Mam w rodzinie męża człowieka,który ma niebezpieczne ataki agresji,znęca się nad dziećmi,bije żonę.
Jakiś czas temu była sytuacja,że obudził żonę w nocy z nożem w ręku i powiedział,że ich pozabija na śnie.
Już tyle razy mówiłam tej zonie i prosiłam ją by uciekała z dziećmi,że jej pomogę bo to się na prawdę źle skończy.Ona jednak twierdzi,że nie zostawi mu domu,w który ona też sporo włożyła i nie będzie się włóczyć po ludziach.
Teraz jest w ciąży w trzecim dzieckiem (nie pytajcie jak i dlaczego skoro ma męża oprawcę) i zadzwoniła dziś do mnie z informacją,że tydzień temu była u nich policja bo mąż znowu znęcał się nad synem.Córce opowiada,że niedługo już mamusia będzie palić świeczki na jej grobie i na grobie brata.
Jej mąż też jest policjantem-raz już miał rozmowę z szefem i szef zagroził mu,że jeśli to się powtórzy wylatuje z pracy.
Koledzy będący na interwencji widzieli jak bił syna ale nie wiem czy cokolowiek w tej sprawie zrobili czy tylko z nim porozmawiali.
Jestem przerażona sytuacją i widzę, że jak ja jej nie pomogę to nikt z rodziny z tego nie zrobi.
Kwestia jest tylko taka,że muszę jej pomóc w taki sposób, żeby ona się na to zgodziła.
Czy jest możliwość by poprosić lekarza o jakieś uspokajające leki i by żona mu je dyskretnie podawała? Bo on na żadną terapię dobrowolnie się nie uda.
Gdzie mam to zgłosić? Myślałam by pójść do sądu rodzinnego jutro, zapytać co z tym zrobić ale może Wy wiecie lepiej co powinnam pójść, co robić.
Nie zależy mi zbytnio na anonimowości ale też nie mam żadnych konkretnych dowodów prócz tego co mówi zona i jego dzieci.
Przepraszam za chaotyczność ale sytuacja porządnie wytrąciła mnie z równowagi...