netkobietyWszystkie działy
Miłość, związki, partnerstwo

Sztuka rozmowy czyli jak nauczyć się rozmawiać w związku?

21 odpowiedzi3 485 wyświetleńzałożony przez Ania9O, 13.08.2014

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Sztuka rozmowy czyli jak nauczyć się rozmawiać w związku?

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 22 ]

1

Temat: Sztuka rozmowy czyli jak nauczyć się rozmawiać w związku?

Temat może i błahy ale myślę, że dotyczący wielu par.

Może zacznę od swojej historii a potem przejdę do tego o co mi chodzi.


Jesteśmy ze sobą 6 lat w tym 1,5 roku małżeństwem. Jak na nasz wiek to długo, zaczęliśmy się spotykać w liceum, na końcu studiów był ślub, byłam w ciąży. No właśnie i w momencie gdy zaszłam w ciążę wszystko zaczęło się sypać. Moje szalone hormony, jego trudności w odnalezieniu się w nowej roli, mnóstwo fochów, cichych dni już w pierwszych dniach małżeństwa.
Potem był poród i piekło po nim. Ciężko zachorowałam, długo walczyłam o życie w szpitalu, on trwał przy mnie. Spędzał długie godziny przy moim łóżku, mył przepierał, podkładał basen. Po prostu skarb, oddany mąż. Zawsze był postrzegany jak ten dobry, spokojny. On się do tego przyzwyczaił i też uważa się za ideał.

Więc w czym jest problem? No właśnie, nie umie on rozmawiać, wspierać tak jak ja tego potrzebuję. Kiedy są jakieś sprzeczki ja wywalam z siebie wszystko, mówię co mnie boli, dlaczego mi się to czy to nie podoba a on nic milczy, nie da się z niego nic wydusić. Próbowałam krzykiem, płaczem i na spokojnie, nic to nie dało. Wiele razy mówiłam że się rozstaniemy, że źle mi z nim a on dosłownie nic na to nie odpowiedział, Nic, nic. Gdyby chociaż powiedział że nie podoba mi się to czy to, spróbowalibyśmy nad tym pracować, zmieniać. Nie mówi czego się obawia, nie lubi rozmawiać o przyszłości. Ostatnio np taka sytuacja. Zdecydowaliśmy się wziąć kredyt i kupić mieszkanie. Mówię że zdecydowaliśmy się bo chyba to była wspólna decyzja. w jego zachowaniu też było widać że chce. Szukaliśmy, oglądaliśmy a nagle z naszej "rozmowy" (czyli mój monolog a jego wtrącanie mhmm albo nie wiem) wyszło że on wcale nie chciał brać tego kredytu. Ok ja rozumiem że się może bać, sama miałam obawy o których mówiłam, ale dlaczego nie powiedział o tym wcześniej tylko dał mi tą nadzieję, że coś zmienimy w naszym życiu. Bardzo zależało mi na wyprowadzce bo mam ciężką sytuację rodzinną. Mam problemy z rodzicami, którzy mnie otwarcie nieierpią, robią mi na złość a ja z każdym dniem staję się kłębkiem nerwów. Ja wiem że kredyt to nie takie hop siup, chodzi mi tylko o tą łupią nadzieję którą mi dał na chwilę.
No właśnie i kolejna sprawa z moimi rodzicami, pisąlam że jest na prawdę źle, chcę uciec, codziennie przez nich płaczę o od mojego Męża nie mam żadnego wpsarcia, on tak jakby udaje że nie ma sprawy. A ja potrzebuję wsparcia, takiego zwykłego ludzkiego gestu. Gdyby nei moje dziecko uciekłabym jak najdalej. Nie da się tak.


No a wracając do tematu, może jest tu ktoś o podobnym problemie, ktoś kto może spojrzeć na sprawę obiektywnie lub po prostu doradzić jak można by nauczyć się komunikacji, jak tą osobą "manipulować" by wreszcie zaczęła mówić! 
Niestety żadna terapia małżeńska nie wchodzi w grę bo mieszkam na takim zadupiu że nie ma nic takiego.

A może ten wątek pomoże też komuś rozwiązać taki problem, bo podejrzewam że nie sama jestem z czymś takim

Pozdrawiam smile

2 Ostatnio edytowany przez samotnax4 (2014-08-13 11:33:41)

Odp: Sztuka rozmowy czyli jak nauczyć się rozmawiać w związku?

Doskonale wiem co czujesz. Wszystkie decyzje jakie próbuję wspólnie podjąć, w końcu podejmowane są przeze mnie. Ciągle słyszę np. " zrób kochanie jak uważasz" albo " ufam ci i zdaje się na ciebie". Kompletnie nic nie pomaga i ja się po prostu do tego przyzwyczaiłam. Tylko jak mąż wypije za dużo to wywala swoje żale. Szkoda, ze nie umie tego zrobić w życiu codziennym. Mój facet lubi jak podejmuje się na niego decyzje i musiałam to zaakceptować.
Nie zgodzę się co do tego, że on Cię nie wspiera. Sama napisałaś, że był przy tobie w chorobie. Może nie patrzysz na to wszystko obiektywnie?

3

Odp: Sztuka rozmowy czyli jak nauczyć się rozmawiać w związku?
Ania9O napisał/a:

na końcu studiów był ślub, byłam w ciąży.

musze, musze o to zapytac: Ty naprawde skonczylas studia??? Ale chyba nie polonistyke sadzac po tym poscie.



Ania9O napisał/a:

No właśnie, nie umie on rozmawiać, wspierać tak jak ja tego potrzebuję. Kiedy są jakieś sprzeczki ja wywalam z siebie wszystko, mówię co mnie boli, dlaczego mi się to czy to nie podoba a on nic milczy, nie da się z niego nic wydusić. Próbowałam krzykiem, płaczem i na spokojnie, nic to nie dało. Wiele razy mówiłam że się rozstaniemy, że źle mi z nim a on dosłownie nic na to nie odpowiedział,

On nie umie rozmawiac, a Ty umiesz? Krzyk, placz, szantaz, grozby - to jest wedlug Ciebie rozmowa? Chyba nalezaloby te nauke zaczac od siebie. Ja z takim "rozmowca" tez nie chcialabym o niczym dyskutowac.

4

Odp: Sztuka rozmowy czyli jak nauczyć się rozmawiać w związku?

Nic nie musiałaś(yście). Doradzanie raczej nie ma zbytnio sensu, bo trzeba byłoby poznać czemu taki człowiek sie w dany sposob zachowuje. To są ślepe strzały.

5

Odp: Sztuka rozmowy czyli jak nauczyć się rozmawiać w związku?

A ja to widzę inaczej. Ja tutaj widzę tylko Twoje "ja, ja, ja, ja" do porzygu.

JAK MOŻESZ Twierdzić, że mężczyzna, który był przy Tobie w ciężkiej chorobie, który Cię wspierał, MYŁ, podstawiał basen Cię nie wspiera?! Dziewczyno, Ty się ogarnij! Przyzwyczaił Cię do dobroci i teraz chcesz więcej i więcej.

Czy on w ogóle może się wypowiedzieć w tym związku? Czy tylko krzyczysz, histerie odczyniasz, płaczesz, straszysz rozwodem i trzaskasz drzwiami? Czy w ogóle do głosu go dopuszczasz?

Czy zapytałaś go czego ON chce? Jakie ON ma zdanie na dany temat?

Dlaczego uważasz, że Ciebie trzeba ciągle wspierać? Bo masz problem z wrednymi rodzicami?! To Twój problem, trzeba było rozwiązać go wcześniej.

A może to ON potrzebuje wsparcia, nie pomyślałaś o tym? Przeżył ciężkie chwile, może traumę, a  terz jeszcze mu kołki na głowie ciosasz, bo on się nie zachowuje tak jak Ty chcesz i na złość nie chce się zmienić pod Twoje dyktando.

6

Odp: Sztuka rozmowy czyli jak nauczyć się rozmawiać w związku?

To tak, nie wymuszam wszystkeigo krzykiem, płaczem szantażem, napisałam że próbowałam wszystkiego czyli też na spokojnie. Doczytajcie a potem osądzajcie.

Pytałam go tysiące razy czego on chce, żeby się otworzył, spróbował pogadać.

Mussuka, nei rozumiem dlaczego sobei kpisz ze mnie? Jesteś aż tak idealna? Nie napisałaś nigdy kiepskiego zdania? Tak umiem rozmawiać mówię co myślę o danej sytuacji i oczekuję że ktoś też coś od siebie powie. Tak wg mnie rozwiązuje się problemy. I napisałam wyżej że nie tylko krzykiem czy płączem.

Teo, Czy Ty uważasz że ja jestem mu niewdzięczna za to że trwał przy mnie w chorobie, że mi pomagał?????? Ja mu wiele razy za to dziękowałam i będę mu wdzięczna za to do końca życia! Dlaczego mam się ogarniać? No nie rozumiem??
Następny co przeczytał niby mój post i się wypowiada, powtarzam kolejny raz że nie tylko krzykiem czy płączem próbowałam wymusić na nim rozmowę!
Nie uważam że ciągle mnei trzeba wspierać, tylko akurat teraz tego potrzebuję. Nieraz widziałam że coś go trapi, pytałam, prosiłąm żeby powiedział o co chodzi, bardzo rzadko udało mi się coś z niego wyciągnąć.
Jeśli nie znasz sytuacji z moimi rodzicami to się nie wypowiadaj że trzeba było go wcześniej rozwiązać, bo piekło trwa odkąd się urodziłam więc daruj sobie.

7 Ostatnio edytowany przez Marcjano (2014-08-13 11:56:06)

Odp: Sztuka rozmowy czyli jak nauczyć się rozmawiać w związku?

Swojego męża też tak atakujesz? A może jak próbował coś robić to właśnie kogo atakowałaś w taki sposób, jak użytkowników, którzy słusznie napisali? Prosisz o obiektywną poradę, ale i tak masz swoją teorię której zaciekle bronisz. Po co więc pytasz? Czy nie po to żeby ktoś tylko przyznał że masz rację. Nie wydaje mi się żebyś szukała obiektywnej odpowiedzi. Na podobne wrażenie osób wypowiadających się zareagowałaś agresją. Oczekujesz tylko poparcia dla siebie. Spójrz prawdzie w oczy.

8 Ostatnio edytowany przez thepass (2014-08-13 11:59:45)

Odp: Sztuka rozmowy czyli jak nauczyć się rozmawiać w związku?

Nie wiem co wy od niej chcecie. Jest agresywna bo jej wmawiacie/czepiacie smile

9 Ostatnio edytowany przez Ania9O (2014-08-13 12:04:33)

Odp: Sztuka rozmowy czyli jak nauczyć się rozmawiać w związku?

Ja nikogo nei atakuję, napisałam jak jest.
Teo zadał wiele pytań więc na nie odpowiedziałam.

Ja wiem że nei jestem idealna i chcę to zmienić, dlatego też tu jestem. Chodziło mi raczej o to by ktoś doradził jak można rozmawiać, bo jakby ktoś zauważył właśnei o to mi chodziło!

Nie raz było tak że ja chciałam pogadać SPOKOJNIE  a on uciekał, zostawiał mnie na noc. Ale spoko nie będę tłumaczyć i przytaczać każdej historii z naszego życia bo nei o to mi chodziło w tym wątku.

Próbujecie mi wmówić jaka jestem niewdzięczna, złośliwa, wredna i załatwiam wysztko szantażem, płączem, trzaskaniem drzwiami.

10

Odp: Sztuka rozmowy czyli jak nauczyć się rozmawiać w związku?

Ja również nie pojmuje tej nagonki na autorkę.. po co tak nerwowo????? Jeszcze nikt nic konkretnego nie doradził ale większość już po pierwszym poście wiesza psy na autorce..

Wracając do tematu to sama bym chciała wiedzieć w jaki sposób usprawnić małżeńską komunikację..

11

Odp: Sztuka rozmowy czyli jak nauczyć się rozmawiać w związku?

Anka, po pierwsze sama nie czytasz uważnie, bo ja jestem kobietą. Po drugie odniosłam się do Twojego postu więc daruj sobie zdania w stylu "nic nie wiesz, to nie mów'.
Po trzecie, dlaczego ciągle i wciąż usilnie uważasz, ze wsparcie Ci się należy? Ja tego nie rozumiem. Czasem w życiu jest tak, że musimy sobie radzić sami. Być może Twój mąż ucieka bo ma swoje problemy i ma zwyczajnie dosyć Twoich, brałaś taką wersję pod uwagę?

Skoro piszesz, że piekło z rodzicami trwa od urodzenia, to tym bardziej się zastanawiam dlaczego jeszcze tego problemu nie rozwiązałaś. Nie umiesz sama? Potrzebny Ci mąż do tego i tabuny wsparcia?

Dla mnie jesteś nerwowa, skoro mąż ucieka uważam, że nie dajesz mu się wypowiedzieć tak jak on chce, nie dajesz mu powiedzieć tego co on chce i w takim tempie jak on chce. Prawdopodobnie negujesz wszystko co on powie i przekonujesz, ze Twoja racja jest lepsza.

Dorosła jesteś, podobno. Więc bierz życie we własne ręce i sama zacznij rozwiązywać problemy, się wspierać i do tego postaraj się dotrzeć do męża, który wyraźnie ma Ciebie i Twoich "rozmów" powyżej uszu.

12

Odp: Sztuka rozmowy czyli jak nauczyć się rozmawiać w związku?
thepass napisał/a:

Nie wiem co wy od niej chcecie. Jest agresywna bo jej wmawiacie/czepiacie smile

Czepia to sie rzep psiego ogona. Mnie jedynie drazni kaleczenie jezyka ojczystego przez osobe, ktora ponoc studia skonczyla. Wiem, ze to nie jest meritum i nie o to autorce chodzilo, ale jak czytam "ta nadzieje" albo "ktos o podobnym problemie", to mam spore watpliwosci co do tej wyzszej edukacji. Tyle na marginesie.

A reszta, czyli cala ta skarga na niekomunikatywnego meza, to wlasnie zwalanie winy na kogos, kto moze dosc ma krzykow i wymuszania na nim. Ja bym sie slowem nie odezwala podczas takiej konwersacji.

Poza tym jest jedno madre powiedzenie: widzialy galy co braly. Chyba, ze to pod wplywem ciaglych awantur malzonek w koncu zaniemowil.

13

Odp: Sztuka rozmowy czyli jak nauczyć się rozmawiać w związku?

teo odpowiem na Twoje pytania żeby nei było że uciekam czy coś, jak zaczęłam to skończę. Przepraszam jakoś odruchowo napisałam do Ciebie jako do mężczyzny.

Co do wsparcia to nie że mi się należy, ale myślałam że ludzie w związku się wspierają. Ja staram się męża wspierać, pytam co się dzieje czy ma jakiś problem.

Przesadziłam z tym piekłem od urodzenia, ale zawsze byłam jakimś gorszym dzieckiem. Starałam się robić wszystko by przypodobać się rodzicom, a oni mnie zawsze odtrącali. Dopiero w trakcie mojej choroby zauważyłam jak bardzo mnie odtrącają. To teściowie musieli moją matkę prosić by przyjechałą do mnie do szpitala, kiedy lekarze twierdzili że nie mogą nic już zrobić. To jeden z wielu przykładów. Pewnie teraz się cieszysz że potwierdziłą się Twoja teoria (wywnioskowałam ją po Twoich postach) że jestem beznadziejnym człowiekiem, pępkiem świata któremu wszystko się należy.

PO czym twierdzisz że ja mu się nie daję wypowiedzieć bądź neguję to co on mówi?
Mam wrażenie że jesteś jakoś uprzedzona do mnie i próbujesz mi ciągle coś wmówić by udowodnić mi jaka jestem beznadziejna. A ja tu tylko po to napisałam żeby zobaczyć czy ktoś ma jakąś receptę (?) na rozmowę. Sposób na dogadanie się.

14

Odp: Sztuka rozmowy czyli jak nauczyć się rozmawiać w związku?

Ania nikt nie powiedział, że jesteś beznadziejna. To Twoja teoria, siedzi to w Twojej głowie. Nie powinnaś zmuszać męża do otwarcia się, nawet spokojnie. To wcale nie działa lepiej niż krzyk.

15

Odp: Sztuka rozmowy czyli jak nauczyć się rozmawiać w związku?
Ania9O napisał/a:

Temat może i błahy ale myślę, że dotyczący wielu par.

hmmm... brak komunikacji nigdy nie jest błahym tematem..


Więc w czym jest problem? No właśnie, nie umie on rozmawiać, wspierać tak jak ja tego potrzebuję. Kiedy są jakieś sprzeczki ja wywalam z siebie wszystko, mówię co mnie boli, dlaczego mi się to czy to nie podoba a on nic milczy, nie da się z niego nic wydusić. Próbowałam krzykiem, płaczem i na spokojnie, nic to nie dało.

Nie umie rozmawiać? A przed ślubem umiał?
Zmieniamy się... i Ty i mąż... może nowa sytuacja, nowa TY, tak bardzo emocjonalna trochę go przytłamsiła, przygniotła? Może spróbuj wyciszyć siebie i na spokojnie porozmawiać... wiesz, czasem człowiek potrzebuje jakby dojrzeć do pewnych tematów.
Nie traktuj go jako wroga... to mąż, najbliższa Ci osoba, ojciec Twojego dziecka...

Wiele razy mówiłam że się rozstaniemy, że źle mi z nim a on dosłownie nic na to nie odpowiedział, Nic, nic.

Osobiście jestem przeciwnikiem wszelkiego rodzaju gierek i sztuczek - więc tego rodzaju "sposoby" uważam za co najmniej nie na miejscu

Gdyby chociaż powiedział że nie podoba mi się to czy to, spróbowalibyśmy nad tym pracować, zmieniać. Nie mówi czego się obawia, nie lubi rozmawiać o przyszłości.
A ja potrzebuję wsparcia, takiego zwykłego ludzkiego gestu. Gdyby nei moje dziecko uciekłabym jak najdalej. Nie da się tak.

A może ta sytuacja zwyczajnie i jego przytłacza i może i on potrzebuje wsparcia... facet to też człowiek wink
Spróbuj spojrzeć na wasze życie jego oczami... czasem pozwala to na uzyskanie zupełnie nowej perspektywy i wiele wyjaśnia

16

Odp: Sztuka rozmowy czyli jak nauczyć się rozmawiać w związku?

Mam podobne zdanie. Wydaje mi się, że facet jest bardziej całą sytuacją przytłoczony niż autorka i po prostu sobie z tym nie radzi. A kolejne próby "rozmowy" na ten temat po prostu go frustrują i dlatego ucieka.

17

Odp: Sztuka rozmowy czyli jak nauczyć się rozmawiać w związku?
Mussuka napisał/a:
thepass napisał/a:

Nie wiem co wy od niej chcecie. Jest agresywna bo jej wmawiacie/czepiacie smile

Czepia to sie rzep psiego ogona. Mnie jedynie drazni kaleczenie jezyka ojczystego przez osobe, ktora ponoc studia skonczyla. Wiem, ze to nie jest meritum i nie o to autorce chodzilo, ale jak czytam "ta nadzieje" albo "ktos o podobnym problemie", to mam spore watpliwosci co do tej wyzszej edukacji. Tyle na marginesie.

A reszta, czyli cala ta skarga na niekomunikatywnego meza, to wlasnie zwalanie winy na kogos, kto moze dosc ma krzykow i wymuszania na nim. Ja bym sie slowem nie odezwala podczas takiej konwersacji.

Poza tym jest jedno madre powiedzenie: widzialy galy co braly. Chyba, ze to pod wplywem ciaglych awantur malzonek w koncu zaniemowil.

Hehheh dobre, nawet bardzo nie wiem czy się śmiać czy płakać... może tylko skomentuję.. "a w swoim oku belki nie widzisz"

" Mnie jedynie drazni kaleczenie jezyka ojczystego przez osobe, ktora ponoc studia skonczyla. Wiem, ze to nie jest meritum i nie o to autorce chodzilo, ale jak czytam "ta nadzieje" albo "ktos o podobnym problemie", to mam spore watpliwosci co do tej wyzszej edukacji. Tyle na marginesie."

18

Odp: Sztuka rozmowy czyli jak nauczyć się rozmawiać w związku?
poly28 napisał/a:
Mussuka napisał/a:
thepass napisał/a:

Nie wiem co wy od niej chcecie. Jest agresywna bo jej wmawiacie/czepiacie smile

Czepia to sie rzep psiego ogona. Mnie jedynie drazni kaleczenie jezyka ojczystego przez osobe, ktora ponoc studia skonczyla. Wiem, ze to nie jest meritum i nie o to autorce chodzilo, ale jak czytam "ta nadzieje" albo "ktos o podobnym problemie", to mam spore watpliwosci co do tej wyzszej edukacji. Tyle na marginesie.

A reszta, czyli cala ta skarga na niekomunikatywnego meza, to wlasnie zwalanie winy na kogos, kto moze dosc ma krzykow i wymuszania na nim. Ja bym sie slowem nie odezwala podczas takiej konwersacji.

Poza tym jest jedno madre powiedzenie: widzialy galy co braly. Chyba, ze to pod wplywem ciaglych awantur malzonek w koncu zaniemowil.

Hehheh dobre, nawet bardzo nie wiem czy się śmiać czy płakać... może tylko skomentuję.. "a w swoim oku belki nie widzisz"

" Mnie jedynie drazni kaleczenie jezyka ojczystego przez osobe, ktora ponoc studia skonczyla. Wiem, ze to nie jest meritum i nie o to autorce chodzilo, ale jak czytam "ta nadzieje" albo "ktos o podobnym problemie", to mam spore watpliwosci co do tej wyzszej edukacji. Tyle na marginesie."

Nudzisz sie? Czy zakladasz off-top? Ja te kwestie juz zakonczylam w poprzednim poscie.

Masz cos do doradzenia autorce, to prosimy. Chetnie poczytam.

19

Odp: Sztuka rozmowy czyli jak nauczyć się rozmawiać w związku?

Nina dziękuję, chyba czegoś podobnego oczekiwałam.
Przed ślubem nie mieliśmy tak poważnych problemów. Rozmawialiśmy o głupotach, choć już wtedy nie dało się z nim porozmawiać o przyszłości, żyliśmy chwilą a ja nie naciskałam.
Teraz sytuacja bardzo się zmieniła i muszę wiedzieć co będzie jutro, muszę mieć jakiś plan a sama nie chcę planować.
Co do tych sztuczek, jest mi głupio że tak postępowałam, nie powinna. Robiłam to już z totalnej bezsilności.

Wiem że stałam się nerwowa, zaczęłam przeklinać czego nigdy nie robiłam. Tu przyznaję wszystkim rację co tak twierdzili.
Staram się pracować nad sobą. Wiem że nie zawsze mi to wychodzi.

Mussuka, mogę sobie kaleczyć język, budować zdania bez łądu i składu,  akurat takie komentarze do mnie nie trafiają smile

20

Odp: Sztuka rozmowy czyli jak nauczyć się rozmawiać w związku?
Mussuka napisał/a:
poly28 napisał/a:
Mussuka napisał/a:

Czepia to sie rzep psiego ogona. Mnie jedynie drazni kaleczenie jezyka ojczystego przez osobe, ktora ponoc studia skonczyla. Wiem, ze to nie jest meritum i nie o to autorce chodzilo, ale jak czytam "ta nadzieje" albo "ktos o podobnym problemie", to mam spore watpliwosci co do tej wyzszej edukacji. Tyle na marginesie.

A reszta, czyli cala ta skarga na niekomunikatywnego meza, to wlasnie zwalanie winy na kogos, kto moze dosc ma krzykow i wymuszania na nim. Ja bym sie slowem nie odezwala podczas takiej konwersacji.

Poza tym jest jedno madre powiedzenie: widzialy galy co braly. Chyba, ze to pod wplywem ciaglych awantur malzonek w koncu zaniemowil.

Hehheh dobre, nawet bardzo nie wiem czy się śmiać czy płakać... może tylko skomentuję.. "a w swoim oku belki nie widzisz"

" Mnie jedynie drazni kaleczenie jezyka ojczystego przez osobe, ktora ponoc studia skonczyla. Wiem, ze to nie jest meritum i nie o to autorce chodzilo, ale jak czytam "ta nadzieje" albo "ktos o podobnym problemie", to mam spore watpliwosci co do tej wyzszej edukacji. Tyle na marginesie."

Nudzisz sie? Czy zakladasz off-top? Ja te kwestie juz zakonczylam w poprzednim poscie.

Masz cos do doradzenia autorce, to prosimy. Chetnie poczytam.

Jak będę miała coś do doradzenia to chętnie się udzielę bez Twego zaproszenia.Pozdrawiam Cię serdecznie

21

Odp: Sztuka rozmowy czyli jak nauczyć się rozmawiać w związku?
Ania9O napisał/a:

Pewnie teraz się cieszysz że potwierdziłą się Twoja teoria (wywnioskowałam ją po Twoich postach) że jestem beznadziejnym człowiekiem, pępkiem świata któremu wszystko się należy.

Wiesz czym jesteś? Sfrustrowaną osobą, która nie otrzymując wsparcia i miłości rodziców szuka go wszędzie i po wszystkich, a kiedy go nie dostaje, to wpada w słość i histerię. To się kwalifikuje do porządnej terapii, bo choć całe życie byłaś zdana na siebie, to wydaje Ci się, że musi Ci ktoś zawsze pomóc i Cię wspierać. Sama w siebie nie wierzysz, więc oczekujesz tego od innych.

Możesz planować sama i podejmować sama decyzje. Możesz zacząć sama się doceniać i na sobie polegać. WSZYSTKO zależy od Ciebie.

Co do męża, skoro się już na początku związku nie dogadywaliście odnośnie przyszłości, to czemu się dziwisz, że on ucieka?

Zacznij patrzeć realnie na to co masz i co możesz zrobić, a nie na to co byś chciała.

Posty [ 22 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Sztuka rozmowy czyli jak nauczyć się rozmawiać w związku?

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026