Z narzeczonym znamy sie 10 lat... jak nie wiecej... On jest moja pierwsza, wielka miloscia... Poznalismy sie w kosciele... On byl ministrantem, ja spiewalam w chorku... Nie bylismy razem od poczatku... Spotykalismy sie raz, moze dwa razy w roku i kazde spotkanie konczylo sie dlugim pocalunkiem (za kazdym razem wywolujacym u mnie "motylki w brzuchu")... i za kazdym razem powtarzal: "Tylko sie we mnie nie zakochaj..." I tak juz bylo za pozno. Zaczelismy byc razem dwa lat temu (16 stycznia 2012...), a zaczelo sie w sylwestra... Wzielam go ze soba do kolezanki na impreze. Troche popilismy wiec wiadomo jak dla mnie i dla niego to sie skonczylo. Bylo cudownie! Od kad zaczelismy "chodzic ze soba" to z kazdym dniem bylam coraz bardziej szczesliwa, ze wreszcie mie sie udalo! Wreszcie udalo mi sie spelnic moje najwieksze marzenie! Prawie kazdy dzien spedzalismy razem. Nie ważne bylo czy ze znajomymi czy sami - wazne ze razem. Dzieki niemu zawsze czulam sie piekna, seksowna... praktycznie co dziennie spalismy ze soba...
W grudniu (tego samego roku) okazalo sie, ze jestem w ciazy!!!!!!!!! 3 miesiac! To byla najpiekniejsza wiadomosc!!!!!! Ja bylam przeszczesliwa! On jakby mogl to skakalby do chmur z radosci! W styczniu mi sie oswiadczyl - w moje urodziny, troszke ponad rok po tym jak zaczelismy byc razem... Poniewaz nie mielismy pieniedzy, zeby wynajac mieszkanie zamieszkalismy z moimi rodzicami - w czerwcu. miesiac przed porodem. Zeby nie bylo... Potrafilismy sie kochac nawet jak moi rodzice byli za drzwiami. Ale oczywiscie od kad dowiedzielismy sie o ciazy nie bylo mowy nawet o zabawach lozkowych, bo strach, ze cos sie zrobi dziecku... Ale po porodzie nic w tym temacie sie nie zmienilo... Urodzilam w lipcu. Piekna, najpiekniejsza wrecz dziewczynke! Nasza coreczke! On zawsze chcial miec corcie wiec jeszcze bardziej duma go rozpierala! Jestem mu naprawde bardzo wdzieczna, ze byl przy porodzie, poniewaz sama nie dalabym sobie rady. Byl ze mnie caly czas, trzymal za reke i uspakajal.
Zbyt duzo w czasie ciazy nie przytylam wiec wszystko praktycznie zgubilam miesiac po porodzi. Niestety... zostal mi brzuszek, ktorego okazalo sie ze ani cwiczeniami ani dzieta nie zgubie... Tylko operacyjnie... Rozstep miesni prostych brzucha... Czy jakos tak... Ale nie tylko to mi zostalo... w ostatnim tygodniu ciazy zaczely pojawiac sie rozstepy! Z dnia na dzien coraz wieksze w czerwone, prawie bordowe...
No... Jezeli o to chodzi to Moj uwaza, ze jemu to nie przeszkadza... Ale... Jezeli sie kochamy to... raz w miesiacu... moze rzadziej... Jak kiedys od niego co dzien slyszalam komplementy tak teraz sama musze to z niego wyciagac... Woli sie po pracy przespac niz pobawic z mala albo nawet sie do mnie przytulic... Nie wiem... moze przesadzam... Ale skoro na poczatku naszego bycia razem przyzwyczail mnie do czestych stosunkow a teraz tego prawie nie ma... do tero woli mnie unikac w sytuacjach intymnych, albo nie patrzy nawet w moja strone jak siedze (przykladowo) w samym staniku i spodenkach... Jak sama probuje cos rozkrecic, to zawsze mnie odtraca... Ze nimy zmeczony, albo nie ma ochty...
Czesto go pytam czy cos sie miedzy nami zmienilo? Czy on ma juz do mnie inny stosujek? Moze juz nawet mnie nie kocha? Zawsze zaprzecza... Ale ile mozna sie dopytywac i ciagle nie widziec zmiany?... Brakuje mi tego co bylo... Nie to, ze rzaluje... Lenka jest najslodszym dzieckiem! Nie mam z nia zadnych klopotow... Pomimo, ze dopiero rok skonczyla to i tak jest bardzo madra i grzeczna...
Ale juz sama nie wiem co mam myslec!!!
Moze Wy kolezanki spojzycie na to z innej perspektywy?
I przepraszam, ze sie tak rozpisalam, ale czasem lepiej sie wygadac obcemu niz najblizszej osobie...
Pozdrawiam!!!
Podobne tematy
Może chodzi o to, że był przy porodzie i ma teraz dyskomfort...
Nie wiem.
Mój mąż też mi towarzyszył, przytyłam bardzo i do tej pory nie wróciłam do normalnej wagi, a seks mamy taki, jak zawsze...
Byl przy porodzie... ale na koniec musieli go wyprosic bo byly konplikacje... wiec nie widzial jak mala sie rodzi...
Byl przy porodzie... ale na koniec musieli go wyprosic bo byly konplikacje... wiec nie widzial jak mala sie rodzi...
To sama nie wiem, możemy tu gdybać do usranej śmierci.
Tylko on wie, o co chodzi, musisz z nim szczerze pogadać.
Inaczej się nie dowiesz prawdy.
Czasem faceci tak się zmieniają. Jeśli sam nie mówi dlaczego mimo próśb, daj mu czas. Czy jego zachowanie zmieniło się jakoś jeszcze? Wiesz, teraz nie zajmujesz się tylko i wyłącznie nim. Dzielisz czas na dziecko i jego. Może właśnie ze względu na małą trochę się odsunął.
Moze jestes zbyt zaabsorbowana dzieckiem i czuje sie odtracony albo jest zmeczony nowa sytuacja i dzieckiem
Musisz to od niego wyciagnąc bo tak jak pisze Cyniczna to bedzie z naszej strony gdybanie.
u mnie po dziecku to jest nawet lepiej, tez mam roczne, jakos tak bardziej sie potrafimy sobą cieszyc teraz