Hej, witajcie, wyczytałam tutaj mnóstwo dobrych rad chciałabym posłuchać co macie do powiedzenia o mojej sytuacji, a chyba przede wszystkim po prostu się wygadać.
Rozstałam się z facetem ponad rok temu. Rozstałam się właściwie tylko z nazwy, bo nie mieliśmy kontaktu ze sobą max miesiąc
Spędziliśmy razem sylwestra, studniówkę, trochę czasu we dwoje. Problem w tym, że takie dobre momenty trwają ok miesiąc lub dwa, a potem po prostu kontakt się urywa. Przestajemy w ogóle rozmawiać, on wydaje się zupełnie inny, kompletnie nie zainteresowany. W tych momentach jest mi ciężko, jakoś nie potrafię funkcjonować jak człowiek ![]()
Zazwyczaj wygląda to tak: nie mamy kontaktu w ogóle kilka tygodni, jak się widzieliśmy prze ten czas było tylko 'cześć' i tyle. Po tym czasie on się odzywa (ja pierwsza nigdy tego nie robię) zachowuje się jakby mu trochę zależało, ja zazwyczaj po takiej przerwie zachowuję dystans i tak sobie gadamy, jakoś się 'zbliżamy' do siebie przez ten czas. Kiedy się zaczyna robić fajne, ja zaczynam okazywać więcej zaangażowania to koniec, on się wycofuje.
Jak byliśmy razem, też tak było, tylko w mniejszym stopniu, taki charakter po prostu. Czasem potrzebował więcej przestrzeni, a ja bywałam bardzo upierdliwa. Nie traciliśmy kontaktu, ale pisaliśmy mniej, nie widywaliśmy się tak dużo etc.
Teraz mieliśmy ze sobą fajny kontakt, jakieś 2-3 tyg. temu on zaczął się trochę wycofywać, a ja głupio robiłam mu o to wyrzuty, mimo, że ustaliliśmy, że nie jesteśmy parą, po prostu mamy luźny kontakt bez żadnych obietnic, ani umów. Przestał się odzywać, jak zmusiłam go do konfrontacji
powiedział, że ostatnio ma jakiś dołek, a ja go przytłaczam, robię wyrzuty, mimo, że nic sobie nie obiecywaliśmy. Sama nie chciałam z tego robić jakiejś wielkiej rzeczy, bo mam w planach wyjazd, ale niestety wyszło jak wyszło. Strasznie mi brakuje teraz pisania mu głupot, grania z nim i tak dalej.
Chciałabym przywrócić dawną 'karmę', ale nie wiem czy to możliwe. Ta przerwa teraz dała mi trochę dystansu. W sobotę miało być spotkanie w większym gronie, kiedy rozmawialiśmy ostatnio dałam mu znać, że nie wiem czy w takim razie się tam pojawię.
Teraz pytanie zasadnicze, myślicie, że powinnam iść, pogadać, albo po prostu przyjść i zobaczyć jak to się rozwinie? Czy olać, dać nam obojgu czas i liczyć, że cośtam jeszcze się zmieni za te kilka tygodni?