Kompromis w związku...
Na czym powinien on Waszym zdaniem polegać? Czy człowiek powinien dostosowywać się do partnera? Czy może jednak w ogóle się nie zmieniać i nie iść na żadne kompromisy?
Przykład:
Kobieta ma marzenia związane z podróżowaniem po świecie, zakupem jakiegoś przedmiotu (np biżuterii, która od zawsze jej się podobała), chce sobie zrobić tatuaż, marzy o wyjeździe na jakiś koncert.
Jej potencjalny partner jest osobą, która nie ma nic przeciwko podróżowaniu po świecie (aczkolwiek nie ciągnie go do tego tak bardzo), ale np. brzydzą go tatuaże (tak jak ludzi brzydzą węże, pająki, smar samochodowy na rękach itp.). Jest to wrodzone i od wielu lat o tym mówi wprost. Dla niego kobieta z tatuażem traci całkowicie na atrakcyjności.
Czy waszym zdaniem w takim przypadku kobieta powinna zrezygnować z tego marzenia, wiedząc że będzie to krzywdziło partnera i będzie się z tym męczył? Czy może powinna poszukać takiego, który zaakceptuje wszystko w niej?
Według mnie sztuka kompromisu w związku być powinna. Oczywiste jest to, że nie można się zmieniać w całości dla 2 osoby, ale zrezygnowanie z 1 czy 2 marzeń to nie jest koniec świata skoro wiemy, że osoba, którą kochamy będzie się z tym źle czuła.
Co o tym sądzicie?
P.S. sytuacja jest czysto teoretyczna i nie ma związku ze mną (tak na wypadek jakby ktoś zaczął przypisywać to do mnie
).
Z góry dzięki za odpowiedzi.