netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

Rozwód

18 odpowiedzi3 688 wyświetleńzałożony przez Neszka, 17.07.2014

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 19 ]

1

Temat: Rozwód

Witam. Piszę do Was, bo jakos słabo sobie radze z tym rozwodem.
Niby wiem, niby jestem pewna ze tak jest najlepiej. Najlepiej dla nas obojgu. Dla niego to juz na 100%.
Jestem osoba jaka jestem. Mam wady jak kazdy. Liczylam na zdrowy zwiazek. Liczylam na akceptacje, zrozumeinie.
Staram sie cieszyc ze to juz koniec, nawet rok nie minal od slubu. I koniec.
ZAstanawia mnie jedno.
Czy Kobiety zawsze musza sie zmieniac? Starac?
Każdy człowiek popełnia błedy. Kobiety/Mezczyzni wybaczaja różne rzeczy swoim partnerom i zyja szczesliwie(?)
A moze wszyscy tylko sie oszukuja?
W zyciu nie ma czegos takiego jak szczesliwy zwiazek?
Jestem realistka, ktora straciła jakakolwiek nadzieje ze ktoś moze być uczciwy, uczciwy na zawsze.

Uslyszalam juz wiele teorii.
Najlepiej podtrzymuje mnie przy duchu jedna. Ze zmieniamy sie na gorsze, poniewaz przebywamy z nie taka osoba jaka powinniśmy.
Wierze w to ze kazdy czlowiek jest dobry. Wiec jesli krzwidzi ktos drugie czlowieka robi to raczej z jakiejs obawy/bezradnosci/poczucia bezpieczenstwa.

Historia kiedysbylam bardzo przypomina moja. Ale nie wytrzymalismy tyle.

Niedlugo bede rozwodka.  Dłużej oddzielnie niż w małżenstwie, przykre. Cholernie przykre.
Mysle ze moze cos ze mna nie tak.

2

Odp: Rozwód

Witaj

Zdecydowanie wyrzuć myśl, że coś z Tobą nie tak. Nie znam Cie, ale wierzę że wszystko z Tobą w porządku - nie "czuć" od Ciebie przestępcą ani psychopatą;) To, że ludzie się rozstają, to zwykle zasługa obydwu stron.
Opowiem Ci jak ja widzę moje rozstanie z mężem po 7 latach. Najważniejsza rzecz to taka, ze ciesze się z tego:) Pomimo, że jestem sama, to jednak fakt, iz nie jestem z moim byłym cieszy mnie. Trzymałam sie go kurczowo, bo był moim mężem i bałam się zostać sama, ale jak już sie uporałam z tęsknotą za nim, to stwierdziłam, że na świcie sa fajniejsi i lepsi mężczyźni, a on gdyby nie odszedł do innej, to musiałabym sie z nim męczyć byc może do końca życia.
I kto Ci powiedział, że kobiety zawsze musza sie zmieniać??? Dla mnie dziecinadą jest myślenie, że kogokolwiek mozna zmienić lub on sam się zmieni. Jeśli sie kogoś kocha, to trzeba go akceptować w całości, a nie oczekiwać że to lub tamto zmieni, a szczególnie po ślubie:)  Po ślubie nasz luby sie nie zmieni, tylko my sie zmienimy przez swoją frustrację z powodu, że jednak on sie nie zmienił - zagmatwane, ale chyba cos w tym jest.
Ja również wierzę, że ludzie  w głebi duszy są dobrzy, tylko zapominają o tym, bo mają taką mentalność.

3

Odp: Rozwód

Gdy dochodzi do rozwodu każdy/a rozpatruje za i przeciw, stawia pytania-dlaczego? czemu ja? Każdy z tej życiowej lekcji wyciąga jakieś wnioski. Obarcza siebie winą, partnera, innych, los...Tak to już jest. Myślę, że na wszystkie pytania z czasem uzyskuje się odpowiedź, gdy emocje opadają, a realizm wraca do głowy.

4 Ostatnio edytowany przez Lexpar (2014-07-18 16:13:40)

Odp: Rozwód
Neszka napisał/a:

Witam. Piszę do Was, bo jakos słabo sobie radze z tym rozwodem.
Niby wiem, niby jestem pewna ze tak jest najlepiej. Najlepiej dla nas obojgu. Dla niego to juz na 100%.
Jestem osoba jaka jestem. Mam wady jak kazdy. Liczylam na zdrowy zwiazek. Liczylam na akceptacje, zrozumeinie.
Staram sie cieszyc ze to juz koniec, nawet rok nie minal od slubu. I koniec.
ZAstanawia mnie jedno.
Czy Kobiety zawsze musza sie zmieniac? Starac?
Każdy człowiek popełnia błedy. Kobiety/Mezczyzni wybaczaja różne rzeczy swoim partnerom i zyja szczesliwie(?)
A moze wszyscy tylko sie oszukuja?
W zyciu nie ma czegos takiego jak szczesliwy zwiazek?
Jestem realistka, ktora straciła jakakolwiek nadzieje ze ktoś moze być uczciwy, uczciwy na zawsze.

Uslyszalam juz wiele teorii.
Najlepiej podtrzymuje mnie przy duchu jedna. Ze zmieniamy sie na gorsze, poniewaz przebywamy z nie taka osoba jaka powinniśmy.
Wierze w to ze kazdy czlowiek jest dobry. Wiec jesli krzwidzi ktos drugie czlowieka robi to raczej z jakiejs obawy/bezradnosci/poczucia bezpieczenstwa.

Historia kiedysbylam bardzo przypomina moja. Ale nie wytrzymalismy tyle.

Niedlugo bede rozwodka.  Dłużej oddzielnie niż w małżenstwie, przykre. Cholernie przykre.
Mysle ze moze cos ze mna nie tak.

Neszka przykro mi, że tak masz jak masz.
Czy my się zmieniamy???? tego Ci nie powiem.
Wiem tylko jedno, że jak się prawdziwie kocha to kocha się całą piersią.
A czy on Ciebie kochał, to wątpie.

Ale Ty będąc w wieku 87 lat czego oczekujesz? Mąż po tylu wspólnych latach ma Ciebie dość.
Ja Ciebie podziwiam, że jeszcze widzsz klawiaturę Obrazek dodany przez użytkowniczkę

5

Odp: Rozwód
Neszka napisał/a:

ZAstanawia mnie jedno.
Czy Kobiety zawsze musza sie zmieniac? Starac?
Każdy człowiek popełnia błedy. Kobiety/Mezczyzni wybaczaja różne rzeczy swoim partnerom i zyja szczesliwie(?)
A moze wszyscy tylko sie oszukuja?
W zyciu nie ma czegos takiego jak szczesliwy zwiazek?
Jestem realistka, ktora straciła jakakolwiek nadzieje ze ktoś moze być uczciwy, uczciwy na zawsze.

Nie zawsze kobiety muszą się zmieniać, ja swojej nie starałem się zmieniać, zaakceptowałem ją taką jaka jest i tutaj popełniłem błąd, ponieważ ona w pewnym momencie zaczęła ode mnie wymagać zmiany a sama uważała się za idealną (i nie ma co się jej dziwić skoro ja nie narzekałem). W efekcie zaczęło jej przeszkadzać mnóstwo rzeczy i mnie zostawiła.

6

Odp: Rozwód
Lexpar napisał/a:
Neszka napisał/a:

Witam. Piszę do Was, bo jakos słabo sobie radze z tym rozwodem.
Niby wiem, niby jestem pewna ze tak jest najlepiej. Najlepiej dla nas obojgu. Dla niego to juz na 100%.
Jestem osoba jaka jestem. Mam wady jak kazdy. Liczylam na zdrowy zwiazek. Liczylam na akceptacje, zrozumeinie.
Staram sie cieszyc ze to juz koniec, nawet rok nie minal od slubu. I koniec.
ZAstanawia mnie jedno.
Czy Kobiety zawsze musza sie zmieniac? Starac?
Każdy człowiek popełnia błedy. Kobiety/Mezczyzni wybaczaja różne rzeczy swoim partnerom i zyja szczesliwie(?)
A moze wszyscy tylko sie oszukuja?
W zyciu nie ma czegos takiego jak szczesliwy zwiazek?
Jestem realistka, ktora straciła jakakolwiek nadzieje ze ktoś moze być uczciwy, uczciwy na zawsze.

Uslyszalam juz wiele teorii.
Najlepiej podtrzymuje mnie przy duchu jedna. Ze zmieniamy sie na gorsze, poniewaz przebywamy z nie taka osoba jaka powinniśmy.
Wierze w to ze kazdy czlowiek jest dobry. Wiec jesli krzwidzi ktos drugie czlowieka robi to raczej z jakiejs obawy/bezradnosci/poczucia bezpieczenstwa.

Historia kiedysbylam bardzo przypomina moja. Ale nie wytrzymalismy tyle.

Niedlugo bede rozwodka.  Dłużej oddzielnie niż w małżenstwie, przykre. Cholernie przykre.
Mysle ze moze cos ze mna nie tak.

Neszka przykro mi, że tak masz jak masz.
Czy my się zmieniamy???? tego Ci nie powiem.
Wiem tylko jedno, że jak się prawdziwie kocha to kocha się całą piersią.
A czy on Ciebie kochał, to wątpie.

Ale Ty będąc w wieku 87 lat czego oczekujesz? Mąż po tylu wspólnych latach ma Ciebie dość.
Ja Ciebie podziwiam, że jeszcze widzsz klawiaturę http://emotikona.pl/emotikony/pic/2smiech.gif

Ją gratuluję, jeśli wiek prawdziwy, to naprawdę pełen podziwu, ty nawet nie myslales o tym forum a pani już tu byla, poza tym w dzisiejsZych czasach zamiast widzieć klawiaturę można równie dobrze mówić smile

7

Odp: Rozwód

Nie mam 87. Ale tak masz racje. Nie kochał, sam to powiedział.
Najbardziej boli, zastanawia, jak mozna komuś zaufać. Skoro nawet ślub nic nie znaczy. Nigdy na to nie nalegalam. Nie bylam za slubami. Ale uwierzylam. I to boli.

Każdy ma swoje wady, powinno mowic sie otwarcie czego sie chce, co nie pasuje. A decyzja o slubie powinna brac pod uwage to wszystko... Chce bys z Toba bo cie akceptuje..

Mam dziś ciezki dzien..

8

Odp: Rozwód

Każdy człowiek ma wady... jednak z moich obserwacji wynika że najwięcej związków rozpada się z powodu tego że ludzie nie potrafią ze sobą rozmawiać... Zawsze wina leży po obu stronach, w większym lub mniejszym stopniu, ale związek jest dwojga ludzi, a nie jednego... więc nigdy jeden winny nie będzie...

Co do szczęśliwego związku to ja zacząłem to traktować jak inwestycję... szczęśliwy związek jest wtedy gdy jest wam razem lepiej, niż każdemu z osobna... Nauczyłem się że nie da się zmienić, czy starać bo ktoś tego oczekuje... to powoduje w człowieku uczucie przymusu, wypala się, przestaje być szczęśliwy w takim związku...

Jeżeli starasz się robić coś, lub nie robić czegoś bo mężczyźnie się to podoba/nie podoba, to nie robisz tego dla siebie... Sekretem jest dbanie o siebie... Możliwe że to troszeczkę oschłe, ale bardzo prawdziwe... W związku zawsze musisz coś poświęcić, nie da się inaczej... poświęcasz niezależność )bo już nie jesteś sama dla siebie), poświęcasz czas (bo teraz już nie możesz w 100% robić z nim co chcesz), poświęcasz swobodę... jednak dostajesz w zamian wiele innych rzeczy... Aby w związku być szczęśliwym trzeba zmienić sposób postrzegania tego poświęcenia... Jeżeli robisz coś, rób to dla siebie... Pomyśl w sposób następujący... Co mogę zrobić żeby żeby MÓJ związek był lepszy... Świadoma decyzja, sprawi że widząc efekty tego co poświęciłaś będziesz szczęśliwa, ale rób to dla swojego związku, dla swojego szczęścia... nie dla faceta... zastanawiaj się co możesz zrobić, co tym zyskać... nad związkiem zawsze trzeba pracować... nie lodźmy się że jest inaczej... ale sami musimy chcieć stać się lepszymi ludźmi, lepszymi rodzicami, lepszymi partnerami... to musi być nasze wewnętrzne pragnienie, a nie obowiązek, wymóg partnera...

Niestety mimo iż w teorii brzmi to pięknie, to działa tylko jeżeli dwoje ludzi ma podobne podejście... mój ostatni związek skończył się po 1,5 roku... właśnie z powodu że zabrakło tego porozumienia... Pytałaś czy kobieta musi się zawsze starać?? to ja mogę zapytać o to samo... czy mężczyzna musi się zawsze starać... Widzisz początkowo było pięknie... Pierwszy raz do związku podszedłem w ten sposób, bardziej świadomy, naprawdę byłem szczęśliwy... Może dla niektórych wyjdę na pantoflarza, ale z faktu że pracuję w domu zawsze odwalałem większość prac domowych... a więc posprzątałem dom, ugotowałem obiad, pozmywałem, wstawiłem pranie... itp...itd... nikt mnie o to nie prosił i nikt tego nie wymagał... robiłem to bo chciałem... i naprawdę byłem szczęśliwy widząc uśmiech kobiety bo np zaplanowała na sobotę mycie okien, a jak wróciła z pracy następnego dnia były już umyte... Oczywiście ja też miałem z tego korzyści... mniej zajęć, mniej obciążeń, a więc więcej czasu i sił po południo które można poświęcić sobie na wzajem...

Co się popsuło?? stało się to normą... wymogiem... jeżeli nie zrobiłem czegoś o czym ona pomyślała był foch... jeżeli nie zrobiłem czegoś co normalnie robiłem bo miałem naprawdę dużo pracy, która czekać nie mogła były straszne awantury... Nagle zaczęła uważać że wszystko jej się należy... że już nie trzeba nic robić bo druga strona robi wszystko... Taki był początek końca... pułapka takiego myślenia...

Nie uważam że jest złe, właściwie dla mnie jedyne sensowne, jednak odpowiadając na pytanie, czy zawsze trzeba się starać... to tak... jak przestajesz jest to początek końca... nad związkiem trzeba pracować... przez całe życie... jednak z odpowiednim podejściem może się udać... ale musi chcieć tego dwoje ludzi... nie jedno...

9

Odp: Rozwód

No własnie. Musi chciec dwoje. Musi sie rozumiec.

Mialam i w sumie mam podobne podejscie jak Ty..
Ze kto pierwszy ten mzoe sprzatac, kto ma wolne moze cos zrobic. W koncu to wspolne mieszkanie, jesli mamy chec mozliwosci mozna pomoc. Nie robi sie tego z przymusu, ale dlatego ze chce sie.

Kolejny gorszy dzien.
Tak koniec wszystkiego koniec. Jestem jaka jestem, moze kiedys ktoś mnie zaakceptuje.
Wszystko od nowa. Ciezko.
Nie wiadomo od czego zaczac.

10

Odp: Rozwód

Ja co prawda do ślubu nie doczekałam, nawet do wspólnego mieszkania nie, które razem zaczęliśmy urządzać ale domyslam sie co czujesz bo czuje podobnie.
Pocieszam się tym, że może jeszcze gdzieś est osoba, która będzie nas kochała takie jakie jesteśmy. Nie kazała iść do psychologa, tak jak kazał mi mó były narzeczony, zmieniać się....

11

Odp: Rozwód
elewina114 napisał/a:

Ja co prawda do ślubu nie doczekałam, nawet do wspólnego mieszkania nie, które razem zaczęliśmy urządzać ale domyslam sie co czujesz bo czuje podobnie.
Pocieszam się tym, że może jeszcze gdzieś est osoba, która będzie nas kochała takie jakie jesteśmy. Nie kazała iść do psychologa, tak jak kazał mi mó były narzeczony, zmieniać się....

Widzisz to nie takie proste... nikt nie jest idealny... a oczekiwanie bezgranicznej akceptacji jest tak samo złe jak wymaganie zmian... Zmiana powinna nastąpić z twojej wolo... Widzisz że coś w twoim zachowaniu przeszkadza/rani osobę którą kochasz, więc to zmieniasz... nie dlatego że ta osoba tego chce, a Ty chcesz być lepsza dla tej osoby...

Zakładając że ktoś ma Cię zaakceptować bezgranicznie skazujesz się na samotność, bo prędzej czy później się rozpadnie... próbując się zmienić bo ktoś tego wymaga daje ten sam efekt...

Nie wiem z jakiego powodu miałaś się zmienić, być może nie było to zupełnie bezpodstawne... ale to już muszą być twoje wnioski...

12

Odp: Rozwód

Madrze mowisz...
Ale jak zmieniamy sie.. to uwazam ze oboje.. kazdy robi cos co drugiej osobie moze nie odpowiadac.. Jesli chcemy cos ratowac zmiany powinny pojsc z dwoch stron

13

Odp: Rozwód

Tak masz całkowitą rację... związek jest dwojga ludzi i dwoje ludzi jest za niego odpowiedzialnych... jednak Ciężko o właściwe podejście... sam zrozumiałem to za późno...

14

Odp: Rozwód

U mnie z związku niestety jak chciałam walczyć o to to dostałam dłuuuuuugą listę co mam zmienić w sobie: polubić jego znajomych (lubiałam ich), zaakceptować że będzie pracował do poźna i że spotykać będziemy się w niedzielę, ewentualnie w sobotę, pojśc do psychologa bo nie panuje nad emocjami (poszłam a on i tak odszedł), zaakceptować że zawsze będzie "maminsynkiem" (on tego tak nie nazwał tylko, że bedzie miał tak dobry kontak z rodziną jak ma teraz.

Lista długa pewnie po to żebym sie nie zniechęciła. Zaczęłam od psychologa, nic więcej nie dane mi było już zrobić.
On nic nie miał sobie do zarzucenia i nic zmieniać nie chciał.

Dlatego to się nie udało. Jednostronne staranie się i zmiany

15

Odp: Rozwód

Moim zdaniem to oznacza brak milosci... Proste.. jak nie kochasz wszystko wymyslisz aby ta osoba nie byla w stanei spelnic Twoich oczekiwan.. Ludzie jak sie kochaja naprawde sa w stanie wybaczyc, zaakceptowac duzo...
Ta lista to moim zdaniem jakas "glupota" cos aby Ci tylko uswiadomic jaka jestes beznadzijna.. pograzyc .. zamknac,.. ehh

16

Odp: Rozwód

Podjęłaś decyzję nikt nie mówił ze będzie łatwo. Na siłę bajki nie stworzysz.

17

Odp: Rozwód

Niby tak.. Ale czasem sie liczy na to ze druga sooba cos zrozumie.. ale niestety..
Trzeba sie ze wszystkim pogodzic.

18

Odp: Rozwód

Pogódź się bo innego wyjścia nie masz smile wpływ masz tylko na siebie smile więc możesz liczyć tylko na swoje decyzje smile nie czyjeś zrozumienie smile

Posty [ 19 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026