trochę się boisz, że to wszystko między Wami dzieje się za szybko, a Ty "zostajesz w tyle"? Może daj mu delikatnie do zrozumienia, że za wcześnie na dalekosiężne plany. Że chciałabyś nieco swobody, by przekonać się, że on, to właśnie "Ten"?

tu chyba nie chodzi o strach, bo podoba mi sie nawet wizja wspolnego mieszkania, boje sie tylko ze ja bede go po prostu bardzo lubic a on poczuje cos wiecej i go skrzywdze, boje sie ze te motylki sie nie pojawia, bo narazie nie ma tesknoty, owszem brakuje mi go w tygodniu jak go nei ma obok, rano czekam na sms, opowiadam co u mnie, dziele sie codziennościa

8

Odp: Lepszy mały ogień, który nas ogrzewa, niż wielki pożar?

Myślę, że twoja przyjaciółka dobrze ci powiedziała. Nie każda relacja musi zaczynać się od zakochania i motylków od pierwszego wejrzenia, to może stać się z czasem, miłość dojrzalsza, budowana najpierw na przyjaźni może zdać egzamin smile Musisz spróbować inaczej się nie przekonasz

9

Odp: Lepszy mały ogień, który nas ogrzewa, niż wielki pożar?

zawsze uważałam że lepiej jak wszystko zaqczyna się od małego płomyczka bo można go roznicać coraz bardziej , a jak wszystko sie zaczyna od wielkich płomieni to szybko wygasa i cięzko jest podtrzymać ten ogień.

"Pozory mylą.... a ludzie zawodzą "

"Never look back "
Odp: Lepszy mały ogień, który nas ogrzewa, niż wielki pożar?

A według mnie Tobie na nim bardzo zależy i się w nim stopniowo zakochujesz, ale nie czujesz intensywnie tego, bo nie ma między wami żadnego dramatu.Piszesz o nim że wszyscy są nim zachwyceni, że jest wspaniały, że jest wyjątkowy, czujesz się przy nim bezpieczna.
Wszystko jest taj jak powinno, więc trudniej Ci poczuć takie intensywne emocje, które się czuje, jak jest jakiś problem, albo jakieś "ale".

Ja się tak kiedyś zakochałam w facecie, że myślałam bardzo długo, iż z mojej strony nic nie ma,też właśnie dlatego, że to działo się bardzo powoli. A po kilku miesiącach nagle doszło do mnie, że "wpadłam jak śliwka w kompot". smile

Jak by Ci facet powiedział, że na na rok wyjeżdża do Australii, to byś wpadła w histerię i wtedy doszłoby do Ciebie , jak bardzo Ci na nim zależy. Według mnie jesteś już "trafiona", więc wyluzuj i nie szukaj dziury w całym.  big_smile

Kochać sa­mego siebie - to początek ro­man­su na całe życie.
Człowiek nap­rawdę po­siada tyl­ko to, co jest w nim.

11

Odp: Lepszy mały ogień, który nas ogrzewa, niż wielki pożar?
Szarlotkanagorąco napisał/a:

A według mnie Tobie na nim bardzo zależy i się w nim stopniowo zakochujesz, ale nie czujesz intensywnie tego, bo nie ma między wami żadnego dramatu.Piszesz o nim że wszyscy są nim zachwyceni, że jest wspaniały, że jest wyjątkowy, czujesz się przy nim bezpieczna.
Wszystko jest taj jak powinno, więc trudniej Ci poczuć takie intensywne emocje, które się czuje, jak jest jakiś problem, albo jakieś "ale".

Ja się tak kiedyś zakochałam w facecie, że myślałam bardzo długo, iż z mojej strony nic nie ma,też właśnie dlatego, że to działo się bardzo powoli. A po kilku miesiącach nagle doszło do mnie, że "wpadłam jak śliwka w kompot". smile

Jak by Ci facet powiedział, że na na rok wyjeżdża do Australii, to byś wpadła w histerię i wtedy doszłoby do Ciebie , jak bardzo Ci na nim zależy. Według mnie jesteś już "trafiona", więc wyluzuj i nie szukaj dziury w całym.  big_smile

Hah, dokładnie. Tego mi zawsze brakowało, by to opisac. Musi byc problem. Cos co wyzwala taką troszke negatywną 'histerie', by pozniej znowu poczuc sie dobrze i przyjemnie. Ale racja jest taka, ze niektorzy po prostu lubią wahania nastrojow i sa od dziecka do tego przyzwyczajeni. Nie umialem cholera tego nazwac, dzieki ponownie.

'She's the kind of girl you dream of'
"Mało pewne siebie kobiety zawsze będą biec za tym, czego nie mogą mieć, szukać czegoś czego nie ma."
Nie ma możliwości obdarzenia najgłębszym uczuciem jakim dysponuje człowiek, kogoś, kto nie jest dla ciebie dobry i traktuje cie nie tak jak byś chciał. Zakochanie w wyobrażeniach.
|Tylko pod mailem|

12

Odp: Lepszy mały ogień, który nas ogrzewa, niż wielki pożar?

może być sporo prawdy w tym co piszecie, bo w sumie czekam na weekendy z nim, staram sie by wyszlo wszystko jak najlepiej, interesuje sie, dbam, martwie.
moze po prostu nigdy wczesniej tak nie mialam i nie umiem docenic.
miejmy nadzieje, bo stracic takiego faceta to wielka glupota

13

Odp: Lepszy mały ogień, który nas ogrzewa, niż wielki pożar?

Tak, Ty go najwyraźniej kochasz, motylki już w Tobie trzepoczą, tylko nie umiesz ich nazwać. Poprzednio niezbyt dokładnie "zdiagnozowałem" Twoje rozterki. Teraz pozwolę sobie przypuścić, że może obawiasz się (obawiałaś się) o siebie, że siebie skrzywdzisz, nie dopuszczając do głosu własnych uczuć do tego Twojego brylanciku.
Powtórzę jeszcze raz. Masz mądrą przyjaciółkę. Jej też się trzymaj.
Pozdrawiam.

facet po przejściach

14

Odp: Lepszy mały ogień, który nas ogrzewa, niż wielki pożar?

A ja uważam, że motylki prędzej czy później cię dogonią... nawet, jeżeli będziesz rozsądną żoną.
Dopadną cię, okrążą i rzucą na kolana...

15 Ostatnio edytowany przez mart92 (2014-08-27 08:25:10)

Odp: Lepszy mały ogień, który nas ogrzewa, niż wielki pożar?

tylko, ze w kazdej poprzedniej relacji wygladalo to inaczej, pierwszy raz mam coś takiego.
nie ma tej wielkiej tesknoty, rzucania wszystkiego i jechania do niego, nie ma wielkich wyznan.
owszem rozmawiamy codziennie, jest wzajemna troska, zainteresowanie, i jest taki spokoj wyjatkowy.
po prostu umawiamy sie ok ja w ten weekend Ty w nast, opowiadmy sobie co robimy caly dzien.
jak mowi moja przyjaciołka, nie ma co szukac dziury w calym, a czasem moze byc fajnie tylko dla tego ze mam komu o tym dniu opowiedziec.
boje sie po prostu ze nic nie wybuchnie, nie bedzie wielkich uniesien i bedzie tak spokojnie jak do tej pory.
i w sumie z jeden strony swietnie, bo kazdy marzy o spokoju i stabilizacji, ale z drugiej strony czy to nie za malo by kogos kochac? by ktos był całym światem?
moja Aga mowi jeszcze, ze najlepsze malżenstwa to takie, które zrodziły sie z przyjaźni i wzajemnej troski.

z jeden strony no ideał, facet o jakim marzy kazda, a z drugiej strony tak bardzo boje sie ze go nie docenie i skrzywdze, a taki czlowiek nie zasluguje na krzywde,
on oddał by mi ostatnia zlotowke gdybym potrzebowala, martwi sie jakbym była całym swiatem, czuje sie przy nim czasem jak mala dziewczynka bo tak sie mna opiekuje.
podejmuje decyzje jak prawdziwy facet, od wrzesnia bedzie mieszkał w warszawie, obojga nas to cieszy bo przeciez bedziemy mogli czescie sie widywac a ostatnio uslyszalam, ze jak juz bedzie w warszawie to tylko na weekend bede jechac do domu, bedzie mnie zawozil jak sam bedzie jechal do siebie do domu, albo bedzie zabieral mnie ze soba do siebie na weekendy.
wiec wydaje mi sie ze ma wobec mnie dosc powazne plany

16

Odp: Lepszy mały ogień, który nas ogrzewa, niż wielki pożar?

Hm ale ta poczatkowa fascynacja przeciez i tak zawsze schodzi.

'She's the kind of girl you dream of'
"Mało pewne siebie kobiety zawsze będą biec za tym, czego nie mogą mieć, szukać czegoś czego nie ma."
Nie ma możliwości obdarzenia najgłębszym uczuciem jakim dysponuje człowiek, kogoś, kto nie jest dla ciebie dobry i traktuje cie nie tak jak byś chciał. Zakochanie w wyobrażeniach.
|Tylko pod mailem|
Odp: Lepszy mały ogień, który nas ogrzewa, niż wielki pożar?
mart92 napisał/a:

tylko, ze w kazdej poprzedniej relacji wygladalo to inaczej, pierwszy raz mam coś takiego.
nie ma tej wielkiej tesknoty, rzucania wszystkiego i jechania do niego, nie ma wielkich wyznan.
owszem rozmawiamy codziennie, jest wzajemna troska, zainteresowanie, i jest taki spokoj wyjatkowy.

mart, to jest wymarzony związek dla każdej kobiety szukającej stabilizacji, która ma chęć by założyć rodzinę.
Mając taki związek można swobodnie rozwijać się zawodowo, mieć udane życie seksualne i snuć wspólne plany na przyszłość.

Może Ty jesteś za młoda po prostu na poważny związek. Mnie w twoim wieku też to nudziło.Koleżanki, którym to odpowiadało są dziś szczęśliwymi mężatkami. To jest materiał na związek na życie. Jeśli facet jest dla Ciebie atrakcyjny osobowościowo i seksualnie to nie zmarnuj tego w pogoni za mrzonkami.

Motyki to są wtedy gdy dwie osoby są niedojrzałe emocjonalnie i są zainteresowane bardziej swoją fantazją na temat tej drugiej osoby, niż tą drugą osobą. Oczywiście czasem zdarza się, że z czasem ludzie razem dorastają, motylki się kończą, a oni zaczynają nowy etap. Ale często po etapie motylków okazuje się, że nic już nie zostało.

Jeśli spotykamy partnera, który emocjonalnie jest dojrzały i jest na etapie szukania stabilizacji, to motylków ze strony kobiety raczej nie będzie(on pewnie ma motylki, bo się zakochał), tylko właśnie takie poczucie spokoju. Wtedy widzisz faceta realnie, a nie przez różowe okulary i nie zakłamujesz rzeczywistości.
Fakt, rzeczywistość jest zawsze mniej kolorowa niż fantazja, czy bajka, dlatego nie przeżywa się jej tak intensywnie.

Zastanów się czy Ty chcesz mieć stały związek na tym etapie życia, czy nie. Mi się wydaje, że Ciebie też przytłacza to, że on jest zaangażowany. Jeśli zaangażowanie fajnego faceta jest dla Ciebie przytłaczające to pewnie nie jesteś gotowa by się sama zaangażować.
W takiej sytuacji dużo bardziej będą dla Ciebie pociągający mężczyźni, którzy również nie szukają nic poważnego. Sama musisz sobie odpowiedzieć czy interesuje Cię bardziej przyjemna rzeczywistość czy ekscytująca, ale nierealna fantazja.

Kochać sa­mego siebie - to początek ro­man­su na całe życie.
Człowiek nap­rawdę po­siada tyl­ko to, co jest w nim.

18 Ostatnio edytowany przez thepass (2014-08-27 09:48:12)

Odp: Lepszy mały ogień, który nas ogrzewa, niż wielki pożar?
Szarlotkanagorąco napisał/a:

mart, to jest wymarzony związek dla każdej kobiety szukającej stabilizacji, która ma chęć by założyć rodzinę.
Mając taki związek można swobodnie rozwijać się zawodowo, mieć udane życie seksualne i snuć wspólne plany na przyszłość.

Może Ty jesteś za młoda po prostu na poważny związek. Mnie w twoim wieku też to nudziło.Koleżanki, którym to odpowiadało są dziś szczęśliwymi mężatkami. To jest materiał na związek na życie. Jeśli facet jest dla Ciebie atrakcyjny osobowościowo i seksualnie to nie zmarnuj tego w pogoni za mrzonkami.

Motyki to są wtedy gdy dwie osoby są niedojrzałe emocjonalnie i są zainteresowane bardziej swoją fantazją na temat tej drugiej osoby, niż tą drugą osobą. Oczywiście czasem zdarza się, że z czasem ludzie razem dorastają, motylki się kończą, a oni zaczynają nowy etap. Ale często po etapie motylków okazuje się, że nic już nie zostało.

Jeśli spotykamy partnera, który emocjonalnie jest dojrzały i jest na etapie szukania stabilizacji, to motylków ze strony kobiety raczej nie będzie(on pewnie ma motylki, bo się zakochał), tylko właśnie takie poczucie spokoju. Wtedy widzisz faceta realnie, a nie przez różowe okulary i nie zakłamujesz rzeczywistości.
Fakt, rzeczywistość jest zawsze mniej kolorowa niż fantazja, czy bajka, dlatego nie przeżywa się jej tak intensywnie.

Zastanów się czy Ty chcesz mieć stały związek na tym etapie życia, czy nie. Mi się wydaje, że Ciebie też przytłacza to, że on jest zaangażowany. Jeśli zaangażowanie fajnego faceta jest dla Ciebie przytłaczające to pewnie nie jesteś gotowa by się sama zaangażować.
W takiej sytuacji dużo bardziej będą dla Ciebie pociągający mężczyźni, którzy również nie szukają nic poważnego. Sama musisz sobie odpowiedzieć czy interesuje Cię bardziej przyjemna rzeczywistość czy ekscytująca, ale nierealna fantazja.

I jak tu sie nie zakochać w szarlotce smile Tak czy siak takimi opiniami burzysz pewną rzeczywistość pewnych osób(?).

'She's the kind of girl you dream of'
"Mało pewne siebie kobiety zawsze będą biec za tym, czego nie mogą mieć, szukać czegoś czego nie ma."
Nie ma możliwości obdarzenia najgłębszym uczuciem jakim dysponuje człowiek, kogoś, kto nie jest dla ciebie dobry i traktuje cie nie tak jak byś chciał. Zakochanie w wyobrażeniach.
|Tylko pod mailem|

19

Odp: Lepszy mały ogień, który nas ogrzewa, niż wielki pożar?

no wieć tak, mimo mlodego wieku (22 lata) zdecydownanie interesuje mnie powazny zwiazek, M sam mowi, ze za dwa lata slub potem dzieci, smieje sie ze juz nawet wybral imiona.
o niczym innym nie marze jak o powaznym stabilnym zwiazku, poczuciu bezpieczeństwa.
martwi mnie fakt, ze  nie ma miedzy nami tego wybuchu emocji, tego zachlysniecia sie, które byc moze nas ominie i po prostu przejdziemy na porzadku dziennym to milosci dojrzalej i długotrwałej.
wiem, ze jest to mezczyzna, który spokojnie moglbybyc mezem ojcem nawet za tydzien, ma stabilna sytuacje zyciowa i bardzo poukladane w głowie, ja tez pracuje zawodowo, roziwjam sie zawodowa (on jest z tego bardzo dumny).
pozostaje tylko strach o to, ze zostaniemy takimi przyjaciolmi co to sa razem, a nie ludzmi ktory sie bardzo kochaja.
ze to bedzie milosc rozsadkowa a nie sercem..

20

Odp: Lepszy mały ogień, który nas ogrzewa, niż wielki pożar?

zacytuje tutaj wiadomość od mojej przyjaciołki, chciałabym być tak mądra i jak ona.

'To jest facet, przynajmniej na takiego wygląda którego warto szukać ze świecą. Daj Boże, żeby nie okazał się jakimś oszustem, draniem etc. Mam jakieś ostatnio dziwne podejście do facetów.

Nie musi być tego wielkiego WOW. Tak jak ostatnio wspomniałaś wielkie WOW szybko się wypala. To trzeba budować jak kostki domino, ale uważaj, aby nie runęły! Mój teraźniejszy mąż był dla mnie kolegą, nawet nie przyjacielem. Jak można nazwać kogoś przyjacielem po tygodniu znajomości? On mi się żalił na X. ja się żaliłam na Y. Działo się.. Wyobraź sobie, że dopiero po trzech tygodniach dał mi buziaka. Na początku się dziwiłam, ale jak to.. Czemu tak wolno, a teraz? Jestem zadowolona. Na to wychodzi, że wszystko musi iść swoim torem pomału.

Czemu miałabyś go skrzywdzić? Porozmawiajcie na ten temat. Pamiętam jak dziś, gdy mąż zabrał mnie nad jezioro i zapytał, dlaczego milczę. Dlaczego? Bo nikt nigdy ze mną nie rozmawiam, nikomu nie byłam potrzebna i nikogo ie interesowało to co czuję, aż w końcu znalazł się on. Dlatego warto rozmawiać! Otwórz się przed nim, a on otworzy się przed Tobą. Myślisz, że my sądziliśmy, że będziemy małżeństwem? Każde z nas brało się kolejne rany. Mateusz zdrady, a ja poniżenia. Małymi krokami zbudowaliśmy to wszystko RAZEM. No.. Teraz z Wiktorem.

Z tym seksem to nie przesadzaj, ja w ciągu miesiąca tyle razy się nie bzykam z mężem co Wy tongue

Na początku mojej znajomości z M. również spotykaliśmy się raz w tygodniu. I wiesz co nam to dało? Tęsknotę, która byłą znakomitym budulcem naszego związku.

Szukasz cykającej bomby, czy kochanego i wspaniałego męża? Zastanów się i odpowiedz sama sobie na pytanie.'

po tym mailu i rozmysleniach
napisałam do mojego M, ze przyjezdzam na weekend i jedyne o czym marze to dlugie rozmowy, wino i on smile))

21

Odp: Lepszy mały ogień, który nas ogrzewa, niż wielki pożar?

Dla mnie nadal ten caly wątek brzmi jak pocieszanie... coś w stylu lepszy wrobel w garsci niz golab na dachu...
Niestety pozostaje to ryzyko, że ogień może wybuchnąć po latach udanego małżeństwa do zupełnie kogoś innego. A wątły płomyk namiętności pożodze się nie oprze i za x lat nastąpi akt drugi tej historii tongue

22

Odp: Lepszy mały ogień, który nas ogrzewa, niż wielki pożar?
Iceni napisał/a:

Dla mnie nadal ten caly wątek brzmi jak pocieszanie... coś w stylu lepszy wrobel w garsci niz golab na dachu...
Niestety pozostaje to ryzyko, że ogień może wybuchnąć po latach udanego małżeństwa do zupełnie kogoś innego. A wątły płomyk namiętności pożodze się nie oprze i za x lat nastąpi akt drugi tej historii tongue

nie chodzi absolutnie o pociesznie, tylko poradę innych osób

23

Odp: Lepszy mały ogień, który nas ogrzewa, niż wielki pożar?

Moze za mało Cie olewa i gnębi. I nie, nie pisze tego złośliwie. Po prostu jest dobry, a wiec wykłada swoje uczucia na tacy i nie widzisz sensu 'walczyc'. Tez mam takie doswiadczenia ze 100% kobiet w zwiazku chciało walczyc. Moze pech, moze nie, albo taka natura. Wazne jednak ze Cie jakos pociaga i mozecie do lozka chodzic, bo jakby juz tego nawet nie było to by byla miazga. Same kobiety pisza, ze sie wkrecaja po ilus tam takich 'seksach'.

'She's the kind of girl you dream of'
"Mało pewne siebie kobiety zawsze będą biec za tym, czego nie mogą mieć, szukać czegoś czego nie ma."
Nie ma możliwości obdarzenia najgłębszym uczuciem jakim dysponuje człowiek, kogoś, kto nie jest dla ciebie dobry i traktuje cie nie tak jak byś chciał. Zakochanie w wyobrażeniach.
|Tylko pod mailem|

24

Odp: Lepszy mały ogień, który nas ogrzewa, niż wielki pożar?

Przypomniała mi się pewna historia znałem taką parkę gdzie kobieta 24 lata i facet też w tym wieku spotykali się od paru lat ale właśnie nie było tego wielkiego bum jak ty piszesz jej siostra mówiła że oni są bardziej przyjaciółmi ale tworzyli jakąś tam parę ona atrakcyjna kobieta marzenie wielu facetów on też przystojny (tak ona twierdzi) więc pewnie jakoś na siebie "działają" ale wystarczyła jedna impreza zakrapiana alkoholem gdzie wszyscy żeśmy się spili i niestety ona się zaczynała do mnie przymilać (ja jestem starszy od niego) jakoś udało mi się pohamować jej zapędy i on tego nie widział bo jej słowa (na szczęście skończyło się na słowach) padały na osobności jak jego nie było a byliśmy sami więc wszystko jakoś było zapomniane i nikt do tego nie wracał... Jednak no cóż wydaje mi się że oni razem nie będą prędzej czy później ona się w kimś zakocha i go zostawi tym bardziej że on miał wcześniej do niej pretensje i się już nie raz kłócili min. o to że ona go nie traktuje jak chłopaka, ograniczyłem z nimi znajomość teraz ich widuję bardzo rzadko tym bardziej że sytuacja jest bardzo zagmatwana bo byłem w związku z jej siostrą ale nam nie wyszło, a ta impreza gdzie wszyscy żeśmy się spili była jeszcze za czasów jak byłem właśnie z jej siostrą.

25

Odp: Lepszy mały ogień, który nas ogrzewa, niż wielki pożar?

chyba mieliscie racje,
od wczoraj walizki spakowane, przebieram nogami, wysyzkowana, scisniety zoladek, bo ciesze sie ze jade, plany mam konkretne, wyjscie do znjaomych, wspole gotowanie, sniadania do lozka smile
on tez sie ciesyz, pisal dzis ze jeszcze 10h i sie widzimy smile

Posty [ 26 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Lepszy mały ogień, który nas ogrzewa, niż wielki pożar?

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2021