mortisha napisał/a:kammiś napisał/a:mortisha napisał/a:Ale ty tez jesteś frajer i dosyć doopkowato się zachowujesz .Przeczytaj swoje absurdy :
"""Trochę jąnamawiałem , powiedziałem że nic nie jedzie ....."""
kto powinien zapłacić?:
""" że to jednak ona, ponieważ mimo wszystko ma swój rozum więc nie powinna sięzgadzać"""
Tak, w kwestii prawnej to ona złamała prawo i to na nią mandat wystawiony , ale ty jesteś bezczelny jak odwracasz kota ogonem, tu ją naciskales , a teraz cwaniakujesz ze nie powinna się zgadzać, to po cholerę namawiałeś? Buraczanie to wygląda
Czy ubyłoby ci jakbys choćby w biletomacie w autobusie koleżance bilet kupił nawet z umowa ze odda ci te 2,50??? jeny. Nakomplikowales i teraz się wypinasz . Wg mojej oceny subiektywnej we 2 jesteście winni, w kwesti prawa jak wiadomo dziewczyna
A mandat musi zapłacić ,bo po 5-10 latach windykator się nią zainteresuje i narośnie suma ponad 1000- zl z odsetkami
Po upływie roku od taka sprawa się przedawnia
Chyba że w ciągu roku przewoźnik złoży pozew, wtedy bieg terminu się wstrzymuje, nawet jeśli postępowanie trwa kilka lat.
hehhe, nie rok, a 10 lat 
Moja znajoma dostawa wezwanie do zaplaty po 5 latach ponad 1200 zl ( mandat miała za 200 zl w 2009 roku )
Odsyłam do ustawy:
Zgodnie z art. 77 ust. 1 ustawy z dnia 15 listopada 1984r. - Prawo przewozowe, "roszczenia dochodzone na podstawie ustawy
lub przepisów wydanych w jej wykonaniu przedawniają się z upływem roku".
Wierzyciel może złożyć do sądu pozew o zapłatę, ale można w takiej sytuacji wnioskować o oddalenie powództwa na podstawie zarzutu przedawnienia. Jeżeli koleżanka tego nie zrobiła, to po prostu słabo orientuje się w cywilu i zapłaciła za niewiedzę lub nieskorzystanie z porady prawnej (słusznie zapłaciła zresztą, bo jestem zwolennikiem twierdzenia, że za niewiedzę trzeba płacić) Powództwa może sobie wytaczać każdy. Powództwo można też oddalić.
Ja sama dostałam "wezwanie do zapłaty" za zalogowanie się na jakiejś bzdurnej stronie. Drugie za niby naruszenie dóbr osobistych i spowodowanie zmniejszenia przychodów. Znaczy że miałam zapłacić? Nie i do dnia dzisiejszego śpię spokojnie, że nic płacić nie muszę, bo wiem jak to działa, w dodatku dałam to ojcu (ja mam świeżą wiedzę, ale on ma doświadczenie) do sprawdzenia i powiedział krótko: "olej".
Dzisiaj wytoczyłabym powództwo, że jesteś mi winna 10 tys. zł i zapłaciłabyś? To, że dostała wezwanie do zapłaty nie jest żadnym argumentem, skoro ustawa (akt ustępujący rangą jedynie ustawie zasadniczej i umowie międzynarodowej ratyfikowanej w drodze ustawy) mówi jasno.
10 lat to przedawnienie uregulowane na mocy Kodeksu cywilnego. Jednakże sam k.c. ustanawia wyjątek, odsyłając do przepisów szczególnych (art. 188 k.c). Takim przepisem jest ustawa - Prawo przewozowe.
W tym temacie to akurat tyle 