Witam..
Kiedy wychodziłam z gimnazjum, miałam w planach pójście do zawodówki, zrobienie i wyuczenie się konkretnego zawodu, w efekcie czego zostania później w tej pracy, w której odbywałabym praktyki. Niestety, to się się spodobało mojej mamie i zrobiła mi wojnę, że mam pójść do liceum, zrobić maturę i szukać pracy za biurkiem. Nie sprzeciwiłam się, poszłam więc do liceum (nie zdałam dwa razy) więc poszłam zaocznie i skończyłam zdana maturą. Matura jest - a pracy brak. Nikt nie chciał przyjąć młodej dziewczyny bez doświadczenia. W urzędzie pracy ofert jak na lekarstwo, a jak jakieś były to też z doświadczeniem. Lata mijały, a Ja nadal byłam bez pracy. Nie zliczę ilości wysłanych/rozniesionych Cv czy rozmów o pracę. W końcu podjęłam się oferty sprzątania na zlecenie. Praca sama w sobie w porządku, co prawda pieniążki małe, ale ważne, że zajęcie było. Później pracownicy po prostu zaczęli mnie poniżać i źle się tam czułam. Po niespełna roku odeszłam.
Niedługo stuknie mi 30 lat. Jestem już Mężatką. Jeszcze bezdzietną. Postanowiłam szukać pracy nie tylko w moim mieście ale ogólnie w Polsce. Za każdym razem kiedy trafiła mi się fajna oferta, opowiadałam o tym rodzicom, Ci tylko głupio komentowali. Miałam dość i dawałam sobie z pracą spokój. Tym razem postanowiłam, że wyjadę! Skoro mam aprobatę Męża i teściów w postaci - "jedź i spróbuj", to nad czym tu się zastanawiać. Wyjeżdżam do końca wakacji. Rodzice wiedzą, również głupie komentarze padły, a matka się do mnie nie odzywa.
Boli mnie to i jest mi przykro, ale tym razem nie zrezygnuję tylko dlatego, że jej to się nie podoba.
1 2014-07-09 12:18:50 Ostatnio edytowany przez ona246 (2014-07-09 12:20:44)
Podobne tematy
ona i dobrze! Pamiętaj też, że jeden błąd popełniony zaraz na początku edukacji (kto właściwie dziś może powiedzieć, że to był błąd?....) nie przekreśla całej drogi zawodowej.
I ludzie po studiach wyższych zmieniają swoje plany zawodowe i robią coś zupełnie innego. Przykład: kolega po studiach magisterskich z politologii został fotografem. Koleżanka po kolegium nauczycielskim jest księgową.
Tu, w Twoim wątku piszesz o dezaprobacie rodziców.... wiesz.... rodzicom się wiele rzeczy nie podoba
Może równie dobrze nie podobać się im Twój mąż, Twój sposób urządzania mieszkania czy pogląd na temat ilości dzieci na przykład.... Odetnij się od tego. Jesteś już osobną jednostką, niezależną: Twoi rodzice, choć najwspanialsi podjęli już swoje decyzje odnośnie życia zawodowego; czy słuszne, czy nie.... takie, jakie akurat wtedy im zesłał los ![]()
Ty masz swoje życie, swoje decyzje. Jeśli okażą się błędem.... co z tego? Błąd zawsze można naprawić. Ważne, żeby coś robić ![]()
Gratuluję decyzji!
Dziękuję! Masz bardzo dużo racji.
To prawda, to moje życie to moje błędy jeśli je popełniam. Wiem, że chcą mojego dobra, ale ja nie jestem już małą dziewczynką.
Zawsze mnie dziwia rodzice, ktorzy traktuja swoje dzieci jakby te dzieci byly niespelna rozumu.
Osobiscie czulabym sie obrazona takim wydziwianiem na moje decyzje.
Witam..
Kiedy wychodziłam z gimnazjum, miałam w planach pójście do zawodówki, zrobienie i wyuczenie się konkretnego zawodu, w efekcie czego zostania później w tej pracy, w której odbywałabym praktyki. Niestety, to się się spodobało mojej mamie i zrobiła mi wojnę, że mam pójść do liceum, zrobić maturę i szukać pracy za biurkiem. Nie sprzeciwiłam się, poszłam więc do liceum (nie zdałam dwa razy) więc poszłam zaocznie i skończyłam zdana maturą. Matura jest - a pracy brak. Nikt nie chciał przyjąć młodej dziewczyny bez doświadczenia. W urzędzie pracy ofert jak na lekarstwo, a jak jakieś były to też z doświadczeniem. Lata mijały, a Ja nadal byłam bez pracy. Nie zliczę ilości wysłanych/rozniesionych Cv czy rozmów o pracę. W końcu podjęłam się oferty sprzątania na zlecenie. Praca sama w sobie w porządku, co prawda pieniążki małe, ale ważne, że zajęcie było. Później pracownicy po prostu zaczęli mnie poniżać i źle się tam czułam. Po niespełna roku odeszłam.
Niedługo stuknie mi 30 lat. Jestem już Mężatką. Jeszcze bezdzietną. Postanowiłam szukać pracy nie tylko w moim mieście ale ogólnie w Polsce. Za każdym razem kiedy trafiła mi się fajna oferta, opowiadałam o tym rodzicom, Ci tylko głupio komentowali. Miałam dość i dawałam sobie z pracą spokój. Tym razem postanowiłam, że wyjadę! Skoro mam aprobatę Męża i teściów w postaci - "jedź i spróbuj", to nad czym tu się zastanawiać. Wyjeżdżam do końca wakacji. Rodzice wiedzą, również głupie komentarze padły, a matka się do mnie nie odzywa.
Boli mnie to i jest mi przykro, ale tym razem nie zrezygnuję tylko dlatego, że jej to się nie podoba.
Witaj,
Wiem co czujesz, mam takich samych rodziców, a właściwie ojca, który jak usłyszał że chce jechać zagranicę z chłopakiem to powiedział, że jak pojadę to mogę już do domu nie wracać. Traktują mnie jak dziecko.
Ona246 masz już swoje lata, rób tak jak uważasz. Rodzice mogą tylko doradzać a nie nakazywać swoją wolę.
Trzymaj się cieplutko
Pozdrawiam ![]()
6 2014-07-16 15:24:15 Ostatnio edytowany przez ona246 (2014-07-16 15:25:07)
Dziękuję, no u mnie jak chciałam jechać za granice to było tylko tyle, że absolutnie się nie zgadzają, bo mnie tam porwą, zgwałcą i Bóg jeden wie co jeszcze.. Teraz pojechałam do tej pracy nad morzem, ale nie szlo wyrobić. Co chwila telefony od matki która ciągle ryczała i gadała, że w burdelu pracuje.. ludzie dajcie spokój.. wróciłam bo nie szło tego słuchać.. a na sumieniu mieć jej nie chcę..
Dziękuję, no u mnie jak chciałam jechać za granice to było tylko tyle, że absolutnie się nie zgadzają, bo mnie tam porwą, zgwałcą i Bóg jeden wie co jeszcze.. Teraz pojechałam do tej pracy nad morzem, ale nie szlo wyrobić. Co chwila telefony od matki która ciągle ryczała i gadała, że w burdelu pracuje.. ludzie dajcie spokój.. wróciłam bo nie szło tego słuchać.. a na sumieniu mieć jej nie chcę..
Strach powoduje, że NIC co nowe, dobre nie jest w stanie wypalić......
Dziękuję, no u mnie jak chciałam jechać za granice to było tylko tyle, że absolutnie się nie zgadzają, bo mnie tam porwą, zgwałcą i Bóg jeden wie co jeszcze.. Teraz pojechałam do tej pracy nad morzem, ale nie szlo wyrobić. Co chwila telefony od matki która ciągle ryczała i gadała, że w burdelu pracuje.. ludzie dajcie spokój.. wróciłam bo nie szło tego słuchać.. a na sumieniu mieć jej nie chcę..
Wróciłaś bo chciałaś wrócić i masz kiepskie wytłumaczenie, że to z powodu mamy.
Babo!!! masz 30 lat i nadal trzymasz się jej spódnicy, dlatego że tak Ci wygodnie i tak właśnie lubisz.
Telefon można wyłączyć, można zmienić numer, na prawdę nie musisz ciągle wysłuchiwać zali matki, która jest daleko i można ja wyłączyć. Dorośnij, bo jak mamusia odejdzie z tego świata obudzisz się z ręką w nocniku.........
jak ktoś chce, to znajdzie sposób, a jak ktoś nie chce, to znajdzie powód...
"jak mamusia odejdzie z tego świata obudzisz się z ręką w nocniku........." tu nie pozostaje nic innego jak poprzeć Jogę. Nie ma chyba bardziej gorzkiej prawdy jak ta.... ale jest dobra wiadomość: JESZCZE możesz zmienić swoje nastawienie.