Ku mej nieopisanej konsternacji, córka zainteresowała się baletem. Wiem, że są zajęcia dla tak malutkich dzieci, ale jakoś się waham
Nie mam zielonego pojęcia o tańcu, balet kojarzy mi się tylko z tym, co kiedyś obejrzałam w jakimś filmie dokumentalnym - wpędzanie dziewczynek w anoreksję, wiecznie krwawiące stopy i przeróżne deformacje ciała
Ale tak jak napisałam, nie znam się i nie jestem w stanie ocenić, czy to prawda, czy bzdura.
Może są tu mamy, które posyłały/posyłają córeczki na zajęcia baletowe i mnie uświadomią, czy warto, czy lepiej się w to nie pchać?
Podobne tematy
Stres, wieczne pilnowanie wagi, zwyrodnienia stawów. Oczywiście nie od razu, ale jeśli hobby będzie się rozwijało. Ja bym nie pchała w coś takiego mojego dziecka. Są różne rodzaje tańca, po co się katować.
Znowu czteroletnia córka koleżanki z pracy poszła kilka razy na zajęcia właśnie baletu, po czym z płaczem stwierdziła, że nie chce tam chodzić bo bolą ją nóżki.
Koleżanka już jej więcej nie puściła. Teraz szuka dla córki innych zajęć tanecznych, bo mała uwielbia tańczyć.
Od czasu do czasu zabiera córkę na zumbę, z tego co mówiła i obie są zadowolone. ![]()
No właśnie dokładnie tak, jak piszecie, kojarzy mi się balet - z bólem, odchudzaniem i uszkodzeniami ciała
Skąd jej się wytrzasnął ten balet, na litość boską...
Może jakaś bajka, albo film?
A może ktoś w przedszkolu o tym opowiadał?
Ja też raczej bym córki na balet nie puściła.
Wolałabym inne zajęcia taneczne.
Podejrzewam przedszkole właśnie
Nie mogła się po ludzku jakimiś sztukami walki zainteresować...
Pozostaje mi mieć nadzieję, że jej szybko przejdzie.
7 2014-07-28 12:57:54 Ostatnio edytowany przez Iceni (2014-07-28 13:13:11)
Przede wszystkim trzeba odróżnić zajęcia baletowe od lekcji w szkole baletowej.
Zajecia baletowe dla dzieci mogą być swietną zabawą i przynieść mnóstwo korzyści.
Mam znajomą, której córka chodziła na balet w Polsce i w związku z wyjazdem z zajęć zrezygnowała i baaardzo dlugo za nimi tesknila.
Ja sama chciałam posłać corkę na takie zajęcia, ale nie mogłam sobie wtedy na to pozwolic.( Na nasze szczęście w szkole Młodej były organizowanie zajęcia taneczne z elementami baletu po lekcjach)
Zajecia baletowe dla dzieci nie maja w zasadzie nic wspolnego z zajeciami w prawdziwej szkole baletowej. Takie zajecia to przede wszystkim zabawa!
Zreszta wiekszosc takich szkol oferuje mozliwosc wykupienia jednej lub kilku lekcji probnych - żaden problem iść i przekonać się osobiście
Ja jestem na TAK
Zgodzę się z Iceni.
Sama w dzieciństwie chodziłam za zajęcia baletowe i żadnej szkody mi nie przyniosły ![]()
Natomiast do szkoły baletowej raczej córki nie zapisałabym. Chyba, że byłabym to przemyślana (jej) decyzja i byłaby bardzo zdeterminowana. Ale w przypadku Twojej córki BaboOsiadła, to chyba tak nie jest? Wygląda raczej na dziecięcą fascynację.
Nie mogła się po ludzku jakimiś sztukami walki zainteresować.
![]()
Tak, to raczej dziecięca fascynacja, za mała jest chyba na coś poważnego. Mam możliwość zapisania jej na takie zajęcia dla maluchów, tam oczywiście, jak pisze Iceni, będzie bardziej zabawa z elementami baletu, niż prawdziwe lekcje, no ale matka polka kwoka
już się zdążyła przestraszyć, czy aby dziecku nie zaszkodzi.
Wszystko zależy od dziecka i rodziców. Może to być dobra zabawa i ćwiczenia w jednym, a może to być tortura.
Ja jako dziecko zostałam posłana do szkoły muzycznej, którą skończyłam. Wiązało się to z ciężką pracą, ale mam dużo dobrych wspomnień i umiejętność, której mi nikt nie zabierze. Nigdy nie miałam parcia na zostanie sławną pianistką, ani moi rodzice, więc tak jak pisałam wcześniej - wszystko zależy od podejścia.
Poślij córkę, niech zobaczy, może złapie bakcyla
Wcale nie musi skończyć się to wielkimi szkodami na zdrowiu. To również może nauczyć córkę obowiązku i uświadomić, że nie zawsze jest lekko i przyjemnie i czasem trzeba popracować mimo, ze się "nie chce".
Tortur na pewno nie będzie, parcia nie ma na nic
Uważam, że zajęcia dodatkowe są ważne, ale nie na zasadzie: "Bo musisz zostać tancerką/skrzypaczką/modelką", tylko bardziej: "Zobacz, jakie to fajne, podoba ci się? Nie? To wychodzimy." A w tym przypadku po raz pierwszy córa sama się czymś zainteresowała. Jedyne, czego się obawiam, to ewentualnych uszkodzeń ciała, tych nieodwracalnych oczywiście, bo ze zwykłych skaleczeń problemu nie robię.
Tortur na pewno nie będzie, parcia nie ma na nic
Uważam, że zajęcia dodatkowe są ważne, ale nie na zasadzie: "Bo musisz zostać tancerką/skrzypaczką/modelką", tylko bardziej: "Zobacz, jakie to fajne, podoba ci się? Nie? To wychodzimy." A w tym przypadku po raz pierwszy córa sama się czymś zainteresowała. Jedyne, czego się obawiam, to ewentualnych uszkodzeń ciała, tych nieodwracalnych oczywiście, bo ze zwykłych skaleczeń problemu nie robię.
Nie no bez paniki, przecież to są zajęcia dla dzieci i jeśli nie jest to profesjonalna szkoła baletowa, to na pewno poza podstawowymi ćwiczeniami i zabawą nic tym dzieciom nie zrobią. A córcia jak trochę pochodzi to raz, że się rozciągnie, poćwiczy i dobrze wpłynie to na jej rozwój fizyczny.
BaboOsiadła... proponuję mniej wgłębiać się w internet a bardziej zaufać własnej intuicji. Bo zauważyłam, że zaczynasz się wkręcać mało pozytywnie i zadręczasz się ... (przynajmniej ja odnoszę takie wrażenie...). To nie jest złośliwość z mojej strony, tylko sama wiem, że jak się naczytam różnych rzeczy w internecie, to potem np. każde wyjście synów z domu przypłacam nerwami, że coś się może wydarzyć itp.
Przecież takie zajęcia baletowe dla maluchów to są proste układy taneczne. Mające bawić i też pewnie trochę uczyć bardzo pożytecznych rzeczy jak np. prawidłowa postawa (no bo przecież baletnica nie może się garbić, no nie?) Nie sądzę, że dzieci będą tańczyć w puentach, rozciągać sie do bólu mięśni oraz pilnować wagi ![]()
Babo, a może powinnaś postawić na złoty środek i znaleźć córci zajęcia z rytmiki lub innej, mniej wymagającej formy tańca? Ona będzie szczęśliwa, że tańczy (jest malutka, więc pewnie nawet nie zauważy różnicy), a przy tym będzie rozwijać słuch i koordynację ruchową, będzie uczyć się układów, elegancji ruchów, za to Ty poczujesz się spokojniejsza, psychicznie mniej obciążona i - co najważniejsze - zadowolona, że sprawiłaś małej radość
.
Pewnie, przyznaję, że jestem nadopiekuńcza i zadręczam się na zapas
Intuicji chętnie ufam, ale równie chętnie gromadzę też wiedzę, tym bardziej, jak się na czymś nie znam, stąd wątek
Wolę się wpierw dowiedzieć, na czym to polega i ewentualnie zabronić, niż puścić, stwierdzić, że szkodzi i z wielkim żalem i płaczem (dziecka, nie moim
) rezygnować.
Olinko, myślałam o tym, ale tak jak są zajęcia dla maluszków z baletu, tak zwykłego tańca w okolicy nie widzę (dopiero od 6 lat chyba)
Rytmikę ma w przedszkolu, chodzi też na Kreatywkę, ale widzę, że to dla niej już za mało/zbyt nudne.
Mieszkam w Trojmiescie, mojej kolezanki corka chodzi od 4 kat na balet. Ma teraz 8 lat. Nikt jej tam nie katuje. To maly pulpecik, traktuja to jako forme aerobiku :-)
Wiec nie widze problemu
tak jak są zajęcia dla maluszków z baletu, tak zwykłego tańca w okolicy nie widzę (dopiero od 6 lat chyba)
Rytmikę ma w przedszkolu, chodzi też na Kreatywkę, ale widzę, że to dla niej już za mało/zbyt nudne.
Bo w tym wieku to chodzi nie o jakiś konkretny taniec, tylko o spódniczkę, taką piękną na balet. A i pewnie jeszcze o bajki dla dzieci. Przecież jak już w bajkach ktoś tańczy, to przecież nie tańce ludowe, nowoczesne czy flamenco, tylko właśnie balet.
I dziewczynki się nakręcają.
Ja bym puściła na zajęcia baletowe. Przecież takich małych dzieci nikt katować nie będzie. To nie Chiny.
Ja na początku wybrnęłam tak, że puszczałam młodej na dobranoc wszystkie balety jakie znalazłam na YT, a rano pierwsze co robiła to zakładała tutu i baletki, i "tańczyła" do wieczora ![]()
Przeszło jej po ok 2 latach, ale balet nadal uwielbia oglądać..
Moim zdaniem trzeba odróżnić intensywne treningi - wręcz "zawodowe" od zwykłych zajęć hobbystycznych. Bo intensywne treningi ZAWSZE będą niosły za sobą pewne ograniczenia i konsekwencje - niezależnie czy będzie to basen, bieganie, konie, gimnastyka, nauka do olimpiady z historii, granie na instrumencie. Przykład - kolega - intensywnie od dziecka trenuje pływanie - ma np. jakieś zwyrodnienia na stopach. I musi utrzymywać stałą wagę, dużo ćwiczyć itp. Osoba, która chodzi rekreacyjnie nie ma takich ograniczeń. Albo córka znajomych, która gra na fortepianie. Dziecko musi codziennie ćwiczyć, nawet jak ją bolą palce. Ale jak ktoś się uczy tak dla siebie to nie ma tego problemu. Tak samo pewnie jest z baletem - jeśli to są zajęcia dla dzieciaków np. 1-2 razy w tygodniu to myślę, że nie ma się czym martwić ![]()