Każdy człowiek ma wady... jednak z moich obserwacji wynika że najwięcej związków rozpada się z powodu tego że ludzie nie potrafią ze sobą rozmawiać... Zawsze wina leży po obu stronach, w większym lub mniejszym stopniu, ale związek jest dwojga ludzi, a nie jednego... więc nigdy jeden winny nie będzie...
Co do szczęśliwego związku to ja zacząłem to traktować jak inwestycję... szczęśliwy związek jest wtedy gdy jest wam razem lepiej, niż każdemu z osobna... Nauczyłem się że nie da się zmienić, czy starać bo ktoś tego oczekuje... to powoduje w człowieku uczucie przymusu, wypala się, przestaje być szczęśliwy w takim związku...
Jeżeli starasz się robić coś, lub nie robić czegoś bo mężczyźnie się to podoba/nie podoba, to nie robisz tego dla siebie... Sekretem jest dbanie o siebie... Możliwe że to troszeczkę oschłe, ale bardzo prawdziwe... W związku zawsze musisz coś poświęcić, nie da się inaczej... poświęcasz niezależność )bo już nie jesteś sama dla siebie), poświęcasz czas (bo teraz już nie możesz w 100% robić z nim co chcesz), poświęcasz swobodę... jednak dostajesz w zamian wiele innych rzeczy... Aby w związku być szczęśliwym trzeba zmienić sposób postrzegania tego poświęcenia... Jeżeli robisz coś, rób to dla siebie... Pomyśl w sposób następujący... Co mogę zrobić żeby żeby MÓJ związek był lepszy... Świadoma decyzja, sprawi że widząc efekty tego co poświęciłaś będziesz szczęśliwa, ale rób to dla swojego związku, dla swojego szczęścia... nie dla faceta... zastanawiaj się co możesz zrobić, co tym zyskać... nad związkiem zawsze trzeba pracować... nie lodźmy się że jest inaczej... ale sami musimy chcieć stać się lepszymi ludźmi, lepszymi rodzicami, lepszymi partnerami... to musi być nasze wewnętrzne pragnienie, a nie obowiązek, wymóg partnera...
Niestety mimo iż w teorii brzmi to pięknie, to działa tylko jeżeli dwoje ludzi ma podobne podejście... mój ostatni związek skończył się po 1,5 roku... właśnie z powodu że zabrakło tego porozumienia... Pytałaś czy kobieta musi się zawsze starać?? to ja mogę zapytać o to samo... czy mężczyzna musi się zawsze starać... Widzisz początkowo było pięknie... Pierwszy raz do związku podszedłem w ten sposób, bardziej świadomy, naprawdę byłem szczęśliwy... Może dla niektórych wyjdę na pantoflarza, ale z faktu że pracuję w domu zawsze odwalałem większość prac domowych... a więc posprzątałem dom, ugotowałem obiad, pozmywałem, wstawiłem pranie... itp...itd... nikt mnie o to nie prosił i nikt tego nie wymagał... robiłem to bo chciałem... i naprawdę byłem szczęśliwy widząc uśmiech kobiety bo np zaplanowała na sobotę mycie okien, a jak wróciła z pracy następnego dnia były już umyte... Oczywiście ja też miałem z tego korzyści... mniej zajęć, mniej obciążeń, a więc więcej czasu i sił po południo które można poświęcić sobie na wzajem...
Co się popsuło?? stało się to normą... wymogiem... jeżeli nie zrobiłem czegoś o czym ona pomyślała był foch... jeżeli nie zrobiłem czegoś co normalnie robiłem bo miałem naprawdę dużo pracy, która czekać nie mogła były straszne awantury... Nagle zaczęła uważać że wszystko jej się należy... że już nie trzeba nic robić bo druga strona robi wszystko... Taki był początek końca... pułapka takiego myślenia...
Nie uważam że jest złe, właściwie dla mnie jedyne sensowne, jednak odpowiadając na pytanie, czy zawsze trzeba się starać... to tak... jak przestajesz jest to początek końca... nad związkiem trzeba pracować... przez całe życie... jednak z odpowiednim podejściem może się udać... ale musi chcieć tego dwoje ludzi... nie jedno...