Czy miałyście stycznośc z manipulacja mężczyny? Spotykamy się od kilku miesięcy (od początku tego roku), w terminach które mu odpowiadają - na co zwrócam uwagę od jakiegoś czasu. Z tego co widzę to pod jego dyktando. Jesli ja milczę on intensyfikuje kontakt. W tym roku bylismy razem na tygodniowym urlopie, a po urlopie dalej matnia miedzy nami.
Chodzi mi o sytuację gdy nie tworzy się zwiazku, a wzajemnie się poznaje ( nie mieszkamy razem), np on już dwukrotnie pytał mnie o oczekiwania, raz wzgledem jego - moja odpowiedz kilka miesięcy temu(było b wczesnie), że nie mam sprecyzowanych oczekiwan wzgledem jego, a drugi raz kilka dni temu- wiec mu odpowiedziałam, że chciałabym miec partnera, ze nie interesują mnie nowoczesne formy kontaktu bez angażowania uczuc, i za drugim razem zadałam to samo pytanie w jego kierunku- czego on oczekuje, czy potrzebuje - z jego strony spotkałam się z próbą zmiany tematu, a nastepnie milczeniem. Nie odpowiedział mi na to pytanie. Zdaję sobie sprawę, że jest to metoda na utrzymanie kontroli nad zaistniałą sytuacją, a jednoczesnie zastanawiam się w jakim celu mnie pyta skoro sam nie udziela odpowiedzi. Po co mnie pyta czy tesknię, gdy sam nie komunikuje uczuc?
Wczoraj rozmawialiśmy- przeprosiłam, ze uniosłam się na jego na brak odpowiedzi i powiedział mi, że do mnie o 18-19 zadzwoni, a przysłal sms z pytaniem jak u mnie minął dzien o 22.30? wiec mu odpowiedziałam, ze wyjeżdżałyśmy z kolezanką za miasto, co u niego. I tutaj spotkałam się z brakiem zwrotnej odpowiedzi. Czyli miał świadomość, że nie zadzwonił, pomimo mówił, ze zadzwoni postanowił nie zadzwonic. Czy on uważa , że bez niego nie jestem w stanie zaplanować dnia i że skoro powiedział, że zadzwoni to będę na niego czekała w domu z telefonem w dłoni? Chociaż, gdyby tak było to zapewne przyjemnie dla męzczyny, kobieta czeka nia niego. Niestety nie należe do kobiet, które czekają na męzczyne ze słuchawką w dłoni i bez niego potrafię zorganizować sobie czas i taką tez otrzymał odpowiedz.
Tak jak pisałam obserwuję co się dzieje -wiec postanowiłam nazywac jego zachowania, postanowiłam zachowywac dystans do niego, a w kolejnym smsie zapytałam czemu ignoruje moje pytania i że to nie jest pretensja tylko jedno z moich spostrzeżen.
Powiedział, ze jestem cała zagadką i insynuacją, wiec zaczełam zwracać się bezpośrednio. Na moje bezposrednie pytania on wyślizguje się od odpowiedzi.Chodzi mi o to, że czuję tutaj manipulację, coś na zasadzie "kija i marchewki', jesli nie pytam jest ok, jesli go pytam to spotykam się w karę. On wie, że ja mam silny charakter, on tez go ma. Moze mu jest wygodnie, gdy ja nie określam się, wówczas on jest wolny? Może chciałby abym się w nim zakochała, co takze dałoby mu przewagę? A moze nie chce nic ode mnie poza dowartościowaniem własnego EGO? A moze to jest zabawa w kotka i myszkę- gdy daje mu spokój on wykazuje wiekszą intensywnośc prób kontaktu ze mną.Nie jestem osobą bez uczuć, ale gdy nie czuję sie stabilnie, boję się zaufać nie mogę sie zakochać, pomimo, że tęsknię czy lubię go, nie chcę wpakować się w coś co pozbawione byłoby sensu. Nie chcę poddac się ot tak uczuciom nie zdajac sobie sprawy z konsekwencji, w postaci braku oparcia z jego strony. Jak uważacie czy to jest tylko zabawa mną z jego strony?
1 2014-08-16 08:49:05 Ostatnio edytowany przez agatkakn (2014-08-16 19:19:59)
Podobne tematy
Czy zabawa to bym nie powiedział, ale widać że bada grunt by mieć nad Toba kontrole. Sam do siebie wkładu nie, a od innych wymaga. Niefajna perspektywa.
Takie też mam odczucie, że on bada grunt. On wie, ze ja nie jestem ślepo posłuszna. Wie tez , że umiem współpracowac i współpracuję. Okazanie uczuć z mojej strony konczy się milczeniem z jego strony, wiem, ze to daje mu przewagę, już dwukrotnie potwierdziłam, ze tesknię, bo faktycznie teskniłam i nie uważam, tego stanu za niewłasciwy.
Jesli trafiam na brak informacji z drugiej strony właczam dystans. Moje wczorajsze pytanie "czemu ignoruje moje pytania" moze potraktowac jako napisane pod wpływem emocji- może złości, ze się nie odezwał, chociaż podkresliłam, ze jest to sposprzeżenie, a nie pretensja.
Myślę że to dobry moment na zadanie innego, ważniejszego pytania - czy chcesz to ciągnąć?
Gwarantuje ci, że łatwiej nie będzie. Każdy facet testuje kobietę, świadomie lub nieświadomie, ale w tym przypadku trafiłaś na doświadczonego gracza. Zrobisz co będziesz uważała za stosowne, ale chyba nie trzeba Ci tłumaczyć że znajomość która już na początku frustruje i zmusza do zadawania takich pytań, nie rokuje dobrze na przyszłość.
5 2014-08-16 09:18:03 Ostatnio edytowany przez thepass (2014-08-16 09:18:20)
Dla mnie taki człowiek nigdy nie bedzie szczery i zawsze bedzie wpędzał w myslenie "o co mu chodzi, co to ma znaczyc, czy ja dla niego coś znacze"? I pozniej jak okaze czułość to bedzie ok, pozniej znowu sie wycofa i nie bedziesz wiedziała o co chodzi. Brakuje jeszcze zeby sie obrażał za to, ze nie spełniasz jego oczekiwan/nie odpowiadasz na pytania, a jesli oczekujesz od niego tego samego to nie ma problemu bo on jest 'chłodny' i mu nie zalezy (ale bedzie mowil, ze zalezy). Taki kołowrotek ciągle i nagle poczujesz sie wykorzystana i że Twoj wkład to 90%, a jego prawie nic.
Myślę że to dobry moment na zadanie innego, ważniejszego pytania - czy chcesz to ciągnąć?
Gwarantuje ci, że łatwiej nie będzie. Każdy facet testuje kobietę, świadomie lub nieświadomie, ale w tym przypadku trafiłaś na doświadczonego gracza. Zrobisz co będziesz uważała za stosowne, ale chyba nie trzeba Ci tłumaczyć że znajomość która już na początku frustruje i zmusza do zadawania takich pytań, nie rokuje dobrze na przyszłość.
Od kilku dni nurtuje mnie przytoczone przez Ciebie pytanie- "czy chce to dalej ciągnąć", rozważam całkowite urwanie kontaktu, ale aby to zrobić potrzebuję czasu i myśle, ze miesiac mi wystarczy (abym się nie myliła). W koncu nie rozpoczynam znajomości, aby całe zycie się z nią "mierzyć" i "walczyć".
7 2014-08-16 09:33:31 Ostatnio edytowany przez Molotok (2014-08-16 09:34:36)
Bardzo dobrze.
Z własnego doświadczenia wiem, że takie decyzje są przejawem zdrowego myślenia i dojrzałości. Z tego co napisałaś w pierwszym poście, widzę że masz podobne podejście do mojego - zadajesz konkretne pytania i oczekujesz konkretnych odpowiedzi a nie wymijającego milczenia albo "yhm" na odczepnego.
Daj sobie czas (byleby nie za dużo) i zostaw pana z jego gierkami, testami i zapędami dominacyjnymi. Trzymam kciuki.
8 2014-08-16 10:33:29 Ostatnio edytowany przez redapples (2014-08-16 11:06:55)
Osobiście nie pakowałabym się w taki związek, mój ex właśnie był takim manipulatorem, ciągłe niedopowiedzenia i to już same w sobie jest manipulacją.
Jeżeli oddalałam się emocjonalnie jego natarczywość była aż przytłaczająca. Jeżeli ja się otwierałam on się zamykał, nie skończyło się to dobrze, urwałam z nim kontakt z 4 miesiące temu i niepotrzebnie go wznowiłam, ponieważ znowu zaczął grać w te swoje gierki. Powiem tak, zauważyłam pewną zasadę, jeżeli czytam na forum mając wrażenie że jakby któraś z dziewczyn pisała o moim ex
i boryka się z podobnym okazem, z góry wiem że to nie wypali. Hehe może to ten sam.
Teraz ostatecznie wiem że jest to osoba nieszczera w swoich zamiarach. Również uważałam się za osobę silną, aktywną, zaradną, której nie da się zmanipulować a po 1,5 roku nie poznałam siebie.
Sama zdanie "Wie tez , że umiem współpracowac i współpracuję." świadczy o tym że zaczynasz ulegać.
Zaufaj intuicji i zdrowemu rozsądkowi.
Chodzi mi o sytuację gdy nie tworzy się zwiazku, a wzajemnie się poznaje ( nie mieszkamy razem), np on już dwukrotnie pytał mnie o oczekiwania, raz wzgledem jego - moja odpowiedz kilka temu(było b wczesnie), że nie mam sprecyzowanych oczekiwan wzgledem jego, a drugi raz kilka dni temu- wiec mu odpowiedziałam, że chciałabym miec partnera, ze nie interesują mnie nowoczesne formy kontaktu bez angażowania uczuc, i za drugim razem zadałam to samo pytanie w jego kierunku- czego on oczekuje, czy potrzebuje - z jego strony spotkałam się z próbą zmiany tematu, a nastepnie milczeniem. Nie odpowiedział mi na to pytanie.
Jest oczywiste, że na samym początku nie ma sprecyzowania co się oczekuje odnośnie danej osoby. Jest tylko poznawanie, bo nie wiadomo co będzie za 3,4 spotkania.
Każda osoba jednakże ma określone priorytety - szukam partnera na dłużej, szukam otwartego związku, szukam seksu i to każdy wie. Gdy idę na randkę i kobieta pyta - czego szukasz, czego oczekujesz poznając kobietę - odpowiadam - czegoś poważniejszego. Daje tym sygnał, a jednocześnie eliminuje te osoby, które szukają czegoś innego. To bardzo proste i szczere podejście.
Gdy osoba unika odpowiedzi na pytanie oznacza to, że sama nie wie, albo nie chce powiedzieć.
Obie opcje są złe - co po kimś kto sam nie wie czego chce, co po kimś kto nie jest szczery?
Może w gruncie rzeczy nie widzi Cię w roli swojej dziewczyny i chce zatrzymać znajomość na poziomie spotkań i wspólnych urlopów. Minus jest taki, że gdy pojawi się ta bardziej mu odpowiadająca to pożegna się z Tobą bez mrugnięcia okiem. Póki co chce jednak trzymać Cię "w zapasie", bo do relacji w obecnej formie jesteś jak znalazł.
"Spotykamy się od kilku miesięcy (od początku tego roku), w terminach które mu odpowiadają - na co zwrócam uwagę od jakiegoś czasu. Z tego co widzę to pod jego dyktando."
Czyli masz być na zawołanie, ale sam nie dostosuje się, bo może uważa że nie jesteś tego warta. A co się dzieje, gdy proponujesz spotkanie, a on odpowiada, że termin mu nie pasuje? Proponuje od razu inny? Spotykałem się kiedyś z dziewczyną, która poniekąd chętnie zgadzała się na spotkania, ale po pewnym czasie zauważyłem, że jestem urozmaiceniem jej życia, gdy akurat jej się nudzi. W innym przypadku nie było żadnego pola do dyskusji.
"za drugim razem zadałam to samo pytanie w jego kierunku- czego on oczekuje, czy potrzebuje - z jego strony spotkałam się z próbą zmiany tematu, a nastepnie milczeniem"
Standard u osób ze skłonnościami do manipulowania. Gdy uderzasz pytaniem w samo sedno to najpierw próbują obrócić problem w żart, potem bagatelizować, a gdybyś ciągnęła go za język dalej, to pewnie nastąpiłby wybuch i obrażenie się. Taka forma ukarania Cię za próbę zmiany dotychczasowego status quo.
"powiedział mi, że do mnie o 18-19 zadzwoni, a przysłal sms z pytaniem jak u mnie minął dzien o 22.30? wiec mu odpowiedziałam, ze wyjeżdżałyśmy z kolezanką za miasto, co u niego. I tutaj spotkałam się z brakiem zwrotnej odpowiedzi"
Takie jawne ignorowanie i nie odpowiadanie na pytanie to moim zdaniem kolejny sposób manipulowania, a dokładniej bierna agresja. Póki nie odpowie, póty piłka jest po jego stronie, a Ty masz zastanawiać się: dlaczego nie odpowiedział, co znowu schrzaniłaś, co się dzieje i o co w ogóle chodzi.
"Chodzi mi o to, że czuję tutaj manipulację, coś na zasadzie "kija i marchewki', jesli nie pytam jest ok, jesli go pytam to spotykam się w karę."
No jakbym widział własne sytuacje. W końcu dojdzie do tego, że będziesz bała się zapytać o cokolwiek co może sprawić, że nad Waszą relacją zawisną czarne chmury. Ważyła każde słowo i pilnowała się żeby nie zdenerwować pana. Moim zdaniem to jest już stan, gdy należy iść albo w jedną albo w drugą stronę, tak to tak, nie to nie, do widzenia.
Na koniec powiem tak. Znam sposób funkcjonowania takich osób aż za dobrze. To co opisujesz nie jest normalne, ale paradoksalnie z czasem będzie wydawało Ci się, że to zwykły stan. Im bardziej będziesz się zbliżać, tym bardziej gość będzie się oddalał. Gdy Ty się cofniesz, to on podejdzie i tak w kółko.
Potem za próbę dostaniesz karę w postaci ciszy i dozowania kontaktu, a gdy stwierdzi że jest już OK, to znowu będzie jak dawniej. Kilka miesięcy to już nie są dwa tygodnie, ale sporo czasu, przynajmniej w kontekście formowania się jakiejś relacji. Założę się że ta znajomość jest jak rollercoaster - tutaj opisałaś negatywną jej stronę, ale poza tym jest fantastycznie. Pojawia się dysonans, bo z jednej strony jest tak fajnie (przyciąga), a z drugiej nienormalnie (odpycha). Na Twoim miejscu zacząłbym ostatnią rozmowę na temat Waszej relacji. I tak albo coś się wyklaruje albo pożegnasz się, wiedząc przynajmniej że najnormalniej w świecie po ludzku próbowałaś.
11 2014-08-16 17:05:11 Ostatnio edytowany przez redapples (2014-08-16 17:14:15)
No jakbym widział własne sytuacje. W końcu dojdzie do tego, że będziesz bała się zapytać o cokolwiek co może sprawić, że nad Waszą relacją zawisną czarne chmury. Ważyła każde słowo i pilnowała się żeby nie zdenerwować pana. Moim zdaniem to jest już stan, gdy należy iść albo w jedną albo w drugą stronę, tak to tak, nie to nie, do widzenia.
Na koniec powiem tak. Znam sposób funkcjonowania takich osób aż za dobrze. To co opisujesz nie jest normalne, ale paradoksalnie z czasem będzie wydawało Ci się, że to zwykły stan. Im bardziej będziesz się zbliżać, tym bardziej gość będzie się oddalał. Gdy Ty się cofniesz, to on podejdzie i tak w kółko.
Potem za próbę dostaniesz karę w postaci ciszy i dozowania kontaktu, a gdy stwierdzi że jest już OK, to znowu będzie jak dawniej. Kilka miesięcy to już nie są dwa tygodnie, ale sporo czasu, przynajmniej w kontekście formowania się jakiejś relacji. Założę się że ta znajomość jest jak rollercoaster - tutaj opisałaś negatywną jej stronę, ale poza tym jest fantastycznie. Pojawia się dysonans, bo z jednej strony jest tak fajnie (przyciąga), a z drugiej nienormalnie (odpycha). Na Twoim miejscu zacząłbym ostatnią rozmowę na temat Waszej relacji. I tak albo coś się wyklaruje albo pożegnasz się, wiedząc przynajmniej że najnormalniej w świecie po ludzku próbowałaś.
Szkoda że się nie poradziłam na tym forum na początku mojego związku, jednak ktoś musi być w takich relacjach by kiedyś podzielić się rzetelną oceną.
Schematy funkcjonowania takich osób jak widać są do siebie łudząco podobne, ja bym uważała jeszcze na jedną manipulację, jak już odejdziesz Pan wtedy wyrazi chęć bycia z Tobą okazując nieszczere wyrazy miłości, chyba że emocję zapewni mu inny obiekt pożądania.
Tak czy siak jesteśmy w podobnym wieku, więc zastanów się czy chcesz by uciekały Tobie kolejne lata. Pół roku jest to już okres wystarczający by móc podjąć decyzje, to nie jest świeży etap znajomości, wyczytałam również że znacie się 4 lata i od czasu do czasu się spotykaliście.
Dodam jeszcze że mój ex ma nową dziewczynę z którą spędził niedawno wakacje, mimo tego dostałam od niego propozycję nie do odrzucenia, wolną relację, więc wspólny wyjazd nie wzmocnił ich związku, wnioskuję że to jest osoba szukająca ciągłych emocji.
12 2014-08-16 19:38:37 Ostatnio edytowany przez agatkakn (2014-08-16 20:14:11)
Może w gruncie rzeczy nie widzi Cię w roli swojej dziewczyny i chce zatrzymać znajomość na poziomie spotkań i wspólnych urlopów. Minus jest taki, że gdy pojawi się ta bardziej mu odpowiadająca to pożegna się z Tobą bez mrugnięcia okiem. Póki co chce jednak trzymać Cię "w zapasie", bo do relacji w obecnej formie jesteś jak znalazł.
Biorę to po uwagę, podobnie jak mam świadomość tego, ze do zwiazku nikogo nie da się, ani nie można nakłonic, chybaże sam się zdeklaruje. Chciałabym aby zakomunikowł mi o swoich własnych potrzebach, tak abym mogła je zdefiniować np. "chciałbym mieć partnera" lub " w tej chwili nie chcę być z nikim na stałe" lub "odpowiada mi koleżeństwo połączone z seksem". Ta wiedza jest mi niezbedna do podjęcia decyzji dotyczacych mnie, bo mi nie chodzi o żadne układy, a jemu nie wiem o co. Może było mu wygodnie, gdy ja nie byłam w stanie się określić w stosunku do niego, a teraz stan ten przestał być wygodny. Nie odpowiedział na moje pytania i pewnie pomilczy ze 2-3 dni, bo z tego co obserwuję, dłużej nie jest w stanie wytrzymać, aby się do mnie nie odezwać. Na samym początku naszej znajomości (a znamy się już ponad 3 lata- mieliśmy wczesniej kilka spotkań (w 2011 kilka,w 2013 ze 3 spotkania, po których kontakt urywał się, teraz spotykamy się od stycznia 2014 roku z rózną intensywnoscia, powiedzmy, że od lipca 2014 widujemy się raz na 1,5 tygodnia), w trakcie pierwszego spotkania mówiłam mu, że interesuje mnie wyłacznie partner. Sama się zastanawiam, czy on się ze mną bawi.
"Sama się zastanawiam, czy on się ze mną bawi"
A ja się zastanawiam dlaczego kobiety (w tym oczywiście ja sama) "się zastanawiają". Taka strata życiowej energii, te godziny, dni, tygodnie, miesiące rozkminiania "co poeta ma na myśli", te "ja tylko chcę wiedzieć co to znaczyło".. boże.. aż mi czasem samych nam jest żal.
Zamiast wynajdować szczepionki na AIDS, ratować Afrykę od głodu czy nawet po prostu dobrze się bawić, rozwijać pasje kobiety "się zastanawiają", analizują, piszą scenariusze z wieloma alternatywnymi zakończeniami.
agatkakn, zamiast się zastanawiać - działaj. Przyciśnij i kiedy nie dostaniesz jasnej odpowiedzi, skończ z tym. Dla własnego dobra i dobra ludzkości.
Może w gruncie rzeczy nie widzi Cię w roli swojej dziewczyny i chce zatrzymać znajomość na poziomie spotkań i wspólnych urlopów. Minus jest taki, że gdy pojawi się ta bardziej mu odpowiadająca to pożegna się z Tobą bez mrugnięcia okiem. Póki co chce jednak trzymać Cię "w zapasie", bo do relacji w obecnej formie jesteś jak znalazł.
""powiedział mi, że do mnie o 18-19 zadzwoni, a przysłal sms z pytaniem jak u mnie minął dzien o 22.30? wiec mu odpowiedziałam, ze wyjeżdżałyśmy z kolezanką za miasto, co u niego. I tutaj spotkałam się z brakiem zwrotnej odpowiedzi"
Takie jawne ignorowanie i nie odpowiadanie na pytanie to moim zdaniem kolejny sposób manipulowania, a dokładniej bierna agresja. Póki nie odpowie, póty piłka jest po jego stronie, a Ty masz zastanawiać się: dlaczego nie odpowiedział, co znowu schrzaniłaś, co się dzieje i o co w ogóle chodzi.
Zgadzam się w Tobą w 100%, uważam, że w ten sposób on chce uzyskać nade mną przewagę, a za 3 dni gdy będzie myślał, ze spokorniałam i zapomniałam, przypomni sobie, że jestem w nim zakochana( przypuszczam, że tak myśli, bo dwukrotnie gdy on zapytał czy tęsknię powiedziałam, że tęsknię - naprawdę tęskniłam, ale nigdy mu nie powiedziałam, ze jestem zakochana, gdyż obawiam się zaangażować w stosunku do osoby, której intencji nie znam), zadzwoni do mnie i zaproponuje spotkanie.
15 2014-08-16 19:59:47 Ostatnio edytowany przez agatkakn (2014-08-16 20:17:06)
"Sama się zastanawiam, czy on się ze mną bawi"
agatkakn, zamiast się zastanawiać - działaj. Przyciśnij i kiedy nie dostaniesz jasnej odpowiedzi, skończ z tym. Dla własnego dobra i dobra ludzkości.
Chcę postawić sytuację jasno, podczas naszego najbliżego spotkania, po to aby tak jak wczesniej wspominałam całkowicie urwać ten kontakt. Moje hipotezy uznam za potwierdzone, gdy on kolejny raz odpuści sobie temat naszych relacji.
16 2014-08-16 20:07:34 Ostatnio edytowany przez agatkakn (2014-08-16 20:17:54)
"Spotykamy się od kilku miesięcy (od początku tego roku), w terminach które mu odpowiadają - na co zwrócam uwagę od jakiegoś czasu. Z tego co widzę to pod jego dyktando."
Czyli masz być na zawołanie, ale sam nie dostosuje się, bo może uważa że nie jesteś tego warta. A co się dzieje, gdy proponujesz spotkanie, a on odpowiada, że termin mu nie pasuje? Proponuje od razu inny?
W tym sęk przestałam mu przez jakiś czas proponować terminy, ze wzgledu, że zawsze mu coś nie odpowiadało. Ciągle przekładał nasze spotkanie na inny termin, który mu odpowiada. Jednak termin urlopu dostosował do mnie, bo wiedział, ze w gdy tego nie zrobi ja poprostu nie pojadę - to mu krótko zakomunikowałam- więc nie miał wyboru.
Zachęcam wszystkich, którzy to czytają do wypowiedzenia się w poruszonym przeze mnie temacie, wasze własne spostrzeżenia będą mi niezmiernie pomocne
Według mnie nie ma o czym rozprawiać. Klasyczny facet z lękiem przed bliskością. Beznadziejny przypadek.
Nie sądzę, żeby świadomie manipulował, ten typ po prostu tak ma. Da ci minimum, potrzebne, żebyś trwała w tej znajomości, ale nic ponadto. Na jakiekolwiek próby zbliżenia z twojej strony, zareaguje odsuwając się. Tracisz czas z nim.
Nie licz że Ci szczerze powie o co mu chodzi, nie powie, bo sam nie wie.
Ja tylko nie rozumiem, jak to możliwe, że jesteś zainteresowana tyle miesięcy kimś kto tak się buja bez sensu i przekłada terminy spotkań.
Przecież nie robi tego z powodu, że mu bardzo zależy.
Ja to zachęcam do obejrzenia reklamy na TV. Młody chłopak, atrakcyjna dziewczyna. On zaczyna rozpinać stanik jej, nie umie, narasta frustracja i w końcu wołanie o pomoc - Mamo...!
Obraz młodych ludzi i moja ulubiona reklama, haha.
"Ja tylko nie rozumiem, jak to możliwe, że jesteś zainteresowana tyle miesięcy kimś kto tak się buja bez sensu i przekłada terminy spotkań."
Ja rozumiem. Zapewne wysyła tak sprzeczne sygnały, że autorka tematu w chwilach "nad kreską" jest przekonana, że tym razem już coś się z tego wykluje. Ile to ja razy mając do czynienia z zachowującą się tak dziewczyną myślałem, że tym razem już "jestem w ogródku, już witam się z gąską". A potem znowu następowało zlodowacenie. I tak wkoło. Najlepsze jest to, że w gruncie rzeczy takim osobom nie sposób nic zarzucić - trudno mieć zarzuty o bierność, a osoby te dobrze o tym wiedzą.
Ja tylko nie rozumiem, jak to możliwe, że jesteś zainteresowana tyle miesięcy kimś kto tak się buja bez sensu i przekłada terminy spotkań.
Przecież nie robi tego z powodu, że mu bardzo zależy.
Możliwe, możliwe
Sama popychałam znajomość z osobnikiem który odwoływał spotkania, przekładał i raz nawet mnie wystawił. Nie zraziło mnie jednak to! Ha!
Zamiast wzruszyć ramionami i zająć się swoim życiem ja "się zaintrygowałam", he he..
Jak ktoś chce to znajdzie inny sens i wytłumaczenie nawet najbardziej oczywistej sytuacji.
Ja rozumiem. Zapewne wysyła tak sprzeczne sygnały, że autorka tematu w chwilach "nad kreską" jest przekonana, że tym razem już coś się z tego wykluje. Ile to ja razy mając do czynienia z zachowującą się tak dziewczyną myślałem, że tym razem już "jestem w ogródku, już witam się z gąską". A potem znowu następowało zlodowacenie. I tak wkoło. Najlepsze jest to, że w gruncie rzeczy takim osobom nie sposób nic zarzucić - trudno mieć zarzuty o bierność, a osoby te dobrze o tym wiedzą.
O to to to! W samo sedno! Nadzieja na wyklarowanie się sytuacji. Dodajmy do tego zaangażowanie (mimowolne) emocjonalne, trochę już przyzwyczajenie (w końcu minęło już parę miesięcy) i voila! Mamy biszkopt
Jako PS należy wspomnieć że chwile "nad kreską" są bardzo przyjemne i łatwo odepchnąć myśli o tych "pod".
Temat mógłby się zakończyć na poście mrbart. Więcej tu naprawdę nie potrzeba dodawać. Nie jest ci w tej relacji dobrze, jeszcze masz zdolność do refleksji - JESZCZE nie wyprał ci się mózg - ale to tylko kwestia czasu, jeżeli pozostaniesz w tej relacji.
24 2014-08-16 21:28:22 Ostatnio edytowany przez agatkakn (2014-08-16 21:37:52)
Ja tylko nie rozumiem, jak to możliwe, że jesteś zainteresowana tyle miesięcy kimś kto tak się buja bez sensu i przekłada terminy spotkań.
Przecież nie robi tego z powodu, że mu bardzo zależy.
Sama nie jestem zwolenniczką tworzenia związków na 2 czy 3 randce. Wolę na spokojnie kogoś poznać, zanim podejmiemy decyzję czy tworzymy zwiazek czy nie. Każda decyzja powinna byc podjęta odpowiedzialnie i świadomie, stąd po 3 czy 8 spotkaniu nie jestem w stanie odpowiedziec na pytanie czy chcę z tą osobą już spróbować stworzyć zwiazek. Jesli chodzi o tego męzczynę to uważam, ze miałam okazję po tym czasie go poznać, zarówno z jego mocnych stron typu:intelekt, fachowość, doskonała organizacja, zaradność, dowcip jak i z tych słabych typu: wydłużajacy się chłod emocjonalny, nerwowość, dominacja. Nadal uważam, ze wspólny urlop, a co za tym idzie wspólne przebywanie jest doskonałym czasem na poznanie się. Na urlopie okazał się doskonałym organizatorem naszych dni wolnych, zdarzyło nam się dwukrotne spięcie na siedem dni. Pokłóciliśmy o to, że chciał abym doskonale nawigowała w trakcie, gdy on kierował autem i stale mnie w tej kwestii pouczał- wiec zaserwowałam mu, że jesli chciałabym nauczyciela to poszłabym do szkoły, a nie na urlop i zapytałam go, czy lepsze w nawigowaniu były nasze kolezanki z wyjazdu, które same powiedziały, że kwestię jak dojechać do danego miasta, jakoże sa pasażerami, pozostawiają swoim partnerom, którzy kierują autami. Zdenerwował się takze, gdy chciałam obejrzeć jego zadrapanie na ramieniu, krzyknął na mnie po co tego miejsca dotykam. Odparłam, ze nie dotykam, że jest nerwusem, on spokojniej, ze moze nie czułam, ale rzekomo dotknęłam rany.Po powrocie do hotelu powiedziałam, ze było mi dzisiaj przykro jak się zachował, on nie chciał się sprzeczać i dyskutować o tym i sam zaproponował abyśmy się pogodzili. Druga sprzeczka wywiązała się w trakcie powrotu, uciął ją mówiąc mi abym go nie nakręcała negatywnie.
W trakcie naszego spotykania przkaładał terminy, tak jak zaznaczyłam w wygodny dla siebie termin, jestesmy ludzmi dorosłymi, oboje pracujemy, on wykonuje swoją pracę często (a sądzę , że prawie zawsze) popołudniu.
"Przecież nie robi tego z powodu, że mu bardzo zależy."
Wzięłam to pod uwagę, aby zobrazować sytuację przytoczę przykład - w lipcu tego roku zrobił tak: gdy zaproponowałam mu wyjazd na Łotwę na weekend, to najpierw mnie zapytał na jak długo, z kim, a póżniej stwierdził, że nie bedzie miał z kim psa zostawić. Kolejnego dnia, pytał mnie gdzie jestem, aby zorientować się czy wyjechałam, gdy odpisałam, że wyjechałam z koleżanką pod wieczór zapytał mnie czy "zabiorę go" w innym terminie. Odpowiedziałam, ze ok, jesli bedzie miał taką chęć, ale przyznaję się, że mam wewnętrzną barierę (chyba chodzi mi o móją dumę) przed ponowieniem propozycji- nie chcę się narzucać, a skoro ktoś odmówił raz, to być moze wogóle nie ma chęci na weekendowy wyjazd na Łotwę ze mną. Faktycznie wówczas poczułam się urażona.
25 2014-08-16 21:45:33 Ostatnio edytowany przez agatkakn (2014-08-16 21:50:57)
"Ja tylko nie rozumiem, jak to możliwe, że jesteś zainteresowana tyle miesięcy kimś kto tak się buja bez sensu i przekłada terminy spotkań."
Ja rozumiem. Zapewne wysyła tak sprzeczne sygnały, że autorka tematu w chwilach "nad kreską" jest przekonana, że tym razem już coś się z tego wykluje. Ile to ja razy mając do czynienia z zachowującą się tak dziewczyną myślałem, że tym razem już "jestem w ogródku, już witam się z gąską". A potem znowu następowało zlodowacenie. I tak wkoło. Najlepsze jest to, że w gruncie rzeczy takim osobom nie sposób nic zarzucić - trudno mieć zarzuty o bierność, a osoby te dobrze o tym wiedzą.
To prawda wysyła sprzeczne sygnały, na urlopie pytał mnie czy nie wybralibyśmy się razem w inne miejsce,oglnie tego dnia sugerował- lub dowiadywał się ode mnie czy chciałabym abyśmy byli razem- dowiedział się ze moglibyśmy spróbować
Ponadto jesli mu jest w danym okresie dobrze, to nawet gdy nie moze odebrac telefonu ode mnie w 10 minut oddzwania. Ja tez gdy nie mogę odebrać telefonu to oddzawniam.
Myślę, że w temacie wszytko zostało powiedziane. Jeśli masz ochotę na odbijanie piłeczki i konkurowanie, kto w tej grze jest lepszy- to ciągnij to dalej. Jednak prędzej czy później skończysz z wypranym mózgiem. Tak jak ja, bo ten pan jest bardzo podobny do mojego byłego. Niedostępność emocjonalna ? Obawa przed bliskością ? Pewnie tak. Usłyszałaś kiedyś od niego takie dwa słowa ? " czuję się...(taki i owak )" Sądzę, że nie, bo to podstawowa cecha pana niedostępnego.
Jednak czy nie warto pokusić się o szukanie zdrowej, szczerej relacji ? Której nie będziesz musiała analizować ?
Czytam Twoje wypowiedzi i tak łudząco przypomina to mojego exa i mnie samą, że naprawdę ciężko nie odnieść wrażenia że to ta sama osobą.
Nawet wiek i daty się pokrywają, normalnie włączył mi się inspektor gadżet.
Mnie również ujęła fachowość owego Pana, poczucie humoru i organizacja, jednak po dłuższym czasie znajomości, humor gdzieś się ulotnił i Wszystko było źle, organizacja zmieniła się na tyle, że negował wszystkie moje pomysły, byle zepsuć plan wycieczki. Miewałam dużo takich sytuacji, że proponowałam wyjazdy ze znajomymi pytając się, czy odpowiada mu termin, po wstępnych rezerwacjach Pan się wycofywał mówiąc, że on nie może planować w przód bo ma dużo pracy, ja z racji wpłaconych pieniędzy jechałam na taką wycieczkę. Po powrocie Pan miał mi za złe że myślę tylko o sobie i swoich potrzebach i nagle zaczynał sam organizować wyjazd, nie patrząc na mnie, no bo ja ju byłam i nie mam urlopu. Okazywał się że wyjazd jaki organizował był tylko na papierze a mówił o tym by mnie wkurzyć i wywołać negatywne emocje. Bardzo sprawnie odwracał kota ogonem. Zrobił mi pranie mózgu, zaczęłam zatracać siebie, zadając sobie pytania czy ze mną jest ok, zgadzam się ze wszystkim co zostało napisane w tym wątku.
Czytam Twoje wypowiedzi i tak łudząco przypomina to mojego exa i mnie samą, że naprawdę ciężko nie odnieść wrażenia że to ta sama osobą.
Nawet wiek i daty się pokrywają, normalnie włączył mi się inspektor gadżet.
Mnie również ujęła fachowość owego Pana, poczucie humoru i organizacja, jednak po dłuższym czasie znajomości, humor gdzieś się ulotnił i Wszystko było źle, organizacja zmieniła się na tyle, że negował wszystkie moje pomysły, byle zepsuć plan wycieczki. Miewałam dużo takich sytuacji, że proponowałam wyjazdy ze znajomymi pytając się, czy odpowiada mu termin, po wstępnych rezerwacjach Pan się wycofywał mówiąc, że on nie może planować w przód bo ma dużo pracy, ja z racji wpłaconych pieniędzy jechałam na taką wycieczkę. Po powrocie Pan miał mi za złe że myślę tylko o sobie i swoich potrzebach i nagle zaczynał sam organizować wyjazd, nie patrząc na mnie, no bo ja ju byłam i nie mam urlopu. Okazywał się że wyjazd jaki organizował był tylko na papierze a mówił o tym by mnie wkurzyć i wywołać negatywne emocje. Bardzo sprawnie odwracał kota ogonem. Zrobił mi pranie mózgu, zaczęłam zatracać siebie, zadając sobie pytania czy ze mną jest ok, zgadzam się ze wszystkim co zostało napisane w tym wątku.
Redapples ale ja mam tak samo, kiedy czytam te posty. Nawet mam takie myśli, żeby dziewczynę porwać, wsadzić do ciemnej komórki, żeby nie miała z nim kontaktu
; )
Cieszę się, że ona widzi, że coś jest nie tak, ja przez 4 lata nie zauważyłam. Tzn. miałam dziwne przeczucie, że tak nie powinno być, ale tego przeczucia nie posłuchałam. Teraz mam porównanie, bo jestem w zdrowej relacji.
redapples napisał/a:Czytam Twoje wypowiedzi i tak łudząco przypomina to mojego exa i mnie samą, że naprawdę ciężko nie odnieść wrażenia że to ta sama osobą.
Nawet wiek i daty się pokrywają, normalnie włączył mi się inspektor gadżet.
Mnie również ujęła fachowość owego Pana, poczucie humoru i organizacja, jednak po dłuższym czasie znajomości, humor gdzieś się ulotnił i Wszystko było źle, organizacja zmieniła się na tyle, że negował wszystkie moje pomysły, byle zepsuć plan wycieczki. Miewałam dużo takich sytuacji, że proponowałam wyjazdy ze znajomymi pytając się, czy odpowiada mu termin, po wstępnych rezerwacjach Pan się wycofywał mówiąc, że on nie może planować w przód bo ma dużo pracy, ja z racji wpłaconych pieniędzy jechałam na taką wycieczkę. Po powrocie Pan miał mi za złe że myślę tylko o sobie i swoich potrzebach i nagle zaczynał sam organizować wyjazd, nie patrząc na mnie, no bo ja ju byłam i nie mam urlopu. Okazywał się że wyjazd jaki organizował był tylko na papierze a mówił o tym by mnie wkurzyć i wywołać negatywne emocje. Bardzo sprawnie odwracał kota ogonem. Zrobił mi pranie mózgu, zaczęłam zatracać siebie, zadając sobie pytania czy ze mną jest ok, zgadzam się ze wszystkim co zostało napisane w tym wątku.Redapples ale ja mam tak samo, kiedy czytam te posty. Nawet mam takie myśli, żeby dziewczynę porwać, wsadzić do ciemnej komórki, żeby nie miała z nim kontaktu
; )
Cieszę się, że ona widzi, że coś jest nie tak, ja przez 4 lata nie zauważyłam. Tzn. miałam dziwne przeczucie, że tak nie powinno być, ale tego przeczucia nie posłuchałam. Teraz mam porównanie, bo jestem w zdrowej relacji.
Pisanie tutaj i zadawanie pytań o manipulacje, świadczy o tym że zapaliły się te czerwone lampki, ba one walą po oczach, Ona je dostrzega i też mam nadzieję że ich nie zignoruje.
Pytanie czy jest wystarczająco silna. Jest przeciez wiele kobiet, które zostają utwierdzane przez X lat nawet przez przyjaciół, że partner traktuje je przedmiotowo, jak 5 kolo u wozu, manipuluje, a one nie chcą tego zobaczyc. Moze sie zgodza, ale usprawiedliwią widząc za chwile dobre zachowanie. Typu: narzekam na niego, jest zle, wszyscy to widzą, juz prawie sie rozstajemy, ale on robi romantyczna kolacje, jest czuły, mowi słodkie słówka, jest dobry seks. No i znowu kobieta wypiera wszystko to co zebrała w sobie złego. I tak w kolko.
31 2014-08-17 12:03:55 Ostatnio edytowany przez agatkakn (2014-08-17 12:06:01)
Czy jestem na tyle silna? Wierzę w to, że tak, najbliższy czas to zweryfikuje. Zawsze starałam się podejmować decyzje samodzielnie na podstawie informacji, które udało mi sie zebrać.
W tej chwili ten męzczyna już wie, że umiem zwracać się do niego bezpośrednio i tak przypuszczam, boi się tego, że w najbliższym czasie usłuszy jakże niewygodne mu pytania -więc milczy i szuka bardziej wygodnych koleżanek.
Pytaniem pozostaje, czy odezwie się do mnie, ale przyznaję, że zaskoczyłby mnie gdyby juz nie odzywał się do mnie (przez cały okres znajomości odzywa się). Jestem świadoma swoich uczuć w stosunku do niego i potrafię je nawać, kilkakrotnie je nazywałam w postach powyżej. Lubię jego pozytywne cechy, to powoduje odczucie braku, a brak wywołuje tęsknotę, jednak nie jestem w nim zakochana, ze wzgledu na brak poczucia bezpieczeństwa.
Jednakże biorę pod uwagę, że na moje "niestosowne pytania" nigdy nie odpowie, a brak odpowiedzi jest tez odpowiedzią.
Kolejnym pytaniem jest, jak poprowadzić rozmowę, z którą prawdopodobnie przyjdzie mi się zmierzyć.
32 2014-08-17 13:10:58 Ostatnio edytowany przez redapples (2014-08-17 13:37:15)
Czy jestem na tyle silna? Wierzę w to, że tak, najbliższy czas to zweryfikuje. Zawsze starałam się podejmować decyzje samodzielnie na podstawie informacji, które udało mi sie zebrać.
W tej chwili ten męzczyna już wie, że umiem zwracać się do niego bezpośrednio i tak przypuszczam, boi się tego, że w najbliższym czasie usłuszy jakże niewygodne mu pytania -więc milczy i szuka bardziej wygodnych koleżanek.
Pytaniem pozostaje, czy odezwie się do mnie, ale przyznaję, że zaskoczyłby mnie gdyby juz nie odzywał się do mnie (przez cały okres znajomości odzywa się). Jestem świadoma swoich uczuć w stosunku do niego i potrafię je nawać, kilkakrotnie je nazywałam w postach powyżej. Lubię jego pozytywne cechy, to powoduje odczucie braku, a brak wywołuje tęsknotę, jednak nie jestem w nim zakochana, ze wzgledu na brak poczucia bezpieczeństwa.
Jednakże biorę pod uwagę, że na moje "niestosowne pytania" nigdy nie odpowie, a brak odpowiedzi jest tez odpowiedzią.Kolejnym pytaniem jest, jak poprowadzić rozmowę, z którą prawdopodobnie przyjdzie mi się zmierzyć.
Co znaczy szuka wygodnych koleżanek?
Jak przeprowadzić taką rozmowę, ja swojego wzięłam na 'dywanik' i powiedziałam wprost co mnie boli w danej relacji i jaki on ma stosunek do tego, postawiłam konkretne cele i właśnie w tym momencie wyszło szydło z worka. On stwierdził że Nasze cele są bardzo odimienne i powiedział że nie jest pewien czy chce być ze mną i tak go spakowałam, oddalam rzeczy i nie widziałam 4 miesiące, po 3 latach spodziewałabym się większej pewności. Na początku jakimś trafem mieliśmy wspólne ustalenia.
Mój koleżance zwierzył się, że nie jest pewnie mnie ( po 4 latach ). Kiedy się o tym dowiedziałam stwierdził, że pasowało mu, że byłam obok. I że ten związek pozostanie na tym etapie na jakim jest, że nie zamieszkamy ze sobą, bo byśmy się pozabijali ( nie wiem skąd to wytrzasnął, bo kłótnie konkretne były 4 szt. przez 4 lata, ale niech mu będzie, bo podobno to ja jestem nerwowa ). Wcześniej przy każdej próbie rozmowy o konkretach robił się niedostępny. Kiedy ja się odsuwałam, on się przymilał. I tak na zmianę. Zimny wychów jak on to mawiał. A teraz po paru miesiącach, dalej gra w te swoje gierki, kiedy ja stanowczo zażądałam zerwania kontaktu. A poniżej fajny cytat:
Mind games do not make me believe you are mysterious or interesting. Mind games do make me believe you are a waste of my time and energy!
Mój koleżance zwierzył się, że nie jest pewnie mnie ( po 4 latach ). Kiedy się o tym dowiedziałam stwierdził, że pasowało mu, że byłam obok. I że ten związek pozostanie na tym etapie na jakim jest, że nie zamieszkamy ze sobą, bo byśmy się pozabijali ( nie wiem skąd to wytrzasnął, bo kłótnie konkretne były 4 szt. przez 4 lata, ale niech mu będzie, bo podobno to ja jestem nerwowa ). Wcześniej przy każdej próbie rozmowy o konkretach robił się niedostępny. Kiedy ja się odsuwałam, on się przymilał. I tak na zmianę. Zimny wychów jak on to mawiał. A teraz po paru miesiącach, dalej gra w te swoje gierki, kiedy ja stanowczo zażądałam zerwania kontaktu. A poniżej fajny cytat:
Mind games do not make me believe you are mysterious or interesting. Mind games do make me believe you are a waste of my time and energy!
Chyba ten cytat sobie gdzieś przywieszę
. No widzisz mój exs też zaczął grać na nowo i to już jawnie powiedziane że nie chodzi o związek, ja przestałam reagować, bo szkoda mojej energii, jednak krwi trochę to mi napsuło, na własne życzenie, ale ostatecznie mam potwierdzenie że nie o miłość tu chodziło a o wygodę. Więc zaczynam wysyłać na nowo swoje pozytywne fluidy w świat, by znaleźć kogoś wartego uwagi. ![]()
Czy miałyście stycznośc z manipulacja mężczyny? Spotykamy się od kilku miesięcy (od początku tego roku), w terminach które mu odpowiadają - na co zwrócam uwagę od jakiegoś czasu. Z tego co widzę to pod jego dyktando. Jesli ja milczę on intensyfikuje kontakt. W tym roku bylismy razem na tygodniowym urlopie, a po urlopie dalej matnia miedzy nami.
Chodzi mi o sytuację gdy nie tworzy się zwiazku, a wzajemnie się poznaje ( nie mieszkamy razem), np on już dwukrotnie pytał mnie o oczekiwania, raz wzgledem jego - moja odpowiedz kilka miesięcy temu(było b wczesnie), że nie mam sprecyzowanych oczekiwan wzgledem jego, a drugi raz kilka dni temu- wiec mu odpowiedziałam, że chciałabym miec partnera, ze nie interesują mnie nowoczesne formy kontaktu bez angażowania uczuc, i za drugim razem zadałam to samo pytanie w jego kierunku- czego on oczekuje, czy potrzebuje - z jego strony spotkałam się z próbą zmiany tematu, a nastepnie milczeniem. Nie odpowiedział mi na to pytanie. Zdaję sobie sprawę, że jest to metoda na utrzymanie kontroli nad zaistniałą sytuacją, a jednoczesnie zastanawiam się w jakim celu mnie pyta skoro sam nie udziela odpowiedzi. Po co mnie pyta czy tesknię, gdy sam nie komunikuje uczuc?
Wczoraj rozmawialiśmy- przeprosiłam, ze uniosłam się na jego na brak odpowiedzi i powiedział mi, że do mnie o 18-19 zadzwoni, a przysłal sms z pytaniem jak u mnie minął dzien o 22.30? wiec mu odpowiedziałam, ze wyjeżdżałyśmy z kolezanką za miasto, co u niego. I tutaj spotkałam się z brakiem zwrotnej odpowiedzi. Czyli miał świadomość, że nie zadzwonił, pomimo mówił, ze zadzwoni postanowił nie zadzwonic. Czy on uważa , że bez niego nie jestem w stanie zaplanować dnia i że skoro powiedział, że zadzwoni to będę na niego czekała w domu z telefonem w dłoni? Chociaż, gdyby tak było to zapewne przyjemnie dla męzczyny, kobieta czeka nia niego. Niestety nie należe do kobiet, które czekają na męzczyne ze słuchawką w dłoni i bez niego potrafię zorganizować sobie czas i taką tez otrzymał odpowiedz.
Tak jak pisałam obserwuję co się dzieje -wiec postanowiłam nazywac jego zachowania, postanowiłam zachowywac dystans do niego, a w kolejnym smsie zapytałam czemu ignoruje moje pytania i że to nie jest pretensja tylko jedno z moich spostrzeżen.
Powiedział, ze jestem cała zagadką i insynuacją, wiec zaczełam zwracać się bezpośrednio. Na moje bezposrednie pytania on wyślizguje się od odpowiedzi.Chodzi mi o to, że czuję tutaj manipulację, coś na zasadzie "kija i marchewki', jesli nie pytam jest ok, jesli go pytam to spotykam się w karę. On wie, że ja mam silny charakter, on tez go ma. Moze mu jest wygodnie, gdy ja nie określam się, wówczas on jest wolny? Może chciałby abym się w nim zakochała, co takze dałoby mu przewagę? A moze nie chce nic ode mnie poza dowartościowaniem własnego EGO? A moze to jest zabawa w kotka i myszkę- gdy daje mu spokój on wykazuje wiekszą intensywnośc prób kontaktu ze mną.Nie jestem osobą bez uczuć, ale gdy nie czuję sie stabilnie, boję się zaufać nie mogę sie zakochać, pomimo, że tęsknię czy lubię go, nie chcę wpakować się w coś co pozbawione byłoby sensu. Nie chcę poddac się ot tak uczuciom nie zdajac sobie sprawy z konsekwencji, w postaci braku oparcia z jego strony. Jak uważacie czy to jest tylko zabawa mną z jego strony?
byłam w związku z takim, który mną manipulował... odpuść sobie, to chorzy ludzie.
Ja to zachęcam do obejrzenia reklamy na TV. Młody chłopak, atrakcyjna dziewczyna. On zaczyna rozpinać stanik jej, nie umie, narasta frustracja i w końcu wołanie o pomoc - Mamo...!
Obraz młodych ludzi i moja ulubiona reklama, haha.
Też szlag by mnie trafił na takiego chłopaka ;-)
37 2014-08-18 10:24:28 Ostatnio edytowany przez agatkakn (2014-08-18 10:30:28)
Dla mnie taki człowiek nigdy nie bedzie szczery i zawsze bedzie wpędzał w myslenie "o co mu chodzi, co to ma znaczyc, czy ja dla niego coś znacze"? I pozniej jak okaze czułość to bedzie ok, pozniej znowu sie wycofa i nie bedziesz wiedziała o co chodzi. Brakuje jeszcze zeby sie obrażał za to, ze nie spełniasz jego oczekiwan/nie odpowiadasz na pytania, a jesli oczekujesz od niego tego samego to nie ma problemu bo on jest 'chłodny' i mu nie zalezy (ale bedzie mowil, ze zalezy). Taki kołowrotek ciągle i nagle poczujesz sie wykorzystana i że Twoj wkład to 90%, a jego prawie nic.
Nie dręczą mnie te dylematy, szkoda czasu na tego typu dywagacje, jak pytam to chcę uzyskać odpowiedź. Na tym polega wzajemny szacunek. Gdy nie uzyskuję to ........ Ci w cztery litery! ja nie wchodzę :-)
Piłka jest i tak po jego stronie w końcu to ja zapytałam i nie uzyskałam odpowiedzi. Jednak pytanie zadałam świadomie, aby wiedzieć na czy wogóle jest sens kontynuować tę znajomość. Jak nie wie to niech przemyśli i dowie się. Jak nie chce odpowiadać to sajonara, świat stoi przed nim otworem. Żyje się dalej.
posłuchaj, wszyscy Tobie tutaj mówią: jeśli facet manipuluje - nie jest wart uwagi. a Ty się jeszcze zastanawiasz...
dziewczyno! bierz nogi za pas!!!! mówię tak, bo ROK się starałam o kogoś, kto miał mnie kompletnie w d..... ten rok uważam za stracony... chociaż doświadczenie nauczyło mnie, że od takich typów jak najdalej! można wykończyć się psychicznie. nie licz na wielki zwrot akcji z jego strony.
39 2014-08-18 11:15:21 Ostatnio edytowany przez agatkakn (2014-08-18 11:18:44)
posłuchaj, wszyscy Tobie tutaj mówią: jeśli facet manipuluje - nie jest wart uwagi. a Ty się jeszcze zastanawiasz...
nad czym?
nad brakiem u niego taktu czy szacunku?
proszę przeczytaj uważnie jeden post wyżej
40 2014-08-18 11:22:59 Ostatnio edytowany przez redapples (2014-08-18 11:24:52)
Zakomunikowałaś mu ze interesuje Ciebie tylko partner a On nic z tym nie zrobił. Moim zdaniem skończył jakaś relacje i od razu wszedł z Toba w niezobowiązujące spotkania co 1,5 tyg. bo tak było łatwiej niż szukać partnerki, Ciebie już znal, wiec wystarczy puścić bajere i sięgnąć a nóż w miedzy czasie coś się jeszcze trafi poważniejszego. Znam to od podszewki, jednak w moim przypadku związek określił się po 2 miesiącach, jeżeli by tak nie było to wcześniej bym odpuściła.
41 2014-08-18 11:32:22 Ostatnio edytowany przez agatkakn (2014-08-18 11:36:29)
Ku ścisłości to zakomunikowałam mu, że interesuje mnie partner, a nie on jako partner, ale faktem jest, że mógł zrozumieć to dwojako. Za drugim razem pytał mnie o moje oczekiwania, nie o oczekiwania wzgledem jego, moje pytanie, na które nie uzyskałam odpowiedzi takze dotyczyło jego oczekiwań, a nie jego oczekiwań wzgledem mnie.
Jest jeszcze zbyt wcześnie, abyśmy określali się względem siebie.
Jednak jesli mamy odmienne oczekiwania, nie ma sensu dłuzej poznawać się.
42 2014-08-18 11:43:52 Ostatnio edytowany przez redapples (2014-08-18 11:46:05)
Ku ścisłości to zakomunikowałam mu, że interesuje mnie partner, a nie on jako partner, ale faktem jest, że mógł zrozumieć to dwojako. Za drugim razem pytał mnie o moje oczekiwania, nie o oczekiwania wzgledem jego, moje pytanie, na które nie uzyskałam odpowiedzi takze dotyczyło jego oczekiwań, a nie jego oczekiwań wzgledem mnie.
Jest jeszcze zbyt wcześnie, abyśmy określali się względem siebie.
Jednak jesli mamy odmienne oczekiwania, nie ma sensu dłuzej poznawać się.
No nic Twój wybór, jednak dla mnie relacja dość dziwna, znamy się 4 lata, spotykamy pol roku, pewnie kontakt jest tez przez internet jak się nie widzicie i nic z tego nie wynika. Moje podejście jest inne do związku, jak się kimś zaczynam spotykać, chce mieć go na wyłączność, bez zastanawiania się czy w tym czasie szuka sobie innego obiektu zainteresowań a tak to marnowanie czasu. Zycze pomyślności w rozwiązaniu tej sytuacji.
Teraz w szczególności jestem nastawiona na konkrety, czas ucieka, latka lecą i nie chce mi się bujać z kimś kto sam buja w obłokach.
43 2014-08-18 12:22:03 Ostatnio edytowany przez agatkakn (2014-08-18 12:33:32)
Nie ma kontaktu przez internet tylko telefoniczny lub osobisty.
Podkreślałam, nie tworzymy zwiazku, tylko poznajemy się, nie wpakuję się w zwiazek po 2 miesiacach czy pół roku.
Czuję próbę manipulacji, na którą nikomu nie pozwolę i uciekania od istotnych tematów dotyczących własnych oczekiwań, a to własnie one pozwolą mi podjąć własną decyzję.
Żeby nie było tak ja u mnie, ciągłe pytanie : kto mi odda te 4 lata ?? ![]()
Dżizas dlaczego taką ceną trzeba płacić za mądrość życiową ??
45 2014-08-18 12:37:25 Ostatnio edytowany przez agatkakn (2014-08-18 12:38:04)
Żeby nie było tak ja u mnie, ciągłe pytanie : kto mi odda te 4 lata ??
Dżizas dlaczego taką ceną trzeba płacić za mądrość życiową ??
Nie warto zadawać sobie pytań, które nie zmienią naszego połozenia/ naszej sytuacji w chwili obecnej. Po co mi 4, a po co mi 7 które poświeciłam - całe życie przed Tobą, patrz pozytywnie na to co zyskałaś, czyli spokój i szansę na poznanie kogoś fajnego. To on stracił, nie Ty.
Tego się trzymam, jak nie chce to nie trzeba.
46 2014-08-18 13:43:58 Ostatnio edytowany przez redapples (2014-08-18 13:52:48)
Nie ma kontaktu przez internet tylko telefoniczny lub osobisty.
Podkreślałam, nie tworzymy zwiazku, tylko poznajemy się, nie wpakuję się w zwiazek po 2 miesiacach czy pół roku.
Czuję próbę manipulacji, na którą nikomu nie pozwolę i uciekania od istotnych tematów dotyczących własnych oczekiwań, a to własnie one pozwolą mi podjąć własną decyzję.
Jeżeli tak funkcjonujecie to ok, ja z reguły poznając kogoś rozmawiam z nim na temat oczekiwań i wspólnych celów, na tym polega poznawania drugiej osoby i budowanie fundamentów związku. Fakt osoba z która ostatnio byłam mówiła tylko to co chciałam usłyszeć, jednak dzięki temu poznałam co to manipulacja.
Trzymam kciuki i kończę z tematem, za duże emocje jeszcze we mnie tu wywołuje
.
kontynuuję temat
tak jak wspominałam do końca września chciałam podjąć decyzję i podjęłam ją- negatywną tzn. zrywam kontakt
właściwie przez cały czas od sierpnia do wrzesnia próbowałam nakłonić go do rozmowy, jednak nie wyszło nam,
przypuszczam (czyli sobie gdybam), że on sie boi, że zacznę mu zadawać niewygodne pytania
ale chodzi mi o jego zachowanie
on nie chce ze mna rozmawiać, ale przez cały czas śle do mnie smsy z głupimi emotikonkami typu buźki, z pytaniami "co u mnie słychać", z propozycjami spotkania, do którego nie dochodzi(są one rzucone ot tak, bo on nie podejmuje się spotkań), a to pisze, że wieczorem zadzwoni i nie dzwoni, a później znowu mnie pyta co robię (w czasie gdy miał zadzwonić, a nie zadzwonił)- w ten sposób próbuje zorientować się czy czekam na niego czy nie - na moje szczęście już dawno nauczono mnie zarządzania, w tym także czasem własnym - zawsze należy mieć plan B
W jaki sposób go się pozbyć, skoro ma mój numer telefonu? myślałam, że skoro nie jest mną zainteresowany, a chce tylko mnie zmianipulować, to po moich stwierdzeniach typu "zmęczona jestem tą grą", czy " jesli chce sie bawić czy wyszumieć, to ja nie mam nic przeciwko niech sie bawi, tylko nie ze mną" to przestanie sie odzywać, a on dwa dni pomilczy i znowu do mnie smsuje z emotikonkami
ile razy mam mu pisać, aby nie odzywał się do mnie,
Czy on ma ze sobą problemy natury psychologicznej - myślę o psychopatii? Dorosły jest a tutaj takie dziecinne zachowanie. Gdyby ktoś mi napisał, ze nie chce aby się do tej osoby odzywała, to nie napisałabym więcej. co więcej - nie odzywam się pierwsza, a on pisze te swoje smsy do mnie - dosłownie tragifarsa. Zaczęłam myśleć, że mu nawet nie chodzi o to co do niego piszę, tylko o to aby przypomnieć się mi, abym o nim pomyślała, zwróciła na niego swoją uwagę.
Co uważacie o zablokowaniu jego smsów w moim telefonie, nie będzie nazbyt radykalne, czy niekulturalne, nie wiem w jaki sposób zerwać kulturalnie ten kontakt.
A co myślicie o takiej sytuacji:
Mój facet stale mnie krytykuje, zarzuca mi że rozpiluscilam dziecko, córeczka przewróciła się na placu zabaw- on do mnie, jaką Ty jesteś matką, jak jej planujesz!
Stale nie ma pieniędzy, choć oboje pracujemy, moja pensja jest dla nas , jego jest na jego wydatki: piwo, papierosy, benzynę. Na początku pięknie mi tłumaczył, że rachunki na połowę płacimy, ale teraz wydatki są coraz większe, a on się już nie dokłada, bo stale nie ma. Wymaga, co na obiad, jak spedzimy czas, itp...
Nie mamy znajomych, nigdzie nie wyjeżdżamy, bo brak kasy.
Docenia tylko swoje siostry, jakie zaradne, jakie jakie życiowe.....
Ostatnio już prawie doszło do rozstania. Rano pisze mi sms, że musimy się rozejsc, a wieczorem już zmiana zdania i wyznaje mi miłość.
Jest manipulator em. Jak coś mu nie pasuje to krzyczy. Kup mu papierosy, bo on nie ma kasy. Ale odda. Nigdy nie oddaje. Jak raz o to zagadnelam. To zaczął krzyczeć. Co wy o tym sądzicie?
49 2018-04-14 10:44:56 Ostatnio edytowany przez balin (2018-04-14 10:46:58)
Niedoskonała myślę, że związałaś się z lekkoduchem. Taki był przed związaniem się z Tobą i taki jest teraz. Jedynie co się zmieniło, to spadnięcie Twoich klap z oczu. Na razie jesteś na etapie użalania się nad swoim losem i kiwania Cię przez lekkoducha. Póki co on myśli, ze może robić z Tobą co chce. Ale powinien przyjść czas rozwiązania tej sprawy. Nikt tego za Ciebie nie zrobi niestety.