netkobietyWszystkie działy
Relacje z przyjaciółmi, relacje w rodzinie

Potrzebuję Waszej pomocy! Jak pomóc bliskiej mi osobie?

22 odpowiedzi2 990 wyświetleńzałożony przez gojka102, 17.08.2014

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » RELACJE Z PRZYJACIÓŁMI, RELACJE W RODZINIE » Potrzebuję Waszej pomocy! Jak pomóc bliskiej mi osobie?

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 23 ]

1

Temat: Potrzebuję Waszej pomocy! Jak pomóc bliskiej mi osobie?

Mam w rodzinie męża człowieka,który ma niebezpieczne ataki agresji,znęca się nad dziećmi,bije żonę.
Jakiś czas temu była sytuacja,że obudził żonę w nocy z nożem w ręku i powiedział,że ich pozabija na śnie.
Już tyle razy mówiłam tej zonie i prosiłam ją by uciekała z dziećmi,że jej pomogę bo to się na prawdę źle skończy.Ona jednak twierdzi,że nie zostawi mu domu,w który ona też sporo włożyła i nie będzie się włóczyć po ludziach.
Teraz jest w ciąży w trzecim dzieckiem (nie pytajcie jak i dlaczego skoro ma męża oprawcę) i zadzwoniła dziś do mnie z informacją,że tydzień temu była u nich policja bo mąż znowu znęcał się nad synem.Córce opowiada,że niedługo już mamusia będzie palić świeczki na jej grobie i na grobie brata.
Jej mąż też jest policjantem-raz już miał rozmowę z szefem i szef zagroził mu,że jeśli to się powtórzy wylatuje z pracy.
Koledzy będący na interwencji widzieli jak bił syna ale nie wiem czy cokolowiek w tej sprawie zrobili czy tylko z nim porozmawiali.

Jestem przerażona sytuacją i widzę, że jak ja jej nie pomogę to nikt z rodziny z tego nie zrobi.
Kwestia jest tylko taka,że muszę jej pomóc w taki sposób, żeby ona się na to zgodziła.

Czy jest możliwość by poprosić lekarza o jakieś uspokajające leki i by żona mu je dyskretnie podawała? Bo on na żadną terapię dobrowolnie się nie uda.

Gdzie mam to zgłosić? Myślałam by pójść do sądu rodzinnego jutro, zapytać co z tym zrobić ale może Wy wiecie lepiej co powinnam pójść, co robić.
Nie zależy mi zbytnio na anonimowości ale też nie mam żadnych konkretnych dowodów prócz tego co mówi zona i jego dzieci.

Przepraszam za chaotyczność ale sytuacja porządnie wytrąciła mnie z równowagi...

2

Odp: Potrzebuję Waszej pomocy! Jak pomóc bliskiej mi osobie?

Nie rozumiem podejścia tej kobiety, przecież ona naraża życie nie tylko swoje, ale przede wszystkim dzieci. Dom ważniejszy od zdrowia czy życia dzieci? Ja miałam agresywnego brata, z którym mieszkałam. Skończyło się policją (złożyłam doniesienie o groźby) , założeniem niebieskiej karty( wtedy policja musi zabrać pana, który się awanturuje) i nakazem eksmisji. Da się, tylko trzeba chcieć i myśleć przede wszystkim o dzieciach

3

Odp: Potrzebuję Waszej pomocy! Jak pomóc bliskiej mi osobie?

Mi się wydaję, że ona go kocha mimo wszystko i w tej sytuacji nie da się wiele zdziałać...

4

Odp: Potrzebuję Waszej pomocy! Jak pomóc bliskiej mi osobie?

Samotna- ja też nie rozumiem ale to nie temat na roztrząsanie tej kwestii. Muszę jej pomóc tak by ona tą pomoc przyjęła.
Ja nie mogę zgłosić wniosku o założenie niebieskiej karty dla niej-ona sama musi to zrobić. A ona tego zrobić nie chce bo męża wywalą z pracy a jak powiedziała "jak on będzie cały czas w domu to dopiero będzie horror".

Zrozum,że ja o tym wszystkim wiem,tak jest od lat, czasem jest spokój przez pól roku a czasem coś dzieje się co miesiąc.
Boję się zwyczajnie,że w końcu te jego groźby skończą się nieszczęściem. A ja sobie tego nigdy nie wybaczę,że wiedziałam i nic z tym nie zrobiłam...

5 Ostatnio edytowany przez gojka102 (2014-08-17 22:26:55)

Odp: Potrzebuję Waszej pomocy! Jak pomóc bliskiej mi osobie?
canufeelit napisał/a:

Mi się wydaję, że ona go kocha mimo wszystko i w tej sytuacji nie da się wiele zdziałać...

Nie.Nie kocha go.Chciałaby się z nim rozwieść ale on jej nie da rozwodu.Nie rozmawiają,nie bywają razem na żadnych rodzinnych imprezach.

6

Odp: Potrzebuję Waszej pomocy! Jak pomóc bliskiej mi osobie?

A próbowałaś się kontaktować z jakimś centrum pomocy dla ofiar przemocy w rodzinie?
Wiesz, oni w tym mają doświadczenie, wiedzą jak z kimś rozmawiać, znają podstawy prawne - może istnieje szansa że mogłybyście się obie umówić na takie spotkanie - mogłabyś iść z nią choćby dla wsparcia duchowego, albo żeby się w ostatniej chwili nie wycofała.
Może są jacyś wolontariusze działający w takich organizacjach, ktoś, z kim mogłybyście się spotkać na mieście i porozmawiać niezobowiązująco?

Bo ja myślę, że tu największy problem jest w tym, ze ona ma już syndrom ofiary, że się tak do tego przyzwyczaiła, że jej się priorytety mieszają i woli znosić lanie od męża niż zostawić mieszkanie..  tu już jest potrzebna chyba jakaś terapia?..
Albo może, jeżeli możesz sobie na to pozwolić, zafunduj jej ze dwie czy trzy wizyty u jakiegoś terapeuty zajmującego się ofiarami przemocy domowej?

Bo przede wszystkim to ona musi chcieć - bez tego nikt jej nie pomoże.

7 Ostatnio edytowany przez gojka102 (2014-08-17 22:40:24)

Odp: Potrzebuję Waszej pomocy! Jak pomóc bliskiej mi osobie?

Kiedyś,kiedy ona myślała nad tym by coś ratować chodziła na terapię.Raz był też jej mąż. Ale kiedy dowiedział się, że ona powiedziała o tym swojej rodzinie a ktoś jakimś innym znajomym (mieszkają w małym miasteczku) a ci inni znajomi to skomentowali to już więcej nie poszedł.
Ona także przestała chodzić.W sytuacji w jakiej jest teraz - ciąża - myślę, że mogłabym ja na terapię namówić.

Na razie nie próbowałam się jeszcze z nikim kontaktować. Moja pomoc polegała na rozmowie mojej i męża ze sprawcą. Guzik to dało.Dzisiejsza rozmowa z nią była jej wołaniem o pomoc choć prośby  o pomoc nie było. Jestem wstrząśnięta i nie mogę tego zostawić.
Ale pomysł z centrum pomocy rodzinie jest dobry. Co do terapii- wydaje mi się, że przydałaby się ona także tym nastoletnim dzieciakom.

8

Odp: Potrzebuję Waszej pomocy! Jak pomóc bliskiej mi osobie?

Dziwie sie ze nie założyli mu niebieskiej karty za znęcanie sie nad rodzina.
Kobieta czeka na nie szczęście, wiadomo co sobie ten czlowiek myśli. Nie.

Ja bym pare razy wezwala policję, później zlozyla sprawę w sądzie nad znęcaniem sie nad rodziną. Na to są paragrafy a skoro facet ma cos nie tak z Glowa zmusila go do zamkniętego leczenia.


Najważniejsze ucieklabym od takiego faceta gdzie pieprz rosnie. W dupie miałabym mieszkanie z kims takim co grozi wlasnym dzieciom i żonie będącej w ciąży.

9

Odp: Potrzebuję Waszej pomocy! Jak pomóc bliskiej mi osobie?
cisowianka napisał/a:

Dziwie sie ze nie założyli mu niebieskiej karty za znęcanie sie nad rodzina.
Kobieta czeka na nie szczęście, wiadomo co sobie ten czlowiek myśli. Nie.

Ja bym pare razy wezwala policję, później zlozyla sprawę w sądzie nad znęcaniem sie nad rodziną. Na to są paragrafy a skoro facet ma cos nie tak z Glowa zmusila go do zamkniętego leczenia.


Najważniejsze ucieklabym od takiego faceta gdzie pieprz rosnie. W dupie miałabym mieszkanie z kims takim co grozi wlasnym dzieciom i żonie będącej w ciąży.

Ona żadnej z tych rzeczy nie zrobi. Prosiłam ją o to już tyle razy. Już pisałam - musi to być taka pomoc,którą ona zgodzi się przyjąć.

10

Odp: Potrzebuję Waszej pomocy! Jak pomóc bliskiej mi osobie?

Naprawdę dziwię sie jej ze jest zdolna do poświęcenia rodziny dla dóbr materialnych.

Pozniej będzie płacz i zgrzytanie zębami jak stanie sie tragedia.
W tedy zacznie obwiniać siebie za glupote.

Innej rady nie mam jak wyprowadzka chyba ze chce sie obudzić z nożem w klatce piersiowej , tfu juz sie nie obudzi.

11

Odp: Potrzebuję Waszej pomocy! Jak pomóc bliskiej mi osobie?

Tak, to wszystko wiemy.Ale cisowianko ja prosiłam o radę jak jej pomóc.Twoje zdziwienie,Twoja opinia i dywagacje nic nie pomogą.

12

Odp: Potrzebuję Waszej pomocy! Jak pomóc bliskiej mi osobie?

Nie jej ale dzieciom - ostatnio siostra dzwoniła do. mnie źe ma awanturę q domu.- anonimowo zadzwoniłam na policję.

Jeśli chcesz pomóc to musisz wiedzieć źe to bardzo trudne - osoby bardzo często się wycofują ,kłamią aby chronić osobę która znęca się nad rodziną.

Każdy z nas ma obowiązek stanąć w obronie bitych dzieci.Jeśli byłaś świadkiem idź na policję albo zadzwoń nie podając swoich danych.
Moźe inne osoby mogły by okazać Ci wsparcie .

13

Odp: Potrzebuję Waszej pomocy! Jak pomóc bliskiej mi osobie?
Iceni napisał/a:

A próbowałaś się kontaktować z jakimś centrum pomocy dla ofiar przemocy w rodzinie?
Wiesz, oni w tym mają doświadczenie, wiedzą jak z kimś rozmawiać, znają podstawy prawne - może istnieje szansa że mogłybyście się obie umówić na takie spotkanie - mogłabyś iść z nią choćby dla wsparcia duchowego, albo żeby się w ostatniej chwili nie wycofała.
Może są jacyś wolontariusze działający w takich organizacjach, ktoś, z kim mogłybyście się spotkać na mieście i porozmawiać niezobowiązująco?

Bo ja myślę, że tu największy problem jest w tym, ze ona ma już syndrom ofiary, że się tak do tego przyzwyczaiła, że jej się priorytety mieszają i woli znosić lanie od męża niż zostawić mieszkanie..  tu już jest potrzebna chyba jakaś terapia?..
Albo może, jeżeli możesz sobie na to pozwolić, zafunduj jej ze dwie czy trzy wizyty u jakiegoś terapeuty zajmującego się ofiarami przemocy domowej?

Bo przede wszystkim to ona musi chcieć - bez tego nikt jej nie pomoże.

Chce mi się płakać i krzyczeć.W sądzie rodzinnym powiedziano mi,że mam obowiązek to zgłosić.Jeśli ona w tym tkwi to naraża dzieci i mogą być odebrane prawa rodzicielskie zarówno mężowi i jej.
Rozmawiałam z kimś z centrum pomocy.Potem rozmawiałam z nią i zaproponowałam,że pójdziemy razem.Nie zgodziła się-powiedziała,że oni się tam na niczym nie znają-co z tego,że wyleci z pracy albo go nawet zamkną jak i tak go w końcu wypuszczą?
I co ona wtedy zrobi?
Miałam ochotę krzyczeć i gryźć....
Zapytałam jak w takim razie mam jej pomóc.Powiedziała,że jego rodzina powinna na niego wpłynąć,porozmawiać by zaczął się leczyć... Wiem,że to mało prawdopodobne i ja w tej kwestii niewiele mogę zrobić...
Zaproponowałam też psychologa-odmówiła bo psycholog tylko gada a jej gadanie niepotrzebne...
Pani z CPR powiedziała,że po każdej interwencji policjanci powinni zgłosić to do CPR.CPR nie miał do tej pory żadnej informacji.

14 Ostatnio edytowany przez Iceni (2014-08-18 21:46:15)

Odp: Potrzebuję Waszej pomocy! Jak pomóc bliskiej mi osobie?

No to niezły klops. Mogę sobie tylko wyobrazić co czujesz musząc na to patrzeć i nie mogąc nic zrobić.

Masz kogoś zaufanego w rodzinie kto jest w temacie i kogo poparcie mogłabyś zdobyć? Może pora to zgłosić? Dzieci jej tak od razu nie zabiorą, ona się pewnie na ciebie obrazi, ale to chyba mniejsze zło niż czekać aż się coś stanie a potem mieć wyrzuty, że nic się nie zrobiło.

Może, jeżeli masz taką zaufaną osobę bliską obu wam, porozmawiaj czy jednak tego nie zgłosić?

Z jednej strony ja ją rozumiem, bo jak facet jest policjantem to może mieć cięzko - oni lubią się kryć i bagatelizować sprawy (Tzn. może teraz się zmieniło, mam nadzieję. U nas w mieście była kiedyś afera jak żona policjanta aż w wojewódzkiej szukała pomocy, bo mąż ją lał a koledzy mu tyłek chronili, ale może teraz jest inaczej)

Ja bym pomyślała czy nie porozmawiać z kimś z rodziny, żeby ktoś jeszcze brał w tym udział, zeby potem nie było, ze to wszystko twoja wina bo się wmieszałaś.


Albo wybierz drogę hardcorową i zgłoś to mimo wszystko - może strach przed odebraniem dzieci zmusi twoją kuzynkę do działania.


Naprawdę ci nie zazdroszczę tej sytuacji...

15 Ostatnio edytowany przez Joga (2014-08-19 11:35:24)

Odp: Potrzebuję Waszej pomocy! Jak pomóc bliskiej mi osobie?
gojka102 napisał/a:

Chce mi się płakać i krzyczeć.W sądzie rodzinnym powiedziano mi,że mam obowiązek to zgłosić.Jeśli ona w tym tkwi to naraża dzieci i mogą być odebrane prawa rodzicielskie zarówno mężowi i jej.
Rozmawiałam z kimś z centrum pomocy.Potem rozmawiałam z nią i zaproponowałam,że pójdziemy razem.Nie zgodziła się-powiedziała,że oni się tam na niczym nie znają-co z tego,że wyleci z pracy albo go nawet zamkną jak i tak go w końcu wypuszczą?
I co ona wtedy zrobi?
Miałam ochotę krzyczeć i gryźć....
Zapytałam jak w takim razie mam jej pomóc.Powiedziała,że jego rodzina powinna na niego wpłynąć,porozmawiać by zaczął się leczyć... Wiem,że to mało prawdopodobne i ja w tej kwestii niewiele mogę zrobić...
Zaproponowałam też psychologa-odmówiła bo psycholog tylko gada a jej gadanie niepotrzebne...
Pani z CPR powiedziała,że po każdej interwencji policjanci powinni zgłosić to do CPR.CPR nie miał do tej pory żadnej informacji.

Gojka tak jak napisała Iceni nie zrobisz niczego jeśli ona nie będzie chciała czegoś zrobić. Byłam w podobnej do Twojej sytuacji dwa razy i za każdym razem musiałam odpuścić.

Pierwszy raz, moja koleżanka z problemami psychicznymi - ma dzieci, nie udało mi się jej pomóc, bo musiałaby stanowić zagrożenie dla życia i zdrowia innych, żeby można ją było sądownie zmusić do leczenia, ani CPR ani kurator sądowy - którego miała ani żadna siła nie była w stanie zmusić jej do czegokolwiek. Odpuściłam, bo wszyscy patrzyli na mnie jak na desperatkę, która próbuje zmienić na siłę czyjeś życie. Ona sobie żyje spokojnie w swoim świecie  a ja w swoim. Obserwuję i mam nadzieję, że nie stanie się nic złego, nie jest agresywna, mocno konfabuluje i ma objawy zespołu Munchhausena ale to moja "diagnoza".

Druga koleżanka, bita przez męża, mają małe dzieci, bywało, że lądowała z nimi u mnie, bo musiała przeczekać aż "pan mąż" się wyszaleje i uśnie, żeby mogła wrócić do domu po kluczyki od auta i pojechać spać do matki. Próbowałam z nią rozmawiać, dałam namiary na psychologa, ośrodek pomocowy, pomogłam jej się wyprowadzić ale.... sama wróciła do niego na kolanach "dla dobra dzieci". Ja jestem teraz najgorszym wrogiem. Powiedziałam jej, że krzywdzi przede wszystkim własne dzieciaki, bo ona ma wybór a one nie, ja tego nie rozumiem i nie pochwalam ale ZAWSZE jej pomogę kiedy on znów wpadnie w szał, z tym że teraz od razu zadzwonię na policję. Tym bardziej durnowata jest ta moja koleżanka, że nie jest w żadnym stopniu zależna finansowo od męża i sama świetnie by sobie poradziła. Problem polega na tym, że ona go "kocha i chce go ratować" - poddałam się, nie rozmawiamy, nie spotykamy się, jedynie zdawkowe "cześć" na ulicy przypomina mi, że kiedyś znajomiłyśmy się bliżej.Przy każdej wizycie dzielnicowego i kuratora sądowego przeżywałam, martwiłam się wydzwaniałam do różnych instytucji i odpuściłam bo skoro ona lubi jak ją mąż bije to nie mogę jej psuć tej przyjemności.

Podsumowując niewiele możesz a nerwy zjesz na pewno. Na głupotę nie ma rady, próbowałaś i to już dobrze o Tobie świadczy a reszta ..... no cóż....

16 Ostatnio edytowany przez Insurmountable_Woman (2014-08-19 17:58:47)

Odp: Potrzebuję Waszej pomocy! Jak pomóc bliskiej mi osobie?

Sorry, ze tak ostro ale ta baba jest beznadziejnie głupia. Ja bym obydwoje oddała do zakładu zamkniętego bo są siebie warci!
    No to zaraz, mają dwoje dzieci, nad którymi on się znęca, chce im świeczki na grobach palić a majstrują sobie 3?! Zresztą, skoro nie rozmawiają, panuje przemoc. To jakim cudem ciąża?! Tacy ludzie jak oni w ogóle powinni mieć zakaz posiadania dzieci a co dopiero 3. Mało, ze zniszczyli życie dwójce dzieci to następnemu chcą. Ta kobieta jest bardzo żałosna. Życie stracić ale domu pilnować. Skoro jak ona twierdzi, że włożyła pieniądze w dom. To przecież sąd i tak by o uwzględnił, poza tym są dzieci, alimenty, i pewnie to on by musiał opuścić dom. To tylko takie jej głupie gadanie. Mało, że chcesz jej pomóc to ona jeszcze się ma wymagania a kopnąć w d.... To nie to nie. Bo na nie chce mężowi zaszkodzić, jakaś kompletna.... Zresztą co to za policja?!
Co to prywatny komisariat? Prywatna policja?! że tak bronią tego psychola. Jak taki człowiek w ogóle może pracować w policji?! Przecież tacy jak on to ośmieszają tę instytucje. Praca w policji to służba ojczyźnie, to coś więcej niż praca to powołanie. I tam nie powinno być nić po koleżeńsku przymrożenie oka. Dla mnie ten człowiek to przypadek beznadziejny. Dla niego nie powinno być żadnej szansy. Z policji to w ogóle prędzej czy później na bruk nieodwracalnie, i to dyscyplinarka! Powinien mieć zabrane kompletnie wszystko (zaczynając od broni). Bo sądzę, że ową posiada. Zresztą ja się zastanawiam na co liczy ta jego głupia żona.

Gojka jak dla mnie to strata czasu na dwoje głupców. Ja bym zrobiła tak, zgłosiła to anonimowo do rzecznika praw dziecka, albo do jakieś instytucji pomagającej dzieciom. Niech przyjadą zabiorą dzieci nieodwracalnie, im odebrać prawa rodzicielskie to co się urodzi dziecko na ,,dzień dobry'' im zabrać. Bo on jest psychicznie chory, skoro katuje syna i  świeczki palić to znaczy żaden z niego ojciec ani nie był ani nie będzie. Ona skoro mąż katuje syna, a ona nic z tym nie robi bo nei chce mężowi zaszkodzić, no to juz pokazała jaką jest matką, skoro pozwala na takie traktowanie dzieci i broni oprawcę, nie daje dzieciom poczucie bezpieczeństwa to żadna z niej matka. Tym państwu już dziękujemy! Ani z nich rodzice ani małżeństwo. Tylko dzieci szkoda
No a jak ona nic nie chce nie da sobie pomóc to powiedz jej kategorycznie nie dzwoń do mnie i się nie żal, albo coś zmień albo rób jak chcesz. Swoja droga radziłabym zabrać te dzieci i się od ich rodziców całkiem odciąć bo oni mogą jeszcze Wam coś zrobić.
.

17

Odp: Potrzebuję Waszej pomocy! Jak pomóc bliskiej mi osobie?
Insurmountable_Woman napisał/a:

Sorry, ze tak ostro ale ta baba jest beznadziejnie głupia. Ja bym obydwoje oddała do zakładu zamkniętego bo są siebie warci!
    No to zaraz, mają dwoje dzieci, nad którymi on się znęca, chce im świeczki na grobach palić a majstrują sobie 3?! Zresztą, skoro nie rozmawiają, panuje przemoc. To jakim cudem ciąża?! Tacy ludzie jak oni w ogóle powinni mieć zakaz posiadania dzieci a co dopiero 3. Mało, ze zniszczyli życie dwójce dzieci to następnemu chcą. Ta kobieta jest bardzo żałosna. Życie stracić ale domu pilnować. Skoro jak ona twierdzi, że włożyła pieniądze w dom. To przecież sąd i tak by o uwzględnił, poza tym są dzieci, alimenty, i pewnie to on by musiał opuścić dom. To tylko takie jej głupie gadanie. Mało, że chcesz jej pomóc to ona jeszcze się ma wymagania a kopnąć w d.... To nie to nie. Bo na nie chce mężowi zaszkodzić, jakaś kompletna.... Zresztą co to za policja?!
Co to prywatny komisariat? Prywatna policja?! że tak bronią tego psychola. Jak taki człowiek w ogóle może pracować w policji?! Przecież tacy jak on to ośmieszają tę instytucje. Praca w policji to służba ojczyźnie, to coś więcej niż praca to powołanie. I tam nie powinno być nić po koleżeńsku przymrożenie oka. Dla mnie ten człowiek to przypadek beznadziejny. Dla niego nie powinno być żadnej szansy. Z policji to w ogóle prędzej czy później na bruk nieodwracalnie, i to dyscyplinarka! Powinien mieć zabrane kompletnie wszystko (zaczynając od broni). Bo sądzę, że ową posiada. Zresztą ja się zastanawiam na co liczy ta jego głupia żona.

Gojka jak dla mnie to strata czasu na dwoje głupców. Ja bym zrobiła tak, zgłosiła to anonimowo do rzecznika praw dziecka, albo do jakieś instytucji pomagającej dzieciom. Niech przyjadą zabiorą dzieci nieodwracalnie, im odebrać prawa rodzicielskie to co się urodzi dziecko na ,,dzień dobry'' im zabrać. Bo on jest psychicznie chory, skoro katuje syna i  świeczki palić to znaczy żaden z niego ojciec ani nie był ani nie będzie. Ona skoro mąż katuje syna, a ona nic z tym nie robi bo nei chce mężowi zaszkodzić, no to juz pokazała jaką jest matką, skoro pozwala na takie traktowanie dzieci i broni oprawcę, nie daje dzieciom poczucie bezpieczeństwa to żadna z niej matka. Tym państwu już dziękujemy! Ani z nich rodzice ani małżeństwo. Tylko dzieci szkoda
No a jak ona nic nie chce nie da sobie pomóc to powiedz jej kategorycznie nie dzwoń do mnie i się nie żal, albo coś zmień albo rób jak chcesz. Swoja droga radziłabym zabrać te dzieci i się od ich rodziców całkiem odciąć bo oni mogą jeszcze Wam coś zrobić.
.

Chyba pierwszy raz zgadzam się z Toba, kobietko.
Co to za matka co pozwala tak traktowac swoje dzieci.
Ważniejszy jest dom niż zdrowie i bezpieczeństwo dzieci , jej i nie narodzonego dziecka które nosi w sobie.
Jestem pod mega wrażeniem jej postawy ktora jest skandaliczna.
Chyba nic innego nie mozna zrobić jak zgłosić ta rodzine , co sie w niej dzieje do odpowiednich organów.
Ale ludzie wlasnie tacy są. Po co sie wtrącać w czyjeś życie mimo ze grozi wielkie niebezpieczeństwo.
Autorko stanie sie tragedia a Ty będziesz sobie w brodę pluć ze nie zareagowałaś pomimo ze wiedziałaś że dzieje sie nie ciekawie w tym domu.

18 Ostatnio edytowany przez samotnax4 (2014-08-20 23:23:01)

Odp: Potrzebuję Waszej pomocy! Jak pomóc bliskiej mi osobie?

Gojka102 co ja bym zrobiła? To straszne, ale zgłosiłabym to na policję, do MOPR, jakieś organizacji praw dzieci. Skoro matka (chociaż ja bym nie nazwała tak tej kobiety)  nie umie, nie chce o nie zadbać muszą to zrobić inni.  U nas na osiedlu była matka, która ponad dzieci stawiała wódkę.Sąsiedzi ingerowali, bo dzieci potrafiły w nocy spać na klatce schodowej  i pić wodę z kałuży. Teraz dzieci są w rodzinie zastępczej i jest im dobrze. Nie zawsze matka oznacza szczęście, czasem dom dziecka to wybawienie.
A jeżeli chodzi o męża policjanta - skoro koledzy go kryją należy ten fakt zgłosić do komendy, która sprawuje nadzór nad tą komendą w której pracuje oprawca. Np nad moją komendą czuwa komenda w Radomiu.

19 Ostatnio edytowany przez Ola_la (2014-08-21 06:16:43)

Odp: Potrzebuję Waszej pomocy! Jak pomóc bliskiej mi osobie?

naprawdę ciezka sytuacja,
komendat połajał ,,dzieciaka,, ze jak jeszcze raz się to powtorzy to wylatuje z policji, ale się wysilił naprawdę,
dlatego facet czuje się bezkarny
nie rozumiem tej kobiety, na co ona czeka, az dzieci pozabija i ja?
nie kocha go? kocha mocno pewnie bardziej niż dzieci, tym bardziej ze trzecie w drodze dziecko,

na pewno trzeba dzialac, choć bez jej zgody nie da się jej pomoc
teraz trzeba walczyc o dzieci, może anonimowo nawet zgłosić to do Mopsu? oni dostają jakas zappomoge?
kto ich odwiedza oprócz ciebie? a rodzina?

a tak wogole to brawo Gojka ze interesujesz się tym i ze nie jesteś obojetna na zasadzie ze to nie moja sprawa i co się będę wtracac

20

Odp: Potrzebuję Waszej pomocy! Jak pomóc bliskiej mi osobie?

Insurmountable,cisowianka,samotna- ja naprawdę NIE PYTAŁAM jakie macie zdanie w tej kwestii. To,że Wy nie zgodziłybyście się na takie traktowanie i nie tkwiłybyście z oprawcą jest jasne u większości kobiet i większość ma takie zdanie. Ale co z tego? Czy jej to w czymś pomoże? Po co pisać posty nie na temat?

Ja pytałam gdzie to mam zgłosić.Już co prawda zgłosiłam do Ośrodka Interwencji Kryzysowej ale ona powiedziała,że tam nie pójdzie i nie zyczy sobie nikogo w domu od nich.
Mariola do MOPS też zgłaszałam.Nikt do nicch nie przychodzi- mają świetną sytuację materialną- jeśli o to chodzi.

Jestem podłamana bo zadzwoniła wczoraj,że mąż dał jej kasę i zaproponował by złożyła pozew o alimenty i o rozwód.Na to ona,że zrobi to jak urodzi dziecko...Przecież tak tego chciała,po co teraz zwleka? Niech wykorzysta to póki choć na chwilę da się z nim rozmawiać.Ech...

21

Odp: Potrzebuję Waszej pomocy! Jak pomóc bliskiej mi osobie?

Mnie zawsze dziwi taka wlasnie postawa ludzi. Czekac , czekac aż spadnie cegla na łeb!

Ja powiedzialam co myślę na ten temat, ja bym sie wcale nie pytała tej babki jak jej pomoc tym bardziej ze ona ma gleboko w dupie czyjąś pomoc. Po co w ogóle dzwoni i opowiada o swoim życiu jak nie chce przyjąć pomocy.

Ja bym zwyczajnie na nich doniosła czy to sie podoba tej kobiecie czy nie, jej wybór ale nie potrafilabym spać wiedząc ze dzieci cierpią.

Wiec jest jedno rozwiązanie ale nie wiem czy autorki je dostrzegłaś? Zwyczajnie donieść odpowiednich służbom co się dzieje w tym domu.

Ale jeśli lubisz bawic sie w kotka i myszkę to zrobisz jak uwazasz.

Tylko nie pisz za jakiś czas wątek w którym będziesz rozpisywała o tragedii ktora sie stalą w domu tej kobiety.

22

Odp: Potrzebuję Waszej pomocy! Jak pomóc bliskiej mi osobie?

Chyba się udało.Dzięki bratu tego gościa i trochę dzięki mnie wywalili go z pracy.Do jego żony przyszli ludzie z MOPSu- bo tam sprawę zgłosiłam.
Mąż nie mieszka z żoną j dziećmi, mieszka w pensjonacie, który wynajmują turystom.Pensjonat jest co prawda dwa kroki od domu.
Parę dni temu zadzwoniła do mnie podziękować za pomoc.Fajnie, że będzie mogła spokojnke donosić ciążę.
Niedługo wybieram się do niej w odwiedziny.

Posty [ 23 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » RELACJE Z PRZYJACIÓŁMI, RELACJE W RODZINIE » Potrzebuję Waszej pomocy! Jak pomóc bliskiej mi osobie?

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026