Moja autorefleksja. Do opisu skłoniła mnie sygnatura użytkownika Lexpara ?Czy jestem szczęśliwy? A jaka jest definicja szczęścia?? Dla jednych małe rzeczy, drobne osiągnięcia to szczyt marzeń, dla innych wręcz przeciwnie. Być szczęśliwym?co to właściwie oznacza? Czy owe szczęście definiuje to co posiadasz, kim jesteś, kto daje ci to szczęście? A co ! Będę egoistką i powiem co mnie cieszy, bo do owego ?szczęścia? jeszcze trochę mi brakuje?Kolejny pobity rekord, w wybranej przez siebie dyscyplinie, muzyka?coś co dopinguje mnie do stawiania sobie poprzeczek wyżej i wyżej, znajomi, a właściwie ich durnowate teksty typu ?Idę do skrzynki, może coś przyszło. A zmieścisz się??
, praca, dająca poczucie satysfakcji z tego, do czego udało mi się dojść własnymi siłami, swoje własne m4 malowane po nocach w nerwach
, dobre serducho, które ?zdaje egzamin? w najbardziej newralgicznych momentach życia moich bliskich, wygląd-myślę, że nie ma się do czego przyczepić
itd, itd, itd. I wcale to wszystko nie kłóci mi się ze sławnym ?Mieć, czy być??Ogarniam jedno i drugie i z tego co widzę nieźle mi to wychodzi. Gdy zaczyna się psuć, włączam chwilowy reset na życie, na kłopoty, a potem z nowymi siłami zaczynam od nowa?Bo nawet gdy wszyscy w Ciebie zwątpili, pokaż im, że się mylili. A z czego Wy kochani jesteście dumni? Co Wam daje przysłowiowego ?kopa? i siłę na następny dzień?
Podobne tematy
Moja autorefleksja. Do opisu skłoniła mnie sygnatura użytkownika Lexpara ?Czy jestem szczęśliwy? A jaka jest definicja szczęścia?? Dla jednych małe rzeczy, drobne osiągnięcia to szczyt marzeń, dla innych wręcz przeciwnie. Być szczęśliwym?co to właściwie oznacza? Czy owe szczęście definiuje to co posiadasz, kim jesteś, kto daje ci to szczęście? A co ! Będę egoistką i powiem co mnie cieszy, bo do owego ?szczęścia? jeszcze trochę mi brakuje?Kolejny pobity rekord, w wybranej przez siebie dyscyplinie, muzyka?coś co dopinguje mnie do stawiania sobie poprzeczek wyżej i wyżej, znajomi, a właściwie ich durnowate teksty typu ?Idę do skrzynki, może coś przyszło. A zmieścisz się??
, praca, dająca poczucie satysfakcji z tego, do czego udało mi się dojść własnymi siłami, swoje własne m4 malowane po nocach w nerwach
, dobre serducho, które ?zdaje egzamin? w najbardziej newralgicznych momentach życia moich bliskich, wygląd-myślę, że nie ma się do czego przyczepić
itd, itd, itd. I wcale to wszystko nie kłóci mi się ze sławnym ?Mieć, czy być??Ogarniam jedno i drugie i z tego co widzę nieźle mi to wychodzi. Gdy zaczyna się psuć, włączam chwilowy reset na życie, na kłopoty, a potem z nowymi siłami zaczynam od nowa?Bo nawet gdy wszyscy w Ciebie zwątpili, pokaż im, że się mylili. A z czego Wy kochani jesteście dumni? Co Wam daje przysłowiowego ?kopa? i siłę na następny dzień?
Wierność swoim ideałom i zasadom moralnym.
Muzyka grająca w mojej Duszy.
Zapewne muzyka chorwacka ![]()
4 2014-09-11 19:28:35 Ostatnio edytowany przez paulina20 (2014-09-11 19:30:32)
Myślę, że jestem osobą szczęśliwą. Na pewno pomaga w tym to, że bardzo łatwo jest mi się cieszyć z małych rzeczy. Na co dzień znajduję wiele powodów, żeby być zadowoloną. Jestem też jednak osobą wrażliwą i dość emocjonalną, i często denerwuje mnie coś, co tak naprawdę nie powinno.
Na pewno byłabym jeszcze szczęśliwsza, gdybym nauczyła się stosować zdrową samodyscyplinę i zrobiła wiele rzeczy, które chciałabym zrobić. Nie przeszkadza mi to jednak w cieszeniu się na co dzień, przynajmniej na razie
Gratuluję, Życzliwa, dojścia do różnych rzeczy własnymi siłami - mam nadzieję, że w przyszłości będę mogła powiedzieć to samo i być z siebie dumna. Na razie jestem szczęśliwa tak po prostu, ale większych osiągnięć brak. I bardzo chciałabym to zmienić, bo generalnie jestem typem 'leniwej marzycielki'. Pracuję nad tym ;P Poprzez czytanie na ten temat, oczywiście ;P
Zapewne muzyka chorwacka
Zgadza się, uwielbiam ją. Jeżeli pozwolisz w tym miejscu wstawię genialny jej fragment. Za takie brylanty romantyczne kocham chorwacką muzykę rozrywkową!
Moja autorefleksja. Do opisu skłoniła mnie sygnatura użytkownika Lexpara ?Czy jestem szczęśliwy?
Psycholog Paweł Więckowski pisał na ten temat w artykule na portalu psychologicznym:
"Dlaczego tak bardzo chcemy być szczęśliwi?
Może dlatego, że jednak nie uważamy się za szczęśliwych, a bardzo chcemy? I tu grozi nam potężna pułapka.
Ale po kolei - najpierw musimy odróżnić dwa nurty w teorii szczęścia: eudajmonizm i hedonizm.
Oba powstały w starożytności, ale ich wpływ na kulturę Europy był różny. Przez większość dziejów dominował eudajmonizm, rozpropagowany przez Arystotelesa, którego poglądy za sprawą świętego Tomasza stały się podstawą doktryny kościoła katolickiego. Dla eudajmonisty - mówiąc skrótowo - szczęście to produkt uboczny życia godziwego, uczciwego, pracowitego. Dobre samopoczucie pojawia się w takim życiu, ale nie jest jego celem.
Szczęście hedonistyczne natomiast, rozumiane jako nagromadzenie przyjemności, wylansowała w nowożytnej Europie upadająca arystokracja we Francji w XVIII wieku. Z braku perspektyw i osiągnięć, w obliczu nadchodzącego "potopu", zajęła się intensyfikowaniem doraźnych doznań. A na tej drodze łatwo o wynaturzenia - markiz de Sade czy Niebezpieczne związki to właśnie ta epoka.
Opozycja między eudajmonizmem (szczęście jako rezultat rozwoju osobowości i dążenia do wartości) i hedonizmem (szczęście jako wynik nagromadzenia przyjemności) jest żywa do dziś. A teraz pułapka. Zastanawiałem się kiedyś ze studentami, czy uznanie szczęścia za naczelną wartość nie jest postawą samobójczego paradoksu, przynajmniej dla eudajmonisty: skoro szczęście (satysfakcja) to produkt uboczny dążenia do wartości, to jak tu je osiągnąć, gdy jedyną wartością jest ono samo? Do czego niby miałoby się dążyć? Zatem być może im bardziej koncentrujemy się na samym szczęściu, tym bardziej skazujemy się na hedonizm. A ten może być wątpliwą strategią. Wielu badaczy podkreśla, że ludzie naprawdę szczęśliwi nie miewają wielkich przyjemności - do tych dążą właśnie nieszczęśliwi, by sobie skompensować brak szczęścia"
ODROBINA owa (tego zdrowego egoizmu) z tytułu wątku ma tendencję do NADMIERNEGO rozrastania się w przesadną nadmierność... jak tak sobie obserwuję otoczenie ![]()
Odrobina jest OK.
Dogadzanie sobie BEZ miary - stanowczo NIE!
Życzliwa napisał/a:Moja autorefleksja. Do opisu skłoniła mnie sygnatura użytkownika Lexpara ?Czy jestem szczęśliwy?
Psycholog Paweł Więckowski pisał na ten temat w artykule na portalu psychologicznym:
"Dlaczego tak bardzo chcemy być szczęśliwi?
Może dlatego, że jednak nie uważamy się za szczęśliwych, a bardzo chcemy? I tu grozi nam potężna pułapka.
Ale po kolei - najpierw musimy odróżnić dwa nurty w teorii szczęścia: eudajmonizm i hedonizm.
Oba powstały w starożytności, ale ich wpływ na kulturę Europy był różny. Przez większość dziejów dominował eudajmonizm, rozpropagowany przez Arystotelesa, którego poglądy za sprawą świętego Tomasza stały się podstawą doktryny kościoła katolickiego. Dla eudajmonisty - mówiąc skrótowo - szczęście to produkt uboczny życia godziwego, uczciwego, pracowitego. Dobre samopoczucie pojawia się w takim życiu, ale nie jest jego celem.Szczęście hedonistyczne natomiast, rozumiane jako nagromadzenie przyjemności, wylansowała w nowożytnej Europie upadająca arystokracja we Francji w XVIII wieku. Z braku perspektyw i osiągnięć, w obliczu nadchodzącego "potopu", zajęła się intensyfikowaniem doraźnych doznań. A na tej drodze łatwo o wynaturzenia - markiz de Sade czy Niebezpieczne związki to właśnie ta epoka.
Opozycja między eudajmonizmem (szczęście jako rezultat rozwoju osobowości i dążenia do wartości) i hedonizmem (szczęście jako wynik nagromadzenia przyjemności) jest żywa do dziś. A teraz pułapka. Zastanawiałem się kiedyś ze studentami, czy uznanie szczęścia za naczelną wartość nie jest postawą samobójczego paradoksu, przynajmniej dla eudajmonisty: skoro szczęście (satysfakcja) to produkt uboczny dążenia do wartości, to jak tu je osiągnąć, gdy jedyną wartością jest ono samo? Do czego niby miałoby się dążyć? Zatem być może im bardziej koncentrujemy się na samym szczęściu, tym bardziej skazujemy się na hedonizm. A ten może być wątpliwą strategią. Wielu badaczy podkreśla, że ludzie naprawdę szczęśliwi nie miewają wielkich przyjemności - do tych dążą właśnie nieszczęśliwi, by sobie skompensować brak szczęścia"
ODROBINA owa (tego zdrowego egoizmu) z tytułu wątku ma tendencję do NADMIERNEGO rozrastania się w przesadną nadmierność... jak tak sobie obserwuję otoczenie
Odrobina jest OK.
Dogadzanie sobie BEZ miary - stanowczo NIE!
Bardzo konkretny, merytoryczny, sensowny i interesujący post-przeczytałam z wielkim zainteresowaniem.