netkobietyWszystkie działy
Miłość, związki, partnerstwo

Co to znaczy miłość, jak się kocha, kiedy moment rozstania

6 odpowiedzi1 750 wyświetleńzałożony przez febre, 21.08.2014

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Co to znaczy miłość, jak się kocha, kiedy moment rozstania

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 7 ]

1

Temat: Co to znaczy miłość, jak się kocha, kiedy moment rozstania

Witam wszystkich,
Opowiem tę historię od początku..
Poznaliśmy się przez moją przyjaciółkę. Jacek - był spełnieniem moich marzeń, wymodlony ideał, facet, którego potrzebowałam. Nasze spotkania przed rozpoczęciem związku były fascynujące. Spotykaliśmy się rzadko, gdy przyjeżdżał do Krakowa, były wyczekane, wytęsknione. Pierwsze 3 miesiące związku to najlepszy czas mojego życia. Przychodził po mnie do pracy, po czym np. zabrał nad Wisłę z widokiem na Wawel, zawiązał oczy, rozłożył koc, zapalił świeczki.. Tak po prostu, bez okazji. Da się lepiej? Gdy był w moim mieszkaniu pod moją nieobecność przygotowywał kolację przy świecach. Zabierał na spacery, ale też na zwykłe piwo w barze. Byłam najszczęśliwszą KOBIETĄ na świecie (tak, wtedy pierwszy raz w życiu czułam, że jestem kobietą). W ogóle się nie kłóciliśmy. Potem nagle zaczął być bardzo smutny. Po kilku dniach zaprosił mnie na spacer, poprosił żebym wysłuchała go do końca. Powiedział, że 3 dni po romantycznym rozpoczęciu naszego związku będąc na imprezie studenckiej tańcząc z jakąś dziewczyną pocałował ją. Ale że zaraz po tym uświadomił sobie co zrobił i więcej z nią nie rozmawiał. Powiedział, że jestem jego pierwszą dziewczyną i nie miał świadomości, że tak się nie robi. Powiedzmy, że jakoś mu to wybaczyłam. Byliśmy w miarę szczęśliwi, ale ciągle czułam, że jestem gorsza, zdradzona. Potem po ok pół roku był Sylwester (i tu zaczęła się jazda). Byliśmy ze znajomymi w Berlinie. (Kilka miesięcy próbowałam z nim porozmawiać o moim problemie dot. studiów), ale on nigdy mnie nie słuchał, a trajkotał jak baba o sobie, swoich problemach. Ja zawsze byłam tylko jego podporą. No i właśnie w drodze do Berlina chciałam poruszyć mój problem, on zignorował, ja strzeliłam 'focha' - po prostu było mi przykro. On się obraził, że strzeliłam focha no i potem poszło. W Berlinie był dla mnie niemiły, upił się razem ze swoim kolegą przez co prawie się zgubiliśmy, powiedział WIELE przykrych słów, zrobił mi awanturę na samym rynku w tłumie ludzi, potem wybiła północ a jego nagle ze wściekłego wzięło na czułość, znów się obraził, że nie potrafiłam się tak przełączyć opcję szczęście. Poniżał mnie, nawet lekko popchnął. Wróciliśmy, zaczęśmy się kłócić, żalił się siostruni, której niecierpię, ona jeszcze mieszała między nami. Potem niby rozmawialiśmy, problem z siostrą został zażegnany, odsunął ją od nas żeby nie niszczyła naszego związku. Starał się w miarę i wszystko co powiedziałam to powoli zmieniał. Ale ja żyję z żalem, bólem, słysze jego przykre słowa. Jestem bardzo wrażliwa, nie potrafie być twardą kobietą. Cały czas się czepiam o wszystko.. Generalnie chodzi o to, że on nic nie umie. Trzeba go uczyć rozmawiać, co jest dobre, co złe. I widzę, że całkiem to zmienia. Ale ja nie wiem czy to chwilowe, czy po ślubie będzie znów zapatrzony w siebie. Ja nie wytrzymuje, bo czuje się niewyjątkowa, on skupia się głównie na sobie. I jak jest kryzysowa sytuacja to to ratuje, ale wcześniej nie wpadnie na to żeby porozmawiać.. Ja uczę go wszyskiego , a on nie nauczył mnie niczego - nie stałam się przy nim lepszym człowiekiem, mądrzejszym, ambitniejszym. Przy nim się staczam, mniej się uczę, mniej pracuję, jestem wycofana (czuje sie gorsza przez zdrade). A chyba chodzi o to, żeby ciągnąć się wzajemnie w górę a nie żyć jego problemami, jego pracą. Teraz jestem okropna - mówię mu równie niemiłe rzeczy, ale ja ciągle a on tylko raz w Berlinie. Jestem podła. A nie chce taka być. Ale nie potrafie..

Zastanawiam się co to znaczy miłość, gdzie jest granica, kiedy należy zerwać.. Jestem jeszcze młoda - lat 22, w związku od 2. Ale kiedy kłótnie są patologiczne, kiedy nie.. Nie kocham go już chyba. On bardzo o mnie walczy, ale związek tworzą dwie osoby a ja nie potrafię bo się boje poniżenia. Nie chce zmarnować sobie życia, chce podziwiać swojego faceta jak jego na początku, mówiłam mu zawsze dobre rzeczy, nie tak jak teraz.. Teraz jestem potworem, potrafie na niego klnąć, jak jakaś psychiczna baba. A on nic.. tylko mnie uspokaja..

2

Odp: Co to znaczy miłość, jak się kocha, kiedy moment rozstania

Sama sobie odpowiadasz. Już nic do niego nie czujesz poza złością i chęcią odegrania się za upokorzenia.
Tak przy okazji odnoszę wrażenie, że szukasz bardziej ojca niż męża. smile

3

Odp: Co to znaczy miłość, jak się kocha, kiedy moment rozstania
adamajkis napisał/a:

Tak przy okazji odnoszę wrażenie, że szukasz bardziej ojca niż męża.

adamajkis, zainteresowało mnie Twoje spostrzeżenie. Mógłbyś to jakoś wyjaśnić? Może masz rację, tylko ja tego nie widzę i to w mojej głowie "coś nie styka"

4

Odp: Co to znaczy miłość, jak się kocha, kiedy moment rozstania

Czy ja wiem. On bardziej sie jak dzieciak zachowuje, jesli trzeba go "uczyc zycia". Na pewno cos w kierunku ojca, ale na pewno nie dziecka.

5

Odp: Co to znaczy miłość, jak się kocha, kiedy moment rozstania

Spadła Ci samoocena, Febre. Na łeb, na szyję.
Przez kilka miesięcy czułaś się najbardziej wyjątkową kobietą na świecie, księżniczką, mającą na każde skinienie uwielbiającego Cię pazia, owego Jacka, który swą wyszukaną adoracją Twojej osoby wzniósł Twoje poczucie wartości ponad Himalaje. Przyznając się do pocałunku z inną,  "paź" sprowadził Cię na dno depresji Morza Martwego. Pozbawił Cię poczucia tej wyjątkowości. Sądzę więc, że nie karzesz go za zdradę, a właśnie za to, że znów stałaś się zwyczajną kobietą, jak wszystkie inne.
Moim zdaniem, nigdy tego Jacka nie kochałaś i nie kochasz teraz.
Dla patrzących z boku (np. Jego siostry), był Ci raczej podnóżkiem, a nie partnerem.
Nie wiem, czy dobrze interpretuję Twoje zachowania wobec Jacka, ale tak je widzę.
Biczujesz się, że ranisz chłopaka rozmyśnie, aby zranić, choć w rzeczywistości tego nie chcesz.
To nie jest typowe. Uważam, że potrzebna Ci pilna pomoc psychologa, bo inaczej staniesz się wkrótce młodą, co prawda, ale zimną i zgorzkniałą "babą".
Pozdrawiam.

6

Odp: Co to znaczy miłość, jak się kocha, kiedy moment rozstania

Było idealnie - super chce być z nim do końca świata
okazuje się, że dla ideału który zapewnił mi pół roku Edenu na ziemi też trzeba coś zrobić ? -- yyy nie kocham go nara ; to ja jestem kobieta, to ja potrzebuje podpory, co to za facet który okazuje słabość PFF! jak on może, ma traktować mnie jak księżniczkę, inaczej być nie może i basta!

Posty [ 7 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Co to znaczy miłość, jak się kocha, kiedy moment rozstania

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026