Hej, piszę tu, bo od dawna podczytuję to forum i mam nadzeję, że i w mojej sytuacji dotanę od Was opinie i rady ![]()
Jestem z facetem niewiele, bo 3 miesiące. Wydawał mi się dobrym, godnym zaufania. W sumie to zaufałam mu jak żadnemu innemu do tej pory. On czasem wychodzi ze znajomymi na piwo, nigdy nie miałam nic przeciwko - nie zasypywalam go wiadomosciami, jak tam był - zawsze dawałam mu czas dla siebie. NIGDY nie zrobiłam mu problemu z powodu jakiegokolwiek wyjścia. Chociaz to dziwne, bo przez 3 miesiace zabrał mnie tylko na jedną impreze i zapoznał z częścią przyjaciół. Twierdzi, że nie zabiera mnie na inne spotkania, bo wstydzi się swoich znajomych, że są dziwni, specyficzni.. że zna ich kupe lat, wiec ich akceptuje, ale ja według niego mogłabym tego nie zrobic (mimo tego ze o znajomych ktorych poznalam wypowiadam się strasznie pozytywnie, z jedną dziewczyna sie nawet zakumplowalam i nigdy zlego slowa o nich nie powiedzialam).
Dlatego tak mnie zabolało jak się dowidziałam, ze mnie okłamał..
powiedział mi, że był na piwie z kumplami.. a dowiedziałam się, że tak naprawdę był na imprezie u swoich koleżanek (są to znajome od wielu lat, więc nie wiem o co miałabym być zła)..
zapytałam czy kiedykolwiek mnie okłamał, odpowiedział, że nie.. że był tam tylko na chwilę. Dopiero jak go przycisnęłam, że wiem, to się przyznał, że był tam na imprezie..
Poczułam się okropnie, nie jestem zła o imprezę, jestem zła, że spieprzył wszystko co przez 3 miesiące budowaliśmy. Jak juz pisalam- nie ufam łatwo ludziom, jemu udało się wzbudzić moje zaufanie i to wszystko popsuł. Niestety jak ktoś mnie raz okłamie, robię się strasznie podejrzliwa.
On twierdzi, że jest strasznie zły na siebie i że postara się odbudować to zaufanie.
Dodam że byłam dla niego przekochana, wspieram go, nigdy się nie pokłóciliśmy. Skąd to kłamstwo? i po co? nie potrafię go uzasadnić...
Czy warto w ogole probowac budowac relacje z człowiekiem, który już na początku okłamuje w takiej drobnostce.. ?