netkobietyWszystkie działy
Wychowanie, zdrowie i edukacja dziecka

Miej dziecko, które podróżowało!

8 odpowiedzi2 102 wyświetleniazałożony przez BabaOsiadła, 11.08.2014

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » WYCHOWANIE, ZDROWIE I EDUKACJA DZIECKA » Miej dziecko, które podróżowało!

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 9 ]

1

Temat: Miej dziecko, które podróżowało!

Miej dziecko, które podróżowało. Twoje dziecko, które dotykało antycznych kamyków i węży w dżungli, oglądało dzikie zwierzęta w lesie, próbowało najróżniejszych owoców prosto z drzewa, piło mleko od krowy, deszczówkę czy wodę z rzeki, dotykało ognia z różnego drewna i lawy wulkanu ? będzie wiedziało i rozumiało dużo więcej ze świata. Będzie przyzwyczajone do bycia ciekawym, do zadawania pytań, próby zrozumienia i znajdywania praktycznych rozwiązań w każdej sytuacji. Będzie miało w głowie podstawy historii, kultury, religii, zachowań, życia i jedzenia, i będzie potem mogło podjąć bardziej świadomą decyzję o tym, co zrobi z tą wiedzą w życiu.

To fragment z bloga Rodzina Bez Granic - o parze, która z malutkimi córeczkami była już chyba wszędzie smile

Ciekawa jestem, jakie macie zdanie na temat pokazywania dzieciom świata. Czy też jesteście zapalonymi włóczęgami, uważającymi, że nic nie kształci i nie rozwija lepiej niż podróże? A może raczej stukacie się w głowę, bo to niebezpiecznie, bo wyjazd z dzieckiem to męka, bo maluch i tak nic nie zrozumie i nie zapamięta, bo szkoda pieniędzy, lepiej kupić dziecku coś praktycznego? Czy podróże mają, Waszym zdaniem, w ogóle jakiekolwiek znaczenie, czy to tylko sposób na wakacyjny wypoczynek i nic więcej?

2

Odp: Miej dziecko, które podróżowało!

wybieram opcje nr 1 - pokazywanie swiata i ksztalcenie zmyslow poprzez doswiadczenia. Oczywiscie w miare swoich mozliwosci logistycznych i finansowych. Nie musi to byc od razu Rzym i Krym, wystarczy Polske pozwiedzac, poprobowac lokalnej kuchni, pokazac zabytki, roznoraka przyrode. Na pewno lepdsze to niz zycie przed ekranem (TV albo komputera).
Gdzie byles Jasiu na wakacjach? W swoim pokoju z Wiedzminem 2.

3

Odp: Miej dziecko, które podróżowało!

Piękny cytat i bardzo prawdziwy! Zgadzam się w 100%, bo nic tak nie zachęca dzieci jak nauka poprzez zabawę i nowe doświadczenia. Mój synek ma 5 lat, a już w kilkunastu fajnych miejscach byliśmy. Nie ma nic lepszego jak wsiąść w samochód z rodziną i jechać w coraz to nowe miejsca. Muszę się pochwalić, że ostatnio przeszliśmy samych siebie, bo odwiedziliśmy Zatorland, park rozrywki i  to było zdecydowanie nowe miejsce. Bo do tej pory było np. zoo, a tutaj takie duże dinozaury. Warto pomyśleć nad takimi atrakcjami dla dziecka. No i narazie ograniczamy się do Polski, ale niebawem wyruszamy poza granice! smile

4

Odp: Miej dziecko, które podróżowało!

Ja jestem za rozszerzaniem dzieciom horyzontów, ale z zastrzeżeniem, że podróże maja być zarówno przyjemnością dla rodziców jak i dla dzieci. Bo nie wyobrażam sobie, żeby dajmy na to taki trzy-czterolatek byłby szczególnie zainteresowany np. historycznymi ruinami czy zabytkowymi kościołami. I raczej nie sądzę, że poszerzy to jego horyzonty, a śmiem twierdzić, że raczej obrzydzi wszelkie zwiedzanie rzeczy dla niego nie interesujących.
Przywilejem dzieciństwa jest odkrywanie świata najbliższego, więc tak samo fascynujące może być zabawa muszelkami i kamykami na brzegu swojskiego jeziora.

5

Odp: Miej dziecko, które podróżowało!

nie no wiadomo, ze wszystko adekwatnie do wieku i temperamentu dziecka. sa 4-latki, ktore chetnie poszwendaja sie po ruinach Zamku w Czorsztynie (bo lubia rycerzy, smoki i biale damy:) a sa 10-latki, ktorym zabytek bedzie "zwisal" ale chetnie polaza w borach i puszczach i sprobuja bobra namierzyc.

Pamietam, ze jako dzieciak w podstawowce czesto jezdzilam z mama na takie 3-dniowe wypady (jej zaklad pracy to organizowal i fundowal pracownikom np. na Dzien Dziecka!!!) i sporo fajnych miejsc poznalam. I skansen w Biskupinie, i pod Grunwald nas wywiezli, byly i ruiny i zamki i muzea i spotkania z ludowymi tworcami np. w Lowiczu. Moze tchu nie zapieralo ale bylo to zawsze cos nowego.
Nasza mala ma dosc niesprecyzowane zainteresowania ale ogolnie preferuje wode nad gory. Jesli dac jej wybor : morze i plaza czy wedrowki w Tatrach, wybierze lezakowanie. Z tym, ze staramy sie w miare mozliwosci organizowac to lezakowanie w roznych rejoinach i zakatkach, raz nad Wigrami, raz nad Baltykiem, innym razem w tropikach. Wszedzie cos innego ja czeka, tu wegorze, tam muszelki a na koniec nurkowanie wsrod krabow i osmiornic. Wlasnie chyba o to chodzi, zeby te podroze urozmaicac.
Oczywiscie ciezko to zrobic nie majac na to srodkow, ale mozna i wtedy, nawet u babci pod grusza pare razy wyskoczyc rowerami poza wies i moze odkryc fajne miejsca albo przezyc przygode wcale nie lecac na drugi kraniec swiata.

A co do kulinarnych doznan, mamy jedna zasade: jemy dania lokalne, moze nie wszystkie (bez ekstremow czy zmuszania do jedzenia glonow), ale na pewno nie latamy w poszukiwaniu najblizszego McDonalda. Jak gory to kwasnica, oscypki, jagniecina, jak morze to ryby, muszle, inne takie, jak tropiki to owoce i tamtejsze warzywa czy miesa i ryby. A jak suwalszczyzna to bez kartaczy, sekaczy czy babki ziemniaczanej nie obedzie sie.

6

Odp: Miej dziecko, które podróżowało!

Zdecydowanie opcja nr 1. Może nieco trudniejsza (niemniej wcale niekoniecznie) niż siedzenie z maluchem w domu, wymagająca większej uwagi, lepszej organizacji, chwilami bardziej kłopotliwa, ale za to jakże edukacyjna i budująca wzajemne więzi!

Mówi się, że mama jest od kochania, a tata od pokazywania świata, dlaczego jednak nie mieliby tego świata pokazywać dziecku oboje? Zawsze uważałam, że wspólne podróżowanie bardzo rodzinę do siebie zbliża, choćby dlatego, że w ten sposób tworzą się wspomnienia, które zostaną zachowane na dłużej, być może na zawsze.
Dziecko powinno wszystkiego dotknąć, spróbować, doświadczyć, wówczas nie uzbroimy go w wiedzę abstrakcyjną, a rzeczywistą. Czym jest bowiem morze z opowieści mamy w porównaniu do kąpieli w jego otchłani? Czym są góry z legendy, jeśli nigdy nie zobaczymy ich na własne oczy?

Zawsze też twierdziłam, że ojciec choć raz w życiu powinien zabrać swojego syna na kilka dni pod namiot i stworzyć mu coś na kształt męskiego (aczkolwiek bezpiecznego) obozu przetrwania. Oczywiście nie mam tu na myśli żadnych ekstremalnych warunków, ale ponownie coś, co ich do siebie zbliży, a ponadto pozwoli zbudować wspólne wspomnienia i percepcyjnie poznać przyrodę.

7 Ostatnio edytowany przez Iceni (2014-08-11 13:20:41)

Odp: Miej dziecko, które podróżowało!

A ja jestem za tym, żeby najpierw poznac wlasną okolicę i własny ogrógek zanim się zacznie pokazywać swiat.

Znam wiele dzieci i jeszcze wiecej doroslych, ktorzy wiedzą co to lew czy kangur ale jdnoczesnie żyją w przekonaniu że sarna to samica jelenia.  Ludzi, którzy będą opowiadać o pięknie bieli piasku plaży pod palmami, a z trudem odróżniający olchę od buka.
Ludzi dyskutujących pół wieczoru nad wyższością kuchni prowansalskiej nad alzacką, a nie potrafiących wlasnoręcznie sklecić zwyklego obiadu.
Ludzi, którzy zachwycają się Akropolem sami nawet zamku z piasku na plazy niechetni zbudowac.

Ponoć za następnym wzgórzem trawa jest zawsze bardziej zielona tongue

8

Odp: Miej dziecko, które podróżowało!
Iceni napisał/a:

A ja jestem za tym, żeby najpierw poznac wlasną okolicę i własny ogrógek zanim się zacznie pokazywać swiat.

Znam wiele dzieci i jeszcze wiecej doroslych, ktorzy wiedzą co to lew czy kangur ale jdnoczesnie żyją w przekonaniu że sarna to samica jelenia.  Ludzi, którzy będą opowiadać o pięknie bieli piasku plaży pod palmami, a z trudem odróżniający olchę od buka.
Ludzi dyskutujących pół wieczoru nad wyższością kuchni prowansalskiej nad alzacką, a nie potrafiących wlasnoręcznie sklecić zwyklego obiadu.
Ludzi, którzy zachwycają się Akropolem sami nawet zamku z piasku na plazy niechetni zbudowac.

Ponoć za następnym wzgórzem trawa jest zawsze bardziej zielona tongue

a czy tego nie da sie symultanicznie robic?:) przeciez na wywczasy jedziemy tylko raz, dwa razy w roku, a wlasny ogrodek mozemy poznawac czy pokazywac przez cale 4 pory roku. Jedno z drugim nie koliduje. Przeciwnie, czasem wlasnie po takich kokosach i odleglych morzach dziecko zaczyna tesknic do tych pol malowanych..i do ogorkowej:)

Posty [ 9 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » WYCHOWANIE, ZDROWIE I EDUKACJA DZIECKA » Miej dziecko, które podróżowało!

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026