Hej wszystkim. Mam pewien problem i chciałabym żebyście mi doradzili. Jestem w związku z facetem, którego nie kocham. Jednak żywie do niego jakieś uczucia, tyle, że bardziej jak do brata. Nie wiem co mam zrobić, gdy raz go zostawiłam, wiem, że się bardzo załamał. Szczerze bałam się, że sobie coś zrobi, zaczął do tego dużo pić i trzymał z niewłasiwymi ludźmi. Ja, żeby go z tego wyciągnąć postanowiłam dać mu drugą szansę, sama pomyślałam wtedy, że coś się zmieni lub może nawet wrócą jakieś uczucia... tak się jednak nie stało. Widzę, że on jest szczęśliwy będąc ze mną, teraz planuje, żebyśmy znowu razem zamieszkali. Problem w tym, że nie potrafię już dłużej być z nim tylko po to by go uszczęśliwiać. Jak mam rozwiązać tą sytuacje.. boję się tego, że gdy go zostawie, on albo zrobi coś sobie, albo znowu zacznie mnie dręczyć, tym bardziej, że mieszka obok mnie. Co zrobić w takiej sytuacji ?
Podobne tematy
To, czy on coś sobie zrobi, czy nie to jego decyzja - Ty masz prawo decydować o swoim życiu, a skoro go nie kochasz i nie widzisz z nim przyszłości to im szybciej to zakończysz, tym lepiej dla was obojga.
Oczywiście, że on będzie cierpiał, ale to, że ewentualnie się rozpije to nie będzie twoją winą.
Równie dobrze mogłabyś ty mu powiedzieć "OK, zostanę z tobą, ale zacznę pić, bo na trzeźwo z tobą nie wytrzymam"...
Jeśli z nim nie zerwiesz to będziesz go oszukiwała i zdradzisz samą siebie, a przecież nikt nie chce być z kimś kto go tak naprawde nie kocha i jest z nim tylko z litości, wyjaśnij mu jak sie sprawy mają choć nie będzie łatwo ale lepsza brutalna szczerość niż kłamstwo i dalsze męczenie sie aż sie w końcu sie samo rozleci a on będzie jeszcze bardziej cierpiał.
A czy on w ogóle wie, że go nie kochasz? Powiedziałaś mu to wprost, czy chowasz głowę w piasek?
Ciekawe, jak wygląda Wasze życie seksualne w takiej sytuacji.
Jeśli okłamujesz partnera, że go kochasz, to wcale się nie dziwię Twoim rozterkom.
Pozdrawiam.
Masz wybór - albo go oszukiwać i być na siłę, albo żyć w zgodzie z samą sobą. On sobie poradzi
))