Witam dziewczyny:) wiem,ze nie mam sie czym chwalic, ale chce.........- zakonczyłam ta chorą znajomośc. Mozecie wierzyc lub nie ale te wszystkie słowa krytyki z waszej strony naprawde dały mi wiele do myslenia.... a zaczelo sie od tego, ze mój maz przeczytał przypadkowo smsa od niego, noi sie zaczeło... setki pytan, wyrzutów, ogromne rozczarowanie co do mojej osoby... postawiłam wszystko na jedna karte i opowiedziałam mezowi o wszystkim...było mi juz obojetne. ale ku mojemu zaskoczeniu on sie popłakał jak dziecko... i zaczał mnie błagac zebym go nie zostawiała, ze mnie kocha najbardziej na swiecie i ze juz nigdy mnie nie skrzywdzi....
i wtedy pomyslałam, ze to przeciez jemu przysiegałam na dobre i na złe... nie zastanawiajac sie długo wziełam telefon i napisałam smsa: ,, to koniec. Ratuje swoje małżenstwo. prosze nie dzwon juz ani nie pisz.."
Nie wiem dziewczyny czy dobrze zrobiłam, czy nie bede załowac... Maz chce zebysmy zapisali sie na terapie dla małzenstw i spróbowali odnowa... mam nadzieje ze dobrze robie, bo najprosciej byłoby sie rozstac, ale chyba chce to ratowac... pomyslałam sobie ze wiekszosc takich młodych małzenstw odrazu by wzieło rozwód, ale Ja chce byc Ta inna, lepsza... Chce to ratowac.. I mam nadzieje ze nam sie uda.