Miej dziecko, które podróżowało. Twoje dziecko, które dotykało antycznych kamyków i węży w dżungli, oglądało dzikie zwierzęta w lesie, próbowało najróżniejszych owoców prosto z drzewa, piło mleko od krowy, deszczówkę czy wodę z rzeki, dotykało ognia z różnego drewna i lawy wulkanu ? będzie wiedziało i rozumiało dużo więcej ze świata. Będzie przyzwyczajone do bycia ciekawym, do zadawania pytań, próby zrozumienia i znajdywania praktycznych rozwiązań w każdej sytuacji. Będzie miało w głowie podstawy historii, kultury, religii, zachowań, życia i jedzenia, i będzie potem mogło podjąć bardziej świadomą decyzję o tym, co zrobi z tą wiedzą w życiu.
To fragment z bloga Rodzina Bez Granic - o parze, która z malutkimi córeczkami była już chyba wszędzie ![]()
Ciekawa jestem, jakie macie zdanie na temat pokazywania dzieciom świata. Czy też jesteście zapalonymi włóczęgami, uważającymi, że nic nie kształci i nie rozwija lepiej niż podróże? A może raczej stukacie się w głowę, bo to niebezpiecznie, bo wyjazd z dzieckiem to męka, bo maluch i tak nic nie zrozumie i nie zapamięta, bo szkoda pieniędzy, lepiej kupić dziecku coś praktycznego? Czy podróże mają, Waszym zdaniem, w ogóle jakiekolwiek znaczenie, czy to tylko sposób na wakacyjny wypoczynek i nic więcej?