netkobietyWszystkie działy
Miłość, związki, partnerstwo

Zagubiona w małżeństwie..

40 odpowiedzi5 036 wyświetleńzałożony przez zagubionazosia, 14.07.2014

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Zagubiona w małżeństwie..

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 41 ]

1

Temat: Zagubiona w małżeństwie..

Postanowiłam napisać do Was i prosić o Wasze zdanie, bo dłużej nie potrafię już sama dźwigać tego problemu..
Z góry proszę o szczere odpowiedzi, rady..

Jesteśmy małżeństwem już/dopiero 5 lat, razem z 10. Mamy synka i na dniach spodziewamy się drugiego. Zaczęliśmy budować dom.

Mój mąż jest dobrym człowiekiem o wrażliwym sercu. Nie pije, nie pali, nie wychodzi z kumplami na imprezy, często to ja go mobilizuje by gdzieś poszedł się "wyluzować", bo... no właśnie chyba zatracił się w pracy..
Mąż zawsze był powściągliwy w uczuciach, nie lubił demonstrować ich wśród innych, na forum, ale jeszcze nigdy nie było aż tak źle..

Ja, nie ukrywam bardzo wymagająca wobec siebie i innych, ambitna, również pracująca, zaradna.. Wszystkim zawsze zajmowałam się sama, bo tak byłam wychowana, kumpele balowały na imprezach a ja miałam w domu obowiązki itd, więc od końca podstawówki byłam uczona życia..

Nasz problem? ... Trwa od ponad 2 lat.. Zupełnie nie możemy się z mężem dogadać, oboje mamy żywe temperamenty.
Czuje że żyjemy obok siebie, nie razem, on sobie a ja .. gdzieś z boku skrupulatnie wykonując swoje obowiązki, za które jeszcze mi się 'obrywa' , że się czepiam i , że wszystko ma być po mojemu .. 
On pracuje non stop, non stop gada przez tel, jest na każde wezwanie "potrzebujących", twierdzi, że chce by zarobić jak najwięcej na dom. Staram się to zrozumieć. Choć telefony o 6 rano w niedziele odbierane przez niego w łóżku, czy przy wspólnym śniadaniu mnie dobijają.. Dziennie zamieniamy może 10 słów..
Od ponad pół roku nie przytula mnie, nie całuje jak kobiety, nie mówiąc już o jakimkolwiek miłym słowie, komplemencie czy słodkim spojrzeniu, jak kiedyś.. Jestem gdzieś obok, odsunięta.. Nie raz mówiłam mu o tym, nie potrafi odpowiedzieć, czemu taki jest, on nie widzi problemu, przecież mnie kocha, nie zdradza, haruje na dom..

Robię co mogę, wychowuję dziecko, pracuje zawodowo (oboje pracujemy z pasją), staram się utrzymać nasz "kąt" w porządku, piorę, gotuje, zawsze ma wszystko poukładane w szafach w kostkę, przygotowane, nie musi nic kompletnie robić.. Kiedyś jeszcze starał się mi w czymś pomóc, choćby odkurzyć raz na tydz. Dziś, kiedy mi ciężko z wielkim brzuchem, nawet nie zapyta czy potrzebuje pomocy.. Muszę prosić o wyniesienie kosza, poskładanie zabawek czy zmycie podłogi.

Non stop znika. Bez słowa.. Wiem, że jedzie pracować, ale gdyby mi powiedział przynajmniej gdzie jedzie i kiedy wróci, on wychodzi, wsiada w auto i znika.. (twierdzi, że nie musi się spowiadać)..

O cokolwiek go poproszę, ma problem, bo nie ma czasu. Innym leci z pomocą. Wszystko robi z łaską, w pośpiechu, żebym mu czasem za dużo czasu nie zajęła.

O coś dla dziecka muszę prosić nawet 2 miesiące.

Czuje się zupełnie odtrącona.. Nie rozumiem dlaczego tak się zmienił?
1000 razy proszę, by coś odkładał na swoje miejsce, nigdy tego nie robi, proszę o skoszenie trawy, nie ma czasu albo robi to z łaską, niedbale, niedokładnie i znika.. Proszę by pobawił się z dzieckiem- niecierpliwi się, siedzi z tel przy uchu..

Twierdzi, że czepiam się o wszystko.. O to, że stół ma być czysty, by nie jadł przy kompie tylko z nami, o to by chwilę rano poleżał obok ze mną (wstaje przed nami idzie na komp., kładzie się ostatni, bo znów siedzi na kompie.. każdego dnia..) .. że proszę by wkładał pranie do kubła, buty zostawiał w jednym miejscu, chował talerz po sobie od razu do zmywarki.. i wiele wiele innych  przykładów mogłabym podawać..

Naprawdę wszystko rozumiem, że pracuje na dom, jestem w stanie to znosić, ale nie potrafię, bo czuje że strasznie się oddalił... zatracił w pracy?...

Zawsze o wszystko staram się dbać.. prezenty na Gwiazdkę czy inne okazje.. Nie pierwszy raz nic od niego nie dostałam, choć wie o czym marze.. Przykre to gdy wszyscy dostają jakieś drobne upominki tylko ja jedna nie dostaje nic.. zupełnie.. sad


Brakuje mi męża.. uczucia.. żeby mnie przytulił, powiedział coś miłego, uśmiechnął się.. kiedyś był mi przyjacielem, teraz.. jedyny temat to dziecko...

Co radzicie? Czy to normalne? Wiem, że małżeństwo przechodzi różne fazy, ale takiej oschłości i obojętności nie było nigdy... Ja nie potrafię tak żyć, patrze na Niego jak stoi obok i tęsknie...

2 Ostatnio edytowany przez szczęście111 (2014-07-14 09:02:19)

Odp: Zagubiona w małżeństwie..

a jaką masz pewność że twój mąż pracuje przy kompie a nie przykładowo rozmawia z innymi kobietami na czatach?
albo
jest pracoholikiem
to nie jest normalne, ale żeby coś z tym zrobić on musi sam problem zauważyć
póki co go nie widzi,

najlepiej na spokojnie pogadać, powiedzieć że wieczorem chce się porozmawiać i powiedzieć mu że ci takie życie nie odpowiada, że musi coś z tym zrobić (i opiszesz to co tutaj napisałaś), bo inaczej tego małżeństwa nie widzisz

sytuacja twa od 2 lat
nic nie piszesz o dziecku, żeby się nim zajmował
dziecko ma 6 lat, czy wcześniej przed dwóch laty się nim zajmował?

3

Odp: Zagubiona w małżeństwie..

mam pewność, bo wiem na jakich forach siedzi (związanych z pracą), wszędzie są zeszyty, kartki z konstrukcjami maszyny , jakieś pomiary itd.. wiem, gdzie zazwyczaj przebywa (w pracy czy na innych fuchach), tylko boli mnie to, że czasem myślę, że jest w domu, albo obok, a jego już nie ma, gdzieś pojechał.. Słyszę jak rozmawia przez tel, umawia się na te fuchy, jak mówi "tym fachowym językiem", instruuje innych..  naprawdę wiem, że nie chodzi o inną kobietę..


Mamy 4latka w domu, wychowanie spadło na mnie, w niedziele owszem poświęca mu czas, ciągle gdzieś zabiera, ale w tyg dziecko go prawie nie widzi. Staram się też to zrozumieć, w wielu domach tak jest, że mąż zarabia, a kobieta "siedzi w domu". Ja teraz na chorobowym więc jestem w domu


już nie raz rozmawialiśmy, tzn to jest mój monolog, bo on nigdy nie ma nic do powiedzenia, przyzna mi rację, tydzień jest ok, a potem znów "tego nie czuje"...

4

Odp: Zagubiona w małżeństwie..
zagubionazosia napisał/a:

Ja, nie ukrywam bardzo wymagająca wobec siebie i innych, ambitna, również pracująca, zaradna.. Wszystkim zawsze zajmowałam się sama, bo tak byłam wychowana, kumpele balowały na imprezach a ja miałam w domu obowiązki itd, więc od końca podstawówki byłam uczona życia..

Tu leży Twój problem, który będzie Ci baaardzo trudno odkręcić. Tryb "zosi- samosi" naprawdę nie służy rodzinie.

Twój mąż jest szczerze zdziwiony, czego Ty chcesz, skoro od 10 lat byłaś samowystarczalna i do niczego go nie potrzebowałaś. On to zaakceptował i przywykł. A teraz "jęczysz". Czemu jęczysz? Przecież do tej pory radziłaś sobie sama i jego nie potrzebowałaś.

Mąż lata do innych i im pomaga? Zapewne dlatego, ze jak każdy facet czuje potrzebe bycia potrzebnym. Ty go nie potrzebowałaś, bo wszystko "sama sama", to pomaga innym, a nie Tobie.


zagubionazosia napisał/a:

Robię co mogę, wychowuję dziecko, pracuje zawodowo (oboje pracujemy z pasją), staram się utrzymać nasz "kąt" w porządku, piorę, gotuje, zawsze ma wszystko poukładane w szafach w kostkę, przygotowane, nie musi nic kompletnie robić.. Kiedyś jeszcze starał się mi w czymś pomóc, choćby odkurzyć raz na tydz. Dziś, kiedy mi ciężko z wielkim brzuchem, nawet nie zapyta czy potrzebuje pomocy.. Muszę prosić o wyniesienie kosza, poskładanie zabawek czy zmycie podłogi.

Dlaczego niektóre kobiety uważają, że ubrania w kostkę i obiad na stole, to jest coś, za co facet powinien być wdzięczny i walić pokłony? Obiad, to obiad, zwykle wszyscy go jedzą i jest to dość podstawowy posiłek, więc wykonanie go nie jest jakimś wielkim wyczynem i niesamowitością.
Teraz masz wielki brzuch i musisz go o wszystko prosić? No to co? Sam się nie domyśli? A wiesz czemu?, bo do tej pory wielkiego brzucha nie miałaś i wszystko robiłaś SAMA. I teraz ponosisz tego konsekwencje.


zagubionazosia napisał/a:

Czuje się zupełnie odtrącona.. Nie rozumiem dlaczego tak się zmienił?
1000 razy proszę, by coś odkładał na swoje miejsce, nigdy tego nie robi, proszę o skoszenie trawy, nie ma czasu albo robi to z łaską, niedbale, niedokładnie i znika.. Proszę by pobawił się z dzieckiem- niecierpliwi się, siedzi z tel przy uchu..

Twierdzi, że czepiam się o wszystko.. O to, że stół ma być czysty, by nie jadł przy kompie tylko z nami, o to by chwilę rano poleżał obok ze mną (wstaje przed nami idzie na komp., kładzie się ostatni, bo znów siedzi na kompie.. każdego dnia..) .. że proszę by wkładał pranie do kubła, buty zostawiał w jednym miejscu, chował talerz po sobie od razu do zmywarki.. i wiele wiele innych  przykładów mogłabym podawać..

On się zachowuje jak nastolatek, ponieważ tak go nauczyłaś. Denerwuje się i czepia, bo on nie uczestniczył nigdy w życiu tej rodziny, bo wszystko robiłaś sama i teraz, nagle czegoś wymagasz. Czepiasz się jak matka, każesz coś jak matka, gadasz jak matka i się dziwisz, że on zwiewa? Od 5 lat nie musiał robić NIC, a teraz nagle czegoś chcesz.

zagubionazosia napisał/a:

Zawsze o wszystko staram się dbać.. prezenty na Gwiazdkę czy inne okazje.. Nie pierwszy raz nic od niego nie dostałam, choć wie o czym marze.. Przykre to gdy wszyscy dostają jakieś drobne upominki tylko ja jedna nie dostaje nic.. zupełnie.. sad

I widzisz? Znowu TY, znowy SAMA, po co?! Do tego stopnia, że nawet Ci nic nie kupił, bo pewnie SAMA mu nie przypomniałaś i się nie upomniałaś i nie powiedziałaś co, więc uznał, że nic.

Twoja wina, moja droga, przykro mi to mówić. Ciężka robota przed Tobą, żeby to odkręcić, ale da się.

5

Odp: Zagubiona w małżeństwie..

Teo, nie do końca zawsze WSZYŚCIUTKO robiłam sama, wcześniej sprzątnął raz na tydz itd, pomógł mi w czymś, zapytał czy coś zrobić i gnał do swoich zajęć. Zresztą to nie o to chodzi, by mi sprzątał w domu, bo sama to spokojnie zrobię, tylko by "nie dodawał" mi roboty, bo nie pamięta że majtki wrzuca się do kosza na pranie a nie pod pralkę (to tylko przykład).

Ja wiem, że moim problemem jest to, że chce by wszystko było idealnie i w dodatku na już, wolę np. ogarnąć dom i siąść sobie spokojnie z nim i dzieckiem.  On lubi na "zaraz", abo "jutro rano" hmm co mi nie daje spokoju.. niestety..

Teo ja mu mówię, że go teraz potrzebuje, bo mi ciężko pewne rzeczy ogarnąć, a on albo nie ma czasu, albo "potem" bo zajęty.. Jeśli ma coś zrobić dla mnie, jest jakiś zniecierpliwiony jakby mu się krzywda miała dziać...

Wiesz co chyba każda kobieta czuje się spełniona jak gotuje rodzinie, dba o nią i cieszy się, gdy może dla nich coś robić, nie sądzę, że każda oczekuje pokłonów, wystarczy "dziękuje" i wrzucenie talerza za sobą do zmywarki wink

No i o prezentach wie.. wie o czym marzę. Ale ileż można prosić? .. Ja wiem, że faceci są niedomyślni, dlatego już dawno zaczęłam mówić na bieżąco co mnie "boli".



Powiem szczerze, że bardziej chodzi mi o  jego obojętność wobec mnie.. Brak czułości, zainteresowania.. Tu tkwi główny problem.. i w jego pracoholizmie..

6

Odp: Zagubiona w małżeństwie..
zagubionazosia napisał/a:

Teo, nie do końca zawsze WSZYŚCIUTKO robiłam sama, wcześniej sprzątnął raz na tydz itd, pomógł mi w czymś, zapytał czy coś zrobić i gnał do swoich zajęć. Zresztą to nie o to chodzi, by mi sprzątał w domu, bo sama to spokojnie zrobię, tylko by "nie dodawał" mi roboty, bo nie pamięta że majtki wrzuca się do kosza na pranie a nie pod pralkę (to tylko przykład).

Wszyściutkiego nie zrobisz sama, bo jest to fizycznie nie możliwe smile

Co oznacza to zdanie: "Zresztą to nie o to chodzi, by mi sprzątał w domu". Co to znaczy "CI" w domu?! To on jest gościem? Nie jest u siebie? Jeśli faktycznie wychodzisz z takiego założenia i dajesz takie sygnały, ze to Twój dom, to logicznym jest, że on się w ogóle nie poczuwa do czegokolwiek.
Dom jest WASZ i oboje powinniście mieć w nim swój wkład i obowiązki.


zagubionazosia napisał/a:

Ja wiem, że moim problemem jest to, że chce by wszystko było idealnie i w dodatku na już, wolę np. ogarnąć dom i siąść sobie spokojnie z nim i dzieckiem.  On lubi na "zaraz", abo "jutro rano" hmm co mi nie daje spokoju.. niestety..

No cóż, moja droga, ale to już jest zwykłe niedobranie/nie dogadanie. Tutaj tylko i wyłącznie jakaś rozmowa i kompromisy.


zagubionazosia napisał/a:

Teo ja mu mówię, że go teraz potrzebuje, bo mi ciężko pewne rzeczy ogarnąć, a on albo nie ma czasu, albo "potem" bo zajęty.. Jeśli ma coś zrobić dla mnie, jest jakiś zniecierpliwiony jakby mu się krzywda miała dziać...

No bo Ty go nauczyłaś, ze Ty go NIE potrzebujesz i nagle mu mówisz. Wiesz, mówić to sobie można, ale jak tylko na słowach się kończy, to nie jest to do końca prawdziwe. Poza tym, Ty go potrzebujesz teraz, nagle, bo jesteś w ciąży. To go też wkurza, bo jako przyzwyczajony do nic nierobienia wkurza go nagle, że go potrzebujesz jak on ma swoje plany i swoje zajęcia.

zagubionazosia napisał/a:

Wiesz co chyba każda kobieta czuje się spełniona jak gotuje rodzinie, dba o nią i cieszy się, gdy może dla nich coś robić, nie sądzę, że każda oczekuje pokłonów, wystarczy "dziękuje" i wrzucenie talerza za sobą do zmywarki wink

Nie, nie każda i nie piszę tego z perspektywy jakiejś zatwardziałej feministki smile Sama lubie gotować i dbać o ludzi, ale robię to z własnej woli i w sumie dla siebie. Na pewno nie użyłabym tego jako argumentu, że sprzątam i gotuje, więc "robie tak wiele dla Ciebie". Jak chce, to gotuje, jak nie, to nie.
Dziękuję i wrzucenie talerza do zmywarki to już kwestia dobrego wychowania.


zagubionazosia napisał/a:

No i o prezentach wie.. wie o czym marzę. Ale ileż można prosić? .. Ja wiem, że faceci są niedomyślni, dlatego już dawno zaczęłam mówić na bieżąco co mnie "boli".

Może uznał, że skoro jesteś taka samodzielna to sama sobie kupisz? Ja tu ogólnie w Twoim mężu widzę jakiś głębszy uraz do Ciebie i ciężko powiedzieć, jaki to i czym spowodowany. Tak jak pisałam wcześnie, zachowuje się jak nastolatek, już w swoim świecie, ale mamusia jeszcze czegoś chce.

Przeczytaj sobie książkę "Nie zależy mu na Tobie".

zagubionazosia napisał/a:

Powiem szczerze, że bardziej chodzi mi o  jego obojętność wobec mnie.. Brak czułości, zainteresowania.. Tu tkwi główny problem.. i w jego pracoholizmie..

A jak było wcześniej? Kiedy się to zaczęło? Jaka była/jest Twoja czułość i zainteresowanie co do niego? Czy zawsze była taka sama? Czy może potrzeba pojawiła się nagle jak jesteś w ciąży?

7 Ostatnio edytowany przez ryba81 (2014-07-14 12:24:16)

Odp: Zagubiona w małżeństwie..

Odnoście jego sprzątania po sobie. Ty ciągłe prosisz ale mimo to ciągle po nim sprzątasz .

znam to z autopsji . Ja przestałam mówić prosić . Sprzątnij po sobie , odłóż na miejsce, wrzuć pranie do kosza a nie obok . 
Bo w jego głowie było Jezu znowu marudzisz , znowu coś ci sie nie podoba i kłótnia gotowa.

Nie zwracałam już uwagi - mimo ze to dalej mi przeszkadzało tongue
Nie wrzucił prania do kosza tylko obok - nie wyprałam bo przecież nie było tego w koszu .
Nie odłożył na miejscu - potem chodził i sie wciekał ze nie może czegoś znaleźć.
Nie chował swoich bytów do szafki - po tygodniu jak zaczął sie o nie potykać sam sprzątnął.

Jak nie będziesz po nim sprzątać zobacz ile będziesz miała czasu dla siebie . A on po czasie nie nauczy smile
NIE BAW SIĘ W PERFEKCYJNA PANIĄ DOMU

8

Odp: Zagubiona w małżeństwie..
ryba81 napisał/a:

Odnoście jego sprzątania po sobie. Ty ciągłe prosisz ale mimo to ciągle po nim sprzątasz .

znam to z autopsji . Ja przestałam mówić prosić . Sprzątnij po sobie , odłóż na miejsce, wrzuć pranie do kosza a nie obok . 
Bo w jego głowie było Jezu znowu marudzisz , znowu coś ci sie nie podoba i kłótnia gotowa.

Nie zwracałam już uwagi - mimo ze to dalej mi przeszkadzało tongue
Nie wrzucił prania do kosza tylko obok - nie wyprałam bo przecież nie było tego w koszu .
Nie odłożył na miejscu - potem chodził i sie wciekał ze nie może czegoś znaleźć.
Nie chował swoich bytów do szafki - po tygodniu jak zaczął sie o nie potykać sam sprzątnął.

Jak nie będziesz po nim sprzątać zobacz ile będziesz miała czasu dla siebie . A on po czasie nie nauczy smile
NIE BAW SIĘ W PERFEKCYJNA PANIĄ DOMU

To jest stara metoda na nauczenie sprzątania dziecko - wszystko, co leży na podłodze, zmiata się do worka i wyrzuca do śmieci big_smile Proste jak budowa cepa i czasem po jednym wyrzuceniu NAGLE i CUDOWNIE okazuje się, że dziecko/mąż wie, co to szafka, kosz na pranie, kosz na śmieci i inne takie tajemnicze ustrojstwa domowe big_smile

9

Odp: Zagubiona w małżeństwie..

No właśnie człowiek chce być za bardzo perfekcyjny..

Ryba próbowałam Twoich sposobów, ale wstyd mnie ogarniał jak ktoś do nas przyszedł a było coś nie na miejscu.. Po jakimś czasie wymiękam..

Teo, mój mąż nigdy nie był jakoś bardzo wylewny, nie lubił okazywać uczuć na forum (jakiś buziak, czy przytulenie), ewentualnie w grę wchodziło że złapał mnie za rękę i tylko. Ale w domu częściej się przytulał, wziął mnie na kolana, objął, dał buziaka.
Było dobrze, wystarczająco jak na niego smile
Teraz nie ma nic, jak się upomnę-przytuli, jak się upomnę- pocałuje. Jak poproszę- weźmie za rękę. Mam wrażenie, że "on tego nie czuje" dlatego tego nie robi.
Wystarczy mu sex co jakiś czas, rzadko z grą wstępną. Mnie to męczy..
Zdaje sobie sprawę, że faceci i kobiety mają różniące się od siebie potrzeby bliskości, ale tak źle jeszcze nie było.. On nawet rzadko mówi do mnie po imieniu.. Kiedyś mówił "kochanie"..

Ja też nie jestem jakąś fanatyczką, też nie jestem jakąś wylewną uczuciowo osobą, ale na pewno nie aż taką oschłą.. Częściej to ja go przytule..

10

Odp: Zagubiona w małżeństwie..

zagubionazosiu, w Twych postach stereotyp na stereotypie i stereotypem pogania.

Nie każda kobieta marzy o tym, by mężowi wszystko podetkać pod nos. Nie każda kobieta podejmuje się obowiązków służącej, kucharki, praczki, sprzątaczki. Nie każda kobieta czyni relacje z mężem opiekuńczo-wychowawczymi. Nie każda kobieta czuje się spełniona, jak gotuje rodzinie.

Za to co robisz, oczekujesz podziękowania od męża. Czy dziękujesz mu za każdym razem, gdy ma wypłatę? Czy może ten fakt uznajesz za normalny? Okazujesz mu wdzięczność?

Mężczyźni są niedomyślni? Hm... Nikt w niczyjej głowie, niezależnie od płci, nie siedzi.

Nie musisz sprzątać jego porozrzucanych rzeczy, nie musisz sprzątać tak, by kurz stał na baczność. Chcesz być perfekcyjna (znów zasłoniłaś się słowem 'człowiek'), nie zauważając przy tym, że oboje płacicie za Twą perfekcję olbrzymie koszty.

Proponuję, byś przejrzała na oczy i zobaczyła, co w życiu naprawdę jest ważne. I czy ten perfekcyjne posprzątany dom wart jest ceny.

11

Odp: Zagubiona w małżeństwie..

Wielokropku więc co sugerujesz? Ja wiem, że te pewne rzeczy muszę w sobie zmienić.. ale co z jego zachowaniem? Owszem podkreślam, że jestem mu wdzięczna za to co robi, że haruje ile wlezie by skończyć ten nasz dom. Nie raz w narzeczeństwie pomógł mi finansowo, również mu dziękowałam.. Nie ukrywam, że mam dobrego męża, ale zupełnie oschłego, obcego, odsuniętego z życia rodzinnego.. Czuje się samotna. Zostawmy już ten "czysty, posprzątany dom"..
Nie było tak kiedyś, więc tym bardziej nie rozumiem..

12

Odp: Zagubiona w małżeństwie..

Bardzo Ci współczuje, ale może Teo ma rację że go tak przyzwyczaiłaś..sama nie wiem..kurcze..jak Ci pomóc..może poszukaj opiekunki do dziecka.

13

Odp: Zagubiona w małżeństwie..

Prosisz, by porzucić wątek posprzątanego domu. Myślę, że jest on istotnym powodem obecnego stanu Twego związku.

Co proponuję? Jak zwykle, rozmowę. Rozmowę, nie zaś kłótnię, kazanie, wypominanie, monolog. By tak zrobić, zachęcam byś pozbyła się złości, gdyż inaczej każda rozmowa przekształci się w awanturę. Tymczasem nie na tym, chyba, zależy Tobie? Rozmawiając z mężem, mów o sobie, o swoich uczuciach, nie o mężu i jego zachowaniach. Pamiętaj, dlaczego się w Tobie zakochał, jaka też Ty byłaś na poczatku waszego związku. Pamiętaj też o tym, że to nie on odsunął się od spraw domowych i życia rodzinnego, tylko Ty go odsunęłaś. Pamiętaj o starym porzekadle "Dopóty dzban wodę nosi, dopóki mu się ucho nie urwie." I zapytaj go, dlaczego tak jest, jak jest. I bądź gotowa na prawdę o sobie.

14 Ostatnio edytowany przez ryba81 (2014-07-14 14:46:37)

Odp: Zagubiona w małżeństwie..
zagubionazosia napisał/a:

Ryba próbowałam Twoich sposobów, ale wstyd mnie ogarniał jak ktoś do nas przyszedł a było coś nie na miejscu.. Po jakimś czasie wymiękam..

Cieżko wieloletnie przyzwyczajenia zmienić w tydzień , mojemu to zajęło 3mc. choć czasem zdarzy mu sie coś rzucić gdzie popadnie ale wie ze ja tego nie sprzątnę .
Wstyd Ci było przy gościach ?? Naprawdę uważasz ze w każdym domu jest wszystko na błysk i na swoim miejscu.

On jest oschły??
A powiedz jak sie zachowujesz on przychodzi z pracy ?? Podajesz mu kolacyjke , herbate z usmiechem na twarzy , dajesz buziaka czy raczej on widzi twoja smętną , smutna zmęczona minę do tego jeszcze slyszy monolog jak ty jesteś zmęczona bo cały dom na głowie a i jeszcze tyle rzeczy musisz zrobić i dnia Ci braknie .Nie twierdze ze tak jest po prostu przeanalizuj to. Czy takie zachowanie nie sprawia ze on woli uciekać w prace.

Nie odbierz tego ze ja jego wybielam a ciebie atakuje . Nie , znam to z autopsji .
Tylko mój mi kiedyś zadał pytanie po takim moim monologu - Czy ja od Ciebie tego oczekiwałem abyś była Perfekcyjna Marudna Panią Domu . ??

15

Odp: Zagubiona w małżeństwie..
zagubionazosia napisał/a:

Teo, mój mąż nigdy nie był jakoś bardzo wylewny, nie lubił okazywać uczuć na forum (jakiś buziak, czy przytulenie), ewentualnie w grę wchodziło że złapał mnie za rękę i tylko. Ale w domu częściej się przytulał, wziął mnie na kolana, objął, dał buziaka.
Było dobrze, wystarczająco jak na niego smile
Teraz nie ma nic, jak się upomnę-przytuli, jak się upomnę- pocałuje. Jak poproszę- weźmie za rękę. Mam wrażenie, że "on tego nie czuje" dlatego tego nie robi.
Wystarczy mu sex co jakiś czas, rzadko z grą wstępną. Mnie to męczy..
Zdaje sobie sprawę, że faceci i kobiety mają różniące się od siebie potrzeby bliskości, ale tak źle jeszcze nie było.. On nawet rzadko mówi do mnie po imieniu.. Kiedyś mówił "kochanie"..

Ja też nie jestem jakąś fanatyczką, też nie jestem jakąś wylewną uczuciowo osobą, ale na pewno nie aż taką oschłą.. Częściej to ja go przytule..

Cóż, oboje nie jesteście wylewni,a Ty nagle czujesz potrzebe. Z całego opisu wyłania mi się obraz Twojego męża, który z jakiś powodów ma Cię dość, jest Tobą i Twoim zachowaniem zmęczony i absolutnie nie potrzebuje ciepła od Ciebie. Innymi słowy, prawdopodobnie stałaś się jędzą nie do zniesienia. Mam wrażenie, że jesteś okropną pedantką i to pedantką nie do wytrzymania, bo wszystko, tak naprawdę w Twoich postach kręci się w okół porządku domowego. Wszystko. I jeszcze ścigasz za to męża.

zagubionazosia napisał/a:

Czuje się samotna. Zostawmy już ten "czysty, posprzątany dom"..
Nie było tak kiedyś, więc tym bardziej nie rozumiem..

Zapewne kiedyś też nie byłaś taka jak jesteś, czyli liczył się bardziej człowiek, niż porządek. Pamiętaj, że Ty też się zmieniłaś.

16

Odp: Zagubiona w małżeństwie..

Chyba wszyscy macie rację.. Długa noc przede mną.. Chyba tego trzeba mi było..

z jednym wyjątkiem Rybka, raczej właśnie dostaje obiadek i miły uśmiech..

Faktycznie za wszelką cenę chce być dla Niego Perfekcyjną Panią Domu..
Zaczęłam nawet dostrzegać, że wymagania mojej mamy z dzieciństwa  jako grzecznej, ułożonej, idealnej przyszłej Pani domu dopomogły mi tej sytuacji sad .. Od zawsze byłam taka wybiegająca przed szereg sad

17

Odp: Zagubiona w małżeństwie..

Zmień coś w swoim życiu i to jak najszybciej. Ja ocknęłam się po 22 latach małżeństwa i uwierz mi na razie to jakbym do lustra gadała. Nie będzie napewno łatwo. Mój mąż po takich rozmowach, raczej moich monologach jest bardzo zdziwiony: czego ja od niego chcę. Tyle lat było dobrze, a teraz mam się zmienić?

18

Odp: Zagubiona w małżeństwie..

On zacznie zwracać na Ciebie uwagę i Tobie pomagać, jak Ty to w końcu zrobisz. Czyli od dziś nie wykonuj czynności, które chciałabyś by on robił, znajdź więcej czasu dla siebie (zostaw mu w tygodniu dziecko i idź na fitness), itd. itp.

19

Odp: Zagubiona w małżeństwie..
zagubionazosia napisał/a:

Faktycznie za wszelką cenę chce być dla Niego Perfekcyjną Panią Domu..
Zaczęłam nawet dostrzegać, że wymagania mojej mamy z dzieciństwa  jako grzecznej, ułożonej, idealnej przyszłej Pani domu dopomogły mi tej sytuacji sad .. Od zawsze byłam taka wybiegająca przed szereg sad

Widzisz duży wpływ nasze zachowanie po ślubie ma  obraz małżeństwa naszych rodziców. Moja mama wiecznie oddana obowiazkom domowym , dziciom ,mezowi . Sa zgodnym małzeńswem ponad 35 lat. Byli moim wzorem do naśladowania i tez popadłam w ta perfekcyjna pania domu . Ale teraz sa juz inne czasy . Mamy wobec zycia inne wymagania.
Jest życie po za obowiązkami . Czy twój mąż jest pedantem i uwielbia mieć sterylne mieszkanie ??
Moze on woli abyś chwilkę z nim posiedziała a te porozrzucane skarpetki sprzątnie sam może nie od razu ale po 2 godzinach. Czy to bedzie jakas tragedia dla Ciebie ??

Moze zapros meża na spacer , do kina - poki jeszcze nie ma maleństwa to skorzystajcie z tego czasu .
Jesli on niema czasu idz sama .   Żyj po za domem .

20

Odp: Zagubiona w małżeństwie..

Tak właśnie, rozmyślam cały czas i poniekąd macie duzo racji, myślałam, że "szczęśliwy" dom to taki idealny, zadbany, czyściutki, dzieci chodzące jak w zegarku itd.. Strasznie się pomyliłam..
Owszem lubię mieć czysto, ale od teraz będę robić TO dla siebie, spokojnie, a nie po to by mu pokazać jaką jestem świetną perfekcyjną, radzącą sobie ze wszystkim na czas! ..żoną smile

Z moim mężem też wiąże się dziwna historia dzieciństwa. On nigdy nie miał żadnych obowiązków w domu, wszystko robili za niego i jego rodzeństwo rodzice, dziadkowie. On jedynie jak stał się pełnoletni zaczął pracować. Wszystko miał podstawiane pod nos, nawet łóżko miał ścielone nim się pobraliśmy.. hmm Nie jest nauczony żadnych obowiązków wobec rodziny, bo nikt niczego nigdy wcześniej nie wymagał. Po ślubie - nie powiem- bardziej się w coś angażował i chciał coś robić, pomagać, no ale jak już wiemy, skrupulatnie go od tego odsuwałam, twierdząc że ja umiem lepiej  smile ..
Wyobrażacie sobie, że jeszcze do niedawna nie umiał zapalić w piecu? .. Nie wiedział, że trzeba popielnik wyczyścić przed załadowaniem pieca.. To tylko taki przykład tego że jego rodzice w nic go nie angażowało. Wtedy chyba po raz pierwszy zrobiło mu się poważnie głupio..

Sluu jak tylko urodzę mam taki plan wink

21

Odp: Zagubiona w małżeństwie..

dokładnie, zajmij się teraz bardziej sobą, a jak nie będzie posprzątane to co się stanie - nic, może twój mąż to jedynie zauważy.

22

Odp: Zagubiona w małżeństwie..

Mąż chyba widzi już moją zmianę, ale prawie nie rozmawiamy. Zależy mi na rozmowie, on jakby nie widzi problemu??? Zostawić to wszystko jak jest, czy może pogadać o tym co leży Nam na sercu? ..

Mnie nadal gryzie jego oschłość, czemu facet nie podejdzie do kobiety, nie przytuli i nie poczuje potrzeby wyjaśnienia problemów? Jestem gotowa przyznać się do błędów, przyjąć krytykę, potrzebuje tej rozmowy.. Ale widzę, że on nie..
Jak go poproszę o rozmowę, pewnie znów odbierze to jako moje "matkowanie" albo monolog..
Jak myślicie zostawić TO czy pogadać?

23

Odp: Zagubiona w małżeństwie..

witaj jak dla mnie za dużo myślisz a za mało robisz gadaniem mało wskórasz ...nie ma między wami intymności ,czułości jakbyś spała żyła  z manekinem a nie żywym facetem  jeśli będziesz czekać za jego zainteresowaniem możesz się nie doczekać...uszczypnij go w tyłek , pogłaszcz tak jak to kiedyś lubiał i takie tam w pewnym momencie zadziała ewentualnie kupujesz śmietane w spreju i ostrzeżesz go ,że użyjesz jej jak z tobą w tym momencie np.nie usiądzie i nie wymasuje pleców...u mnie działa gdy pierwszy szok minie i szok jest wesoło  . Pojawienie się dziecka też ma wpływ na faceta moja rada to działaj zanim zostaniesz sama...PA POWODZENIA

24

Odp: Zagubiona w małżeństwie..

Ciężko Ci coś konkretnego doradzić .Faktem jest ze Twoje zmiany są dopiero od 2 dni i może on jeszcze tego sobie w głowie nie poukładał a odbiera to jako twoja chwilowa niedyspozycje i za 3 dni znowu będziesz taka sama. Jeśli on jest rzeczywiście takim pracoholikiem to wydaje mi sie ze potrzebujecie więcej czasu aby on zauważył zmiany .
Rozumiem ze chcesz z nim pogadać tylko na to potrzebny jest chyba ten dobry moment. Jak nie będzie zalatany wyrywany telefonami. Jeśli czujesz ze on nie jest gotowy na rozmowę to może wstrzymaj sie jeszcze aby znowu nie odebrał tego jako kolejny Twój  monolog.

zagubionazosia napisał/a:

Mnie nadal gryzie jego oschłość, czemu facet nie podejdzie do kobiety, nie przytuli i nie poczuje potrzeby wyjaśnienia problemów?

Jak sie do niego przytulasz on Cie nie odtrąca ale chciałabyś aby on to również inicjował sam z siebie .
Nie robisz tego za często  ??
Przestań sie przytulać sama.Moze jego potrzeba przytulania jest poprzez Twoje przytulanie zaspokajana i on już więcej nie potrzebuje i dlatego tego nie robi . Cały czas to dostaje od Ciebie wiec za tym nie tęskni .

Co ty porabiasz jak on jest zajety praca przy komputerze w domu ??

25

Odp: Zagubiona w małżeństwie..
zagubionazosia napisał/a:

(...)Jak go poproszę o rozmowę, pewnie znów odbierze to jako moje "matkowanie" albo monolog..
Jak myślicie zostawić TO czy pogadać?

Napisałam wyżej o rozmowie. Rozmowa nie zakłada matkowania, monologu tylko dialog. By był on możliwym muszą zostać spełnione podstawowe warunki służące porozumieniu. Pamiętasz je jeszcze?

Zamiast snuć czarny scenariusz, sprawdź swoje podejrzenia w realu. Choć... Ty już przecież znasz odpowiedź na swe pytania i z każdej sytuacji wyciągać będziesz tylko te informacje, które potwierdzać będą Twoją tezę. Szukasz pretekstu do rozstania. Ty. Nie on.

26

Odp: Zagubiona w małżeństwie..

Ryba, ja przestałam się przytulać już jakiś czas temu, bo ileż można się dopraszać o odrobinę czułości? Jeśli ja się nie przytulę, on tego nie zrobi. Chyba, że ma ochotę na coś więcej, wtedy mnie zaczepia..
Co ja porabiam jak on siedzi w domu na kompie? Zazwyczaj to już jest wieczorem, leże w łóżku, dziecko śpi, czekam, że może przyjdzie.. Od tych kilku dni myślę, że może jemu też się należy chwila dla siebie po całym dniu pracy.. Tylko boli, że tak wygląda każdy wieczór..

Wielokropku ja wiem, że rozmowa to nie monologi, nie wiesz jak wyglądają nasze rozmowy.. Ja proszę bo by coś do mnie mówił, powiedział co myśli, żeby rozmawiał ze mną, on zazwyczaj spuści głowę, przyzna mi rację.. czasem przeprosi.. Zawsze tak jest. Ja nie chce snuć monologów, pragnę by mówił co myśli i to nie od tych 2-3 dni, tylko każda nasza wcześniejsza rozmowa tak wyglądała. On twierdzi, że nie umie tak rozmawiać, że nie potrafi być taki wylewny uczuciowo (a przecież dziecko przytula..) ..
Wielokropku absolutnie nie wyobrażam sobie zostawienia go, rozstania itd. Nie wyobrażam. Kocham go i choć czasem nienawidzę ( smile ) nie wyobrażam sobie byśmy nie byli razem. Jesteśmy zupełnie różni, mamy burzliwe temperamenty, ale kochamy się.


Magda, tylko, że w tej sytuacji trochę dziwne będzie jak przejdziemy do takich "zabaw" hmm Problemy się zatrą, nie znikną. Owszem mamy podobne wspólne "sposoby" na rozładowanie emocji, małych spięć, ale teraz zależy mi najpierw na dogadaniu.

27

Odp: Zagubiona w małżeństwie..

Czemu on ma zaczynać rozmowę jak to nie on ma problem, a Ty?

Zacznij w końcu zmienę od siebie, ogarnij się, zacznij inaczej żyć i funkcjonować. Jak już będziesz pewna, czego chcesz, jak już poznasz wszystkie swoje wady i złe zachowanie to dopiero zaczynaj rozmowę.

28

Odp: Zagubiona w małżeństwie..

Zaraz, zaraz. Na pytania "Czego we mnie nie lubisz?", "Co Cię we mnie denerwuje?", też odpowie stwierdzaniem, że nie potrafi tak mówić? Przypomnij sobie swoje pytania i swoje odpowiedzi na jego teksty. Myślę, że najpierw były Twe oskarżenia, później zaś (jeśli się odezwał) negowanie jego punktu widzenia sytuacji.

Ty oczekujesz wylewności, deklaracji, ujawniania uczuć. Z Twych postów wynika, że Twój mąż - podobnie jak Ty - wypełniony jest złością i niechęcią. Może o tym nie chce mówić? Będąc złym na drugą osobę, przytulanie jest ostatnią rzeczą, o której się marzy. Szybciej o zaciśnięciu rąk na jej szyi.

Przeczytaj zdania z mej sygnatury i zastanów się, czemu szukasz powodów, nie zaś sposobów.

29 Ostatnio edytowany przez zagubionazosia (2014-07-16 12:40:24)

Odp: Zagubiona w małżeństwie..

Teo, on nie ma problemu? Czy po prostu go nie widzi? Nie chce widzieć?.. przecież widzi, że coś jest nie tak..

Wielokropku zazwyczaj pytam go jak on widzi pewne sprawy (bez osądzania o winie), co mu się nie podoba, jak powinno wg niego coś wyglądać. Wiem, czego we mnie nie lubi, pracuje nad tym. On wie, co mnie drażni- nic z tym nie robi.
Nnie sądzę, że wszystko co złe wynika z tylko z mojego zachowania. Owszem dużo, ale nie wszystko.
Zapętliliśmy się razem.
Uważasz, że teraz powinnam całą winę za nasze relacje wziąć na siebie, klęknąć przed nim i prosić o wybaczenie? Że nie powinnam już nic na nim egzekwować tylko dać mu spokój i dać wolną rękę (niech robi co chce)? Niech żyje jak kawaler tylko z obowiązkiem pracy i przychodzenia się do domu przespać? ... Myślisz, że to go uszczęśliwi? Zacznie do mnie mówić po imieniu? Zacznie wtedy chcieć mnie przytulać, popatrzy na mnie z uśmiechem i zechce spędzać ze mną czas? A może czasem nawet zaproponuje pomoc? ..

30

Odp: Zagubiona w małżeństwie..

Ja nie widzę tylko u Ciebie winy . Razem do tego doprowadziliście. To zbyt długo trwa .

31

Odp: Zagubiona w małżeństwie..
zagubionazosia napisał/a:

Teo, on nie ma problemu? Czy po prostu go nie widzi? Nie chce widzieć?.. przecież widzi, że coś jest nie tak..

Wielokropku zazwyczaj pytam go jak on widzi pewne sprawy (bez osądzania o winie), co mu się nie podoba, jak powinno wg niego coś wyglądać. Wiem, czego we mnie nie lubi, pracuje nad tym. On wie, co mnie drażni- nic z tym nie robi.
Nnie sądzę, że wszystko co złe wynika z tylko z mojego zachowania. Owszem dużo, ale nie wszystko.
Zapętliliśmy się razem.
Uważasz, że teraz powinnam całą winę za nasze relacje wziąć na siebie, klęknąć przed nim i prosić o wybaczenie? Że nie powinnam już nic na nim egzekwować tylko dać mu spokój i dać wolną rękę (niech robi co chce)? Niech żyje jak kawaler tylko z obowiązkiem pracy i przychodzenia się do domu przespać? ... Myślisz, że to go uszczęśliwi? Zacznie do mnie mówić po imieniu? Zacznie wtedy chcieć mnie przytulać, popatrzy na mnie z uśmiechem i zechce spędzać ze mną czas? A może czasem nawet zaproponuje pomoc? ..

Być może on WIE co jest "nie tak", ale nie umie Ci tego powiedzieć. Tak jak powiedziała Wielokropek - dużo złości jest w nim.

Problem zauważyłaś Ty i Ty chcesz zacząć prostowanie Waszych realcji, więc i Ty będziesz musiała to zrobić jako pierwsza. On Ci w głowie nie siedzi, nie wie do jakich wniosków nagle doszłać i co się w Tobie zmienia, jakich postanowień dokonałaś.
Nikt Ci nie każe klękać i przepraszać, ale doprowadzić do prawdziwej i szczerej rozmowy, takiej w której on będzie mówił, a Ty będziesz słuchać.

32

Odp: Zagubiona w małżeństwie..
zagubionazosia napisał/a:

Brakuje mi męża.. uczucia.. żeby mnie przytulił, powiedział coś miłego, uśmiechnął się.. kiedyś był mi przyjacielem, teraz.. jedyny temat to dziecko...

Co radzicie? Czy to normalne? Wiem, że małżeństwo przechodzi różne fazy, ale takiej oschłości i obojętności nie było nigdy... Ja nie potrafię tak żyć, patrze na Niego jak stoi obok i tęsknie...

Porozmawiaj z nim poważnie, powiedz co cie boli, wyjaśnij jak byś sobie to wyobrażała, jesli nie pomoże wybierzcie sie do specjalisty wink))

33

Odp: Zagubiona w małżeństwie..

http://www.netkobiety.pl/p2071075.html#p2071075

to jest podobny temat do twojego

34

Odp: Zagubiona w małżeństwie..

boisz się ,że problem się zatrze a nie rozwiąże masz prawo ale jeśli jesteś pewna,że nie ma nikogo na boku to działaj rozmowa sama przyjdzie przecież twój mąż ma troche na głowie sama pisałaś,dom dzieci to może za wiele dla niego samego i się zamknął w swojej skorupie tak jak ty w swojej i dopiero teraz się obudziłaś ...rozmowa jest potrzebna w związku ale bez bliskości i wsparcia daleko nie zajedziecie pobecz się cokolwiek ale tak żeby nim wstrząsnąć i uświadomić mu że jest Ci potrzebny przecież niebawem urodzisz i co w tedy.....rozwód  czy dalsza samotność

35

Odp: Zagubiona w małżeństwie..

Po pierwsze, pozbądź się złości, bo jad kapie.
Po drugie, w którym miejscu napisałam, że masz bić pokłony przed mężem?
Po trzecie, możesz moich opinii nie brać w ogóle pod uwagę. To tylko moja reakcja na to, co napisałaś w postach.
Po czwarte, jeśli w ten sposób rozmawiasz z mężem, to nie dziwią mnie jego uniki.
Po piąte, użycie słowa 'egzekwować' dobitnie świadczy o stanie wzajemnych waszych relacji. W partnerskich związkach nie ma miejsce na jakiekolwiek egzekwowanie.
Po szóste, masz bezpośredni wpływ jedynie na swoje zachowanie, stąd moje posty na Twój temat, a temat Twego męża pojawia się trochę obok.

36

Odp: Zagubiona w małżeństwie..

Ryba śledzę sobie ten wątek wink Zastanawiam się skąd ta rutyna bierze się w związkach? Ze zmęczenia? Dzisiejszego, szybkiego trybu życia, zapracowania? .. hmm..

Magda, zgodzę się z tym, że zamknęliśmy się w swoich skorupach i zamiast "działać" razem, żyjemy osobno. Od dłuższego czasu i na wielu "polach".

Wielokropku, naprawdę otworzyłaś mi oczy na pewne sprawy i za to ci będę wdzięczna, bo faktycznie od tych kilku dni, jest mi jakoś lżej na duszy! jak zrozumiałam swoje błędy, jednak wciąż kąśliwie mnie atakujesz i to ja czuje jakąś twoją taką złość w stosunku do mnie.. (jeśli się mylę, przepraszam).
"Egzekwowanie" czegoś wcale nie jest przecież zbrodnią,  od dziecka także egzekwuje się np szacunek do starszych, składanie po sobie zabawek, czy posłuszeństwo. Może po prostu -słowo EGZEKWOWANIE ci się nie podoba? Jeśli "egzekwuje" od męża by zjadł z nami w weekend wspólnie śniadanie (a nie by sam siedział przy kompie, a my z synkiem przy stole.. ) to chyba strasznej krzywdy mu tym nie robię prawda?
(u nich w domu wszyscy jedli jak chcieli, każdy zamknięty w swoich pokojach, mamusia donosiła talerze, u mnie rodzice starali się przynajmniej w niedziele zjeść wspólnie razem posiłek i pobyć ze sobą przy stole..Uwielbiałam to i chciałabym w ten sposób także umacniać więci w mojej małej rodzince, tym bardziej, że synek już sam czasem sie niecierpliwi i woła tatę do nas..  Osobiście bardzo mi na tym zależy, bo jak pisałam rzadko mamy możliwość spędzenia wspólnie czasu)>> to znów tylko przykład.

No nic na razie sprawy wyglądają tak, że nie jest źle. Jak pisałam wyżej- przede wszystkim ja jestem jakaś uspokojona, łagodniejsza. I dobrze mi z tym. Mąż jakiś też łagodniejszy. Zagaduje. Nawet kilka razy zdarzyło mu się dotknąć brzucha..
Przez to swoje łagodniejsze samopoczucie, nie czuje żadnej presji na sobie, nie wywieram jej też na Nim. Oby ten stan trwał. A myślę, że będzie coraz lepiej między nami.
Co jeszcze zauważyłam? Mąż zaczął mi się przyglądać. Patrzeć na mnie. Chyba nie daje mu spokoju ta moja wyciszona i spokojna postawa smile

37

Odp: Zagubiona w małżeństwie..
zagubionazosia napisał/a:

No nic na razie sprawy wyglądają tak, że nie jest źle. Jak pisałam wyżej- przede wszystkim ja jestem jakaś uspokojona, łagodniejsza. I dobrze mi z tym. Mąż jakiś też łagodniejszy. Zagaduje. Nawet kilka razy zdarzyło mu się dotknąć brzucha..
Przez to swoje łagodniejsze samopoczucie, nie czuje żadnej presji na sobie, nie wywieram jej też na Nim. Oby ten stan trwał. A myślę, że będzie coraz lepiej między nami.
Co jeszcze zauważyłam? Mąż zaczął mi się przyglądać. Patrzeć na mnie. Chyba nie daje mu spokoju ta moja wyciszona i spokojna postawa smile

Pomalutku,  wszystko będzie dobrze  smile

38

Odp: Zagubiona w małżeństwie..

Nie wiem zupełnie co jest grane smile ..

Rano obudził mnie masażem stóp.. smile
Kosze wyniesione... yikes ( Bez mojego proszenia? yikes )
Blaty kuchenne czyste... yikes
Zero porozrzucanych ciuchów? brudnych skarpet itd?  yikes
Pożegnał się przed pracą... smile

Przecież ja o nic nie prosiłam, nic nie sugerowałam by zrobił smile Nie zrzędziłam tongue Nadal jestem spokojna, wyciszona i łagodna smile Nie czepiam się, że zostaje dłużej w pracy, czy łapie inne fuchy.. smile Chyba jakaś łaska spokoju i zrozumienia na mnie spłynęła.. smile Chwilo trwaj .. smile

39

Odp: Zagubiona w małżeństwie..

Gratuluję. smile
Jest akcja (Twoja), jest reakcja (męża). smile


Czy piszę ostro (wczoraj, przepraszam, nie zauważyłam Twego posta)? Owszem. Świadomie, celowo, by zwrócić uwagę na istotne sprawy. Czy jestem/byłam zła na Ciebie? A skądże. Czy lubię słowo 'egzekwować"? To nie ta kategoria. smile W relacjach partnerskich jest dla mnie niedopuszczalna. Wszak 'egzekwować' znaczy tyle co 'żądać, inkasować, zmuszać do wykonania'. Diabeł tkwi w szczegółach. tongue Rozumiem jednak, że niczego takiego nie miałaś na myśli. smile W naszym domu też staramy się (jeśli tylko nic nie stanie na przeszkodzie) jeść razem.

40

Odp: Zagubiona w małżeństwie..
ryba81 napisał/a:

Odnoście jego sprzątania po sobie. 
Nie chował swoich bytów do szafki - po tygodniu jak zaczął sie o nie potykać sam sprzątnął.

Jak nie będziesz po nim sprzątać zobacz ile będziesz miała czasu dla siebie . A on po czasie nie nauczy smile
NIE BAW SIĘ W PERFEKCYJNA PANIĄ DOMU

ryba to nie tak jak myślisz, mój mąż tam gdzie stoi to rzuca, jest bałaganiarzem, w pracy sprzata i czysci narzedzia, lokatorom nie zostawi syf, w domu wszedzie jego rzeczy, nie tylko odziez, ale i narzedzia, rzeczy do remontu, gwoździe, itp, na ogrodzie jak przywozi kamienie, drzewo, wszystko co mu sie przyda, nawet złom zbiera i wali jak stoi, wywalczyłam to i sprzatał po 15 latach, bo miałam dość ze po domu było sprzatanie garazu, potem wiata na dzialce, piwnica, potem darłam se juz był taki okres, to sie złoscił, ze o co tam sie krece, a jak mam isc po warzywa, weki? itp, sprzatalismy razem, w ogrodzie sam, posadzilismy iglaki, dostał miejsce na bałagan z tyłu za garazem, gdzies musi to sobie składowac, lezy traz na srodku ogodu stray płot bo wiosna, którego roku? bedzie to ciał, z tyłu zrobiłam porzadek, przełozyłam kafle, płyty, inne do tyłu, pomagał, bo widziła ze ciezko, ogarnęłam sobie ten srodek za tm drewnem, bo chiałm tam zasadzic rosliny, kupiłam je na drogi dzien, wchodze do ogrodu, zonk, nowe graty? k...a skad?
ten typ tak ma, nie ogarniesz tego, jest balaganiarzem i stale cos wali gdzie stoi, w domu mowie spokonie zeby sprzatnal, bo zrobilam bunt,nie ogarniam tego, nie bede zakrecac tubek pasty, szamponow i odstawic na miejsce, porobilismy połki na to zeby było pod rekka, stawia na wanne, to spada i wylewa sie, ale ogarnia, w kuchni robi kanapki, chowa jedzenie, ale nie włozy talerza do zlewu, nie wymagam do zmywarki, mamy ja kotko, zostawia resztki na talerzu, papierki po wszystkim, stale spokojnie mu mowie, albo pokazuje palcem, bez awantur, i tez w domu nic nie musi robic,
tez tylko pracuje, potem jeszcze gdzies lata bo kasa, bo sie cos dzieje,


zagubionazosia
sprobuj nie robic tyle to fakt i nieco odpuscic sobie, choc podejrzewam, ze on a problem z odpoczynkiem i nie chce sie zajmowac innymi rzeczam, moze go martwi koszt kolejnego dziecka, zacznij go doceniac, chwalic za cos co zrobił, powinno nieco pomoc, ale na poczatek nie oczekuj zbyt wiele, nie mow co nie robi, lub co spaprał, staraj sie go motywoac jak matka dziecko, ale tylko pozytywnie, nie bądż taka doskonała i taka na kazde zawołanie, pozwol sobie pomoc, wiem, ze jest trudno, on czuje sie samotny, pewno ma problem z bliskoscia, moze sprobuj w materi łózka cos  zadziałac, zaskocz go i nie gadaj o co chodzi, oni nie lubia tego

Posty [ 41 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Zagubiona w małżeństwie..

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026