Proszę o radę nie tylko was dziewczyny ale i facetów którzy zaglądają na to forum.
Spotykam się z moim ukochanym już prawie od roku. Widujemy się niestety co 3-4 tygodnie bo studiuje daleko od domu. Jednak zawsze było między nami wielkie pożądanie. Oboje uwielbiamy sex i kochaliśmy się przy każdej okazji. Jak byłam na wakacjach w domu robiliśmy to niemalże codziennie. Mój chłopak bardzo mnie pociąga i nie wyobrażam sobie tego, że ktoś inny mógłby mnie podniecać tak jak on.
Jednak ostatnio coś się zmieniło. 2 Tygodnie temu przyjechał do mnie na tydzień, później ja pojechałam na tydzień do domu bo wypadło święto wszystkich świętych. I podczas 2tygodniowego pobytu razem kochaliśmy się może 4 razy... I nie chodzi tu o mnie, ja ciągle chciałam czuć jego bliskość, dotyk. Gdy zapytałam się go czy coś jest nie tak, że może go już tak nie podniecam. Powiedział mi, że jesteśmy już na takim etapie w związku, że nie traktuje mnie tylko jako obiektu seksualnego ale jako partnerkę. Zarzekał się że nadal chce się ze mną kochać i ma na to wielką ochotę jednak nie zawsze ma dobry nastrój (a ja myślałam, że to kobiety potrzebują nastroju do uprawiania miłości)
Wiem, że powinnam się cieszyć, że mój chłopak nie chce ode mnie tylko jednego, jednak uważam, że seks jest bardzo ważnym elementem związku. Tym bardziej, że żyjemy w związku na odległość i wolałabym, żeby mój luby po powrotach ode mnie nie myślał o innych kobietach;)
Nie mam ochoty już namawiać go na to i zadawać pytań w stylu : to co kochamy się dzisiaj? bo wydają mi się one żałosne.
Dlatego proszę o rady jak mogę ponownie rozpalić w nim ogień pożądania. Może macie jakieś propozycje?