cześć, rozstałam się z chłopakiem 3 miesiące temu. jego uczucia się wypaliły i nie miał odwagi (?) mnie zostawić. raczej tu chodziło o przyzwyczajenie. ja zdecydowałam o zerwaniu kontaktu, bo ta sytuacja bardzo szkodziła - miałam dużo problemów rodzinnych, nie miałam równowagi w życiu i on to pogarszał. wcześniej byliśmy ze sobą, lecz większość związku była przez Internet - wykończyło mnie to, bo nie potrafiłam sobie poradzić ze sobą (rodzinne problemy i siadła mi psychika) i udźwignąć związku na odległość. później jego uczucia przez moje wieczne awantury i pretensje zaczęły wygasać i on zaczął rozglądać się za innymi... czego ja nie mogłam oczywiście zaakceptować i mój stan psychiczny się pogarszał. jednak nie potrafię zakończyć tej znajomości. są takie momenty, że chciałabym żebyśmy wrócili do siebie i spróbowali od nowa, zapominając o tych wszystkich złych słowach i sytuacjach (które były z 2 stron). jednak obecnie jestem za słaba, nie wiem do końca czy on czasem nie gra, ale z drugiej strony jaki by miał w tym cel... tzn. nie wspomniałam o tym, ale częściowo on też chce rozpocząć wszystko od nowa, jednak ma duże obawy.
wiem, że już więcej sobie nie pozwolę na "związek przez internet", ani na żadną tego typu znajomość i to napisałam, że jeśli będzie w stanie to zrobi tak, żeby wszystko się jakoś poukładało, bo w ostatnim czasie to on zawinił, przed rozstaniem.
takie odgrzewane związki to nic dobrego... mogę sobie znaleźć kogoś innego, ale bardzo jest mi bliską osobą i jakoś nie potrafię wyrzucić tej znajomości "do kosza", mimo że powinnam bo bardzo mi zaszkodziła ta znajomość. obawiam się, że jeśli byśmy do siebie wrócili, znów bym cierpiała, bo ja wyjeżdżam na wiele miesięcy za granicę i nie chcę związku na odległość.
jak to wszystko doprowadzić do ładu? nie wiem, wydaje mi się że los ułoży się sam. ale gdyby nic do mnie nie czuł, nie chciałby wracać i to po 2 miesiącach... tzn. nie do końca wracać, po prostu odbudować znajomość.
czy ktoś może poradzić?