Kochane ! błagam Was o pomoc... kolejna noc z rzędu gdzie płacze i ściska mnie w brzuchu ![]()
Ale po kolei:
Mam 21 lat, chłopak 23.
Znamy się od stycznia tego roku i również od stycznia się spotykamy- jesteśmy ze sobą. Jestem jego pierwszą dziewczyną.
Jak to w związku bywało różnie, małe kłótnie, ale zawsze kończyło się wszystko ok.
Dawaliśmy radę- bylo fajnie. ![]()
Jego znajomi mi mówili, że jest to dobry chłopak ale ma bardzo trudny charakter- mi to nie przeszkadzało.
Lecz nie wiedziałam, że jego charakter objawia się tym, że nie może się otworzyć.. ciągle jest jakaś bariera między nami.
Gdyby nie ja na poczatku związku nie zaczęła mieć wątpliwości co dalej z nami- nie wiem czy w końcu jakoś się by spytał mnie o chodzenie ( WIEM ZE TO DZIECINNE, ale ten zwiazek wyglądał jak para znajomych.. )
Kilka miesięcy później, gdybym nie zaczęła mu mówić, że chciałabym by sie przede mna otworzył, zaczął mówić co czuje, co myśli (nie wiem czy by w końcu powiedział, że mnie kocha.. ) - to nie było tak, że go zmusiłam.. tylko prosiłam, by się otworzył.
aktualnie przed 1,5 miesiaca spotkaliśmy się tylko RAZ, on jest na drugim końcu polski w szkole wojskowej (trwa to 3 miesiące).
Niby pisaliśmy ale ten cały związek wygląda jak ZWYKŁE koleżeństwo, mam już dosyć tego, że to tylko mi zależy na jakichkolwiek uczuciach. NIE OSZUKUJMY SiĘ- związek to przede wszystkim miłość. Ale on nicc nie robi w tym kierunku- chce usłyszec nawet przeczytac,ze mnie kocha, COKOLWIEK bym czuła sie jemu potrzebna chyba jak kazda dziewczyna !!! rozmawaliśmy o tym- to powiedział, że jak zwykle wyciagam pochopne wnioski.
Wszystko zaczeło sie psuc odkąd pojechałam do niego na przysiege 600 km po to by go zobaczyć 2 godziny w innym miescie, kiedy wracalismy razem zadzwonił jego tel. pytałam sie dlaczego nie odbiera, a on że to nic ważnego. Potem jak byliśmy razem w pokoju znowu dzwonił, jak wyszedł- sprawdziłam.
To jego DOBRA koleżanka z liceum. wiem, że sobą piszą i spotykają. Rozmawiałam z nim kiedyś o niej to ponoć to tylko koleżanka..
Ale nic ... co aktualnie:
Wrócił do domu na przepustke bo mieszkamy w innych miastach. mieliśmy pogadać na skype czekałam, na niego 4 godziny, nigdzie nie wychodziłam z domu- bo to by o umówionej godzinie z nim pogadac. a on, zaczał pisac, że jednak nie wraca do domu i wgl wgl. Wkurzyłam się bo OBIECAŁ, że pogadamy.. potem 2 godziny pozniej napisał, że żartował, i żebym wchodziła
mi się oddechciało- leżałam w łózku.. napisał kolejnego smsa, że tak to jest umawiać się z księżniczkami. ja nie wytrzymałam i odpisałam: Ciekawe jak jest? Pewnie lepiej spotykać się z (i tutaj imie tej jego koleżanki...) - i pierwszy raz gdzie nie odezwał się cały dzień... dzisiaj drugi? Ciekawe czy sie odezwie?
Wiem, że jestem zazdrosna, może nie potrafię docenić Jego? kocham go ! Mogłam by mu to pisać codziennie i mówić. ale przez te sytuacje z kolezanka, jakoś straciłam zaufanie, wkurzam się o wszystko jeszcze bardziej. Rycze po nocach... mam ochote napisac: Czy z nami koniec bo te nie odzywanie sie jest jednoznaczne. ale BOJE SIE ze go strace, ale z drugiej strony co to za zwiazek bez uczuć.. nawet nie wymagam od niego by mówił mi codziennie, ze mnie kocha bron boże- TYLKO BY NAPISAŁ COKOLWIEK BYM WIEDZIAŁA, ŻE JEST NA CO CZEKAC I O CO WALCZYĆ.
co zrobić..
( a i ponoć sami z siebie jego znajomi powiedzieli że mnie BARDZO KOCHA - ja sie o nich nie pytałam, wszystko spontanicznie na imprezie, jeszcze przed tym nie odzywaniem sie do mnie.. )